Popularne posty

Wypadanie włosów - jak sobie z nim poradziłam? Skuteczna wcierka dla wrażliwej skóry głowy

czwartek, 26 listopada 2015

Temat włosów na blogu zaniedbałam, ale to oczywiście nie oznacza, że o nie nie dbam. Wręcz przeciwnie, od kilku miesięcy działam na wiele różnych sposobów i nareszcie zaczynam widzieć pierwsze, zauważalne efekty. Nie ukrywam, że jestem z nich dumna, bo niestety moja problematyczna skóra głowy, dała mi w tym roku znów ostro popalić i w pewnym momencie mocno się podłamałam. Nie dość, że wróciły moje problemy związane z łupieżem, swędzeniem i okropnym podrażnieniem, to w dodatku włosy zaczęły okropnie wypadać. Po każdym myciu pod prysznicem było ich tak dużo, że regularnie musiałam czyścić odpływ. Złapanie za kucyk wiązało się z pełną garścią w dłoni. To było naprawdę dołujące. Na szczęście udało mi się  opanować sytuację i obecnie mogę napisać, że moja skóra głowy, dawno nie była w tak dobrym stanie, a włosy praktycznie przestały wypadać. Jeśli borykacie się z podobnymi problemami, mam nadzieję, że ten wpis Wam pomoże. 


JAK TO Z TYMI MOIMI WŁOSAMI JEST?

Moje problemy zaczęły się kilka lat temu, w zasadzie znienacka. Pojawił się suchy łupież, który nie chciał zniknąć i mimo wielu prób, przerodził się w odmianę tłustą. Do tego doszło olbrzymie wypadanie włosów. Wspominałam na blogu wielokrotnie, że wydałam w tamtym czasie fortunę na dermatologów i trychologa. Porobiłam wszelkie możliwe badania, zmieniłam dietę, a poprawy nie było. Wręcz przeciwnie, po preparatach zaleconych przez specjalistów, moja skóra głowy niemiłosiernie bolała, a mycie jej było równoznaczne z płaczem. W dodatku, nikt nie postawił konkretnej diagnozy. Niby stwierdzono łojotokowe zapalenie skóry głowy, ale ja nie do końca w to wierzę, gdyż moje objawy nie są standardowe. Wtedy postanowiłam działać na własną rękę i wyszło mi to na dobre. Wszelkie agresywne szampony zamieniłam na delikatne. Największą poprawę widziałam w tamtym czasie po Dermedic Linum Emolient, czy płynie do higieny intymnej Facelle. Zaczęłam regularnie wykonywać peeling, łykałam suplementy - Biotebal pomógł mi najbardziej i jakoś opanowałam sytuację. Nigdy niestety nie pozbyłam się do końca łuski, a wypadanie co jakiś czas powracało. Nie spodziewałam się jednak, że na przełomie lata i jesieni, zaliczę taki nawrót problemu, że znów mycie włosów, będzie wiązało się z dołem. Za każdym razem, w brodziku i w odpływie było tak dużo moich włosów, że nie mogłam na to patrzeć. Ponadto, skóra głowy niemiłosiernie mnie swędziała, pojawiały się strupki, podrażnienie i duża ilość łuski, która przy ciemnych włosach jest niestety widoczna. Nagle przestały na mnie działać wszystkie sprawdzone kosmetyki (Sylveco, Biolaven, Bioderma). Raz niby było lepiej, a za chwilę znów istny armagedon. Nie wiedziałam już co robić. Stwierdziłam, że zrobię ostatnie podejście, a jeśli się nie uda pójdę do trychologa. Na szczęście, udało się.



CO MI POMOGŁO?

