niedziela, października 01, 2017

3 lata bez farbowania włosów - czy było warto? Jak pozbyłam się czerni?

Nie wiem czy jeszcze pamiętacie, ale kiedyś miałam czarne włosy. Wyszło całkiem przez przypadek, bo po prostu średni brąz Wellaton mnie tak urządził, a nosiłam się tak przez lata. Byłam wtedy przekonana, że to mój kolor i że jest on najlepszy na świecie. Czerń dodawała mi powagi i lat, wyglądała płasko, ostro i zbyt kontrastowała z moją ultra jasną karnacją. Wtedy nie lubiłam swojego naturalnego odcienia włosów i jak tylko pojawiał się odrost kupowałam kolejną tubkę farby. Na szczęście poszłam po rozum do głowy i zdecydowałam się na rozjaśnianie do brązu, a chwilę później  zaprzestałam farbowania całkowicie. Jak to się stało? Jak zapuściłam naturalny kolor włosów i czy w ogóle było warto? O tym przeczytacie w dalszej części wpisu.

Moje włosy obecnie, po nocnym olejowaniu i wysuszeniu suszarką na szczotce Tangle Angel PRO

Może wydać się to dziwne, ale do rezygnacji z farbowania namówił mnie mój fryzjer. To również on przekonał mnie do tego, że mój naturalny odcień włosów da się lubić i generalnie natura czasem wie co robi. :-) Jeśli się nie mylę, ostatni raz nakładaną farbę miałam pod koniec listopada 2014 roku, czyli prawie 3 lata temu. Kolor brązu miałam dobrany na tyle dobrze, że odrost nie był widoczny i idealnie stopił się z wypłukującą się farbą. Dziś absolutnie nie żałuję tej decyzji i jestem Maćkowi niesamowicie wdzięczna i że przez systematyczne podcinanie udało mi się całkowicie pozbyć farbowanych końców, choć nie wykluczam, że wkrótce na koloryzację zdecyduję się ponownie. Ilość siwych włosów powoli zaczyna mnie przytłaczać, a pojedyncze srebrne pasma coraz częściej zaczynają rzucać się w oczy (nieważne, że tylko w moje ;-)). 

Jak zmieniły się moje włosy bez farbowania? Co pozostało bez zmian?

✓ Moje włosy są w zdecydowanie lepszej kondycji - mniej się łamią, mniej plączą, są bardziej miękkie w dotyku i lepiej się układają. Końcówki praktycznie się nie rozdwajają, nie są przesuszone, szorstkie i popalone. 
✓ Znacznie zmniejszyła się porowatość - moje włosy raczej nigdy nie będą gładką taflą, zawsze jakiś kosmyk odstaje, albo baby hair żyją własnym życiem, ale odkąd zaprzestałam katowania ich farbą praktycznie wcale się nie puszą, są wygładzone i bardziej śliskie w dotyku. Nie potrzebuję prostownicy, aby były proste, mogę je z powodzeniem układać na szczotce. Jedynie od święta prostuję jakieś pojedyncze, wywijające się końce.
✓ Nie mam płaskiego hełmu na głowie - jednolity kolor, szczególnie farbowana czerń zawsze wygląda bardzo płasko i sztucznie. Naturalny kolor ma różne odcienie, niektóre pasemka są jaśniejsze od słońca, inne odrobinę ciemniejsze. Taka wielowymiarowość podoba mi się o wiele bardziej. 
✓ Widocznie szybszy porost włosów - naturalnie włosy znacznie szybciej mi rosną, chociaż nie, być może rosną tak samo, ale mniej się kruszą i łamią na końcach, przez to efekt jest mocniej dostrzegalny. 
✓  Włosów wydaje się być mniej - choć moje włosy wypadały bardziej za czasów farbowania, teraz jest ich jakby mniej. Wydają się też cieńsze. Czarna farba oblepiała każdy kosmyk dookoła i przez to włosy wizualnie były gęstsze i grubsze. 
✓ Nadal nie ma wymarzonego połysku - niestety moje ciągnące się problemy ze zdrowiem i wahania hormonalne odbijają się na kondycji włosów, które jak to określił fryzjer obecnie są dość "zmęczone i brakuje im życia".  Wciąż brakuje mi więc połysku, który po tuż po farbowaniu zyskiwał na sile. Pracuję nad jego odzyskaniem, ale nie pomagają mi w tym również problemy skóry głowy i konieczność stosowania leczniczych szamponów przeciwłupieżowych o dość silnym działaniu.
✓ Włosy mocniej i szybciej się przetłuszczają - kiedy je farbowałam przetłuszczały się od nasady, później zaczęły coraz mocniej, a teraz, gdy ich porowatość się zmniejszyła oraz dołączyły do tego wahania hormonalne, muszę myć włosy codziennie. Na drugi dzień mam bowiem smętne strąki, błyszczące na kilometr, którym nawet suchy szampon nie pomoże.
✓ Szybsza utrata objętości - przez to, że włosy są cieńsze, szybciej się przetłuszczają i mają niższą porowatość, szybciej tracą swą objętość po umyciu. 
✓ Siwe włosy są moją zmorą - gdy farbowałam włosy widziałam pojedyncze siwe odrosty, ale była to naprawdę rzadkość, no i na bardzo małym odcinku. Obecnie coraz częściej odnajduję długie, srebrne pasma, a w przeciągu ostatniego miesiąca mam wrażenie, że jest ich jakby więcej, co nieco mnie frustruje. :(  Z tego też powodu zaczynam myśleć o ponownym farbowaniu.
✓ Mam więcej pieniędzy i czasu - to chyba oczywiste, że rezygnacja z farbowania to ulga dla portfela, szczególnie, gdy regularnie korzystałyśmy z usług fryzjera. Ja i tak miałam ten komfort, że nie musiałam biegać do salonu, czy sięgać po drogeryjną farbę  (no dobra, na początku wydało mi się, że musiałam i czernią traktowałam całe włosy!) co miesiąc, bo kolor się nie odcinał. Dochodzi do tego oszczędność czasu, który można spożytkować chociażby na pielęgnację. ;-)

