Popularne posty

Makijażowe błędy, które sama popełniłam

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Przeglądając ostatnio stare fotografie, złapałam się za głowę! To niesamowite jak wiele błędów makijażowych popełniałam i jak długo żyłam w przekonaniu, że malując się tak a nie inaczej, robię sobie dobrze. Oczywiście w dużej mierze było to spowodowane panującą wtedy modą, ale naprawdę nie jestem w stanie pojąć jak mogłam akceptować taki widok w lustrze i wychodzić tak do ludzi. :D Dziś opowiem Wam o moich większych i mniejszych wtopach, bo wzięło mnie na wspominki. Jeśli chcecie pośmiać się ze mną, zapraszam do dalszego czytania!



1. CIENKIE NICZYM NITKI, WYSKUBANE BRWI

Moje brwi są krzywe z natury, a ja usilnie próbowałam je wyrównać. Chyba nie muszę Wam pisać jak kończyły się samodzielne regulacje w domu. Nie dość, że każda brew i tak była z innej parafii, to momentami były tak cienkie, że włosków brakowało całkiem. Z naprawdę gęstych brwi, zostało mi tyle co nic i do tej pory nie mogę ich zapuścić. Oczywiście modę na ciągłe skubanie podłapałam u mojej starszej kuzynki, która wprowadzała mnie w makijażowy świat. ;) To niesprawiedliwe, że ona ma teraz piękne łuki brwiowe, a ja wciąż swoich nie ogarniam (tak Gośka, to o Tobie ;)). 

2. BRONZER NA CAŁEJ TWARZY

To był co prawda, jednorazowy, niespodziewany wybryk, ale do końca życia o nim nie zapomnę. Wyobraźcie sobie imprezę urodzinową w stylu lat osiemdziesiątych - przebieranki i tak dalej. Zabawa była przednia, ale sala działkowa daleka była od ideału. Toalety ciemne, a my po paru drinkach. Pytam znajomej czy ma puder - miała i oczywiście mi go dała. Nie zwracając uwagi na nic, omiotłam nim całą twarz. Co się później okazało? To była Ziemia Egipska. ;] Szkoda, że dowiedziałam się o tym dopiero, gdy przeglądałam zdjęcia. Tyle dobrego, że nikt nie zwrócił na to uwagi, a mój look wpisał się w klimat całej mojej stylówki. Do tej pory przekonuje każdego, że tak miało być. :D

3. ZERO JAKIEGOKOLWIEK KONTUROWANIA

Jeszcze na początku studiów, o z grozo, na mój makijaż twarzy składały się następujące kosmetyki: podkład, puder i ewentualnie korektor na wypryski. Nie miałam ani jednego różu, a tym bardziej bronzera. Twarz wyglądała płasko, bez wyrazu i brakowało jej świeżości. Szczególnie w czasie sesji, gdy spałam na przykład po 3 godziny. Dodając do tego cienie pod oczami i niepodkreślone brwi... Wyobraźcie sobie same. Później na szczęście zaczęłam używać perełek z Avonu/Oriflame. 

4. ZA CIEMNY PODKŁAD

Zawsze byłam blada, ale czasem korzystałam z solarium. Musicie jednak wiedzieć, że akurat tam moja skóra ciemnieje bardzo powoli, więc nadal nie ogarniam jakim cudem mogłam używać podkładu L'Oreal True Match w odcieniu W3. Teraz nawet latem ten kolor jest dla mnie za ciemny. Nieźle musiałam się prezentować! Tym bardziej, że nie miałam pojęcia o istnieniu pędzla do podkładu i aplikowałam go za pomocą palców. Już widzę tę granicę odcinającą się na linii żuchwy. :D

5. TRUPIE USTA

Kiedyś myślałam, że im jaśniejsze usta tym lepiej, teraz unikam takich kolorów jak ognia. Przy mojej jasnej cerze fundują mi albo całkowity brak ust, albo efekt topielicy. Takie jasne, mleczne, rozbielone kolory nigdy nie prezentują się dobrze i nie mogę pojąć, jak mogłam się tak krzywdzić. I jeszcze twierdziłam, że mocne kolory nie są dla mnie, więc odrzucałam jakiekolwiek próby zaprzyjaźnienia się z nimi. 

