Popularne posty

prywatnie, czyli słów parę o Agu ;)

czwartek, 22 marca 2012

Cześć dziewczyny! :)

Śpię dziś prawie na stojąco i nie mam siły na nic twórczego, ale że ostatnio pojawiły się pytania o moją pracę i studia, postanowiłam Wam co nie co o tym wszystkim napisać. :)


Po pierwsze - studia. U mnie to temat dość rozległy ponieważ kierunki mojego kształcenia są dość...rozbieżne. W 2010 roku skończyłam licencjat ze zdrowia publicznego,ze specjalizacją promocja zdrowia. Będąc na trzecim roku, postanowiłam rozpocząć jeszcze edukację wczesnoszkolną i przedszkolną, którą za 3 miesiące skończę. Oczywiście prosto po licencjacie poszłam na magisterkę. Wybrałam ekonomię, ze specjalizacją ekonomia menadżerska. I ten kierunek także kończę na przełomie czerwca i lipca. Tym sposobem będę miała podwójną obronę i nareszcie zdobędę tytuł magistra. Nie ukrywam, że jestem już lekko zmęczona bieganiem z wydziału na wydział i ogarnianiem tego wszystkiego, dlatego cieszę się, że kończę ten rozdział. Tyle dobrego, że muszę napisać jedynie magisterkę, a z edukacji mam egzamin licencjacki. Chyba nie ogarnęłabym dwóch prac jednocześnie. :)
Czemu tak? Zdrowie publiczne wybrałam bo chciałam iść na kosmetologię, na którą się wtedy nie dostałam. Był to świeżo otwarty kierunek na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym i zabrakło mi kilku punktów. I żałuję, że nie próbowałam po raz drugi bo widzę, że znacznie obniżono poziom punktów. Zdrowie wspominam najlepiej, biorąc pod uwagę całe 5 lat studiowania. Było wesoło, śmiesznie i ciekawie, ale niestety sam kierunek lekko mnie rozczarował. Za dużo wszystkiego w jednym, za mało konkretów. 
Pedagogika - edukacja wczesnoszkolna pojawiła się pod wpływem pracy w bawialni dla dzieci. A, że ruszył unijny projekt i się dostałyśmy z dziewczynami, to zaczęło się bieganie pomiędzy wydziałami. :) Pierwszy rok był bardzo fajny i choć miałam chwile zwątpienia, że nie dam rady, udało mi się przebrnąć przez niego z niezłą średnią. Od drugiego roku było coraz gorzej... W związku z tym, że to właśnie projekt i jest dofinansowanie z UE, musimy mieć wszędzie 80% obecności bo podpisujemy specjalne listy. Każdy wykład itd, w przeciwnym wypadku trzeba to odrabiać. Zwolnienie lekarskie też się nie liczy. ;) Ciężko było mi przywyknąć bo ja jestem raczej z tych, że skoro wykład nieobowiązkowy to mnie tam na bank nie ma. ;) I do tej pory mnie raczej na nim nie uświadczą, student zawsze znajdzie sposób. ;) Poza tym nie podoba mi się fakt, że zajęcia prowadzone są blokowo i mamy mnóstwo przedmiotów, które trwają np po 10h i koniec. Sesji też nie ma, wszystko zalicza się na bieżąco, a plan zmienia się co chwilę. Teraz o dziwo mamy podany do końca roku. Wcześniej był tylko na tydzień. ;/
No i na deser magisterka, czyli ekonomia. Czasami mam wrażenie, że trzeba mieć więcej szczęścia niż rozumu by zaliczyć sesję bez poprawek, ale nie żałuję wyboru. Udowodniłam samej sobie, że jeśli się chce czegoś to można. Z matmy nigdy nie zachwycałam, ale wszystkiego idzie się nauczyć i to co wydawało się być zmorą, okazało się najprostsze. :) 

Dziś wybierając się na studia byłabym na innych kierunkach, ale mówi się trudno. Na pedagogikę bym już raczej nie poszła. Cały ten system okropnie mnie zniechęcił i uważam, że te całe ich zasady nie mają ani ładu, ani składu, ale ok. Zaczęłam to już skończę. Niestety, nie jestem w stanie zrozumieć osób, którym np pół roku zostało do końca i rzucają studia 'bo im się nie podoba'. Próbowałam - nie umiem. Nie wiem czy studia ułatwią mi znalezienie wymarzonej pracy, ale sądzę, że i tak warto było. Uważam, że okres studiów to najpiękniejszy czas w moim życiu. Gdyby nie decyzja o edukacji w Szczecinie, zapewne nie byłabym od trzech lat w szczęśliwym związku, mieszkałabym sama i po prostu nie była w tym miejscu, w którym jestem teraz. Nie żałuję zatem żadnego dnia i żadnej decyzji! I choć sama nie wiem, w którym kierunku dokładnie chcę pracować, to jestem optymistycznie nastawiona i wierzę, że wszystkie moje marzenia się spełnią. Zdradzę Wam, że za rok zaczynam podjąć dalszą edukację, ale to już bardziej dla czystej przyjemności.