moje włosy w czerni i po pierwszym rozjaśnianiu
Jak pozbyłam się czerni?

Powyżej widzicie moje włosy za czasów czerni. Co z tego, że były długie, jak końce były strasznie przerzedzone i suche, a włosy mocno pogniecione. Zdjęcie z prawej strony przedstawia natomiast włosy tuż po pierwszym rozjaśnianiu. Do tej pory nie wiem jak mój fryzjer wyczarował mi taki brąz z czerni. Ogólnie, do dziś nie do końca ogarniam co się wtedy stało, bo w tym temacie jestem zielona, ale dekoloryzacja zawsze kojarzyła mi się ze ściąganiem koloru do żółtka i następnie nałożenia farby, a tu nic takiego nie miało miejsca. :D Kilka miesięcy później miałam jeszcze jedno farbowanie (właśnie w listopadzie 2014), by wyrównać różnice i koniec. Wtedy zaczęło się moje zapuszczanie naturalnych.

Jeśli szukacie sprawdzonego fryzjera w Szczecinie, polecam @maciej.jastrzebski na instagramie!

Rady dla osób chcących wrócić do naturalnego koloru włosów:

→ Pozwól farbie maksymalnie się wypłukać. Przeciągaj moment farbowania jak najdłużej!
Wybierz się do sprawdzonego, zaufanego fryzjera na dekoloryzację! Niech dobierze Ci kolor jak najbardziej zbliżony do Twojego naturalnego odcienia. Nie zawsze uda się to za pierwszym razem. Czasem potrzebnych jest kilka wizyt w salonie. Możliwe też, że początkowo będą to delikatne refleksy/pasemka. Sposobów jest sporo, dobry fryzjer powinien dobrać odpowiedni dla Ciebie i Twoich pasm. 
→ Jeśli się nie znasz, nie masz doświadczenia, nie czujesz tematu, nie kombinuj sama w domu. Chyba nie chcesz wylądować z dziwnym kolorem, bądź po prostu spalić włosów?
→ Zapuszczaj, dbaj, przyspieszaj porost, ścinaj i tak w kółko. :-) Dobrze dobrana farba po jakimś czasie idealnie zgra się z odrostami, nawet jeśli nie odcieniem, to tonacją.
→ Uzbrój się w cierpliwość. Wszystko wymaga czasu, a ten i tak upłynie, szybciej niż myślisz. :-) 

Choć moje włosy wciąż nie są idealne, nie żałuję tego kroku i uważam, że to była jedna z lepszych decyzji jakie mogłam podjąć. Pomijając lepszy stan pasm czuję się po prostu lepiej, młodziej i wydaje mi się, że w naturalnym odcieniu wyglądam bardziej delikatnie. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. :-)

Koniecznie dajcie znać jak to jest u Was! Farbujecie, czy nie? Jeśli tak, to samodzielnie, czy u fryzjera? 