6. NIEROZTARTE CIENIE

Malując powieki cieniami, oczywiście nie korzystałam z żadnej bazy (nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje) i nie używałam pędzli. Posługiwałam się jedynie pacynkami, które dołączone były do paletek lub palcami. Nie miałam pojęcia o jakimkolwiek cieniowaniu i byłam przekonana, że im bardziej wyraźna granica koloru tym lepiej. Po jakie kolory sięgałam najczęściej? Oczywiście szarość, biel i czerń. Koniecznie perłowe! :D

7. CZARNA KREDKA

Zawsze lubiłam podkreślać oczy i podążałam za trendami makijażowymi. :D Dlatego też byłam fanką czarnej kredki. Wiecie, obrysowane dookoła oko, to było to. Żyłam w przekonaniu, że tego typu makijaż otwiera i powiększa spojrzenie, dodaje pazura i wysuwa oczy na pierwszy plan. To nic, że kreska była nieroztarta, za gruba i niezbyt równa. Brawo Agu! ;)

Na chwilę obecną, więcej grzechów nie pamiętam, ale pewnie by się coś jeszcze znalazło. :D 

Jestem ciekawa co Wy macie na sumieniu! ;) Koniecznie opowiedzcie w komentarzach o swoich pierwszych, makijażowych podrygach. :D

facebook instagram bloglovin google



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

68 komentarze

  1. O kurde, kilka z Twoich błędów również sama popełniałam :) Głównie za ciemny podkład za czasów gimnazjum.

    OdpowiedzUsuń
  2. typowe bledy makijazowe jak rozpoczyna sie przygode z malowaniem :D teraz nastolatki rowniez wprowadzaja nowe " trendy " :D

    OdpowiedzUsuń
  3. o tak, czarna kreska! ile z nas popełniło ten błąd?

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama mam na sumieniu kilka z Twoich błędów... a i kilka jeszcze innych też :) jakby nie było makijaż jaki nosimy jest uzależniony od obecnie panujących trendów. Nasze mamy malowały się zupełnie inaczej - i wtedy wyglądały dla siebie i dla innych pięknie. NIekoniecznie nam by się teraz ich makijaże podobały:)

    a co do czarnej kredki to czytajac ten podpunkt przypomniało mi się, jak z jakiś miesiac temu podczas luźniej rozmowy o kosmetykach z koleżanką, która nie ma pojęćia o moim blogu rzuciła ona zdaniem w moją stronę "TY to chyba nie umiesz kredki czarnej używać, bo nie obrysowujesz oka dookoła" muszę dodawać, że ona miała całe oczko obmalowane czarną kredką grubości kociego ogona??? .... nie skomentowałam tylko spojrzałam na jej makijaż i w duchu pomyślałam kilka słów

    OdpowiedzUsuń
  5. heh. A już myślałam, że będą foty na poparcie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to byłby pos "miazga" w pozytywnym znaczeniu "ofkors" :D

      Usuń
    2. hahaha internety by się skończyły, jakby te zdjęcia ujrzały światło dzienne :D a tak serio, to większość jest w albumach, a mi się skaner popsuł :D

      Usuń
  6. Dokładnie to samo - mój makijaż składał się z za ciemnego podkładu, odrobiny pudru i tuszu do rzęs. O brwiach oczywiście nie było mowy! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha jakbym czytala o sobie, niemal jota w jote to samo :D Najlepsze, jak kiedys wybieralam sie na uczelnie, bylo bardzo slabe swiatlo, zima, a ja postanowilam "opalic" sobie twarz i uzylam bronzera jeszcze ciemniejszego niz Ziemia Egipska, do tego z pomaranczowymi podtonami. To dopiero byla katastrofa!!!!!!!!!!! ;(((
    Oczywiscie lazilam tak caly dzien :D

