piątek, października 06, 2017

Nowość: Rozświetlacze Neauty Minerals

Wczoraj swoją premierę miały przepiękne rozświetlacze marki Neauty Minerals. Jako prawdziwa sroka i  fanka minerałów, nie mogłam odmówić sobie przyjemności wypróbowania ich. Jeśli tak jak ja lubicie wszystko co pięknie się mieni i błyszczy, koniecznie musicie poznać je bliżej. Zapraszam na prezentację!

Neauty Minerals, to polska marka, a jej nazwa wywodzi się z połączenia dwóch słów - natura i piękno. Została założona przez właścicielkę z miłości do minerałów oraz z chęci i potrzeby stworzenia kosmetyków, które łączyć będą w sobie najlepsze cechy produktów tego typu. Obecnie w asortymencie Neauty znajdziemy podkłady, pudry, cienie, róże, korektory, akcesoria oraz od wczoraj rozświetlacze w czterech przepięknych kolorach, o których opowiem Wam w dalszej części wpisu.

Rozświetlacze zamknięto w malutkich i bardzo poręcznych słoiczkach z sitkiem. Dodatkowo zostały wyposażone w wygodny mechanizm umożliwiający zamkniecie i ochronę przed rozsypaniem się kosmetyku. Ich gramaturę - 2g, również oceniam na plus, bo jak wszystkie wiemy, tego typu formuły są niesamowicie wydajne. Większą pojemność najzwyczajniej w świecie trudno byłoby zużyć, a tak jest wygodnie i przede wszystkim taniej. Jeden pełnowymiarowy słoiczek kosztuje 19,90zł, natomiast próbkę 0,2g możecie zamówić w cenie 2,50zł. Fajna opcja, gdy trudno zdecydować się na konkretny odcień. 

Kosmetyki Neauty Minerals dostępne są na stronie internetowej marki - www.neauty.pl.




Tak jak wspomniałam wyżej, rozświetlacze dostępne są w czterech odcieniach:

falling star - najchłodniejszy z całej czwórki, utrzymany w srebrzysto-szampańskiej tonacji
summer heat - ciepły, złoty kolor, przepięknie współgrający z letnią opalenizną,
pearl dust - według mnie najbardziej neutralny odcień, lekko złocisty, cudny i bardzo subtelny!
golden sand - złocisto-szampański odcień w ciepłej tonacji, mój faworyt ♥




Ich cechy wspólne to bez wątpienia fakt, że tak jak wszystkie kosmetyki Neauty nie posiadają szkodliwych substancji. Nie znajdziemy tu barwników chemicznych, konserwantów, substancji zapachowych, olejów, wosków, silikonów, czy talku. Rozświetlacze są niekomodogenne, czyli nie powodują zapychania porów, nadają się więc dla każdego rodzaju cery, nawet tych najbardziej problematycznych, czy wrażliwych. Nie powodują podrażnień i powalają skórze oddychać, a zawarty w nich tlenek cynku przyspiesza gojenie się ranek i niedoskonałości.

Rozświetlacze są bardzo drobno zmielone, dzięki czemu ich konsystencja jest niezwykle aksamitna. Podczas rozcierania między palcami nie sposób wyczuć grudek, czy większych drobin. Formułę mają gładką i kremową. Dzięki czemu też nie pylą zbyt mocno i nie brudzą wszystkiego wokół. Pigmentacja również należy do ich mocnych stron, co zresztą widać po swatchach. Proszek dobrze przyczepia się włosia pędzla i równomiernie rozkłada na skórze. Intensywność połysku możemy stopniować w zależności od użytego narzędzia oraz ilości kosmetyku. Delikatne muśnięcie pędzelkiem np. typu wachlarz, pozwoli uzyskać nam rozświetlającą mgiełkę, która pięknie odbija światło. Natomiast zbity pędzel lub wilgotna gąbeczka zafundują nam mocną, błyszczącą taflę. W obu przypadkach efekt końcowy prezentuje się pięknie oraz długo utrzymuje się na skórze.



