Popularne posty

Urodowe grzeszki, które zdarza mi się popełniać do tej pory

środa, 27 lipca 2016

Zakładam, że każda z Was ma na sumieniu jakieś urodowe wpadki i grzechy mniejsze lub większe, ja także. Część z nich udało mi się wyeliminować już dawno, bo przecież na błędach człowiek uczy się najlepiej, ale niestety nie jestem ideałem i czasem coś przeskrobię. Dziś robię więc mały rachunek sumienia i przyznaję się publicznie do moich najczęstszych przewinień. Jestem ciekawa, czy tylko mi się zdarzają, czy wręcz przeciwnie - nie jestem sama? ;-)


SKUBIĘ HYBRYDĘ ZAMIAST JĄ PRAWIDŁOWO ŚCIĄGAĆ

Nie zawsze oczywiście, bo inaczej już dawno nie miałabym paznokci, ale niech no mi się trafi jakiś zadzior, albo powietrze podejdzie pod lakier, to już pozamiatane. Będę skubać, drapać, do momentu, aż nie usunę całkiem. To silniejsze ode mnie, choć walczę z tym - tuż po, pukam się w czoło i myślę sobie "jakaś Ty głupia, tak niszczysz paznokcie na własne życzenie!". Widzę bowiem ogromną różnicę w stanie płytki - tam gdzie hybryda zdjęta prawidłowo, nie ma żadnych śladów, natomiast, gdy zostaje "zdarta" od razu pojawiają się rozdwojenia i zadziorki. Na szczęście robię to dość rzadko i tylko na pojedynczych paznokciach. Podobnie zresztą było w przypadku tradycyjnych emalii. :/

Na zdjęciu moje ulubione odcienie Semilac: 067 Juicy Strawberry, 004 Classic Nude, 007 Pink Rock, 141 Lady In Grey, 105 Stylish Grey, 135 Frappe i 032 Biscuit, wszystkie dostępne w ekobieca.pl 


WYCINAM SKÓRKI

Moje skórki narastają w tempie ekspresowym i choć cały czas korzystam z żelu Sally Hansen, który sprawuje się naprawdę świetnie - rozpuszcza je w mig, to czasem muszę niektóre po prostu wyciąć, bo nienawidzę jakichkolwiek zadziorków. Wiem, że niektóre dziewczyny uważają to za największe zło, ale jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, bym uszkodziła płytkę, albo zrobiła sobie jakąś większą krzywdę. 

NIE STOSUJĘ REGULARNIE KREMÓW DO RĄK

Cierpią na tym moje dłonie, które lubią się przesuszać. Ja z kolei nie znoszę tłustej warstwy na skórze, szczególnie teraz, latem. Jeśli krem zostawia lepką powłoczkę to większe prawdopodobieństwo, że po prostu ją zetrę, niż pozwolę by wchłaniała się wieczność. Szczerze mówiąc, mam zrywy - gdy widzę, że skóra zaczyna wyglądać gorzej, smaruję jak szalona, potem zapominam. Za to, odkąd noszę hybrydy, regularnie wcieram oliwkę bądź maść z witaminą A w skórki. ;-)


STYLIZUJĘ WŁOSY NA CIEPŁO

Rzadko (zazwyczaj przed większym wyjściem), ale zdarza mi się używać prostownicy, czy lokówki. Moje włosy lubią żyć własnym życiem i nie zawsze da się je ujarzmić bez użycia ciepła. Zresztą niektóre metody na loki, się u mnie nie sprawdzają, albo może inaczej - efekt końcowy mnie nie satysfakcjonuje. Natomiast lokówka stożkowa nigdy nie zawodzi i nie zamierzam się jej pozbywać. Wraz z prostownicą bywa przydatna na szczególne okazje. Skupiam się za to na pielęgnacji - regularnie nakładam maski i oleje, więc generalnie moje pasma nie są w złym stanie. 

