środa, lutego 08, 2017

Ulubieńcy stycznia

Luty zdążył się już rozgościć na dobre, więc zapraszam na szybki przegląd styczniowych perełek. Jak zwykle będzie trochę kosmetyków kolorowych i pielęgnacyjnych. Zobaczcie co mnie zachwyciło w pierwszym miesiącu tego roku. :-)



Annabelle Minerals, matujący podkład mineralny, to jeden z tych dobrych powrotów. Obecnie jest w użyciu w zasadzie codziennie i przy każdej aplikacji odkrywam jego moc na nowo. Przepięknie wygląda na skórze, a stosowany regularnie poprawił jej stan. Obecnie mam znacznie mniej zaskórników i drobnych grudek, a większe wypryski nie pojawiają się wcale. Korektora używam jedynie na obszar wokół oczu. Bardzo podoba mi się wykończenie jakie podkład daje. To nie jest tępy, płaski mat, tylko jedwabista warstwa, która sprawia, że cera prezentuje się zdrowo, gładko i jednolicie. Mój odcień to golden fairest, ale w zapasie czeka już golden cream, który jest jeszcze jaśniejszy. Do kupienia tutaj.


Z paletą Urban Decay Naked 2 łączy mnie tzw. "love-hate relationship". Niby nie podoba mi się to, że mimo prób wyróżnienia poszczególnych kolorów i tak kończę z makijażem oka, który nie zdradza po ile cieni sięgnęłam, bo czasami zależy mi, by te przejścia były bardziej widoczne. Z drugiej zaś strony doceniam fakt, że paletka pozwala na podkreślenie spojrzenia w kilka minut i zapewnia miękki efekt, nawet jeśli wyjątkowo się spieszymy lub brakuje nam umiejętności rozcierania. Jeszcze mi się nie zdarzyło, by makijaż nią wykonany wyglądał źle, niezależnie od tego, czy użyłam jednego koloru, czy pięciu. Cienie są świetnie napigmentowane, mają przyjemną konsystencję, wspaniale się ze sobą łączą i nie osypują się w trakcie aplikacji. Naked 2 to jedna z tych bezpiecznych, uniwersalnych opcji odpowiednich dla każdego, niezależnie od okazji. Do kupienia tutaj.

Ulubieńcy kwietnia




Golden Rose longstay liquid matte lipstick w odcieniu numer 03 to jedna z moich ukochanych szminek, nie tylko w styczniu. Ma przepiękny, zgaszony odcień różu idealny zarówno na co dzień, jak i na większe okazje. To kolor widoczny, ładnie akcentujący usta, ale nienachalny. Czuję się w nim znakomicie! W dodatku pomadka jest trwała, równomiernie się ściera, nie wylewa się poza kontur ust, nie wysusza ich, ma wygodny aplikator, ładnie pachnie i kosztuje grosze. Szminkowy ideał. :) Do kupienia tutaj.


Wszelkiego rodzaju zgaszone odcienie to "moje" barwy i chętnie sięgam po tego typu kolory w makijażu. Nie mogło więc w zestawieniu zabraknąć różu Nabla Regal Mauve, który na policzkach prezentuje się obłędnie. Zapewnia efekt subtelnego, dziewczęcego rumieńca o aksamitnym wykończeniu. Nie posiada drobinek, ma typowo satynowe wykończenie i bardzo długo się utrzymuje. Nie robi plam, pięknie łączy się z każdym bronzerem i jest szalenie wydajny. Możecie mi wierzyć lub nie, ale posiadam go już od kilku miesięcy i jest jednym z najczęściej używanych przeze mnie róży, a wciąż widać na nim ten piękny, tłoczony wzór. Na koniec dodam jeszcze, że już samo miedziane opakowanie zamykane na magnes robi wrażenie, ale róż możemy nabyć także w postaci wkładu. Kupicie go np. tutaj.




Lekki krem nagietkowy Sylveco miał już swoje pięć minut na blogu i to kilka postów temu. No cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak powtórzyć zachwyty. Pomaga mi utrzymać cerę w ryzach, zachować jej odpowiedni poziom nawilżenia, pięknie ją zmiękcza i wygładza. Jest też doskonałą bazą pod pokład mineralny. W dodatku szybko się wchłania do matu, nie pozostawia lepkiej warstwy i posiada wygodne opakowanie z pompką, W sprzedaży np. tutaj.


Ostatnim odkryciem stycznia jest serum głęboko nawilżające Phenome Sustainable Science Quenching powerful serum. Początkowo nie sądziłam, że tak lekka formuła sprawdzi się przy mojej wysuszonej na wiór skórze, jednak efekty bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Serum używam naprzemiennie z żelem aloesowym, jako bazy pod krem. Kosmetyk konsystencją przypomina mi kwas hialuronowy. To nietłusty, dość rzadki i wodnisty żel, który ekspresowo się wchłania. Buzia po aplikacji momentalnie staje się miękka i gładka w dotyku, świeża, a ponadto znika jej napięcie i ściągnięcie. Tuż po całkowitym wchłonięciu serum (nie pozostawia żadnej lepkiej warstwy), sięgam po krem. Phenome napakowane jest dobrymi składnikami, mamy tu m.in. wody roślinne, sok aloesowy, kwas hialuronowy, proteiny pszenicy i liczne ekstrakty. Jedyną wadą może być wysoka cena - aż 149zł/30ml, która niestety nie idzie w parze z wydajnością. Serum ubywa w zastraszającym tempie. Dostępne jest tutaj.