    OdpowiedzUsuń
  8. oj chciałabym zobaczyć te stare fotografie:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja pamiętam, jak mama mi dała puder mozaikowy (dość ciemny), żebym mogła się trochę przypudrować czasem, bo dość mocno się świeciłam. No ale tak mi się efekt spodobał, że pewnego pięknego dnia nałożyłam go na całą twarz i byłam zachwycona. Pojechałam tak do koleżanki, a może nawet poszłam do szkoły (już nie pamiętam). Dopiero jak mama powiedziała, że coś jest nie tak, to się skapnęłam, że chyba rzeczywiście :P poza tym chciałam mieć mega długie rzęsy, więc malowałam kilkanaście razy, żeby były jak najbardziej oblepione , ale lubiłam je czuć a sam podkład i puder też uwielbiałam nakładać, ale zawsze mi mama zwracała uwagę, żebym nałożyła róż, bo wyglądam blado. Dobrze, że człowiek się uczy z wiekiem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pod 1,3,6 i 7 mogłabym się podpisać;) A co do 5 - ja nigdy trupich szminek nie kupowałam, ale kilka razy się przymierzałam;D Zawsze jednak ostatecznie dochodziłam do wniosku, że wyglądam w nich okropnie i zakup odpuszczałam. Za to jasnoróżowej perłowej szminki kojarzącej się z tandetą sobie (niestety) nie mogłam odpuścić...

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy nie konturowanie to na prawde wpadka? Ja bronzerów i rożświetlaczy nie rozumiem. Nie podoba mi się efekt. Róż lubie, ale często go pomijam. Wiele osób tak robi gdy makijaż ma na celu tylko ukryć niedoskonałości. Jak komuś się podoba to ok, ale nie róbmy z tego jakieś normy, że teraz trzeba tyle różnych rzeczy na siebie nakładać. Bez przesady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zacytuję to co napisalam nizej:
      ale tu nie chodzi o pelne konturowanie, w stylu kim kardashian i tone tapety, raczej o delikatne musniecie policzkow rozem lub bronzerem, by dodac cerze zycia. Jak ktos jest blady (tak jak ja), nalozy kryjacy podklad i na to puder matujacy, to naprawde nie wyglada to dobrze bez zadnego wsparcia. To juz lepiej calkiem zrezygnowac z makijazu lub ewentualnie wyrownac koloryt kremem tonujacym. ;)

      Usuń
    2. Ja sie nie zgodzę ponownie :) Jeżeli podkłąd jest dobrze dobrany i nie nałożymy go za dużo tylko tyle żeby wyrównać kolor cery to róż czy bronzer nie jest niezbędny. Kolor bronzu nie występuje naturalnie na bladej twarzy a rumieńce i tak będą prześwitywać troszkę jak się zarumienimy naturalnie.

      Usuń
    3. Święte słowa! Ja też uważam, że nie trzeba nakładać na siebie kilogramów kosmetyków żeby wyglądać dobrze.
      Różu wcale nie używam bo mój własny ramieniec przebija i to wystarczy i wygląda naturalnie.
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. No ok, masz prawo do własnego zdania. ;) Ja tak czy inaczej uważam, że odrobina różu czy bronzera jest wskazana, bo jakikolwiek zmatowiony podkład sprawia, że twarz jest płaska i bez wyrazu, a to niestety nie wygląda zdrowo, ani naturalnie. Bronzer i róż ją ładnie modelują i dodają życia. Jeżeli mam nałożyć sam podkład i puder, wolę nie malować się wcale lub jedynie postawić na korektor. ;) No i z tym, że brąz nie występuje się zgodzę, ale tu chodzi nie o kolor sam w sobie, a o grę światła i cienia. :)

      Usuń
    5. Anonimie, ale kto tu pisze o kilogramach kosmetyków? o.O Tapeta to także błąd i to powinno być dla wszystkich oczywiste.

      Usuń
    6. A ja powiem tak: kilka lat temu wszyscy nosili podkłady o matowym wykończeniu lub pudrowali się niemożebnie dla uzyskania matu. Wtedy faktycznie bez konturowania twarz wyglądała płasko. Teraz jest więcej podkładów rozświetlających czy satynowych i w nich skóra może wyglądać bardzo ładnie.
      Ja nie używam brązera, bo mam taką skórę, że cholernie trudno mi dobrać brązer w odpowiedniej tonacji. Jeszcze w żadnym nie wyglądałam dobrze. Zawsze jak go mam (nie no, umiem nakładać) to widać, że coś jest nie tak.
      Róż odpada, bo łatwo się rumienię.
      Rozświetlacz odpada, bo mam trądzik (mały, zaskórnikowy, ale jednak). Czasem muśnę szczyt kości policzkowych rozświetlaczem Wibo (dzięki Agatko za polecenie:)), ale skóra musi do tego wyglądać jednolicie.
      Co prawda nie raz przeróżne wizażystki nakładały mi brązer i róż, ale jak spojrzałam w lustro to stwierdzałam, że nie lubię u siebie takiego efektu. Lubię swoją mega jasną karnację i tego typu dodatki czynią ze mnie straszną lalę. Szczególnie, że mój naturalny kolor włosów to bardzo jasny blond :D
      Za to jakiś czas temu zrezygnowałam z makijażu o matowym wykończeniu i buźka wygląda bardziej "wymiarowo" ;) Najbardziej ożywia twarz uśmiech, tego się trzymajmy ;)

