Popularne posty

Wygraj FOREO LUNA mini! - Konkurs

środa, 23 lipca 2014

Jakiś czas temu, w ramach współpracy otrzymałam do wypróbowania soniczną szczoteczkę LUNA™ mini, marki Foreo, która służy do oczyszczania twarzy. Sama usłyszałam o niej po raz pierwszy w filmiku Nieesi25 i od tamtej pory bardzo chciałam to cudo wypróbować. Zgodnie z zapowiedzią na FB i IG, jeden egzemplarz mam też dla Was! :) Z ogromną przyjemnością zapraszam na konkurs! Od siebie napiszę tylko, że naprawdę warto. Używam Luny od niedawna, a już widzę ogromną różnicę w stanie mojej cery.



Aby wziąć udział w konkursie należy:
 obserwować blog przez gadżet GFC [KLIK] oraz Facebook [KLIK
 odpowiedzieć na pytanie konkursowe: Jakie są Twoje sposoby na piękną cerę latem? Zdradź jak ją pielęgnujesz, jakie zabiegi wykonujesz oraz czy znasz jakieś ciekawe triki by utrzymać ją w dobrym stanie podczas upalnych dni.
 właściwie wypełnić formularz zamieszczony poniżej.

W konkursie przewidziana jest jedna nagroda główna w postaci Foreo LUNA mini, w kolorze wybranym przez zwycięzcę. 

Na odpowiedzi macie miesiąc czasu tj. od dziś, czyli 23.07.14r do 23.08.14r., do godziny 23.59. Dzień później tj. 25.08.14 ogłoszę wyniki.


Pełen regulamin dostępny jest TUTAJ.

KONKURS ZAKOŃCZONY. 

Dziękuję za udział w zabawie. Zgłoszeń było wiele, a Luna jest tylko jedna. Zwyciężczynią zostaje Emmeley. Serdecznie gratuluję kochana! Najpóźniej jutro skontaktuję się z Tobą mailowo. 

