wtorek, lutego 28, 2017

Peeling kawitacyjny w domu

Do kosmetyczki zazwyczaj wybierałam się na peeling kawitacyjny. Bardzo lubię ten zabieg, bo jest łagodny dla mojej skóry, a jednocześnie skuteczny. Ładnie oczyszcza pory, spłyca drobne zmarszczki, rozjaśnia cerę, złuszcza martwy naskórek i reguluje wytwarzanie łoju. Tuż po wizycie w salonie kosmetycznym skóra była delikatnie zaczerwieniona, ale po godzinie wyglądała jak nowa. Wiele razy czytałam o tym, że kawitację można też wykonywać w warunkach domowych i po długich namysłach postanowiłam spróbować. Dziś opowiem Wam o moich doświadczeniach, zapraszam do dalszego czytania!

Kawitacja - na czym polega?

W wielkim skrócie kawitacja to zjawisko które zachodzi, gdy na ciecz oddziałuje zmienne ciśnienie, np. gdy wilgotną skórę potraktuje się falami ultradźwiękowymi. Gdy przepływają one przez ciecz tworzą się mikroskopijne pęcherzyki gazu, które w efekcie końcowym rozbijają martwe komórki rogowej warstwy naskórka. Zabieg wykonuje się przy użyciu specjalnego urządzenia zakończonego szpatułką. Ja posiadam model RoyalElite Skin scrubber (peeling kawitacyjny) 8010.

Wtłaczanie kosmetyków, w skórę / sonoforeza

Poza kawitacją urządzenie umożliwia także wtłaczanie preparatów szpatułką za pomocą ultradźwięków. Funkcja ta pozwala na wtłoczenie kosmetyku w głąb skóry, a co za tym idzie polepsza i zwiększa jego działanie. Do tego celu powinnyśmy wybierać kosmetyki nawilżające, aktywne i tonizujące o konsystencji płynu i żelu. Unikać natomiast należy produktów kremowych i tłustych.

Efekty peelingu kawitacyjnego

Przyznam szczerze, że nie widzę znaczącej różnicy pomiędzy kawitacją wykonywaną w gabinecie, a w domu. Efekty są bardzo porównywalne. Sam zabieg jest bezbolesny i całkiem przyjemny. Wykonywany raz na miesiąc lub dwa, pozwala mi dokładnie oczyścić skórę z martwego naskórka. Cera tuż po bywa chwilowo zaczerwieniona, ale po godzinie widać, że ma ładniejszy i przede wszystkim jaśniejszy oraz bardziej jednolity koloryt, wyrównaną strukturę i zyskuje niesamowitą gładkość. To świetny sposób na blizny i przebarwienia potrądzikowe. Peeling kawitacyjny wspomaga również moją walkę z zaskórnikami otwartymi, bardzo ładnie rozbija "czarne główki" i oczyszcza pory na nosie i brodzie, czyli w obszarach podatnych najbardziej na zanieczyszczenia. Co więcej reguluje wydzielanie sebum, spłyca zmarszczki mimiczne oraz usprawnia krążenie i produkcję kolagenu. Wykonywany regularnie znacznie zminimalizował występowanie zmian zapalnych, Ponadto odświeża i pięknie regeneruje. Skóra jest sterylnie czysta i gotowa na przyjęcie kosmetyków pielęgnacyjnych, które znacznie lepiej wchłania. 

Jeśli chodzi o wtłaczanie kosmetyków w skórę (wystarczy odwrócić szpatułkę), efekt również jest widoczny gołym okiem. Skóra wręcz chłonie serum, czy inne kosmetyki pielęgnacyjne. Tuż po staje się bardziej jędrna, nawilżona i uelastyczniona.

Byłam też zaskoczona, że na drugi dzień, podkład na twarzy prezentował się nieskazitelnie - pięknie się stapia, nie robi maski i nie podkreśla suchych skórek. Makijaż również dłużej się trzyma na tak wypielęgnowanej cerze.



