środa, marca 22, 2017

Kolejna garść rozczarowań!

Dziś przychodzę z kolejną porcją rozczarowań. Muszę, po prostu muszę ponarzekać na jeden krem, który wszyscy tak bardzo chwalą, a mi zrobił na twarzy masakrę. Będzie też o niefajnej maskarze i słabo napigmentowanym trio do konturowania. Ciekawe? No to lecimy!



KosmetykiCethapil DA Ultrasprawdzają się u mnie naprawdę nieźle. Uwielbiam Effaclar Duo [+], regularnie sięgam też po Cicaplast Baume B5, który genialnie koi podrażnioną skórę. Jakiś czas temu jednak skusiłam się na sztandarowy Cicaplast. Bardzo często nazywa się go "opatrunkiem w tubce". Ma przynosić natychmiastową ulgę, regenerować skórę i łagodzić wszelkie zaognione, podrażnione miejsca. Lekarze rekomendują go zarówno na blizny po operacjach, do cer uwrażliwionych po zabiegach dermatologicznych, czy chociażby na silne podrażnienia lub przesuszenia spowodowane alergią bądź innymi czynnikami. Ostatnio miałam trochę problemów z twarzą - zawsze występuje u mnie reakcja łańcuchowa, gdy coś jest nie tak z moim zdrowiem, widać to na mojej buzi w mig. Pełna nadziei więc nałożyłam Cicaplast na twarz, no i zaczął się ogień. Ten krem tak okrutnie mnie podrażnia, że naprawdę nie chciałybyście tego widzieć. Nie dość, że tuż po aplikacji skóra zaczyna szczypać, to jeszcze robi się czerwona jak burak. Robiłam kilka podejść (na szczęście na małych obszarach), za każdym razem było to samo. W dodatku preparat ma niby żelową, ale jakby lepką warstwę i mam wrażenie, że skóra przestaje oddychać. Kurcze, totalny zawód z mojej strony, choć wiem, że akurat ten kosmetyk z gamy LRP zbiera same dobre opinie.

La Roche Posay Effaclar Duo [+]
La Roche Posay Effaclar - nowy ulubieniec do mycia twarzy



Kolejnym rozczarowaniem jest Cethapil DA Ultra, czyli krem intensywnie nawilżający. Kupiłam go po rekomendacji dermatologa, bo niby lekki, niekomedogenny, a zarazem silnie nawilżający. Faktycznie szybko się wchłania, nie zostawia lepkiej warstwy i nie zapycha, ale żeby dogłębnie nawilżał i odżywiał przesuszoną skórę, to już nie bardzo. Nie zauważyłam, by w jakikolwiek sposób poprawił stan mojej cery. Gdy potrzebowała konkretnego wsparcia i kosmetyku, który ją uspokoi, niestety Cethapil okazał się niewystarczający. A szkoda, bo emulsję micelarną bardzo lubię. 


Zawiodła mnie także maskara Max Factor False Lash Epic. Złoto-czarne opakowanie kryje w środku dość dziwaczną szczoteczkę. Wszystko byłoby ok, gdyby nie ta iglasta kulka na jej końcu, która nieco kojarzy mi się z maczugą. To ona sprawia, że tusz, kiepsko się sprawdza - zbiera za dużo kosmetyku, powoduje sklejanie i grudki. Gdyby tak ja uciąć (w sumie zaczęło mi to już chodzić po głowie), z False Lash Epic byłaby całkiem niezła maskara, bo ogólnie zachwyca czernią, ładnie pogrubia i wydłuża. Jednak każdorazową aplikację muszę zakończyć inną szczotką, by rzęsy odpowiednio rozdzielić i pozbyć się z nich nadmiaru produktu. Inaczej efekt pajęczych nóżek murowany. Max Factor ma w swym asortymencie zdecydowanie bardziej udane tusze.

→ 5 kosmetyków poniżej 20zł, które musisz poznać
 Kosmetyki kolorowe, których używam najczęściej


Do nieudanych kosmetyków zaliczam także pomadkę Essence z edycji limitowanej Winter glow w bardzo twarzowym odcieniu 02 Winter Kissed. Dlaczego? Przez jej formułę. To kolejny kosmetyk, który ma postać pisaka zakończonego gąbką. W jego nakrętce jest natomiast umieszczony kolor o konsystencji pudru. Nie wiem kto to wymyśla i po co. Trzeba się namachać, by pokryć usta jednolitą warstwą szminki. Efekt końcowy wygląda dokładnie tak jakbyśmy sobie matową pomadkę wklepały palcem, a poza tym jest nietrwały, szybko się rozmazuje i ściera. Essence i Catrice podłapało koreański trend na te wszystkie kosmetyki typu "cushion", ale niestety w obu markach to rozwiązanie się nie sprawdza (niewypałem są też cienie Catrice, o których pisałam tutaj oraz róż Essece - bohater ostatniego wpisu Miskejt, z którym również miałam do czynienia).


