niedziela, stycznia 07, 2018

GOLDENBOX No 3

Niedawno dotarło do mnie kolejne, już trzecie pudełko GOLDENBOX i tradycyjnie wpadam zaprezentować Wam jego zawartość i podzielić się spostrzeżeniami na temat najnowszej edycji. Co znajduje się w środku? Czy warto? O tym w dalszej części dzisiejszego wpisu. 

Dla przypomnienia GOLDENBOX, to pudełko mające zawierać kosmetyki najlepszych marek, które pomogą poczuć się nam wyjątkowo. Dwa poprzednie boxy były naprawdę udane, teraz też jest bardzo dobrze, więc mam nadzieję, że taki poziom zostanie utrzymany również w kolejnych edycjach. 

Za każdym razem o tym wspominam, ale nie sposób przemilczeć ładnego, stonowanego designu pudełka. Biel i złoto prezentuje się elegancko i ponadczasowo, a jednolite opakowanie przydaje się później do przechowywania różnych kobiecych skarbów. Do tego dochodzą dopracowane szczegóły takie jak wstążeczka, biały papier, naklejka, ciesząca oko karteczka z opisem zawartości. Uwielbiam spójne elementy i dużą uwagę przywiązuję do drobiazgów, także duży plus!



A co z kosmetyczną zawartością? No, powiem szczerze, jestem zadowolona i to bardzo. Wszystkie produkty wykorzystam z czystą przyjemnością, nie ma tu dla mnie słabych punktów. Rzadko kiedy kosmetyczne boxy wpisują się w moje preferencje w stu procentach, ale naprawdę nie mam do czego się przyczepić. Zobaczcie same!


→ CLINIQUE, Płyn do demakijażu Take The Day Off

Miniatura płynu o pojemności 30ml pozwala ocenić, czy się z kosmetykiem polubimy, czy też nie. Idealnie też spisuje się w trakcie wyjazdów. Kosmetyk ma być skuteczny, delikatny i szybko rozpuszczać nawet najbardziej "uparte" kolory. Z ogromną przyjemnością sprawdzę jak płyn radzi sobie z mocniejszym makijażem oka i kto wie, być może w przyszłości skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie. Cena pełnowymiarowego opakowania wynosi 79zł/125ml.

→VICHY DERMABLEND, Fluid korygujący o przedłużonej trwałości
Już dłuższy czas nosiłam się z zamiarem zakupu tego podkładu i przetestowania go na sobie. Pamiętam, że kiedyś, dawno temu miałam z nim do czynienia, więc ciekawa jestem, czy się zmienił i jak spisze się teraz. Duży plus za jasny odcień - 20 Vanilla, czasem kolory w tego typu boxach, to jakaś pomyłka, więc cieszę się, bo ten fajnie zgrywa się z moją cerą. Na pewno Dermablend sprawdzę i być może stworzę na jego temat oddzielny post. Jest to kosmetyk pełnowymiarowy. Jego cena to 75zł/30ml.


→MEMEME, Liquid Highlighter & Illuminator Beat The Blues

Rozświetlacz w płynie. Kiedyś kręciłabym nosem, ale w ostatnich miesiącach polubiłam tego typu kosmetyki. Lubię mieszać je z podkładem, albo stosować w roli bazy tuż przed jego aplikacją. Wtedy nawet ciężki fluid prezentuje się bardziej zdrowo i lżej.Ten MeMeMe ma wygodny aplikator w postaci pędzelka, niezły, jasny odcień i świetliste wykończenie z maleńkimi mikrodrobinkami. Jest to produkt pełnowymiarowy. Kosztuje około 34zł/12ml.

→LUXIE, Onyx Noir Small Tapered Blending 231

Całkiem udany pędzelek do blendowania. Miękkie, ale sprężyste i dość sztywne włosie pozwala na uzyskanie płynnego przejścia kolorów. Fajnie sprawdzi się nawet w szybkich, dziennych makijażach, gdy chcemy niedbale nałożyć na powiekę jeden cień i go rozetrzeć. Włosie nie wypada, trzonek ze skuwką wydaje się być dobrze złączony. Na pewno będzie u mnie w użyciu. Jego cena wynosi około 57zł za sztukę. 


