Popularne posty

Jak kupować i nie zbankrutować? | Moje sposoby na realną oszczędność - listy zakupów, kupony rabatowe

poniedziałek, 3 lutego 2014

Sklepy zewsząd kuszą nas promocjami i posezonowymi wyprzedażami. A to promocja - 40% w drogerii, a to bluzeczka, która po przecenie kosztuje tylko 15zł i jeszcze sukienka za dychę, która latem będzie jak znalazł. Choć czasem w ogóle nie mamy w planach zakupów to wracamy do domu z pełnymi torbami. Znacie to? Ja doskonale. Nie uważam, że to coś złego bo w moim przypadku nieplanowane zakupy często okazywały się najbardziej udanymi, ale zdarza mi się tracić kontrolę i kupić coś co potem leży niewykorzystane na dnie szafy. Dlatego dzisiaj chciałabym z Wami podyskutować na temat planowania swoich zakupów, korzystania z promocji z głową i czerpania satysfakcji ze świadomych wyborów. :)

źródło


1/ Kto wydaje więcej? Kobiety i mężczyźni? 
Do myślenia dał mi przede wszystkim wpis na temat oszczędności, dostępny na blogu GoDealli, dostępny >tutaj<. Zaczęłam analizować jak to w moim przypadku i po chwili stwierdziłam, że marnie. W naszym domu to ja wydaję zdecydowanie najwięcej. Często usprawiedliwieniem nowego zakupu jest właśnie promocja/wyprzedaż no bo przecież marynarka kosztowała 199zł a teraz 30! To nic, że kupiłam ją rok temu a do tej pory wisi z metką. ;) Mój facet patrzy na mnie z politowaniem i powstrzymuje się od komentarza.
Mężczyźni mają 'łeb na karku' i zakupów zazwyczaj dokonują z głową. Chcąc kupić nowy gadżet, sprzedadzą stary i tak dalej. Potrafią realnie ocenić sytuację, nie kupują 10  identycznej pary jeansów. Stawiają na jakość, a nie ilość. No chyba, że tylko u mnie 3/4 szafy to ciuchy damskie a 1/4 męskie? ;) Choć nie powiem, też zdarzają się męskie zakupy 'bo była okazja i grzechem byłoby nie kupić'. Każdy jest tylko człowiekiem i ulega słabościom, prawda? ;)