Kilka miesięcy temu, z polecenia przyjaciółki oraz mojego fryzjera, kupiłam wcierkę do włosów Artego Easy Care T Rescue. Zachęcona widocznymi efektami u innych, chciałam wypróbować ją na sobie. Przyznaję jednak, że długo leżała w szufladzie, bo bałam się podrażnienia. Mając tak problemową skórę głowy, bardzo ostrożnie podchodzę do testowania nowych kosmetyków. Sięgnęłam po nią w akcie desperacji. Początkowo stosowałam ją w małych ilościach, co drugi dzień, czyli po każdym myciu. Teraz wcieram ją każdego wieczora. W opakowaniu mamy 10 ampułek po 8 mililitrów. Dodatkowo znajdziemy w nim również dwa aplikatory, z dzióbkiem, które ułatwiają aplikację (nakładamy je na ampułkę). Jedna sztuka wystarcza mi na kilka aplikacji. Jednorazowo, robię sobie 4 pionowe przedziałki i odrobinę preparatu nakładam na skórę, powtarzam czynność również przy linii włosów, następnie wykonuję delikatny masaż. 
Efektami jestem zachwycona i zarazem zaskoczona. Dzięki Artego, na ten moment moje włosy praktycznie nie wypadają. Pod prysznicem, czy na szczotce widzę zaledwie kilka kosmyków. Co więcej, wcierka fantastycznie zadziałała na moją skórę głowy. Jest ona czysta i nawet teraz, gdy uparcie próbuję wyczuć "piasek" pod paznokciami, nie czuję nic. Nie myślałam, że ten dzień nastąpi, bo już dawno straciłam nadzieję, że mogę się pozbyć znienawidzonej łuski. Ponadto, nic mnie nie swędzi, nie szczypie i nie boli. Śmiało więc kurację mogę nazwać odkryciem roku i okrzyknąć hitem. Kilka ampułek mi jeszcze zostało, więc z wcierania nie zamierzam rezygnować. A później na pewno kupię kolejne opakowanie, tym bardziej, że nie jest to ekstremalnie duży wydatek (szczególnie biorąc pod uwagę wydajność). Ja Artego kupowałam stacjonarnie, w hurtowni fryzjerskiej w Szczecinie i płaciłam 100zł. W sieci również nie ma problemu z dostępnością. Warto dobrze poszukać, bo zdarzają się promocje -30%, czy 1+1. Na sam koniec chcę jeszcze wspomnieć, że kosmetyk w żaden sposób nie przetłuszcza włosów, bo ma leciutką, wodnistą formułę. Mam nawet wrażenie, że dzięki wcierce są one bardziej odbite od nasady. Pochwalę też przyjemny zapach, który w przeciwieństwie do kozieradki, nie daje po nosie. ;) No i jeszcze jedno - początkowo odczuwalne jest lekkie mrowienie skóry głowy, czy delikatne "podrzanie", szczególnie, gdy aplikuje się zawartość ampułki, na skórę tuż po umyciu i ma się zamiar sięgnąć po suszarkę. To normalne i bardzo szybko przechodzi. 



Zdaję sobie sprawę, że wcierka to nie wszystko. Musiałam znów znaleźć idealne dla siebie szampony. Moja skóra lubi bowiem zmiany, gdyż szybko się przyzwyczaja i nawet sprawdzone kosmetyki przestają wtedy na nią działać. Ostatnio odkryłam dwa świetne i stosunkowo tanie szampony, które spisują się doskonale w mojej codziennej pielęgnacji. Jeśli macie skórę wrażliwą, skłonną do łupieżu i podrażnień, generalnie, równie dziwną jak moja, zwróćcie na nie uwagę.

Pierwszy z nich to Radical Med, szampon hipoalergiczny. Jest łagodny dla skóry głowy, a jednocześnie dobrze ją oczyszcza. Nie plącze włosów, ładnie się pieni i bez problemu domywa oleje (nakładane od ucha w dół).  Stosuję go na co dzień i jestem bardzo zadowolona. Włosy dłużej pozostają świeże, nie przetłuszczają się, lepiej się układają i nie są przesuszone. Skóra natomiast, jest widocznie nawilżona, ukojona i nie sprawia mi problemów. Szampon zamawiałam online, bo nie widziałam go stacjonarnie. Znajdziecie go np. w drogerii ekobieca.pl.






Nie zapominam jednak o czymś mocniej oczyszczającym. W mojej pielęgnacji włosów, taki balans to podstawa, dlatego raz w tygodniu, albo nawet co 14 dni, sięgam po szampon Tołpa Green do włosów z łupieżem. Po umyciu nim, kosmyki są tak czyste, że aż to czuć. Skalp jest odświeżony a my na głowie mamy jakby mniej, zapewne wiecie co mam na myśli. Jednak mimo swej mocy, szampon pozostaje dla mojej skóry delikatny. W żaden sposób jej nie podrażnia, a niestety, niektóre kosmetyki przeciwłupieżowe fundowały mi mega przesuszenie. Tutaj pojawia się jedynie delikatne splątanie, ale ja i tak zawsze używam odżywki, czy maski, więc nie jest to dla mnie problemem. To już moja druga buteleczka i myślę, że nie ostatnia. Do kupienia w cenie 18,99zł tutaj.


