Popularne posty

domowe spa: 3 maski w płacie od Beauty Face

niedziela, 30 października 2016

Uwielbiam ten moment, kiedy po długim i ciężkim dniu mogę wykonać demakijaż i poświęcić pół godziny dla swojej cery. Nie zdarza się to codziennie, bo natłok obowiązków często zmusza mnie do ograniczenia pobytu w łazience do minimum, ale staram się wyrwać takich chwil dla siebie jak najwięcej. Wszystkie zabiegi pielęgnacyjne niesamowicie mnie relaksują, ale nie ma nic lepszego od maseczek, na punkcie których mam małego świra. To bezsprzecznie mój ulubiony rytuał, a ostatnimi czasy uległam popularnym ostatnio maskom w płatach. Kiedyś ta forma nie bardzo do mnie przemawiała, teraz uważam, że jest super wygodna i nie mogę sobie odmówić sprawdzania kolejnych nowości. Mam sporządzoną całą listę "do przetestowania", ale o tym innym razem. Dziś chcę Wam napisać jak wypadły trzy różne maski tego rodzaju od Beauty Face. Zapraszam do dalszego czytania, bo mam też coś dla Was. :-)


Na początku muszę wspomnieć o tym, że coraz częściej staram się, aby maseczki nie nakładać w tak zwanym międzyczasie, choć nadal zdarza mi się zaaplikować zawartość saszetki na skórę i włączyć odkurzacz. ;-) Staram się jednak choć raz w tygodniu wygospodarować te 30 minut w ciągu dnia, by odpalić świecę, zaparzyć ulubioną herbatę, usiąść lub położy się i w towarzystwie odprężającej muzyki oczyścić głowę, wyciszyć się i totalnie wyłączyć. W minionych tygodniach to mój ulubiony sposób na relaks. Skupiam się wtedy wyłącznie na sobie. Polecam. :-)

Okres jesienno-zimowy, to dla mojej cery trudny czas. Łatwiej ulega podrażnieniu, szybciej się odwadnia, więc staram się ją regularnie odżywiać i nawilżać. Z zaprzyjaźnionej drogerii ekobieca.pl wybrałam trzy maski dopasowane do jej obecnych potrzeb:



→ Beauty Face Ekspresowa Maska w płachcie Hyaluronic Acid


Espresowa maseczka opiera się na kwasie hialuronowym, który ma za zadanie nawilżyć oraz dogłębnie zregenerować skórę. Ponadto, dzięki zawartości aloesu i aminokwasów silnie uspokaja i łagodzi podrażnienia. Maski z tej serii to pierwsza na świecie linia stworzona na płacie powstałym z organicznego i biodegradowalnego materiału ze skórek i liści banana. Producent zapewnia, że nie dość, że perfekcyjnie przylega on do twarzy, to także zwiększa wchłanialność składników przez skórę. Przyznam szczerze, że faktycznie maska doskonale "siedzi" na swoim miejscu, nie przesuwa się, ani nie spada. Na mnie jest odrobinkę za duża, ale i tak jej niepodważalnym plusem jest dobre dopasowanie. Kosmetyk jest też bardzo mocno nasączony składnikami, wręcz mokry, ale nie na tyle, by coś nam ściekało po twarzy. Co więcej, na wstępie mamy zagwarantowane pobudzenie, bo maseczka jest dość chłodna, mimo iż trzymałam ją w temperaturze pokojowej. Nie radzę więc jej dodatkowo schładzać. :-) Przejdźmy jednak do najważniejszego, czyli działania. Moja skóra zawartość serum wręcz pije, po upływie około 20 minut płat jest praktycznie suchy, a na twarzy nie pozostaje żadna lepka warstwa. Widoczna jest natomiast poprawa miękkości, nawilżenia oraz gładkości. Cera jest bardzo przyjemna w dotyku, delikatna i jakby bardziej elastyczna. Zaczerwienienia tracą na swej intensywności, a przesuszone policzki stają się ukojone i zregenerowane. Efekty są widoczne zarówno gołym okiem, jak i odczuwalne, zatem polecam z czystym sumieniem jeśli potrzebujecie dawki odżywienia. Koszt jednej sztuki to 7,99zł.