Listę zamyka Catrice Sculpting Powder Palette, czyli paleta do konturowania zawierająca bronzer, róż i rozświetlacz. Jak markę bardzo lubię (w tym róże i bronzery także!), tak na to trio muszę ponarzekać. Kolory ma bardzo ładne, na próżno szukać tu wściekłej pomarańczy, czy cegły. Jednak co z tego, skoro kosmetyk jest praktycznie niewidoczny na skórze. I to w dodatku tak jasnej jak moja. Po raz kolejny to napiszę: muszę się nieźle namachać pędzlem, by faktycznie było widać jakiś kontur. Choć być może dla kogoś będzie zaletą fakt, że trudno sobie zrobić nią krzywdę. Nie wiem, czy to nie była edycja limitowana, ale jeżeli jakimś cudem paletka wpadnie Wam w ręce, radzę odpuścić zakup.

 Garść rozczarowań ostatnich tygodni
→ Makijaż na każdą kieszeń: Catrice, Golden Rose, Kobo, Miss Sporty


I to już wszystko na dziś. Koniecznie napiszcie co Was rozczarowało w ostatnim czasie! Jakich kosmetyków lepiej się wystrzegać? :-)

24 komentarze:

  1. Na szczęście nie trafiłam na żaden z tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem jak klasyczny Cicaplast sprawdza się na podrażnionej skórze, natomiast na świeże blizny działa super. Naskórek znacznie szybciej się regeneruje, a blizna dość szybko staje się elastyczna.

    OdpowiedzUsuń
  3. rzeczywiście dziwna ta szczoteczka. a tych pomadek z Essence nawet nie znałam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Będę pamiętała alby omijać je szerokim łukiem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie mam żadnego z wyżej wymienionych :) świetny post "ku przestrodze" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie rozczarował olejek do demakijażu z Nacomi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam inne tusze MaxFactora i sie spisały jednak ta szczoteczka jest faktycznie przekombinowana. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie miałam styczności z żadnym z tych kosmetyków, chyba na szczęście :) mnie zawiodła matowa pomadka AVON...

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi obecnie Cetaphil ratuje tyłek, tylko ja chyba mam troszkę inną wersję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja nie wiem po co tak wydziwiają z tymi szczoteczkami od tuszu :) dla mnie im prostsze - tym lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. na szczęście dawno już nie trafiłam na bubel...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się tak zawiodłam na tuszu Pupa. Smoła i paćka :( a do tanich nie należy. Nazwa firmy wskazuje dobitnie gdzie należy go producentowi wsadzić!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Też się zastanawiam co odbiło projektantom szczoteczki MaxFactora.... Przecież ona totalnie nie ma sensu...

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie testowałam żadnej z tych rzeczy, ale u mnie totalną klapą okazały się kremy do twarzy z tołpy i sylveco. Po obu miałam maskarę :x

    OdpowiedzUsuń
  15. No szkoda, że takie rozczarowania. To trio Catrice wygląda przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. I dzieki temu postowi moja lista zakupow sie troszke skrocila

    OdpowiedzUsuń
  17. mnie ostatnio rozczarowała pomadka w płynie od Kobo. Producent pisze o niej trwała, matowa pomadka. No niestety nie jest ani matowa ani trwała. Nie zastyga na ustach, nie ma nic wspólnego z modnymi teraz matowymi pomadkami nie do zdarcia. Jestem zła, że wydałam ostatnie pieniądze na taki bubel

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie rozczarowała ostatnio paleta cieni ABH Modern Renessance - przepiękne odcienie ale cienie tak się sypią,że mimo kilku makijaży niektóre z cieni wyglądają jak po dobrej wojnie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam okazji stosować żadnego z nich, ale dobrze wiedzieć, że to trio z Catrice jest kompletnie niewidoczne.. wkurzyłabym się, gdybym przypadkiem nabyła taki bezsensowny produkt.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie miałam żadnego z tych produktów jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Na szczęście nie natknęłam się na żaden z tych produktów.
    Jeśli chodzi o kremy nawilżające to polecam ananasowy krem z Organique :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Widziałam szczoteczkę tego tuszu w drogerii i od razu mnie zniechęciła do zakupu. Nie wiem kto im wymyślił ten "patent" ale raczej im nie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja również miałam ten sam problem z LRP ale z kremem Kerium, który w nazwie jest kojący do skóry wrażliwej i podrażnionej. Niestety krem jeszcze bardziej podrażnia i zaognia. Nie wiem czego to może być wina. Tusz u mnie również się nie sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  24. Co do Cicaplast to mam mieszane uczucia. Miałam próbkę, którą stosowałam po peelingu chemicznym i plusem było to, że dzięki jego lepkiej konsystencji fakt, że twarz mi odpada nie był tak widoczny a dodatkowo skóra się nie przesuszała, jednak stosowany dłużej niż 2-3 dni zaczynał zapychać. To faktycznie taki opatrunek ale mam wrażenie, że mocno sylikonowy i skóra nie do końca pod nim oddycha.

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡

Pozdrawiam serdecznie,
Agu

ps. Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).
__________________________________________________