2/ Jak kupować i nie zbankrutować? Jak planować zakupy?
Od jakiegoś czasu staram się by mój budżet był dobrze rozplanowany, pilnuję się by nie ulegać niepotrzebnym pokusom i nie znosić do domu rzeczy niepotrzebnych. Co mi w tym pomaga?
  • Do sklepu zawsze idę z listą. Wypisuję to co muszę kupić i trzymam się pozycji na kartce.
  • Zakupy jedzeniowe robię z wyprzedzeniem, by potem nie przepłacać w osiedlowym sklepie, gdy mi czegoś zabraknie. ;)
  • Staram się też ogarniać wzrokiem najniższe półki, na tych w zasięgu wzroku zawsze są najdroższe produkty, a niżej możemy spotkać coś dobrego, ale znacznie tańszego.
  • Czytam składy i porównuję. W wielu marketach produkty marek no name to rzeczy znanych koncernów produkowane dla tych właśnie sklepów, np. biedronkowe kosmetyki do pielęgnacji twarzy!
  • Przed wyjściem do galerii, niezależnie od tego, czy akurat są wyprzedaże, czy nie, spisuję sobie czego tak naprawdę potrzebuję. Stawiam na klasyczne fasony, które będą bazą dla każdego stroju. Nie podążam za modą, która bardzo szybko przemija. Uwierzcie mi, że za czarnymi, dobrze dopasowanymi rurkami, czy nowym płaszczem potrafię chodzić miesiącami. 
  • Na promocjach w drogerii kupuję tylko to, co mi się właśnie kończy lub coś co do tej pory zawsze chciałam przetestować, ale było dla mnie za drogie. W tym przypadku też zawsze robię listę.
  • Odkładam pieniądze na większe marzenia. Jeśli chcę kupić zegarek - nie kupuję nowego za 30zł, tylko w starym wymieniam pasek a w międzyczasie zbieram na konkretny model. Zaczęłam stawiać na jakość - rzadsze zakupy, ale bardziej przemyślane i na lata.
  • Porównuję ceny, szukam okazji, przeglądam gazetki promocyjne. To, że jakiś sklep od pierwszej strony krzyczy, że jest promocja, nie oznacza wcale, że gdzie indziej nie kupimy tego samego taniej. Zwróćcie uwagę na gazetkę urodową Biedronki! Aktualnie te same kosmetyki w Rossmannie kupicie taniej o kilka złotych!
  • Kupuję online np. książki. W sieci opłaca mi się to dużo bardziej.
  • Nie korzystam z kart debetowych/kredytowych. Oceniam realnie ile mam pieniędzy i ile mogę wydać.
  • Nie chodzę na zakupy z koleżankami. To bardzo przyjemne, ale zwiększa prawdopodobieństwo, że wejdę do sklepu, do którego sama bym nie weszła i wydam tam pieniądze. 
  • Nie boję się prosić o próbki, gdy jakiś kosmetyk jest drogi i zamierzam go kupić. Nie będę wywalać 200zł w błoto bo wstydziłam się zapytać, czy mogę otrzymać odlewkę. 
  • Nie kupuję w sklepach, w których nie mogę dokonać zwrotu towaru. 
  • Korzystam z GoDealla.pl. Dzięki temu jestem na bieżąco z wieloma zniżkami, ofertami i kodami rabatowymi. Wszystko mam w jednym miejscu i zaglądam tam zawsze przed planowanymi zakupami w sieci. GoDealla.pl jest wyszukiwarką zakupów grupowych i kodów rabatowych, także w zakładce "zakupy grupowe są dostępne oferty z największych polskich serwisów grupowych. Ostatnio dzięki GoDealli właśnie, zamówiłam fotokalendarz dla babci za 25zł, kupiłam mamie taniej telefon w EURO RTV AGD, a moja koleżanka zaoszczędziła nieźle na organizacji imprezy urodzinowej. Dlatego warto szukać, planować i dokonywać zakupu na spokojnie. Poniżej dowód. ;) Przed świętami także korzystałam z kodów rabatowych na GoDealli, dzięki czemu najmłodsi członkowie rodziny cieszyli się z wymarzonych prezentów, a mój portfel nie ucierpiał. Strona jest bardzo przejrzysta i czytelna więc naprawdę warto tam zajrzeć jeśli macie zamiar coś kupić. Wybór sklepów jest spory,oferta szeroka, każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od dziedziny, w której szuka. Warto też kliknąć zakładkę 'blog', znajdziecie tam wiele przydatnych informacji odnośnie np. zwrotów w sieci i praw konsumenta. Szkoda, że tego nie wiedziałam wcześniej, gdy użerałam się z Plusem latem. 


3/ Jak radzić sobie z wpadkami?
Rady, radami, ale każda z nas wie, że wpadki i nieprzemyślane zakupy się zdarzają. Winny jest akurat gorszy dzień, stres w pracy, czy kłótnia z ukochanym. Lubimy się pocieszać. Ja też, no jakżeby inaczej. ;) Co robię by stłumić wyrzuty sumienia? W sumie to niewiele i teraz będę myśleć, co mogę zrobić jeszcze. ;)
  • Jeśli nie jestem pewna zakupu, albo dokonuję go w naprawdę podły dzień, nie odrywam metki. Daję sobie czas by się z tym przespać, mierzę na spokojnie w domu, analizuję ile rzeczy np. z mojej szafy pasuje do niego. Jeżeli po upływie 3 dni nadal nie jestem do niego przekonana - oddaję do sklepu. 
  • Jeśli np. kupię w sieci buty w niewłaściwym rozmiarze, czy trafię na za ciemny podkład, pytam po koleżankach, rodzinie. Często jest tak, że nie muszę odsyłać nietrafionego produktu bo coś pasuje na moich bliskich - np. kuzynka kiedyś odkupiła ode mnie za duże kalosze, a koleżanka nowy podkład, którego ciągle używa w tym właśnie kolorze, jaki ja kupiłam w promocji i okazał się dla mnie zbyt ciemny. Nie wstydźcie się pytać, to interes dla obu stron, gdy cenowo się dogadacie. Bez sensu żeby coś zalegało w szufladzie. 
  • Wymieniam lub sprzedaję w sieci. Pieniądze po udanej transakcji wrzucam do skarbonki przeznaczonej na moje większe marzenia. ;) Pamiętajcie, że robiąc zakupy w sieci, macie prawo do zwrotu, zerwania umowy, a w przypadku odesłania towaru do sklepu to on pokrywa koszty przesyłki! Jeśli kupujecie jakąś usługę, pamiętajcie by nie aktywować jej w chwili zakupu, ja tak aktywowałam internet z tabletem w Plusie i choć przyszedł uszkodzony, z pomyloną umową, nie mogłam od niej odstąpić, na szczęście wszystko zostało wyprostowane. 
źródło

