poniedziałek, lutego 26, 2018

Migawki #5

Cześć i czołem! W ostatnim czasie moje zdrowie wymusiło na mnie urlop od komputera, ale na szczęście powoli wracam do formy. Trochę mi jeszcze brakuje do naładowania bateryjek na full, ale najzwyczajniej w świecie się stęskniłam za pisaniem i aktywnością w sieci, więc jestem! I mam nadzieję, że już będę regularnie, bardzo bym tego chciała. :) Na rozruch po przerwie przygotowałam kolejną już odsłonę migawek. Dziś będzie luźno i o wszystkim po trochu, więc jeśli jesteście ciekawe co u mnie, to zapraszam do dalszego czytania!

Chorowanie, zaległości i nie umiem w BuJo

Najpierw w naszym mieszkaniu rozgościł się wirus grypy, później moje plecy zbuntowały się na tyle mocno, że nie mogłam ruszyć lewą ręką. A, że jestem leworęczna, to miałam bardzo ograniczone możliwości. Na szczęście regularne spotkania z fizjoterapeutką i ćwiczenia w domu przynoszą efekty. Przez to całe leżakowanie w łóżku i bycie offline narobiłam sobie trochę zaległości, z którymi muszę się uporać i wiecie co? Przy takim natłoku pracy i zadań po raz kolejny zdałam sobie sprawę, że Bullet Journal nie jest dla mnie. Dawałam temu systemowi wiele szans i niestety po jakimś czasie zaczynam się jedynie irytować, że nie mam czasu rozpisywać sobie tabelek, tygodniówek i tak dalej. Nie mówiąc już o jakimkolwiek ozdabianiu, bo mój notes to same bazgroły (to się nigdy raczej nie zmieni ;)). I choć BuJo to fajna sprawa, to na ten moment muszę mieć gotowy planer, by na szybko zaplanować sobie tydzień, a nawet cały miesiąc i upchnąć wszystkie zadania, z którymi muszę się uporać. Bez zastanawiania się jakiej strony mi brakuje. Nie wykluczam jednak, że kiedyś do takiego sposobu organizacji czasu wrócę. 



Czy polecam Planer Pełen Czasu? 

W tej chwili wykorzystuję PPC do luźnych notatek, ale często pytacie czy go polecam - jak najbardziej, ma świetnej jakości papier, dobry format i rozkłada się na płasko. Jedyny minus, to okładka - możecie się ze mnie śmiać, albo uznać za dziwadło, bo zapewne 99% osób nawet nie zwróci na to uwagi, ale ma ona dziwną, nie do końca gładką fakturę, której dotyk oraz odgłos, jaki wtedy jest słyszalny (może tylko dla mnie) od dziecka powoduje u mnie dreszcze. :D Zrozumieją to wyłącznie Ci, którzy nie znoszą np. dźwięku niszczenia styropianu, czy kontaktu paznokci z tablicą w szkole. Dlatego Planer na co dzień noszę włożony w przezroczystą okładkę. 

Spełniłam swoje marzenie! 

O profesjonalnym lustrze do makijażu marzyłam od lat i nareszcie udało mi się to marzenie spełnić! Od kilku dobrych tygodni jestem w posiadaniu lustra LED do makijażu Makeup Stand marki soled.pl Zdecydowałam się na ten model, ponieważ nie trzeba przywiercać go do ściany. Ma solidną podstawę na której stoi, a co za tym idzie mamy zachowaną pełną mobilność. A, że ja uwielbiam zmiany i przemeblowania, to nie chciałam się ograniczać. Samo lustro jest genialne i spełnia swoją funkcję w stu procentach. Światło żarówek jest białe, odpowiednio mocne, ale nieoślepiające. Do wykonywania makijażu nie potrzebujemy już żadnego więcej oświetlenia. Mój egzemplarz posiada wymiary 80x60cm, ale są też inne. Cena uzależniona jest od rozmiaru i modelu lustra. Najlepiej w tej sprawie kontaktować się bezpośrednio z obsługą, która ma ode mnie duży plus za cierpliwość, świetne podejście do klienta i szybką oraz sprawną komunikację. Zarówno lustro, jak i moją toaletkę pokażę Wam jeszcze w oddzielnym wpisie. 

Walentynki na strzelnicy!

