niedziela, października 22, 2017

Fokus na markę: SINSKIN - nowość w Rossmannie - czy warto?

Całkiem niedawno swoją premierę miała nowa marka makijażowa SINSKIN. Jako, że szafy z jej asortymentem dostępne są już w Rossmannach  w ramach nowej serii na blogu (fokus na markę, to cykl postów, w których pod lupę będę brała kosmetyki danej marki i dzieliła się opinią na ich temat) postanowiłam napisać Wam, co sądzę o kilku kosmetykach z oferty, które posiadam. Czy to warte uwagi nowości? Na co się skusić, a co lepiej sobie odpuścić? Na te pytania znajdziecie odpowiedzi w dalszej części wpisu, zapraszam! 


Muszę przyznać, że propozycja marki SINSKIN jest dość ciekawa i niebawem ma się powiększyć, a sam wygląd kosmetyków robi całkiem niezłe pierwsze wrażenie. Prosty, minimalistyczny design przyciąga wzrok, choć w Rossmannach, w których miałam okazję być w przeciągu ostatniego tygodnia szafy niestety świeciły pustkami i panował w nich niezły bałagan. Rozumiem, że promocja i tak dalej, jednak w przypadku innych, znacznie bardziej popularnych marek nie miało to miejsca. Nie wiem zatem z czego to może wynikać? Dajcie znać jak sytuacja ma się u Was. Druga sprawa, ekspedientki w moim Rossmannie nie miały pojęcia o kosmetykach marki i na proste pytania klientek typu "jaki to podkład? rozświetlający?" odpowiadały "nie wiem, musi pani poczytać, bo to nowość". Trochę słabo, wydaje mi się, że powinny być jednak jakieś szkolenia dotyczące wiedzy o asortymencie. No, ale do rzeczy. Jak oceniam sześć kosmetyków, które otrzymałam kilka tygodni temu do przetestowania? Lecimy po kolei. :)



SINSKIN, fluid rozświetlający Must.Have True Luminous Foundation

W gamie jest sześć kolorów (podział na chłodne i ciepłe), mi trafił się W20 beige, który o dziwo nie wypada zbyt ciemno tuż po nałożeniu. Po chwili jednak oksyduje i to dość mocno. Byłabym mu to skłonna wybaczyć, gdyby działo się to jedynie na dłoni, ale w jego przypadku zmiana koloru widoczna jest również na buzi. Wybija się pomarańczka niestety, lojalnie uprzedzam. Jestem bardzo ciekawa jak wypadłby w teście odcień jaśniejszy, czyli W10 light beige, bo właściwości podkładu oceniam dość dobrze, ale nosić go raczej nie mogę. :( Dla mojej obecnie przetłuszczającej się cery jest to fluid odpowiedni na luźniejszy dzień, gdy nie muszę dobrze wyglądać przez wiele godzin. Wiecie, na wyjście do sklepu, czy na spacer. Ładnie wyrównuje koloryt, nie wchodzi w pory, nie podkreśla suchych skórek i widocznie wygładza strukturę skóry. Zapewnia zdrowy i nienachalny blask, nie zawiera żadnych drobinek, nic z tych rzeczy. Rozświetlenie jest tutaj bardzo, bardzo subtelne. Jego konsystencja jest kremowa, niezbyt tłusta, po aplikacji nie lepi się i nie tworzy maski. Krycie ma na średnim poziomie i dość trudno je dobudować, a tym samym z nim przesadzić. Trwałość w moim przypadku umiarkowana. Zaczynam się świecić po jakichś 5 godzinach, później bez poprawek zaczyna się ścierać, ale z moimi obecnymi problemami z cerą naprawdę trudno zachować długotrwałą świeżość makijażu i mat. Na to przymykam więc oko. Myślę, że docenią jego formułę głównie posiadaczki skór suchych, normalnych i mieszanych. Dla tłustej jest moim zdaniem za lekki.



SINSKIN, rozświetlacz w płynie, Must.Have Liqquid Highlighter

Płynny rozświetlacz występuje w trzech odcieniach. Ja posiadam kolor Pink Gold 061 i nie jest to typowe różowe złoto a raczej subtelny, jasny róż. Kosmetyk oceniam całkiem dobrze. Mamy tu przyjemną konsystencję - nie jest zbyt wodnisty i fajnie się rozciera na podkładzie (nie zdejmuje go, nie tworzy plam, ani smug). Pigmentacja też jest ok, a efekt rozświetlenia możemy budować. Poradzą sobie z nim nawet osoby początkujące, bo trudno z nim przesadzić, a nadmierny połysk bez problemu zniwelujemy pudrem. Nadaje się też do mieszania z podkładem i wtedy zapewnia subtelny efekt glow. Wykończenie ma bezdrobinkowe, jest równomiernie odbijającą światło taflą. Muszę przyznać, że pozytywnie mnie zaskoczył i to jeden z łatwiejszych w obsłudze i przede wszystkim nadających się na co dzień płynnych rozświetlaczy, z którymi miałam do czynienia.



