środa, czerwca 21, 2017

Najciekawsze nowości kosmetyczne: Miya, Makeup Revolution, Yves Rocher i inne

Dziś szybki przegląd najciekawszych nowości w mojej kosmetyczce. Będzie trochę pielęgnacji i kolorówki, czyli dla każdego coś dobrego. Zapraszam!



O tym, że bardzo lubię kremy MIYA już wiecie. Różowy po dziś dzień jest jednym z moich ulubieńców, ale czy słyszałyście o nowości marki? Dziewczyny podesłały mi jakiś czas temu swoje nowe dziecko, czyli MIYA myPOWERelixir. To serum rewitalizujące, które wzbudziło moją ciekawość od razu, gdy tylko zobaczyłam zapowiedzi na instagramie. myPOWERelixir jest odpowiednio skomponowaną mieszanką  11 drogocennych składników. W składzie znajdziemy olejek chia, jojoba, z gorzkiej pomarańczy, ze słodkich migdałów, ryżowy, kokosowy, a także masło mango, wosk ze skórki pomarańczy, ekstrakt z planktonu oraz witaminy E i F. Kosmetyk ma za zadanie między innymi dodać skórze energii i przywrócić naturalny blask, ożywić poszarzałą cerę, wyrównać koloryt, ujędrnić, napiąć, wygładzić drobne zmarszczki oraz nawilżyć. Brzmi nieźle, prawda? Nie używam serum zbyt długo, ale pierwsze wrażenia, to ogromne tak. Już na wstępie urzeka swoim kobiecym, a zarazem skromnym designem. Po otwarciu słoiczka nasz nos zostaje rozpieszczony pięknym zapachem. Serum ma zwartą konsystencję, która pod wpływem ciepła palców zamienia się w przyjemnie olejową. Aplikacja to czysta przyjemność, bo kosmetyk gładko sunie po skórze i równomiernie rozkłada się na twarzy. Szybko się wchłania i pozostawia delikatną warstwę ochronną. Ja obecnie stosuję serum na noc (można też na dzień, pod makijaż, ale ja latem wolę bardziej żelowe konsystencje) i jestem zaskoczona tym, jak promiennie, zdrowo i świeżo wygląda rankiem moja cera. Jest miękka, nawilżona, rozjaśniona, ujędrniona i wygładzona. Nie ma suchych skórek, ani zaczerwienionych obszarów. Co równie ważne - nie zaobserwowałam na niej nowych zmian, nie pojawiły się żadne krostki, nie wystąpiło żadne zapchanie. Ania i Ania - założycielki MIYA Cosmetics podpowiadają na opakowaniu, że kosmetyk możemy stosować na kilka sposobów:
→jako serum rewitalizujące - wystarczy rozgrzać w dłoniach i wklepać w skórę opuszkami palców,
→jako olejek do pielęgnacji - delikatnie rozmasowujemy okrężnymi ruchami,
→jako serum pod oczy - delikatnie wklepując w obszar pod oczami,
→jako maseczkę całonocną - nanosimy grubszą warstwę ruchem wklepującym i zostawiamy do rana,
→jako olejkowe serum do ust - aplikujemy na wargi,
→jako rozświetlacz - mieszamy z podkładem albo nanosimy na szczyty kości policzkowych. 

Myślę, że za jakiś miesiąc, dwa, albo po prostu, gdy zbliżę się do końca słoiczka, poświęcę serum oddzielny wpis - co Wy na to? :-)  Regularna cena słoiczka o pojemności 50ml, to 99,96zł

A to nie wszystko, bo mam dla Was rabat!:-) Wystarczy  podczas składania zamowienia w sklepie online miyacosmetics.com wpisać kod rabatowy: AguBlog. Obniża on cenę myPOWERelixir (oraz pozostały asortyment, oprócz zestawów promocyjnych) o 20%, a dodatkowo jeszcze jest darmowa wysyłka. :-) Kod ważny jest do 25.06, czyli do niedzieli, do końca dnia. 



Przyleciało też do mnie z ekobieca.pl sporo nowości Makeup Revolution. :-) Głównie czekoladki: paleta cieni Golden Bar i dwie palety do konturowania Bronze and Glow, Light and Glow oraz linia Renaissance. W jej skład wchodzą dwie paletki cieni Renaissance Palette Day i Renaissance Palette Night oraz paletka do konturowania Renaissance GLOW. Szykuję na ich temat oddzielny wpis, więc nie będę się teraz zbytnio rozwodzić. Muszę tylko napisać, że jest super! Całość prezentuje się przepięknie (złote akcenty i te maleńkie niby torebeczki wymiatają!), myślę, że się ze mną zgodzicie. Kolorystyka całkowicie w moim guście, pigmentacja i trwałość też niczego sobie i ogólnie jestem pod sporym wrażeniem, ale wszystko szczegółowo opowiem i pokażę jeszcze w tym tygodniu. 






