środa, stycznia 10, 2018

hity 2017: makijaż

Startujemy dziś z kosmetycznym podsumowaniem roku! Na pierwszy ogień pod lupę wzięłam kosmetyki do makijażu. Jeśli macie ochotę poznać moich kolorowych faworytów, zapraszam do dalszej części wpisu! Obiecuję, że nie będę się zbytnio rozwodzić, bo wszystkie produkty gościły na blogu nie raz, więc podlinkuję Wam też starsze wpisy.


Muszę przyznać, że wybór był trudny, bo prowadząc bloga testuję wiele kosmetyków i wciąż wpadają w moje ręce nowości. Skupiłam się jednak na tych, po które sięgałam najczęściej, odruchowo, malując się na co dzień w pośpiechu, jak i na jakieś specjalne okazje. Nie uwzględniałam też kosmetyków, które poznałam pod koniec roku np. w grudniu, czyli chociażby mój ukochany na ten moment podkład Smashbox Photo Finish.

Ulubiona baza pod makijaż: Golden Rose Make-up Primer Luminous Finish

To po nią sięgałam najczęściej w 2017 roku. Głównie dlatego, że przepięknie skórę upiększa. Nie daje nachalnego błysku, a delikatne rozświetlenie. Jest nawilżająca w swej formule, nadaje zdrowy wygląd, a ponadto sprawia, że podkład lepiej się z cerą stapia i dłużej utrzymuje. Uwielbiam ją zarówno w roli typowej bazy pod fluid, jak i do mieszania z nim. Perełka za grosze! Na koniec dodam jeszcze, że ma perłowy, wręcz biały odcień (solo nie zabarwia skóry), który przydaje się do rozjaśniania podkładów!


Ulubiony podkłąd: Catrice HD Liquid Coverage

Długo zastanawiałam się jaki podkład wytypować ponieważ testuję ich naprawdę dużo. Niemniej jednak najczęściej na mej twarzy gościł Catrice. Sięgałam po niego i na co dzień i na większe wyjścia, bo na mojej skórze zawsze dobrze wygląda, nieźle kryje i długo się utrzymuje. Nie zauważyłam, aby pogarszał jej stan, nigdy mnie nie zapchał i generalnie uważam, że to jeden z najlepszych drogeryjnych podkładów -  nieobciążający, o przedłużonej trwałości.


Ulubiony korektor: Catrice Liquid Camouflage 

Korektorów również testowałam sporo, szczególnie pod koniec roku, ale najbardziej pewnym, przewijającym się w moich makijażach dziennych i wieczorowych był płynny kamuflaż z Catrice. Posiadam dwa odcienie 005 i 010 i albo używam ich solo, albo mieszam ze sobą. Całkiem nieźle kryją, ładnie rozjaśniają okolicę pod oczami, długo się utrzymują, nie wchodzą z marszczki i nie przesuszają. Na mojej skórze nie oksydują znacząco i nie zmieniają swojego koloru, ale wiem, że sporo dziewczyn się na to skarży. 


Ulubiony puder: Laura Mercier Loose Setting Powder

W tym momencie nie znam lepszego. Laura funduje tak piękne, gładkie, miękkie i aksamitne wykończenie na twarzy, że jestem nią zachwycona! Zaznaczam jednak, że nie jest to kosmetyk stricte matujący i jeśli macie problem z mocno przetłuszczającą się cerą, to bibułka będzie wskazana w trakcie dnia. Puder ma jasny, delikatnie beżowy kolor, który w żaden sposób nie zmienia odcienia podkładu, czy skóry. Zdecydowanie hit! 


Ulubiony bronzer: theBalm Bahama Mama

Bronzerów polubiłam kilka, bo i Gotham Nabli i ten od Bell z linii Chillout, a w grudniu odkryłam genialną paletę do konturowania Kat Von D. Postanowiłam jednak wyróżnić bronzer, po który sięgałam najczęściej. Kiedy malowałam się na szybko, albo w pośpiechu pakowałam kosmetyczkę na wyjazd odruchowo sięgałam po kultowy już puder brązujący Bahama Mama. Jest on w mojej toaletce bardzo długo, a o tym jak bardzo go lubię może świadczyć, że to już kolejne opakowanie, które zużywam. Lubię go za ładny odcień, który dobrze współgra z moją cerą, za łatwość aplikacji, trwałość i brak zapychania.


