Popularne posty

SerduszkoweLove :) Makeup Revolution, I Heart Makeup - Blushing Hearts, Summer of Love, Goddess of Love

sobota, 20 grudnia 2014

Założę się, że nie tylko ja zwracam uwagę na opakowania kosmetyków. Ciągnie mnie do tego co ładne, przyciągające wzrok, eleganckie, ale też słodkie i dziewczęce. W związku z tym, nie mogłam przejść obojętnie wobec serduszkowej serii I Heart Makeup, czyli marki produkowanej przez MUR. Serca są mocno inspirowane tymi od Too Faced i jestem bardzo ciekawa jak wypadają w porówaniu z oryginałem, którego nie posiadam. Zakładam, że różnice są, ale nie zmienia to faktu, że tańsze wydanie bardzo lubię i dziś chcę się podzielić moją opinią. Zapraszam do czytania!


Posiadam sześć serduszek - trzy róże Blushing Hearts: Candy Queen Of Hearts, Peachy Keen Heart, Blushing Heart, dwa bronzery Summer Of Love: Love Hot Summer, Summer Of Love oraz rozświetlacz Goddess Of Love. 

Wszystkie kosmetyki przychodzą do nas zapakowane w kartonik. Same serca także wykonano z kartonu, który jest dość gruby, ale jego jakość pozostawia wiele do życzenia. Bardzo luźno się zamykają, gdy chwycimy tylko za górę, dół wyląduje na ziemi. Trzeba więc uważać nosząc je w kosmetyczce, czy torebce. Dobrze, że sam środek jest mocno przyklejony i nic nie lata. Biorąc jednak pod uwagę cenę (24,99zł/szt) i ogólny wygląd serduszek, przymykam na to wszystko oko. 

Patrząc na zdjęcia w sieci, może Wam się wydawać, że serduszka są malutkie, ale nic bardziej mylnego. Mieszczą aż 10g produktu i dzięki swej wypiekanej formule są niesamowicie wydajne. Wystarczą na długie lata, ba, zastanawiam się, czy w ogóle da się je zużyć. 

zaczynając od górnego rozświetlacza Goddes Of Love i kierując się zgodnie z ruchem wskazówek zegara: Summer Of Love, Peachy Keen Heart, Candy Queen Of Hearts,  Blushing Heart, Love Hot Summer.



Wszystkie serca są błyszczące i perłowe. Niektóre zawierają też drobinki, ale spokojnie, daleko im do tantetnego wykończenia! Nie jest to więc dobra propozycja dla dziewczyn, które lubią matowe róże lub borykają się z dużymi niedoskonałościami i nierównościami na twarzy - niestety błysk podkreśla i wydobywa na pierwszy plan wszelkie mankamenty skórne. 

Z informacji ogólnych, muszę napisać jeszcze, że każdy kosmetyk jest fajnie napigmentowany, ale nie na tyle mocno, by zrobić sobie jednym pociągnięciem pędzla plamę na skórze. Trwałość także oceniam na piątkę. Nie zdarzyło mi się, bym musiała dokładać któregoś z nich w ciągu dnia. Nie zaobserwowałam również, by coś złego działo się z moją skórą w trakcie ich używania.

Co jeszcze? Podoba mi się fakt, że róże składają się z 3 pasków. Dzięki temu, w zależności od dnia i humoru, możemy miksować kolory i zamiast jednego, nabywamy kilka. Lubię takie rozwiązania. 



PEACHY KEEN HEART

Nie nazwałabym tego kosmetyku typowym wypiekanym różem. Dla mnie to coś na pograniczu różo-bronzero-rozświetlacza. Wymieszany daje mocno rozświetlony efekt i dodaje świeżości makijażowi, a kolor określiłabym jako brudny, złoty róż. Ma w sobie trochę drobinek, ale nie musicie się bać o efekt kuli dyskotekowej. Dostępny TUTAJ.

