Popularne posty

Annabelle Minerals - podkład matujący, róż, cienie i pędzel flat top

wtorek, 7 października 2014

Przy okazji wpisu o ulubieńcach września [klik] wspominałam, że po długiej przerwie wróciłam do minerałów. Naczytałam się o marce Annabelle Minerals tyle dobrego, że po prostu nie mogłam odmówić, w momencie, gdy zaproponowano mi wypróbowanie kilku kosmetyków z oferty. Zdecydowałam się na podkład, róż, trzy cienie oraz pędzel typu flat top. Jeśli jesteście ciekawe co sądzę na ich temat, zapraszam do dalszego czytania. 



Słowem wstępu. Moje pierwsze spotkanie z minerałami miało miejsce kilka lat temu. Zużyłam wtedy parę słoiczków podkładu Lily Lolo w odcieniu Warm Peach. Był moim ulubieńcem, ale po jakimś czasie skóra przestała z nim współpracować. Ciastkował się, wchodził w pory, więc wróciłam do podkładów płynnych. Do tej pory nie mogę się z nim dogadać, bo co jakiś czas próbowałam dać mu szansę. :/ Dlatego byłam bardzo ciekawa, jak będzie zachowywał się na mojej cerze, wychwalany przez wiele dziewczyn, matujący podkład Annabelle Minerals. Na szczęście okazało się, że współgra z nią idealnie i w dodatku udało mi się też trafić z kolorem! :)



ANNABELLE MINERALS, PODKŁAD MATUJĄCY GOLDEN FAIREST

Marka zaskakuje mnogością kolorów do wyboru. W ofercie mamy po kilka odcieni w tonacji Beige, Golden i Natural. Po swatche całej gamy odsyłam do Agi [klik]. Wykończenia są trzy - matujące, rozświetlające i kryjące. Po przeczytaniu kilku recenzji w sieci i dzięki pomocy Idalii oraz Pauliny, zdecydowałam się na Golden Fairest, czyli naprawdę jasny beż, ze sporą ilością żółtych tonów. Rewelacyjnie stapia się z moją cerą. Podkład mimo formuły matującej, nie daje na twarzy płaskiego matu. Skóra nie błyszczy się, ale jednocześnie wygląda zdrowo i promiennie. Bardzo mi się ten efekt podoba, bo wygląda niezwykle naturalnie. 

Szalenie istotna jest także świadomość, że nakładając podkład AM na twarz, wiem, że w żaden sposób jej nie szkodzę, a wręcz przeciwnie - pomagam. Prosty, naturalny skład bez zawartości parabenów, talku, silikonów i olejów mineralnych, posiadający właściwości antybakteryjne i łagodzące stany zapalne to chyba coś, czego poszukuje każda kobieta. Podkład jest bardzo drobno zmielony. Gdy rozcieramy go między palcami, czuć, że konsystencja jest niezwykle kremowa. Bardzo dobrze trzyma się pędzla i gładko oraz równomiernie rozkłada na skórze. 
Składniki: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxide, Ultramarines

Pamiętać należy, że minerały nakładamy na całkowicie suchą twarz, inaczej możemy nabawić się plam. Warto też nałożyć kilka cienkich warstw, niżeli jedną grubą. Temat aplikacji przybliżę jednak w oddzielnym poście, już wkrótce. Ja najczęściej przez wtarciem AM w skórę, lekko ją przypudrowuję pudrem bambusowym. Mam wrażenie, że wtedy podkład trzyma się dłużej i wygląda jeszcze bardziej naturalnie. Na co dzień nakładam jedną cienką warstwę, w towarzystwie korektora pod oczy. Jeżeli zależy mi na nienagannej trwałości przez cały dzień, omiatam dodatkowo całość pudrem, ale robię to rzadko. 

Krycie oceniam na piątkę z plusem. Nie potrzebuję używać korektora na niedoskonałości. Wszelkie blizny i przebarwienia są schowane, w bardziej problematyczne miejsca dokładam ewentualnie drugą warstwę. Trwałość także jest bez zarzutu, podkład nie funduje mi efektu ciasta w strefie T, utrzymuje moją skórę w ryzach przez około 10h, później bibułka na nosie załatwia sprawę. Przy demakjażu nadal jest w pełni widoczny na płatkach kosmetycznych. Nienagannie współpracuje też z pozostałymi kosmetykami innych marek - bronzerem, różami i rozświetlaczami.

