Popularne posty

Catrice Beautifying lip smoother | Upiększające balsamy do ust 010, 020 i 030

sobota, 2 maja 2015

Robiąc porządki, przypomniało mi się, że już dawno temu miałam Wam pokazać z bliska balsamy Catrice. Nadrabiam więc zaległości! :) Jeśli jesteście fankami delikatnego podkreślania ust, półtransparentnych wykończeń, ten post jest dla Was. Zapraszam do dalszego czytania!


Przyznam, że mi w tej chwili bliżej jest do mocnych kolorów pomadek. Kiedyś byłam wielbicielką mocnego oka i nudziakowych ust, ale teraz nie do końca dobrze czuję się w takim wydaniu. Kocham czerwienie, do których dorosłam i sięgam po nie nawet na co dzień. W ciągu tygodnia, zdarzają mi się jednak takie dni, gdy nie chcę się wyróżniać, nie zależy mi na mocnym makijażu i przed lusterkiem spędzam maksymalnie dziesięć minut, by doprowadzić się do jakiegoś względnego porządku. Wiecie, krem CC, trochę różu, tusz do rzęs i błyszczyk. Wtedy stawiam na kosmetyki, które sprawią, że będę jedynie 'lepszą wersją siebie' i balsamy Catrice się do nich zaliczają. ;)



Wiele osób porównuje je do balsamów z Clarins, z którymi nie miałam do czynienia, bo jakoś wciąż mam opory, by wydać tyle kasy na produkt do ust. Tym bardziej, gdy istnieje godny zamiennik, który kosztuje niewiele. ;)

Balsamy występują w trzech odcieniach 010 Sweet Caramel, 020 Apricot Cream oraz 030 Cake Pop. Trzeba przyznać, że nazwy dość dobrze oddają faktyczne odcienie - 010 to taki delikatny karmel, 020 pastelowa brzoskwinka, natomiast 030 jest słodkim, lekko cukierkowym różem. 

Opakowania maja postać tubki, z gąbeczkowym aplikatorem. Sam design podoba mi się bardzo, jest prosty, ale zarazem ładny i nie zalatuje tandetą. Gąbeczka jest bardzo miękka i przyjemnie za jej pomocą nanosi się kosmetyk na usta. Nie jest to, co prawda najbardziej higieniczny sposób aplikacji, ale śmiało końcówkę możemy wyprać. Ja robię to regularnie, przy użyciu odrobiny mydła - ilka sekund i jest jak nowa. Jak widać na zdjęciach, brudzi się bowiem nie tylko końcówka, ale też obszar wokół niej. Zakrętka dobrze trzyma więc śmiało możemy nosić balsamy ze sobą - w kieszeni/kosmetyczce/torebce.


Balsamy mają być uzupełnieniem delikatnego makijażu, zapewniać delikatne podbicie naszego koloru ust, połysk, dawać miękkie wykończenie i sprawiać, że wargi wyglądają na zadbane. Faktycznie to robią. Choć po wyciśnięciu na dłoń, każdy z nich ma widoczny kolor, to na ustach całkowicie on ginie i jedynie podkreśla nasz pigment. Ciężko dostrzec po nałożeniu jakiekolwiek różnice między nimi, przynajmniej u mnie, co zresztą widać na zdjęciach poniżej. Zakładam, że na każdej z Was wyglądać będą inaczej, bo duży wpływ na efekt końcowy ma także naturalny kolor ust.

Podoba mi się w nich wszystko. Między innymi gęsta konsystencja, przepiękny, jakby budyniowy, waniliowo-karmelowy zapach i słodki smak. Ogromnym plusem jest też to, że nie lepią się, więc nie muszę martwić się o fruwające na wietrze kosmyki, ani o nieestetyczne 'nitki', które czasem przy błyszczykach pojawiają się po otwarciu ust. 

Jeśli chodzi o ich zachowanie na ustach, to także jestem na duże tak. Po pierwsze, nie posiadają drobinek i zapewniają ładną, jednolitą taflę odbijającą światło. Optycznie wygładzają wargi, nie podkreślają przesuszeń i lekko nawilżają. Po ich użyciu czuć, że usta są miękkie i po prostu wyglądają na zadbane, nawet jeśli w wydaniu solo jest inaczej. ;)



Co jeszcze? Trwałość jest standardowa, jak na tego typu wykończenia. Trzymają się tyle, ile standardowy błyszczyk, czyli godzinę, dwie. Czasem nawet mniej, bo przez ich przyjemny smak, całkiem  szybko się je zjada. ;) Nie przetrwają jedzenia i picia. Nie ma w tym nic dziwnego. Coś za coś. Nie możemy liczyć na to, że taki lekki balsam utrzyma nam się pół dnia. Oczywiście z warg znikają równomiernie, nie pozostawiając śladu. A nawilżenie i miękkość utrzymuje się jeszcze przez kilka godzin od starcia. Śmiało możemy Catrice nakładać bez lusterka. Nic nie wylewa się poza kontur, nie tworzą się plamy koloru. No, chyba, że wyciśniemy pół tubki. ;) 



Podsumowując, ja balsamy bardzo polubiłam. Gdy nie sięgam po kryjące szminki, w użyciu są najczęściej one. Jeden noszę zawsze w torebce, by w razie potrzeby móc coś na szybko nałożyć na usta i w mig poprawić ich stan. Są bardzo komfortowe w noszeniu i nie mam do nich żadnych zastrzeżeń. :) Jeżeli nie lubicie koloru na ustach lub po prostu szukacie czegoś bardziej odżywczego i nierzucającego się w oczy, przyjrzyjcie im się bliżej. 

