Popularne posty

denko #5 / pielęgnacja włosów: szampony, odżywki, maski, suchy szampon

wtorek, 11 sierpnia 2015

Zebrała mi się spora gromadka pustych opakowań po kosmetykach do włosów, więc najwyższa pora na kolejną odsłonę denka. Po kilku miesiącach magazynowania, wypadałoby pozbyć się torby pełnej śmieci. ;) Zapraszam zatem do dalszego czytania.


SZAMPONY

Moja skóra głowy jest bardzo problemowa i wrażliwa, dlatego ciągle balansuję pomiędzy delikatnymi preparatami myjącymi, a silnie oczyszczającymi szamponami. Muszę naprawdę dokładnie przyglądać się temu w jakim obecnie jest stanie, bo jeżeli przesadzę w jedną, albo drugą stronę, pojawia się swędzenie, zaczerwienienie i łupież. Poniższe szampony są ze mną od dawna, a to dlatego, że zauważyłam iż moim włosom, a dokładnie skórze służy zróżnicowanie i muszę często zmieniać środki do mycia. Inaczej następuje szybkie przyzwyczajenie i kosmetyki nie działają, tak jak działać powinny.

Sylveco, odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany to kosmetyk, do którego nie zapałałam wielką miłością. Dość mocno oczyszczał, plątał i sprawiał, że włosy były jakby tępe, co oczywiście niwelowałam odżywką. W przeglądzie kosmetyków Sylveco, wspominałam Wam, że stosować go będę raz w tygodniu, ale muszę przyznać, że w te upały, w użyciu był częściej i pod koniec opakowania spisał się całkiem nieźle. Włosy po umyciu nim i zastosowaniu maski na przykład, były dłużej świeże, ładnie odbite od nasady i nie raczyły mnie przyklapem po paru godzinach, co przy obecnych temperaturach jest częstym zjawiskiem niestety. Tak, czy inaczej, nie planuję powrotu w najbliższym czasie. Więcej o kosmetykach Sylveco przeczytacie w poście TUTAJ.

Sylveco, balsam myjący do włosów  z betuliną jest cudownie łagodnym kosmetykiem myjącym, który sprawdzi się u wrażliwców. Ładnie oczyszcza włosy i skórę głowy, a jednocześnie jest delikatny. Koi, łagodzi świąd, nie przesusza i nie powoduje łupieżu. Włosy po umyciu, są mięciutkie, przyjemne w dotyku, sypkie i  ujarzmione, ale nie obciążone. Nie przetłuszczają się też szybciej. W planach mam kolejną butelkę. 

Facelle, płyn do higieny intymnej Sensitive szamponem nie jest i być może niektóre z Was zdziwione są jego obecnością we włosowym denku, ale to mój pewniak, który idealnie sprawdza się w codziennym myciu włosów. Jak nie wiem po jaki szampon sięgnąć, wybieram Facelle. Jest łagodny dla mojej wrażliwej skóry głowy, a przy tym niezwykle skuteczny. Idealnie domywa nawet oleje. Mam go ze sobą również na każdym wyjeździe, bo mogę nim umyć nie tylko włosy, ale też całe ciało, a nawet i twarz. Pisałam o nim dawno temu TUTAJ.

Bioderma, Node K, szampon przeciwłupieżowy o działaniu złuszczającym sprawdzał się u mnie dość dobrze, ale nie na tyle, bym po zużyciu całej butelki od razu poleciała do sklepu po następną i napisała 'wow, to jest to!'. Mam bardzo wrażliwą skórę głowy (podchodzącą po łzs) i niestety łupież jest moją zmorą. Walczę z nim od paru lat i jak już zaczynam wierzyć, że problem jest opanowany, tak on atakuje ze zdwojoną siłą. Muszę mieć więc pod ręką mocniejszy, leczniczy szampon na wszelki wypadek. Bioderma w chwilach kryzysu dobrze łagodziła świąd i zaczerwienienie, porządnie oczyszczała, ale nie eliminowała łuski na dług,. Raczej miała doraźne działanie, co nie do końca mnie satysfakcjonuje. Włosy po użyciu szamponu były usztywnione, ale dobrze się rozczesywały, nie puszyły, a cała fryzura zyskiwała objętość. Za to plus.

Catzy, Healing, szampon przeciwłupieżowy to kosmetyk, który swego czasu bardzo mi pomógł i w zasadzie uratował moją skórę głowy. Wracam do niego co jakiś czas , Stosuję go w zależności od potrzeb, w celu porządnego oczyszczenia skalpu, jeśli już widzę, że coś zaczyna się dziać. Efekty widzę bardzo szybko, zazwyczaj dwa mycia w ciągu tygodnia wystarczą. Więcej pisałam o nim TUTAJ


ODŻYWKI

Zużyłam trzy dobre i sprawdzone odżywki, do których regularnie wracam. Są tanie, dostępne od ręki i fajnie działają na moje włosy.

Isana, Oil Care Spulung, odżywka do włosów bardzo zniszczonych i suchych  ładnie pachnie, ułatwia rozczesywanie, wyraźnie zmiękcza i nawilża włosy oraz ładnie je wygładza. Latem mają tendencję do puszenia, a Isana dobrze je dyscyplinuje. Końce nie żyją własnym życiem, są odpowiednio dociążone i mięsiste.

