Popularne posty2

Zimowa pielęgnacja: 10 naturalnych kosmetyków, po które chętnie sięgam

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Zimą moja skóra staje się bardziej wymagająca. Szybciej pierzchnie, bywa napięta i nieprzyjemnie ściągnięta. W tym czasie uważniej dobieram kosmetyki pielęgnacyjne, a całkiem sporo miejsca w mojej łazience zajmują te w pełni naturalne. Dziś zebrałam dziesięć ulubionych, po które sięgam obecnie najczęściej, ale równie dobrze sprawdzą się podczas wyższych temperatur. Koniecznie musicie je poznać!



Nacomi, peeling do twarzy, domowa mikrodermabrazja 
Konkretny zdzierak na bazie korundu. Drobinki ma drobne, ostre i rozprawia się z martwym naskórkiem w mig. Wygładza, usuwa wszelkie suche skórki, ale jednocześnie nie powoduje podrażnień i uczucia napięcia, szczypania, czy pieczenia. Mogę go używać nawet wtedy, gdy moja skóra jest naprawdę odwodniona, bo dodatkowo jej nie przesusza, nie zaognia, a pomaga skutecznie oczyścić. Zazwyczaj sięgam po niego raz w tygodniu, jest szalenie wydajny, bo na jednorazową aplikację wystarczy odrobina kosmetyku i powolny, dokładny masaż. To jeden z lepszych peelingów jakie miałam. Znajdziecie go tutaj.

 Miya, myWONDERBALM, I Love Me, odżywczy krem z olejkiem z róży
O kremie wspominałam w ostatnich ulubieńcach i zdania nadal nie zmieniłam. Jest świetny i widocznie poprawia stan mojej cery. Nadaje się do stosowania pod makijaż, bo szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy oraz nie skraca trwałości kosmetyków kolorowych. Mimo dość treściwej formuły i zawartości olejków nie zapycha mojej kapryśnej skóry. Doskonale ją za to nawilża i odżywia, delikatnie rozświetla, zapewnia miękkość i przywraca komfort. Ekspresowo niweluje uczucie nieprzyjemnego napięcia, przynosi ulgę, a co najważniejsze efekt ten jest długotrwały. Krem zresztą nadaje się nie tylko do pielęgnacji twarzy - może być stosowany jako balsam do ciała, czy do rąk i w tej roli również zdaje egzamin bez zarzutu. Dzięki temu jest idealny na wszelkie wyjazdy, w okresie świątecznym towarzyszył mi cały czas. Kupicie go tutaj

✓ CosmoSPA Naturalny hydrolat z kwiatów pomarańczy
Bardzo przyjemny, naturalny kosmetyk, który u mnie pełni rolę toniku, odświeżającej mgiełki w ciągu dnia oraz składnika domowych maseczek (używam go zamiast wody do mieszania glinek). Posiada wygodną buteleczkę z atomizerem, ładnie pachnie i naprawdę skutecznie "budzi" cerę do życia, tonizuje ją i dodaje zdrowego blasku. Hydrolat pomarańczowy ma też działanie lekko ściągające i przeciwzapalne, pomaga uregulować nadprodukcję sebum, działa łagodząco na wszelkie zmiany skórne, koi i uspokaja. Uwielbiam takie wielofunkcyjne kosmetyki! Hydrolat znajdziecie tutaj


 BioCosmetics, glinka zielona 
To must have mojej pielęgnacji. Glinki towarzyszą mi od dawna i w zasadzie każdą lubię, ale zielona wciąż pozostaje numerem jeden. Uwielbiam ją za właściwości! Ten zielony proszek przebija wiele gotowych, znacznie droższych masek. Widocznie oczyszcza skórę, ściąga pory, przyspiesza gojenie wszelkich krostek, pięknie "wyciąga" i wysusza wypryski, uspokaja zaczerwienienia oraz pomaga uregulować wydzielanie sebum. Co więcej, ładnie matuje, wygładza oraz ujednolica koloryt cery. Po każdorazowej aplikacji widać różnicę. Twarz prezentuje się bardziej świeżo, promiennie i po prostu wygląda zdrowiej. Opakowanie ze zdjęcia(100g) wystarcza na bardzo długo, bo glinki są szalenie wydajne. Jeśli jeszcze nie miałyście okazji, koniecznie wypróbujcie glinki w ich czystej postaci (tym bardziej, że przygotowanie maski to naprawdę kilka sekund), bo naprawdę sporo drogeryjnych maseczek nie dorasta im do pięt. A ja już wkrótce popełnię obszerny post na ich temat, bo czeka on na publikację od kilku miesięcy. Wersję ze zdjęcia znajdziecie tutaj