Praca z nimi to czysta przyjemność. Bezproblemowo się rozcierają i łączą z pozostałymi kosmetykami do makijażu. Nie tworzą plam, ani smug. Nie podkreślają nazbyt struktury skóry, czy rozszerzonych porów (pamiętajcie jednak, że rozświetlające formuły z reguły lubią uwydatniać wszelkie grudki, czy nierówności). Na co dzień króluje u mnie golden sand, choć równie chętnie sięgam po pearl dust. Mam wrażenie, że te dwa kolory jakoś najbardziej zgrywają się z moją karnacją obecnie, choć pozostałym nie sposób odmówić uroku. 

Oczywiście każdy z rozświetlaczy może nam posłużyć także do makijażu oka. Wszystkie obłędnie wyglądają w wewnętrznym kąciku lub na powiece ruchomej. Zresztą jak to w malowaniu bywa, ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Możemy odrobinę proszku dodać do ulubionego podkładu, zmieszać z balsamem do ciała, a nawet połączyć z błyszczykiem i pomadką. Możliwości jest nieskończenie wiele. :)

Od lewej: falling star, summer heat, pearl dust, golden sand

Jestem ciekawa, czy znacie Neauty Minerals i co sądzicie o rozświetlaczach zaprezentowanych powyżej? Kochacie błyskotki tak jak ja? Używacie kosmetyków mineralnych? A może chciałybyście post o innych kosmetykach marki? Dajcie znać!

21 komentarzy:

  1. Pierwszy raz słyszę o tych kosmetykach ! Zdjęcia prześliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam, ale nigdy nie miałam żadnego produktu z tej firmy. W tej chwili testuję Pixie, a jak dotąd używałam od lat Annabelle Minerals i BareFaced Beauty. Wszystkie są piękne, a najbardziej widzi mi się golden sand :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam tej firmy ale rozswietlacze bardzo ładnie sie prezentują

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam tylko róż tej marki i wyglada na policzkach naprawdę ładnie 😊 lubię kosmetyki mineralne, te rozswietlacze też wyglądają super 😀

    OdpowiedzUsuń
  5. Ślicznie się prezentują, ale raczej bym się nie skusiła. Totalnie nie umiem posługiwać się sypkimi produktami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ piękne kolory!Nie znałam tej firmy,minerały lubię i od czasu do czasu zwłaszcza na sezon wiosenno - letni wracam do nich.Moich ukochanym rozświetlaczem jest Mary TheBalm:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tej marki ale rozswietlacze wygladaja cudnie, mowie jako sroka ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój aktualny rozświetlacz akurat sięga dna, więc z tematem wpisu trafiłaś idealnie. :) Myślę, że „Pearl Dust” trafi do koszyka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozświetlacze piękne a zdjęcia jak zawsze genialne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam ani firmy ani rozświetlaczy, ale już mi oczy błyszczą, kiedy widzę takie cudeńka. Prezentują się spektakularnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pearl dust wygląda trochę jak Mary Lou :) Ładnie się prezentują na dłoni :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Od roku używam tylko Neauty ❤ Maluje się tylko ich kosmetykami i nie zamienię minerałów na nic z drogerii już chyba nigdy. Rozświetlacze prezentują się pięknie i pójdę raczej za Twoim wyborem odcienia :)
    Brakuje mi jeszcze tylko bronzera od Neauty i będę spełniona ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mineralne rozświetlacze <3 zaczynam dopiero przygodę z minerałami, dobrze wiedzieć, że można takie zakupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam kiedyś ich cienie do powiek i były genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Golden Sand bardzo mi się podoba! Uwielbiam takie złotawe, szampańskie odcienie ♥

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡

Pozdrawiam serdecznie,
Agu

ps. Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).
__________________________________________________