Beauty Face Mooya Mask+Serum Bio organiczny zabieg z ekstraktem z kawy Pobudzenie skóry


Parę lat temu miałam do czynienia z inną wersją maski Mooya i pamiętam, że wtedy byłam rozczarowana. Teraz natomiast miło się zaskoczyłam. Zabieg (składający się z dwóch etapów - maski + serum) z ekstraktem z kawy ma pobudzić skórę, odświeżyć ją oraz zlikwidować cienie i obrzęki. Producent zapewnia efekt bardziej wypoczętego, promiennego wyglądu i swą obietnicę spełnia. W przypadku tej maseczki konieczne jest dla mnie położenie się, bo jej kształt tego wymaga (płachta na twarz + szyję). Zaszywam się więc w łóżku, odpalam muzykę i włączam tryb 'relaks'. Kosmetyk jest odpowiednio nasączony składnikami, które moja cera bardzo szybko chłonie. Po lekko ponad 20 minutach ściągam całość i aplikuję serum. Wykonuję powolny masaż i cieszę się skórą jak po najdroższym zabiegu w gabinecie w kosmetycznym. Nie mogłam przestać dotykać twarzy! Była tak niesamowicie miękka, przyjemna w dotyku, gładka i delikatna, że aż trudno mi było w to uwierzyć. Prezentowała się świeżo, promiennie i zdrowo, a efekt ten utrzymał się do następnego dnia. Efekt naprawdę mnie zaskoczył. Pamiętajcie jednak, aby po maskę sięgać wieczorem, bo duża ilość serum ma tendencję do lekkiego rolowania się. Jeżeli Wasza skóra potrzebuje zastrzyku energii, koniecznie zwróćcie na nią uwagę. Kosztuje 13,99zł.




Ostatnia maska to dla mnie totalna nowość. Do tej pory używałam jedynie hydrożelowych płatków pod oczy, a tutaj miałam do czynienia z całym płatem. Gdy moje koty zobaczyły mnie w czarnej masce, zaczęły uciekać. ;-) Zabieg ma za zadanie nawilżyć i zarazem oczyścić skórę. Producent obiecuje między innymi zamknięcie porów, złagodzenie podrażnień oraz wyrównanie kolorytu. Płat jest gruby, zwarty, jakby galaretowaty i doskonale przylega do skóry. Nie zjeżdża (mogłam spokojnie pracować przy komputerze) jest odpowiednio mokry i dobrze dopasowany do rozmiaru mojej twarzy. Jedyne co lekko mnie drażniło to dość mocno wyczuwalny, charakterystyczny zapach. Efekt tuż po aplikacji to na pewno niesamowita świeżość, bardziej zbita, elastyczna skóra, ukojone podrażnienia, zmniejszone zaczerwienienia oraz wyczuwalne nawilżenie. Nie zaobserwowałam jakiegoś widocznego zmniejszenia porów, ale moim na nosie chyba nic nie jest już w stanie pomóc. ;-) Na opakowaniu producent zaleca lekkie zanurzenie kosmetyku w letniej wodzie i polecam wziąć sobie tę radę do serca, bo przyjemne ciepło maski świetnie odpręża. :-) Nie pozostaje mi nic innego jak napisać, że polecam, bo różnica przed i po jest bez wątpienia zauważalna. Koszt maseczki to 13,99zł.

Jestem ciekawa, czy Wy miałyście już do czynienia z tego typu maseczkami i czy je lubicie? :-) 
___________________________________

Na koniec mam także coś dla Was - dwie z Was otrzymają ode mnie zabiegi kolagenowe. :-)  Do wyboru macie dwa: odżywczo-rozjaśniający zabieg kolagenowy z ekstraktem z ogórka i algami morskimi oraz przeciwzmarszczkowo-rozświetlający zabieg kolagenowy z diamentami i złotem.

