Popularne posty

beautyblender MICRO.MINI - przydatny gadżet czy zbędny wydatek?

sobota, 17 stycznia 2015

Wielokrotnie wspominałam, że uwielbiam jajo beautyblender. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tego "wynalazku", ale z biegiem czasu moje podejście totalnie się zmieniło. Nie wyobrażam sobie, by mogło go zabraknąć w mojej kosmetyczce. Mam dwa - różowe i białe. Pierwsze już ledwo zipie, bo jest ze mną od paru lat, ale nadal działa i nadaje się do stosowania. Białą wersję mam od kilku miesięcy i widzę, że niestety zaczyna żółknąć, dlatego na chwilę obecną najlepszą opcją wydaje mi się czerń. Pewnie za jakiś czas ją sobie sprawię. Najpierw jednak skusiłam się na wypróbowanie nowości marki, jaką jest beautyblender MICRO.MINI, czyli jajeczko w naprawdę małym rozmiarze. Ma ono spisywać się idealnie w aplikacji korektora,  rozświetlacza, czy też konturowania na mokro. Dziś zdradzę Wam czy mini wersja jest przydatnym gadżetem i czy warto kupićduopack w kolorze neonowej zieleni. Zapraszam do dalszego czytania.



OGÓLNIE BEAUTYBLENDERZE SŁÓW KILKA

Na wstępie chcę zaznaczyć, że obie wersje zapewniają taki sam efekt na skórze. Gąbki różnią się tylko rozmiarem. Beautyblenderem uzysykujemy wykończenie całkowicie inne niż przy użyciu najlepszego pędzla. Aplikując podkład jajkiem mamy pewność, że zostanie go na skórze tyle, ile faktycznie jest nam potrzebne. Trudno za jego pomocą uzyskać maskę. Skóra wygląda naturalnie, wszystko jest pięknie scalone i nie musimy się martwić o nadmiar podkładu. Doceniam to głównie w przypadku suchych skór, np. gdy sama borykam się z przesuszenem lub maluję koleżanki "sucharki". Z beautyblenderem mam pewność, że to co jest do ukrycia, zostanie schowane, a jednocześnie suche skórki, czy zmarszczki nie zostaną dodatkowo podkreślone. Poza tym wiem, że podkład nie będzie się nieestetycznie zbierał w załamaniach, czy smużył. Pracuje się nim naprawdę bardzo szybko, sprawnie i bezproblemowo. Uważam, że klasyczną wersję naprawdę warto mieć.



BEAUTYBLENDER MICRO.MINI

Mini wersja to nowy rozmiar, który ma zapewniać jeszcze większą precyzję aplikacji. Jajko jest naprawdę małe, więc dotrzemy w każdy zakamarek. Poniżej możecie zobaczyć, jak wygląda rozmiarowo w zetknięciu z twarzą, już po namoczeniu i odciśnięciu oraz jak wypada w porównaniu z pierwotną wersją (na sucho i po zwiększeniu rozmiaru). Do aplikowania kosmetyku na cały obszar twarzy (np. podkładu) raczej się nie nadaje, bo tylko wydłuży pracę. Świetnie zaś sprawdza się w nakładaniu korektora pod oczami, przy skrzydełkach nosa lub na wypryski. Pozwala również na łatwe wymodelowanie twarzy produktami płynnymi, czy kremowymi.  Za pomocą beautyblendera (w obu rozmiarach), ta metoda konturowania jest szybka oraz znacznie łatwiejsza niż za pomocą pędzli. Stemplowanie pozwala na lepsze roztarcie granic, dzięki czemu wszystko wygląda naturalniej i myślę, że nawet niewprawiona ręka nie zrobi sobie krzywdy.

na zdjęciu tym razem inna 'modelka', ja robiłam za fotografa ;)




KTÓRĄ WERSJĘ WYBRAĆ?

