Popularne posty

6 rzeczy, które wkurzają mnie przed Świętami

niedziela, 14 grudnia 2014

Kocham Święta! Uwielbiam całą przedświąteczną atmosferę, ale coraz częściej mam wrażenie, że świat oszalał i ludzie zapominają o co w tym wszystkim chodzi. Sama wpadam w przedświąteczną gorączkę, szał planowania, dekorowania i miliona innych rzeczy, ale jest kilka sytuacji, które przed tymi wyjątkowymi dniami potrafią mnie nieźle wkurzyć i wyprowadzić z równowagi. O nich Wam dzisiaj pokrótce opowiem. A co! Czasem trzeba ponarzekać. :)

www.jennykellett.com/




1. KORKI 

Korki w dużych miastach generalnie są przez cały rok, szczególnie, gdy trwają jakieś roboty i remonty. To co się jednak dzieje przed Świętami to jakaś masakra. Mam wrażenie, że ilość samochodów magicznie się mnoży i naprawdę ciężko poruszać się płynnie po centrum. A już przejazd z jednego końca miasta na drugi, szybki i sprawny to nielada wyczyn. Najgorsze jest to, że w tym okresie zaczynają cwaniaczyć także taksówkarze. Niedalej niż wczoraj miałam z jednym spięcie, który chciał mnie przewieźć naokoło, bo myślał, że jestem przyjezdna i nie znam miasta! Jeśli więc wybieracie się gdzieś w okresie świąteczno-sylwestrowym, uważajcie. Wzrasta też ryzyko stłuczek, potrąceń i innych przykrych wypadków więc warto mieć oczy dookoła głowy. 

2. TŁUMY

Ja rozumiem, że ludzie robią przedświąteczne zakupy, kupują prezenty, ale aktualnie wszystkie parkingi w galeriach są przeładowane nawet w ciągu tygodnia. Nie ogarniam tego, przecież to tylko 3 dni wolnego, a niektórzy robią zapasy jak na przyszły rok. Zresztą to mnie dziwi zawsze, gdy zapowiada się jakieś ustawowe wolne, czasem nawet jednodniowe. Kupujemy zdecydowanie za dużo i zakładam, że później spora część tego się marnuje lub ląduje w koszu. Szkoda też, że wiele osób wciąż wyznaje zasadę "zastaw się, a postaw się". Chodzę więc na zakupy rano i tylko wtedy, kiedy muszę. Inaczej jest mi zaraz gorąco, wściekam się i mam ochotę oddać każdej osobie, która mnie szturcha i popycha. ;)

3. OPÓŹNIENIA W PRZESYŁKACH

Poczta przez cały rok potrafi zaskoczyć, zresztą tak jak kurierzy, aleee przed Świętami dzieje się magia. Przesyłka zamiast iść 2-3 dni idzie ponad tydzień, paczki lądują w punkcie odbioru, ginie awizo ze skrzynki, albo zostaje pozostawione nawet jak ktoś jest w domu. Zdaję sobie sprawę, że to gorący okres w wielu firmach i pracownicy często się nie wyrabiają, ale może rozwiązniem problemu byłoby zatrudnienie dodatkowych rąk do pracy na ten czas? Wszyscy byliby szczęśliwi. 

4. PSEUDOPROMOCJE

Niby grudzień obfituje w wyprzedaże i promocje. Wszędzie wiszą czerwone kartki z napisami sale, ale nie oszukujmy się, znaczna część utargu wpada handlowcom właśnie w ostatnim miesiącu grudnia i niektórzy kombinują jak mogą, jakby się tu wzbogacić Ostatnio będąc na zakupach, spotkałam się z ciekawym zjawiskiem przecenionych rzeczy (przykładowo) z 89zł na 89zł z 69zł na 75zł z 9,99zł na 14,99zł (!). Porażka! Nie lubię jak ktoś robi z ludzi jeleni, dlatego do takich miejsc już raczej nie wracam. :/

