Popularne posty

Bourjois Rouge Edition Velvet, czyli matowe usta w najlepszym wydaniu

piątek, 28 listopada 2014

Matowe pomadki niesamowicie mi się podobają, ale długo nie mogłam się do nich przekonać. Moje usta są dość problemowe, szybko pękają i pierzchną, a takie wykończenie niestety jeszcze to wzmaga. Na szczęście na rynku pojawiły się szminki tego typu, które zapewniają wysoki komfort noszenia i nie mają negatywnego wpływu na moje wargi. Mam kilka ulubionych, z różnych firm, ale ostatnio najchętniej sięgam po Rouge Edition Velvet  marki Boujrois i to właśnie trzy kolory z tej serii Wam dziś zaprezentuję. Zapraszam do dalszego czytania.


O REV już od dawna trąbią blogosfera i vlogosfera urodowa. W moim przypadku naczelną kusicielką jest jak zwykle Maxineczka, która mogłaby zostać ich ambasadorką. ;) Długo chodziłam obok nich, macałam w drogerii (testery oczywiście;)) i jakiś czas temu wreszcie zdecydowałam się na trzy odcienie:
  • 05 Ole flamingo! - połączenie różu z czerwienią, przypominające mi Watermelon od Essie,
  • 06 Pink Pong - intensywny, fusjowy róż,
  • 07 Nude-ist - zgaszony róż, z beżowymi tonami, który z kolorem nude nie ma nic wspólnego. ;)
Przyleciały one do mnie z cocolita.pl, a całą gamę kolorystyczną możecie podejrzeć TUTAJ. Cena jednej sztuki to 39,90zł/6,7ml. 

Przyznam, że poza 07 brakuje mi spokojnych odcieni. Wszystkie to mieszanka wybuchowa - intensywne, mocne róże oraz czerwienie, zdecydowanie wysuwające usta na pierwszy plan. Przydałby się klasyczne nudziaki, np. delikatny, brudny róż.











Opakowania Bourjois są charakterystyczne dla błyszczyków - odkręcane, z tradycyjnym, delikatnie ściętym aplikatorem. Jest on odpowiednio wyprofilowany, dzięki czemu malowanie ust jest łatwe i przyjemne. Bez problemu precyzyjnie wyrysujemy sobie kontur warg. Nie potrzebujemy konturówki, ani pędzelka, ale na pewno nie obejdzie się bez lusterka.

Podoba mi się też sam kształt opakowania i jego wykonanie. Pomadki nie zajmują dużo miejsca w torebce, są niewielkich rozmiarów, więc spokojnie zmieszczą się w imprezowej kopertówce. Zaliczyły już niejedną glebę (mówcie na mnie dziurawa ręka) i kompletnie nie ucierpiały. Pojawiło sie jedynie parę rys.


Do gustu przypadła mi również ich niesamowicie kremowa konsystencja. Każdy z posiadanych przeze mnie odcieni gładko sunie po wargach, nakłada się równomiernie, zapewniając pełne krycie przy pierwszej warstwie. Początkowo wszystkie są lekko mokre, ale ekspresowo zastygają i nie migrują po twarzy. Zero jakiegokolwiek rozmazywania się.

Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że Rouge Edition Velvet wręcz wżerają się w usta, dzięki czemu są szalenie trwałe! Niestraszne im jedzenie i picie. U mnie wytrzymują spokojnie około 8 godzin, z przerwą na kawę i drugie śniadanie. Zresztą, po zaschnięciu nie odbijają się nawet na chusteczce, czy kubku, a z ręki cholernie trudno je zmyć.



Jak wspomniałam już we wstępie, pomadki nosi się niezwykle komfortowo. Nie jest to tępy, płaski mat, który zastyga na skorupę. Myślę, że velvet w nazwie idealnie opisuje ich wykończenie, tak jak pomadek Golden Rose. Umówmy się, żaden mat nie będzie naszych ust pielęgnował, ale często jest tak, że tego typu wykończenie potrafi zafundować istną masakrę ciągu jednego dnia, a w przypadku Bourjois tak się nie dzieje. Mogę je nosić od rana do wieczora. Wystarczy, że na noc nałożę grubszą warstwę balsamu i nie doskwiera mi przesuszenie. 





