Popularne posty

Makijaż na siłowni - tak czy nie?

piątek, 21 sierpnia 2015

Dzisiaj chcę poruszyć temat, który od zawsze budzi sporo kontrowersji i wywołuje zamieszanie. Jak już wiecie po tytule, chodzi o makijaż na siłowni, czy po prostu w trakcie ćwiczeń. Malować się, czy sobie odpuścić? Wypada, czy nie? Jeśli nie możemy zrezygnować z makijażu, to na jakie kosmetyki postawić? O tym w dalszej części wpisu, zapraszam więc do czytania.



TY MASZ SIĘ CZUĆ NAJLEPIEJ!

Często słyszę jak kobiety twierdzą, że na siłownię nie powinno się malować. Oczywiście każda z nas ma swoje zdanie, ale nikt nie daje nam prawa oceniania innych, a niestety obgadywanie pod nosem oraz krzywe spojrzenia skierowane w stronę dziewczyn z makijażem da się zauważyć. Ja, gdy ćwiczę, nigdy nie jestem pomalowana, bo wychodzę z założenia, że dobry trening to taki, po którym mogę wykręcić koszulkę i wyglądam tak, jakbym dopiero wyszła z wody. Idę na siłownię się spocić, wychodzę czerwona jak burak i naprawdę w nosie mam, kto coś sobie o mnie pomyśli.  Zdaję sobie sprawę, że wyglądam tragicznie :P ale idę tam po to, by moje ciało wyglądało dobrze. Choć moja cera nie jest doskonała, nie mam problemu, by pokazać się ludziom bez makijażu, ale kiedyś nie chciałam wyjść w wersji saute nawet po bułki do sklepu. Zmieniło mi się z wiekiem, po prostu dojrzałam i zrozumiałam, że to nie makijaż buduje moją pewność siebie. Wiem jednak, że problem z trądzikiem często osłabia poczucie własnej wartości, dziewczyny mają kompleksy i nie chcą czuć na sobie spojrzeń innych. W stu procentach to rozumiem i wychodzę z założenia, że jeżeli osobom z problematyczną skórą, makijaż pomaga w samopoczuciu, to dlaczego mają z niego rezygnować, skoro jakaś Basia, Kasia, czy Asia twierdzi, że tak trzeba? Jeśli masz pryszcza na brodzie, który Ci bardzo przeszkadza, gdy go nie ukryjesz, zamiast skupić się na treningu, będziesz myśleć tylko o nim. Z każdym spojrzeniem skierowanym w Twoją stronę, będziesz wmawiać sobie, że to on przyciąga wzrok. Przecież to bez sensu.  Jeżeli więc macie jakiekolwiek kompleksy, czy defekty do zamaskowania, róbcie to tak, aby nadal całość prezentowała się naturalnie i delikatnie. Grunt to równowaga i zdrowy rozsądek. 

Mówię jednak wielkie nie dziewczynom, które pomyliły siłownię z nocnym klubem. Czerwone usta, pełen makijaż i pedałowanie rowerkiem w ślimaczym tempie, byleby tylko się nie spocić, nie rozmazać i nie zaczerwienić jest dla mnie po prostu śmieszne. I nigdy tego nie ogarnę. 



ZAPEWNIJ SWOJEJ SKÓRZE DOBRE SAMOPOCZUCIE

Jeżeli wyłącznie w makijażu czujemy się komfortowo, to ok, ale nie zapominajmy o naszej skórze. Weźcie pod uwagę to, że w trakcie treningu i wysiłku pocimy się, nasze pory się rozszerzają oraz są bardziej podatne na zapychanie. W dodatku pot jest idealną pożywką dla bakterii. Jeżeli więc macie skórę problemową, nie powinno być zaskoczeniem, że coś złego zaczyna się z nią dziać, skoro na twarzy zostaje ciężki podkład. Dlatego warto z pewnych elementów makijażu zrezygnować, bądź postawić na kosmetyki lekkie, łagodne dla skóry i delikatne. Nimi naprawdę można uzyskać zadowalający efekt końcowy i ładne krycie. Przemyślcie więc 5 razy, po jakie produkty sięgacie malując się na siłownię, bo chyba każda z Was się ze mną zgodzi, że skóry męczyć nie warto. :)

PO JAKIE KOSMETYKI SIĘGNĄĆ, JEŚLI NIE CHCESZ REZYGNOWAĆ Z MAKIJAŻU?