 Resibo, olejek do demakijażu
Wspominałam o nim na blogu już wielokrotnie. To jedno z moich największych pielęgnacyjnych odkryć zeszłego roku. Genialnie rozpuszcza makijaż oraz wszelkie zanieczyszczenia na twarzy, dogłębnie oczyszcza skórę i nie zapycha jej (zawsze zmywam go żelem, o czym wspominałam we wpisie na temat skutecznego demakijażu w 4 krokach tutaj). Nigdy mnie nie uczulił, nie podrażnił, jest bardzo wydajny, przyjemnie pachnie i naprawdę zrewolucjonizował mój demakijaż. Kosmetyk do najtańszych nie należy, ale jest wart swojej ceny. Znajdziecie go tutaj

✓ e-Fiore, olej ze słodkich migdałów BIO
"Mój" olej. Odkryłam go w listopadzie i ekspresowo stał się moim włosowym numerem jeden. Nie obciąża pasm i nie przyspiesza ich przetłuszczania nawet, gdy stosuję go przed każdym myciem. Sprawia, że włosy stają się wygładzone, ale daleko im do przyklapu, poza tym zyskują miękkość, mięsistość i sypkość, a co najważniejsze, bardzo ładnie błyszczą. Przez długi czas były matowe, więc połysk to dla mnie coś nowego. ;-) Szukajcie go w sklepach ze zdrową żywnością i naturalnymi kosmetykami.

✓ Sylveco, rumiankowy żel do twarzy
Nie wiem ile zużyłam butelek, jedna zawsze stoi pod prysznicem. Polecałam Wam go wiele razy. Jest skuteczny, a zarazem łagodny. Widocznie oczyszcza, a przy tym nie przesusza, ani nie podrażnia. Przyspiesza gojenie się zmian skórnych, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, uspokaja skórę i działa przeciwzapalnie. Na plus jest także wygodna butelka z pompką oraz wysoka wydajność. Minusem dla niektórych może być specyficzny, ziołowy zapach. Ja do niego przywykłam. Znajdziecie go tutaj.



✓ Resibo, odżywczy balsam do ciała 
To stosunkowa nowość w mojej pielęgnacji, ale bardzo szybko się polubiliśmy. Ma bogatą formułę, ale lekką konsystencję i super się wchłania. Nie pozostawia na skórze tłustego filmu, przepięknie pachnie (zapach szczerze mówiąc mnie zaskoczył, bo jest ładniejszy niż w przypadku niektórych drogeryjnych, perfumowanych balsamów) i co najważniejsze skutecznie oraz długotrwale nawilża. Widocznie wygładza, uelastycznia i zmiękcza skórę, a także doskonale radzi sobie z wyjątkowo przesuszonymi partiami, czyli kolanami oraz łokciami. To kolejny kosmetyk z asortymentu Resibo, który przypadł mi do gustu i po nieudanym początku z ich płynem micelarnym, mam ochotę na więcej. Tubkę możecie kupić tutaj

✓ BodyBoom, peeling kawowy, cynamon
Świąteczne wydanie peelingu dostałam w prezencie i oczywiście na początku zachwyciło mnie same opakowanie. Bałwanek jest rozczulający. ;-) Wersja cynamonowa nie zabija swą intensywnością, czego na początku się bałam. Tutaj jednak na pierwszym planie wciąż jest kawa, co mi bardzo odpowiada. Działanie natomiast jest tak samo dobre jak w przypadku innych wariantów zapachowych. Peeling solidnie złuszcza martwy naskórek, wygładza, ujędrnia i uelastycznia skórę. Dodatkowo nawilża i odżywia, więc balsam po jego zastosowaniu jest zbędny. Wspomaga też walkę z cellulitem. Oczywiście plusem jest też sam fakt, że jest gotowy od razu do użycia - nic nie musimy mieszać, od razu przystępujemy do masażu. Peeling kupicie np. tutaj