      Usuń
    7. a ja to podsumuję: makijaż to tak cudowna sprawa, że kazdy korzysta z niego wedle własnego uznania i używa takich kosmetyków, które lubi :) tak samo jak z blogami - każda z Nas w notkach przedstawia swoje własne subiektywne zdanie i piękne jest gdy czytelnik wchodzi w polemikę z autorką :) także aż miło się czytało powyższą dyskusję

      Usuń
    8. Ja też długo broniłam się przed konturowaniem, choć mam typowo słowiańskie "puce", słabo zaznaczone kości policzkowe, które aż proszą się o modelowanie. Teraz pokochałam róże! Nie wiem, skąd twierdzenia o "tonie kosmetyków". Częściej rezygnuję z podkładu niż różu, nakładam go niewiele - przeważnie widać, że wyglądam zdrowiej, ale dopiero z bliska można dostrzec, że to zasługa różu. Ot, lekkie muśnięcie pędzlem. Gdy jestem opalona, dorzucam do tego odrobinę rozświetlacza (Wibo lub Lovely, też polecam;).
      Na twarzy "coś się dzieje", nie jest tak płaska, a nadal wygląda bardzo naturalnie.

      Usuń
    9. Ależ mi się podoba ta dyskusja. Ja też nie sądzę, że brak konturowania jest błędem makijażowym.Konturowanie stało się "modne"całkiem niedawno, wcześniej modny był mat, jak stwierdziła Kizia. Uważam,że mimo wszystko lepiej wygląda twarz bez konturowania, tylko z kolorytem wyrównanym podkładem, niż buzia bez podkładu i konturowania - nieskazitelna cera to ponadczasowy klasyk, nigdy nie wyjdzie z "mody' Ponadto, wiele zależy też od typu urody, proporcji twarzy itd. W przypadku Twarzy o wyrazistych rysach, np. mocno zaznaczonych kości policzkowych, konturowanie tylko to pogłębia, nie wpływając bardzo mocno na całkowity odbiór twarzy.Poza tym, osoby o mocno nieregularnych rysach,gdzie należałoby to wyrównać, poprzez optyczne wygładzenie - ujednolicenie kolorytu - często gorzej wyglądają z konturowaniem niż bez niego.

      Usuń
    10. A u mnie wszystko wchodziło po prostu stopniowo. Malować zaczęłam się dość wcześnie, choc wiadomo że nie był to taki makijaż jak dzisiaj. Jeszcze w liceum nie malowałam brwi aż w końcu siostra kiedyś mnie do tego przekonała i od tamtej pory nie wychodzę z domu "bez brwi". Później przyszedł czas na korektor pod oczy i bazę pod cienie, potem konturowanie i w końcu róż. I powiem Wam, że dopóki nie wypróbowałam i nie nauczyłam się danego kroku nawet do głowy mi nie przychodziło żeby go stosować. Dziś, zazwyczaj noszę pełny makijaż i zastanawiam się dlaczego wcześniej miałam jakieś obiekcje skoro te małe rzeczy sprawiają, że cała twarz wygląda o wiele lepiej. Może ci, którzy uważają to za zbędne kiedyś też zmienią zdanie, a może tak im po prostu wygodniej i lepiej. Nie kazdy tez lubi się tak pacykować - ja, uwielbiam !