Gdybym miała malować się na trening postawiłabym na:

  • podkład mineralny, który jest przyjazny dla skóry i ładnie kamufluje wszelkie niedoskonałości, a podczas treningu kardio i tak każdy podkład Wam spłynie, ;)
  • ewentualnie lekki krem BB,
  • sprawdzony korektor pod oczy, jeżeli borykacie się z dużymi cieniami i na wypryski,
  • wodoodporna maskara, która nie zaserwuje nam pandy pod oczami,
  • ewentualnie żel do brwi,
  • balsam ochronny do ust.

Odpuściłabym sobie natomiast:

  • cienie do powiek,
  • róż, bronzer, rozświetlacz - nasza skóra i tak w tempie ekspresowym się zarumieni, ;)
  • intensywne odcienie pomadek,
  • lepiące się błyszczyki,
  • ciężkie, kryjące podkłady z formułą long lasting,
  • mocno matujące pudry,
  • utrwalacze, fixery.
Kosmetyki z powyższego zdjęcia w zupełności wystarczą, by zrobić szybki makijaż typu 'no-makeup'. Zdecydowałabym się nawet na zrezygnowanie z maskary i żelu do brwi, a skupiła jedynie na wyrównaniu kolorytu cery i zakryciu niedoskonałości. 

Podsumowując, oczywiście to wyłącznie moje zdanie. Jestem daleka od oceniania i negowania innych. :) Każdy ma swoją skórę i dba o nią jak chce, ale być może choć jedna z Was da się przekonać, że nawet jeśli ma cerę z niedoskonałościami, to nie musi jej katować np. Revlonem CS, czy Estee Lauder DW, idąc na siłownię. :)

Jestem ciekawa, co Wy myślicie o makijażu podczas ćwiczeń, nie tylko w klubie, również w domu. Koniecznie napiszcie jakie macie doświadczenia i jak to u Was oraz w waszym otoczeniu wygląda. :) Tymczasem ja uciekam na trening. Miłego piątku!


facebook instagram bloglovin google



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

51 komentarze

  1. Świetny post! Uważam, że makijaż na siłowni jak najbardziej na TAK! ;) Oczywiście bez balowego szaleństwa, delikatnie i naturalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja osobiście wolę ćwiczyć bez makijażu ! :)

    http://dreaaammss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Siłownia i makijaż .... no chyba raczej nie ;/ przecież na siłowni się pocimy ... zatykają się pory i skóra nie oddycha. Raczej bym zrezygnowała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ćwiczę bez makijażu, chociaż czasem peszą mnie spojrzenia ludzi (mam trądzik :C). Staram się jednak nie zwracać na to uwagi i skupiam się wtedy na sobie - wtedy da się wytrwać bez makijażu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Paletka brązów jest świetna i w dodatku podobają mi się buty;)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo fajny post, ja osobiście maluję się na siłownię bardzo delikatnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie nie i jeszcze raz nie. Moim zdaniem siłownia to nie wybieg mody i makijaż można, a nawet powinno się odpuścić, gdyż tak jak napisałaś pot jest świetną pożywką dla bakterii, które cudownie się rozmnażają na kosmetykach. Poza tym po co? Przecież nie przychodzimy tam, żeby komukolwiek się podobać tylko żeby ćwiczyć. Ja to nawet widuję dziewczyny, które na basen się malują i później ta cała tapeta zostaje w wodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, do pracy czy szkoły też niekoniecznie chodzisz po to, by się komuś podobać.Ja np. lubię wyglądać dobrze dla samej siebie.

