Popularne posty

kosmetyczne rewelacje lipcowe

piątek, 31 lipca 2015

Lipiec przeżyłam w biegu i przyznam szczerze, że na malowanie się, jak i domowe zabiegi pielęgnacyjne, miałam bardzo mało czasu. Zdarzało się też, że z makijażu rezygnowałam całkowicie. Towarzyszyło mi jednak kilka kosmetyków, o których chcę Wam dziś wspomnieć, bo naprawdę zasługują na uwagę. Zapraszam do dalszego czytania.



PAZNOKCIE

Ostatni miesiąc należał do lakierów hybrydowych. Semilac to moja nowa miłość i jestem naprawdę zachwycona jak długo taki manicure potrafi utrzymać się w stanie idealnym. Zero odprysków, piękny połysk, trwałość oraz ogromna gama kolorów to tylko jedne z licznych zalet Semilaczków. Jestem na duże tak i nie wiem, czy wrócę kiedyś do tradycyjnych lakierów. ;) Poniżej możecie zobaczyć część mojej hybrydowej 'kolekcji' oraz ostatni mani, wykonany w zeszłą sobotę (moje drugie podejście). mamy piątek i całość nadal wygląda świetnie - szok!








Pink Rose 064 + Pink Gold 094 
PIELĘGNACJA

Błoto z morza martwego kupiłam z polecenia Idalii i nie zawiodłam się. Świetnie sprawdza się w roli maski na twarz. Odświeża, oczyszcza, delikatnie ściąga pory i reguluje wydzielanie serum. Skóra po aplikacji jest gładka, miękka i wygląda po prostu zdrowiej. Ewentualne stany zapalne są złagodzone, znika zaczerwienienie i wszystko szybciej się goi.


O aloesowej masce NaturVital wspomniałam już w ulubieńcach maja TUTAJ. Posiadam wersję Sensitive, do wrażliwej skóry głowy. U mnie spisuje się świetnie, nie dość, że wspaniale zmiękcza, nawilża i wygładza włosy na całej długości, to jeszcze genialnie koi skórę. Łagodzi świąd, niweluje przesuszenie i ekspresowo przywraca komfort. Myślę, że mogę nazwać ją swoim włosowym hitem, bo właśnie mi się kończy i zamierzam kupić kolejne opakowanie. Swego czasu była trudno dostępna, mam nadzieję, że tym razem nie zastanę pustej półki.



MAKIJAŻ 

Tak jak wspomniałam we wstępie, lipiec makijażowo był ubogi. Gdy brakuje mi rano cennych minut i muszę wybrać - umycie włosów lub makijaż, zawsze wybiorę to pierwsze. A, że w ostatnim miesiącu często stawałam przed takim dylematem, to same rozumiecie. ;) Odpukać, dzięki zmianach w pielęgnacji twarzy, moja skóra wygląda zadowalająco i nie sprawia mi ostatnio większych problemów, więc chwilowo przestałam się obawiać, że kogoś wystraszę w wersji saute. ;) 

Gdy już sięgałam po pędzle i kosmetyki kolorowe, towarzyszyło mi kilka perełek. Powróciłam do minerałów, które świetnie sprawdzają się u mnie zarówno podczas upałów, jak i obecnej jesiennej aury za oknem. Podkład matujący Annabelle Minerals w odcieniu Sunny Fairest pozwalał mi na szybkie zmatowienie oraz ujednolicenie kolorytu cery. Jedna cienka warstwa wystarczyła, bym była gotowa do wyjścia. Uwielbiam go za jego naturalne wykończenie oraz idealne stapianie się z moją skórą. Do tego dochodzi naprawdę fajna trwałość i brak zapychania, więcej nie wymagam. :)


Na powiekach praktycznie za każdym razem lądowały cienie z palety Zoeva Naturally Yours. Długo się nad nią zastanawiałam, bo sądziłam, że jest mi niepotrzebna. Bardzo się myliłam, teraz jest moim numerem jeden. Pobiła nawet paletki theBalm, które szczerze uwielbiam. Cienie jakie tutaj mamy, pozwalają na wykonanie makijażu zarówno dziennego, jak i wieczorowego. Kolory są przepiękne, mają rewelacyjne wykończenie, a praca z nimi to bajka. Jeżeli zastanawiacie się nad zakupem, szczerze polecam. Paletka sprawdzi się także w makijażach ślubnych. Powiedziałabym nawet, że jest do nich stworzona. :) Więcej o Naturally Yours już niedługo, w oddzielnym wpisie. 