      Usuń
  12. czarna kreska, cienie im więcej tym lepiej i kolor niebieski był moim ulubionym kolorem cieni, oczywiście nic nie roztarte :D :D :D brwi plemniki :D zero konturowania i za ciemny podkład to moje główne grzechy.. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. sama przeszłam chyba przez te wszystkie błędy... :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem czy to takie straszne..."popełniając" cześć z nich wyglądałas jak normalna laska, a nie wytapetowana lala z okładki...ładne są te perfekcyjne makijaże...ale bez jaj...chcę wyglądać jak ja...a nie rano dostawać zawału przed lustrem kto to? :) jak słyszę ze ktoś bez konturowania nie wychodzi z domu to aż żal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale tu nie chodzi o pelne konturowanie, w stylu kim kardashian i tone tapety, raczej o delikatne musniecie policzkow rozem lub bronzerem. Jak ktos jest blady, nalozy kryjacy podklad i na to puder matujacy, to naprawde nie wyglada to dobrze bez zadnego wsparcia. To juz lepiej calkiem zrezygnowac z makijazu. ;)

      Usuń
    2. Ja nie wychodzę z domu bez tuszu do rzęs i odrobiny korektora pod oczami:P Nawet wynieść śmieci.

      A 'za młodu' uwielbiałam nakładać na linię wodną czarną kredkę. Przy moich małych oczach! Brrr..

      Usuń
  15. Cienkie brwi to dla mnie największy grzech.

    OdpowiedzUsuń
  16. Aaa. Mam na imię weronika. Nie mogłam się ze swojego konta zalogować. ;) i to nie hejt...tylko mojezzdanie. ;(

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś uważałam konturowanie ( wtedy nawet nie wiedziałam, że tak to się nazywa), produkty do brwi za coś zbędnego i myślałam, że tylko lalunie ich uważają. Ile się zmieniło :P Nieroztarte cienie, kreski i brak bazy też przerabiałam. :)

    Dodatkowo moim błędem, który zdarzał mi się kiedyś jak się spieszyłam to niedobrze roztarty podkład przy okolicach żuchwy, wyglądało to tragicznie. Teraz pilnuję, żeby tak się nie działo :)

    OdpowiedzUsuń
  18. O kurcze, też muszę kiedyś spisać moje wpadki makijażowe... a troszeczkę ich niestety było. Co do czarnej kredki - od razu przypomina mi się ulubiony makijaż kobiet w Anglii - dużo czarnej kredki i tusz. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jasne, co najmniej kilka wpadek by się u mnie powtórzyło :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakbym czytała o samej sobie! hahahahah!

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj kilka tych wpadek miałaś:) ja też używałam za ciemnego podkładu...

    OdpowiedzUsuń
  22. Hahaaha najważniejsze to zdać sobie sprawę ze swoich błędów, bo niestety znam większość kobiet, dla których wymienione błędy są podstawą codziennego makijażu....:P

    OdpowiedzUsuń
  23. Jaki fajny wpis! :-) Czytałam i się uśmiechałam! :-)

    Też swego czasu popełniłam większość z nich. I często maluję się bez konturowania - tak na co dzień, gdy się spieszę. ;-)

    A co do mody - to ona też ma wpływ.

    Ostatnio rozmawiałam z kolegą, który napatrzył się na malowanie modelek przez wizażystki przed pokazem mody i pokazał mi jako przykład fajnego makijażu taki, na którym ktoś mocno przesadził z konturowaniem i z rozjaśnianie skóry pod oczami (była dosłownie biała u dziewczyny mocno opalonej ;-)) Zaczęłam się zastanawiać, czy takie mocne konturowanie nie jest przejściową modą, z której za kilka lat będziemy się śmiać. Coś takiego, jak "usta Pameli" (i inne obrysowane ciemną konturówką i wypełnione jasną pomadką) w latach 90' - modne, a teraz wydają nam się... dziwne nieco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglada na to, ze przekonamy sie dopiero za kilka(nascie) lat jak to sie potoczy z tym konturowaniem ala Kim Kardashian :)

      Usuń
  24. Jakbym czytała o sobie! Identyczne błędy, ale u mnie przez długi czas było jeszcze używanie czerwonej szminki bez konturówki=wylewanie poza kontury...wstyd mi za to do tej pory :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Do dziś widzę kobiety które takie błędy popełniają i mają w okolicach 50tki na karku!...
    A tak wogóle to ja się też stylizowałam a jakże! Podkład prawie najciemniejszy to norma, usta mleczną szminką pomalowane. Kreski robiłam eyelinerem (to jedyne co było ok jak już się nauczyłam), a moja znajoma do dzisiaj maluje powiekę pastelową zielenią pod samą brew i nie da się przekonać.
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, ja długo przekonywałam moją znajomą, by perłową biel pod łukiem brwiowym zamieniła na cielisty beż, na szczęście się udało. :D

