Popularne posty

Beautyblender - hit czy kit? pierwsze wrażenia

sobota, 7 lipca 2012

Zgłosiłam się ostatnio do programu beautyEXPERT, dzięki któremu mam możliwość przetestowania słynnego już, różowego jajeczka. Od samego początku kusiło mnie bardzo, jednak cena odstraszała. 79zł za kawałek małej gąbki, która ma nam służyć pół roku? Wybrałam pędzel. :) Kiedy jednak nadarzyła się okazja do testów, z chęcią wzięłam w niej udział.Co ja o tym wszystkim myślę? Zapraszam do dalszej części posta.:)


 W przesyłce otrzymałam ładnie zapakowane różowe jajo plus próbkę płynu czyszczącego i instrukcję obsługi. ;) Pierwsze co mnie bardzo zaskoczyło to wymiary jajka. Jakie to jest maleństwo! Co prawda po namoczeniu powiększa swój rozmiar, ale jego pierwotna wielkość mnie zdziwiła. :)


Beautyblender ma bardzo porowatą strukturę, w dotyku jednak pozostaje miękkie i delikatne. Zachwycająca jest także sprężystość jajka. Po ściśnięciu palcem i puszczeniu, od razu wraca do swojego pierwotnego kształtu.

beautyblender przed zmoczeniem
beautyblender po zmoczeniu i powiększeniu swoich rozmiarów
 Przyznam szczerze, że moje początki z jajem były trudne. Pierwszy raz efekt mi się nie spodobał, ale było to raczej spowodowane brakiem moich umiejętności. Cera była jakaś taka mokra, mimo porządnego wyciśnięcia gąbki. Później było coraz lepiej. Zarówno z podkładami kryjącymi, jak i tymi lżejszymi.
 Czy jajko naprawdę działa? Tak. Ciężko porównać efekt po nałożeniu podkładu jajkiem do efektu jaki uzyskujemy pędzlem. Jest on całkowicie inny. Beautyblender sprawia, że podkład ładnie stapia się z cerą, nie powodując żadnych smug i zacieków. Staje się mniej widoczny na twarzy. Metoda stemplowania i kształt beautyblendera pozwalają dotrzeć w każde miejsce. Duże znaczenie ma także fakt, że przy nakładaniu jajko jest wilgotne. W moim przypadku to strzał w dziesiątkę bo nawet Revlon nie uwidocznił moich suchych skórek, których ostatnio mam aż nadto. (najwyższy czas się ich pozbyć...)


Co do mycia zaś, płyn do czyszczenia poradził sobie z podkładem, gdy jajeczko myłam od razu po aplikacji. Nie chciałam ryzykować zaschnięcia gęstego mazidła. Jednak zwykły dziecięcy szampon i odrobina olejku także dają radę więc po co przepłacać? :) 

Mimo, iż na początku podchodziłam do tego bardzo sceptycznie, beautyblender na dzień dzisiejszy się sprawdził. Nie uważam jednak by był niezbędny do życia.  Póki co wciąż go testuję i zachwyca mnie fakt, że za pomocą różowego, niepozornego maleństwa jestem w stanie nałożyć podkład i korektor w mig. A moja cera przy tym wygląda zdrowo i promiennie. Niedługo pokażę Wam jak to wszystko prezentuje się w praktyce. :)

 Co myślicie na ten temat? Różowe jajko Was kusi, czy wręcz przeciwnie odrzuca?

Na koniec mam dla Was kod zniżkowy, uprawniający do 10% rabatu na zakup produktu beautyblender duopack na stronie http://beautyblender.net.pl/. Wystarczy wpisać przy zakupach wpisać: kosmetyczka-agaty. Rabat obowiązuje przez 3 dni.


Wiem, że beautyblender to temat dla niektórych drażniący. Zdaję sobie sprawę, że jakiś czas temu na blogach i facebooku pojawiła się fala krytyki odnośnie wymogów jedynie pozytywnych recenzji. W tym przypadku aby uniknąć domysłów chciałabym podkreślić, że nie wiem jak było wcześniej, ale wzięcie udziału w beautyEXPERT nie wiązało ani nie wiąże się z narzucaniem jakiejkolwiek opinii, co zapewne potwierdzi reszta testujących dziewczyn. :)