Jakąś specjalną fanką Walentynek nie jestem, ale uważam, że każda okazja jest dobra, by spędzić dzień razem. :-) Od zawsze chciałam wybrać się na strzelnicę i uznałam (jak później się okazało, nie tylko ja ;-)), że święto zakochanych to odpowiedni moment, by sobie postrzelać w parze. Było świetnie i mimo początkowych obaw nawet dość celnie. ;-) Na pewno to powtórzymy 

Ban na zakupy kosmetyczne

W styczniu na moim instagramie zapowiedziałam, że robię sobie ban na zakupy kosmetyczne. Kupuję tylko to, co niezbędne np. szampon, czy żel  pod prysznic, a tak to zużywam zapasy, wykańczam pootwierane kosmetyki. Słuchajcie, idzie mi świetnie! Do dziś kupiłam jedynie szampon do włosów Capitis Duo, bo bez niego nie jestem w stanie funkcjonować. Zużywanie a następnie wyrzucanie pustych opakowań sprawia mi frajdę. Luz w szufladach zapewnia natomiast przyjemne uczucie lżejszej głowy. 

Bez nowości się nie obyło

Mimo braku zakupów pojawiło się u mnie kilka ciekawych nowości. Między innymi osławiony wszędzie korektor Makeup Revolution Conceal And Define. U mnie sprawdza się naprawdę przyzwoicie, ale idealny nie jest. To jednak temat na oddzielny wpis. ;-) Mam Wam do opowiedzenia o tyluuu fajnych kosmetykach (i nie tylko), że aż nie wiem od czego zacząć!

Makijaże w pięć minut dla lepszego samopoczucia

Jestem ciekawa, czy też tak macie - przez ostatnie dni w zasadzie siedziałam w domu, ale moje samopoczucie znacznie szybuje w górę, gdy poświęcę choć pięć minut na ogarnięcie samej siebie. Są dni, gdy daję skórze odpocząć i stawiam wyłącznie na pielęgnację, ale obecnie w większości przypadków decyduję się na lekki, minimalistyczny makijaż, który podkreśla spojrzenie, ukrywa niedoskonałości i podkrążone oczy. Wtedy z automatu zyskuję większą ilość energii, czuję się bardziej zwarta i gotowa. 

Chorowanie sprzyja czytaniu

Nie pamiętam kiedy ostatni raz tyle czasu spędziłam w łóżku na bezkarnym czytaniu! Nie macie pojęcia jak mi tego brakowało! Pierwsza książka, którą dokończyłam w ostatnich dniach, to Mężczyzna, który gonił swój cień. To kontynuacja sagi Millenium z kultową Lisbeth Salander na czele. Trzy pierwsze części napisane przez Stiega Larssona były świetne. Czwartą część autorstwa Davida Lagercrantza również czytałam z zapartym tchem, ale piątej nie mogłam zmęczyć. Ciągnęła się niemiłosiernie i dopiero za połową jako tako mnie wciągnęła. Według mnie jest to zdecydowanie najsłabsze ogniwo całej serii. 

Natomiast Ania, czyli biografia Ani Przybylskiej napisana przez Grzegorza Kubickiego i Macieja Drzewickiego, to niesamowita książka, którą połknęłam w jeden dzień. Poruszająca, wzbudzająca wiele skrajnych emocji, chwytająca za serce. Cholernie ciężko pogodzić się z jej zakończeniem napisanym przez życie. Nie dało się nie płakać. Ania była cudowną, godną podziwu kobietą.


A dosłownie wczoraj skończyłam Anioła do wynajęcia Magdaleny Kordel. Bardzo lubię jej książki, bo są niesamowicie ciepłe, optymistyczne, wyciszające i relaksujące, typowo kobiece. Historie są przewidywalne, ale ja przy każdym tytule świetnie się uspokajam, odpoczywam i odrywam od rzeczywistości. Żałuję, że po Anioła sięgnęłam dopiero teraz, bo to książka idealna na przedświąteczny czas - wprowadza w klimat Świąt, pozwala poczuć magiczną atmosferę i budzi wyłącznie pozytywne emocje. :-)

Pipi zwana Pipuszką

Od 30 grudnia jest z nami Pipi, którą zapewne dobrze już znacie, jeśli śledzicie mnie na instagramie. Wkrótce będzie gotowa do adopcji, ale przez cały ten czas trochę przeszła. Jak widać nie posiada jednego oczka, które trzeba było usunąć. Skończyło się na trzech operacjach, ale ta mała przylepka jest niesamowicie dzielną pacjentką. Powiem Wam, że mimo iż przez nasze mieszkanie przewinęło się sporo kociaków, to takiego jeszcze nie mieliśmy! Pipuszka kocha człowieka i gdy tylko może, robi za szalik. ;-) Ciężko będzie się z nią rozstać - same przyznajcie, nie można jej nie kochać!, ale wiem, że gdzieś za rogiem czekają kolejne kocie gówniarze, którym trzeba pomóc.

Co jeszcze?