Dziewczyny, a Wy jak podchodzicie do tematu promocji i wyprzedaży? Ulegacie i dokonujecie nieplanowanych zakupów pod wpływem emocji, czy może zawsze są one przemyślane?  Jak radzicie sobie z zakupowymi wpadkami? Jakie macie metody na oszczędzanie? Korzystacie z kodów rabatowych do sklepów internetowych? Znałyście wcześniej GoDealle? Koniecznie dajcie znać! Ja chyba od lutego zacznę spisywać wszystkie swoje wydatki by mieć jeszcze większą kontrolę nad budżetem. :)

PS. Post powstał w ramach współpracy z GoDealla.pl 



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

56 komentarze

  1. Ja staram się kupować z głową. Zwykle w domu przeglądam gazetki promocyjne a potem robię listy. Czasami jednak wybieram się na spontaniczne zakupy, które zwykle nie kończą się najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też na spontanie czasami za bardzo poszaleję,ale ciuchowe zakupy często bywają właśnie wtedy udane, jak chodzę za kurtką to jej nie ma, a jak nie planuję to wpadnie jakaś ekstra w promocji i grzechem by było jej nie brać!

      Usuń
  2. Był taki moment w moim życiu, że wydawałam na siebie bardzo dużo. Promocja? Jasne. Zły humor? Nie ma jak zakupy. Ktoś coś fajnego pokazał na blogu? Natychmiast musi być moje. Błędne koło... Na szczęście powoli, małymi kroczkami uczę się rozsądnego wydawania własnych pieniędzy i staram się z głową podchodzić do zakupów. Właściwie mogłabym się podpisać pod Twoimi radami obiema rękami :) Zaczęłam stawiać na jakość, a nie na ilość, na zakupy chodzę z listą i staram się ściśle jej trzymać, na większe wydatki odkładam i tym samym zyskuję czas, by realnie ocenić czy faktycznie daną rzecz chcę mieć. Jeśli chodzi o zakupy typowo kosmetyczne oduczyłam się chomikowania. Uzupełniam kosmetyczkę na bieżąco. Nie ma sensu łapać się na promocje i robić zapasy na rok, bo okazje pojawiają się na tyle często i w tylu miejscach, że zawsze uda mi się kupić coś taniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi zapasami kosmetycznymi masz całkowitą rację, niby szał na promocję w Rossmannie, a za chwilę to samo jest w SP i można na bieżąco kupować. ;) Ja czasami jeszcze ulegam, ale staram się z tym walczyć. :)

      Usuń
  3. Bardzo przydatny, dający do myślenia post. U mnie lista zakupów też zazwyczaj jest, ale bardzo często kupuję coś dodatkowego, pod wpływem impulsu i za głowę łapię się dopiero przy kasie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ja czasem też mam podobnie, za dużo tych przydasię produktów na półkach, które potem i tak leżą nieużywane.

      Usuń
  4. Lubię minimalizm w swojej szafie, ale w kosmetykach już nie bardzo. Nie mam problemu z oddawaniem rzeczy. W Norwegii mam na to 30 dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, ja dążę do minimalizmu w szafie, w kosmetykach także, ale długa droga przede mną. jestem typem chomika niestety i ciężko mi się rozstać z niektórymi przedmiotami itp.