→LA VIE SKIN, Therapy Extremally Collagen

Serum intensywnie wygładzające i regenerujące skórę twarzy, szyi i dekoltu. Ma zwiększać poziom naturalnego kolagenu i stymulować jego produkcję. Poprawia elastyczność skóry, zmniejsza zmarszczki i bruzdy. Brzmi nieźle, prawda? Na pewno przetestuję, bo wygładzenie i nawilżenie zawsze jest u mnie w cenie! ;-) W boxie dostępna jest jeszcze jedna wersja tego serum (zamiennie) - Renew Hyaluronic Acid. Obie pełnowymiarowe. Ich cena to aż 749€/30ml.

→MICHAEL KORS, Sexy Ruby

Próbka perfum, o których ostatnio jest dość głośno. Po pierwszym zapachowym teście wcale się nie dziwię - są przepiękne i już mi się marzy osobista buteleczka. ;-) Opisałabym je jako seksowne, eleganckie, kojarzące się z siłą i dojrzałością. Cudo! Na liście próbeczka oznaczona jest jako prezent. Butelka natomiast kosztuje 229zł/30ml.


Jeszcze kilka informacji na koniec. GOLDENBOX kosztuje 119zł, a minimalna wartość każdego zestawu wynosi 250zł. Pudełko wypuszczane jest co kwartał (za każdym razem rozchodzi się jak ciepłe bułeczki), zamówień (dostępne opcje, to zakup pojedynczej sztuki, subskrypcja i pakiety) możecie dokonywać tutaj

I co Wy na to? Nie trudno zauważyć, że ja jestem na tak. Mogę dodać jedynie że życzę zarówno sobie, jak i Wam aby kolejne odsłony były równie udane jak te dotychczasowe.


14 komentarzy:

  1. Prześliczny BOX i rzeczywiście wspaniała zawartość! Mimo, że nie jestem jakąś szczególną entuzjastką boxów, to Golden by mnie zainteresował ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa zawartość, zaciekawiło mnie zwłaszcza serum i perfumy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna zawartosc, ja jestem zadowolona z plynu do demakijazu Clinique :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa jestem działania tego serum, bo cena jest naprawdę wysoka :) Czekam na jakiś post o nim :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Same ciekawe produkty są w tym pudełku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bajeczna zawartość i piękne zdjęcia <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Super! Rewelacyjna zawartość 😍😍 Cena serum kosmiczna. Jestem ciekawa jak się u Ciebie sprawdzi...

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna zawartość i fajne opisy. Vichy Dermablend sama teraz kupiłam właśnie w kolorze waniliowym i jestem bardzo zadowolona. Ciekawa jestem serum, rozświetlacza i płynu. Zachęciłaś mnie i zamówiłam sobie kolejne pudełko. Mam nadzieję, że będzie równie fajne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć, mam problem z dobraniem właściwego pudru i/lub jego właściwym użyciem. :( Zawsze gdy się z kimś przytulam, zostawiam niechcący białe ślady na jego ubraniu, mimo iż nie wydaje mi się, żebym nadużywała kosmetyków. Zawsze nakładam nieco więcej niż ziarnko grochu podkładu Healthy Mix i wklepuję flat topem, tyle spokojnie wystarcza na ujednolicenie cery. Następnie pędzlem kabuki kolistymi ruchami wklepuję puder (tyle żeby twarz się nie świeciła): zazwyczaj sypki bananowy Wibo, dawniej sypki bambusowy Ecocerę, sporadycznie taki w kamieniu z Max Factora. Każdy zostawia brzydkie ślady na ubraniach, nawet po paru godzinach makijażu, więc to chyba nie kwestia "wchłonięcia" kosmetyki, nie mam pojęcia jak sobie z tym poradzić. Liczę na odpowiedź, pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem bardzo ciekawa Twojej recenzji Dermablendu, bo zwykle Twoje sugestie bardzo dobrze się sprawdzają na mojej cerze, również pod kątem kolorystycznym. Dla mnie jednak Vanilla w sklepie okazała się za ciemna i zdecydowałam się na jaśniejszą wersję Opal. Sam podkład sprawdza się średnio, nałożony solo (pędzlem lub gąbeczką) bardzo podkreśla suche skórki i niezbyt ładnie wygląda na twarzy. Ostatnio mieszam go z kremem nawilżającym (Dermosan półtłusty albo Avene Cicafate) i jest lepiej, wygląda naturalnie, lepiej się trzyma, ale trochę traci na kryciu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow! zawartość totalnie trafia w mój gust!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie najbardziej z zestawu podoba się Clinique i Vichy.

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡

Pozdrawiam serdecznie,
Agu

ps. Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).
__________________________________________________