Aby je zdobyć, napiszcie mi w komentarzu, który z nich wybieracie oraz zdradźcie jaki jest Wasz ulubiony rytuał pielęgnacyjny (krótko ;-)).  Trzeciego listopada, w tym wpisie dam znać, do kogo polecą maski. :-)

Zabieg kolagenowy z diamentami wędruje do  TheCieniu Nail Art, natomiast z ekstraktem z ogórka do Xajka Blog. Dziewczyny, gratuluję, podeślijcie mi adresy na maila. :-) 





Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

21 komentarze

  1. Wszystkie trzy wyglądają naprawdę obiecująco! Nigdy nie miałam do czynienia z tego typu maskami, choć jestem ich niezmiernie ciekawa :).
    Z konkursowej dwójki kusi pierwsza, z algami i ogórkiem. W pielęgnacji stawiam na minimalizm - płyn micelarny i krem to moje codzienne duo. A relaks na wypasie zapewniam sobie demakijażem przy użyciu oleju kokosowego i wmasowaniem niewielkiej jego ilości po oczyszczeniu twarzy - nawilżenie na 102%! Lubię też maskę z ziaren siemienia lnianego, które zostają mi po gotowaniu glutka do włosów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne maski, żadnej nie miałam, a miałam już sporo :)
    Moim ulubionym rytuałem pielęgnacyjnym jest demakijaż olejami. Wiem, że to dziwne, ale uwielbiam ten moment kiedy masuje twarz , a śliskie palce przesuwają się jak na lodowisku, masując każdy kawałek skóry. Po tym masażu zmywam twarz pianką, tonizuje i cieszę sie odżywioną, promienną skórą. Bardzo chciałabym przetestować maskę z diamentami złotem. Kobiety to kochają!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chodzi o krótki opis ulubionego rytuału, to jest on podobnie jak opis - krótki! W dzisiejszych czasach ciężko zaplanować rozbudowane, solidne spa, zawsze coś staje na drodze. Dlatego stawiam na multizadaniowość: podczas kąpieli obowiązkowo w wannie, jednocześnie na mnie ląduje maska na włosy, twarz, na ciele peeling kawowy (z odrobiną olejku nie wymaga już później balsamu - lifehack :) iii po prostu leżę tak 20 minut, odpoczywając. Bo co by to był za przyjemny rytuał, gdybym miała wcierać, masować, wklepywać... rytuał jest wtedy, gdy moje ciało i umysł odpoczywają :)


    Chętnie włączyłabym do rytuału przeciwzmarszczkowo-rozświetlający zabieg kolagenowy z diamentami i złotem :)

    Pozdrawiam,
    Kalina

    OdpowiedzUsuń
  4. wybieram:odżywczo-rozjaśniający zabieg kolagenowy z ekstraktem z ogórka
    mój ulubiony rytuał pielęgnacyjny:olej na wlosy,maseczka na twarz,kawowy peeling i wanna pelnia piany ;) pozniej wtarcie pachnacego olejku w skore i delikatny masaz ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wybieram Odżywczo rozjaśniający zabieg kolagenowy z ekstraktem z ogórka i algami morskimi
    Mój ulubiony rytuał pielęgnacyjny to teraz wtarcie kremu z kwasem na noc i mimo że szczypie trochę ale to jak wygląda moja skóra rano wszystko mi wynagradza:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy te maseczki można zakupić stacjonarnie?
    Oba zabiegi wyglądają zachęcająco, ale chyba wybrałabym odżywczo-nawilżający. Mój ulubiony rytuał pielęgnacyjny to olejowanie włosów i branie później kąpieli. Zmywane oleje z włosów odżywiają dodatkowo skórę, która staje się super miękka. Uwielbiam :)

    Pozdrawiam
    Martyna

    OdpowiedzUsuń
  7. nie uzywałam tych masek ; ) musiałabym sobie jakaś kupić bo dawno takiego zabiegu na twarz sobie nie robiłam ; ) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie używałam takich miseczek jeszcze, ale bardzo mnie zainteresowały :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. 1 i 2 mnie zainteresowała :) Przy najbliższych zakupach internetowych chyba wpadną do koszyka. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najbardziej przemawia chyba do mnie Mooya :) Żadnej z opisanych przez Ciebie masek nie miałam, ale wczoraj poczyniłam małe (taaa, małe :P) zakupy złożone z koreańskich maseczek. To będą moje pierwsze produkty koreańskie, aż przebieram nogami z niecierpliwości, bo tyle teraz na blogach koreańskich marek, a ja zacofana :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O rany, a ja zawsze maseczki robię w międzyczasie. Zazwyczaj siedzę jeszcze przy komputerze i pracuję albo robię obiad ;) ale i tak najlepiej mi się wycisza głowę na spacerze albo na jodze.
    Ostatnio oszalałam na punkcie maseczek w płachcie, są super super, szczególnie, gdy nie mam czasu lub jestem zbyt zmęczona na mieszanie glinek czy alg. Aż szkoda, że jestem ostatnio taka zabiegana, bo mój ulubiony rytutlał pielęgnacyjny to właśnie maseczka algowa. Algi rozpuszczam zawsze w wodzie różanej, a pod spód daję serum z witaminą C, kwasem hialuronowym i peptydami (Biochemia Urody) i rany, nie dość, że czuć piękny zapach róż, to jeszcze efekty zawsze mnie pozytywnie zaskakują. Chyba spróbuję wygospodarować trochę czasu w przyszły weekend i sobie taki zabieg zafunduję :) A z tych maseczek kolagenowych na końcu to chyba najbardziej mnie interesuje ta ze złotem. Na brak nawilżenia nie narzekam, ale powoli zaczynam obserwować u siebie pierwsze, pierwsze objawy starzenia - czas temu przeciwdziałać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nagrodę! <3 Wczoraj wysłałam maila :)