Tradycyjny BB polecam każdemu, bez wyjątku. Nieważne, czy malujecie tylko siebie, czy również innych. Nie musicie czekać aż wyschnie, czyścicie, ewentualnie dezynfekujecie i od razu beautyblender jest gotowy do użycia. To naprawdę świetny gadżet, który usprawnia pracę i najzwyczajniej w świecie umila poranny makijaż. W przypadku MICRO.MINI mam już nieco odmienne zdanie - uważam, że jajeczko jest przydatne, ale da się bez niego żyć. Z pewnością bardziej docenią tę wersję wizażyści, osoby zajmujący się makijażem zawodowo, pracujący np. przy sesjach zdjęciowych. Owszem, przyjemnie się z nim pracuje, ale w codziennym makijażu, jakoś odruchowo używam tylko większej wersji, bo nią w równie dobry i wygodny sposób mogę nałożyć korektor pod oczami i zakryć to co trzeba. Twarz zazwyaczaj i tak modeluję kosmetykami w kamieniu, więc nie widzę sensu brudzenia dwóch gąbek. Poza tym, może to kwestia wieloletniego przyzwyczajenia, ale klasyczny BB lepiej mi leży w dłoni. Po mini wersję sięgam, gdy mam więcej czasu na zabawę z makijażem, gdy czekają mnie zdjęcia, gdzieś się wybieram (wieczorne wyjścia itd), albo kiedy maluję koleżanki na imprezy.

przed namoczeniem

po namoczeniu


CZY BEUTYBLENDER MICRO.MINI JEST WART ZAKUPU? 

MICRO.MINI to naprawdę dobry produkt, ale uważam, że nie jest niezdbędny do wykonania codziennego makijażu. Jeśli ktoś ma wolną gotówkę, jest fanem BB i z powodu zwykłej, kobiecej zachcianki chce kupić mini wersję jajka, to oczywiście nie widzę żadnych przeciwskazań i zachęcam do spróbowania. Gwarantuję, że się sprawdzi i nie zawiedzie, bo swoje zadanie spełnia bez zarzutu. Ja jestem z niej naprawdę zawodolona, ale też bez problemu bym się bez niej obyła. Natomiast bez klasyka już nie. W związku z tym decyzję pozostawiam Wam. Same musicie sobie odpowiedzieć, czy byłby to dla Was przydatny gadżet, czy zbędny wydatek. :)

Na koniec dodam jeszcze, że mój dwupak (nie można kupić jednej sztuki) pochodzi ze sklepu kosmetykomania.pl. Znajdziecie go TUTAJ.  Kosztuje aktualnie 69,89zł. Kiedyś w komentarzach na facebooku padło stwierdzenie, że szkoda, iż producent nie pomyślał o tym, aby stworzyć zestawy składające się z 1 sztuki dużej + 1 małej. Zgadzam się z tym! Myślę, że miałoby to niezły sens i że kiedyś jeszcze takie duety wejdą do sprzedaży. :)

Koniecznie dajcie znać co myślicie na temat MICRO.MINI! Miałyście z tą wersją do czynienia? Należycie do grona fanek BB, czy wolicie pędzle? :)

ZOBACZ TEŻ: 

Photobucket Photobucket PhotobucketPhotobucket



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

31 komentarze

  1. Nigdy nie uzywałam gąbki do podkładu. Albo ręce, albo pędzel :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja bym chyba chętnie wypróbowała właśnie to mniejsze jajo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na Micro.Mini bym sie nie skusila, bo wydaje mi sie za male to jajuszko, ale wieksza wersja jest spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja jeszcze nie wypróbowałam normalnej wersji bb :) ale może w końcu się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten miniaczek jest naprawdę mini! Jestem za duetem. Jedno duże i małe. Dzięki temu kobiety mogłyby przetestować obie gąbeczki i być może kupić ponownie. Oby producent BB o tym pomyślał :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Używam gąbki z Real Techniques i też nie wyobrażam sobie bez niej makijażu jak Ty bez BB;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś mnie bardzo kusiła gąbka BB w standardowych rozmiarach, ale suma sumarum jednak zrezygnowałam z tego kosztownego pomysłu i zainwestowałam w kilka najpotrzebniejszych pędzli i jestem bardzo zadowolona :) dla mnie na chwilę obecną te gąbki to zbędny wydatek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jaki maluski :D:D. .... dla mnei zwyklym bb można wszedzie zajechać ; ]

