Popularne posty

Piątka na piątkę #2 - dobre bazy pod cienie: Lumene, Artdeco, Joko, Miyo, Lily Lolo

niedziela, 15 marca 2015

O istnieniu bazy pod cienie dowiedziałam się stosunkowo późno. Pamiętam, że moją pierwszą była ta z Inglota, w czarnym słoiczku, którą wspominam dość kiepsko. Wcześniej cienie aplikowałam na powiekę solo i jak można się domyślać, nie było to najlepsze posunięcie. ;) Teraz bez bazy nie wyobrażam sobie makijażu oka. Choć moje powieki nie są już tak bardzo przetłuszczające się jak kiedyś, to nigdy z niej nie rezygnuję. Uważam, że jest podstawą, niezależnie od tego, czy aplikuję jeden kolor, czy kombinuję z cieniowaniem. Przetestowałam wiele baz, jedne były lepsze, drugie gorsze (na szczęście tych pierwszych było więcej). Na rynku mamy obecnie tak ogromny wybór, że z pewnością każda z nas, znajdzie coś dla siebie. Często jednak nie możemy zdecydować się na jeden konkretny produkt, dlatego mam nadzieję, że post z bazami, które bardzo lubię i uważam za dobre oraz godne polecenia, ułatwi Wam wybór. Zapraszam do dalszego czytania!


DLACZEGO WARTO UŻYWAĆ BAZY POD CIENIE I DLA KOGO JEST ODPOWIEDNIA?

Zanim przejdziemy do opisu poszczególnych baz, jeszcze kilka zdań, słowem wstępu. Utarło się, że po baze powinny sięgać przede wszystkim osoby z opadającą lub przetłuszczającą się powieką. Prawda jest natomiast taka, że baza przyda się każdej kobiecie i należy po nią sięgnąć, niezależnie od rodzaju wykonywanego makijażu, kształtu oka, czy rodzaju powieki. Baza bowiem nie tylko przedłuża trwałość makijażu. Owszem, zapewnia nam nieskazitelny wygląd cieni od rana do wieczora. Gwarantuje, że będą na swoim miejscu i nie zafundują nam prześwitów, czy nieestetycznego zbierania się w naturalnym załamaniu bądź zmarszczkach. Często zapominamy jednak, że ponadto, baza genialnie podbija kolor każdego kosmetyku aplikowanego na powiekę, nawet tego gorszej jakości, wzmacnia jego przyczepność, ułatwia rozcieranie cieni i łączenie ich ze sobą, usprawnia pracę z formułami sypkimi - pigmentami, czy też brokatami oraz ujednolica koloryt powieki. Jeżeli borykacie się z zasinieniami, czy widocznymi żyłkami, ładnie wszystko ukryje i przygotuje skórę na nałożenie koloru. Nie warto więc z niej rezygnować. 

Osobiście, z racji tego, że mam dość głęboko osadzone oczy i opadającą powiekę, nigdy z bazy nie rezygnuję. Bez niej, tam gdzie skóra naturalnie się załamuje, pod koniec dnia, zawsze mam zrolowany cień. Większość kolorów nałożona na nagą skórę, po prostu też blaknie, bądź się osypuje, bo nie ma się do czego przykleić i na czym utrzymać. Baza gwarantuje mi, że mój makijaż przetrwa cały dzień, albo i dłużej. 



JAK APLIKOWAĆ BAZĘ POD CIENIE?

Aplikacja jest oczywiście prosta. Ja zazwsze odrobinę nabieram na palec i delikatnie wklepuję, przy okazji rozcierając Warto jednak wziąć sobie do serca dwie wskazówki i o nich pamiętać,by uniknąć najczęściej popełnianych błędów, które sprawiają, że w efekcie końcowym baza nie chce z nami współpracować - cienie rolują się i nierównomiernie rozkładają. Po pierwsze, bazę najlepiej nakładać na nagą powiekę, bez podkładu, korektora i miliona innych kosmetyków. Swoją drogą, korektor sam w sobie potrafi także cienie utrzymać, więc albo jedno, albo drugie. Po drugie, bazę aplikujemy cienką warstwą, starając się nałożyć jej jak najmniejszą ilość. W tym przypadku więcej, nie znaczy lepiej. 