Z CZEGO ZREZYGNOWAŁAM?

Problemy ze skóra głowy skłoniły mnie do całkowitej rezygnacji z farbowania włosów. Ostatnią koloryzację miałam jakoś wiosną, chyba w marcu i nie planuję w najbliższym czasie kolejnej. Szkoda by mi było tych wszystkich miesięcy walki, bo nawet fryzjerska farba nie jest obojętna dla skóry, ani włosów. Mam to szczęście, że po zeszłorocznym rozjaśnianiu, mój odrost nie jest mocno widoczny i całość prezentuje się dość naturalnie. W związku z tym, zupełnie mi to nie przeszkadza. Poza tym widzę, że moje włosy bez farby, zachowują się całkiem inaczej - o dziwo, lepiej się układają, dłużej trzymają skręt. 
Nie nakładam też na skórę głowy masek, ani oleju, nawet jeśli są do tego przeznaczone. Obecnie na skalpie ląduje jedynie wcierka i wyżej wymienione szampony. 

PIELĘGNACJA NA KOLEJNE MIESIĄCE

Nie planuję żadnych większych zmian, jeśli o pielęgnację skóry głowy chodzi. Teraz zamierzam skupić się na kondycji moich włosów. Na pewno muszę podciąć i wyrównać końce, które już długo nie widziały fryzjera, więc nie prezentują się najlepiej. Pracuję nad nawilżeniem i ogólnym odżywieniem kosmyków.  Co drugie mycie nakładam na włosy olej (na noc), w pozostałych przypadkach stosuję maski. Do tego dochodzą sera na bazie silikonów, które pomagają mi ujarzmić i zabezpieczyć końcówki. Na nowo uwierzyłam, że uda mi się odratować moją czuprynę i znów mieć tyle włosów co kiedyś, w ładnym stanie. :)

CO MOŻE POWODOWAĆ WYPADANIE WŁOSÓW?

U mnie głównym powodem wypadania włosów, była choroba skóry głowy, bo inaczej nazwać tego nie mogę. Podejrzewam, że w jakimś stopniu sama się do niej doprowadziłam kilka lat temu. Nie przykładałam bowiem wagi do używanych kosmetyków. Kupowałam agresywne, silne szampony, regularnie farbowałam włosy farbami z drogerii. Wszystko było ok, ale do czasu. Warto jednak pamiętać, że przyczyn wypadania włosów jest wiele i nie zawsze musi być to zjawisko długotrwałe. Stres, nieodpowiednia dieta, problemy hormonalne, czy nawet niewłaściwa fryzura (a dokładniej ciągłe wiązanie włosów i mocne ściskanie ich gumką), mogą osłabiać nasze kosmyki i doprowadzać do nadmiernej ich utraty. Warto więc zatrzymać się na chwilę i zastanowić się, co się obecnie w naszym życiu dzieje takiego, co można by było powiązać z wypadaniem. Pewne jest jedno, problemu nigdy nie należy bagatelizować, bo zaniedbany, może doprowadzić nawet do łysienia, a tego przecież nie chcemy. 

Na dzisiaj to wszystko, ale spodziewajcie się wpisów o włosowej tematyce więcej. Kiedy wreszcie widzę jakieś efekty, jestem podwójnie motywowana. :)

Dajcie znać, jak Wy radzicie sobie z wypadaniem włosów i czy znacie wcierkę ze zdjęcia? :) 

 facebook instagram bloglovin google



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

54 komentarze

  1. Ja odkryłam 3 mce temu szampon Revitax. Moje włosy przerzedzily się ze stresu. Szampon spowodował ze mam teraz masę baby hair. Polecam wypróbować. Kosztuje około 20 zł. Niemiecka marka ale ja swój kupiłam w aptece.
    Pozdrawiam Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki za polecenie, nie słyszałam o nim wcześniej. :-)