NIE OGARNIAM BRWI

Moich brwi nie lubię bo są rzadkie, rosną nieregularnie, w dół, są totalnie niesymetryczne - jedna jest wyżej, druga niżej i mają całkiem inny kształt, odkąd pamiętam. Nie lubię zatem czegokolwiek przy nich robić. Mam koleżanki, które co kilka dni skubią nadmiar włosków, a ja odkładam ich usuwanie jak tylko mogę. Na szczęście nie rosną szybko i nie ma ich dużo poza łukiem, więc czasem wolę się "przemęczyć" i oddać w ręce przyjaciółki, by nie zaliczyć depilacyjnej wpadki. Z ich podkreślaniem też bywa różnie - choć maluję je od lat, raz wychodzi mi lepiej, a raz gorzej, ale jeszcze nigdy nie byłam z nich w stu procentach zadowolona. I pewnie nigdy nie będę, ale cóż zrobić, trzeba to jakoś przeżyć. ;-)

WYCISKAM KROSTKI

Mam świadomość, że najlepiej trzymać się z dala od wszelkich niespodzianek. Generalnie, im mniej wokół nich grzebiemy, tym lepiej dla nas, ale czasem nie da się odpuścić, po prostu trzeba pozbyć się wroga! Wiem, brzmi obrzydliwie, ale to przecież samo życie. :-) Niestety, w większości przypadków kończy się to tak, że z malej zmiany robi się nieestetyczny, niedający się niczym przykryć, zaczerwieniony strupek, pod którym w dalszym ciągu rośnie nieprzyjaciel. A później zostaje blizna lub przebarwienie. Staram się więc nie przyglądać zbyt często skórze z bliska - lusterka z powiększeniem to wyjątkowe zło, bo mając rozszerzone pory, zawsze idzie się czegoś dopatrzeć. Szkoda nerwów. ;-) 

Na zdjęciu Kiehl's - delikatny dla skóry, złuszczający koncentrat na noc z ekstraktem z łupin komosy ryżowej. Właśnie zaczynam testowanie!
Więcej grzechów nie pamiętam, ale z chęcią poznam Wasze! ;-) Koniecznie podzielcie się Waszymi urodowymi występkami w komentarzach. :-)



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

47 komentarze

  1. Hahahhaha Aga... Podpisuję się pod wszystkim absolutnie :D ja jeszcze bym u siebie dodała chomikowanie... Tego nie potrafię zwalczyć kompletnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ups! Robię to samo, poza pierwszym punktem. Człowiek czasem tego nawet nie kontroluje, a potem narzeka :( :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jak mi się coś przytrafi to tylko patrzę aż da się wycisnąć :D no nie mogę sobie odnowić choć to zło i nieraz tylko pogarszam sprawę :]

    OdpowiedzUsuń
  4. No przyznam, że znalazłam tu kilka grzeszków, które powtarzają się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdybym nie wycinała skórek, to nie wiem jak by wyglądały moje dłonie :D ale dzięki żelowi z SH idzie to dość szybko :) no i ja z kolei usuwam odrastające włoski co kilka dni, rosną w tempie kosmicznym. Bardzo bym też chciała przestać wyciskać nieprzyjaciół...

    OdpowiedzUsuń
  6. Też zdarza mi się niestety zdrapywać lakier i szczerze tego nienawidzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Psssst, ostatnio zdarza mi się nie rozczesać włosów zaraz po umyciu i nałożeniu kosmetyku - a wtedy cierpią najmniej. Wstaję spóźniona i wstydzę się garści włosów, którą wyczesuje szczotka. Ale Ciiiii... Poprawię się! Z krostkami to u mnie notoryczny problem. Staram się jednak, by zawsze skóra była później odkażona, chociaż tyle dla niej robię...