LUMENE, BEAUTY BASE, EYESHADOW PRIMER

Moja ukochana baza, która zbiera niestety skrajne opinie. U mnie spisuje się wyśmienicie. Wygodna, higieniczna tubka ułatwia aplikację. Konsystencja jest kremowo-musowa i z biegiem czasu absolutnie się nie zmienia - nie gęstnieje, nie grudkuje. Bardzo łatwo rozłożyć ją równomiernie na powiece. Kolor ma jasny, cielisty, ale na powiece właściwie niewidoczny, nie ujednolici jej więc, ani nie zakryje zasinień. Przepięknie podbija pigment każdego cienia, fantastycznie się na niej rozciera, a makijaż utrzymuje się perfekcyjnie przez cały dzień. Testowałam ją w ekstremalnych warunkach, maksymalnie przez 17 godzin i nawet wtedy nic nie spłynęło,  nie wyblakło, ani się nie zrolowało. Pochwalę ją także za wydajność. Jedną tubkę mam od roku i nadal jest jej w opakowaniu całkiem sporo, mimo iż sięgam po nią często. Poświęciłam jej oddzielny post, który znajdziecie TUTAJ. Cena: 32,99zł/5g. Do kupienia TUTAJ


Bazę zamknięto w małym słoiczku, co w przypadku długich paznokci może stanowić problem. Mi to nie przeszkadza, bo moje zazwyczaj są bardzo krótkie. ;) Lubię ją przede wszystkim za bardzo kremową, wręcz masełkowatą konsystencję i fakt, że rewelacyjnie intesyfikuje pigmentację każdego cienia. Czytałam, że z biegiem czasu lubi twardnieć, ale z moją, póki co, nic takiego się nie dzieje, a używam jej od ładnych paru miesięcy. Nałożona na powiekę nie daje widocznego koloru i nie ujednolica jej, funduje jedynie efekt satynowej poświaty (zawiera w sobie mikro drobinki), która delikatnie neutralizuje zaczerwienienia. Każdy cień rewelacyjnie się do niej przykleja, znacznie maleje ryzyko jakiegokolwiek osypywania, czy rolowania się w ciągu dnia. Całość bez zarzutu trzyma się do samego demakijażu. Co do blendowania, tutaj jest różnie, niektóre cienie naprawdę fajnie się rozcierają, inne trzymają się tak mocno, że trzeba pędzelkiem trochę pomachać. Problem na szczęście rozwiązuje cielisty cień nałożony bezpośrednio na bazę, a tuż po nim aplikacja kolejnych kolorów. Artdeco jest też szalenie wydajna, co zresztą widać na zdjęciach. Mam wrażenie, że nigdy mi się nie skończy i pewnie nie dam rady zużyć jej do końca. Cena: 29,99zł/5g. Do kupienia TUTAJ. 



JOKO, EXCLUSIVE EYE SHADOWS BASE

Wspominałam o niej już wiele razy. To naprawdę dobra baza, dlatego zużywam już drugi słoiczek. Pamiętam, że była moją pierwszą, która tak fantastycznie podbijała kolor nawet najsłabiej napigmentowanego cienia! Ma kremową konsystencję, która nieco gęstnieje pod koniec opakowania, ale wystarczy ją delikatnie rozgrzać, pocierając palcem. Ma jasny odcień i choć nie kryje jakoś mocno, to fajnie rozjaśnia powiekę i delikatnie neutralizuje wszelkie przebarwienia oraz widoczne żyłki. Na moich powiekach trzyma makijaż cały dzień. Przy demakijażu kolory są tak samo intensywne jak rano, tuż po nałożeniu. Ponadto przyjemnie się na bazie rozcierają, nie tworzą smug, ani prześwitów. Jestem z niej bardzo zadowolona. Pisałam o niej TUTAJCena: 23zł/5g. Do kupienia w małych, niesieciowych drogeriach. 