Kilka dni lipcowych upałów, pozwoliło mi na nowo docenić farbkę do brwi Aqua Brow od MUFE. Jako jedyna utrzymuje się na moich brwiach od rana do wieczora, niezależnie od warunków pogodowych. Ma świetny kolor - numerek 25, który teraz nawet lepiej komponuje się z odcieniem moich włosów, niż kiedyś. Praca z farbką wymaga chwili czasu, ale efekt końcowy jest tego wart. Korci mnie, by sprawdzić jak na jej tle wypada nowość z Inglota. Używałyście?



W lipcu bardzo polubiłam się także z maskarą Gosh, o której kiedyś było dość głośno w blogosferze. :) Nosi nazwę Catchy Eyes i ma szczoteczkę identyczną jak kultowy, żółty tusz z Lovely. Bardzo ładnie rozdziela rzęsy, unosi je i wydłuża. Delikatnie też pogrubia. Jest też trwała i nie zaskakuje w ciągu dnia pandą. Nie rozmazuje się i nie kruszy, a przy tym z łatwością ją zmyć za pomocą płynu micelarnego. 


Ostatni na liście jest róż Provoke od Dr Ireny Eris z numerkiem 55. Mam go od kilku miesięcy i początkowo mnie nie zachwycił, jednak w lipcu bardzo spodobał mi się jego bezpieczny i dość uniwersalny odcień. Bardzo ładnie wygląda na policzkach i wykańcza w zasadzie każdy makijaż i nie rzuca się zbytnio w oczy. Jest matowy, ale nie płaski i cieszę się, że wreszcie po niego sięgnęłam. Tym bardziej, że pigmentacje i trwałość ma także bez zarzutu. Gdyby kosztował mniej, z pewnością sięgnęłabym po inne odcienie. Obecna cena, czyli 75zł to lekka przesada. Generalnie cała seria Provoke jest moim zdaniem za droga. 





I to już wszystkie moje lipcowe perełki. Dajcie koniecznie znać, czy miałyście z nimi do czynienia i co o nich sądzicie. :) 

Zapraszam także do obserwacji mojego konta na instagramie, gdzie na bieżąco pokazuję wszystkie nowości i dzielę się z Wami tym co u mnie. Dzisiejsze kubki z Pepco zrobiły furorę. ;) Jestem TUTAJ KLIK :)



 facebook instagram bloglovin google



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

39 komentarze

  1. paletka wygląda świetnie, a lakiery hybrydowe coraz bardziej mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę sobie sprawić tę maskę do włosów, same dobre rzeczy o niej czytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. paletka z zoevy wygląda świetnie wydaje mi się taka idealna do codziennych makijaży :)

    OdpowiedzUsuń
  4. musze wypróbować te lakiery 😻

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam maskę NaturVital! Też miałam problem z kupieniem pierwszego opakowania, ale wydaje mi się, że od jakiegoś czasu już nie ma tego problemu, bo widzę ją przy każdej wizycie w Naturze ; ) Semilaci kuszą mnie ogromnie, ale nie wiem co bym zrobiła ze zwykłymi lakierami.. ; ) O tym błocie sporo już słyszałam i zaopatrzę się w nie jak tylko pokończę glinki ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam gromadkę nieużywanych lakierów i nie wiem jeszcze co z nimi zrobię. :)

      Usuń
  6. Chyba wypróbuję ten tusz , bo szczoteczka Lovely bardzo mi odpowiada. Zastanawiałam się kiedyś nad rózem z serii Provoke, jednak cena skutecznie mnie odstrasza. Za te kwotę możemy wybrać choćby coś z The Balm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, a róże theBalm są boskie. :-)