CANDY QUEEN OF HEARTS

Mój ulubieniec. Jest najmniej błyszczący i na policzkach wygląda niezwykle subtelnie. Zapewnia taki zdrowy, dziewczęcy efekt. Nie daje mocnego koloru. Ma ciepłe brzoskwiniowe tony (najmniejszy pasek z różem, wyszedł na zdjęciach ciut za chłodno). Jeżeli planujecie wybrać jedno różowe serduszko, to polecam właśnie CQOH. Do kupienia TUTAJ.

BLUSHING HEART

Najbardziej różowy ze wszystkich, zawiera też sporą ilość srebrnych drobinek (największy pasek jest w nie bogaty:>). Na szczęście na policzkach całość nie wygląda tandetnie, ale lepiej byłoby bez nich. Daje też najmocniejszy kolor. Pod względem odcienia Blushing Heart jest najbardziej uniwersalny i będzie pasował większości dziewczyn.

od lewej: Blushing Heart, Candy Queen Of  Hearts, Peachy Keen Heart





SUMMER OF LOVE


Tradycyjny bronzer to, to na pewno nie jest. Jest jasny, złocisty i bardziej widzę go w roli rozświetlacza dla dziewczyn o karnacji ciemniejszej niż moja. U mnie niestety, mimo wszystko, wypada zbyt ciemno, bo blada jestem niemiłosiernie. Nie wykonturujemy nim twarzy, nie podkreślimy policzków bo nie daje intensywnego koloru i ogólnie jest błyszczący więc w tym celu sprawdzi się średnio. Teraz używam go dość rzadko, w zasadzie tylko wtedy, gdy chcę trochę ocieplić makijaż i jednocześnie dodać mu blasku, ale myślę, że latem będzie sprawował się całkiem fajnie. Do kupienia TUTAJ.

LOVE HOT SUMMER 

W tym przypadku kolor jest widoczny, ale za to zbyt ciepły. Więc powtórzę to co napisałam wyżej - myślę, że sprawdzi się u dziewczyn o śniadej skórze, które chcą swoją opaleniznę podkreślić. Dla mnie odcień jest nie trafiony, bo do konturowania i modelowania twarzy używam chłodnych, matowych bronzerów, a opalenizny też nim sobie nie dodam bo jest dla mnie za ciemny. Dostępny TUTAJ.

GODDES OF LOVE

Śliczny rozświetlacz z różowymi tonami. Na twarzy daje piękną taflę bez nachalnych drobin. Efekt można stopniować. Jedno muśnięcie pędzlem zapewnia subtelne rozświetlenie, gdy nałożymy go więcej uzyskamy 'mokrą' skórę. Przepięknie odbija światło. Często po niego sięgam. Porównam go niedługo z innymi rozświetlaczami, które posiadam. Znajdziecie go TUTAJ.

Od lewej: Love Hot Summer, Goddess Of Love, Summer Of Love
Podsumowując najbardziej do gustu przypadł mi róż Candy Queen Of Hearts i rozświetlacz Goddes Of Love, następne na podium są dwa pozostałe różane serca - Peachy Keen Heart oraz Blushing Heart, a tuż za nimi pseudo bronzer Summer Of Love. Na samym końcu zaś Love Hot Summer. I w takiej kolejności mogłabym polecić Wam serduszkowe zakupy. ;)


Dajcie znać czy znacie i czy lubicie? A może są na Waszej chciejliście? Mam nadzieję, że ułatwiłam Wam dokonanie wyboru i podjęcie decyzji. :)

Photobucket Photobucket PhotobucketPhotobucket



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

39 komentarze

  1. Mam Candy Queen Of Hearts i też uważam, że jest najładniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Love Hot Summer, Goddess Of Love, Summer Of Love zdecydowanie moje typy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Są przepiękne ale jednak wolę produkty w standardowych opakowaniach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie miałam jeszcze nic z MUR, jednak moje serce skradł z Twojej recenzji SUMMER OF LOVE :-))

    OdpowiedzUsuń
  5. zgodze sie sie z tym, ze same opakowanie zachwyca :D

    OdpowiedzUsuń
  6. opakowania są przeurocze. Podejrzewam też że są przewydajne :) jednak goddes (jedyny, który jak dotąd widziałam na żywo) jest jak dla mnie za siny, a rzeczywiście daje ładną taflę. Podoba mi się peachy, summer i candy, ale ja mam jasną karnację i te ciepłe odcienia na pewno nie nadałyby się na rozświetlacz dla mnie, może jako rozświetlający bronzero - róż...?