Nie znam lepszej bazy w tej cenie. Miyo kosztuje grosze, a jest naprawdę rewelacyjna. Super podbija kolory - nawet z najgorszego cienia potrafi wykrzesać niezły pigment, przedłuża trwałość makijażu, lekko ujednolica koloryt powieki, bo ma fajny cielisty odcień i zdecydowanie uprzyjemnia wykonywanie makijażu. Jedyne zastrzeżenie jakie do niej mam, to fakt, że nałożona nawet w niewielkim nadmiarze, może rozkładać się nierównomiernie na powiece i powodować rolowanie cieni. Warto ją przed aplikacją dobrze rozgrzać, pocierając opuszkami palców, wtedy robi się kremowa niczym masełko i sprawdza się świetnie. Cena: 7,99zł/7g. Do kupienia TUTAJ.


To naturalna baza pod cienie lecz sprawdzi się nie tylko u wegan. Składa się z dwóch kolorów - cielistego oraz zółtego, które fantastycznie ujednolicają powiekę, tuszują wszystkie żyłki oraz zaczerwienienia, ale także mogą służyć jako korektor - ładnie rozświetlają okolicę pod oczami i kryją cienie, a ich przyjemny skład, przy okazji dba o naszą skórę. Można je nakładać solo lub mieszać ze sobą, by uzyskać idealny odcień. Ponadto baza ma bardzo kremową konsystencję i z łatwością rozkłada się na powiece oraz stapia ze skórą. Świetnie spisuje się w przypadku każdego cienia, zarówno prasowanego, jak i sypkiego. Pokuszę się o stwierdzenie, że w przypadku pigmentów jest najlepsza z dzisiejszej piątki. Ryzyko osypywania się cieni maleje praktycznie do zera. Nic się również  nie roluje i nie zbiera w załamaniu w ciągu dnia. Kolor jest doskonale przyklejony do powieki i naprawdę ciężko tu coś zepsuć w trakcie noszenia. Efekt wieczorem nie różni się od tego o poranku. Ponadto na bazie z łatwością rozciera się cienie, aż chce się machać pędzelkiem bo nie mamy żadnych, plam, smug, czy grudek. Jeżeli chodzi o intensyfikowanie pigmentacji, bazie nie można nic zarzucić. Wzmacnia kolor nawet najgorszej jakości cienia i sprawia, że zamienia się on w nowy kosmetyk. :) Cena: 45,99zł/ 4g. Do kupienia TUTAJ.

Zapewne ciekawi Was jaki efekt bazy dają na skórze. Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć jak prezentują się nałożone w troszkę większej ilości i nieroztarte. Inaczej nic nie byłoby widać. ;) Nie może zabraknąć także zdjęcia, na którym zobaczycie jaki wypada cień w połączeniu z bazą. Niżej zdjęcie ze swatchem brązowego cienia solo oraz na każdej bazie.




Podsumowując, każdą bazę mogę Wam polecić, bo wszystkie zdają u mnie egzamin na piątkę z plusem. Korzystam z nich zamiennie, w zależności od tego, którą mam najbliżej pod ręką. Myślę jednak, że niedługo którąś, mimo sympatii podaruję mamie i przyjaciółce, bo zdaję sobie sprawę z tego, że mimo codziennego sięgania po nie, nie jestem ich w stanie zużyć przed końcem terminu ważności. :)

Mam nadzieję, że dzisiejszy post choć trochę ułatwi Wam podjęcie decyzji i pomoże w zakupie dobrej bazy, która sprawdzi się w każdych warunkach. Wszystko zależy oczywiście od Waszych osobistych preferencji - nie każdy lubi opakowanie w formie słoiczków, niektóre dziewczyny szukają bardziej kryjących baz.