Co do pracy, bo też padły pytania...Pracuję w salonie firmowym http://partydeco.pl/. Przygoda rozpoczęła się rok temu, a teraz po 4,5 miesiąca przerwy dołączyłam znów do załogi. Zapraszam Was na stronę internetową, tam dowiecie się wszystkiego. Polecam szczególnie przyszłym Pannom Młodym! ;) Sklep posiada naprawdę szeroki asortyment, zarówno na śluby, wesela, jak i na różnego typu imprezy - wieczory panieńskie/kawalerskie, urodziny, komunie itd. :) Salony sprzedażowe mieszczą się tylko w Szczecinie, ale zakupy można robić online. :)

I na sam koniec powiem Wam, że nie, nie jest trudno. Bardzo łatwo to wszystko pogodzić jeśli ma się konkretny plan. Wbrew pozorom, nawet z najbardziej zawziętym profesorem idzie się dogadać. I choć czasem psioczę, że zmęczona jestem (jak dziś) to nie wyobrażam sobie, co ja bym miała robić, studiując tylko jeden kierunek i mając nadmiar czasu. Jak go mam to wariuję i szukam sobie zajęcia, dlatego uwielbiam jak się dużo dzieje! :)

I to by było na tyle bo miało być słów parę, a wyszło jak wyszło. Mam nadzieję, że ktoś dotrwał do końca bo to chyba najdłuższy wpis w historii bloga. :) Rozgadałam się, zatem kończę przynudzanie. A  Wy jeśli macie jakiekolwiek pytania do mnie to zadawajcie je śmiało pod tym postem. Pytajcie o wszystko! ;)



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

27 komentarze

  1. podziwiam Cie, nie odwazylabym sie dobrac drugiego kierunku na studiach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ee tam, tu serio nie ma co podziwiać :)
      Chciałam tym postem właśnie pokazać, że naprawdę można to ogarnąć. Ja z natury jestem bardzo leniwa, serio! I kompletnie niezorganizowana!! I czasu wolnego mam dość sporo bo wykłady dla mnie raczej istnieją. :P A jak nie mam co robić, zero obowiązków to siedzę i nie robię kompletnie nic. Robię się rozlazła i ogólnie nie do życia. A tak to jest fajnie!:D

      Usuń
  2. Rzeczywiście zupelnie różne kierunki, ale gratuluję, że wytrwałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrawiam panią pedagog ;))) Też jestem po studiach ped., tyle że w kierunku eduk. dorosłych. Fajnie, że wszystko udało Ci się pogodzić. Oby tak dalej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idalia, piątka zatem :) Chciałam robić najpierw magisterkę z pedagogiki ogólnej bądź resocjalizacyjnej, ale nie mogłam bo trzeba mieć licencjat z pedagogicznego kierunku, a ja miałam ze zdrowia. :)

      Usuń
    2. Agu, high five! :D
      To trochę dziwnie, bo u mnie na mgr ludzie przychodzili po administracji, politologii, itd. i musieli wyrównywać braki z licencjata (mieli do pozaliczania historie wychowania i inne podstawowe przedmioty).

      Usuń
    3. no właśnie byłam zła, bo ja już wtedy miałam pierwszy rok pedagogiki za sobą i przedmioty takie jak historia wychowania były zaliczone, ale teraz nie żałuję ;)

      Usuń
  4. Ojej, ile kierunków :)) Ja z kolei dostałam się na PUM na kosmetologię, ale w ostatniej chwili nagle mnie coś oświeciło, że nie chcę skończyć jako kosmetyczka i zmieniłam zdanie i poszłam na ZUT na Technologię żywności i nie żałuję wyboru. (niestety wówczas koleżanka się na mnie obraziła, bo miałyśmy razem studiować kosmetologię) Jestem na 3 roku i studia są nadal bardzo ciekawe :) Więc nie żałuję tej kosmetologii i ty też nie żałuj! :) Byłam kiedyś w Party Deco tym przy dworcu, bardzo pozytywny sklep :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tam właśnie można mnie znaleźć ;D
      no właśnie nie podoba mi się to, że niby kończysz kosmetologię a wychodzi na to samo, jakbyś szkołę policealną kończyła, a ja bym chciała czegoś więcej bo nie do końca chodzi mi o oczyszczanie twarzy itd :)