5. PETARDY!

To już mogę podpiąć pod nadchodzący Sylwester, ale z racji tego, że zauważam od dawna, znalazło się w tym zestawieniu. Nie mam nic przeciwko pokazom fajerwerków na zorganizowanych, dużych imprezach, ale niemiłosiernie wkurzają mnie takie zwykłe petardy. Idzie zazwyczaj taki ulicą, albo stoi na balkonie i rzuca przed siebie. Słychać tylko huk i na tym koniec. Najbardziej szkoda mi w tym wszystkim zwierząt, które strasznie się boją. :/

6. ŚWIĘTA OD LISTOPADA

Tak jak wspomniałam wyżej, uwielbiam Święta i nie mam nic przeciwko wprowadzaniu wcześniej świątecznej atmosfery w domu. Planuję w nadchodzącym tygodniu ubrać choinkę, mam już kilka dekoracji i akcentów świątecznych w domu, ale czekoladowe mikołaje, stroiki świąteczne i galerie ubrane na początku listopada to dla mnie przesada. A w coraz większej ilości miejsc dostrzegam, że znicze i dekoracje halloweenowe od 3 listopada zastępują właśnie choinki i inne tego typu ozdoby.

I to tyle, pewnie gdybym pomyślała dłużej to znalazłoby się coś więcej, ale po dzisiejszych, szybkich zakupach spożywczych pierwszej potrzeby, gdy prawie 20min stałam w kolejce i ze 3 razy dostałam z łokcia, powyższe punkty nasunęły mi się jako pierwsze. ;) 

Dajcie znać, co byście do listy zażaleń dopisały i czy w ogóle się ze mną zgadzacie. ;)

 Photobucket Photobucket PhotobucketPhotobucket



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

48 komentarze

  1. Zgadzam się we wszystkim. Dla mnie najgorsze są właśnie święta od listopada oraz tłumy. Ludzi pełno w sklepach, przy kasach mało, tylko tak łażą i obijają się o siebie jak bączki :D
    A najgorsze jest to, że teraz wszystko rozbija się o kasę i to wypacza ludzkie rozumowanie i emocje. Ludzie niestety zapominają o co chodzi w świętach i mało kto przeżywa je naprawdę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pod każdym podpunktem mogłabym zostawić parafkę, bo całkowicie się z tym zgadzam :) Oprócz tego zauważyłam również jeszcze jedną rzecz - otóż według telewizji, jedynym wspaniałym prezentem pod choinkę jest tablet, telefon czy nowy komputer. Tylko to warto kupić najbliższej osobie z okazji świąt! Niedługo święta będą odbywać się online albo przy nowym pakiecie nc+.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, ze wszystkimi punktami się zgadzam.
    Nawet w miejscowości małej gdzie mieszkam to ludzie normalnie wariują

    OdpowiedzUsuń
  4. W tym roku to już faktycznie przesada. Świętowanie już od początku Listopada już totalnie wybiło mnie z rytmu że o co tutaj tak naprawdę w tym chodzi. Biznes biznes i jeszcze raz biznes;).

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie zgadza sie tylko to, że święta już czuć od listopada.. Nie podoba mi się to strasznie ! Pamiętam jak byłam mała, wtedy wyczekiwało się na Grudzień - szczególnie na Mikołajki, bo właśnie od tej chwili mama zaczynała pomału stroić dom. Choinka ubierana u nas była kilka dni przed wigilią. Teraz, gdy święta już czuć w listopadzie - w grudniu nie ma tej radości z ozdób świątecznych, choinek, piosenek.. a szkoda.. My mamy wspomnienia, ale co będą miały nasze dzieci?

