czwartek, stycznia 19, 2017

Dobre powroty - kosmetyki, do których wróciłam po przerwie

Zakładam, że każda z nas ma na swoim koncie  rozstania i powroty, te kosmetyczne także. Ja co jakiś czas odkrywam kosmetyki na nowo, zarówno kolorowe, które jakimś dziwnym trafem zawędrowały na kilka miesięcy w głąb toaletki, jak i pielęgnacyjne. Nie zawsze mam ochotę testować nowości, z przyjemnością więc sięgam po sprawdzone produkty. Dziś opowiem Wam właśnie o kilku takich perełkach, do których bardzo miło było wrócić po przerwie. 


Moja skóra ostatnio okropnie wariuje i nie mogę dojść z nią do ładu. Doszło do tego, że każdy płynny podkład wyglądał na niej źle, a ja czułam się jakbym nosiła maskę. Nagle pojawiało się mnóstwo suchych skórek, które na 'gołej' skórze nie były widoczne i robiło się ciasto. Nawet te najbardziej nawilżające fluidy nie dawały rady. Gdy już nie wiedziałam po jaki kosmetyk sięgnąć (nie zawsze mogę całkowicie zrezygnować z makijażu), pomyślałam, że spróbuję minerałów. Co prawda byłam sceptycznie nastawiona, bo sypka formuła powinna teoretycznie podkreślić jeszcze bardziej suche miejsca, ale gdy naniosłam na twarz swój ulubiony matujący podkład mineralny Annabelle Minerals, zadziała się magia. Przy cienkiej warstwie skóra zyskała niesamowitą gładkość, jedwabistość i wyrównaną strukturę. Zero łuszczącego się naskórka, wszystko zniknęło jak ręką odjął. Cera wygląda zdrowo, promiennie, a podkład nie warzy się w ciągu dnia i prezentuje się bardzo naturalnie. Obecnie używam odcienia Golden Fairest i nie przesadzę, gdy napiszę, że pokochałam go na nowo. Po raz kolejny doceniłam jego właściwości i moc. Gorąco polecam, jeśli jeszcze nie miałyście z nim do czynienia. Kosmetyki Annabelle Minerals kupicie tutaj.



Z korektorem L'Oreal Lumi Magique miałam już kiedyś do czynienia  i pamiętam, że lubiłam go, ale czasem był dla mnie niewystarczająco kryjący. Teraz wróciłam do niego po długiej przerwie, bo krycia akurat dużego nie potrzebuję, za to rozświetlenia i delikatnego nawilżenia owszem. Nadal moim faworytem jest korektor Catrice, jednak gdy skóra twarzy nadmiernie mi się przesuszyła, on akurat odwodnioną okolicę pod oczami jeszcze bardziej uwydatniał. Musiałam więc go na jakiś czas odstawić. Lumi Magique jest lekki, nie obciąża cery, nie wchodzi w zmarszczki, a jednocześnie ładnie spojrzenie otwiera i odświeża. Świetnie spisuje się na co dzień do maskowania zmęczenia, a przed większym wyjściem przyda się również do modelowania centralnej partii twarzy - super rozjaśnia, odcień 1 light nada się dla największych bladzioszków. Odpowiada mi także jego opakowanie  z wygodnym pędzelkiem na końcu, ale do minusów zaliczam słabą wydajność i małą pojemność. Korektor stacjonarnie jest dość drogi, warto kupować go online np. tutaj


Kremy do twarzy również nie mogły się ostatnio z moją cerą dogadać. Nawet te co działały chwilę wcześniej, nagle okazały się niewystarczające. Dobrze, że w zapasie miałam lekki krem nagietkowy Sylveco, który natychmiastowo przywrócił skórze komfort. Lubię go przede wszystkim za to, że świetnie współpracuje z makijażem i jest idealną bazą pod podkład, zarówno płynny jak i mineralny, którego obecnie używam. Ma lekką formułę, szybko wchłania się do matu, nie pozostawia tłustego filmu, a mimo to doskonale nawilża i długotrwale odżywia skórę. Odczuwalnie też ją wygładza, jednocześnie nie zapychając. Do plusów kremu zaliczam także wygodne opakowanie z pompką i zaskakująco wysoką wydajność. Sylveco ma wiele kremów w swym asortymencie, ale nagietkowy to mój absolutny faworyt. Do kupienia np. tutaj.



Ostatnim kosmetykiem, który dosłownie kilka dni temu odkryłam na nowo jest balsam brązujący Dove Derma Spa Summer Revived. Nie mogłam już patrzeć na moje białe kończyny, musiałam dodać sobie delikatnego koloru.  Dove jak zwykle mnie nie zawiódł! Ma odpowiedni dla mnie odcień - nie jest zbyt ciemny, łatwo się aplikuje (trzeba jedynie pamiętać, by tuż po porządnie umyć dłonie), szybko się wchłania, nie tworzy zacieków, ani plam. Wbrew pozorom nie tak łatwo go zmyć i dość długo utrzymuje się na skórze. Jego początkowy zapach jest przyjemny dla nosa, ale później standardowo zaczyna dominować charakterystyczny dla balsamów brązujących i samoopalaczy aromat, także miejcie to na uwadze. ;-) To jeden z moich ulubionych kosmetyków tego typu. Kupuję go w Rossmannie.