      Usuń
  2. Kochana, mam nadzieję, że obecna pielęgnacja przyniesie Ci coraz lepsze efekty! Zaciekawiłaś mnie ampułkami, choć przez kilka miesięcy zauważyłam poprawę stanu moich włosów. Wypadały niemiłosiernie, a końcówki wręcz błagały o pomoc. Co dziwne - od dwóch miesięcy są one w świetnym stanie, a włosy wypadają w mniejszych ilościach niż uprzednio. To dziwne, bo pielęgnacja jest wręcz taka sama - no może zrezygnowałam z intensywnego suszenia, ale produkty są takie same. Śmieję się, że może to zmiana otoczenia lub wody, bo przeprowadziłam się na studia. Tak czy siak - przyjrzę się produktom, które polecasz. Zaraziłaś mnie pielęgnacyjną manią, za co dziękuję. Pozdrawiam ciepło! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za tak pozytywny komentarz. :-) Jeśli chodzi o zmianę wody, coś w tym może być. :-) A może to zmiana diety? :-) Również pozdrawiam. ;-)

      Usuń
  3. Aguś ten post bardzo mi pomógł , ja borykam się teraz z wypadaniem włosów, a wszystko przez podrażnienie skóry głowy od farbowania . Byłam załamana i już stosuję ampułki , bardzo rygorystycznie ,ale niestety efekty są znikome. Są to właśnie ampułki z Radicala ,ale myślę że dzięki Tobie sięgnę po te z Artego :) Generalnie ja używam łagodnych szamponów i znam ich wiele bo te z slsami mnie uczulają ;) ostatnio kupiłam np. emolium , który też mnie poratował ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dlatego odpuszczam farbowanie, bo boję się, że będzie powrót. :-( Z Radicalem mam różne doświadczenia, ale ten szampon jest świetny. Natomiast Emolium dla mnie był tragiczny. :-(

      Usuń
  4. mi chyba aż tak dużo włosów nie wypada... ale warto poczytać o takich sprawach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio ciągle czytam posty o wypadaniu włosów, coraz więcej dziewczyn ma z tym problem. Mi po ciąży z dnia na dzień zaczęły lecieć garściami, uspokoiły się tylko na kilka miesięcy bo ostatnio znów lecą;/ Ja już mam sprawdzoną wcierkę, także nie muszę szukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, coraz więcej chemii wokół nas, żyjemy w stresie, w biegu, więc nie ma co się dziwić... Pociążowe wypadanie to też ponoć norma, mam nadzieję, że szybko się z nim uporasz. :-) Jaką wcierkę polecasz?

      Usuń
  6. ja polecam mezoterapie mikroigłową skóry głowy, rewelacyjne efekty, do tego biotebal i zrezygnowanie z olejowania skalpu...niestety skóra głowy ma całkiem inna strukture niż nasza cera i olejowanie skalpu może spotęgować wypadanie włosów, gdyż olej zapycha mieszki włosowe
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o mezoterapii, Basia CMB bardzo ją polecała, bo jej pomogła. Biotebal łykałam, natomiast na skórę głowy oleju nie nakładam od dawien dawna, więc to na pewno nie jest przyczyną. :-)

      Usuń
  7. Ostatnio przy okazji wizyty u fryzjera miałam też konsultację tychologiczną, serdecznie polecam. Dziewczyna obejrzała moją skórę (przy okazji mam AZS), stwierdziła, że włosy nie rosną i niedługo zaczną wypadać, pokazała mi wszystko, wytłumaczyła. Dobrała prostą pielęgnację skóry głowy, która nie wyniosła mnie zbyt wiele a czuję, że działa. Włosy praktycznie w ogóle przestały mi wypadać a skóra głowy zrobiła się taka "żywa", aż czuję że jest lepiej ukrwiona. Poleciła mi szampon dziegciowy ale ja kupiłam inny, trochę tańszy - Paraderm, śmierdzi ale jest dobry, do tego najważniejszy Cerkogel 30 jako złuszczanie skóry głowy i po myciu serum w sprayu Elfa Pharm z łopianem oraz żel hamujący wypadanie Dermeny. U mnie takie działanie sprawdziło się bardzo dobrze, uniknęłam jesiennego wypadania, które zawsze w okresie październik-listopad mocno dawało mi się w kość, problemy wynikające z atopii skóry głowy zostały już na samym początku zatrzymane i zlikwidowane, przestałam się drapać cały czas, skórę głowy mam czystą i taką właśnie żywą i pobudzoną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Cerkogel pomagał jedynie na chwilę, raczej doraźnie oczyszczał skórę, ale naprawdę na krótko. Fajnie, że u Ciebie trycholog pomógł, bo ja nie trafiłam na kompetentną osobę. :-)

