Popularne posty

Garść rozczarowań

niedziela, 10 lipca 2016

Wolny, deszczowy weekend wykorzystałam między innymi na porządki. Przegląd kosmetyków nie dość, że mnie relaksuje, to jeszcze działa bardzo inspirująco - od razu pojawiają się pomysły na nowe wpisy. Zawsze też uzbieram garść produktów niespełniających moich oczekiwań, z którymi się żegnam. Jeśli jesteście ciekawe, co tym razem mnie zawiodło, zapraszam do dalszego czytania.


CATRICE, SAND NUDES, PALETKA CIENI 030 Hug S'and Kisses

Bardzo lubię Catrice, co zresztą da się zauważyć, bo często pokazuję kosmetyki marki na blogu. Mam kilka paletek cieni i jedne są lepsze, a drugie słabsze i Sand Nudes należy właśnie do tej drugiej grupy. Kolory są piękne (na żywo troszkę cieplejsze niż na zdjęciach), ale co z tego, skoro pigmentacja pozostawia wiele do życzenia. Na powiekach zlewają się w jedną plamę koloru i robią znikome wrażenie. Nawet na bazie bledną w trakcie noszenia, ale na szczęście nie zbierają się w załamaniach. Szkoda, bo tonacja jest bardzo w moim guście.


LOVELY, EXTRA LASTING, MATOWY BŁYSZCZYK DO UST 1 i 2

Może Was zaskoczę, bo wiem, że te błyszczyki mają sporo fanek. Ja jednak niezbyt je polubiłam. Kolory, owszem, mają piękne (jedynka jest odpowiednikiem Bourjois Rouge Edition Velvet 10 Don't Pink Of It!), są mocno napigmentowane i trwałe, jednak nie mogę znieść ich suchego wykończenia. Są na ustach bardzo wyczuwalne, gdy zastygną, mam wrażenie, jakbym wysmarowała wargi farbą. Dla mnie to niesamowicie irytujące i niekomfortowe. Szkoda, bo prezentują się naprawdę ładnie i dość równomiernie schodzą. Póki co, zostawiam je i spróbuję dać im szansę, jeśli nie, trafią do przyjaciółki, która sięga po nie non stop.

BELL, MOROCCAN DREAM, MATOWA POMADKA W PŁYNIE 03

O matowych pomadkach Bell, dostępnych w Biedronce, zrobiło się ostatnio bardzo głośno. Sama skusiłam się na najbardziej chodliwy, a zarazem uniwersalny odcień 03. To ładny, zgaszony róż, który niesamowicie mi się podoba. Nałożony na usta prezentuje się pięknie, nawet jak zastygnie wygląda ciekawie i nosi się dość komfortowo, ale do momentu, gdy zaczyna schodzić. Wtedy wygląda okropnie, przynajmniej na moich wargach - nierównomiernie się łuszczy, pozostawiając jedynie nieestetyczną obwódkę wokół ust. Dla mnie to zasadniczy minus, który całkowicie skreśla kosmetyk. Być może jest to zależne od budowy warg, nie wiem, ale ja jestem na nie. Nie mam czasu na regularne przeglądanie się w lusterku i poprawki w ciągu dnia. 


FOR YOUR BEAUTY, SZCZOTKA DO WŁOSÓW

Odpowiednik Tangle Teezera. Niestety przegrywa z oryginałem. Jest bardziej twarda, ma mniej sprężyste igiełki i gorzej radzi sobie z kołtunami. Mocno splątane włosy trochę ciągnie i w przeciwieństwie do TT, nie sunie po nich gładko. Kosztuje mniej niż oryginalna wersja, ale jeśli planujecie zakup, polecam mimo wszystko dopłacić (około 15zł), bo różnica jest wyraźnie odczuwalna.