      Usuń
    2. Bo?...... Jak jest gorąco, to też się pocimy, wtedy nawet rowerek jest niepotrzebny, a mimo to, niektóre z nas muszą się malować- do pracy, do szkoły, na zakupy, gdziekolwiek. Tak samo siłownia- ja nawet dla niej nie zrezygnuję z makijażu, bo muszę- mam problemową cerę. I nie zrezygnuję z niego nie po to, żeby czuć się jak na wybiegu bądź żeby się podobać innym, nie. Nie rezygnuję dla samej siebie, bo z makijażem czuję się dobrze, a przecież o to chodzi :) Nawet na siłowni :)

      Usuń
  8. A ja mimo wszystko uważam, że siłownia to nie wybieg i jeśli ktoś idzie tam w celu ćwiczenia i pracy nad sobą to takie kwestie są zwyczajnie bzdurne... No chyba ze ma się przy Okazji nadzieje na coś więcej, to ok nie wnikam - choć myślę, że splywajacy podkład niego nie zachęci ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam takie samo podejście do makijażu na siłce jak ty. Co prawda jeśli jadę na trening bezpośrednio z pracy to zostaje mi makijaż, bo nie mam czasu już go zmyć, ale nigdy nie maluję się specjalnie na siłownie, choć nie przepadam za sobą bez makijażu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moim zdaniem jeśli sport to nie makijaż. Oczywiście niech każdy robi co uważa ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem na nie, zwykły podkład spływa z twarzy zapycha pory. Ja się nigdy nie malowałam na siłownię czy na fitness, ale widzę, że wiele dziewczyn to robi.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja często na siłownie idę od razu po pracy wiec ćwiczę w makijażu. Nie pocę się jakoś specjalnie na twarzy, nie używam także bardzo ciężkich kosmetyków i nic mi się ze skórą nie dzieje. A w makijażu czuję się lepiej niz bez :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ćwiczę w domu, więc bez makijażu, a na siłownię również bym w nim nie wyszła, bo i tak pewnie by spłynął. Mam trądzik, ale nauczyłam się go akceptować i często w ogóle wychodzę bez makijazu z domu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny post! Ja ćwiczę w domu więc oczywiście bez makijażu, dzisiaj robiłam pierwszy raz Skalpel z Ewą i nawet nie umarłam :-D Niemniej, gdybym miała chodzić na siłownię, rezygnowałabym z makijażu, no chyba, że na twarzy miałabym ogromną "niespodziankę", wtedy chciałabym ją pewnie delikatnie ukryć. Co to za buty? :>

    OdpowiedzUsuń
  15. Moim zdaniem nie powinno się ćwiczyć w makijażu. Skóra się poci i potrzebuje oddychać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. W domu zupełnie nie rozumiem malowania się podczas ćwiczeń ;) Na siłownie pewnie nałożyłabym jakiś puder, żeby co nieco przykryć i przy okazji zmatowić (albo właśnie podkład mineralny) i tusz. Chociaż wiem, że wiele osób idzie prawie że prosto z pracy/uczelni, więc idą w tym, co mają na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeśli już miałabym się malować na siłownię, to chyba bym postawiła na maskarę, delikatnie zrobione brwi i jakiś delikatny kosmetyk na usta, ewentualnie miejscowo korektor. Na pewno bym zrezygnowała ze wszystkich podkładów, pudrów, konturowania itd. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. W stu procentach zgadzam się z Tobą.. Makijaż jakbyśmy szły na bal jest zdecydowanie nie na miejscu. Po za tym człowiek źle się czuje z takim czymś na twarzy gdy się poci i wszystko zaczyna się kleić.. :/ A jeśli jest to konieczne to tak jak mówisz, w granicach zdrowego rozsądku. :)
    Ja ćwiczę bez makijażu. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. śmieszne są laski, które przychodzą na podryw w full make upie i jak mówisz, chyba tylko by "być cool"...

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja mam takie pytanie nie związane z kosmetykami :) Gdzie kupiłaś taki włochaty biały dywanik, który jest tłem? :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Moim zdaniem na siłownię maskara wodoodporna jest ok, ale z reszty bym zrezygnowała. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Podkładom na siłownie mówię stanowcze nie! Podkreślone brwi i rzęsy z pewnością powinny wystarczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja na siłownię się nie maluję, bo i tak zawsze się spocę i wycieram się recznikiem w trakcie treningu, a wolę być bez makijażu niż rozmazana, bo wtedy dopiero by się ludzie gapili. Czasem nakładam sobie tusz na górne rzęsy jak chcę jakoś lepiej wyglądać. Dziś wyszedł mi pryszcz na brodzie, ale uznałam, że trudno, nikt się na siłowni (wbrew pozorom) na nikogo nie gapi, a nawet jeśli to patrzy jak ćwiczysz, co robisz, a nie czy na brodzie masz czerwoną kropkę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja używam tylko maskary i to takiej podeschniętej, na wykończeniu.