      Usuń
    2. jakbym szła na studia teraz to też bym poszła na ZUT!:)

      Usuń
    3. No niestety, kosmetolog nie ma uprawnień do wielu zabiegów więc i tak wychodzi na to, że po dosyć ciężkich studiach (wkuwanie anatomii i biochemii nie należy do łatwych) i tak zostaniesz kosmetyczką :( Oczywiście nie mówię o wszystkich, na pewno komuś z PAMu się poszczęści i znajdzie pracę w jakimś bodajże koncernie :) Ja właśnie chciałam z kolei na studia wyjechać ze Szczecina, ale z tych samych względów co ty (szczęśliwy związek :)) tu zostałam :)

      Usuń
    4. Hehe, dokładnie wiem o czym mówicie z tą kosmetologią, sama skończyłam licencjat ;). Na całe szczęście na 3-cim roku mnie oświeciło, że chcę więcej i teraz jestem dumną studentką medycyny i wiem, że to moje miejsce na ziemii :D.

      Usuń
  5. ja też studiowałam w Szczecinie :) i po studiach tu zostałam :)
    gratuluję zawziętości w tym studiowaniu, i życzę powodzenia w sesji i na obronie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo Szczecin to nawet fajny jest! ;) ja też planuję tu zostać po studiach, w sumie to z tym miastem wiążę swoją przyszłość :)
      zawziętości czasem nie było, wręcz przeciwnie, czasami chciałam się poddać, ale cholera...naprawdę trudno o skreślenie z listy :D

      Usuń
  6. myślę nad edukacją wczesnoszkolną, zawsze wydawało mi się, że to taki "przyjemny" kierunek, a praca też się znajdzie. Ciągnie mnie do prawa, ale rozszerzona historia na maturze absolutnie nie wchodzi w grę. Mój brat studiuje prawo i jest bardzo ciężko. Do tego zrobił licencjat z administracji i studiuje europeistykę. Nigdy nie był w szkole orłem, a tu proszę 3 kierunki:) ma szczęście, że załapał się do niepiszących matury z matmy. Marzę o zostaniu dziennikarzem, ale na UW ciężko się dostać...

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam za trzy kierunki! Pewnie bym się na to nie zdecydowała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj Agu, Ty to masz power! Energiczna z Ciebie kobitka - powiem szczerze - mi by się nie chciało... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też się czasem nie chce...ale cóż...nie chcem,ale muszem ;P

      Usuń
  9. oo.. ja też jestem ze Szczecina:D w sklepie party decor byłam kiedyś i nie mogłam się napatrzeć na te śliczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo, można oczopląsu dostać:D

      Usuń
    2. ja wydałam tam miliony na drobiazgi potrzebne na ślub brata ;-)

      Usuń
  10. To zaszalałaś z tymi studiami. Chociaż tez mnie zaskoczyło, że mogłaś sobie na mgr pójść bez niczego na ekonomię, to niby normalne, ale u nas nie pozwalali, ze względu na różnice programowe-bo myślę, że sama bym wylądowała na takim kierunku. Układa Ci się jednym słowem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie, jak był nabór brali wszystkich, ale nie obchodziło ich czy ktoś sobie poradzi czy nie, ale chyba wszyscy dali radę :) choć mało osób było po odrębnych kierunkach i na pewno jest dużo trudniej, o pewnych sprawach pojęcia nie miałam a powinnam mieć...:)

      Usuń
  11. Bardzo przyjemnie czytało mi się ten wpis:)Podziwiam Cie, ja studiuję jeden kierunek, za 2 miesiące kończę magisterkę, a z pracą jak leżałam tak leżę dalej........ Jednak myślę, że wezmę przykład z Ciebie i wezmę się wreszcie za nią:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też leżę, spokojnie:D mam dopiero pierwszy rozdział haha :D

      Usuń
  12. Dotrwałam, przeczytałam i zrozumiałam ;) Ale to też nie jest tak, że każdy byłby w stanie pogodzić to wszystko, każdy jest inny, ja wiem, że nie dałabym rady studiować dwóch kierunków, ale inni.. No i Ty, za co Ci szczerze gratuluję i zazdroszczę! Tej determinacji i tego, że się nigdy nie poddałaś. I pewnie nie raz miałaś zwątpienia i narzekania, ale z biegiem czasu zrozumiałaś że było warto. To jest piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. i jeszcze do tego wszystkiego świetny blog! to się chwali! :)

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________