Garnier, Fructis, Oleo Repair, odżywka wzmacniająca do włosów suchych, przesuszonych, zniszczonych to kolejny świetny kosmetyk, który jest stałym punktem mojej pielęgnacji. Wygładza, nawilża, nabłyszcza oraz ujarzmia moje włosy, aż po same końce. Nie powoduje przetłuszczania, Włosy stają się niesamowicie miękkie i przyjemne w dotyku, nie puszą się, są sypkie i fajnie się układają. 

Nivea, Intense Repair, odżywka regenerująca, włosy suche lub zniszczone pozwala mi na uzyskanie włosów prostych bez prostownicy, ale muszę na nią uważać, bo potrafi jednak trochę obciążyć moje cienkie kosmyki. Lubię ją jednak stosować, gdy mam zabiegany poranek i brak mi czasu na jakieś dłuższe ogarnianie włosów. Ładnie po niej błyszczą, dobrze się rozczesują, są gładkie, usztywnione i sypkie oraz nie wywijają się w każdą stronę. 



MASKI

Ostatni czas należał do jednej maski, która stała się moją ulubienicą. Niedługo skoczę po kolejne opakowanie, ale w międzyczasie muszę zużyć pozostałe maski, które posiadam. ;)

Phyto, Phytokeratine Mask, Ultra-regenerująca maska do włosów uszkodzonych i osłabionych znalazła się w jednym z pudełek BeGlossy. Niestety, choć za pierwszym razem uważałam, że jest całkiem ok, po drugim razie mój zapał ostygł. Działa jak przeciętna odżywka, a jest okropnie droga. Nie zauważyłam jakiegoś widocznego wpływu na moje włosy, miałam nawet wrażenie, że zbyt słabo je dociąża i czasami potrafiły żyć własnym życiem. 

NaturVital Sensitive Hair Mask, maska do wrażliwej skóry głowy  z aloesem to mój absolutny hit.Świetnie nawilża nie tylko włosy na całej długości, ale uratowała również mój skalp i to nie jeden raz. :) Doskonale odżywia, koi i łagodzi swędzenie. Jeżeli macie wrażliwą skórę głowy, skłonną do przesuszeń, koniecznie ją wypróbujcie. Włosy pięknie po niej pachną, są lśniące, mięsiste, gładziutkie i bardzo, bardzo miękkie. Maska naprawdę bosko się u mnie spisywała i na pewno kupię ją ponownie. Planuję wziąć nawet ze 2 opakowania na zapas, bo w Naturze często jest wykupiona. :) 



SUCHY SZAMPON

Suchych szamponów używam aktualnie stosunkowo rzadko, ale lubię je mieć pod ręką, w razie 'w". Jestem wierna dwóm markom - Isana i Batiste królują u mnie naprzemiennie. 

Batiste, suchy szampon cherry, po pierwsze świetnie pachnie i wracam do tej wersji dość często. Po drugie, faktycznie przedłuża świeżość włosów - jeśli rano z niego skorzystam, do wieczora mam spokój. Nie pozostawia białych śladów i nie podrażnia skóry głowy. 



I to już koniec włosowego denka. :) Wypełniałam torbę przez kawałek czasu i dziś z przyjemnością wszystko poleciało do kosza na śmieci. ;)

Dajcie znać, czy używałyście któregoś z przedstawionych kosmetyków i jakie są Wasze doświadczenia. :)
 facebook instagram bloglovin google



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

22 komentarze

  1. szamponu z catzy używam tak samo jak Ty jak widzę, że coś się "dzieje" :) a i mam ochotę na ta maskę z aloesem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę spróbować tej odżywki z Nivei, bo mam problem z puszeniem się włosów. Może akurat ona coś temu zaradzi ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj kupiłam tą aloesowa maseczke i nie mogę się doczekać aż ją użyję :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam ochote wyprobowac maski NaturVital ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szampon z betulina miałam w próbkach i fajnie się spial :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szampony Sylveco i maska NaturVital są na mojej chciej-liście :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Caly czas poluje na maske NaturVital i zawsze jest wyprzedana! U mnie tez kroluja suche szpony Isany i Batiste)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam balsam myjący z betuliną, jest bardzo delikatny, dobrze oczyszcza i łagodzi skórę głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam maskę NaturVital i szampony Batiste ; ) A Facelle u mnie się nie sprawdził do włosów ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę się w końcu zdecydować na ten balsam myjący.
    Mnie Phytokeratine rewelacyjnie działa na włosy,za każdym razem tak samo - pasma sa lepsze niż po nie jednej masce ultraodżywiającej

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę się skusić na ten balsam myjący, bo szampon też nie do końca mi służył :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Też mam duże problemy ze skórą głowy. A Batiste uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam tylko suchy szampon Batiste- ratuje mnie w tzw. sytuacjach kryzysowych :) A kosmetyków Nivea po prostu nie lubię, żadnych... miałam kilka, i zawsze to był klapa, teraz omijam tę markę szerokim łukiem...

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja mama kupiła sobie wczoraj tą odżywkę Nivea. Podkradłam jej dzisiaj rano i muszę przyznać, że jest całkiem niezła :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Batiste o tym zapachu jeszcze nie miałam,a chciałabym wypróbować większość;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj tak, Natur Vital ustrzeliłam dopiero po 13 wizycie w Naturze :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam podobną opinię na temat szamponów Sylveco - balsam myjący jest genialny i delikatny, ale też dobrze oczyszcza włosy, a szampon pszeniczny trochę je plątał i przy dłuższym stosowaniu jakby przesuszał.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dzięki, że wspomniałaś o batiste, teraz już na pewno mogę polecić go koleżance ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię ten szampon z Batiste, a szampon z kotkiem nie cierpię :)

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________