    OdpowiedzUsuń
  25. ja nie lubię ćwiczyć w makijażu, ale jak kto woli :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Popieram w 100% to co napisałaś - ja również się nie maluję do ćwiczeń, ale jeśli ktoś ma duże kompleksy, to już jego sprawa i niech robi co chce, nie nam to oceniać ; ) Ale wymalowane lale to jakieś nieporozumienie na siłowniach, pewnie przychodzą tam bardziej w celach towarzyskich ;p

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja na siłownię pomalowałabym tylko brwi kredką - zawsze je maluję, nawet nad jezioro i nawet jak się zmywają, to lubię wyjść "z brwiami" z domu. :D Reszta makijażu jest zbędna, bo się człowiek poci i trzeba się później umyć od stóp do głów, więc po co wykonywać dodatkowy demakijaż i męczyć skórę. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Makijaż na siłownię to totalne nieporozumienie :) Jedyną opcją dla mnie zrozumiałą są wytuszowane rzęsy :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja na siłownię nie chodzę, także może nie powinnam się wypowiadać, ale i tak to zrobię :P. W 100% się z tb zgadzam :D. W końcu jaki sens jest w robieniu mocnego makijażu, który po chwili nam po prostu spłynie z potem i wtedy dopiero wyglądamy tragicznie... W ogóle mocny makijaż najlepiej zostawić sobie na jakieś wyjście, bo naprawdę szkoda cery :).
    A tak już odbiegając od tematu, prowadzisz naprawdę ciekawy blog :D. Dopiero dziś pierwszy raz na niego weszłam i już wiem, że zostanę na dłużej :D. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. Kiedyś nie miałam problemów z chodzeniem na siłownie bez makijażu, ale od kiedy zorientowałam się, że byłam jedyną dziewczyną z czerwoną mordką po treningu i bez oczu (:D) to postanowiłam zainwestować w krem BB i tusz do rzęs. Niby nic, a czuję sięzdecydowanie bardziej komfortowo wśród tych wymalowanych dziewczyn (paradoksalnie one mają nie dość że mocny makijaż, to lepsze ciało od mojego!)

    OdpowiedzUsuń
  31. Myślę tak jak ty. nie ma sensu się malować do ćwiczeń. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jeśli chodzi o siłownię to tylko tusz i brwi :-) pomimo że nie mam idealnej cery wcale się tego nie wstydzę. Nie ma ludzi idealnych przecież

    OdpowiedzUsuń
  33. Moim zdaniem każda kobieta sama powinna decydować, czy potrzebuje makijażu na siłowni, czy nie. Ja od marca kiedy to uczęszczałam regularnie (4-6 dni w tygodniu) na siłownię, bywałam umalowana bądź nie. Gdy szłam tam bezpośrednio po pracy- naturalnie miałam makijaż. Gdy szłam rano - brałam kosmetyczkę ze sobą i po siłowni, po prysznicu dopiero się malowałam. Dla mnie problemem nie był np. ciężki podkład typu Revlon CS, bo akurat nie pocę się z reguły na twarzy, ale z koszulki i spodenek można byłoby wyciskać :) Podobnie jak Ty czasem przykro się patrzy na kobiety z bardzo mocnym makijażem: czarnym smokey eye, krzywkliwymi ustami, etc., szczególnie że zazwyczaj były to dziewuszki, które albo 'dźwigały' hantle 1 kg, albo maszerowały niespiesznie na bieżni lub też plotkowały z koleżanką pedałując na rowerze.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja na bieganie i wszelkie wysiłki fizyczne uzbrajam się w wodoodporny tusz do rzęs, krem BB i... tyle:) Super post:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Makijaż sobie daruję za każdym razem kiedy idę na siłownię albo ćwiczę w domu- dużo się pocę, później na ręczniku zosałyby ślady makijażu. Nigdy nikt na mój widok nie krzyczał= pewnie wszyscy byli rozproszeni widokiem pięknie wymalowanych dziewczyn ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Mam cerę naczynkową i przy wysiłku strasznie się rumienię, więc na siłownię używałam podkładu i pudru matującego. Takie połączenie dobrze się sprawdzało. Tuszu do rzęs czy cieni nie używałam bo to moim zdaniem nadmiar, przy wysiłku może spłynąć. A produktów do ust próbowałam używać - bezbarwnego błyszczyka czy ochronnej szminki, ale nie ma to sensu bo wszystko i tak się zjadało/zmywało podczas picia wody w trakcie treningu.