Przeciwwskazania

Kawitacja to zabieg dla większości, ale nie dla każdego. Tego typu urządzeń powinny unikać kobiety w ciąży, osoby z chorobą nowotworową (niezależnie od jej rodzaniu) i serca, a także chorujące na gruźlicę, padaczkę, zapalenie żył, czy stwardnienie rozsiane. Nie zaleca się również stosowania dla osób posiadających metalowe implanty, ropne stany zapalne, podrażnioną skórę, czy wystające znamiona. Peeling lepiej odpuścić sobie również w trakcie trwania miesiączki.

Jeśli nie dotyczą Cię wyżej wymienione przeciwskazania, to zabieg ten jest dla Ciebie, niezależnie od tego ile masz lat i jaki masz rodzaj skóry. Peeling kawitacyjny wskazany jest dla każdego, kto boryka się z poszarzałą, zanieczyszczoną cerą i chce zadbać o nią kompleksowo.

Urządzenie do kawitacji

Posiadam jedno z podstawowych urządzeń tego typu. Model 8010 PRO ma niewielki, kompaktowy rozmiar i zasilany jest za pomocą dołączonego do zestawu zasilacza sieciowego - kabel jest dość długi i nie ogranicza ruchów. Moc ultradźwięków jest na poziomie 7W, a ich częstotliwość na poziomie 28Khz (są na rynku droższe i słabsze narzędzia, zwracajcie na to uwagę). Aparat jest bardzo wygodny i łatwy w użyciu. Dobrze leży w dłoni, nie wyślizguje się i pozwala na zachowanie pełnej kontroli w trakcie wykonywania zabiegu. Sprzęt zamknięty jest w plastikowej "walizeczce" zabezpieczonej gąbką w środku, odpornej na uszkodzenia typu upadek. Fajnie przemyślana ochrona. W środku znajdziemy też instrukcję obsługi, która dokładnie obrazuje jak "kierować" szpatułką.



Zabieg kawitacji w domu krok po kroku

Zabieg rozpoczynamy od dokładnego oczyszczania skóry. Pozbywamy się makijażu i sebum. Następnie przechodzimy do peelingu. Zwilżamy naszą cerę solą fizjologiczną, wodą termalną lub płynem micelarnym i prowadzimy szpatułkę po wilgotnej skórze pod kątem 45 stopni. Skóra musi być w trakcie zabiegu regularnie zwilżana, a ruchy płynne, bez zatrzymywania się na dłużej w jednym miejscu. Peelingu nie stosujemy na powiekach oraz w ich okolicy. 

Wtłaczanie kosmetyków odbywa się za pomocą szpatułki ułożonej na płasko. Tak jak już wyżej wspomniałam po prostu przesuwamy nią po skórze, a efekt pulsacyjny sprawia, że kosmetyki wnikają wgłąb naszej skóry. Dzięki temu, że zostają doskonale wchłonięte, cera jest znacznie bardziej nawilżona i odżywiona. Wybieramy preparaty aktywne - nietłuste sera lub żelowe konsystencje. Unikajmy olejków i kosmetyków typowo kremowych. Łączny czas oczyszczania, wygładzania i wtłaczania nie może przekroczyć 30 minut. Tuż po zabiegu możemy przejść do aplikacji pozostałych kosmetyków, które stosujemy do pielęgnacji. 

Ważne

Należy pamiętać, że zawsze, przed i po każdym użyciu należy szpatułkę zdezynfekować. W tym przypadku higiena ma kluczowe znaczenie dla stanu naszej cery i absolutnie nie powinnyśmy tej kwestii pomijać. Korzystając z urządzeń zasilanych sieciowo, bez wbudowanego akumulatora, należy pamiętać aby mieć suche dłonie i sprzętu nie moczyć w wodzie.   