Ulubiony róż: Milani Luminoso

Kiedy zobaczyłam ten róż po raz pierwszy pomyślałam, że miłości z tego raczej nie będzie ponieważ, jak może wiecie bliżej mi do przybrudzonych, wpadających w różowo-brązowe tony odcieni. Luminoso jednak skradł moje serducho totalnie i noszę go bardzo, bardzo często (nawet dziś!). Jest wypiekany, przez co szalenie wydajny, na skórze pozostawia rozświetlające (ale bardzo eleganckie i nienachalne) wykończenie i ładny, brzoskwiniowy kolor. Cudnie odświeża cerę, współgra z pozostałymi kosmetykami do konturowania i jest dopełnieniem każdego makijażu. Długo się utrzymuje i równomiernie rozkłada. 



Ulubiony rozświetlacz: theBalm, Mary-Lou Manizer

Tutaj sprawa wygląda podobnie jak z bronzerem Bahama Mama. Przerobiłam wiele rozświetlaczy, często sięgam po inne: Nabla, Wibo, czy My Secret, ale moje serce wciąż należy do Mary. To właśnie ona lądowała na policzkach w przypadku większych wyjść, specjalnych okazji. Jest moim pewniakiem. Zawsze prezentuje się ślicznie, funduje odbijającą światło taflę, bez widocznych drobinek, jest długotrwała i pasuje do każdego makijażu. 


Ulubiona baza pod cienie: Urban Decay Eyeshadow Primer Potion Eden

Odkąd mam tę bazę używam tylko jej w makijażu oka. Ta od theBalm poszła w odstawkę, bo Urban Decay ma przewagę głównie przez krycie. Nie dość, że przedłuża makijaż oka i podbija intensywność cieni, to jeszcze ujednolica powieki. Bardzo dobrze się na niej pracuje, jest wydajna i ma wygodny aplikator, który doceniam jeszcze bardziej odkąd mam długie paznokcie. 


Ulubiona paleta cieni: Zoeva Naturally Yours

Ja wiem, że jest teraz moda na bardzo ciepłe makijaże - róże, pomarańcze, bordo. Sama kilka takich palet posiadam, ale żeby tego typu oko wyglądało na mnie dobrze, muszę chwilę się pobawić, inaczej wyglądam na chorą. ;-) Dlatego na co dzień, malując się na szybko sięgam po palety o bezpieczniejszej kolorystyce, które pozwolą mi podkreślić spojrzenie w ładny sposób, a nie wymagają precyzji i zaawansowanych umiejętności. I taka jest właśnie paleta Naturally Yours. Mam tu wszystko czego mi trzeba - cieliste matowe cienie współgrające z kolorytem mojej skóry idealnie, średni matowy brąz, który ląduje zawsze w załamaniu powieki, nieco połyskujących brązów do podkreślenia jej środka i dołu oraz ciemniejsze kolory, w sam raz do zaakcentowania zewnętrznego kącika, czy linii rzęs. Zoeva pozwala mi wyczarować dzienny makijaż dosłownie w minutę, ale umożliwia również wykonanie mocniejszego makijażu.



Ulubiona cielista kredka: Kryolan Kajal, cielista kredka do powiek 

Mięciutka, doskonale napigmentowana, trwała. Trzeba z nią uważać przy aplikacji na linię wodną, bo jak przyciśniemy za mocno, to będzie ją widać z daleka! Otwiera oko, odświeża spojrzenie, ale dobrze też sprawdza się jako baza do wzmocnienia nasycenia cieni, czy rozjaśnienia wewnętrznego kącika. Łatwo ją naostrzyć i jest super wydajna!


Ulubiony tusz do rzęs: L'Oreal Paradise Extatic

Jeszcze jakiś czas pewnie znalazłby się tu Volume Million Lashes So Couture, ale Paradise Extatic pozwala mi uzyskać bardziej wyrazisty efekt. Pięknie podkręca, wydłuża i pogrubia rzęsy nadając im objętości. Trzyma skręt zalotki, nie kruszy się, nie osypuje, ma odcień głębokiej czerni i łatwo się zmywa. Jedyne co mnie w nim wkurza, to fakt, że lubi się osadzać i tworzyć grudki na wlocie opakowania. Zużyłam już kolejne opakowanie!


