Popularne posty

Zoeva 317 wing liner - najlepszy skośny pędzelek do brwi

środa, 24 sierpnia 2016

Dobre narzędzia to podstawa makijażu. Jak jestem w stanie nałożyć podkład, czy cień palcami, tak swoich brwi nie podkreślę pierwszym z brzegu pędzlem. Są dość specyficzne i żeby uzupełnić braki muszę mieć odpowiednio ścięty i precyzyjny model. Przetestowałam ich wiele, tańszych oraz droższych i na dzień dzisiejszy wiem, że nie wyobrażam sobie codziennych malunków bez mojego faworyta. Mowa o Zoeva 317 wing liner - to najlepszy skośny pędzel do podkreślania brwi! Nie znam lepszego, dlatego posiadam zapasową sztukę, aby zawsze był pod ręką. Myślę, że warto, abyście poznały go bliżej, dlatego zapraszam do dalszego czytania!


To mój absolutny must have w makijażu. Choć w przypadku innych modeli Zoevy uważam, że nie warto czasem przepłacać, bo propozycje tańszych marek są równie dobre, tak ten maluch jest warty każdej złotówki, przynajmniej w moim odczuciu. Żadnego innego pędzla by mi tak nie brakowało. Bez problemu sięgam po flat topy różnych firm, czy pędzelki do rozcierania, które lubię tak samo mocno. Ale z brwiami jest inaczej, może dlatego, że jedna jest całkiem inna od drugiej i w lewej mam spory ubytek, dlatego muszę się przyłożyć, by efekt końcowy wyglądał naturalnie i jakoś te różnice ukrywał.


317 to według producenta pędzel przeznaczony do kresek i owszem, do ich malowania jest również świetny, ale ja najbardziej doceniłam go podczas wypełniania brwi. Jest super cienki, odpowiednio gęsty, doskonale zbity i jednocześnie bardzo sprężysty. Pozwala zachować precyzję i umożliwia dorysowanie każdego brakującego włoska. Sprawdza się zarówno w duecie z pomadami i farbkami, jak i z cieniami. Jak już parę razy wspominałam, na co dzień sięgam po cień Golden Rose 104, który w połączeniu z Zoevą pozwala mi uzyskać wyrazisty, ale nieprzerysowany efekt. Szczerze przyznam, że podkreślanie brwi od zawsze jest dla mnie najmniej lubianym i najbardziej czasochłonnym etapem w codziennym makijażu. Od jakiegoś czasu, na szczęście się to zmieniło i coraz łaskawiej patrzę na te moje niezdyscyplinowane włoski. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. :-)

→ Kosmetyki kolorowe, których używam najczęściej 


Mam kilka skośnych pędzelków - Zoeva 322 brow line, przeznaczony właśnie do brwi, nie do końca się u mnie sprawdza. Daje za miękki efekt i nie mogę nim tak dokładnie uzupełnić brakujących włosków. Jest za to świetny do rozcierania kreski przy linii rzęs. Podobnie jest zresztą z brow brush Real Techniques i Kavai 93. Jedynym, w miarę dobrym zamiennikiem może być Hakuro H85, ale to i tak nie to samo co bohater dzisiejszego wpisu. Niby są łudząco podobne, a jednak różne, przede wszystkim pod względem sprężystości i grubości na końcu.


Włosie Zoevy nie traci kształtu i po wielu myciach pędzel wciąż wygląda jak nowy. Nie rozczapierza się, nic nie odstaje, a także nie wyciera się na trzonkach. Skuwka dobrze trzyma "całość", a wybity wraz z nazwą numer jest nie do zdarcia. Wing liner wykonano z wysokiej jakości nylonu. Długość włosków to 0,4cm-0,8cm, rączka natomiast mierzy 15,3cm.


Za jedną sztukę przyjdzie nam zapłacić 36,90zł, to nie jest niska cena jak za tego typu pędzel (zestawy są bardziej opłacalne), ale jeśli macie niezbyt skore do współpracy brwi, polecam. 317 dostępny jest w kilku wersjach kolorystycznych.