    Bez takich grzeszków nie byłybyśmy kobietami! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również mam na swoim koncie wymienione przez Ciebie grzeszki (no może poza nieogarnianiem brwi i nieregularnym stosowaniem kremu do rak) 😁 Z innych przewinień, których ty nie wymieniłaś moim zdecydowanie największym grzeszkiem jest próba dokańczania kosmetyków na siłę, nawet jeśli nie do końca mi służą lub są po terminie 😰 Toczy się tu walka z moim wewnętrznym chomikiem, który mówi, że nic nie może się zmarnować 🐹

    OdpowiedzUsuń
  9. Też zdrapuje lakier hybrydowy..jakoś to tak samo przychodzi
    Czasami też przy demakijażu pocieram powiekę zamiast zaczekać, niestety do cierpliwych osób nie należę :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Aj też mam cześć z tych grzeszków na swoim koncie. Szczególnie często zdarza mi się właśnie skubanie hybryd ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie jesteś sama, też wycinam skórki, skubię lakier i wyciskam krostki. A brwi nadal nie ogarniam :D Każdy ma swoje grzeszki, ważne, żeby nie robiły zbyt ogromnej krzywdy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uroczyście przyznaję się, że też nie kremuję regularnie rąk, nie balsamuję ciała (tylko w kryzysowych sytuacjach), wyciskam krostki i (o zgrozo!) rozczesuję włosy na mokro !
    Więcej grzechów nie pamiętam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Skąd ja znam to zrywanie lakieru, bo coś mi nie pasuje...;p

    OdpowiedzUsuń
  14. mi się jeszcze czasem zdarza męczyć krostki :( rozczesuję włosy na mokro :P

    OdpowiedzUsuń
  15. co jak co, ale brwi to sobie umiem wyregulować i mają całkiem dobry kształt;] poza tym to też się regularnie nie smaruję, chociaż mam nadzieję, że przy okazji testowania kremu do twarzy wejdzie mi w nawyk;]

    OdpowiedzUsuń
  16. Prostownica idzie u mnie w ruch codziennie :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Popełniam wszystkie te grzeszki i przypuszczam, że dużo, dużo więcej. Największe jaja są jak czasem poniesie mnie wyobraźnia w powiększonym lusterku i zaczynam wyrywać, wyrywać te brwi i nagle okazuje się, że coś chyba nie poszło. Bogu dziękować za kogoś, kto wymyślił pomady do brwi;p

    OdpowiedzUsuń
  18. Pani Agato, cieszymy się, że używa Pani naszych lakierów, dziękujemy za zaufanie. Przestrzegamy przed zrywaniem hybryd, bo tak można sobie tylko zaszkodzić.
    Pozdrawiam
    Online Ekspert marki Semilac

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie to nie stosowanie kremu do rąk (tylko jakmi się przypomni), balsamówpo myciu, no i oczywiście wyciskanie! Zawsze tego żałuję i wiem, że później jest jeszcze gorzej, ale nie umiem się powstrzymać jak coś takiego wypatrzę lub wyczuję pod palcami.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja często zapominam i nie stosuję filtru przeciwsłonecznego, drapię krostki i lakier ;/

    OdpowiedzUsuń
  21. Też popełniam tego typu błędy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Też mam kilka złych nawyków z którymi cały czas walczę :D Najgorsze jest dłubanie przy twarzy :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Oprócz brwi, również wszystkie popełniam :D Ale póki co nie płaczę z tego powodu i mam nadzieję, ze nie będę musieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zdarza mi się docinać skórki, gdy żel wszystkiego odpowiednio nie zmiękczy i nie usunie. Czasami też bywa, podobnie jak u Ciebie, że hybryda się lekko uniesie no i muszę, po prostu muszę ją zerwać. Regularnie używam suszarki, czasami też prostownicy, ale to w wyjątkiwych przypadkach. No też zdarza mi się wycisnąć jakiś wyprysk, zwłaszcza gdy ma okropną, białą głowę i jest bolesny. A potem goi się 2-3 tygodnie...
    Moim grzeszkiem jest też to, że brakuje mi regularności w dbaniu o np. stopy, przez co przeważnie wyglądają dramatycznie. Ale cóż... Każda z nas ma jakieś urodowe grzeszki na swoim koncie...

