Popularne posty

pierwsze spotkanie z azjatyckim kremem BB czyli Lioele w roli głównej

poniedziałek, 22 lipca 2013

Prawdziwe azjatyckie kremy BB chodziły za mną już dawno. Dlatego, gdy miałam okazję wypróbować jeden z nich, nie wahałam się zbyt długo. Z asortymentu sklepu myasia.pl wybrałam Lioele Dollish Veil Vita BB SPF25 PA++ w kolorze Natural Green. To chyba jeden z popularniejszych bebików. Sugerowałam się w dużej mierze pozytywnymi recenzjami, które zbiera. Czy dołączyłam do grona jego fanek? I tak, i nie. 


Krem zamknięto w cieszącym oko opakowaniu, które posiada pompkę. Dozuje ona odpowiednią ilość kosmetyku i nie zdarzyło się by się zacięła. Jedyne zastrzeżenie mam do zakrętki, która lubi się gubić więc noszenie kremu w kosmetyczce wiąże się z ryzykiem. Mi na szczęście nigdy nic się nie wylało, ale wolałabym być spokojniejsza. 


Krem ma zielony kolor, którego zadaniem jest ukrycie wszelkich niedoskonałości, zaczerwienień, naczynek i rozszerzonych porów. Dopasowuje się do koloru skóry, nadaje jej delikatne zabarwienie i wyrównuje koloryt. 


Muszę przyznać, że od pierwszego użycia byłam nim zachwycona. Po raz pierwszy sięgnęłam go przed imprezą urodzinową koleżanki. Przepięknie przykrył wszelkie drobne plamki i przebarwienia, nie tworząc przy tym maski. Dopasował się do odcienia mojej skóry, wyrównał jej koloryt, ukrył moje rozszerzone pory a skóra wyglądała zdrowo i świeżo. Bił od niej taki zdrowy blask, ale nie był to nieestetyczny błysk, a ładna promienność. Wytrwał całonocne tańce i wizytę w klubie. Przypudrowałam go bodajże raz i dalej ruszyłam w tany. ;>


Później używałam kremu codziennie przez prawie miesiąc i nadal nie dostrzegałam w nim żadnych wad. Jednak po jakimś czasie zauważyłam, że zaczyna mnie powoli zapychać. Na brodzie i nosie pojawiło się dużo nowych zaskórników. Wiedziałam, że to jego wina bo niczego więcej nie zmieniałam więc odstawiłam go na jakiś czas. Problem zniknął. Od tamtej pory postanowiłam używać go od czasu do czasu i na większe wyjścia. Wtedy nie robi mi absolutnie żadnej krzywdy, a moja skóra wygląda naprawdę super. Oczywiście moim zdaniem. Krem niesamowicie ją wygładza, ukrywa moje naczynka na nosie, rozszerzone pory znikają. Koloryt jest jednolity, a wszelkie zaczerwienienia i drobne niespodzianki przykryte. Nie potrzebuję korektora na małe zmiany, wystarczy dodatkowa warstwa kremu. Ponadto zachwyca mnie jego trwałość, pod tym względem nigdy mnie nie zawiódł. Nosi się dobrze zarówno w niskich jak i wysokich temperaturach. Nie ściera się, nie warzy, nie robi plam. Na zdjęciach widzicie go w towarzystwie pełnego makijażu, czyli pudru, różu, bronzera i reszty. Przepraszam, że posiłkuję się starymi zdjęciami, ale w te upały wróciłam do minerałów i nie chciałam dziś bezsensownie obciążać skóry. Doszłam do wniosku, że nie będę pokazywać koloru solo na twarzy bo na każdej skórze i tak będzie miał inny odcień. Chciałam Wam pokazać końcowy efekt.


Podsumowując to naprawdę dobry kosmetyk, jednak cery z tendencją do zapychania mogą mieć z nim problem. Przy jego regularnym stosowaniu trzeba zwracać szczególną uwagę na oczyszczanie naszej twarzy. Powiedziałabym, że warto poświęcić na nie nieco więcej czasu, ja nawet myślałam o powrocie do OCM. Szkoda, że na dłuższą metę mi nie służy bo kto by nie chciał efektu photoshopa na co dzień? :) Nie chcę obciążać mojej skóry, ale nie rezygnuję z niego całkowicie bo uważam, że na większe wyjścia jest niezastąpiony.

