Popularne posty

Garść nowości : Miya Cosmetics, Urban Decay, Golden Rose i inni

piątek, 16 września 2016

Nazbierało mi się sporo nowości w ostatnim czasie i dziś chcę pokazać Wam część z nich. Jeśli jesteście ciekawe, jakie kosmetyki wpadły do mojej kosmetyczki, zapraszam do dalszego czytania!


Słyszałyście o Miya Cosmetics? To nowa, pielęgnacyjna marka na naszym rynku kosmetycznym. Dziewczyny stworzyły myWONDERBALM - pod tą nazwą kryją się cztery kremy do twarzy, zapakowane w wygodne tubki w energetycznych kolorach (samo opakowanie już mnie kupuje):
→ I Love Me - odżywczy krem do twarzy z olejkiem z róży, odżywia, nawilża, rozświetla, wygładza, zmniejsza zaczerwienienia. Zawiera olejki z róży, makadamia, sezamowy, słonecznikowy, ekstrakt z alg, witaminę E.
→ I'm Coco Nuts - intensywnie nawilżający krem do twarzy z olejkiem kokosowym, intensywnie nawilża, regeneruje i koi, poprawia elastyczność. W składzie znajdziemy: olejek kokosowy, sezamowy, witaminę E, prowitaminę B5.
→ Hello Yellow - nawilżająco-odżywczy krem do twarzy z masłem mango, nawilża i odżywia, poprawia elastyczność, łagodzi i koi. Zawiera masło mango, olejek z pestek winogron, witaminę E, prowitaminę B5.
→ Call Me Later - regenerująco-odżywczy krem do twarzy z masłem shea, regeneruje i odżywia, nawilża, wygładza oraz poprawia jędrność. W składzie znajduje się: masło shea, olejek jojoba, witamina E, prowitamina B5.


Kremy mają piękne, nienachalne zapachy i bardzo lekką, szybko wchłaniającą się konsystencję. Włączyłam do codziennej pielęgnacji I Love Me i muszę przyznać, że pierwsze wrażenia są bardzo na plus. Krem idealnie nadaje się pod makijaż, bo nie pozostawia tłustej warstwy na twarzy i wchłania się praktycznie do matu. Skóra po użyciu jest miękka, przyjemna w dotyku i lekko rozświetlona, ale nie jest to mocny błysk. myWONDERBALM mają 75ml pojemności, czyli znacznie więcej niż standardowe kremy. Są wolne od parabenów, parafiny, silikonów, olejów mineralnych, PEG-ów, sztucznych barwników i glikolu propylenowego. Są za to napakowane składnikami roślinnymi i olejkami - tak jak już wyżej wspominałam, zawierają między innymi: olejek różany, kokosowy, masło shea, masło mango oraz wiele innych. Naprawdę przyjemnie sięga się po kosmetyki ze świadomością, że ktoś włożył w ich stworzenie całe swoje serce. Tym bardziej, że w parze ze świetną ideą oraz jakością idzie także przyjazna dla portfela cena. Za tubkę 75ml zapłacimy 29,99zł. Chyba zgodzicie się ze mną, że to naprawdę niewygórowana kwota. Wkrótce opowiem Wam o nich więcej, myślę, że jeszcze wielokrotnie pojawią się w ulubieńcach. Kremy kupicie na stronie marki, o TUTAJ.