      Usuń
  8. Witaj! Kolejny bardzo przydatny post. Choć póki co problemów z włosami nie mam, to napewno zapamiętam co polecasz :) a przy okazji czy mogłabyś mi polecić jakiś dobry krem pod oczy dla mamy (wiek 45 lat, delikatne obrzęki i zasinienie - nie w jakimś wielkim stopniu ale jednak występujące). Fajnie gdyby dodatkowo dbał o skórę, zapobiegając zmarszczkom, bo póki co ma niewielkie. Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam, Paulina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :-) Pewnie, że mogę - ujędrniający krem przeciwzmarszczkowy pod oczy Tołpy. :-) Jest przeznaczony dla kobiet 40+, ale sama go obecnie używam i jestem bardzo zadowolona. :-) Zerknij do tego wpisu, tam masz zdjęcie opakowania http://www.agatabielecka.pl/2015/09/nowosci-w-makijazu-i-pielegnacji.html :-)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo, jutro biegnę go kupić dla mamy - niech próbuje! :) A jeśli o mnie chodzi to w ostatnim czasie kupiłam krem pod oczy oraz serum z Go Cranberry oraz lekki kem nagietkowy z Sylveco i jestem bardzo zadowolona, także baaardzo Ci dziękuję za pomoc i radę! Pozdrawiam, Paulina :)

      Usuń
  9. O w końcu jakiś temat, na który mogę się dłużej wypowiedzieć. ;) Jestem Twoim wiernym czytelnikiem Agu, ale jakoś nigdy praktycznie nie zabieram głosu. Aż w końcu się przełamałam. :D Ja mogę w sumie opisać bardzo podobną historię do Twojej. Swojego czasu miałam przepiękne,grube i gęste włosy, które właściwie bez przyczyny zaczęły mi wychodzić dosłownie garściami. Oprócz tego doszło niesamowite pieczenie oraz przetłuszczanie się skóry głowy, którą dodatkowo jeszcze pokryła wstrętna łuska...Był płacz, zgrzytanie zębów, robienie miliona różnych badań, chodzenie od dermatologa do trychologa i wydawanie masy pieniędzy na różne specyfiki. Najśmieszniejsze były jednak diagnozy, które mi stawiano. Miałam łupież/łuszczycę/łzs...Normalnie wszystko w jednym. Żeby chociaż diagnozy się pokrywały, ale gdzie tam... Suma sumarum okazało się, że nic z tego nie miałam. Czytałam wiele blogów o włosach, opinii o kosmetykach, zaglądałam na fora dla włosomaniaczek,aż nauczyłam się metodą prób i błędów, odpowiedniej pielęgnacji i o dziwo przeszło samo z siebie. Próbowałam szamponu Dermedic, który polecałaś, ale np. w moim przypadku zupełnie się nie sprawdził i tylko pogarszał sprawę. :( Mi osobiście bardzo pomógł szampon Selsun Blue, a także regularne peelingi skóry głowy, olejowanie włosów, woda brzozowa oraz łykanie suplementów Radicalu i zwykłych drożdży. Na szczęście (odpukać) dobry stan się utrzymuje;)

    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i inne czytelniczki,
    Pola ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pola, dzięki za komentarz. :-) U mnie niestety też każdy dermatolog wróżył z fusów i mówił co innego. Bardzo źle wspominam tamten okres, ale to było na szczęście parę lat temu. Fajnie, że dopasowałaś sobie pielęgnację. Niestety, w tym przypadku jest tak, że trzeba wszystko sprawdzić na sobie. Ja przerobiłam multum polecanych szamponów, które inni chwalili, a mi fundowały masakrę na głowie. Myłam włosy, a gdy wyschły, ryczałam i myłam ponownie. ;-) Peeling również stosuję, czasami też przyrządzam maseczki z glinek, które świetnie oczyszczają, teraz myślę nad zakupem takiego gotowego, enzymatycznego. Jeśli chodzi o drożdże to mam opory, z tego względu, że łupież jednoznacznie kojarzy mi się z grzybem i boję się go karmić dodatkowo. ;-P Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  10. Hej :) Ja polecam kosmetyki na wypadnie Nioxin + zabieg dermabrazje zluszczajaca skórę głowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nioxin zupełnie nie sprawdził się u mojej znajomej, więc jakoś mnie do niego nie ciągnie, za to o dermabrazji słyszałam i swego czasu myślałam o tym zabiegu.