Pochwalić też muszę opakowanie. Słoiczek z zamykanym sitkiem znacznie ułatwia życie. Nic nie pyli, nie wysypuje się niepotrzebnie. Mechanizm chodzi płynnie. Podoba mi się również możliwość wyboru dwóch pojemności podkładu - 4g (30zł)  i 10g (50zł) oraz zakupu próbek 1g (7,50zł). Ja posiadam największe opakowanie i zakładam, że wystarczy mi na około pół roku. Do kupienia tutaj.



ANNABELLE MINERALS, RÓŻ MINERALNY ROSE

Wybierając róż, zdecydowałam się na odcień Rose. Przepiękny, całkowicie matowy, zgaszony róż dający na skórze efekt naturalnego rumieńca. Komponuje się świetnie z moją jasną cerą. Tak jak podkład, jest bardzo drobno zmielony i ma kremową, aksamitną konsystencję. Ma bardzo dobrą pigmentację. Wystarczy odrobina nałożona na pędzel by uzyskać delikatny kolor na policzkach. Oczywiście intensywność można stopniować, ale ciężko zrobić nim sobie krzywdę. Łatwo i przyjemnie się rozciera, więc nawet nałożony w nadmiarze nie zrobi nam krzywdy bo szybko go rozblendujemy i pozbędziemy się niechcianej warstwy. Na mojej skórze trzyma się cały dzień, czy to w połączeniu z podkładem mineralnym, czy z płynnym fluidem + pudrem. Warto też wspomnieć, że wydajność jest wręcz kosmiczna. Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się go zużyć. W przypadku różu skład także jest prosty i czysty. Jeśli macie ciągłe krostki na policzkach, być może warto zastanowić się nad zamianą zwykłego różu na mineralny. Opakowanie zawiera 4g kosmetyku i kosztuje 30zł. Do kupienia jest tutaj.
Składniki: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxide, Ultramarines



ANNABELLE MINERALS, CIENIE MINERALNE - CHOCOLATE, CAPPUCCINO, VANILLA

W przypadku cieni, zdecydowałam się na zestaw trzech próbek, które pojemnościowo wypadają idealnie. Opakowanie mieści 1g kosmetyku, czyli sporo jak na cień sypki. Celowałam w odcienie przybrudzone, zgaszone, idealne na obecny okres i zbliżającą się zimę. Chocolate to ciemny, chłodny brąz z subtelnymi, połyskującymi drobinkami, idealny do podkreślania zewnętrznego kącika lub jesiennego, szybkiego smoky eyes. Cappuccino jest średnim brązem z domieszką szarości i fioletu. Również ma maleńkie drobinki. Mój kolorystyczny faworyt. Vanilla to odcień niezwykle uniwersalny, waniliowy lub jak ktoś woli ecru. Także posiada mikroskopijne, absolutnie nienachalne drobinki. Świetnie sprawdza się w wewnętrznym kąciku, na całej powiece lub pod łukiem brwiowym. Wykończenie całej trójki określiłabym jako delikatnie satynowe.

Cienie są fantastycznie napigmentowane. Można je nakładać na sucho i na mokro, dla wzmocnienia efektu. Najlepiej aplikuje się je się płaskim, zbitym pędzelkiem syntentycznym, gdyż mniejsza on ryzyko osypywania się. Warto  też pamiętać, by przed nakładaniem na powiekę, strzepnąć z pędzelka nadmiar produktu. Przyjemnie się je rozciera i łączy ze sobą. Współpracują też z kolorami innych marek. Zawsze nakładam je na bazę. Trzymają się w nienaruszonym stanie przez cały dzień, nie blakną, nie rolują się, nie wędrują poza powiekę. Set 3 próbek kosztuje 39,90zł i dostępny jest tutaj. Natomiast pełnowymiarowe opakowanie (3g) kosztuje 29,99zł i do kupienia jest tutaj


ANNABELLE MINERALS, PĘDZEL FLAT TOP

Pędzle typu flat top są moimi ulubieńcami do nakładania zarówno podkładów płynnych, jak i mineralnych. Ten marki Annabelle Minerals do minerałów jest idealny. Precyzyjnie przycięty, odpowiednio gęsty oraz zbity, a także niesamowicie miękki! Praca z nim to czysta przyjemność. Rozprowadza podkład równomiernie, nie tworzy plam, a dzięki swej gęstości zapewnia porządne krycie. Podoba mi się też jego rozmiar. Krótka bambusowa rączka jest bardzo wygodna i sprawdza się też w czasie wyjazdów. Bez problemu mieści się w damskiej kosmetyczce. Włosie jest syntetyczne i łatwe w utrzymaniu. Prałam pędzel wielokrotnie i nic się z nim nie dzieje. Włoski nie wypadają, nie rozczapierzają się, nie tracą swej delikatności i miękkości. Z chęcią zapoznałabym się z pozostałymi akcesoriami marki. Cena pędzla to 30zł, dostępny jest tutaj.