W tym tygodniu czeka mnie dużo pracy i obowiązków poniekąd związanych także z moją działalnością w sieci. Poza tym wciąż walczę z realizacją moich noworocznych postanowień - dziś zaliczyłam kolejną wizytę u ortodonty, w kwietniu najprawdopodobniej wybieram się na konferencję Meet Beauty, ćwiczę z Qczajem, coraz bardziej przekonuję się do jogi i próbuję kompleksowo ogarnąć swoje zdrowie. ;-) Choć czasem jest pod górkę, to nie mogę narzekać i jestem wdzięczna za to co mam i miejsce, w którym jestem. 

No i oczywiście z niecierpliwością czekam już na wiosnę!


A co słychać u Was? :) Opowiadajcie co tam dobrego się wydarzyło! :) 

21 komentarzy:

  1. Tez mnie dorwało choróbsko które na szczęście już za mną. Fajnie jest poleżeć w domu i poodpoczywać, niestety mnie choroba dopadła w momencie kiedy zaczynałem II semestr studiów i tydzień mam w plecy. Też zamówiłam ten korektor i zgadzam się, że nie jest idealny. Choć nie przepadam za kotami Pipi jest przeurocza i aż mi jej szkoda, że tyle biedna przeszła:( Ale najważniejsze że już jest lepiej :) A co do lustra wyglada po prostu obłędnie, zapisałam sobie stronkę z pewnością będę je rozważać przy organizowaniu swojej toaletki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, fajnie jest czasem poleżeć, ale potem zaległości potrafią dać w kość. :-(
      Co Ci nie pasuje w korektorze MUR? :-)

      Usuń
  2. Brawo za strzelnice, ja juz wiele lat strzelam z broni krotkiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna sprawa, na pewno, to jeszcze powtórzymy!!!

      Usuń
  3. Kochana, skąd koci kubek? Jest przepiękny:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Agato, a jak Ci idzie dieta;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dietę musiałam przerwać z uwagi na moje problemy ze zdrowiem, moje jelita nie tolerują obecnie większości pokarmów, więc mam bardzo ograniczony jadłospis. Mam jednak nadzieję, że badania i odpowiednie leczenie pozwoli mi wrócić do odżywiania się w taki sposób, jaki bym chciała. ;-)

      Usuń
  5. Lustro, jak już pisałam, jest przeboskie! Na pewno kiedyś sobie takie sprawie ;) Pipi skradła moje serce, ten różowy nosek zwraca uwagę bardziej niż brak oczka. Jeśli chodzi o makijaż, mam tak samo ;) Odkąd pracuje w domu to właśnie codziennego, dziennego makijażu brakuje mi najbardziej. Mimo że często to makijaż był powodem moich małych spóźnień i wyścigu na autobus ;) Faktycznie coś w tym jest, lubię siedzieć w dresie, ale w makijażu czuje się faktycznie lepiej i gotowa do pracy ;)
    Trzymam kciuki za Twoje zdrowie i mam nadzieje, że zobaczymy się na Meet Beauty imienniczko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Ja ogólnie lubię luźne, wygodne, miękkie ubrania i często stawiam na dres, albo grube swetry, jednak w makijażu i ogarniętymi włosami czuję się bardziej zmotywowana do działania. ;-)
      Bardzo bym chciała pojawić się na MB i mam nadzieję, że nic nie stanie mi na przeszkodzie i uda nam się wypić kawkę! <3

      Usuń
  6. Lustro jest piękne :) A Pipi jest słodkim kociakiem. Ja bym się za nią zapłakała :(( Ja też swojego kocura przygarnęłam i teraz życ bez niego nie mogę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie też się popłaczę, za każdym kociakiem płaczę! :D

      Usuń
  7. Lustro-piekna sprawa ;) co do bana2 na kosmetyki również sama sobie taki zrobiłam i pomimo wielu pokus idzie mi bardzo dobrze ;)) Pipi jest cudowna i trzymam kciuki aby trafiła do wspaniałego domu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet pokus nie mam jako takich, jedynie czasem kolorówka, ale wtedy mówię sobie "ogarnij się" i działa :D

      Usuń
  8. Hej, co to za paletka z pierwszego zdjęcia z planerem czasu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To paletka marki & Other Stories :-)

      Usuń
  9. Co ile będą się pojawiać wpisy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym momencie nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, ale na pewno nie planuję rezygnować z blogowania. ;-)

      Usuń
  10. Ban by się teraz przydał na kosmetyki, od dzisiaj -50% w Super Pharmie,a za tydzień w Rossmannie ;)

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡

Pozdrawiam serdecznie,
Agu

ps. Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).
__________________________________________________