Kolejną nowością w mojej kosmetyczce są kosmetyki Urban Decay, które przyleciały do mnie raptem kilka dni temu. W przesyłce znalazłam najnowszy podkład All Nighter, który łączy pełne krycie z matowym wykończeniem. Mam numerek 2, będący ładnym, dość jasnym odcieniem bez różowych tonów. Choć mógłby być jaśniejszy, póki co dobrze stapia się z moją cerą, ale jeszcze chwilę go potestuję i dam Wam znać co sądzę na jego temat. Na ten moment powiem tylko, że jest mocno napigmentowany, ale dość lekki w swej formule oraz ma gęstą, kremową konsystencję. Krycie jest zaskakująco dobre, ale jeszcze muszę go sprawdzić pod kątem trwałości i współpracy z różnymi kremami oraz pudrami. Podkład kosztuje 159zł.
Posiadam także kolorowe korektory Naked Skin - Lavender, który ma za zadanie równoważyć ziemistość cery oraz Green kamuflujący zaczerwienienia. Jutro czeka mnie impreza więc zobaczę jak spisują się oba produkty w akcji i dam Wam znać! Jestem ich niesamowicie ciekawa, bo zapowiadają się naprawdę dobrze. Wygodne aplikatory, kremowa formuła i mocna pigmentacja, coś czuję, że się polubimy. Koszt korektorów to 109zł za sztukę.
Wypróbowałam natomiast od razu bazę pod cienie Eyeshadow Primer Potion Eden. Miałam kiedyś próbki wersji Original i byłam średnio zadowolona, ale teraz jestem pod ogromnym wrażeniem. Cienie utrzymują się calutki dzień w nienaruszonym stanie, baza podbija ich intensywność i ułatwia rozcieranie. Nawet najsłabsze odcienie stają się znacznie bardziej widoczne, za co duży plus. Baza ma także delikatne krycie i ładnie wyrównuje koloryt powieki. Podoba mi się też samo opakowanie z wygodnym aplikatorem - nie znoszę, gdy kosmetyk wchodzi mi pod paznokieć podczas nabierania go ze słoiczka. Baza kosztuje 99zł. Wszystkie kosmetyki Urban Decay znajdziecie na stronie marki TUTAJ.


Kolejna nowość to kremy do rąk Scandia Cosmetics. Pachną obłędnie, zostały wyprodukowane z naturalnych składników i są 100% vege. Pochodzą z linii 25% Shea, która oparta jest na zawartości 20% czystego masła Shea oraz 5% oleju Shea. Świetnie sprawdzą się w codziennej pielęgnacji suchych i zniszczonych dłoni. Mają gęstą, bogatą, jakby masełkowatą konsystencję, ale ekspresowo się wchłaniają i nie pozostawiają tłustego filmu. Wygładzają skórę, zmiękczają ją i długotrwale nawilżają. Dostępne są w ośmiu wariantach zapachowych, ja posiadam wiśnię i melon - oba piękne! Kremy zapakowane w urocze tubki znajdziecie w cenie 22zł/70ml TUTAJ.



Zajrzałam też do Natury i w oko wpadła mi matowa pomadka w kredce Sensique. Zdecydowałam się na numerek 403, który jest ładnym, zgaszonym różem - najlepiej czuję się w tego typu odcieniach i chętnie po nie sięgam. Kredka jest fajnie napigmentowana, komfortowa podczas noszenia i nie przesusza ust. Zostałam bardzo miło zaskoczona. Fajna jakość w niskiej cenie. Kosztowała jakieś 10zł, albo i mniej, bo z tego co pamiętam była w promocji.
Skusiłam się także na nowość My Secret Face Strobing, czyli kremowy rozświetlacz. Jestem nieco zawiedziona, bo spodziewałam się większego błysku. Tego typu formuły zawsze muszę lekko przypudrować i niestety, tutaj efekt za bardzo ginie. Jeśli jednak szukacie kosmetyku, który funduje delikatną taflę bez większych i widocznych drobinek, myślę, że będziecie zadowolone. Ja jednak wolę rozświetlacze w kamieniu. Face Strobing kosztował jakieś 10zł.


Trafił też do mnie bardzo ładny i uniwersalny róż Pupa Like a Doll Maxi Blush w odcieniu 200. Myślę, że będzie pasował do większości karnacji i fajnie dopełni każdy makijaż. Jest dobrze napigmentowany, ale jednocześnie delikatny i trudno nim sobie zrobić krzywdę. Równomiernie rozkłada się na policzkach, bez plam i smug. Kosztuje 105zł i dostępny jest w Douglasach.