RESIBO, PŁYN MICELARNY

Chcę, abyście dobrze mnie zrozumiały - to nie jest zły kosmetyk. Skuteczności nie można mu odmówić. Płyn naprawdę nieźle radzi sobie z makijażem, jest łagodny dla skóry i przyjemnie ją odświeża oraz pielęgnuje. Ma jednak jeden, spory minus - opakowanie. Niby atomizer powinien mieć przewagę nad zwykłą butelką z dziurką, ale nie. To psikanie na płatek kosmetyczny niemiłosiernie mnie denerwuje i wydłuża demakijaż. Można także bezpośrednio spryskać twarz płynem, ale w moim przypadku to również się nie sprawdza. Przelałam już kosmetyk do innej butelki i o wiele przyjemniej mi się go używa, ale dopóki płyn będzie dostępny z atomizerem, na pewno do niego nie wrócę. Mimo, iż markę bardzo, bardzo lubię.


LIRENE, DWUFAZOWY PŁYN DO DEMAKIJAŻU OCZU

Kompletnie nie radzi sobie z usuwaniem mocniejszego makijażu. Muszę zużyć mnóstwo wacików i porządnie pocierać powieki, by niewodoodporna(!) maskara została rozpuszczona, a i tak coś zostaje i kończę z pandą. Nie zmywa, tylko rozmazuje, a w dodatku podrażnia, no i jest szalenie niewydajny. Nigdy więcej do niego nie wrócę. Już kupiłam mojego ulubieńca - dwufazowy płyn Nivea.


NATURA SIBERICA, SZAMPON ROKITNIKOWY, GŁĘBOKIE OCZYSZCZENIE

Szukałam kosmetyku, mocniej oczyszczającego, do stosowania raz na jakiś czas. Niestety, szampon okazał się dla mnie za mocny. Na długości, mimo stosowania odżywki lub maski robi mi siano, a skóra zaczyna mnie swędzieć i jest wyraźnie przesuszona. Ponadto, bardzo przeszkadza mi jego mocny, specyficzny zapach. Gdzieś w sieci przeczytałam, że szampon pachnie wakacjami, a mi kojarzy się z jakimś ziołowym lekiem, mocno drażniącym mój nos. :-D Jak na złość, dobrze się pieni i jest wydajny, a ja niestety nie jestem w stanie go zużyć do końca.


I to już wszystkie rozczarowania ostatnich tygodni. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie ich nie uświadczę. :-)

Dajcie znać jak sytuacja wygląda u Was - trafiłyście na kosmetyki, które nie spełniły Waszych oczekiwań? :-)
___________________________________________________

Zapraszam też na Instagram, tam jestem codziennie ;-)





Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

76 komentarze

  1. O widzisz! A ja z kolei Rosskową szczotkę polubilam bardziej niż moje dwie oryginalne TT. Szczerze to sama byłam w szoku, ale odkąd ją mam to TT poszły w kąt. Może kwestia rodzaju włosów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak. :-) U mnie wygrywa oryginał TT i Tangle Angel. :-)

      Usuń
    2. moja córa ma TT ale szczotka z dzika i plastikowymi ząbkami gdzieniegdzie bije ją na głowę. córka ma długie, gęste, ciężkie włosy i TT ino smyra wierzchnią warstwę a pod spodem lekko falowane włosy są skołtunione. także u nas TT stoi i się kurzy.

      Usuń
  2. Szkoda paletki Catrice, bo kolorki są śliczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lirene powodował u mnie totalne podrażnienie oczu :( zupełnie nie zmywał i podziękowałam mu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzisiaj właśnie zastanawiałam się nad kupnem pomadki z biedronki, ale przełożyłam kupno na "inną wizytę w sklepie". Bardzo nie lubię uczucia ciężkości na ustach a już nie wspomnę o śladach, które pozostawiają niektóre pomadki wkoło ust. Przemyśle jeszcze raz czy aby na pewno powinnam to kupić. Jak zwykle kochana post trafiony w dziesiątkę. Pozdrawiam serdecznie,poulciak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona ciężka nie jest, tylki brzydko schodzi :-)

      Usuń
  5. Płyn Lirene niestety też się u mnie nie sprawdził i faktycznie podrażnia :(