17 komentarzy:

  1. Ja nie farbuje. Jakiś czas temu też robiłam wpis o włosach i pokazywałam jak wyglądają moje. Jeśli masz problemy z ŁZS to spróbuj nakładać na noc żel aloesowy np. od Skin79, a na to olejek z czarnuszki. U mnie zminimalizowało to używanie mocnych szamponów leczniczych, a był taki okres, że przez swędzenie nie mogłam spać. Dodatkowo taka mieszanka dobrze działa na ograniczenie wydzielania sebum.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie Twój naturalny kolor pasuje Ci bardziej! Przyznam, że też zauważyłam, że przy moich naturalnych włosach muszę być je częściej - przy farbowaniu zrezygnowałam z szamponów z SLS i SLES, co spowodowało, że włosy myłam raz na 4 dni i... Staramy dalej dobrze. Czasami używałam tylko trochę suchego szamponu. A myłam dlatego, że zaczynały pachnieć dymem papierosów (ah, dom palaczy). Teraz przy normalnym szampon jest myję co drugi dzień a przy tym bez SLS góra co trzy dni.

    Ale jedno uwielbiam - ten spokój, że nie trzeba się martwić, by kupić nową farbę ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę fryzjera. Prawdziwe cudo 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Twój naturalny kolor jest przepiękny i zdecydowanie bardziej Ci pasuje:) Ja nienawidzę swojego mysiego odcienia i pewnie nigdy nie przestanę farbować;/

    OdpowiedzUsuń
  5. ładna przemiana ja mam mnóstwo siwych włosów wiec bez farby sie nie obejdzie

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niestety widzę za dużo siwych, żeby zrezygnować z farbowania :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie wyglądają obecnie! Nigdy bym się chyba nie zdecydowała na czarną farbę! Widzę wiele niedoskonałości tego koloru na naturalnie czarnych włosach mojej mamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja farbuję już od kilku lat, a ostatnio zdecydowałam się na rozjaśnianie :) Nie zrezygnuję już z tego, bo niestety zaczynają pojawiać się już pojedyncze siwe włosy i trzeba je kamuflować :D

    OdpowiedzUsuń
  9. jakbym nie miala siwuchow juz to moze i bym zeszla do swojego koloru tymbardziej ze mam teraz krotkie wlosy to zajeloby mi to max pol roku, ale siwki sa :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow! Super zmiana! Zupełnie nie rozumiem dlaczego nie byłaś przekonana do swojego naturalnego odcienia, moim zdaniem jest piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdybym miała taki kolor włosów, też bym nie farbowała ;) Niestety mój jest mysi i nijaki ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz piękny odcień brązu taki kawowo-beżowy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Farbowałam się na rudości i na szczęście do fryzjera na dekoloryzację nie musiałam iść, przestałam po prostu farbować. W grudniu minie rok, a ja wyglądam jakbym specjalnie zrobiła sobie takie dziwne ombre :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Twój naturalny kolor naprawdę Ci pasuje więc dobrze się stało:)
    Ja przez lata farbowałam, a od 1,5 roku już nie:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ładny kolor włosów 😉 Ja też zdecydowałam się na powrót do natury po 12 latach farbowania/rozjaśniania, gdyż sama nie wiedziałam w jakim kolorze jest mi najlepiej i skakałam po palecie kolorów szukając odpowiedniego odcienia dla siebie. Dopiero niedawno zrozumiałam, że matka natura wiedziała co robi. U mnie to dopiero początki, jestem ponad 2,5 miesiąca bez farby 😉 Agato, czy zrobisz post o pielęgnacji swoich włosów? Ja na Twoim miejscu, mimo tych siwych, o których wspominasz na pewno nie zdecydowałabym się na koloryzację 😉

    OdpowiedzUsuń
  16. Przeszłam taka sama drogę w tym samym czasie (mniej więcej) :) zgadzam się z każdym punktem, w którym opisujesz pozytywy :)

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡

Pozdrawiam serdecznie,
Agu

ps. Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).
__________________________________________________