      Usuń
  5. Kiedyś byłam bardziej rozrzutna- teraz kupuję tylko to co jest mi potrzebne i jest mi z tym dobrze :). Jedynie niektóre rzeczy które są na promocjach że wiem, iż się nie powtórzy, to kupuję- ale tylko wtedy gdy wiem że to zużyję. Też idę z listą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja robię listę zakupów zarówno spożywcze, kosmetyki jak i ubrania. Jak się jej trzymam nie dość, że kupię co trzeba to jeszcze jestem szczęśliwa, bo mam wszystko co chciałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny post. Na zakupy spożywcze zawsze idę z listą, a jeśli chodzi o to kto wydaje więcej.. ja. I mój chlopak też stwierdza, że kupuje za dużo ciuchów w których po prostu nie chodzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tymi ciuchami to ja mam to samo kochana więc piąteczka :) ale od jakiegoś czasu staram się z tym walczyć :)

      Usuń
  8. moje zakupy z listą kończą się tym, że nie dosyc, że nie kupię niczego z listy to w dodatku nic nie wpadnie mi w oko... jedynie na spontanie czasem trafiam na rzeczy, które cały czas wiszą na mojej liście ;) ale generalnie też zawsze kupuję tylko to, co potrzebuję, czego bardzo chcę, choc moje oczy najchętniej wykupiłyby połowę każdego sklepu ;) mam sroczą naturę, ale na szczęście rozsądek zawsze zwycięża bo zwyczajnie mi szkoda wydawac kasę wtedy, kiedy wiem, że bez tego czegoś spokojnie przetrwam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja czasami mimo wszystko nie potrafię się powstrzymać :P

      Usuń
  9. Mam wiele ubrań kupionych pod wplywem chwili i promocji, a teraz leżą w szafie niestety jeszcze z metkami...

    OdpowiedzUsuń
  10. Robienie zakupów z listą to u mnie podstawa. Nie mam listy, nie robię zakupów :) No i zakupy robię sama bo jak wyślę męża (z listą) to mogę być pewna, że będę mieć w domu masę niepotrzebnych rzeczy :D
    Nie ukrywam, że planowanie posiłków, a co za tym idzie, robienie zakupów z góry w jakimś markecie, też sprawia, że aż tak dużo pieniążków mi nie ubywa :)
    A jak dodam do tego, że w budynku pod pracą otworzyli mi właśnie biedronkę to żyć nie umierać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedra pod pracą to cudo :D u mnie niestety jest tak, że jak W. pójdzie na zakupy to będzie zgodnie z listą, a jak u pójdę ja, to pewnie coś niespodziewanego wpadnie, ale walczę :)

      Usuń
  11. Lista to absolutnie musi być inaczej można popłynąć, często też wychodzę ze sklepu i idę się jeszcze przejść, póxniej zazwyczaj dochodzę do wniosku, że nie potrzebuję tego co oglądałam, i podejmuję zazwyczaj dobrą decyzję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli zdrowy rozsądek wygrywa :) pięknie :)

      Usuń
  12. Staram sine realnie podchodzić do zakupów ale w UK jeśli chodzi o oddawanie rzeczy do sklepu to ńie problem. Moje koleżanki z pracy kupują on linę bo nie chce im sie mierzyć w sklepach wtedy płaca tylko za przesyłkę a resztę co kupią i sie nie podoba oddają bez problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Polsce do tej pory ciężko ze zwrotami :(

      Usuń
  13. Od nowego roku przyświeca mi motto "Jakość, nie ilość".
    No i lista zakupowa.
    Działa :)
    Zakupy są mocno przemyślane, i nareszcie kupuję to, czego naprawdę potrzebuję :)

    Świadomość takich zakupów cieszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się postępować identycznie :)