      Usuń
  7. Bo te kubki są świetne :) kuszą mnie Semilaczki. Coraz bardziej korci mnie, żeby zacząć przygodę z hybrydami. Mam podkład AM, reszty produktów nie miałam. Kończy mi się maskara i chyba się skuszę na tą, którą pokazałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maskara świetnie mi się sprawdza więc polecam. :-) Hybrydy także, bo są g e n i a l n e!!! :-)

      Usuń
  8. Błoto z morza martwego muszę koniecznie wypróbować ;-))

    OdpowiedzUsuń
  9. Pazurki wyglądają ślicznie! A błoto z morza martwego stosowałam, nie narzekałam, ale raz potrzymałam ciut za długo i piekła mnie skóra :( Muszę jednak ponownie zakupić, bo mi brakuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście nie miałam takich przebojów, spróbuj dodać do błotka parę kropel czegoś nawilżającego, np. kwasu hialuronowego, albo serum. ;-)

      Usuń
  10. Korci mnie Naturvital, ale nie wiem czy moje wysokoporowate włosy nie zareagują puchem :/ Właśnie kompletuje duże zamówienie na mintishop i cały czas się waham nad tą paletką. Niby mam takie kolory juz ale no, kusi :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Hybrydy za mną chodzą, zachwycają mnie u innych. Sama wiem, że je chcę, ale ciężko mi się zdecydować :)
    Po urlopie kupuję i nakładam. Obawiam się tylko ściągania.... bo to nie jest tak szybkie jak zwykłe zmywanie ;( Ale dla takiego efektu bez skazy przez tyle dni chyba warto to przemilczeć :)
    Piękny mani.

    To błoto muszę kupić, bo już od dawna mam chęć na nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest, ale zmywać tradycyjny lakier musiałam co kilka dni, a tu mam spokój na 2 tygodnie. :-)

      Usuń
  12. Mozna wiedziec gdzie mozna wrzucic do koszyka aleoesowa maske? Blotko mnie zaciekawilo i chyba wrzuce do koszyka przy kolejnej wizycie w Rossku. Mam nadzieje, ze znajde je na sklepowej polce:)

    OdpowiedzUsuń
  13. W takim razie maskę muszę kupić przy najbliższej okazji :) <3

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie te maska z NaturVital również super się sprawiła, ale szampon to już inna bajka, bo swędziała mnie po nim strasznie skóra głowy. :( A jak kochana radzisz sobie ze zmywaniem Semilaczków? Bo ja mam problem, nigdy nie odchodzą mi w 10 min raz dwa. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw piłuję wierzchnią warstwę, tak, aby spiłować top i trochę koloru, a potem pod folię i wszystko ściągam patyczkiem po kwadransie. :-)

      Usuń
  15. Piękna, naturalna paletka i bardzo gustownie zrobiony manicure :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj tak, Semilaki są cudowne!
    Anabelle niestety u mnie się totalnie nie sprawdziło, kombinuję co by tu zrobić z resztką podkładu i pewnie dodam barwników i przerobię go na bronzer albo cień. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Maskę NaturVital uwielbiam. Swoją właśnie skończyłam więc pora wybrać się na małe polowanko :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Same smakowitości. Fajne kolory ma ta paletka Zoeva. Bardzo w moim guście.

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękna jest ta paletka Zoeva :)

    OdpowiedzUsuń
  20. koniecznie wypróbuj farbkę Inglota do brwi jest świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już ją macałam, pewnie prędzej czy później będzie moja. :-)

      Usuń
  21. Gdyby nie ponad 50 lakierów Essence, to pewnie przerzuciłabym się na lakiery z Semilac! :) Ostatnio bardzo, bardzo, ale to bardzo mnie kuszą. A ja takie beztalencie w malowaniu pazurków, więc jeden kolor na dwa tygodnie, to byłoby naprawdę coś! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jakiś czas temu chorowałam na lakiery hybrydowe Semilac ale na szczęście już mi troszkę przeszło ;p. Paletkę Zoeva Naturally Yours również posiadam i na początku używałam jej praktycznie codziennie ale ostatnio poszła troszkę w odstawkę ...chyba muszę znów zacząć po nią sięgać. Reszty Twoich ulubieńców nie znam.

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________