Cztery z pięciu baz pochodzą z zaprzyjaźnionej drogerii ekobieca.pl

Jestem ciekawa jakiej bazy używacie i na którą byście postawiły, gdybyście miały wybierać pośród dzisiejszej piątki. :) A może doskonale znacie powyższą gromadkę? Jaki jest Wasz numer jeden pośród baz? 

 facebook instagram bloglovin google



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

37 komentarze

  1. ja mam tę z MIYO i faktycznie jest super, ale denerwują mnie te minidrobinki, bo zazwyczaj stawiam na maty, a nie błyszczące cienie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zachęciłaś mnie do tej MIYO , ja w rosmanie dostałam tylko wibo i jest beznadziejna, co prawda trzyma mi cienie caly dzień ale nakładanie to koszmar

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja używam bazy z Zoeva i jestem z niej bardzo zadowolona :) Chętnie wypróbuje tej z MIYO jak tylko skończę swoją.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam nie dosc ze tlusta to jeszcze opadajaca powieke i jedyna baza jaka dziala to Zoeva :) chociaz i tak cienie metaliczne, perlowe, ogolnie z polyskiem trzymaja sie u mnie o wiele lepiej niz maty... na maty nie ma rady :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uzywam bazy Paese i jest super, mialam tez Art Deco ale wyschla :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie stało się to samo z baza Art Deco. Czy jest jakiś sposób aby przywrócić ja do "zycia"?

      Usuń
  6. Rzadko używam cieni do powiek, ale zawsze wtedy sięgam po bazę. Najczęściej używam e.l.f. i Avon i obydwie są bardzo w porządku. Miałam też Essence I love stage i ta się nie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja używam teraz bazy paese - bardzo jestem z niej zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja aktualnie używam bazy z Bell i też jestem z niej bardzo zadowolona. Joko czeka na otwarcie - mam nadzieję, że również się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam tylko bazę z Miyo i moim zdaniem jest na prawdę warta uwagi. tak jak wspomniałaś w poście za grosze do kupienia. przydatny i fajny post! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. W tej chwili mam bazę z Urban Decay, jestem póki co szalenie zadowolona, wcześniej używałam bazy sporadycznie, miałam tą z Artdeco i dość dobrze ją wspominam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobra robota z tym porównaniem, naprawdę :) Mnie najbardziej zainteresowała ta ostatnia tylko ta cena :/ Obecnie mam bazę z Catrice i jest ok tylko, że ciężko ją dobrze rozgrzać, tak żeby po nałożeniu była dobrze roztarta

    OdpowiedzUsuń
  12. W myślach mi czytasz umieszczając tego posta, akurat od kilku dni przemierzam internety w celu wyboru nowej bazy - a wymogi są spore, bo niestety żyłki dają o sobie znać na kilometr :/ Lily jest kusząca, aczkolwiek cena troszkę hamuje... No chyba że pokonwersuję z wielkanocnym zającem :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Tej Miyo używam od dawna i jestem z niej bardzo zadowolona :) Więc póki co nie szukam innej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie najlepiej spisuje się Lumene. Miałam też Art Deco, ale od początku była tępa, twarda, gumowata i bardzo nierówno się rozprowadzała- może trafiłam na jakiś felerny egzemplarz... ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja kupiłam ingrid, ale jeszcze nie używałam...