    OdpowiedzUsuń
  37. Makijaż do ćwiczeń? Zdecydowanie nie! Przynajmniej jeśli o mnie chodzi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  38. Osobiście nie pomalowałabym się na siłownię, cały czas bym się zastanawiała czy sie nie rozmazałam, a wiadomo ze rozmazany makijaż wygląda gorzej niż brak makijażu :) Chociaż pomalowana dziewczyna na siłowni to jedno... ale ja widuję wymalowane dziewczyny na basenie, to jest dopiero dziwny widok!

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja na siłowni najbardziej komfortowo czuję się bez makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Chodzę na silownię zaraz po pracy i nie mam czasu zmywać go poprawnie, więc chcę, czy nie ćwiczę w makijażu. Kilka razy zapomniałam też chusteczek do demakijażu, a a ustach mialam pancerne maty, więc ćwiczyłam w czerwieni i fuksji na ustach. Widziałam krzywe uśmiechy, ale tylko dlatego miałam zrezygnować z treningu? Po czyms takim przestałam krzywo patrzec na dziewczyny w full mejkapie, bo im też mogło się zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja jestem zdania że podczas ćwiczeń najlepszy wybór to brak makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Mimo to, że na co dzień na mojej twarzy gości makijaż to jednak gdy ćwiczę to wolę to robić bez niego :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Chyba też zależy po co ktoś chodzi na siłownię :D W Warszawie, zwłaszcza w lepszych siłowniach, pełno jest lasek, które przychodzą polansować się w sportowych ciuszkach i liczą na poderwanie jakiegoś kolesia. Mi osobiście nic do tego, ale bywa zabawnie :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Mnie najbardziej rozwala jak laski idą na plaże w pełnym make upie bleeee to takie nie higieniczne...juz nie wspominając o tym, że ten skład chemiczny, która jedna z drugą ma na twarzy tak rewelacyjnie zmienia się pod wpływem mieszanki promieni słonecznych + potu.

    OdpowiedzUsuń
  45. Fajna notka. Mnie w ogóle nie przeszkadza czy dziewczyna jest pomalowana na siłowni. Jeśli ona czuje się lepiej to niech tak robi. Gdybym chodziła to pewnie też pojawiłaby się lekka warstwa makijażu, aby ukryć niektóre niedoskonałości.

    OdpowiedzUsuń
  46. Kilka lat temu, gdy chodziłam na siłownię, to zawsze miałam makijaż, bo chodziłam na nią prosto z uczelni. Oczywiście nie jakiś super mocny, ale podkład, kreska i jakieś cienie na pewno miałam. Za miesiąc ponownie zapisuję się na siłownię i myślę, że jeśli pójdę zaraz po zajęciach, to wiadomo, że będę pomalowana, jednak moja świadomość się zwiększyła i na pewno w dni treningowe zmodyfikuję swój makijaż do jakiegoś lekkiego kremu bb, korektora na sińce i tuszu oraz delikatnej kreski :). Poza tym umalowana czuję się lepiej i chyba to jest najważniejsze :).

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja na siłownie zawsze zabieram ze sobą rękawiczkę GLOV on the go :) usuwa makijaż za pomocą samej wody, a skóra jest naprawdę oczyszczona, co więcej mieści się zawsze w mojej torbie bo jest naprawdę mała :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Krem i delikatne podkreślenie oczu nic poza tym, śmieszą mnie kobiety, które na siłownie wybierają się tak jakby szły na randkę

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________