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślałam, czy nie zakupić chociaż jednego, al w końcu zdrowy rozsądek wygrał - mam 13 róży :D

    OdpowiedzUsuń
  8. 1 od lewej mi się spodobał :) mi jakoś ostatnio minęła faza na MUR i wszystko co miałam z tej marki poodsprzedawałam na rzecz tego abym mogła zainwestować w the balm :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam jedno serducho i chyba skuszę się na inne ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Urocze, wszystkie mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam Candy Queen of Hearts i bardzo lubię ten kolor ;) Totalnie mega uniwersalny ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie za bardzo rozświetlające. :/ Ale fajnie się prezentują. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Są tak ładne, że szkoda byłoby mi ich użyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pięknie razem wyglądają te serduszkowe cuda.

    OdpowiedzUsuń
  15. marzę o nich już od jakiegoś czasu. Są takie słodziutkie, i długotrwałe... Piękne kolory ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Posiadam Goddes of Love a teraz jestem kuszona przez Candy Queen Of Hearts, ale kiedy ja to zużyje?? o.O

    OdpowiedzUsuń
  17. Całkiem niedawno, gdy była promocja na kosmetyki MUR w jednej z drogerii internetowych chciałam dorzucić jedno z serduszek do koszyka. Te kolorki są jednak tak ładne, że nie mogłam zdecydować do wybrać i w końcu nie podjęłam decyzji ;D Ten post przydałby mi się wcześniej, ale nic nie przepada, bo po nowym roku znowu pewnie skuszę się na internetowe zakupy! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Marzą mi sie nocami i dniami. Ale musze cos zuzyc zeby kupic : (

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepiękne są te serduszka, muszę sobie takie choć jedno sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  20. a ja właśnie poszukuję jakiegoś różu ... :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale cudeńka! Zużywałabym chyba całe życie taką ilość :D
    Rozświetlacz Goddes od love jest cudny :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Faktycznie opakowanie ważna rzecz. Te są wyjątkowo ładne, chyba przez to, że odrobinę infantylne. Candy Queen of Hearts mi chyba też by się najbardziej spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jakie słodkie serduszka, są przepiękne :)
    U mnie mini rozdanie z marką Kallos, jeśli masz ochotę - zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja mam takie ale od Too Faced ... teraz duzo firm je kopjuje .. ostatnio w Forever 21 widzialam .... :) ale tak bym wszystkie wziela :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Podoba mi się rozświetlacz. Na resztę bym się nie skusiła, bo bronzery jak i róże wolę w macie, aczkolwiek kolory są piękne i jeśli ktoś lubi to czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam Candy Queens of Heart i myślę, że to najładniejszy róż jaki kiedykolwiek miałam :))

    Pozdrawiam :))))

    OdpowiedzUsuń
  27. Rozświetlacz Godes of love kupiłam siostrze na święta, mam nadzieję , że będzie zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Candy Queen of Hearts i ten rozświetlacz kuszą mnie już od dawna, a po Twojej recenzji jeszcze bardziej! :) Widziałam nawet ich podróbki w H&M, ale że cena była identyczna, czekam, aż zbierze mi się większe zamówienie i zamówię w Internecie te dwa oryginalne serduszka. :) Można ten róż łączyć z rozświetlaczem, czy będzie za dużo blasku? :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dzięki Ci za ten wpis. Przymierzam się do zakupów j nie wiedziałam na co się zdecydować :)

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________