Jestem totalnym pomadkowym freakiem i choć mam szminek już sporo, to wciąż kuszą mnie kolejne. Teraz mam fazę na wszelkie brudne, zgaszone odcienie nude i ostatnio udało mi się odkryć 3 świetne nowości! Pierwsza z nich, to matowa pomadka w płynie LashBrow w odcieniu 05 Naked. Przepiękny, bezpieczny kolor i niesamowita trwałość! Ostatnio miałam nią pomalowane usta na weselu i przetrwała nawet dwudaniowy obiad, w tym rosół. Nie ściąga ust, nie funduje rodzynki, nosi się komfortowo. Jest genialna! Druga to także pomadka w płynie Milani, Amore Matte, w odcieniu 11 Precious. Już nieco ciemniejsza i wybijająca się na pierwszy plan, ale również dość uniwersalna. Na ustach prezentuje się bardzo gładko, mimo matowej formuły nie podkreśla ich naturalnych załamań. Długo się utrzymuje, nie obciąża. Mam ochotę na więcej. Trzecia i ostatnia szminka to również płynna formuła - Gosh, Liquid Matte Lipstick, w kolorze 001 Candyfloss. Dość jasny, przybrudzony róż, idealny na co dzień. Zastyga troszkę wolniej od pozostałych i jest na początku nieco lepka, ale również przyjemnie się nosi i nie przesusza ust. Wszystkie znajdziecie tutaj


W przesyłce od Artdeco znalazłam między innymi Setting Powder Compact, czyli transparentny puder matujący. Czeka póki co na swoją kolej, ale nie byłabym sobą, gdybym choć raz go nie użyła. Ładnie matuje i zmiękcza optycznie cerę, wygładzając jej strukturę i chowając pory. Myślę, że sie polubimy. Godna uwagi jest także paleta korektorów Artdeco Most Wanted Color Correcting Palette. Zawiera ona 4 korektory do zadań specjalnych: zielony, fioletowy, żółty i pomarańczowy. Nazbierało mi się kilka kosmetyków tego typu i jak je już wszystkie sprawdzę, to przygotuję porównanie. Do kupienia w Douglasach.


Zawitała do mnie także nowa edycja limitowana Yves Rocher Collection Ete. W jej skład wchodzi woda toaletowa, żel pod prysznic i perfumowana mgiełka do włosów. Zapach jest bardzo orzeźwiający, odprężający i lekki, taki iście wakacyjny. Mieszanka cytrusów, owoców i mięty, to typowo letnie aromaty, które wpisują się w me gusta. Nie drażnią, nie przytłaczają, sprawdzą się nawet w największe upały. Linia cały czas jest dostępna tutaj.


W paczce z nowościami Lirene moją uwagę zwróciły dwa płyny micelarne. Pierwszy, to duo płyn micelarny z olejkiem rycynowym. Drugi natomiast, to płyn micelarny nawilżająco-łagodzący z d-panthenolem. Tego typu kosmetyki idą u mnie jak woda, akurat kończę butelkę Garniera i La Roche-Posay, więc wkrótce przekonam się jak sprawdzają się te ze zdjęć. Na pewno dam Wam znać! Kupicie je w każdej drogerii.



Fajną nowością Lirene jest także brązująca mgiełka. Posiada olejkową duo-formułę z bursztynem i zapewnia bardzo ładny kolor bez smug, czy zacieków. Nawet na moich ultra bladych nogach prezentuje się ładnie i gwarantuje równomierny koloryt, więc polecam. Plusik też za wydajność! Do kupienia np. w Rossmannie.



Wreszcie trafił też do mnie krem do rąk Yope w wersji szałwia i zielony kawior. Ostatnio zaprzyjaźniłam się na nowo z nawilżaniem dłoni, bo moje skórki są w opłakanym stanie i w ogóle jestem cała podrapana przez kocie pazurki. ;-) Muszę więc zadbać o regenerację, by nie straszyć. Krem ma bardzo lekką konsystencję, szybko się wchłania, dobrze nawilża i świeży, ziołowy aromat. O uroczej tubce chyba nie trzeba wspominać? ;-) Do kupienia tutaj


I to już wszystko co chciałam Wam dziś pokazać. Koniecznie dajcie znać jakie kosmetyki w ostatnim czasie zasiliły Wasze toaletki i czy znacie te wyżej przeze mnie wymienione!

16 komentarzy:

  1. Sporo ciekawych produktów. Chociaż najbardziej interesuje mnie to serum miya. Ciekawa jestem Twojej opinii po dłuższym używaniu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeurocza cała kolorówka od MUR ! U mnie ostatnio sporo nowinek z serii podkład,korektor,puder a nawet hybrydy - a więc testuję :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Niecierpliwie czekam na recenzję serum, kusi mnie odkąd tylko pojawiło się na profilu Miya :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawe nowości i te piękne opakowania <3

    OdpowiedzUsuń
  5. czuje się zaciekawiona kilkoma produktami zdecydowanie :D widzę MUR bardzo ładne opakowania zrobiło <3

    OdpowiedzUsuń
  6. odkąd serum pojawiło się w Super-Pharm mocno się nim zainteresowałam. Jednak płacić w ciemno 100 zł za produkt średnio widzę. czekam zatem na recenzję czy warto:) kosmetyki z YR przyciągają wzrok. Na mgiełkę z Lirene na pewno się skuszę:) A nowości z MUR wyglądają obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Z wizualnego punkt ocenię rodukty z revolution-cudne!

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem niezwykle ciekawa tego produktu MIYA :) kusi, oj kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super nowości :D W końcu mogłam podejrzeć na realnych zdjęciach te nowe paletki MUR :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Widziałaś juz nowe odcienie Longstay Liquid od GR? kitek też chce krem jak widać ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaciekawiła mnie ta mgiełka brązująca. Czy ona daje efekt od razu czy trzeba poczekać tak jak z samoopalaczem?

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie się prezentują kosmetyki z Makeup Revloution :D też uwielbiam pomadki, właśnie szukam jakiejś w przygaszonym różu ;) mgiełke napewno wypróbuje skoro dobra na bladych nogach

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiedziałam, że MUR wypuściło małe paletki do konturowania :) ciekawie wyglądają, czekam na recenzję!

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie wyglądają te mini torebeczki z MUR, chociaż widać mocną inspirację Charlotte Tilbury :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czekoladki od MUR są urocze :)

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡

Pozdrawiam serdecznie,
Agu

ps. Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).
__________________________________________________