      Usuń
  26. To nie jest takie nietypowe, normalny etap dla większości dziewczyn które wchodzą w świat makijażu. Często na własną rękę, nie wiedząc gdzie podpatrzeć jak to powinno dobrze wyglądać. Wiele z nas przez to przeszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. pamiętam jakby to było wczoraj. Różowo-fioletowe oko z idealnie WIDOCZNĄ granicą! perłowy błyszczyk i dwa włoski w miejscu brwi. Dodajmy do tego blond pasemka i tipsy. Dziunia jak ta lala -,-

    OdpowiedzUsuń
  28. Do braku konturowania w przeszłości przyznaję się bez bicia :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Lubie takie wspominki :) Z jednej strony mozna sie posmiac, a z drugiej chce sie plakac patrzac na stare zdjecia...

    Moje bledy:
    1. "Podkreslanie" brwi kredka, ale tylko jej zewnetrzna czesc... i moze byloby to jeszcze do przejscia, gdyby nie fakt, ze kolor kredki sie odznaczal :) Najpierw se wyskubalam brew, a potem musialam ja domylowywac...........
    2. Przez cale, dlugie lata rozcieralam cienie do powiek palcem... :) Mialam wprawdzie 3 pedzelki do nakladania cieni (kazdy do innego z trzech cieni z inglotowego trio), ale sprawe rozcierania zalatwialam paluchem.... A pedzelki mylam raz na ruski rok........
    3. Pod oczy nakladalam podklad. (Na szczecie nie jakis wysuszajacy i zastygajacy). Korektor pod oczy byl mi obcy.
    4. Tuszowalam rzesy bez opamietania. Chcialam miec wyraziste, widoczne "spojrzenie", a nie znalam zadnego innego tricku jak taki efekt osiagnac, wiec walilam tyle tuszu, ze az oko nie mialo sily mrugac ;)

    A widze o makijazu czerpalam wylacznie z "Bravo Girl". Widocznie jakos zle mnie instruktowano! ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Moje błędy: cienkie brwi, obrys oczu czarną kredką (z perspektywy czasu to było najgorsze :D) i oczywiście za ciemy podkład (ale z tym to jest wiecznie problem).
    Teraz dziewczyny lubią przesadzać z brwiami, zauważyłam. Kiedyś się ich zwyczajnie ni malowało, nie było czym :D a teraz jest taki wybór, że oczywiście młoda dziewczyna musi mieć sztuczne brwi w kolorze odbiegającym od rzeczywistości :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Bronzer i trupie usta mnie ominęły. Pod resztą się podpisuję. Eksperymentowało się, eksperymentowało :)

    OdpowiedzUsuń
  32. A tak jeszcze a propos oczu obrysowanych czarną kredką: wiele blogerek zastanawia się, dlaczego kiedyś tak się robiło, skąd takie trendy i dlaczego nikt nie mówił, że to źle? A tu dupka: i teraz na billboardach / w magazynach / w internecie pełno "celebrytek" z takim właśnie makijażem ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jak oglądam stare zdjęcia też dochodzę do podobnych wniosków ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Dla mnie też najmodniejsze i najpiękniejsze wydawało się być pomalowanie czarną kredką linii wodnej oka :D
    A jeśli chodzi o najczęstszy błąd wielu dziewczyn, to na dziś dzień jest to zdecydowanie zbyt ciemny podkład :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Oj ja dawałam czarną kreskę na linie wodną oka :D z rozcieraniem miałam tak samo :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Miałam podobnie, bo przecież bez czarnej linii wodnej wyglądałam nijak! :D