Przygotowania do lata z BodyBoom
✓ CosmoSPA,  nierafinowane masło shea
To kolejny wielofunkcyjny kosmetyk. Genialnie nawilża oraz zmiękcza skórki wokół paznokci. Świetnie zastępuje krem pod oczy lub do całej twarzy, gdy mamy wybitnie przesuszoną skórę. Pomaga w walce z bliznami, super zabezpiecza końcówki włosów, zmiękcza i uelastycznia pasma (po rozpuszczeniu masło może być stosowane jako olej), zapobiega ich elektryzowaniu się oraz puszeniu. Na inne pory roku mesełko jest dla mnie zbyt treściwe, ale zimą bywa niezastąpione. Lubię też jego charakterystyczny, lekko orzechowy zapach. Do kupienia tutaj. 


Tak prezentuje się moja topowa dziesiątka na chwilę obecną. Jestem ciekawa, czy naturalne kosmetyki znajdują się w Waszej pielęgnacji i po jakie sięgacie. Koniecznie dajcie znać, dzięki Wam zawsze odkrywam jakieś perełki. :-) 



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

35 komentarze

  1. Ja niedawno odkryłam peelingi z BodyBoom i mam zamiar na stałe wprowadzić je do mojej pielęgnacji. Są boskie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są, są, choć teraz też testuję peeling kawowy Nacomi (truskawkowy♥) i też jest czadowy!

      Usuń
  2. Uwielbiam zarówno BodyBoom jak i Resibo:) Z Miya próbowałam dwóch wersji, a różana jeszcze czeka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różana świetnie sprawdza mi się właśnie teraz, mój narzeczony z kolei bardzo polubił niebieską :-)

      Usuń
  3. na olejek z Resibo od dawna mam ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie poczytam więcej o glinkach. Nie miałam jeszcze z tym produktem styczności. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, szykuję obszerny post na temat glinek, pojawi się najpóźniej w przyszłym tygodniu. :-)

      Usuń
  5. Nie znam żadnego z tych kosmetyków :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze przyjdzie pora na bliższe zapoznanie! :-)

      Usuń
  6. Olejek z Resibo bardzo chcę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy ten balsam do ciała Resibo. Śliczne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety nie znam żadnego z Twoich produktów. Gdzieś wśród blogów słyszałam o olejku z Resibo i nic poza tym. :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na krem do twarzy MIYA ciągle mam chrapkę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajna zimowa pielęgnacja,ja nie znam żadnego z tych kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam zatem do zapoznania się z którymś :-)

      Usuń
  11. O dziwo nic nie miałam z powyższych kosmetyków, ale na wish liście mam zapisane olejek do demakijażu Resibo, hydrolat pomarańczowy oraz rumiankowy żel Sylveco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei chciałabym teraz wypróbować tymiankową wersję Sylveco. ;-)

      Usuń
  12. Olejek Resibo to u mnie nowość, którą wprowadziłam stosunkowo niedawno do demakijażu. Stosuję go podobnie jak Ty, po płynie micelarnym. Faktycznie doskonale rozpuszcza resztki makijażu, mnie tylko nieco drażni jego zapach.
    Peeling z BodyBoom uwielbiam i w tym roku w końcu skuszę się na pełne opakowanie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zapach jest całkiem okej. :-) A z peelingów BodyBoom polecam kokoska, mój faworyt :-)

      Usuń
  13. Mam z CosmoSpa parę olejków np. herbaciany, który super likwiduje jakieś wypryski oraz olej kokosowy, który dobrze nawilża włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, herbaciany na wypryski jest świetny i na opryszczkę! A kokosowy również bardzo lubię, ale obecnie mi się skończył. :-)

      Usuń
  14. Na pewno skuszę się przy następnych zakupach na ekobieca na masło i olejek migdałowy ;) krem Miya myWONDERBALM jest na mojej licie jako następny krem na dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie trzy polecam gorąco, bo są świetne kochana. :-)

      Usuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________