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie pomadka z Bell niestety działa dokładnie w ten sam sposób, co u Ciebie. A wybrałam przepiękny, intensywny, malinkowy róż. No na lato idealny. A tu takie rozczarowanie. Właśnie intensywnie myślę, czy nie da się jej wykorzystać w jakiś inny sposób.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten odcień miałam zamiar kupić jak 03 się sprawdzi, ale odpuściłam. Jak znajdziesz sposób daj znać. :-)

      Usuń
  7. Obrodziło u Ciebie w bubelki. Na szczęście żadnego nie znam bliżej. A co do Lirene to jakoś nie po drodze mi z tą firmą. Ich pielęgnacji nie lubię, a ostatnio kupiłam rozświetlacz i może nie jest to bubel, ale miłości nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sporo kosmetyków Lirene lubię, ale płyn to bubelek. :-(

      Usuń
  8. Posiadam pomadkę z Lovely nr 2. Kolor bardzo ładny. Jeszcze nie miałam na dłużej.
    Co do ściągnięcia na ustach mam mały sposób. Posiadam matową pomadkę z Maybelline Super Stay.
    Gdy pierwszy raz nałożyłam, moje usta były jakieś ściągnięte, niekomfortowo się czułam. Miałam wrażenie,
    że ta pomadka się zważyła. znalazłam na nią sposób. Zanim ją nałożę nakładam odrobinę balsamu, bądź pomadki nawilżającej. Od razu lepiej. Nie mam uczucia przesuszonych ust i nie czuję że mam coś na ustach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze nawilżam usta, ale czekam aż balsam się wchłonie/zniknie z warg, bo inaczej matowe pomadki nie trzymają się tak długo jak powinny. :-)

      Usuń
  9. JA Bell polubiłam, u mnie ładnie się sciera.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nic nie miałam, ale zastanawiałam się nad kupnem nowej pomadki Bell, teraz sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej przekonać się na sobie, być może u Ciebie się sprawdzi. ;-)

      Usuń
  11. Miałam kiedyś taką złotą paletę z Catrice ale była kiepska. Więcej na Ciebie tej firmy się nie skusiłam. Pomadka z Bell jest taka sobie. Nie trzyma się u mnie zbyt długo ale schodzi w miarę równomiernie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a u mnie trwałość jest ok w jej przypadku, tylko to schodzenie okropne.

      Usuń
  12. Sporo bubli, ale z drugiej strony, ile jeszcze perełek pewnie przed tobą;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ta rosmanowska szczotka zbiera pozytywne opinie, ale oglądałam ją i dumałam czy kupić. Ostatecznie skusiłam się na szczotkę do włosów delikatnych z 100% włosiem z dzika Elite Models - w końcu nic nie szarpie moich włosów, rozplątuje nawet mokre włosy bez ciągnięcia, a mimo wszystko jest tańsza niż oryginalny TT. Co do płynu Lirene to faktycznie trzeba się napracować, żeby zmyć makijaż oczu. :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób ją poleca, ale na moich włosach się nie spisała. Myślałam długo nad szczotką z włosiem dzika, ale jakoś nie mogę się przekonać do tego typu włosków. :-)

      Usuń
  14. U mnie na przykład TT zupełnie się nie sprawdza. Szkoda, że te pomadki z Bell tak brzydko schodzą, bo kuszą mnie i kuszą podczas zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie Tangle Teezer i Tangle Angel Extreme są najlepsze! :-)

      Być może u Ciebie pomadki Bell spiszą się lepiej? Wiele dziewczyn je chwali.