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam bazę Artdeco, ale jeszcze nie zdążyłam jej użyć z uwagi na to, że cieni używam bardzo rzadko. Co prawda miałam taki okres, kiedy codziennie nakładałam cienie, ale w użyciu była jeszcze baza Hean. Niestety po pewnym czasie stała się twarda, miała dziwny zapach i pozostawiała biały na lot na powiekach. Wylądowała więc w koszu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze chciałabym wypróbować lumene. Ostatnio testuję i sobie chwalę bazę z Kiko, do moich ulubionych należy oczywiście artdeco, zoeva matt oraz gosh waterproof

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja obecnie używam bazy Put a Lid On It od The Balm i jestem z niej bardzo zadowolona, póki co nie szukam innej ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Poprzednio miałam bazę Virtual i miała u mnie solidną 4, ale ostatnio kupiłam MIYO i się zachwyciłam :) Moje cienie nabrały nowych kolorów:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zaciekawiła mnie baza z Lumene - kiedyś miałam puder tej marki i naprawdę dobrze mi służył. :)
    Aktualnie ulubioną bazą jest UD!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam bazę Lumene,ale rolowała nałożone cienie i przetłuszczała powiekę...

    OdpowiedzUsuń
  22. Niestety obawiam się, że bardzo wiele zależy od świeżości bazy. W swoim życiu zużyłam kilka słoiczków bazy ArtDeco (to była moja pierwsza baza) i na początku był zachwyt, kolejne opakowania bywały zaś różne - baza zaczynała się ciągnąć i pozostawiała nieestetyczne smugi na powiece, aż w końcu się z nią pożegnałam. Miałam też żółtą bazę w słoiczku Zoevy i bardzo słabo się sprawdziła. W końcu trafiłam na bazę HD z NYX i to jest mój faworyt. Lumene kupiłam dosyć niedawno, niestety widzę to samo, co zdarzało się w bazie ArtDeco - konsystencja jest taka "plastelinowata", wystarczy nałożyć kapkę za dużo, aby nie dało się jej rozsmarować, ciągnie się i bardzo słabo w porównaniu z NYXem trzyma cienie :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja ze swej strony mogę polecić bazę z trochę niższej półki cenowej, a mianowicie HEAN. Świetne porównanie baz, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zazwyczaj nie uzywam baz pod cienie, bo bardzo dobrze sprawdza mi sie rozslawiony korektor Collection 2000 jako baza. Ale wczesniej mialam Artdeco. bardzo fajna baza. Z tego posta podejrzalam baze MIYO, zdecydowanie najpiekniej prezentuje sie na niej ten cien. :) Musze sie za nia rozejrzec .:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Z wymienionych przez Ciebie miałam bazy Joko, LL i Lumene, wszystkie spisywały się nieźle, jednak nie idealnie. Mam bardzo tłuste powieki, więc już traciłam nadzieję, że cokolwiek jest w stanie je poskromić, wybawieniem okazała się baza UD, radzi sobie rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Szkoda ze w zestawieniu nie znalazła się baza MUR, z tego co kojarzę kiedyś czytałam tu krótką, aczkolwiek pochlebna opinie na jej temat. Jak ma się jakościowo do ww konkurentów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi Ci o tę fioletową w tubce? :) Podkradła mi ją mama, dlatego jej nie ma. :) Nadal uważam, że jest bardzo fajna i jak najbardziej ją polecam. Jakościowo porównałabym ją do tej z Miyo, tyle, że ma wygodniejsze opakowanie, bo tubki zawsze moim zdaniem są lepsze od słoiczków. :)

      Usuń
    2. Akurat chodzi mi o czarne opakowanie, przypomina tusz do rzęs (FOCUS&FIX) :-) czy mówimy o tym samym w innej wersji opakowania?

      Usuń
    3. Nie, troszkę się różnią, ale to niezbyt znaczące różnice, polecam obie. ;)

      Usuń
  27. Mam tą baze z MIYO i lubię ją :))

    OdpowiedzUsuń
  28. ja mam bazy z Kobo i MUR sprawdzaja sie dobrze, ale zawsze ciekawila mnie ta z Artdeco i Joko takze musze kiedys sprobowac :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Chyba się skuszę na tą z MIYO :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo pomocne potrzebuje jakiejś bazy, bo miałam z Wibo i niestety się nie sprawdziła ;)

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________