Dajcie znać, jaki jest Wasz ulubiony pędzelek do brwi, a ja już wkrótce opowiem Wam o moich ulubionych typach do rozcierania, podkładu i tak dalej. :-)



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

17 komentarze

  1. Ja mam ten pędzel w wersji Rose Golden i zupełnie się z nim nie dogaduję przy podkreśleniu brwi. Dla mnie włosie jest za miękkie i za elastyczne, przez co produkty do brwi jakby się po nich rozjeżdżają. Uwielbiam za to Hakuro H85, o którym też wspomniałaś. To pokazuje, jak nasze opinie są bardzo subiektywne i jak różne mamy oczekiwania :)
    Może dam jeszcze temu pędzlowi szansę - sprawdzę go, jak sprawuję się przy rysowaniu kresek, może pójdzie mu lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dlatego zawsze trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że to co się sprawdza u jednej osoby, niekoniecznie będzie dobre dla drugiej. :-) Ja Hakuro H85 czasami podkreślam brwi, ale tylko, gdy 317 mi się gdzieś zapodzieje, bo jednak Zoevą idzie mi to znacznie sprawniej i szybciej. :-) Może to też kwestia samych brwi? Niektóre dziewczyny uwielbią ten 322, a dla mnie jest za gruby, bo mam za mało włosków. :-D

      Usuń
    2. Jasne, na pewno brwi mają tu znaczenie :) Ja mam bardzo jasne, sporo ubytków, a ten Hakuro jakby nakłada więcej produktu, co mi odpowiada, bo wolę go potem wyczesać. Zoeva daje naturalniejszy efekt, ale na moich brwiach jakby robi bałagan :D

      Usuń
  2. Ale piękna kolekcja :) Dla mnie niestety te pędzelki są zbyt cienkie... paradoksalnie swój ideał znalazłam w Avonie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Używam wspomnianego tylko do kresek. Maluje je cieniami do powiek. Do tego jest faktycznie świetny.
    Brwi mam idealne swoje własne wiec dla mnie najlepszy jest żel koloryzujacy z Benefit i na tym koniec. Nadaje im wtedy taką fajną trójwymiarowość.
    Pozdrawiam serdecznie
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam tego gagatka do kresek! Do brwi raczej wolę inne, ten jest zbyt cienki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem porównując Zoeve do tańszych marek, to nie ma sobie równych. Jest najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja od dłuższego czasu uzywam mascary do brwi L'Oreal więc pędzelki już nie potrzebne, ale nigdy nie wiadomo kiedy np zachce mi się wrócić do cieni ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie Hakuro H85 sprawdza się świetnie, ale niestety nie mam porównania do Zoevy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam 317 z kolekcji Bamboo i jest to najgorszy skośny pędzel jaki mam, nie lubię się z nim, ani do brwi ani do kreski. Jest za miękki, za elastyczny - włosie z kontaktem ze skórą oka, czy brwi "ucieka", przez co kreska na oku jest "poszarpana" a z brwi robi mi po prostu dramat...
    Do kreski na oku używam- wspomniany już Hakuro H85 [ale tylko do kreski czarnym cieniem, żeby zagęścić linię rzęs], a do brwi Zoeva 322, który w połączeniu z pomadą z Inglota przepięknie zaznacza mi brwi, których praktycznie nie posiadam. Chociaż teraz częściej zdradzam 322+pomada na rzecz kredki do brwi z Nabli w kolorze Venus- którą pokochałam od 1 użycia <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziś robiłam wpis o brwiach i również znalazł się w moich top pędzelkach ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie ten pędzelek jest zbawieniem do robienia kresek. Najlepszy, a wypróbowałam naprawdę wiele skośnych pędzelków i tym kreski robi mi się najłatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  11. nie jestem wybredna w pędzelkach. przypasował mi nawet z "for your beauty". ważne oby był precyzyjny ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. 317 to mój nr 1 do kremowych produktów do brwi. Zawsze nakładam nim pomadę czy farbkę, ale stosuję też do eyelinera. Natomiast 322 uwielbiam do cieni i bez problemu osiągam nim ostry, dokładnie wyrysowany efekt na brwiach. Wiadomo, dużo też zależy od samego produktu, ale uwielbiam oba te pędzle. Mam co najmniej 4 modele z każdego, bo zawsze muszę je mieć ze sobą! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam ten pędzelek z setu i uwielbiam go do rysowania kresek ale przyznaję, że do brwi jeszcze go nie używałam! Chyba zakupię jeszcze jedną sztukę tylko do pomady do brwi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurczę chyba mnie skusiłaś! Lubię mieć perfekcyjne brwi, do tej pory używałam jedynie Hakuro i MACa ze skośnych pędzelków, ale mam ochotę na ten!

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________