    Kolejki i tłumy uwielbiam - gdy widzę, że jest duży korek na ulicy, jestem mega ucieszona, w sklepie idę tam, gdzie jest największa kolejka do kasy - oj taka już jestem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie kolejki i korki to strata czasu, którego i ta mam mało. :-)

      Usuń
  6. A ja ostatnio czytając dużo blogów, zobaczyłam, że to nie są już Święta Bożego Narodzenia! Tylko Święta Konsumpcjonizmu, Nadmiernego Kupowania, Dekorowania. Wiem, że postawa katolika powinna być inna, czy ktoś w ogóle pamięta, że obchodzimy Narodzenie Jezusa Chrystusa? Jak dla mnie powinni zmienić nazwę świąt. Kto z Was był na roratach? Zastanowił się czym jest adwent? Wiem, teraz posypią się teksty typu: "spadaj zacofany katolu". Nie mówię, że jestem idealna, też dekoruje, przyrządzam jedzenie itp. ale denerwuje mnie to, że wszędzie widzę tylko wish listy itp. rzeczy - to nie są już Święta Bożego Narodzenia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nadmiernym konsumpcjonizmem masz niestety rację. Wiesz co, mi się wydaje, że po prostu na blogach pojawia się to co lekkie, łatwe i przyjemne. Wiara to indywidualna kwestia każdego człowieka i myślę, że blog nie jest odpowiednim miejscem, by o tym dyskutować. Wyobrażasz sobie np. post o nabożeństwach przedświątecznych, w których warto uczestniczyć? Ja nie. Mimo, że wierzę w Boga, jestem katoliczką i nie wstydzę się tego, to nie zamierzam się z tym obnosić i umoralniać innych, gdyż nie mam do tego prawa. :-)

      Usuń
  7. Oj, zgadzam się! Choć tak naprawdę dużo z tych punktów sprowadza się do ludzkiej głupoty, naiwności? Bo skoro chcemy ubierać choinki z początkiem grudnia, to logicznym jest, że powinny być one w ofercie już w listopadzie, wszak trzeba dać konsumentowi czas na porównanie ofert i podjęcie decyzji. Skoro wykupujemy pół hipermarketu, bo będzie on za tydzień zamknięty przez 2 dni, ten wychodzi nam na przeciw, organizując promocję (dwa grosze mniej, bierem!!!) . Co do przesyłek, to nie mam jak porównać okresu przedświątecznego z tym "normalnym", bo u mnie "normą" jest awizowanie, gdy adresat jest w domu, gubienie, opóźnianie przesyłek, więc to, że polecony priorytet idzie 1,5 tygodnia i dochodzi do mnie, uważam za duży sukces :D
    Mam też swoje wytłumaczenie nawałnicy aut i ludków w krakowskiej Bonarce (galeria) ostatnimi tygodniami - baaardzo ciężko jest buszując między jogurtami a srjataśmą nie usłyszeć rosyjskiego języka. Rodzinna wycieczka na zakupy do PL?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, u mnie za to ZAWSZE dużo Niemców. :-)

      Usuń
  8. Ludzie zachowują się wtedy jak bestie, kompletnie zapominając o tym co tak naprawdę najważniejsze :( to smutne

    OdpowiedzUsuń
  9. Nr od 1 do 5 też mnie wkurzają, zwłaszcza te tłumy.

    OdpowiedzUsuń
  10. będę bronić mojego chłopaka-kuriera, od 2 tygodni wraca do domu kolo godziny 19 (od 7 rano) a zatrudnienie dodatkowej osoby która nie zna miasta i całego rejony jest tak naprawdę bez sensu. Co do korków i tłumów w sklepach zgadzam się z Tobą, ludzie robią zapasy jak na wojne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ja do samych kurierów nic nie mam, to raczej wina szefa, przecież może zatrudnić osobę miejscową, która ogarnia dobrze miasto. Z pewnością chetni by się znaleźli, ale wszyscy lubią ciąć koszty. :-)