Koszt kremu to 69,70zł/30ml na stronie myasia.pl
Skład: Water, Cyclopentasiloxane, Titanium Dioxide, Glycerin, Dipropylene Glycol, Ethyhexyl Methoxycinnamate, PEG-10 Dimethicone, Zinc Oxide, Hexyldecyl Myristoyl MEthylaminopropionate, Talc, Dimethicone/Vinyl Diemthicone Crosspolymer, Dimethicone, Ethylhexyl Salicylate, Disteardimonium Hectorite, Betaine, Portulaca Oleracea Extract, Tocopheryl Acetate, Tocopheryl Lioleate, Hydrogenated Lechitin, Squalane, Hydrogenated Vegetable Oil, Cyclomethicone, Magnesium Sulfate, Dipentaerythrityl Hexahydroxystearate / Hexastearate / Hexarosinate, Calcium Aluminum Borosilicate, Jojoba Esters, Mica, C12-14 Pareth-3, Vinyl Dimethicone/Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, Silica, Glycosyl Trehalose, Polyester-1, Acrylates/Dimethicone Copolymer, Methicone, Palmitic Acid, Silica Dimethyl Silylate, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Aluminum Hydroxide, Aluminum Stearate, PEG-200, Retinol, Biotin, Ascorbyl Glucoside, Pearl Powder, Panthenol, Aluminum Silicate, Ceramide 3, Chloesterol, BHT, Fragrance, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Iron Oxides (CI 77491), Iron Oxides  (CI 77491), Iron Oxides (CI 77499), Chorium Oxide Greens, Ultramarines
Jestem ciekawa czy miałyście z nim do czynienia i jak się u Was sprawdził? :) Koniecznie dajcie znać!

Buziaki,
Agu



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

76 komentarze

  1. Ciągle mnie on kusi... Myślę, że i tak niedługo się na niego zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że warto spróbować :)

      Usuń
  2. Ale piękna z Ciebie kobietka! :)Już od dawna chcę spróbować kosmetyków Lioele... Ostatnio na blogu też opisywałam swój pierwszy BB krem. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. za ciemny? teraz mnie zaskoczyłaś bo ja bladzioch straszny jestem i większość podkładów jest dla mnie zbyt ciemna, ale tutaj wszystko grało idealnie.

      Usuń
  4. Ale masz piękne oczy. ;) Ja jeszcze azjatyckich kremów BB nie stosowałam. Tylko podróby typu Garnier. Wiem, że nie mają nic wspólnego z tymi 'prawdziwymi', więc muszę kiedyś się skusić na azjatycki BB. ;)
    PS. Zapraszam do mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To, że nie mają nic wspólnego nie znaczy, że są gorsze ;)

      Usuń
  5. Koniecznie musz mu sie przyjrzeć bo jest niezły. Czy ktoś Ci już mówił ze masz piękne oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przesliczna jestes! Rowniez czytam same pozytywy o tym kremie, musi byc faktycznie ok :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie używałam ale skoro widzisz tendencję do zapychania to chyba jednak podziękuję:)
    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie z kolei nie zapychał, ale był trochę za lekki i za suchy. Jak nie miałam wiekszych niespodzianek to był ok - ujednolicał cerę, ukrywał pory, ale jezeli pojawiło się na mojej twarzy jakieś stadko suchych skórek to niestety baaardzo je podkreslał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, a ja nie zauważyłam by je podkreślał. Być może, że obecnie raczej ich nie mam.

      Usuń
  9. miałam sporą odlewkę. byłam zachwycona efektem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie miałam z nim do czynienia, ani z innymi koreańskimi kremami BB, szkoda że Ci zapycha bo z tego co piszesz to byłby idealny :) i w końcu problem z niedoborem koloru z głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciężko znaleźć kosmetyk idealny niestety:(

      Usuń
  11. O rany jak on pięknie wygląda na twarzy!
    No a Twoje oczy - marzenie ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja ostatnio testowałam próbki od Skin79 i jestem oczarowana tymi kosmetykami. Na pewno zafunduję sobie w najbliższym czasie pełnowymiarowe opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, nie używałam, czuję się skuszona!:)