      Usuń
  15. Zauważyłam, że płyny do demakijażu od Lirene coraz częściej się nie sprawdzają ;/ Miałam jakiś micel i też był bublem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, z kolei kilka dziewczyn na moim fanpage'u chwali ten płyn dwufazowy. :-)

      Usuń
  16. Catrice faktycznie ma świetne produkty :) Szczególnie do brwi - nie trafiłam na żaden bubel, a właśnie powstał u mnie wpis na ten temat. Natomiast na paletkę cieni za kilkanaście złotych, to bym się niestety nie zdecydowała :/ A co do atomizera z Resibo, to też mnie wkurza taki rodzaj dozownika. W toniku marki Ziaja coś takiego było i doprowadzało mnie do szału to całe psikanie na płatek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, zanim nie wpadłam na to, żeby pryskać bezpośrednio na twarz i nie wycierać - teraz kocham ten etap pielęgnacji i atomizera nie oddam.
      Nie rozumiem też nazywania dobrego kosmetyku (Resibo) bublem przez atomizer. No kaman...

      Usuń
    2. Nie użyłam słowa bubel, po prostu jestem rozczarowana. Tym bardziej, że nie kosztuje mało. Jak nie wycierać płynu micelarnego, który służy do demakijażu?

      Usuń
  17. mam tę szminkę Lovely, ale z powodu alergii mam takie suche usta, że nie mogę jej na razie na sobie sprawdzić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, współczuję - próbowałaś maści z witaminą A? U mnie sprawdza się super.

      Usuń
  18. U mnie też pomadki Lovely się nie sprawdziły. Suche wykończenie okropne, do tego dziwnie pękały i rolowały (?) się w kilkanaście minut po aplikacji, po zmyciu usta miałam bardzo piekące i podrażnione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja pozostaję wierna Bourjois Rev. :-)

      Usuń
  19. niedawno kupiłam dwufazowy z Lirene i potwierdzam... dramat, bardzo się zawiodłam :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Znam pomadkę z Bell i ją lubię - może dlatego, że odcień 01 niewiele się różni od odcienia moich ust i nie widać efektu "zżerania" pomadki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może. :-) Też dumałam nad jedyneczką.

      Usuń
  21. szamponem i płynem micelarnym to mnie zaskoczyłaś. miałam w planach, ale teraz to przemyślę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u Ciebie spisałyby się lepiej?

      Usuń
  22. Paletka Catrice i mnie rozczarowała, ale za to o dziwo płyn Lirene do demakijażu spisał się u mnie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jestem zdumiona tym płynem. :-)

      Usuń
  23. Też nie polubiłam się z tymi pomadkami Lovely, ale znalazłam na nie patent - nakładam bardzo cienką warstwę pędzelkiem do ust. Teraz są moimi ulubionymi, prawie w ogóle nie czuć wysuszenia. Spróbuj, może u Ciebie też zadziała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki za podpowiedź. Na pewno spróbuję! :-)

      Usuń
  24. Pomadka z Lovely bardzo wysusza usta i jest to jej największy minus bo kolory mają naprawdę przecudne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jakoś mocno nie wysusza obecnie, ale jest moooocno wyczuwalna na ustach.

      Usuń
  25. Ja z bell polecam kredki do oczu z serii morrocan dream, mam 02 i 04 i są bardzo fajne ale nie nadają się na linię wodną (04). Mam pomadkę 05 ale kolor jest za bardzo intensywny jak dla mnie, póki co leży i czeka na okazję. Lovely mam i lubię. Pozdrawim i czekam na jakiś wpis o bronzerach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kredek mam tyle, że kolejnych kupić nie mogę! ;-) A wpis o bronzerach myślę, że będzie jeszcze w tym tygodniu, bo wiele z Was o niego prosi. :-)

      Usuń
  26. Za marką Lovely i Bell nie przepadam, bo kiedy zaczynałam X lat temu swoja przygodę z markami jako początkująca w makijażu to zraziłam się na kilku kosmetykach. Często niestety sprawdza się u mnie reguła, że co tanie to do niczego. Kolejny raz i u Ciebie się przekonałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat z tym, że tanie jest do niczego, to się nie zgodzę, bo znam dużo świetnych kosmetyków w niskich cenach. A Bell ogólnie bardzo lubię, w szczególności za linię HYPOAllergenic.