Moje ABC pięknej cery latem: A jak AHA – kwasy są generalnie podstawą mojej pielęgnacji. Bez tego nie wyobrażam sobie utrzymania mojej cery w ryzach. Cięższe działo w postaci kwasu salicylowego (BHA) zostawiam na okres jesienno- zimowy, a latem w ruch idzie łagodniejszy kwas AHA, czyli w moim przypadku kwas migdałowy. Rozjaśnia cerę, delikatnie złuszcza, oczyszcza. Kwas migdałowy przyjacielem mym! :D B jak Bambus – a konkretniej to puder bambusowy, który też jest moim przyjacielem, a latem jeszcze bardziej zacieśniamy nasze przyjacielskie relacje. Bambus cierpliwy jest, łaskawy jest. Bambus nie zazdrości… Eeeee... Ekhm, ekhm… :D W każdym razie puder bambusowy to moje letnie must have, które zniesie największy upał i utemperuje moje świecące się czoło w razie gdyby miało ochotę się zaświecić. :D C jak Czyściki- czyli szeroko pojęte produkty do oczyszczania twarzy. Choćby jednorazowe pominięcie tego punktu w moim codziennym rytuale pielęgnacyjnym może być opłakane w skutkach, dlatego szczególnie ważne jest dla mnie dokładne i dogłębne codzienne oczyszczenie twarzy. Jako, że migdał zawładnął częścią mojej pielęgnacji, jego ekspansja objęła także strefę oczyszczania. Co prawda w zupełnie innej formie i w totalnie innej postaci, ale migdał w nazwie został zachowany. :D Własnoręcznie robiona oczyszczająca pasta migdałowa to coś w czym lubuję się od jakiegoś czasu. Zmielone migdały z dodatkiem różnych dobroczynnych olejów i glinek pozostawiają skórę naprawdę fajnie oczyszczoną, miękką i nawilżoną. Na chwilę obecną to mój numer 1 wśród czyścików, co nie znaczy, że czasem nie ratuję się jakimś delikatnym żelem. Ot, tak bardziej po ludzku. D jak Demakijaż- ważna rzecz oczywiście nie tylko latem, ale najczęściej właśnie w tym okresie na twarzy lądują filtry, czy olejki, przykładam się więc do demakijażu, a skóra wtedy może wziąć głęboki oddech. E jak Enzymatyczny Peeling- wiadomo jak to latem jest. Wydzielanie potu i produkcja sebum jest na większych obrotach, czy tego chcemy, czy nie. To nie ułatwia naszej skórze oddychania i może pogarszać jej stan. Dlatego oprócz codziennego dokładnego oczyszczania twarzy, ważne jest dla mnie stosowanie peelingów enzymatycznych. Nie chcę podrażniać i męczyć skóry „drapakami” w postaci peelingów mechanicznych, przestawiam się zatem na te enzymatyczne. Prym w moim przypadku wiedzie księżniczka Bromelina. Delikatnie usuwa zrogowaciały naskórek, po suchych skórkach nie ma śladu, a cera jest wyczuwalnie gładsza. F jak Filtry- moja podstawa latem, mój fundament, moja podpora… a jednocześnie zmora. :P Przyznaję bez bicia, że czasem miewamy słabsze dni, jednak potem następują przeprosiny i znowu cieszymy się swoją obecnością. Nawet jeśli nie nałożę tej minimalnej wymaganej ilości, bo już cholera mnie trafia, a zdrowie psychiczne ważna rzecz, to staram się jak tylko potrafię by ten filtr mimo wszystko na mojej twarzy jednak siedział. Czasem siedzieć nie chce, a wręcz przeciwnie, uskutecznia pływanie. Jak widać filtr też człowiek, popływać lubi. Wtedy idzie mi na ratunek wspomniany wcześniej puder bambusowy.:) Świadomość tego, że chronię skórę przed oparzeniami i złowrogim promieniowaniem, sprawia, że walka jest warta zachodu. A że łączy nas love-hate relationship? Nie każdy związek jest idealny. :D G jak Godzina Policyjna – czyli 12 w samo południe. To czas kiedy unikam słońca jak tylko mogę. Wołami mogą mnie ciągać, ale jak nie muszę, to na zewnątrz nie wyjdę. Lejący się żar z nieba w godzinach największej intensywności słońca ma zdecydowanie niekorzystny wpływ na stan mojej cery, dlatego wolę go unikać. Po prostu. Wyeliminowanie czynników, które negatywnie działają na stan mojej cery, to klucz do sukcesu. ;) Hrabia Aloes – była już księżniczka Bromelina, teraz czas na hrabię Aloesa. :D Hrabia Aloes to postawiony wysoko rangą mości pan, który przyspiesza regenerację i gojenie się skóry, łagodzi podrażnienia, ma właściwości odkażające, przeciwzapalne, bakteriobójcze, do tego uelastycznia, wygładza i nawilża skórę. Latem, przy wzmożonym słońcu- niezbędnik. Najczęściej pakuję go do używanego codziennie toniku lub mgiełki do ciała i oddaję pokłony dziękując za dobroczynne działanie. I jak Intensywne Nawilżanie- ehh to upalne lato, tu promieniowanie UV, tu niska wilgotność powietrza, a tam jeszcze klimatyzacja. Efektem może być cera sucha jak papier, bądź wręcz przeciwnie- mocniej się przetłuszczająca. Serum nawilżające „umerdane” przez moje własne osobiste dwie lewe ręce to coś czym raczę moją cerę podczas wieczornych szamańsko- pielęgnacyjnych rytuałów. Napakowane jest składnikami nawilżającymi, w tym cudownym glukonolaktonem – czy wspominałam już jak bardzo kocham kwasy? Taka nawilżająco- regenerująca bomba łagodzi okresowe przesuszenia mojej twarzy. J jak Jedyny w Swoim Rodzaju Kwas Hialuronowy- uwielbiam go za to jak podkręca działanie każdego oleju, czy kremu, jak dzięki niemu kosmetyki błyskawicznie się wchłaniają. Za to, że dzięki niemu przygotowanie jakiegokolwiek serum jest dziecinnie proste. Wreszcie, za aspekty nawilżające i wygładzające. K jak Korektor- gdy żar leje się z nieba a stan cery jest daleki od ideału, stawiam na korektor i rezygnację z podkładu. Dobrym korektorem w odpowiednim odcieniu naprawdę jestem w stanie ukryć co tylko mam do ukrycia bez zbędnego „tapetowania” całej twarzy. Oczywiście są dni, gdy z podkładu zrezygnować nie chcę lub nie mogę, jednak tego typu, nazwijmy to, „większe wyjścia” nie zdarzają się codziennie. L jak Lniany Olej- olej lniany to niepozorny, przez wielu zapomniany, schowany w cieniu blasku oleju arganowego i makadamia olej, który stosowany jej przez mnie zewnętrznie. Do zajadania się tymże olejem jeszcze nie dojrzałam, ale być może nastąpi to już niedługo. Olej lniany otrzymuje: Tak!