      Usuń
  12. A ja je miałam i nie byłam zadowolona. Efekt żaden, po zdjęciu żadnej różnicy, nawet chwilowej ulgi na buzi, a na dodatek w ogóle nie trzymają się twarzy - trzeba leżeć nieruchomo.
    Nie wiem czy tylko dla mnie były takim niewypałem :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim ulubionym rytuałem pielęgnacyjnym jest peeling twarzy, bo dzięki niemu moja cera jest gładka, a kosmetyki nawilżające lepiej się w nią wchłaniają. Wybieram odżywczo-rozjaśniający zabieg kolagenowy z ekstraktem z ogórka i algami morskimi :) Może tym razem nareszcie mi się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo zainteresowała mnie zabieg kolagenowy oczyszczający i zmniejszający blizny. Poza tym, jestem mega ciekawa reakcji mojego kota! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja próbowałam zabiegu kolagenowego w wersji bodajże ze złotem. nie urzekła mnie ta maska. słabo wykrojona, zjeżdżała... nie przypadła mi do gustu. :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Korzystałam z maseczek w płachcie, ale przyznaję, że nie są one moją ulubioną formą :( Zdecydowanie bardziej preferuję zwykłe, kremowe, do zmycia po kilkunastu minutach po aplikacji :) A może po prostu nie trafiłam jeszcze na swój ideał w płachcie? :)
    Swoją drogą, czy używałaś już "czarnych" maseczek z Bielendy?

    OdpowiedzUsuń
  17. Wybrałabym wersję z diamentem i złotem.. to zawsze do mnie przemawia :-)
    Ulubiony rytuał? To zawsze taki którego efekty widzę najpóźniej następnego dnia, dlatego lubię silne skoncentrowane produkty. Choć z tego typu produktami zawsze należy uważać i nie stosować zbyt często alby nie zrobiły nam krzywdy, to jednak po takie kosmetyki sięgam zawsze z przyjemnością :-)
    Pierwszej maski poszukam, bo ta biodegradolność z uwagi na skórkę banana bardzo do mnie przemawia :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cały czas zastanawiam się, czy maski w płachtach coś wnoszą do cery. Kiedy nałożyły maseczkę w postaci kremu to wiemy, że jakoś tam "wpadnie" do mojej cery, ale czy mam pewność, że przyłożenie płachty da mi rezultaty?
    Na swoim blogu nigdy nie recenzowałam masek tego typu, gdyż bałam się, że efekty będą znikome :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Słyszałam już kiedyś o tych maseczkach u jednej z youtuberek bardzo je zresztą polecała.Ja najbardziej lubię koreańskie maseczki w płacie jest to bardzo fajna alternatywa dla tradycyjnych maseczek obecnie kiedy nie mamy wiele czasu dla siebie taki rytuał zajmuje znacznie mniej czasu.Pozdrawiam z zimnej acz słonecznej Anglii

    OdpowiedzUsuń
  20. Jako młoda mama czas jest skurczony do minimum:) jednak staram się przynajmniej dwa razy w tygodniu wykroić trochę czasu dla siebie. Maska bananowa z olejem kokosowym na włosy, na twarz peeling lub maseczka oczyszczająca a następnie głęboko nawilżająca - tak wygląda mój rytuał.
    Bardzo podoba mi się odżywczo-rozjaśniający zabieg kolagenowy z ekstraktem z ogórka i algami morskimi:)

    pozdrawiam
    Karolina

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________