      Usuń
  13. Uwielbiam go! Mnie na szczęście nie zapchał, ale jestem na to odporna :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Musze mu się przyjrzeć bliżej! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepięknie prezentuje się na Twojej twarzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że efekt przypadł Ci do gustu :)

      Usuń
  16. Uzywalam i bylam bardzo zadowolona :) jednak podkreslal suche skorki ale na szczescie nie zapchal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi suchych skórek na szczęście nie podkreślał, ale za to zrobił kuku zapchaniem ;)

      Usuń
  17. Aguuu jaka TY sliczna jesteś *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. As, dziękuję Ci bardzo za komplement! Spaliłam buraka :P :*

      Usuń
  18. Uwielbiam to, jak wygląda na twarzy, ale mnie chyba niestety ostatecznie też zaczął zapychać :(

    Mam wrażenie, że jak na początku było ok, tak teraz robią mi się gule po każdym pojedynczym użyciu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie gagatek z niego niezły. Trzeba go rozpracować Karo! ;)

      Usuń
  19. Nigdy sama jeszcze nie skusiłam się na żaden azjatycki krem BB. Ogólnie krążą prawie same dobre opinie o nich. Jednak nie lubię mieć zbyt dużą ilość kosmetyków podkładowych a wiadomo, że nawet jedną butelkę wykańcza się miesiącami. Jak kiedyś dojdę do czystki to mam nadzieję, że sobie zafunduję taki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, mi podkłady również wystarczają na bardzo długo. :)

      Usuń
  20. Słyszałam, że azjatyckie bb kremy wymagają specjalnego oczyszczania. Źle wykonany demakijaż lub niewłaściwymi produktami prowadzi właśnie do zapychania. Na ten temat pisała bodajże Alina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czytałam posta Alinki i zastanawiałam się nad powrotem do OCM, ale leniwiec ze mnie i nie zawsze mi się chce. Chciałam przetestować go w normalny sposób, teraz być może pokombinuję ;>

      Usuń
    2. Ja odeszłam od metody ocm właśnie przez jej czasochłonność ;) Na szczęście azjatyckie bebiki stosuję raz na jakiś czas, więc u mnie nie pojawia się problem z zapychaniem. W każdym razie kto wie co byłoby przy regularnym stosowaniu...

      Usuń
  21. Zaciekawił mnie ten krem bb:) może się na niego skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam przyjrzeć mu się bliżej :)

      Usuń
  22. kurcze szkoda, że ma tendencje do zapychania - mimo to muszę się mu chyba dobrze przyjrzeć kiedyś wspominała też o nim na swoim blogu Idalia i również była z niego bardzo zadowolona - więc jeśli opinia się powtarza to coś musi w nim być :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na twarzy wygląda naprawdę świetnie, być może to kwestia dopracowania metody oczyszczania i będzie wszystko okej :)

      Usuń
  23. Nie miałam ego kremu, ale brzmi bardzo ciekawie. Przede wszystkim to maskowanie zaczerwienienia i trwałość kosmetyku. Ile kosztuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dopisałam bo przegapiłam :) niecałe 70zł :)

      Usuń
  24. ja jeszcze nie używałam prawdziwych kremów bb,

    OdpowiedzUsuń
  25. A jak zmywasz makijaz? Przekonalam sie, ze w przypadku BB zmycie micelem plus zelem, albo gleboko oczyszczajacym zelem nie wystarcza i moze zapychac...Gdy jednak najpierw zastosuje olejek do demakijazu (azjatyckie olejki, czyli mieszkanki naturalnych olejow i skladnikow, ktore pozwalaja im laczyc sie z woda i latwiej jest zmyc), a potem jakis zel/pianke, zazwyczaj problemu nie ma. Polecam wyprobowac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kirei, domyślam się, że najzwyklejsza mieszanka ocm by na niego podziałała lepiej, ale nie zawsze mam czas i ochotę na tę metodę, choć coraz częściej zastanawiam się by do niej wrócić. :) chyba wypróbuję za Twą namową :)

      Usuń
  26. Potwierdzam! Ja po tygodniu na swojej cerze już zaobserwowałam masakrę ;) Mimo wszystko bardzo lubię jego wykończenie, kolor jaki daje wersja fioletowa (ideał dla mnie) i jak ładnie zakrywa rozszerzone pory. Cały czas biję się z myślami, ale chyba go kupię, właśnie do takiego używania od czasu do czasu. Mimo że mi szkodzi, to jednak nie mogę się mu oprzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwetto mam to samo, efekt na twarzy jaki daje podoba mi się na tyle, że czasem po prostu muszę go nałożyć. :)