      Usuń
  11. mam taki ogromny problem z wypadaniem wlosow, ze jak na razie nic mi nie pomaga :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam więc wcierkę, ona naprawdę daje świetne rezultaty. Mój fryzjer polecił ją wielu kobietom i wszystkie są zadowolone, w tym ja i moja przyjaciółka. :-)

      Usuń
  12. Nie znam tych ampułek. Ja za to wyłysiałam i nawet wcierki od dermatologa nie pomagały. Chociłam po lekarzach, byłam na badaniach no i wszystko w normie, ale żaden z lekarzy nie zapytał mnie o stres. A sama po sobie widzę, że to przez to. Bardzo mi pomogła wcierka z naturalissa.pl z palmą sabałową i włosy mi po niej ruszyły. Teraz wcieram Bioxine, zobaczymy co z tym będzie. Trzymam kciuki żeby włosy odrstały, bo wiem jak to potrafi byc dołujące jak widzi się ich coraz mniej :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam dość podobne problemy, ale u mnie wiadomo, że to winne są problemy hormonalne. Na razie sytuacja jest w miarę opanowana, ale różnie to bywa, raz lepiej, raz gorzej. Też musiałam zrezygnować z częstego farbowania, nad czym ubolewam, bo nie cierpię swojego naturalnego koloru. Zaryzykuję niedługo, mam nadzieję, że nie wydarzy się żadna tragedia ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. chyba sprobuje ta wcierke bo wlosow coraaaaz mniej :/

    OdpowiedzUsuń
  15. No ja akurat przechodzę okres jesiennego, nadmiernego wypadania włosów i dzielnie codziennie wcieram w skórę głowy Jantar. Nakładam na to worek i podgrzany ręcznik. Ostatnio takie coś podziałało, mam nadzieję że i tym razem bo nawet po przedziałku widać jak bardzo mi się przerzedziły.

    OdpowiedzUsuń
  16. Próbowałas Salicylol na skalp? Świetny jest, dzięki niemu pozbyłam się łuski, wpływa też na porost, a kosztuje grosze w aptece :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja prawdopodobnie załatwiłam sobie skórę głowy włosomaniactwem. Skórę musiałam leczyć sterydami, nie spałam przez ponad rok, w nocy wyłam. Co mnie uratowało? Szampon Head & Shoulders. Śmieszne prawda? Po prostu pewnego dnia, kompletnie załamana, umyłam włosy szamponem męża. Po umyciu płakałam z ulgi, swędzenie w końcu ustało. Z lekarzem doszliśmy do wniosku, że rezygnacja z szamponów z silikonem było błędem. Dla mojej skóry z azs silikony to ochrona, to samo tyczy się całego ciała, Gdy rzuciłam wszelkie żele dla alergików, naturalne, czy delikatne dla dzieci i zaczęłam się myć jakimś zwykłym z lidla czy biedronki nareszcie tak się nie sypię.

    OdpowiedzUsuń
  18. To już wiem o co poproszę na święta:P Jak to mówią tonący brzytwy się chwyta...

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę rozejrzeć sie za ta wcierka bo moich włosów coraz mniej. Codziennie podczas mycia wypada mi garść potem podczas czesania i podsuszania równie. A skoro Ci pomogła może i mnie pomoże :)

    OdpowiedzUsuń
  20. mam ten sam problem z wypadającymi włosami ;) moze kiedys wypróbuję twoją metodę ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja ze swojej strony polecam Jantar, u mnie zadziałał, no i wodę brzozową

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja niestety nie mogę zrezygnować z farbowania, bo uważam, że ciemny blond - który mam naturalnie...jest brzydki, pozbawiony blasku... ;/

    OdpowiedzUsuń
  23. Agu proszę doradź. Pędzle Nanshy Gobsmack Glamorous zestaw 5 pędzli do makijażu twarzy
    czy Zoeva Rose Golden Luxury Set Zestaw 8 pędzli?

    OdpowiedzUsuń
  24. A jakiej odżywki używasz po myciu?