      Usuń
  14. ostatnio posłam pierwszy raz na zakupy z listą i byłam z siebie dumnam bo nie kupiłam nic poza!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kilka miesięcy temu potrafiłam kupować wiele rzeczy, które nie były mi wcale potrzebne. Kolejny notes? Przyda się. Nowy błyszczyk, choć mam podobny, niemalże identyczny? Czemu nie! Puder? OK! Co z tego, że nie używam?
    Na całe szczęście przeszło mi i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Na zakupy spożywcze zawsze chodzę z listą, bo nic nie zapomnę a i nie wydam więcej. Ubrania przymierzam, analizuję w głowie, czy będę to nosić i jak często, czy nie mam nic bardzo podobnego i w dobrym stanie. Korzystam z kuponów rabatowych, a jeśli wiem, że od jutra będzie promocja, to nie kupuję czegoś za 50zł, a czekam i mam za 20 - 30. Staram się realnie podchodzić do zakupów. Kosmetyki kupuję tylko te, których potrzebuję, ewentualnie czasem skuszę się na lakiery :) Nie kupuję np. Essie za 35zł, czekam na promocję typu 25zł za sztukę. Jest taniej i lepiej, portfel tak nie cierpi. Oduczyłam się kupowania trzech żeli pod prysznic "bo się przyda", pięciu notatników "na pewno zajdzie potrzeba użycia". Staram się kupować to, co na pewno mi się przyda. Czasem chodzę koło danej rzeczy dłuższy czas i dopiero się decyduję, namyślam. Dojrzałam do robienia przemyślanych zakupów i mi z tym dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hikki, tylko pogratulować, bardzo łatwo wpaść w takie błędne koło i trudno się z niego wydostać, tym bardziej, że teraz non stop coś w sklepach kusi :)

      Usuń
  16. To jest najlepszy post z radami "jak kupować" jaki przeczytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę i dziękuję :)

      Usuń
  17. A ja nie lubię takich generalizacji, że kobiety wydają więcej, że każda z nas uwielbia 'shopping'... :p powiem choćby na przykładzie rodziców, moja mama jest bardzo pragmatyczna, kupuje tylko wtedy gdy czegos potrzebuje. Tata za to bardzo lubi kupowac i robi to często, niekoniecznie przemyslanie :p
    A co do rozsądnego kupowania, ja już dawno, szczególnie jesli chodzi o kosmetyki, robię 'wishlist' i jej się trzymam :) Czasem po czasie okazuje się, że dany kosmetyk już w ogóle mnie nie kręci... a gdy kręci, ale nie muszę go mieć już to czekam na promocje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadomo, że są wyjątki, ale jednak to my w większości wydajemy więcej :PPP

      Usuń
  18. u mnie jest wręcz odwrotnie, to narzeczony wciąż kupuje nowe rzeczy, zarówno ubrania jak i gadżety, ja ubrań kupuję niewiele, gdyż wciąż marzę, że kiedyś schudnę i dopiero wtedy się obkupię :)
    ogólnie wyprzedaże nieszczególnie mnie kręcą, nie lubię na nie chodzić, jeśli coś chcę mieć to po prostu to kupuję i naprawdę rzaaadko żałuję.
    jeśli zaś chodzi o zakupy spożywcze - lista to podstawa! :) na niczym nie da się tak zaoszczędzić jak na jedzeniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z jedzeniem to prawda, wiele pieniędzy ludzie wyrzucają w błoto niestety :(
      Alapadma, ja też marzę, że schudnę, ale i tak kupuję ubrania ;) niezależnie ile się waży, można wyglądać pięknie i elegancko ;)

      Usuń
  19. Bardzo dobry post! Kiedyś kupowałam bez opamiętania - zwłaszcza kosmetyki. Teraz zrobiłam sobie "wish liste" i zbieram na konkretne kosmetyki lub po prostu kupuje te, których aktualnie potrzebuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam taką wishlist :) i staram się ją realizować :)

      cieszę się, że post się podoba!:)

      Usuń
  20. Kiedyś kupowałam dużo ... Dzisiaj zapisuje wszystko co potrzebuje, co muszę koniecznie kupić a co jest moją zachcianką. Pozapisywane wszystko w kalendarzu jakie wydatki by wszystko kontrolować. Kosmetyków kolorowych na dzień dzisiejszy nie kupuje używam to co mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też kolorówki nie kupuję bo chcę zużyć to co mam, dokupuję tylko to co się kończy :) całkiem nieźle mi idzie ;)

      Usuń
  21. Ja nie kupuję zbyt wielu ubrań, a jak kupuję, to często je zwracam. Chociaż ostatnio nabyłam kilka sportowych egzemplarzy, które przydadzą się na siłownię. Za to gorzej z kosmetykami, których zwrócić się nie da. Niby nie wydaje na nie dużo i nie kupuję na zapas, ale wpadają mi w ręce np. nowe lakiery. Czas najwyższy zrobić porządek z tym wszystkim, powyrzucać rzeczy przeterminowane i zacząć odkładać pieniądze na buty do biegania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytasz w moich myślach i odczuciach :-) Nic dodać, nic ująć, podpisuję się pod Twoim komentarzem rękami i nogami:-) Oby nam się udało:D