Ulubiony kosmetyk do brwi: Wibo Eyebrow pomade

Tania, w ładnym odcieniu, trwała i pozwalająca namalować brwi o jakich tylko marzymy oraz uzupełnić wszelkie w nich braki. Łatwo się aplikuje, umożliwia precyzję, ma odpowiednią konsystencję i nie wysycha zbyt szybko. Uwielbiam ją i bez wahania mogę napisać, że odmieniła mój makijaż  brwi! 



Ulubiona matowa szminka: Deborah Milano Fluid Velvet Mat Lipstick

Najlepsze drogeryjne matowe pomadki wpłynie, oczywiście według mnie. Uwielbiam je zarówno za piękną gamę kolorystyczną - każdy kolor wpisuje się w gusta, świetną pigmentację, trwałość i komfort noszenia. No i nie kosztują fortuny. Jak dla mnie bomba! :-)

5 kosmetyków, po które sięgnę w Święta

Ulubione akcesoria do makijażu: gąbeczki Blend It

Rok 2017 zdecydowanie należał do gąbeczek. Bardzo sporadycznie aplikowałam podkład, czy korektor pędzlem. Prym wiodły naprzemiennie dwie: Beautyblender i Blend It, postanowiłam jednak wyróżnić tę drugą z uwagi na to, że według mnie jest najlepszym, niskobudżetowym odpowiednikiem Beautyblendera i w niczym mu nie ustępuje. Równomiernie rozkłada kosmetyki na skórze pozwalając na uzyskanie zdrowego, bardziej naturalnego wykończenia jednocześnie nie gubiąc krycia. Łatwo się pierze, szybko schnie, jest wytrzymała. Ma też ciekawą gamę kolorystyczną i coraz więcej modeli do wyboru. Jeśli nie możecie sobie pozwolić na BB, śmiało kupujcie BI!


I to już wszystko! Jestem bardzo ciekawa, czy jakieś nasze typy się pokrywają i jakie macie doświadczenia z wymienionymi przeze mnie kosmetykami. Koniecznie dajcie też znać w komentarzach jakie makijażowe perełki Wy odkryłyście w ubiegłym roku! Jeśli robiłyście podobne podsumowanie u siebie na blogu, to podrzućcie info, albo link, chętnie do Was zajrzę, bo uwielbiam tego typu posty! 

26 komentarzy:

  1. No wszędzie widzę ten puder Laury! Chyba będę musiała kiedyś wypróbować:) Tusz L'Oreal polubiłam również:) A mój wpis tutaj http://www.secretaddiction.pl/2017/12/kosmetyczni-ulubiency-i-odkrycia-2017.html :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ten korektor z catrice muszę w końcu kupić, ma tyle pozytywnych opinii a ja go jeszcze nie miałam :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej Aguś! A powiedz mi jaki numerek tej pomadki byłby podobny do tej z bourjois 10 don't pink. . .coś tam coś tam? Liczę na pomoc! Super post i piękne zdjęcia! Pozdrawiam,Ania 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej kochana, obecnie nie mam tej pomadki pod ręką, ale wydaje mi się, że 02 lub 08, chociaż one nie są na pewno jej idealnymi odpowiednikami. Zerknij tutaj: http://www.agatabielecka.pl/2017/06/pereki-maja.html są swatche :)

      Usuń
  4. Mam tę bazę z GR w wersji matującej i bardzo ją lubię. :) Korektor z Catrice to również mój wielki ulubieniec. Pod oczy za często go nie stosuję, bo przesusza mi skórę, ale na niedoskonałości teraz używam tylko jego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepsza cielista kredka: bell hypoallergenic. Cudnie podkreśla linię wodną, można nią wyregulować kształt ust, rozjaśnić kąciki oczu, podnieść brwi a nawet zatuszować zaczerwienienia lepiej niż korektorem. Rewelacja