Moją faworytką stała się siódemka Nude-ist, którą szczerze mówiąc, myślałam, że polubię najmniej. Bałam się tych beżowo-brązowych tonów, które w większości przypadków sprawiają, że wyglądam na chorą. Na szczęście, okazało się, że na moich ustach wibija bardziej róż i sama pomadka wygląda dużo ciemniej, niż np. na zdjęciach u innych dziewczyn. 

Muszę też przyznać, że pomadki baardzo ciężko się fotografuje. Miałam spory problem, by oddać ich prawdziwy odcień na zdjęciach, ale myślę, że się w miarę udało. Poniżej możecie zobaczyć próbki koloru na skórze i na mnie. ;)



od lewej: Pink Pong, Ole Flamingo!, Nude-ist :
Zresztą, tak już totalnie na marginesie - zawsze miejcie na uwadze, że kolor jaki widzicie na zdjęciach jest składową wielu elementów - ustawień monitora, oświetlenia, ustawienia lamp, odcienia waszej skóry, koloru ust, czy np. całości makijażu z którym się komponuje. Dlatego najlepiej sprawdzić tester w sklepie i poszperać w sieci, by mieć porównanie. A i tak nigdy nie ma pewności, że na nas będzie wyglądało tak samo. Dlatego, ja osobiście nie widzę sensu fotografowania np. różu na policzku, który zazwyczaj i tak, na zdjęciu, na nim ginie. Zdjęcia na dłoni (solo lub porównanie względem innych odcieni) mówią mi dużo więcej, bardziej realnie oddają kolor i to one są w stanie zachęcić mnie lub zniechęcić do zakupu. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi i chętnie też poznam Wasze zdanie. 




To chyba już wszystko na dziś. :) Podsumowując, pomadki uwielbiam i gorąco polecam, jeśli jeszcze zastanawiacie się nad ich zakupem. Gwarantuję, że będzie zadowolone. :)

Dajcie znać co sądzicie o REV jeśli miałyście już z nimi do czynienia. :) Czujecie się skuszone? :) Jakie matowe pomadki możecie jeszcze polecić (poza GR, które doskonale znam;))?


Photobucket Photobucket PhotobucketPhotobucket



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

59 komentarze

  1. Każdy kolor jest prześliczny! pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam 2 i są idealne, ubóstwiam te szminki, sprawiają, że moje usta są aksamitne :) dzisiaj kupiłam ping pong i już nie mogę się doczekać, aż w niej wyjdę na salony :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również mam trzy wersje tej pomadki, dwa kolory te same, tylko nude u mnie wymieniony na hot pepper - taka czerwień, jaką mogłam sobie tylko wyobrazić :) kocham wszystkie - za pigmentacje, za trwałość, za aksamit na moich ustach ... za to, że istnieją :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Posiadam 07 i jest cudowna jednak najpierw muszę przywrócić moim ustom odpowiednią kondycję bo niestety - kuleje :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja posiadam narazie niestety jedna :( Jest boska ale z matow mam jeszcze 5 pomadek 4 z Astora Heidi oraz 1 z rimela Katte i też sa super :)

    OdpowiedzUsuń
  6. oooo matko jakie piękne :D Pink pong muszę mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie wyglądasz w odcieniu Pink Pong! Przepięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nude-ist to zdecydowanie Twój kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również chodziłam macałam ale nigdy nie mogłam się zdecydować
    Czas to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Matką chrzestną tego produktu powinna zostać chyba Maxineczka :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam nude ist i dla mnie była dziwna ale uwielbiam ole flamingo. Podoba mi się też ta ping pong, ładnie wygląda na ustach

    OdpowiedzUsuń
  12. W tym pink pop wyglądasz rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Najbardziej podoba mi się Nude-ist :) Pozostałe też ładne, ale zbyt intensywne jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. 07 jest mega ! jestem z niej baardzo zadowolona :) ale jak widzę Ciebie w nich na zdjęciach to według mnie najlepiej Ci w kolorze 05, choć żeby zobaczyć różnicę między 05 i 06 musiałam się normalnie wlepić w monitor i gapić przez 10 minut :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe ciężko je uchwycić na fotkach :)

      Usuń
  15. Och... moje marzenie.. Może kiedys spobie sprawię. Ping pong jest niesamowity!