      Usuń
    2. ubolewam nad tym, że w PL nie mozemy zwracac kosmetykow ;(

      Usuń
  22. bardzo ciekawy i przydatny post-dziękuje.Ja staram się najpierw wyprzedać ubrania w których już nie chodzę,gdy uda mi się dużo ich sprzedać wtedy kupuję sobie coś nowego.Nie lubię mieć zbyt dużo niepotrzebnych rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nigdy sie nie moge zebrac by wystawic cos na allegro, len ze mnie pod tym wzgledem :) robie to zdecydowanie za rzadko

      Usuń
  23. Stosuje wiele z twoich rad :) Przede wszystkim też kupuję w oparciu o listę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Baaaaardzo fajny post! Do wielu rzeczy i moja rodzinka się stosuje. Choć w moim związku, to ja jestem tą oszczędną, co prawda nie mieszkamy razem, ale widzę po tym, ile wydajemy. Mój chłopak dostaje miesięcznie naprawdę dużo kieszonkowego (i to w ratach 1 i 15 dnia każdego miesiąca) i często się zdarza, że 14go ma złotówkę w portfelu. A to piwko, kebab, pizza czy blancik z kolegami i tak leci. Powiem szczerze, że trochę obawiam się naszej przyszłości..:P Ja należę z natury do osób oszczędnych - tak zostałam wychowana. Zawsze staramy się kupować wszystko jak najtaniej - od lat nie robimy zakupów w mniejszych sklepach, tylko np. w Lidlu czy Biedrze, gdzie produkty są tańsze. Nie pamiętam, kiedy ostatnio mieliśmy np. jogurt Danonne czy masło łaciate - niby to tylko kilkadziesiąt groszy, ale w ciągu roku zbiera się na pewno sporo. Do tego jak widzimy, jakieś korzystne promocje (np. teraz tuńczyki za 2,99 zł zamiast 3,99 zł) to kupujemy tych produktów więcej, bo mają długą datę ważności, a przy 10, to już 10 zł dla nas. U nas w domu też niewiele rzeczy się marnuje, naprawdę baaaardzo rzadko zdarza się, że coś zgnije czy spleśnieje w lodówce, bo stale kontrolujemy, co tam mamy. A zakupy z listą to oczywista oczywistość, bo bez tego połowy by się zapomniało. Mamy też dużo szczęścia - dom na wsi i ogródek dostarczają nam dużo własnych owoców i orzechów na domowe przetwory, mamy pełną piwnicę dżemów, kompotów i domowych soków, rodzice robią też swojskie wina, sałatki, ogórki kiszone, grzybki, papryczki i cebulki marynowane. Sąsiedzi ze wsi dają nam często warzywa latem.
    Gdy kupujemy ubrania czy sprzęt zawsze zaglądamy wcześniej na allegro - by sprawdzić czy jest taniej. Poza tym większość zakupów tego typu robimy w sieci, bo jednak wtedy dłużej się zastanawiamy i przy okazji nic innego nas nie kusi.
    Ja nie przepadam za zakupami, więc szczęśliwie na to nie wydaję, a kosmetyki. Cóż, kolorówka to moja słabość, ale i tak wydaje mi się, że mimo mojego zamiłowania i działalności youtubowej, w miarę trzeźwo do ich kupowania podchodzę i mocno się zastanawiam, bo na to idą moje prywatne odłożone/zarobione pieniądze, a wiadomo, swoje bardziej się szanuje. I też stawiam na jakość np. z zegarkami czy butami :)
    Sorka za długi wpis:*************

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci, że kiedyś mieszkałam na wsi i bardzo tęsknię za czasem, gdy maliny, czy truskawki mogłam zrywać prosto z krzaka, to samo z warzywami. wszystko świeże, zdrowe, bez chemii i taniej. :) brakuje mi tego, ale na szczęście też mamy dostęp do domowych przetworów, czy swoich warzyw w sezonie.

      widzę, że macie wszystko super rozplanowane. to się chwali bo niestety, dużo kasy wydaje się na nieprzemyślane zakupy spożywcze, a potem wyrzuca się je w błoto. :(

      biję brawo :)

      Usuń
  25. To post dla mnie :) Staram się walczyć z zakupami zwłaszcza kosmetycznymi choć już widzę małe postępy to jeszcze nie to co bym chciała osiągnąć!