Listę nowości zamykają pomadki Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick. Całkowicie przepadłam na punkcie matowych wykończeń, a akurat ta linia jest bardzo udana! Niestety stacjonarnie przez dłuższy czas nie mogłam dorwać odcienia 03. A, że w międzyczacie Justyna Hushaaabye skusiła mnie jeszcze na numerek 04, to wzięłam obie. :D Z kolorów jestem bardzo zadowolona, ale trójeczka jest mi wyjątkowo bliska, to takie "moje" tony. Jeśli jeszcze nie testowałyście tych pomadek, gorąco polecam, są naprawdę świetne jakościowo i mają przystępne ceny. Moje zamawiałam TUTAJ, kosztują 19,90zł.

Poniżej jeszcze szybkie swatche. ;-)




To już wszystko na dziś. Koniecznie dajcie znać jaki kosmetyk z listy zainteresował Was najbardziej i co ciekawego wpadło do Waszych kosmetyczek w ostatnim czasie. :-) 



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

60 komentarze

  1. Bardzo lubię pomadki z Golden Rose :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie najbardziej tym razem kuszą mnie produkty do pielęgnacji twarzy. Te kremiki Miya bardzo mnie zaciekawiły, lubię tego typu nowości :) Kremu do rąk akurat szukam jakiegoś na jesień/zimę więc tutaj też rozglądam się uważnie za czymś co w końcu otuli moje ręce na tyle że będą w 100% nawilżone, albo i więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana kremy Miya polecam, bo to naprawdę fajna i godna uwagi nowość, tym bardziej, że producent rekomenduje stosowanie ich także w roli kremu do rąk, czy ciała. Masz więc 3w1. :-D

      Usuń
  3. Słyszałam dużo dobrego o tych kremach i chyba sama się na nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli myWONDERBALM? Jeśli tak, to uważam, że naprawdę warto. Ja mocno dziewczynom kibicuję. :-)

      Usuń
  4. Nareszcie udało mi się dorwać matowa pomadkę z Golden Rose Matt Liquid w odcieniu 3. Wzięłam od razu 2 sztuki i to ostatnie jak się okazało,. Ten kolor jest najczęściej rozchwytywanym. Pięknie wygląda na ustach, co przy mojej bladej twarzy nie wygląda źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem blada i uważam, że takie kolory do mojej karnacji pasują wyjątkowo dobrze (ach ta skromność! ;-)). Trójka jest boska i idealna na co dzień. ;-)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie nawilżają i przyjemnie pachną. :-)

      Usuń
  6. Podoba mi się odcień matowej pomadki Sensique :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealna na co dzień i na sezon jesienny. :-)

      Usuń
  7. O kremach Miya dotychczas nie słyszałam, a zapowiadają się naprawdę obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  8. Najbardziej ciekawi mnie ten krem z mango:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomadki bardzo chętnie bym wypróbowała. Zainteresowały mnie również kremy ze względu na ich niewygórowaną cenę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena jest naprawdę niska w porównaniu z wysoką jakością. ;-)

      Usuń
  10. Pomadki Golden Rose i kremy do rąk Scandia Cosmetics.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba skusze się na kremik bo akurat musze jakis kupic:) czy ten rozany mocno pachnie rozami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie nie. Nie jest to mocna chemiczna róża, tylko zapach olejku różanego. To nie są akurat moje ulubione aromaty, ale w tym przypadku nie odczuwam drażnienia nosa. :-)

      Usuń
  12. Na kremy do rąk bym się z chęcią skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Coś czuję, że trafi do mnie kiedyś baza z Urban Decay :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam tę pomadkę GR w kolorze 06 i klapa, szybko schodzi z ust, brzydko się zjada. jednak ten kolor 03 niesamowicie mi się podoba, może dam jej jeszcze jedną szansę. Lubię takie róże przełamane wrzosem. Na jesień jak znalazł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, akurat szóstki nie mam, ale u mnie te pomadki sprawdzają się super. :-)

      Usuń
  15. O firmie Miya nie słyszałam, ale już mnie skusiłaś na testowanie jej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, bo uważam, że naprawdę warto!