Peeling kawitacyjny w domu to naprawdę fajna sprawa. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że urządzenia w gabinetach mają większą moc, a sam zabieg poprzedzany jest także innymi i kawitacja zazwyczaj jest częścią całości, ale biorąc pod uwagę stan mojej cery, wykonywanie go w domowym zaciszu jest opcją idealną. Koszt urządzenia zwraca się ekspresowo - mój model to koszt rzędu 152zł, a jednorazowo u kosmetyczki przyjdzie nam zapłacić około 50zł. 


Zarówno  RoyalElite Skin scrubber (peeling kawitacyjny) 8010 znajdziecie na stronie importmania.pl. Jestem pod wrażeniem mnogości asortymentu  - znajdziecie tam wszelkiego rodzaju sprzęt kosmetyczny, między innymi lampy kosmetyczne, derma rollery, czy mini kombajny, które brzmią bardzo interesująco i zaciekawiły mnie najbardziej. 

Dajcie koniecznie znać czy lubicie tego typu zabiegi i czy korzystacie z nich zarówno w salonie kosmetycznym, jak i w domu? :-)

*urządzenie otrzymałam do przetestowania

27 komentarzy:

  1. Ja również wykonuję peeling kawitacyjny w domu od ok 3 lat. Moje odczucia odnośnie tego zabiegu są takie jak u Ciebie :) Jest to naprawdę skuteczna metoda oczyszczania twarzy! Zastanawia mnie tylko jedna sprawa. Napisałaś "wykonywany raz na tydzień lub dwa" - tydzień, czy miało być miesiąc? Według wiedzy, którą posiadam zabieg powinno powtarzać się w przedziale 21-28 dni, tyle ile wynosi pełna regeneracja naskórka. Tak mam napisane na ulotce od tego urządzenia, tak wyczytałam w internecie i tak też powiedziała kosmetyczka mojej siostrze.
    Jest też jeszcze jedna kwestia sporna - wiek. Niektórzy specjaliści twierdzą, że nie powinno wykonywać się zabiegów z ultradźwiękami u osób, które jeszcze rosną, gdyż może to źle wpływać na rozwój kości. Jednak w tej sprawie zdania są podzielone.
    Pozdrawiam Ania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, oczywiście mój błąd. Zazwyczaj do kosmetyczki chodziłam raz na miesiąc dwa i oczywiście w domu też staram się raz w miesiącu peeling wykonać. Nie wiem skąd mi się ten tydzień wziął. :-)

      Co do wieku, nie wiedziałam o tym - ja swój pierwszy peeling kawitacyjny miałam wykonany chyba w wieku 16 lub 17 lat. :-)

      Usuń
  2. Ja nie miałam jeszcze nigdy peelingu kawitacyjnego. Nie pamiętam kiedy ostatnio odwiedziłam jakąkolwiek kosmetyczkę ;-) Jestem szalenie ciekawa jaki byłby efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować, to bardzo fajny, ale też dość delikatny zabieg. :-)

      Usuń
  3. Bardzo często korzystam z peelingu kawitacyjnego u mojej kosmetyczki. Zaciekawiłaś mnie wykonywaniem go w domu, muszę się zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bo zakup urządzenia bardzo szybko się zwraca. :-)

      Usuń
  4. A czy masz do polecenia jakieś ampułki lub żele do wtłaczania? Ja często korzystam z ampułek z Rosamanna, ale szukam czegoś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio wtłaczałam żel aloesowy i buzia była jak nowa! :-)

      Usuń
  5. sama mam i bardzo lubie go stosować :D
    choć ostatnio miałam kurację kwasami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię zabiegi peelingiem kawitacyjnym i dawniej często z nich korzystałam. Obecnie ze względu na aparat ortodontyczny niestety nie mogę, ale za jakiś czas, po zakończeniu leczenia, mam zamiar do niego powrócić 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę w takim razie jak najkrócej trwającego leczenia i uśmiechu każdego dnia! Sama mam w planach aparat. :-)

      Usuń
  7. Mały druczek i hasło: "urządzenie otrzymałam do przetestowania" nie sprawia, że pragnę zaufać twojej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co w związku z tym? ;-)
      Jakbym napisała wielkim drukiem, albo nie zaznaczyłabym, że urządzenie dostałam a nie kupiłam, to pewnie też znalazłby się ktoś, kto podważyłby autentyczność mojej opinii. Standard. ;-)

      Usuń
    2. Brak autentyczności. Niestety blogerski i vlogerski światek tonie w morzu zakłamania za dary losu.