    OdpowiedzUsuń
  26. trzymam kciuki by udało się osiągnąć cel :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Fajnie, że napisałaś o portalu ze zniżkami, do tej pory nawet nie wiedziałam o jego istnieniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Z wielką ciekawością prześledziłam sam post (Gratuluję) jak i całą konwersację. Ja pracuję bardzo nad soba aby mój budżet rodzinny nie był lekkomyślny bo przy dwójce dzieci niestety często muszę mieć odłożone pieniądze chociażby na leki. A to nie jest łatwe...dzieci proszę o nową zabawkę, słodkości a w miesiącu zbiera się tego trochę. Ale jest na to sposób, cukierki na wagę, dobra czekolada, chcodzenie na zakupy bez małych towarzyszy bo wówczas zawsze portfel cierpi, nie potrafie odmówić drobnych przyjemności. A jesli o mnie chodzi...coż czesto wydaje niepotrzebnie pieniądze ale z drugiej strony zycie jest jedno...nie odmówię sobie kawy w ulubionej kawiarni, bo to chwila dla mnie. Czy lampki dobrego wina z mężem do kolacji...ubrania to inna kwestia ale jesli coś strasznie mnie nęci to kupię i sprawdziłam już ze wiele ubran kupionych pod wpływem impulsu czy własnie promocji też wisi w szafie. Często zaglądam do ciuchlanów, upolowałam tam niezwykłe cudeńka dla całej rodziny. Spożywka to inna sprawa, robie zakupy z dnia na dzien, co potrzeba, wtedy nic się nie marnuje. Nie lubie wyrzucać jedzenia...no i ciągle się uczę oszczędności. Acha, mam swoją skarbonkę, blaszaną ( wrzucam drobniaki) wiecie ile można uzbierać :))))Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  29. tak, nieplanowane zakupy to nie jest łatwy temat. u siebie zauważam, że mam albo okresy wzmożonego konsumpcjonizmu, albo w ogóle niechęc na jakiekolwiek łażenie po sklepach. najgorzej jest obudzić lwa... ;)
    też mam listę rzeczy, które chcę kupić, bo wiem,że przydadzą mi się na lata i rzeczy z takiej listy szukam niekiedy bardzo bardzo długo, żeby znależć to, o co dokładnie mi chodzi.
    Generalnie stawiam na rzeczy droższe, ale dobre jakościowo, których nie będę musiała wyrzucać po miesiącu i kupować nowych. To daje nie tylko komfort noszenia, ale też psychiczny (strasznie mnie denerwowało, kiedy po miesiącu torebka z ekoskóry wyglądała jak zrzuta i wypluta - czułam się jak niechluj!)

    OdpowiedzUsuń
  30. a propos kosmetyków z Biedronki, to dużo dobrych opinii słyszałam na temat tego żelu, jednak jeszcze go nie wypróbowałam. Właśnie doczytałam, że producentem ich jest Tołpa (wow! kto by pomyślał). Jutro koniecznie lecę do sklepu, żeby go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ech, ja ostatnio nie mogę się powstrzymać przed kupowaniem kosmetyków. Ale tłumaczę to sobie tym, że przygotowuję się do ślubu, będę sobie sama robiła makijaż i dużo kosmetyków chcę wypróbować, aby tego dnia wyglądać idealnie :) też fajnie, bo przez to mam spore zapasy. Już wiem, czego oczekiwać od kosmetyków i co najbardziej lubię. Ale po ślubie muszę przystopować. Będę kupować tylko, jak coś mi się skończy albo jak będzie jakaś super nowość, bo nowości bardzo lubię ;) z ciuchami już nie mam takiego problemu, chociaż też podoba mi się strasznie dużo rzeczy, ale ze względu na ceny potrafię się powstrzymać. Ewentualnie namówię mamę na zakupy i na coś ją namówię :) zakupy z mamą są zawsze spoko :) teraz choruję na czarną skórzaną ramoneskę :(

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________