Popularne posty

Dlaczego moje loki nie chcą się trzymać? - 7 możliwych przyczyn

czwartek, 16 kwietnia 2015

Kiedy miałam dłuższe włosy (niedawno ścięłam do ramion) lubiłam sobie czasem zafundować loki. Podobają mi się fale i luźne skręty, bo fryzura zyskuje na objętości i wygląda bardzo dziewczęco. Do kręcenia używałam prostownicy lub lokówki, metody na opaskę oraz paru innych bez użycia ciepła i czasem było fajnie, ale w większości przypadków nie mogłam pochwalić się zadowalającym efektem końcowym. Chociaż nie, efekt był i to niezły, bo włosy chwilę po wyglądały naprawdę super. Jednak godzinę później na mojej głowie nie było śladu po konkretnym skręcie, a kosmyki przypominały niewiadomoco. Przez wiele miesięcy próbowałam rozkminić co robię nie tak, bo kiedyś ze skrętem nie miałam żadnego problemu. Teraz moje włosy nadal z łatwością się modelują, ale nie chcą się trzymać. Dlaczego? Odkryłam kilka przyczyn, którymi chcę się dziś z Wami podzielić. Ich wyeliminowanie w moim naprawdę robi różnicę. Loki trzymają się cały dzień. Może i Wam coś się przyda. :) Zapraszam do dalszego czytania.



KRĘCENIE WŁOSÓW TUŻ PO ICH UMYCIU

Nie lubię mieć nieświeżych włosów i myję je codziennie. Po lokówkę więc sięgałam, gdy były świeże, śliskie i sypkie. To jeden z podstawowych błędów - na takich włosach każda fryzura będzie trzymała się gorzej. Gdy są świeże, gorzej się z nimi pracuje, wymykają się spod kontroli i generalnie szkoda zachodu. Dlatego teraz, gdy chcę zakręcić kosmyki, głowę myję wieczorem, a rano przystępuję do działania. Wtedy całość jest lekko usztywniona, skręt trzyma się dłużej i jest bardziej widoczny. 

UŻYWANIE NIEODPOWIEDNICH KOSMETYKÓW DO STYLIZACJI BĄDŹ CAŁKOWITE ICH POMIJANIE

Jeżeli mamy problem ze skrętem, warto włosy czymś wesprzeć. Zawsze wychodziłam z założenia, że najlepsze są pianki, ale u mnie się one kompletnie nie sprawdzają - nałożone nawet w minimalnej ilości obciążają włosy i sprawiają, że loki "siadają". Nieważne, czy wgniotę je we włosy przed kręceniem, czy już po. Znacznie lepiej spisują się olejki - arganowy, czy ten dla mam od Babydream. Ten sposób polecił też mi fryzjer - albo olej nakładam przed myciem i spłukuję, albo odrobinę wcieram w wilgotne włosy po myciu. Działa. Zauważyłam jeszcze, że w moim przypadku dobrze współpracuje z lokami lekki suflet do włosów Dove Oxygen & Moisture [klik], czyli prościej mówiąc maska. Nie dość, że moje włosy odżywia, to jeszcze bardzo ułatwia mi ona stylizację. 



BRAK UTRWALENIA LOKÓW

Nie używam na co dzień lakieru do włosów, ale gdy zamarzą mi się loki nie mogę sobie odpuścić choć kilku psiknięć. Coś tę fryzurę musi zabezpieczyć i utrwalić. Zawsze wybieram takie, które nie robią mi kasku na głowie, nie sklejają i  nie zostawiają białych śladów. W tej kategorii całkiem niezły jest Elnett.

ROZCZESYWANIE LOKÓW SZCZOTKĄ LUB GRZEBIENIEM

U mnie w grę wchodzi wyłącznie przeczesanie palcami. Inaczej mam puch a nie loki. :D Parę razy próbowałam i nigdy nie wyglądało to dobrze więc po zakręceniu włosów nawet po szczotkę, czy grzebień nie sięgam. Przechylam głowę w dół i pasma lekko luzuję dłońmi.

DOTYKANIE WŁOSÓW DŁOŃMI

To mój podstawowy błąd, którego nie potrafię się wyzbyć. Dotykam, przeczesuję i tak dalej. Mam taki głupi odruch, nieustannie też zakładam grzywkę za ucho. Powoduje to niestety, że przedni skręt idzie szybko w niepamięć. Mój fryzjer zawsze na mnie krzyczy, bo wymodeluje mi włosy, ułoży, a ja nie zdążę jeszcze od niego wyjść i już mam kosmyk za uchem. 