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne kolory! Oj ja się czuję skuszona, oj czuję! ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam Ole flamingo! i kocham, chociaż z racji intensywnego koloru nie mam zbyt często okazji jej nosić. Ale Nude-ist jest już o wiele bardziej dzienną wersją i kusi, oj kusi! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. No wygląda to ciekawie, choć akurat żaden z zaprezentowanych odcieni mi nie przypadł do gustu, ale za to GRAND CRU 08 mnie kusi :O Ale tak jak mówisz, fotografując kosmetyk kolorowy nigdy nie oddamy dokładnie odcienia - każda z nas odbierze go inaczej, choćby przez to, że mamy inne ustawienia kolorów w monitorze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie :) co do GC, wiele dziewczyn narzeka na jego formułę choć kolor piękny.

      Usuń
  19. Nie moje kolorki ale piękne i bardzo Ci pasują :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mi również brakuje takich stonowanych kolorów, mam dwa odcienie- pink pong który lubię i peach club który już niestety nieciekawie wygląda na moich ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kupię, kupię, na pewno kupię! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajne kolorki, jednak ja teraz odstawiam kolorowe mazidełka na poczet delikatnie barwiących, pielęgnujących balsamów do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja zakochałam się w macie dzięki pomadkom w płynie z Lovely. Wzięłam jedną na spróbowanie, bo podobał mi się kolor, a przepadłam zupełnie i żałuję, ze nie ma więcej kolorów. Na pomadki z Bourjois raczej się nie pokuszę ze względu na cenę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ole Flamingo jest przepiękna przez duże P :)

    OdpowiedzUsuń
  25. te pomadki są niezwykle trwałe :) Świetny kosmetyk !

    OdpowiedzUsuń
  26. uwielbiam!! mam kolor 07 i również brakuje mi jeszcze innych, delikatniejszych odcieni:)

    OdpowiedzUsuń
  27. ja mam pink pong, nude ist i ostatnio kupiłam personne ne rouge... ale do tej czerwieni nie mogę się przekonać... za to pink pong kocham miłością bezgraniczną :)) Tobie też jest w tym odcieniu najpiękniej :) zdecydowanie !

    OdpowiedzUsuń
  28. Ole Flamingo jest przepiękny, chętnie bym go kupiła :D

    OdpowiedzUsuń
  29. piękne kolory, macałam je ostatni i muszę przyznać ze konsystencja jest ekstra, niestety finanse nie pozwoliły na zakupy:) ale z pewnością nadrobię;D

    OdpowiedzUsuń
  30. Mnie nie jest dobrze w tak mocnych kolorach, podziwiam na kims, ale sama staram sie unikac :P

    OdpowiedzUsuń
  31. oj chcialabym wlasnie te wszytskie kolorki<3

    OdpowiedzUsuń
  32. Ping pony i flamingo musze kupic, chciałam tez 08 ale maxineczka wlasnie mówi ze jest beznadziejny : (

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam dwie (Ole Flamingo i Nude-ist) i kocham niemalże miłością absolutną <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Ole Flamingo jest boski! Mam jeden kolor z tej serii, Hot Pepper, bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Mam Ole Flamingo i go uwielbiam, a Tobie jest w tym kolorze nieziemsko :)

    OdpowiedzUsuń
  36. a co sądzisz na temat porównania ich z podobnymi szminkami make up revolution ktore kiedys juz pokazywalas? ;) jestem ciekawa opinii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bourjois wypadają lepiej :) tamte lubię, ale REV nosi się przyjemniej i są lżejsze na ustach, mam nadzieję, że wiesz co mam na myśli :D

      Ale być może za jakiś czas pojawi się przegląd matowych pomadek na blogu. :)

      Usuń
  37. Na ostatniej promocji w Rossmannie mama mi kupiła dwa odcienie, jeszcze niestety nie mam ich, ale za półtora miesiąca wypróbuję :) Już sie nie mogę doczekać

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo mi się te pomadki spodobały, ale niestety... nie dla mnie takie kolory :) Za to na Twoich ustach cała trójka wygląda cudownie!
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  39. Te pomadki kuszą mnie już od dawna :) Kolor Pink Pong najbardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Hej jaki masz cień na sobie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten post powstał w 2014 roku, nie pamiętam.

      Usuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________