- za szybkie wchłanianie, nawilżanie i odżywianie Tak!- za wygładzanie i uelastycznianie Tak!- za przeciwdziałanie powstawaniu zaskórników, leczenie i gojenie stanów zapalnych 3 x Tak!- przechodzisz Pan dalej, dziękuję. M jak Matujące Bibułki- przydatny kosmetyczny „gadżet”, który lubię mieć zawsze pod ręką. Tak „w razie czego”, na szybkie poprawki. N jak Niegazowana Woda Mineralna – ale zaraz, zaraz, ktoś by mógł zapytać jak to się ma do pielęgnacji cery? A no ma się i to dosyć znacząco. O nawodnienie skóry warto też zadbać od wewnątrz, a ja jako posiadaczka cery, która dosyć łapie „przesusz” lubię mieć świadomość, że dbam o nawilżenie na każdym froncie. Butelka z wodą zawsze stoi na szafce przy łóżku. Towarzystwa dotrzymuje jej szklanka, no bo co sobie butelka będzie sama stała. Moim nawykiem stało się wypijanie szklanki wody zaraz po przebudzeniu. Ale jeśli chodzi o wodę to nie tylko w domu, ale też w pracy i generalnie wszędzie gdzie tylko można. Moim małym patentem, który polecam każdemu jest butelka termiczna, która utrzymuje niską temperaturę wody. No bo kto lubi pić w upały ciepłą wodę? ;) Dzięki butelce termicznej mogę swoją wodę nosić spokojnie w torebce bez obawy, że sie zagotuje. :D O jak Olej z Nasion Malin- oh, o tym cudownym maleństwie mogłabym pieśni pochwalne śpiewać. Uwaga, będę śpiewać, proszę zakryć uszy… No dobra, może innym razem, jest gorąco, nie będę ludzi dodatkowo katować. :D Nie mniej jednak, olej z nasion malin to olej, którego znaczenie kompletnie bagatelizowałam dopóki sama go nie spróbowałam. Jest leciutki, położony na twarz raz- dwa się wchłania pozostawiając skórę tak miękką, że tylko bym się macała i klepała po twarzy. Nie lepi się i nie klei. A jeszcze żeby tych cudowności było mało, zawiera naturalny filtr UV. Cud malina! P jak Pojemna Torebka - a w ogóle to najlepiej torebka bez dna. :D W końcu gdzieś trzeba pomieścić wszystkie „odświeżające” przybory. :D R jak Rhassoul- bądź też Ghassoul , ewentualnie dla tych, którzy właśnie połamali sobie język, a wciąż chcą wiedzieć o czym mowa: glinka marokańska. :D Niezbędnik, który latem stoi na straży oczyszczonej cery. Reguluje wydzielanie sebum, po jej użyciu skóra twarzy jest przyjemnie matowa, kolor wyrównany, podrażnienia ukojone, zaskórniki wypędzone. No jak tu jej nie kochać? <3 S jak Systematyczność- staram się pamiętać o regularności. Peeling użyty od wielkiego dzwonu, serum tylko jak mi się przypomni, a olej jak mnie najdzie ochota- nie tędy droga, oj nie. Żeby coś miało szansę działać musi być używane regularnie, staram się przestrzegać tej zasady. T jak Tonik z Bazylii- jest to tonik o, którym przypominam sobie głównie latem. Podobno greckie i rzymskie piękności dodawały bazylii do kąpieli, dzięki czemu ich skóra uwodzicielsko pachniała, a dodatkowo znikały z niej wszelkie skazy i wypryski. Bazyliowym tonikiem przecierały twarz dla dodania skórze blasku. Tonik bazyliowy z serii DIY używam właśnie ze względu na jakiego działanie przeciwzapalne, antybakteryjne i łagodzące. Przecieram nim też miejsca ukąszeń komarów i czuję się jak rzymska piękność we własnym domu. ;) U jak Umiar- to nie jest tak, że wchodząc do łazienki ogarniam wzrokiem półki, a następnie pakuję wszystko co wpadnie w rękę na twarz. Nie jest też tak, że mam w głowie listę każdej pojedynczej czynności, którą muszę co dzień (bądź co wieczór) wykonać no matter what. Słucham swoje cery i jej potrzeb- skubana umie mówić, kto by pomyślał?- i jeśli jednego dnia/wieczoru potrzeba jej ekstra dawki nawilżenia, to o ten aspekt się troszczę, jeśli nie- odpuszczam rzeczy cięższego kalibru i wklepuję coś lżejszego. Zdrowy rozsądek w kwestiach pielęgnacyjnych to też ważna sprawa. ;) W jak Woda Termalna - którą mogę spryskać zarówno ciało i jak i twarz. To pierwszy kosmetyk jakiego używam rano po przebudzeniu. Działa łagodząco i pomaga zmniejszyć ewentualne opuchnięcia na twarzy, np. po źle przespanej nocy. Niezbędna jest dla mnie także w ciągu dnia, nawet jeśli noszę makijaż taka woda termalna absolutnie nie zrobi mi kuku, a uczucie orzeźwienia jest bezcenne. Z jak Zawsze Głowa Do Góry - i uśmiech na twarzy bo pozytywne nastawienie to podstawa bez względu na to czy upał, czy mróz. :) Mogłoby się wydawać, że moje „abecadło” pielęgnacji cery latem to jakieś kosmiczne procesy, które zajmują sporo czasu i które nie sposób spamiętać. Nic bardziej mylnego. Wszystko jest kwestią nawyków , przemyślanej pielęgnacji i dobrej organizacji. Tak na prawdę wiele czynności i „zabiegów” robię „z automatu”. Kwasy, peelingi, glinki- wbrew pozorom nie wymagają wielkiego wysiłku, a znacząco przyczyniają sie do polepszenia codziennego wyglądu mojej cery i pozwalają przetrwać lato w miejskiej dżungli ciesząc się ładną cerą. A reszta rzeczy? Bibułki, puder, woda? Takie rzeczy pomieści wspomniana już torebka. :D Pozdrawiam serdecznie. :)