      Usuń
  11. Właściwie w 100 % mogłabym się zgodzić tylko co do petard, bo to zawsze mnie irytowało. Według mnie pokazy fajerwerek powinny być przeprowadzane pod okiem specjalistów i w wyznaczonych miejscach. Niestety zazwyczaj jest tak, że młodzież w ten sposób się "zabawia" już na początku grudnia rzucając petardy w miejscach gdzie przewijają się non stop ludzie i może się to skończyć tragicznie. Bilans po sylwestrze zawsze jest tragiczny i zazwyczaj są to nastolatki, które ze swoimi szarymi komórkami się chyba jeszcze nie spotkały. Generalnie ja jestem przeciw takim bezmyślnym zabawom głównie ze względu na zwierzęta, bo dla nich kilka minut tej wątpliwej ludzkiej przyjemności to ogromna katorga.
    Co do reszty wymienionych przez Ciebie punktów to mogły mnie denerwować jak byłam nastolatką. Kiedy człowiekowi bliżej do 30-tki niż 20-tki to takimi rzeczami człowiek sobie nie zaprząta głowy. Co do korków - jak człowiek mieszka w dużym mieście to jest do nich przyzwyczajony. Jakbym miała się za każdym razem denerwować czy są korki to lepiej żebym w ogóle z domu nie wychodziła, bo miasto ogromne to i korki są na porządku dziennym, a ich apogeum przypada na piątek, sobotę i niedzielę co jest logiczne zważywszy, że duża część społeczeństwa przez cały tydzień pracuje do późna i ostatnią rzeczą, o której wtedy myślą jest np. jeżdżenie po mieście i robienie zakupów. Oni chcą znaleźć się jak najszybciej w domu. Często korki weekendowe są większe niż te przedświąteczne także wrażenia raczej nie robią.
    Jeśli chodzi o tłumy to co do tego dziwnego zjawiska, że jak jest wolne to nagle jest oblężenie sklepów, głównie spożywczych, a ludzie robią zapasy jakby sklepy na zawsze zamykali to zawsze mnie to śmieszy. Zjawisko jest dla mnie niezrozumiałe, tym bardziej, że po dniu wolnym kiedy sklepy otwierają ponownie Ci ludzie znowu robią ogromne zakupy. Wątpię by zjedli to wszystko w ciągu poprzednich 24 h ;) Tłumy właściwie irytują mnie tylko pod jednym względem - ludzie chodzą jak krowy na pastwisku, nie wiedzą po co przyszli to się snują bez sensu, a do tego pchają się jakby coś za darmo dawali. No, ale to zjawisko jest na porządku dziennym jeśli ktoś choć raz robił zakupy w weekend. Dlatego też udajemy się na zakupy rano i problem mamy z głowy ;)
    Co do opóźnień w przesyłkach - jeśli chodzi o wszelkiej maści kurierów to gdyby coś takiego się zdarzyło to może i bym się zdenerwowała, ale jeśli chodzi o pocztę polską to mnie to w ogóle nie rusza, bo u nich to jest normalne, rzadko kiedy przesyłka jest na czas i to nawet w środku lata kiedy nie ma mowy o przedświątecznej gorączce. Dlatego zawsze staram się wybierać kuriera, a nie pocztę - wtedy przynajmniej jest większa pewność, że paczka dojdzie na czas.
    Pseudopromocje irytują niezależnie od świąt i jest to niestety zjawisko nagminne. Niestety jeśli chce się coś kupić w okresie promocji to trzeba poświęcić najpierw trochę czasu i zorientować się w cenach dużo wcześniej żeby nie dać się zrobić w balona.
    A co do świąt od listopada to może to kogoś irytować owszem, mnie co najwyżej śmieszy. Prawda jest jednak taka, że te produkty tam stoją w listopadzie, bo klienci sobie tego życzą. Rozmawialiśmy kiedyś z zaprzyjaźnioną pracownicą jednego z supermarketów i ona powiedziała, że oni zamawiają ten towar w październiku i listopadzie, bo ludzie non stop przychodzili i pytali czy można kupić mikołaje itp świąteczne rzeczy. Także dostosowali się do klientów, a więc pretensje powinno się mieć do ludzi, którzy chcą kupić ozdoby świąteczne wcześniej niż w grudniu ;)
    Wszystko tak naprawdę ma swoje wyjaśnienie i chyba nie warto psuć sobie świątecznej atmosfery rzeczami, na które nie mamy żadnego wpływu :)
    PS. a taksówkarze cwaniaczą niezależnie od pory roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to wszystko rozumiem i wiem, że nie dzieje się bez powodu i atmosfery mi absolutnie nie psuje, ale po prostu najzwyczajniej w świecie mnie to nieco drażni. ;-)