NIEODPOWIEDNIE CIĘCIE

Istotną rolę odgrywa także sposób cięcia. Ja mam w tej kwestii spory dylemat. Przy pocieniowanych włosach loki są bardziej podkreślone i dłużej się trzymają (bo fryzura jest lżejsza). Z tym, że ja lubię siebie najbardziej w równej długości, bo wtedy włosy znacznie lepiej prezentują się pozostawione same sobie, a jednak taką opcję preferuję na co dzień. ;) Coś za coś. Podobnie jest zresztą z długością - gdy uda mi się zapuścić kosmyki za łopatki, wtedy znacznie trudniej mi utrzymać skręt. Im dłuższe, tym bardziej ciężkie i coraz gorzej ze mną współpracujące.

MATKA NATURA CZYLI CZYNNIKI GENETYCZNE 

Ja akurat od dziecka miałam włosy podatne na stylizację, ale z biegiem lat przestały ze mną współpracować. Wydaje mi się też, że kiedyś trzymały loki dłużej, bo były bardziej suche i zniszczone (codzienne prostowanie ekhm, ekhm), więc i usztywnione. Wtedy też ekspresowo się puszyły, z czym teraz raczej nie mam problemu. No, ale ogólnie nie jest tajemnicą i żadnym odkryciem, że dziewczyny, które mają włosy naturalnie proste, będą miały utrudnione zadanie, bo długotrwały skręt to dla nich niezłe wyzwanie. 



Jak widzicie na drodze do pięknych, trwałych loków stoi mi dużo przeszkód, ale się nie poddaję i co jakiś czas daję im nową szansę. ;) 

Jestem ciekawa jak to jest u Was? :)

PS. Uprzedzając pytania - o prostownicy i lokówce pojawi się oddzielny wpis, ale już teraz zdradzę, że chyba jako jedyna nie do końca podzielam zachwyty. ;)

 facebook instagram bloglovin google



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

29 komentarze

  1. Co to za szczotka? Widziałam już gdzieś taką i nie mogę znaleźć online. Dziekuję z góry za odpowiedź, A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To D-Meli-Melo w wersji limitowanej Angel Wings, znajdziesz ją np. TUTAJ KLIK

      Wygląda świetnie, ale TT jednak wygrywa. :)

      Usuń
    2. Anonimku, ubiegłaś moje pytanie :D

      Usuń
  2. Moje włosy nie lubią się z ciepłem i jak chce loki to muszę sięgać po papiloty.
    Pamiętam jak w dniu studniówki chodziłam prawie cały dzień z wałkami na głowie, aż mnie już głowa bolała.. niestety gdy dojechałam na sale (co zajęło 15-20min) miałam z powrotem proste druty..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie fajnie też sprawdza się metoda na opaskę :)

      Też tak czasem mam, pokręcę, a po chwili śladu nie ma. ;)

      Usuń
  3. U mnie sprawdziły się trzy czynniki - po pierwsze właśnie rozczesywanie włosów palcami z głową w dół. Gdy sięgałam po szczotkę to wpierw wyglądałam jak baranek a godzinę później moje logi znikały.

    Drugim czynnikiem stała się odpowiednia lokówka - nie wiem jak działa, co w niej takiego szczególnego, ale w porównaniu do termoloków i innych urządzeń potrafi tak zakręcić moje włosy bez spalania ich, że loczki mam przez całe dwa dni!

    Ostatnią sprawą jest pianka, którą utrwalam włosy, Delikatnie rozprowadzam ją na włosach a kilka chwil później mam naturalnie wyglądające loczki a do tego ładnie utrwalone :)

    Tak sobie jeszcze czytam komentarze wyżej - ja też bardzo lubię metodę na opaskę. Właśnie wtedy ta sama pianka jest niezbędna a klasyczne fale gwarantowane! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym rozczesywaniem mam identycznie. :D Tragedia, dlatego wolę nie ruszać. Nigdy nie próbowałam klasycznej stożkowej lokówki, najlepiej kręci mi się prostownicą. Być może powinnam dopisać do listy "nieodpowiednie narzędzie"? :)

      Usuń
  4. U mnie pianka też się nie sprawdza, choć próbowałam już wielu, za każdym razem jedyne co robiły, to obciążały mi włosy. U mnie problem z kręceniem tkwi w grubości włosów. Mam je bardzo gęste więc niezależnie jak mocny zrobię skręt i tak do końca dnia nie wytrzymają. Obecnie mam krótkie włosy przed ramiona, wiec dziele włosy na partie i robię mocne loki, dzięki temu dłużej się trzymają i w ciagu dnia zyskują na naturalności. Kręcę prostownicą, nie wiem czemu wszystkie lokówki się na mnie obraziły :( nawet te firmowe w salonie fryzjerskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam włosy mniej więcej do ramion i w takiej długości wolę siebie chyba w prostych. A co do kręcenia, też wolę prostownicę, ta lokówka ma być niby ułatwieniem, a kojarzy mi się z narzędziem tortur. ;) Fryzjer zaś, zawsze modeluje mi na szczotkach. :)