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie używam podkładów, więc nie potrzebuję BB, ale wydaje mi się, że jeśli ktoś na co dzień się tylko maluje, to nie potrzeba mu takiego zestawu - chyba że faktycznie będą w zestawie sprzedawane, to wtedy ewentualnie zrozumiem taką cenę za kawałek "materiału". :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja tez lubie normalna wersje i lubie ten z RT i lubie ten z maqpro ale mini i tak i tak mnie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja zaczęłam przygodę z BB w normalnym rozmiarze i na dzień dzisiejszy uważam, że wszystko można ogarnąć tym jednym... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze nie próbowałam żadnej wersji, ale mam wielką ochotę na duże jajo☺

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie za drogi i kompletnie niepotrzebny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zestaw z dużym i małym jajkiem też chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam obie wersje i obie bardzo lubię :) małe używam też często do nakładania cieni w kremie, idealnie się do tego nadaje :) przeszkadza mi tylko kolor, bo chociaż jest świetny, to ciężko go doprać, a nie jestem do tego przyzwyczajona, bo duże jajko mam w kolorze czarnym ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie mam żadnego oryginalnego BB - ale nie potrzebuję:) mam glamsponge i dogorywające realtechniques i z obu jestem zadowolona, nie czuję jakoś potrzeby zakupu BB :)

    OdpowiedzUsuń
  17. już od dawna chcę sobie zakupić, ale jakoś zawsze coś mnie powstrzymuje :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja bardziej chciałabym tą wersję od standardowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja osobiście mam bb w wersji czarnej, jak do tej pory sprawdza się rewelacyjnie :) Także chyba zaliczam się do grona jego fanek :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Generalnie nie używałam jeszcze gąbek tego typu, dopiero się przymierzam - zacznę od tańszej wersji RT:) a Goss stwierdził, że ta mini wersja jest nieudana;) Wg mnie BB to przyrząd głównie dla makijażystów, czyli dla kogoś kto na tym zarabia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam w planach kupić większą wersję ale jeszcze się zastanawiam.
    Obserwuję i zapraszam na nową recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Skusiłam się na mini, użyłam go dopiero raz i jakoś nie zawojował moim makijażem. Efekt taki sam jak przy użyciu dużego BB, a do tego że jest malutki to kiepsko trzyma mi się w dłoni. I szczerze żałuję wydanej kasy :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Rzadko używam podkładu/kremu BB ale gdy to robię za każdym razem żałuję, że nie mam żadnego "urządzenia" do rozprowadzania takich kosmetyków...

    OdpowiedzUsuń
  24. Tez kiedys bylam sceptycznie nastawiona do BB, komentarze na wiazazu dodatkowo mnie zniechecily. Czytalam stwierdzenia typu "zbieracz bakterii", "kasa w bloto". W koncu jednak zakupilam BB i zaluje, ze tak pozno! Mam dokladnie takie samo zdanie jak Ty na temat zbawiennego dzialania jajka dla suchej skory :) I dokladnie takie same zdanie jesli chodzi o male jajo- dla profesjonalistow i jesli bardzo sie ma ochote. Ja sobie radze dobrze duza wersja jesli chodzi zarowno o podklad jak i korektor.. wiec narazie sobie tego maluszka odpuszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  25. wygląda przesłodko ale raczej się na niego nie skuszę, już prędzej kupiłabym wersję pełnowymiarową ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie używałam nigdy BB, jakoś cena mnie jak narazie odstrasza. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam wszelkiego rodzaju gadżety, ale niestety szybko się nimi nudzę. Miałam BB jakiś czas go namiętnie używałam, potem znowu wróciłam do pędzli i jakoś o tym jajeczku zapomniałam. Na pewno jest to ciekawy gadżet, ale chyba raczej dla osób, które wiedzą, że będą go systematycznie używać :)

    OdpowiedzUsuń
  28. fajny bajer, ale ze względu na cenę zostanę przy rossmannowskich gąbeczkach, które też są bardzo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  29. one obok BB nawet nie stały, więc nie ma co porównywać. :)

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________