SINSKIN, mineralny puder sypki Must.Have Mineral Loose Powder

Puder dostępny jest w dwóch odcieniach - naturalny i transparentny, ja mam ten pierwszy. Nie wpływa on na odcień podkładu, nie jest za ciemny i choć zapewnia lekkie krycie, wklepany gąbeczką na mokro, bądź naniesiony pędzlem nie rzuca się w oczy na buzi. Polubiłam go za właściwości wygładzające strukturę skóry, bo pięknie ukrywa moje rozszerzone pory na nosie i "zmiękcza" optycznie cerę. Przyjemnie też sprawdza się w utrwalaniu korektora pod oczami. Nie zapewnia płaskiego, mocnego matu, jego wykończenie nazwałabym satynowym, aksamitnym. Niestety moją problematyczną obecnie strefę T trzyma w ryzach maks przez 5-6 godzin, później zaczynam się świecić dość mocno, ale jeśli nie macie nadmiernie przetłuszczającej się skóry, myślę, że się z nim polubicie. Aha, jeszcze jedno - ładnie też pachnie. Na koniec przyczepię się jednak do bardzo nieprzemyślanego opakowania. Słoiczek z sitkiem i lusterkiem na górze wieczka na pierwszy rzut oka wydaje się być bardzo ok, ale halo, sypki, drobno zmielony proszek trzeba gdzieś wysypać i w tym przypadku jest to właśnie nic innego jak lusterko. Nie dość, że robi się bałagan większy niż gdyby była to odkręcana całkiem góra, to jeszcze lustro pokryte pudrem nie nadaje się do makijażu. Czyżby opakowania projektował mężczyzna?


SINSKIN, wodoodporny tusz do rzęs, Tempting Lashes Must.Have Volumizing Maskara

Maskara w kolorze głębokiej czerni z wielką, włochatą szczoteczką. Nie należę do grona ich fanek, więc mówiąc szczerze polubiłam się z tuszem średnio. Nie daje spektakularnego efektu na moich rzęsach. Lekko je pogrubia i wydłuża, ale delikatnie skleja i nie trzyma skrętu zalotki. Plus za trwałość. Faktycznie jest wodoodporny, bo płyn micelarny nie chciał go ruszyć. Nie osypuje się w ciągu dnia, ale odbił się na nieprzypudrowanej powiece w ciągu dnia. Jeśli więc macie cerę tłustą, konieczne będzie zagruntowanie górnej części pudrem/cieniem. Miłości w tym przypadku nie ma i nie będzie, ale z chęcią przetestowałabym maskarę marki z silikonową szczotką.



SINSKIN, cień do powiek w płynie, Must.Have Fluid Eyeshadow

W ofercie marki dostępne są 3 kolory cieni, ja mam kolorek 342 Icing. Nie nazwałabym go najbardziej uniwersalnym, bo choć sam w sobie jest piękny, to nieumiejętnie nałożony może podkreślić zmęczenie. No, ale dobra, nie czepiam się, bo to naprawdę fajny kosmetyk. Posiada wygodny, błyszczykowy aplikator, bez problemu się nakłada i rozciera, nie gubi pigmentu, dobrze zastyga, nie tworzy skorupki i długo się trzyma. Nie roluje się w trakcie noszenia, nie kruszy, nie spływa i nie blednie. Śmiało zda egzamin zaaplikowany solo, ale jest też niezły w roli bazy! W sumie nie mam mu nic do zarzucenia.


SINSKIN, matowa pomadka w płynie, Must.Have Lip Matte Lacquer

Gama kolorystyczna zawiera 6 odcieni, ja posiadam kolor 424 ladies first! będący intensywnym różem. Zaskoczyła mnie tutaj głównie konsystencja i formuła pomadki. To jakby welur, który gładko sunie po ustach i pokrywa je równomiernie kolorem. Krycie ma dobre, ale szminka nałożona w nadmiarze może się warzyć i delikatnie łuszczyć. Nie transferuje poza kontur warg, nie przesusza ust i wygładza ich strukturę, o dziwo też nie podkreśla jakoś wyjątkowo suchych skórek. Nie zastyga całkowicie i nie zaliczyłabym jej do najtrwalszych matowych pomadek jakie posiadam, ale w noszeniu jest naprawdę przyjemna i znika w ładny, nierzucający się w oczy sposób. Z chęcią poznałabym inne odcienie, bo to naprawdę ciekawy kosmetyk.

Poniżej wrzucam Wam swatche, które idealnie oddają jak bardzo podkład oksyduje. Na twarzy nie jest to może aż tak silne, jednak zmiana koloru ma miejsce i jest widoczna. Szkoda.


Biorąc pod uwagę, że ceny kosmetyków oscylują w okolicy 50zł (regularna cena cienia do powiek to 48,99zł, pudru 88,99zł) i wzwyż, całość oceniam na trójkę. Niektóre produkty są całkiem okej, inne wypadają słabiej. Wydaje mi się, że marka ma potencjał, ale sporo jest tutaj jeszcze do dopracowania, bo mogłoby być znacznie lepiej, zarówno pod względem formuł jak i bardziej przemyślanych opakowań.