      Usuń
  5. Mam to szczęście, że naturalnie kręcą mi się włosy- zazwyczaj myję je, zaplatam w warkocze i zostawiam żeby sobie schły. Kiedyś efekt był o wiele lepszy bo włosy były dłuższe (obecnie zapuszczam), ale kiedy miałam krótkiego boba super sprawił się w moim przypadku trik podpatrzony u fryzjera- suszyłam włosy na szczotce, a potem dodatkowo kosmyk zwijałam na palcu i taki lok już mi zostawał. Nie mogłam też żyć bez TREsemme, Heat Defence, Smooth Styling Spray- najlepszy jaki przetestowałam, włosy były błyszczące przy codziennym suszeniu suszarką.

    I tak ci zazdroszczę włosów prostych jak drut :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje proste jak drut nie są właśnie, ani proste, ani kręcone, takie sama nie wiem jakie ;)) oo zapisuję sobie kosmetyk na listę do wypróbowania. :)

      Usuń
  6. Ostatnio czytalam identyczny post na wizazu lub innym podobnym portalu skopiowals to? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostanio w jednym dniu 3 dziewczyny pisały o emolientach, humekantach i proteinach z podaniem konkretnych produktów. Czysty przypadek, bo posty pojawiły się praktycznie w tym samym czasie, więc nie było opcji skopiowania ;)

      Usuń
    2. Anonimie, nie czytam portali typu wizaz, czy inne bo bardziej wiarygodnym i rzetelnym zrodlem informacji są dla mnie blogi, na ktorych opinia poparta jest doswiadczeniami autorki. ;)

      Na drugi raz Sherlocku, zanim rzucisz jakieś oskarżenia, zastanów się w ogóle co oznacza kopiowanie. ;) To, że tematy na blogach się powielają, wiadomo nie od dziś, tak jak napisała zresztą Justine. Według Twojego toku rozumowania, ulubieńcy pojawiający się co miesiąc, projekty denka oraz wszelkiego rodzaju recenzje też są kopią. ;)

      Usuń
    3. Wiem co to kopia, chodziło mi o to, że przeczytałam podobny wpis z identycznymi radami jeśli to przypadek to bardzo przepraszam :)

      Usuń
  7. ja chcę już tak zapuścić, żeby spróbować koczka ślimaczka. Na razie mam bardzo wycieniowane włosy do ramion ;/ Zawsze kręciłam wilgotne włosy na całą noc, skręt trzymał się do wieczora, ale na drugi dzień włosy były idealnie proste.
    PS. Mam tą samą prostownicę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja usiłuję znaleźć sposób na utrzymanie mojego naturalnego skrętu. Kiedyś miałam sprężynki pokręcone od samej nasady, a teraz gdy mam włosy do łopatek niestety są już za ciężkie i ciężko im się zdyscyplinować. Czasem wyglądają dobrze przez dwa dni, a czasem godzinę po wyschnięciu fundują mi przyklap i złe samopoczucie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam problem z przyklapem dość często :D

      Usuń
  9. Mnie na szczęście naturalnie kręcą się włosy jednak często małe babyhair prostuje by nie wyglądały jak antenki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj babyhair potrafią być upierdliwe :D

      Usuń
  10. odruch dotykania włosów to chyba ma każda kobieta, nawyk i koniec:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja mam ten problem z dotykaniem twarzy i zawsze zazdrościłam mojej przyjaciółce która nawet po 16h po pracy miała idealny makijaż .. zawsze mi powtarzała "nie dotykaj twarzy to też tak będziesz mieć" a ja wiecznie się dotykam, podpieram rękami itd ;p i jak się tego oduczyć ?

      Usuń
  11. Ja ostanio robię włosom spa i nie używam żadnych produktów do stylizacji. Niech się troszkę pocieszą :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozczesywanie włosów pokręconych to największy błąd chyba z tych wszystkich :P
    Ja nigdy nie miałam problemu, żeby komuś zakręcić włosy, sama mam kręcone ;) po prostu ważne jest utrwalenie i nawet najmniej podatne włosy będą się trzymać tyle ile chcemy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja wciąż nie znalazłam sposobu na moje włosy. Próbowałam już różne rzeczy, ale loki wciąż nie chcą się trzymać...

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________