Sweet Caramel kupicie TUTAJ, Apricot Cream TUTAJ, natomiast Cake Pop TUTAJ. Wszystkie trzy przyleciały do mnie z kosmetykomania.pl, gdzie kosztują 14,97zł/9ml. 

Poniżej możecie zobaczyć jak prezentują się na skórze i na moich ustach. Wybaczcie te dzikie kadry, ale miałam bliskie spotkanie z pazurami mojego kotecka ;] i połowa mojej brody nie nadaje się do pokazywania. ;) 





Macie je? Co o nich sądzicie? :) 


facebook instagram bloglovin google



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

49 komentarze

  1. fajnie że się sprawdziły, ale ja kompletnie nie mam na nie ochoty :)
    chociaż na dłoni wyglądają fajnie :) a no i zapach też by mnie zachęcił :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie żałuję, że nie ma ich w bardziej różowym wydaniu :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne kolory, chyba sie skuszę na apricot i ten różowy <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Skusze sie, jak tylko cis zuzyje z obecnych zapasow. A najlepiej to jezeli zuzyje kilka balasmow/ lekkich blyszczykow

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja od dłuższego czasu mam dylemat na który się zdecydować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie miałam o nich pojęcia :) Póki co poluję na szminki GR <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Posiadam Cake Pop i uwielbiam ten produkt!

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię caramel, bo tylko ten mam :) szału nie ma ale fajna pielęgnacja i połysk :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam, kupiłam na ostatniej promocji w naturze, posiadam odcień 010 i 020 i lubię je tak samo, jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie już samo opakowanie zachęca do zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mam, ale nabrałam na nie ochoty , uwielbiam takie kolory !

    OdpowiedzUsuń
  12. wyglądają super, mocniejszy kolorek by się przydał

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam 030 i bardzo go lubię :) Też na co dzień wolę obecnie mocniejsze pomadki, ale gdy przychodzi ochota na coś delikatnego, to sięgam po ten balsam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. 010 i 020 bardzo w moim stylu. Lubię takie delikatne odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. spodobały mi sie, wszystkie trzy, ale środkowy najbardziej :) mam chyba słabość do brzoskwinek :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Super wygladaja,chyba sie skusze na jakis. Agu jaki podklad masz na twarzy na fotkach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bell CC HYPOallergenic ;) w najjasniejszym odcieniu

      Usuń
  17. Ja tam lubię usta nude, a do czerwieni to chyba nigdy nie dorosnę. Cake Pop mi się podoba. Fajnie ożywia :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam 020 i 030, uwielbiam je i choć fanką błyszczyków nie jestem, po balsamy Catrice sięgam praktycznie każdego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czekam na promocje w Rossmannie żeby je kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda że zapomniałam o nich podczas ostatniej promocji w Naturze :/

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ładnie wyglądają na ustach, ale sama lepiej czuję się w mocno napigmentowanych pomadkach:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Brzoskwinka i karmelek kuszą xD

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam 020 i uważam za wielkiego przeciętniaka. Zwykle mazidlo, nic szczególnego.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawe produkty :) nigdy ich nie widziałam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ładnie i naturalnie prezentują się na ustach ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ładne delikatne kolorki :) Podoba mi się ten aplikator, lepsza taka gąbeczka niż zwykła dziura po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  27. Do złudzenia przypominają balsamy Clarins. Chyba się skuszę na jeden! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. ja kupiłam za 9 zł w Naturze na promocji ten brzoskwiniowy, bardzo przyjemny błyszczyk :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo lubię takie produkty, jak będę w Naturze to na pewno sobie pomacam i któryś przygarnę ; )

    OdpowiedzUsuń
  30. mam jeden i poprostu odpadłam ! są swietne !!

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeszcze ich u siebie w szafie nie widziałam :O Generalnie uwielbiam kosmetyki tego typu z Catrice, a skoro z trwałością jest ok, to jak tylko znajde to się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Wygladaja fajnie na dloni, ale dla mnie za delikatny efekt koncowy :P

    OdpowiedzUsuń
  33. Subetlne kolorki :) szkoda, że Catrice jest tylko w Naturze, chociaż dla mnie bardziej pasują wyraziste kolory

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie miałam, ale bardzo ładnie się prezentują, chętnie się im bliżej przyjrzę jak będę w Naturze :)

    OdpowiedzUsuń
  35. podobają mi się kolory tych błyszczyków :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie mam, ale już bardzo chcę! <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Uwielbiam przygaszone, brudne róże jak ten najciemniejszy - cudo. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Mam ten karmelowy, ale nie zachwycił mnie. Ot mazidełko w torebce, do szybkiego pomalowania ust w biegu.

    OdpowiedzUsuń
  39. do mnie chyba nie pasowałby żaden ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. ja mam brzoskwiniowy ale napiszcie jaki on ma zapach bo ja nie umiem tego rozszyfrować

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________