Już pojutrze pokażę Wam wszystkie kosmetyki w akcji, na mojej twarzy i zaprezentuję swój dzienny, mineralny makijaż oraz przybliżę temat właściwej aplikacji podkładów mineralnych bo wiem, że wiele dziewczyn po dziś dzień ma ten problem. Ja też go miałam. 

Jestem ciekawa jakie są Wasze doświadczenia z kosmetykami mineralnymi. Próbowałyście? A może dopiero planujecie zacząć mineralną przygodę? :) 

 Photobucket Photobucket PhotobucketPhotobucket



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

48 komentarze

  1. uwielbiam kosmetyki Annabelle, są to najlepsze minerały jakie miałam:) a trochę ich było

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, to może zdradzisz w jakie nie warto Twoim zdaniem inwestować? :-)

      Usuń
  2. też mam te minerałki, fajne fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że także je polubiłaś. :)

      Usuń
  3. Wygląda super! Muszę spróbować, bo uwielbiam naturalne składniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jak wypadły pierwsze testy. :-)

      Usuń
  4. Rewelacja, super efekt. Muszę spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz słyszę o tej firmie. Ale produkty wyglądają baaardzo kusząco :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do bliższego zapoznania się! :) Warto.

      Usuń
  6. Mnie przeraża to, że nie można przed podkładem mineralnym nałożyć kremu, a przy mojej suchej skóry jest to raczej złym rozwiązaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolino, można nałożyć krem, ja nakładam przed każdą aplikacją. Trzeba jednak poczekać aż całkowicie się wchłonie. :)

      Usuń
  7. muszę w końcu podkładów wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
  8. Podkład AM jest idealny dla mojej problematycznej cery, pokusiłabym sie nawet o stwierdzenie, że leczy wypryski.
    Jak sobię przypomnę, co robił z moją skórą kilka lat temu płynny podkład, to aż mnie zgroza bierze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, płynne podkłady potrafią zaszkodzić,ale ja i tak nie umiem z nich zrezygnować całkowicie. :)
      Zgadzam się - leczy!

      Usuń
  9. ja tak z innej beczki, piękne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie minął w tym miesiącu rok, od kiedy używam podkładów AM - są świetne! Posiadam dwa pędzle i polecam zwłaszcza ten kabuki podróżny, jest doskonały do poprawiania makijażu w ciągu dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kabuki mnie kusi, być może się wkrótce zaopatrzę. Cieszę się, że podkłady przypadły Ci do gustu! :)

      Usuń
  11. Też mam na nie ochotę, ale na razie się hamuję, bo mam za dużo produktów do twarzy:P

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100%:-) podkładu AM używam już ponad rok i nie rozstaję się z nim :-) nie tylko ładnie ujednolica twarz, nadaje jej naturalny wygląd ale jeszcze w moim przypadku pomógł w leczeniu trądziku:-) nie wyobrażam sobie nakładać na twarz płynne podkłady pełne chemii i alergenów... z minerałów nie zrezygnuję nigdy:-)

      Usuń
    2. Ja nakładam i żyję :P Podkład podkładowi nie równy, ale to prawda, że nie ma "zdrowszego" podkładu od mineralnego, dlatego ciężkie, płynne zostawiam na większe wyjścia. :)

      Usuń
  13. Efekt na cerze świetny :) Miałam kiedyś próbki i mieszałam kolory, idealnie mi pasowały. No i cera znacznie wtedy odżyła. Teraz mam ochotę na róż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jest różnica bardzo szybko widoczna w kondycji skóry, ale nie umiem przestawić się tylko na minerały, za dużo kosmetyków mnie kusi. :) Róż polecam, Rose jest cudowny! :)

      Usuń
  14. Kurcze, ale u Ciebie ładnie wygląda. Ja tez używam tego podkładu od dłuższego czasu i nie jestem tak zachwycona.
    Mam również róż Rose i jest cudowny, jestem w nim absolutnie zakochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co Ci w nim nie odpowiada? :) Rose jest boski!