Jestem ciekawa, czy macie już jakieś doświadczenia z marką SINSKIN? Może upolowałyście jakieś kosmetyki podczas ostatniej promocji w Rossmannie? Dajcie znać! 

Ps. Jakiej marki kosmetycznej przegląd Was ciekawi? :-)

26 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia:) jestem ciekawa tych kosmetyków, choc myślałam, że wypadną lepiej u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się spodziewałam czegoś lepszego, tym bardziej, że ceny niskie nie są. :)

      Usuń
    2. Miałam okazję testować szminkę w płynie, eyeliner w pisaku i mgiełkę utrwalającą. I generalnie, gdyby te kosmetyki były tańsze, to bym oceniła je wyżej, ale jednak gdy eyeliner za 50 zł okazuje się być gorszy niż ten za 10 zł, a szminka za 65 zł jest tylko ok, to niestety nie jestem w pełni zadowolona :/

      Usuń
  2. Zastanawiam się... Opisałaś rozświetlacz jako taflę bez drobinek. Ja przy szafie spędziłam z pół godziny i wysmarowałam się tymi rozsietlaczami po łokcie, bo miałam ogromną na nie ochotę i w każdym odcieniu był brokat... Ktoś je czymś zapaćkał? Czy o co chodzi? Bo w końcu nie kupiłam. Mam żałować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż poszłam sprawdzić i roztarłam na dłoni, ja tu nie widzę żadnych drobin, jedynie gładki połysk :D Ciężko mi się więc odnieść do tego co miało miejsce w drogerii, na pewno sprawdzałaś ten konkretny odcień? :)

      Usuń
    2. Sprawdziłam wszystkie 3 odcienie. Może ktoś zapaćkał czymś co miało drobinki? Pojęcia nie mam. Byłam dziś i zapomniałam zerknąć na te rozświetlacze teraz, na spokojnie

      Usuń
  3. Gdzieś widziałam korektor tej marki i wyglądał bardzo interesująco, dlatego może obczaję. Reszta na razie średnio mnie interesuje, ale może to się zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się akurat na opinie o korektorze nie natknęłam, który to dokładnie? :)

      Usuń
  4. Nie skusiłam się na te produkty i patrząc na Twoje opisy absolutnie tego nie żałuję.U mnie z nowości padło na markę Deborah Milano i ich podkład.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deborah ma sporo fajnych kosmetyków, jesteś zadowolona z podkładu? :)

      Usuń
  5. Rozswietlacz mnei zaitrygowal, ale to szminkia skradla moje serce <3
    Podklad ma piekne opakowanei ale ten pomarancz to jakas pomylka....

    OdpowiedzUsuń
  6. Kupiłem złoty rozświetlacz jest świetny

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam te kosmetyki, ale dla mnie mają ciut za wysokie ceny ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że podkład tak Ci zoksydował :/ I faktycznie puder nie do końca przemyślany z tym lusterkiem :P

    OdpowiedzUsuń
  9. hmm, myślałam, że sprawdzą się lepiej... nie żałuję, że nic tej marki nie kupiłam na promocji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. W czasie promocji kupiłam dwa te cienie kremowe - nie mogę się od nich odczepić, na mojej tłustej powiece mają genialną trwałość.

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie będzie przetestować coś zupełnie nowego . Z czystej ciekawości zdecyduję się na coś ... podkład może pomadka hmm ... zobaczymy !

    OdpowiedzUsuń
  12. Do mojego najbliższego Rossmanna chyba ta marka nie dotarła..

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie niestety puder powoduje to, że podkłady ciemnieją. Używałam go już z trzema różnymi, mam ten sam kolor co Ty i niestety wpływa na odcień podkładu. Przynajmniej w moim przypadku.
    Jedynie nie testowałam jeszcze cienia i tuszu, ale poza tym mam podobne odczucia co Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie spotkałam się póki co z tą marką ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pomadki wydają się fajne, ale jak na mój gust to trochę droga ta marka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. W odpowiedzi na pytanie, jakiej marki przegląd by mnie interesował, to odpowiem: o każdej chętnie przeczytam :) ale najchętniej: Makeup Revolution, MaxFactor, Borjous, Wibo

    OdpowiedzUsuń
  17. O kurcze a myślałam,że będzie o wiele lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  18. Hmm jakoś średnio interesuje mnie ta marka, nic interesującego ;)
    Fajnie, że zdecydowałaś się na cykl postów - fokus na markę ;) Ja prowadzę podobną od początku istnienia bloga (czyli od niedawna.. ) ;P
    Zbieranie kosmetyków danej marki trochę trwa, ale warto ;)Skupiam się w nich również na historii marki, ciekawostkach o nich, żeby przybliżyć ją czytelnikom. Nieźle się przy tym bawię, jako ekonomistka nie raz robiłam takie analizy ;)

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡

Pozdrawiam serdecznie,
Agu

ps. Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).
__________________________________________________