I to już wszystkie moje hity stycznia, koniecznie podzielcie się swoimi! :-)

42 komentarze:

  1. Piękne są te pomadki Golden Rose :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo jaki cudny ten róż Nabla! Ten wzorek, to pudełko! Tylko ta cena :-/

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomadka w odcieniu 03 z Golden Rose jest również moim ulubieńcem. Pięknie wygląda na ustach, nie jest zbyt nachalna. Zresztą lepiej się czuję w nudziakowych, zgaszonych różach niż w mocnych i wyrazistych. Planuję jeszcze dokupić 2 nowe odcienie z tej serii:13 i 16.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym nowym odcieniom muszę się właśnie przyjrzeć, bo choć czasem lubię poszaleć z intensywnymi ustami, to na co dzień jednak stawiam na przybrudzone nudziaki. :-)

      Usuń
  4. Uwielbiam płynne szminki z GR i planuję napad na wyspę po kolejne kolory :D. Co to za odcień z lewej strony wśród tej trójki?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie rozumiem zachwytu nad tym różem z Nabli :( Mam ten sam odcień i moim zdaniem róż jest bardzo przeciętny - wcale tak długo się nie utrzymuje a do tego ma okropny, chemiczny zapach. Kupiłam kilka wspaniałych kosmetyków z Pani polecenia, ale ten róż mnie mocno rozczarował. Żałuję zakupu. Pozdrawiam. Maja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maju, to że róż Ci kolorystycznie nie podpasował, albo że nie utrzymuje się długo jestem w stanie zrozumieć, bo odcień to kwestia gustu, a trwałość zależy od wielu czynników, no i nie ma kosmetyków idealnych, które będą odpowiadać każdemu. :-) Zaskoczyło mnie jednak info o zapachu, przyznam szczerze, że mam kilka róży i rozświetlaczy marki Nabla i aż wszystkie przed chwilą powąchałam - moje egzemplarze pachną tak delikatnie, że dopiero po chwili wyczuwam w nich jakikolwiek aromat. W moim odczuciu nie jest ani drażniący, ani chemiczny. :-) Przykro mi, że akurat róż nie spełnił Twoich oczekiwań. :-( I mam nadzieję, że nietrafionych zakupów będziesz miała jak najmniej. :-) Pozdrowienia.

      Usuń
    2. O ile dobrze pamietam kosmetyki Nabli zamawialam na ekobieca. Skusilam sie rowniez na rozswietlacz Baby Glow i kredke do brwi Neptune. Rozswietlacz tez ma moim zdaniem chemiczny, wyczuwalny zapach (ale moze rzeczywiscie to kwestia gustu). Na policzku jest slabo widoczny :( O wiele ladniejszy efekt daje taniutki My secret. Na szczescie kredka jest super. Wiecej kosmetykow tej marki na pewno juz jednak nie kupie. Pozdrawiam serdecznie ze Szczecina. Maja

      Usuń
    3. Kwestia także odbioru zapachów, bo widzisz, ja tego zapachu praktycznie nie czuję i w żaden sposób mi nie przeszkadza. Rozświetlacz i róż bardzo lubię, a kredkę również mam i uważam, że jest tak samo świetna. :-) Tak to już jest, że nie wszystkim wszystko pasuje niestety. :-) Pozdrowienia! :-)

      Usuń
  6. Śliczny róż.
    Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Róże Nabla są takie piękne, ale na razie inwestuje w ich cienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, cienie są równie boskie, mam kilka i uwielbiam!

      Usuń
  8. Zaciekawiło mnie serum marki Phenome ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam niczego, ale muszę rozejrzeć się za produktami marki Nabla ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bo u mnie wszystkie sprawdzają się fantastycznie!

      Usuń
  10. Pomadki GR wyglądają ciekawie. Fajne kolory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała gama kolorystyczna jest ciekawa :-)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Warto poznać ofertę Sylveco bliżej :-)

      Usuń
  12. Przypomniałaś mi właśnie o tej palecie Naked2 - z powodu innych nowości kompletnie ją zaniedbałam a faktycznie jest bardzo fajna ! Wrócę do niej dzięki Tobie :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. z Twoich ulubieńców znam tylko podklad annabelle :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Naked 2 jest na mojej liści must have już od dłuższego czasu ale nadal się na nią nie zdecydowałam. Jest idealnie tym czego szukam więc może w tym roku się uda :)
    piękne zdjęcia ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem od dawna zakochana w tej pomadce z Golden Rose, najpiękniejszy kolor dzienny w mojej kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne odcienie pomadek z GR ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Znam tylko podkład Annabelle Minerals - lubię go, ale mam trochę za ciemny odcień, więc sięgam po niego tylko latem :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nabla kusi mnie od dawna, a pomadki GR też bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pomadki Golden Rose uwielbiam choć tego koloru jeszcze nie próbowałam :)
    Róże Nabla mega mnie kuszą ^^

    OdpowiedzUsuń
  20. Pomadki Golden Rose <3 ostatnio mam coś z bardziej intensywnymi odcieniami, może zamiast n-tego nudziaka kupię w końcu coś mocniejszego :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Też lubię podkład AM i krem z sylveco.:)

    OdpowiedzUsuń
  22. W tym miesiącu moim hitem jest paleta MUA i pomadki matowe Catrice :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Róże Nabla od jakiegoś czasu mnie kuszą, chyba w końcu wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Naked ma ładne kolory, takie jak lubie ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dopiero zaczynam przygodę z minerałami (przekonałaśmnie do spróbowania) jednakze nie do końca wiem jakiego kremu użyć pod ten podkład :/ które kremy polecasz? :) Pozdrawiam, Patrycja.

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡

Pozdrawiam serdecznie,
Agu

ps. Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).
__________________________________________________