      Usuń
    3. Drogi Anonimku, lepiej się czujesz po wylaniu frustracji? :-) Ja wyprowadzać Cię z błędu nie zamierzam, a tłumaczyć się tym bardziej. Dyskusję uważam za zakończoną, bo nie zwykłam prowadzić dialogu z kimś, kto nie ma odwagi się nawet podpisać. ;-)

      Usuń
    4. Hmm, a może właśnie to, że fakt otrzymania urządzenia od dystrybutora nie został przemilczany, może świadczyć o rzetelnym podejściu do recenzji? Poza tym ten wpis to nawet nie tyle recenzja tego urządzenia, co opis samego zabiegu i Agaty podejścia, więc doszukiwać się tu można co najwyżej reklamy kontekstowej :-)

      Usuń
  8. Z jednej strony wydaje się to być fajną opcją, ale z drugiej jakoś nie jestem do końca przekonana. Urządzenie za 150 zł wydaje mi się odrobinkę... podejrzane. Oczywiście mogę być w błędzie, ale ja bym po prostu była na Twoim miejscu ostrożna i sceptyczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co w nim podejrzanego? Tego typu urządzenia do kawitacji w domu kosztują +/- tyle w zależności od zaawansowania modelu. Te gabinetowe mają większą moc, dlatego są między innymi znacznie droższe.

      Usuń
  9. właśnie planuje zakup takiego sprzętu przede wszystkim dla sonoforezy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. POzna jesienia zeszlego roku skusilam sie na zakup urzadzenia do kawitacji do uzytku w domu (model niemal identyczny jak urzadzenie ze zdjecia w poscie) i jestem bardzo zadowolona. Nawet niewprawiona osoba po przeczytaniu instrukcji poradzi sobie z wykonaniem poprawnej kawitacji, a efekty nie odbiegaja od tych, ktore uzyskac mozna w gabinecie. Swietne rozwiazanie dla osob, ktore chca zadbac kompleksowo o cere, a jednoczesnie nie wydac majatku...

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie miałam takiego zabiegu. Teraz jestem bardzo zadowolona ze stanu swojej cery. Głównie dzięki serum LIQ CC rich. Może wybiorę się do kosmetyczki w ramach eksperymentu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rewelacja! Byłam kilka razy u kosmetyczki na tym zabiegu i zawsze byłam zadowolona. Jednak ta opcja domowa bardziej do mnie przemawia, ponieważ urządzenie dotyka tylko i wyłącznie mojej twarzy. I cena tez jest bardzo atrakcyjna, zwłaszcza jeśli ktoś regularnie uczęszcza do kosmetyczki na ten zabieg. Dopisuję do mojej listy zakupów na marzec:).

    OdpowiedzUsuń
  13. Od lat zagladam na twojego bloga i nigdy nie zauwazylam żebyś zachwalala jakis produkt tylko dlatego ze producent Ci go podeslal wiec Anonim chyba ubolewa ze jemu nikt nic nie podsyla ;-) juz od jakiegos czasu mysle o takim sprzecie wiec dla mnie recenzja super :-) ja u siebie dostrzegam podbrodek i zastanawiam sie czy jakies urzadzenie mogloby mi pomoc sie go choc pozbyc...masz jakis pomysl?

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeden z moich ulubionych zabiegów no oprócz masek algowych.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaciekawiłaś mnie. Czy jest ryzyko, że można sobie tym urządzeniem zrobić krzywdę?

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡

Pozdrawiam serdecznie,
Agu

ps. Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).
__________________________________________________