    OdpowiedzUsuń
  37. ja dopiero teraz zaczęłam malować usta na żywe kolory, od razu inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja nadal nakładam podkład palcami, gdyż jest to dla mnie najwygodniejszy sposób, a i efekt bardziej mi się podoba :) Mam pędzle do podkładu, ale aplikuję nimi tylko wtedy gdy potrzebuję mocniejszego krycia. Kiedyś była niestety taka moda: na mocną opaleniznę , na podkład imitujący opaleniznę , na brokatowe/perłowe cienie , cienkie brwi i trupią kredkę. Sama jak oglądam stare zdjęcia to się zastanawiam jak mogłam się tak malować, albo ubierać. Ale cóż taka moda. Najgorsze są chyba osoby, które nie podążają z duchem czasu (i rozsądkiem) tylko utknęły gdzieś w tamtych czasach ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Trupie usta i czarna kredka to też moje grzeszki :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Jeden poważny błąd popełniałam jeszcze niedawno. Za ciemny podkład... Mam jasną cerę o ciepłym odcieniu. Najjaśniejsze podkłady zawsze wyglądały na mnie bardzo różowo, więc brałam ton ciemniejsze, za to ciepłe. Jakieś Rimmele 200. Nakładane cienką warstwą dawały radę. Dopiero niedawno po gruntownym przejrzeniu szaf w drogeriach znalazłam... całe dwa podkłady (CS Buff, Bourjois HM 51), które mają odpowiednią tonację. Czuję się więc trochę usprawiedliwiona - w cenie do 60 zł - a w czasach studenckich nie patrzyłam wyżej... - po prostu nic dla mnie nie było.
    W dodatku panie z drogerii konsekwentnie widziały mnie w ciemniejszych kolorach - przez liczne piegi nie wyglądam na bladziocha. Tyle że skóra pomiędzy nimi (i na szyi) jest naprawdę jasna.
    A poza tym bałam się różu. I ciemnych szminek.

    OdpowiedzUsuń
  41. Za ciemny podkład, czarna kredka i straszne cienkie brwi, w dodatku za krótkie :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Noooo jakbym widziała siebie kilka lat temu, wypisz-wymaluj....ja:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Cienie i podkład ! Najgorzej :D Haha. Też tak miała, na szczęście już się ogarnęłam w tej kwestii. :D

    OdpowiedzUsuń
  44. mój makijaż do dziś daleki jest od ideału, co więcej, popełniam to straszne fo-pa, fła-gra i teżewe i często maluję czarną kredką kreskę na linii wodnej, lub - o zgrozo - jeszcze niżej! zupełnie jak Anja Rubik, totalne z niej bezguście, prawda? ;))

    na szczęście nigdy nie poszłam w stronę opalania się podkładem – jedyne takie wpadki były nieświadome (czytaj: nowy podkład zoksydował na twarzy w centrum miasta ;)).

    A Twój tekst bardzo miło się czytało!

    OdpowiedzUsuń
  45. na mój makijaż wciąż składa się tylko korektor na wypryski i tusz do rzęs...

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja do dziś często zapominam o podkreślaniu brwi- na szczęście są na tyle ciemne, że nie robię sobie tym krzywdy :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Moim zdaniem niektore ''twoje bledy'' to nie sa do konca bledy. Ja po okresie malowania pedzlami..wrocilam do starego dobrego nawyku malowania oczu palcami ,ew czasem posluze sie pacynka z gabka.Tak mi prosciej, szybciej i latwiej..ale rownoczesnie najczesciej mam tylko 1 odcien na powiece bo nie chce mi sie bawic w cieniowanie. Rowniez nie bawie sie w konturowanie i nieuwazam by brak konturowania byl bledem. Uzywam na codzien rozu, albo brazera tak jak rozu,,,ale nie bawie se w 3ke zbrazeram roz i rozswietlacz. I dobrze mi z tym. Za to moja mama do zdjecia legitymacyjnego gimnazjalnego umalowala mnie swoim podkladem ''bo taka bladziutka jestes'' i nienawidze tego zdjecia do dzis. Z zolta, ciemna odcieta twarza brrrr...

    OdpowiedzUsuń
  48. Ach te wspominki! Ja na szczęście uniknęłam błędu ze zbyt cienkimi brwiami i kredką w linii wodnej, ale z bronzerem to miałam przeboje! W ogóle to jeśli chodzi o konturowanie, wiele dorosłych kobiet, które nie siedzą w internecie, nadal nie wiedzą zbyt dużo o tych trendach. Moja mama była takim przypadkiem, ale do pewnego momentu. Przyjeżdżając ze studiów do domu kupiłam jej paletkę do konturowania, w której się zakochała, to samo z paletami cieni. Jednak nigdy nie jest za późno na zmianę złych nawyków :) Pozdrawiam serdecznie, będę wpadać częściej!

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________