Dziewczyny, lubicie czasem wrócić do starych, sprawdzonych kosmetyków? Jakie perełki kosmetyczne ostatnio odkryłyście na nowo? Dajcie znać! 

35 komentarzy:

  1. Ja lubię testować ale mam kilka kosmetyków z którymi rozstaje się A potem witam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię testować, ale czasem miło wrócić do tego co sprawdzone i pewne. :-)

      Usuń
  2. Ja do Anabelle też niedawno wróciłam, bardzo lubię podkład matujący, fajnie sprawdza się na mojej cerze i daje świetny efekt. Lekkich kremów z Sylveco całe wieki nie miałam, a przerobiłam wszystkie 3 - pewnie kiedyś też wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A który krem Sylveco lubisz najbardziej? :-)

      Usuń
  3. Ja rozstaje się i ciągle powracam z tuszem z eveline :D kochana, mogę zapytać gdzie kupiłaś ten cudowny złoty koszyczek że zdjęcia? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię tusze tej marki. :-) Koszyczek jest z Jysk. :-)

      Usuń
  4. Nie ma tego koloru podkładu matujacego chciałam kliknąć a Tu lipa może już nie jest dostępny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeden z najpopularniejszych odcieni, zapewne się wyprzedał i niebawem wróci. :-)

      Usuń
  5. U mnie produkty Sylveco w ogóle się nie sprawdzają. Miałam już niebieski krem po oczy, brzozowy do twarzy, jeden z toników itd... Przeważnie się nie wchłaniają i zostawiają lepką warstwę. Nie lubię też ich specyficznych zapachów. Jedyny produkt, który bardzo lubię to pomadka z peelingiem do ust - bomba! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też nie wszystkie się spisują, ale krem akurat jest boski. :-) Pomadkę z peelingiem też lubię.

      Usuń
  6. U mnie takim kosmetykiem jest pomadka Rimmel Airy Fairy! Ciągle testuję nowości, ale i tak zawsze do niej wracam! A co dotyczy Twoich ulubieńców, to mam jedynie ten podkład, alenie umiem go aplikować tak, żeby wyglądał naturalnie i stapiał sie ze skórą :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja staram się wracać do takich kosmetyków. Przecież wydałyśmy na nie pieniądze, prawda? Właśnie dlatego na nowo wróciłam do podkładu korygującego 123 Perfect od Bourjois ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak, tylko ja mam na myśli również takie powroty jak zakup kolejnego opakowania po przerwie. :-)

      Usuń
  8. Zaintrygowałaś mnie tym buntem cery. Przeżywam obecnie to samo i już sama nie wiem, co zrobić. To ten krem z sylveco tak pomógł czy stosowałaś coś jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja cera czasem tak ma. Szczególnie, gdy mało śpię, dużo się denerwuję, kiepsko jem i mało piję. Do tego ta temperatura na dworze i ogrzewanie w domu i mam armagedon. :-) Poza kremem Sylveco bardzo pomogło mi serum nawilżające z Phenome (na noc pod krem) lub żel aloesowy zamiennie (też pod krem), plus regularnie wykonywany peeling Nacomi nawilżający zamiennie z maską-peelingiem enzymatycznym Avy, no i maski nawilżające - ziaja nawilżająca i wszystkie te w płachcie właśnie o właściwościach odżywczych. Ogarnęłam się też z jedzeniem i woda - bez tego ani rusz.:-)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za odpowiedź! Muszę sięgnąć po peeling i porządną maskę w końcu i mam nadzieję, że do studniówki uda mi się ogarnąć stan cery.

      Usuń
  9. Już od jakiegoś czasu zastanawiam się nad przerzuceniem na podkłady mineralne, bo tych tradycyjnych nie ma w moich kolorach... ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie stosowałam nigdy tych produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie też ten podkład ratował w kryzysie! Przez jakiś czas moja skóra wyglądała kiepsko (wypryski, przebarwienia), więc wdrożyłam ostrą kurację. Okazało się, że podkłady w płynie, które radziły sobie z maskowaniem niedoskonałości, teraz podkreślają każdą suchą skórkę. Tylko AM i BB Skin79 dawały radę. Lumi Magique też lubię, ale to jeszcze nie "to". Mam ciemne "śliwy" pod oczami, 90% korektorów ciemnieje mi na twarzy, pozostałe 10% włazi paskudnie w zmarszczki (których wcale nie mam tak wiele...), ten prawie nie kryje, lekko rozświetla, ale przynajmniej nie akcentuje każdego załamania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, on krycia to akurat oszałamiającego nie ma. :-)

      Usuń
  12. czasem taki powrót to istne odkrycie od nowa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. miałam tak wiele razy, że powracałam do starych kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam minerały i wracam do nich za każdym razem, kiedy moja cera wariuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że sprawdzają się również u Ciebie. :-)

      Usuń
  15. Muszę w końcu spróbować Dove ! i ten korektor Loreal również kusi .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten korektor jest super, ale ostrzegam, że nie ma super krycia. :-)

      Usuń
  16. skąd ten koszyczek z różowego złota? <3

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡

Pozdrawiam serdecznie,
Agu

ps. Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).
__________________________________________________