      Usuń
  27. miałam próbeczkę tego bb i zakochałam się doszczętnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no efekt daje świetny, trzeba mu to przyznać :)

      Usuń
  28. Wersja fioletowa jest jedynym ulubionym kremem BB i pokazuje, że czyni magię w pełnym słowa znaczeniu :)
    U mnie nie występują żadne skutki uboczne, nie mam problemów z tzw. zapychaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem w takim razie tej wersji fioletowej. Być może kiedyś się na nią skuszę. :)

      Usuń
  29. No i ładnie się prezentuje. Ja nie mam/ nie miałam jeszcze doświadczenia z azjatyckimi kosmetykami, ale nie ukrywam, że rośnie moje zainteresowanie na ich temat z każdym przeczytanym postem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest to uzależnione od rodzaju kosmetyku, do ich pielęgnacji jakoś mnie nie ciągnie tak bardzo jak do kremów BB.

      Usuń
  30. Efekt daje naprawdę świetny. Twoja cera wygląda idealnie :)
    Miałam próbkę, lubiłam go i może do niego wrócę, ale nie podbił mojego serca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na początku byłam naprawdę zachwycona bo moja cera bez podkładu pozostawia wiele do życzenia ;)

      Usuń
  31. Mnie zapchał po tygodniu stosowania. Miałam też próbeczki lioele tego różowego i zwykłego beżowego bebika, ale także zapychały. Żadne azjatyckie bb mnie nie zapychały oprócz lioele. Ciekawe co to za składnik..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, pewnie to wina silikonów. Pewnie zmywanie olejkami czy ocm lepiej by oczyszczało twarz i dzięki temu może zapychanie by nie występowało? Ciężko powiedzieć.

      Usuń
  32. Efekt daje świetny więc może się skuszę. Ale Ty masz piękne oczy :)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i także pozdrawiam! :)

      Usuń
  33. Mam go w wersji fioletowej i nie powalił mnie na kolana ani trwałością ani efektem jaki daje. Może też dlatego, że trochę już kremów BB wypróbowałam. Powiedziałabym, że okazał się dla mnie nieco za jasny, co w przypadku kremów BB ma miejsce u mnie bardzo rzadko. Szczerze, to jakoś BeBiki od Lioele nie zachwycają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam porównania z innymi więc ciężko mi się ustosunkować. Ten jednak wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, szkoda, że na koniec mnie zapchał, ale spróbuję go jeszcze rozpracować. :)

      Usuń
  34. U mnie czeka na zimę, nie zdążyłam go przetestować w bledszej porze roku :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Wyglada super, ale opakowanie, NIEZIEMSKIE :) hehe :) Ladnie wyglada an twojej twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  36. przyłączam się do zachwytów nad Twoją urodą i zachwytów nad jej udanym podrasowaniem :) liczę, że u mnie też się sprawdzi to cudo, przynajmniej od czasu do czasu (bo też jestem wrażliwa na zapychanie) i dodaję do chciejlisty, ech. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Cena nie jest aż tak odstraszająca,a jak widac naprawdę doskonale kryje,więc muszę go kiedyś spróbowac.

    OdpowiedzUsuń
  38. ja używam,ale na razie odstawiłam "holika holika bb essential spf 30 PA++". i przyznam że efekty są świetne! serio dobre krycie i daje fajny glow (ja jednak wolę lekki mat),kolor idealny dla mega bladziochów,no i cena (swoje 2 opakowanie kupiłam na allegro za +/- 30 zł z przesyłką). ale co dziwne raz mnie zapychał a raz leczył. nie mam pojęcia czy to zależy od częstego stosowania,złego zmywania czy po prostu taka moja skóra (stosuję ocm+peeling gdy widzę ze potrzebuję). fakt że większość bb z azji mają silikony w składzie -.- mimo wszystko warto spróbować jednak odstawię go na istotniejsze okazje,na co dzień wybieram teraz krem nawilżający bądź z wysokim spf + puder i i korektor i jest git :) dużo osób również chwali bb ze skin79. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________