      Usuń
  12. no tak te kolejki sa nie dowytrzymania :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się ze wszystkimi punktami - w całej rociągłości :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. o tak tłumy, moda na petardy to także mnie wkurza

    OdpowiedzUsuń
  15. mnie najbardziej wkurzają wystawy i ozdoby świąteczne zaraz po święcie zmarłych!

    OdpowiedzUsuń
  16. Kolejki w sklepach i Ci przeciskający się ludzie to jakiś koszmar :( No i to samo co napisała osoba nademną zaraz po wszystkich świętych już mikołaje i te sprawy i jak tu się cieszyć ze świąt później :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja tam święta od listopada nawet lubię :) . Jest to trochę śmieszne, ale w niczym mi nie przeszkadza i w jakiś sposób pomaga dłuzej cieszyć się tym magicznym czasem :) . Petard za to nie znoszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mnie to wkurza, taka zamiana zniczy na mikołaje. ;-)

      Usuń
  18. trafne podsumowanie, petardy płoszą zwierzęta i są w ogóle do kitu. ;/
    no i dodałabym jeszcze "zachęty" na kredyty, wszędzie i dla wszystkich, taaa. bo święta.

    OdpowiedzUsuń
  19. Święta rozpoczynające się tuż po Zaduszkach mnie nie denerwują - może dlatego, że potrafię się jakoś od tego całego szaleństwa odciąć. Do wkurzających rzeczy dorzuciłabym jeszcze "Last Christmas" i parę innych pseudoświątecznych piosenek katowanych w tym czasie na okrągło :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Niestety korki to w Warszawie są zawsze i samochody potrafią się namnożyć w dziwnych porach dnia. Jednego dnia po 17-tej jest puściutko, innego z kolei stoi cała ulica koło mojej pracy. I gdzie tu logika?:P Ale faktycznie w okresie świąt ruch ten wzmaga się w okolicach sklepów.
    Tłumy... Taaa... Dlatego unikam centrów handlowych przed świętami jak ognia, chyba że muszę iść to tylko w weekendy rano. Niestety w inne dni tygodnia nie mam jak inaczej niż tylko po 17-tej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też są korki, ale w grudniu ludzie z okolicznych miejscowości się mnożą i wtedy tragedia! :-)

      Usuń
  21. Mnie najbardziej wkurza w takim okresie brak produktów w sklepach. Naprawdę - chociażby dzisiaj w 5 różnych skepach szukałam sensownego portfela dla męża. Nie znalazłam, wogóle w sklepach typu Reserved, C&A, H&M ciężko o ten konkretny produkt na stanie sklepu. Oczywiście wszędzi ścisk i tłum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale tak chyba zawsze jest, niezależnie od pory roku, ja jak mam kupić coś konkretnego to nigdy nie mogę znaleźć ;-)

      Usuń
  22. Wiesz co.. a ja kurierom przed świętami szczerze współczuję. Jak czasem słyszę, że jeżdżą do 20stej i mają 180! paczek do rozniesienia to az mnie ciarki przechodzą.. Totalnie nie rozumiem dlaczego firmy nie zatrudnią dodatkowo kilku osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też im współczuję i do nich nic nie mam, chodzi raczej o politykę tych u góry.

      Usuń
  23. Pod wszystkimi punktami mogę się podpisać obiema rękami. Dodałabym jeszcze nachmurzonych i nieprzyjemnych ludzi, którzy zapomnieli o tym, co naprawdę ważne w tych Świętach.
    I... muszę Ci to napisać - naprawdę lubię czytać Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak mnie to tez wkurza! A najbardziej te petardy.. Niestety ja sie ich panicznie boje i jak taka wybuchnie gdzies obok mnie to zle sie ze mna dzieje...

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________