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilka z tych kosmetyków znam i lubię, chociaż znalazłam tu także produkty, których jeszcze nie miałam okazji używać. Róż wygląda przepięknie, mam słabość do róży, ale staram się ograniczać, bo nie zdążę tego wszystkiego zużyć :D Muszę zerknąć też na pomadę z Wibo, bo moja ukochana z Bell - a tak właściwie to był kremowy cień, niestety nie jest już w sprzedaży, bo to była wersja limitowana. Pomadki Deborah od dawna mnie kuszą, choć ciężko z ich dostępnością u mnie stacjonarnie, a nie lubię kupować w ciemno ;). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam ten korektor :) podkład mam, ale jakoś specjalnie mnie nie zachwycił

    OdpowiedzUsuń
  8. Jako, że około połowę Twoich ulubieńców już znam, to myślę, że pokuszę się jeszcze na tę bazę z Golden Rose ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie pomada do brwi laura mercier , bronzer The Balm, tusz L'oreal oraz puder mineralny Neauty skradły moje serce i trafiły do ulubionych kosmetyków do makijażu 2017 :0

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam żadnego z pokazanych przez Ciebie produktów i tak się mocno, mocno zastanawiam czy ja odkryłam jakieś perełki kolorówkowe i postawiłabym chyba na matowe pomadki w płynie Sephora i róż Benefit :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rowniez zaciekawil mnie roz Milani. Latem glosno bylo w sieci na jego temat, teraz widze ze warto go kupic :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Sporo produktów znam i również uwielbiam. Korektor Catrice to mój hit i w ubiegłym roku właściwie nie sięgałam po żaden inny korektor. Pomadki Deborah - bajka. Trwałość na wysokim poziomie. Mary Lou pokochałam całym sercem i odkąd ją mam, wszystkie inne rozświetlacze poszły w odstawkę 😊 Koniecznie muszę też kupić bronzer Bahama Mama.

    OdpowiedzUsuń
  13. Agatko ja widzę,że większość moich i Twoich hitów się pokrywa!.

    OdpowiedzUsuń
  14. Juz kolejny raz widzę róż Milani Luminoso i ciągle mi się podoba ;) znalazłam chyba jego odpowiednik w NYX i na wiosnę mam zamiar sobie sprawić ;) Baza z UD mi sie marzy, tylko jej cena mnie odstrasza. Tusz Paradise Extatic muszę w tym roku wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sporo kosmetyków z Twoich ulubieńców znam i lubię. Mocno kusi mnie natomiast ten puder z Laure Marcier-w końcu muszę go kiedyś wypróbować bo wszędzie o nim głośno;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam kosmetyki Deborah. Ostatnim jaki kupiłam były cienie do smokey i wręcz je uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No oczywiście - podkład Catrice! ;3 Także na mojej liście ulubieńców się on znajduje ;-) A korektora z tej firmy dalej nie przetestowałam i obiecuję, że w tym roku to już na pewno... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszyscy chwalą ten puder, musi być fantastyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. już nie mogę się doczekać, aż z zapasów wyciągnę tusz paradise! kusi baza od GR, rozświetlacz Wibo denkuję, a kamuflaże Catrice i podkład, i korektor- są dla mnie jednak nieco za ciężkie...)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dla mnie najlepszym drogeryjnym podkładem na codzień jest Fit Me! z Maybelline. Cudne kolory, wykończenie, trwałość. Nie ma niczego, co przeszkadzałoby mi w tym podkładzie. Korektor Catrice był moim ulubionym z drogerii dopóki nie zaczął mnie uczulać :(
    Ja również nie znam lepszego pudru niż Laura Mercier!

    OdpowiedzUsuń
  21. O kurczę, muszę się chyba przejść do Golden Rose po tę bazę! Podkład Catrice był i moim ulubieńcem, wykonali kawał znakomitej roboty :D.

    OdpowiedzUsuń
  22. Moi ulubieńcy to mova róż kolor iris. Kredka Eveline w kolorze grafitu i delia żel do brwi. Wibo matowa pomadka w kolorze 1.

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba skuszę się na ten puder od Laury Mercier :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja pewnie skuszę się na ten tusz Loreala. Jeszcze go nie miałam. Laura Mercier też jest w planach.
    Moi ulubieńcy: http://cosmesfera.blogspot.com/2018/01/ulubiency-kosmetyczni-2017.html

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡

Pozdrawiam serdecznie,
Agu

ps. Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).
__________________________________________________