      Usuń
  27. czy testowałaś matowe pomadki wibo? według mnie są przekozackie jeśli chodzi o trwałość i cenę, a nikt o nich jakoś specjalnie się nie rozpisuje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie kojarzę. Możesz podrzucić pełną nazwę, albo jakiś link? :-) Będę wdzięczna!

      Usuń
    2. Pewnie chodzi o Wibo Milion Dolar Lips. Są naprawdę genialne! Ja polecam nr 1 i 2 😀

      Usuń
  28. A miałam ochotę na tę paletkę z Catrice.
    Co do rozczarowań to było nim Schauma Creme&Oil.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, dlaczego się zawiodłaś?

      Usuń
  29. Niestety parę razy trafiłam na produkt, który okazał się bublem, ale całe szczęście nie zdarza się to często. Pomadki Lovely bardzo lubię i u mnie sprawdzają się świetnie, szkoda, że Ci nie przypasowały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no szkoda, bo jedynka jest piękna. :-( Na szczęście mam Burżujki. :-)

      Usuń
  30. Płyn micelarny z atomizerem? Bardzo nietrafiony pomysł 👎🏻

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w tym przypadku nie sposób się nie zgodzić.

      Usuń
  31. A u mnie bublem okazał się dwufazowy płyn Nivea, podrażnia mi oczy. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja go bardzo lubię akurat, ale wiem, że dziewczyny właśnie na to narzekają w jego przypadku.

      Usuń
  32. Ja niestety znowu się zawiodłam na szamponie z YR i kolejny poszedł do kosza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Którym? Ja swego czasu bardzo lubiłam oczyszczający.

      Usuń
  33. Niestety masa jest podróbek TT, ale rzadko która sprawdza się tak dobrze jak oryginał :(
    Ja ostatnio skusiłem się na TA Xtreme i jestem zachwycona <3 Nie wiedziałam, że może być coś lepszego niż TT - a jednak ;) Widziałam też na Twoim blogu recenzje tych szczotek i też (z tego co pamiętam) byłaś zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Pomadkę z Bell w tym samym odcieniu pokochałam prawdziwą kosmetyczną miłością, ale widzę, że różne opinie zbiera. Dla mnie jest ideałem i niesamowicie długo się trzyma ;) I ten płyn z Lirene też polubiłam!

    OdpowiedzUsuń
  35. Co do płynu micelarnego z RESIBO, mam dokładnie to samo odczucie.. mnóstwo pozytywnych opinii na temat tej marki skłoniło mnie do zakupu "na spróbowanie" toniku, gdyż akurat mój był na wykończeniu. Samo opakowanie, w którym znajdowała się mgiełka wywarło na mnie pozytywne wrażenie, więc czym prędzej chciałam wypróbować produkt, a tym samym nieco się orzeźwić.. Niewątpliwie chlust toniku jakim dostałam w twarz mnie orzeźwił.. Z takim atomizerem produkt zdecydowanie nie nadaje się na szybkie schłodzenie w ciągu dnia.. Na "pocieszenie" do zamówienia dostałam próbki 3 innych kosmetyków od Resibo, więc nie narzekam i zabieram się za testowanie :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  36. O a ja chętnie sprawdzę tę wersję TT :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja zaś uwielbiam te pomadki z Lovely, kompletnie nie przeszkadza mi to wykończenie :D Niestety są ostatnio wszędzie wyprzedane :/

    OdpowiedzUsuń
  38. Dzięki za ostrzeżenie, na pewno nie skuszę się ani na te pomadki z Bell, Lovely ani na ten płym dwufazowy :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. O Bell pomadkach są opinie podzielone, ale i tak chce ją wypróbować strasznie! Jednak w wszystkich biedronkach w moim pobliżu albo nie ma wgl tej serii albo nie ma numerku 3, na który choruje po zobaczeniu testera! Więc miałaś szczęscie, że na nią trafiłaś. A nieszczęscie, że się nie sprawdziła ;(.

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________