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

26 komentarze

  1. Czekam na dalsze efekty testowania szczoteczki :) Daj znać jakie efekty przynosi jej regularne stosowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy o niej nie słyszałam. Uwielbiam takie posty, dzięki którym dowiaduję się o nowościach kosmetycznych, o których wcześniej nie miałam pojęcia...

    OdpowiedzUsuń
  3. A co myślisz o tym Liz Earle Pure Muslin Cloth szmatka - mycie twarzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie używałam jej, więc się nie wypowiem :)

      Usuń
    2. Ja używalam razem z tym kremem do mycia twarzy. Niestety nie zauważylam żadnych efektow...

      Pozdrawiam,
      Agata

      Usuń
  4. Czy można wysłać zgłoszenie w formie dokumentu np. Z worda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, pod uwagę brane będą tylko zgłoszenia poprzez formularz. :)

      Usuń
  5. Pierwsze słyszę, ale wizualnie podoba mi się dużo bardziej od Clarisonic :) Zgłoszenie poszło, powodzenia dziewczyny!
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  6. tak bardzo marzy mi się to cacko, ale do szczęścia mi daleko, więc nawet nie próbuję ze zgłoszeniem.

    OdpowiedzUsuń
  7. fajny konkurs,oczywiscie wzielam udzial bo bardzo bym chciala ja wypróbowac na wlasnej skorze w kolorze fioletu ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurcze, nie wiem w sumie na czym polega jej działanie, ale już dla samego wyglądu mogłabym ją mieć :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Wysłałam zgłoszenie.
    Piękne są kolory tych szczoteczek. Mi wpadła w oko turkusowa :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Wzięłam udział w konkursie, ale coś wcisnęłam (taka zdolna jestem :D ) i nie wiem czy zgłoszenie się dobrze wysłało/zapisało. ://

    OdpowiedzUsuń
  11. Też po raz pierwszy zobaczyłam ten produkt u naszej Kochanej Nieesi25 ;) i muszę stwierdzić ,iż szalenie on mnie zaciekawił. Ale stety lub niestety(tego nie wiem) nie stać mnie na takie cudeńko , sytuacja finansowa nie pozwala na zakup :(( ale z niecierpliwością czekam na recenzje Foreo Luny w Pani wykonaniu Pani Agato , miłego dnia ! :)) :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale super fikuśne nietypowe cudoooo, wow jestem w szoku , super sprawa , zgłoszenie wysłane dawno temu a dziś zostawiam komentarz ,gdyż z niecierpliwością w dalszym ciągu czekam na recenzje na blogu pani Agato :))
    Ps. No czego to nie wymyślą na tym świecie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. O mamo!!! Nie wierzę! Nie wygrałam dziś Effaclaru i mina mi zrzedła a tu taka niespodzianka. Bardzo się cieszę! Co ja mówię! Skaczę z radości! Dziękuję Ci ślicznie!!! Mogę iść spać z bananem na twarzy! :D

    (PS. w oryginale moja wypowiedź zawierała akapity, niestety w formularzu nie dało rady ich umieścić, przez co moja wypowiedź mogła wydawać się chaotyczna, przepraszam za to)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej, gratuluję! spoko, spoko, nawet bez akapitów Twoja praca powaliła mnie na łopatki! :)
      jutro się odezwę :) buziaki!

      Usuń
  14. Jeszcze raz wielgachne dziękuję! <3

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________