    OdpowiedzUsuń
  25. No cóż... gdybym miała hybrydy, popełniałabym dokładnie te same grzeszki ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Od wyciskania to i ja nie mogę się powstrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  27. Mój grzeszek to zapominanie regularnego balsamowania ciała ;( jestem zła na siebie za to, bo często mam przesuszoną skórę przez własną głupotę, ale balsamy i olejki wystawiam w każdym możliwym miejscu w mieszkaniu, żeby same o sobie przypomniały :)
    Tak jak Ty też często wyduszam nieprzyjaciół i przyznaję, żę daje to gorszy efekt niż czekanie aż sam zniknie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Zrywanie hybryd skąd ja to znam... :D Kurczę czasami tak to kusi, że nie umiem sobie odmówić haha :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam niestety ten sam problem z brwiami. A co do hybryd widze na zdjęciu pokaźna kolekcje semilaczków, sama już sporo nazbierałam, chyba już uzależnienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie jesteś sama :) też używam prostownicy bo tak jak Twoje moje również nie da się ogarnąć bez ciepła. Krem do rąk to u mnie jestem z najrzadziej używamy kosmetyk. Z wyciskaniem krost to już u mnie na gminnie nie mogę się powstrzymać a taka nie wyciśnięta mnie irytuje.

    OdpowiedzUsuń
  31. O jak dobrze wiedziec ze popelniam te same grzechy i nie jestem w tym osamotniono a to znaczy ze wszystko ze mna ok hahahaha

    OdpowiedzUsuń
  32. Moim grzechem podobnie jak Twoim jest nieregularne stosowanie kremów do rąk i wyciskanie krostek (czasami, jak już nie mogę ich znieść). Poza tym czasem, baaardzo rzadko, z lenistwa zdarza mi się wieczorem, po oczyszczeniu twarzy, nie nałożyć kremu nawilżającego.
    Miłego wieczoru,
    ohmels.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie ty jedna! :D Co do tej hybrydy, to mi (tylko na kciukach!) zawsze odchodzi wręcz płatami, więc ciężko jej samej nie ściągnąć :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja niestety jak nie mam pomalowanych paznokci to potrafię poobgryzać wszystkie skórki :(

    OdpowiedzUsuń
  35. Z tymi hybrydami to się nie dziwię, bo ja też tak robię. Totalnie nie wychodzi mi to zdejmowanie acetonem i nawet nie wiem co dokładnie robię źle :/

    OdpowiedzUsuń
  36. Pocieszę Cię, że nie jesteś sama! :) też popełniam kilka grzeszków, zwłaszcza jeśli chodzi o wycinanie skórek czy wyciskanie krostek :(

    OdpowiedzUsuń
  37. w gruncie rzeczy to wszystko nawyki, które po prostu cholernie ciężko wykluczyć ponieważ są dość...naturalne :D Człowiek lubi zająć czymś ręce, a więc skubie hybrydę. Denerwuje człowieka biały punkcik na twarzy, a głupia logika podpowiada, że przecież można by pomóc mu się wyczyścić! I tak oto wpada się w błędne koło :P

    OdpowiedzUsuń
  38. Skubanie hybrydy to też mój problem dlatego robię ją rzadko. :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Popełniam je wszystkie :D hahahaha

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja robię tak samo jeśli chodzi o skórki, kremy do rąk i wyciskanie, to jest po prostu silniejsze ode mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  41. Większość z tych punktów pasują niestety również do mnie. Też nie mogę znieść zadziorków i jak hybryda nieco mi się uszkodzi to na pewno ją zerwę. Ze skórkami i wyciskaniem krostek mam tak samo.

    OdpowiedzUsuń
  42. Wycinam skórki i żyję, nawet lepiej mi z tym, niż z odsuniętymi :) Ja nałogowo drapię suchą skórę na nogach :/

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie jesteś sama, ja robię dokładnie wszystko tak jak Ty :D no może jestem bardziej systematyczniejsza w kremach do rąk bo uwielbiam ich zapach i w pracy co chwilę kremuję łapska :P ile masz pięknych kolorków Semilaca :( no i ten baby blue :(

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja niestety również od czasu do czasu wycinam skórki;/ i zdarzyło mi się "skubać" hybrydy... no cóż nie jesteśmy idealne;)

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________