      Usuń
  16. Dla mnie same nowości owocnie się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiem, że jest dopiero wrzesień, ale chciałam zapytać, czy kremy Miya będą odpowiednie do stosowania zimą? Zakupy planuję ze sporym wyprzedzeniem :P (PS Uwielbiam Pani bloga!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to też zależy od rodzaju skóry, ale ja mam plan używać ich także zimą, więc sądzę, że jak najbardziej się sprawdzą. :-)

      Dziękuję za miłe słowa, bardzo mi miło i na przyszłość - nie jestem Pani, jestem Agata lub jak wolisz Agu. :-) Ściski!

      Usuń
  18. Bardzo fajne i ciekawe nowości kosmetyczne! Muszę przyznać że tak uwielbiam czytać twoje posty i patrzeć na zdjęcia jakie robisz po prostu uwielbiam! ♥
    Na pomadki Golden Rose się właśnie też skusiłam i czekam aż do mnie przyjdzie paczka ponieważ stacjonarnie nie mogłam dostać tych kolorków, które mi się podobały najbardziej. Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana! <3
      U mnie też ciągle braki stacjonarnie, kolory bardzo szybko się wysprzedają. :-)

      Usuń
  19. Najbardziej zaciekawiły mnie kosmetyki marki Urban Decay :)
    Ale te kremy z Miya też wydają się być ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  20. Z tych produktów testowałam tylko pomadki z Golden Rose i również jestem nimi zachwycona :D nr 3 jest przepięknym kolorkiem ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, o mnie też od razu zaciekawiła. :-)

      Usuń
  22. Wszyscy mnie winią za zakup Golden Rose hahahah :D przy tej cenie naprawdę nie można wymagać od nich więcej - cieszę się, że i Ty dałaś się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. ;-D Ty mnie zawsze na coś skusisz ;-)

      Usuń
  23. Zaciekawiłaś mnie tymi kremami Miya Cosmetics, pierwszy raz spotykam się z tą marką. Szkoda tylko, że w ofercie są same bogate formuły. Bardzo podoba mi się stosunek ceny do pojemności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoila, formuły może i mają bogate, ale są wbrew pozorom bardzo lekkie w swej konsystencji i ładnie się wchłaniają. U mnie super współgrają z podkładami, więc być może dasz się przekonać? :-)

      Usuń
  24. Ja mam ten rozświetlacz z Mesecret i mi odpowiada taki delikatny błysk, także jestem zadowolona z niego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super, cieszę się, że u Ciebie się sprawdza.

      Usuń
  25. Mam tę 3-jeczkę od GR :) A marka Miya jest mi zupełnie nieznana... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że poznasz markę bliżej, bo jest tego warta! :-)

      Usuń
  26. Najbardziej zainteresowały mnie kremy Miya, więc czekam na wpis na ich temat. Cena jest zachęcająca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jeszcze wielokrotnie pojawią się na blogu. :-)

      Usuń
  27. Matowe pomadki z golden rose były moimi must have na lato, ale czuje ze na jesień jeszcze dokupię sobie jakies odcienie, tak samo jak odżywkę ananasowa do manicure semilaca, przez stosowanie jej w lato stan moich paznokci jest teraz duuzo lepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po maty sięgam niezależnie od pory roku. :-)

      Usuń
  28. Mam ten krem do rąk o zapachu acai <3 I również pachnie obłędnie. Przyjemnie się go używam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moich wersji także. :-) Czadowe są :-)

      Usuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________