      Usuń
  15. Ja nie zaczęłam przygody z podkładami mineralnymi, nie wiem w ogóle od czego zacząć, wiec ciesze się ze pojawi sie post, jak Ty to robisz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że okaże się przydatny :)

      Usuń
  16. Jeszcze nie miałam produktów mineralnych, ale produkty tej firmy kuszą mnie bardzo. Zwłaszcza podkład. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem ogromną fanką kosmetyków tej marki. Używam podkładu nawet w tym samym odcieniu i wersji co Ty, jest po prostu idealny dla mojej cery. Jest mega wydajny, 10 gramowe opakowanie służy mi od początku czerwca, więc już ponad 4 miesiące i dopiero mi się kończy. Teraz używam częściej podkładu z Lily Lolo, ale wolę jednak AM.
    Róży też mam kilka w malutkich słoiczkach (próbki, ale w zupełności wystarczające) i pędzel do nich również z AM, używam go naprawdę często od ponad roku i nic się z nim złego nie dzieje.
    Cienie wyglądają super, kusi mnie żeby zamówić sobie taki set z 3 kolorków, ale to może na gwiazdkę. :)
    Czekam na Twój mineralny makijaż, na pewno będzie piękny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nika, cieszę się, że lubisz podkład AM i że spisuje się u Ciebie świetnie. :) to prawda, te malutkie pojemniczki są szalenie wydajne :)

      Usuń
  18. Krycie podkładu jest zachwycające. Róż mi się również podoba, ale cieniami jestem urzeczona. Być może kiedyś się skuszę na identyczny zestaw kolorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że zdecydowałam się na te odcienie bo są piękne! :)

      Usuń
  19. Mam ten podkład i chyba jako jedyna osoba w blogosferze bardzo,bardzo,ale to bardzo go nie lubię!:( Nawet na suchej skórze tworzy mi plamy, tworzy biszkoptowy design z buzi i baaardzo szybko się wybłyszcza, w przeciwieństwie do Earthnicity. Niestety,dla mnie jest klęską...:(

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakie krycie :O Jestem w szoku. Od dawna myślę o minerałach, ale z drugiej strony, za bardzo kocham kremy BB :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam AM. Zaczęłam używać jakoś koło wiosny, parę dni temu przestałam - mam wrażenie, że z dnia na dzień przestał się trzymać skóry. Tyle, że po takim czasie nawet sprawdzony fluid wydaje mi się paskudkiem... Chyba mnie skusiłaś nowo, bo jutro dam mu kolejną szansę. Chwalę sobie bardzo korektor, pięknie sobie radzi z większymi niedoskonałościami - mam zaczerwienienia na policzkach i sam podkład sobie nie radzi, ale w duecie z korektorem jest idealnie. No i muszę być wybitnie zdolna, bo nawet nie przypuszczasz, jaką sobie krzywdę zrobiłam dokładnie tym różem na początku stosowania... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z korektorami nie miałam do czynienia, ale kto wie, być może wypróbuję. :) Ja lubię i płynne podkłady i minerały bo po prostu za bardzo kocham kolorówkę, by trzymać się jednego, ale na co dzień minerały są wybawieniem dla mojej skóry! :) Mam nadzieję, że podejście było udane, ja tak miałam z LL, że przestał "działać".

      Usuń
  22. też myślałam przeglądając internet, że odcień golden fairest będzie dla mnie idealny, lecz w sklepie stacjonarnym, który mam w mieście okazało się, że idealnym odcieniem dla mnie jest golden fair i taki też wzięłam :) natomiast co do różu to zastanawiałam się nad dwoma odcieniami: nude i romantic i suma sumarum zdecydowałam się na ten drugi, gdyż wyglądał bardziej naturalnie, ale o ile on mi w ogóle się kiedyś skończy to na pewno wypróbuję odcień nude :)

    OdpowiedzUsuń
  23. a czym nakładasz takie sypkie cienie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytując fragment wpisu: Można je nakładać na sucho i na mokro, dla wzmocnienia efektu. Najlepiej aplikuje się je się płaskim, zbitym pędzelkiem syntentycznym, gdyż zmniejsza on ryzyko osypywania się. ;)))

      Usuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________