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie mam aż tak dużego problemu z włosami i skórą głowy co Ty, ale niestety też przez dłuższy okres czasu sporo mi ich wypadło. Moja gęstość to już nie jest ta sama gęstość co kiedyś. Najgorsze jest to, że ciągle żyję w biegu i na pielęgnację włosów taką, jaką powinnam im fundować nie bardzo potrafie znaleźć czas ;/

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo pomocny post! Mam taką samą skórę głowy i do tej pory wylewałam na głowę litrami olejek arganowy i maski!! Od dziś z tym kończę i tylko na końcówki ! Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  27. Brawo za wytrwałość :-) ja aktualnie walczę z przetłuszczającymi i oklapniętymi włosami. Do tego wypadanie włosów garściami ale to wiąże ze stresem. Moja Świadoma pielęgnacja włosów trwa ok rok Na początku robiłam sama maski i myłam włosy baby dreamem. Aaa dodam jeszcze że mogę włosy były spalone rozjaśniacz. .... Teraz Dochodzą maski kupione typu biovav, altera, kalos itp. I regularnie stosuję wcierki na porost. Kozieradka, łopian, jantar itp I co jakiś czas jem drożdże Przepisów na masek mam mnóstwo ale też w ryzyko z rozwagą . Zwłaszcza że moje piórka nie wszystko przyjmują z radością :-) Ah zazdroszczę innym grubych I mocnych włosów. .. :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Moja córka ma problem z suchym łupieżem, i właśnie jesteśmy na etapie mycia głowy Dermediciem o którym wspomniałaś, jak na razie i u niej jest poprawa, zobaczymy jak będzie dalej. Zaciekawiłaś mnie tym szamponem z Radical :) A jeśli chodzi o wcierkę - używam na chwilę obecną KaminoMoto i chyba przy niej zostanę, pisałam o niej niedawno u siebie. Jest rewelacyjna, i jak na razie nie spotkałam się z negatywnym opisem jej.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja też niestety mam takie problemy ale dopiero nie dawno zaczelam sie interesowac naturalna pielegnacja, właściwie dzięki Tobie :) bardzo lubię Twojego bloga ale nigdy się nie wypowiadalam jednak dziś mam pytanie o peelingi do skóry głowy, jakie kupić i jak często stosować?

    OdpowiedzUsuń
  30. A jak Twoje paznokcie po hybrydach?Jak je pielegnujesz?Poproszę o taki post?

    OdpowiedzUsuń
  31. Agatko a wiesz moze co mogłoby zadziałać na zakola? Mam bardzo geste wlosy ale niestety wysokie czolo i zakola...ratunku! ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mi na szczęście wypadanie włosów się trochę ograniczyło, ale też było kiepsko. Samo przeszło.

    OdpowiedzUsuń
  33. moja znajoma męczy się z mega wypadanie włosów, polecę jej Twój post, niech poczyta, może coś z tych rzeczy się u niej sprawdzi :)
    a ja mam pytanie z innej beczki - męczą mnie zaskórniki, takie małe wredne coś pod skórą, "pod światło" wygląda jak kaszka...
    kiedyś pisałaś że u Ciebie też coś podobnego czasem występuję - powiedz jak sobie z tym radzić?

    OdpowiedzUsuń
  34. Boziuuu... piękna cera :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Kochana ja miałam bardzo podobne problemy, tyle że u mnie wypadanie włosów nie do końca ustąpiło, jedynie pomaga ta nieszczęsna kozieradka ,której zapach doprowadza mnie do szału, ale jeśli chodzi o szampon i odżywkę to bardzo sprawdziła mi się seria Dove Oxygen Moisture , dodająca objętości włosom cienkim, polecam
    p.s serdecznie gratuluję motywacji i chęci do prowadzenia tej strony, marzę o tym by wrócić do blogowania, Twoja strona była jedną z tych które skłoniły mnie do założenia bloga, dziękuję !!!

    OdpowiedzUsuń
  36. Witam, właśnie zakupiłam ten specyfik artego (wcierki + szampon przeciw wypadaniu ) :) niestety nigdzie nie mogę się doczytać czy ampułki nakłada się na mokre bądź suche włosy, ile trzeba trzymać na głowie po masażu, czy najpierw może trzeba umyć głowę "ich" szamponem. Będę wdzięczna za podpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz użyć obojętnie jakiego szamponu. Myjesz włosy jak zwykle, wcierkę natomiast stosuj wieczorem, na skórę głowy, przed pójściem spać (ona nie wymaga zmywania).

      Usuń
  37. Agato a co jesli wcierki powoduja wypadanie wlosow? jak je prawidlowo robic? Pomocy bo juz prawie wlosow nie mam na czubku glowy

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________