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

29 komentarze

  1. marzy mi się bb:)
    już długooo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam okazji skorzystać. Mam jednak obawy, ponieważ mam tłustą cerę i właściwie każda aplikacja podkładu poza ręczną sprawia, że podkład się waży lub pozostają na buzi bardzo spore smugi. Jakby moja buzia nie przyjmowała na siebie nic poza kremem.. taka jakaś bariera.. nie wiem.. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie nigdy nie kusiło, ale już sama nie wiem. Wszyscy trąbią o nim dookoła. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Kusiło nie od dawna :) Niedawno je zakupiłam i jedyne co nasunęło mi się na myśl to "dlaczego ja tak długo zwlekałam?!" Cena jest zabójcza, ale według mnie warta efektu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kusi i kusi, ale cena nadal odstrasza ;) Póki co zdecydowałam się na zakup chińskich podróbek na eBayu, zobaczymy, jak się spiszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ciekawa bb ale nie aż na tyle żeby go kupić :D
    Jak dla mnie cena jest zbyt wygórowana, a ryzyko niezadowolenia zbyt duże.

    OdpowiedzUsuń
  7. jakoś mnie nie przekonuje to gąbkowe jajo:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze mówiąc jakoś wystarczy mi mój pędzel Hakuro do nakładania podkładu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. mnnie juz troche irytuje ta cala fala nienawisci na BB, jestem pewna, ze ci co najwiecej narzekaja najbardziej chcieliby je wyprobowac :] Ja mam dwa, swoje i jedno z testow i wielbie je pod niebiosa, chociaz mi bardziej przypadl do gustu moj wlasny, czyli BB Pure ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czy Pure różni się jakoś w zwartości i utrzymaniu od różowego? :) bo jestem ciekawa :)

      Usuń
    2. przede wszystkim, nie blaknie kolor ;-) ale za to widac slady brudu, jesli nie uda Ci sie tak dobrze go wyczyscic ;/ i mam wrazenie, ze jest nieco bardziej zbity ;)
      a poza tym jest taki sam jak rozowy :)

      Usuń
  10. mnie nie zachwycil zupelnie - jestem na nie, zaluje wydanej kasy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, no to niedobrze:( czasami tak już jest z zachwalanymi i popularnymi produktami, że kompletnie nie podpasują. ja np nie rozumiem fenomenu ziemi egipskiej :)

      Usuń
  11. Mnie kusiło ale już przestało, radze sobie świetnie bez niego;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam okazji wypróbować, choć marze o nim od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie wiedzialam o tym programie nawet! ja jestem jajuszka ciekawa ale nie az tak zeby wydac na nie tyle pieniazkow...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marie, nic straconego, program nadal trwa, możesz się zgłosić! :) mnie też głównie cena zniechęcała...

      Usuń
  14. Jakoś nie idzie mi nakładanie podkładu gąbeczkami.
    Wole mój ukochany pędzel z Hakuro:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta gąbeczka troszkę różni się od pozostałych...;) nie zawiera lateksu.
      pędzelki uwielbiam, ale moje ulubione to Maestro i LancrOne. :)

      Usuń
  15. szczerze mówią dla mnie do już niestety raczej kit niż hit. Kiedyś marzyłam o tym jajku, ale z biegiem czas jakos mnie od niego odrzuca. Nie miałam okazji go używam i jakoś nie mam ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  16. nie chciałoby mi się myć jajka od razu po każdym użyciu. często maluję się z rana i bardzo się śpieszę i konieczność mycia BB bezpośrednio po zrobieniu makijażu mocno by mnie irytowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam teraz duużo czasu więc umyłam od razu, ale to nie jest konieczność. pędzle też czasem myłam dopiero wieczorem, z jajkiem też tak można;)

      Usuń
    2. Widziałam filmik, gdzie babka radziła nawet nie myć jajka od razu tylko zostawić i myć dopiero przy kolejnym makijażu, bo i tak trzeba jajko znowu zmoczyć. Ale ja bym się bała, że zostaną plamy...

      Generalnie jak na razie jajko bardzo mi się podoba i dobrze sprawuje :)

      Usuń
  17. Kurcze, dla mnie to na chwilę obecną zbędny gadżet :) mam swój ulubiony pędzel sephorowski i w razie czego palce do pomocy- tyle do pełni szczęścia mi wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie jednak ta cena bardzo odrzuca

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja mam podróbkę i jestem zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. hit !
    tez posiadam !
    uwielbiam !!!!

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________