czwartek, lipca 19, 2018

Kosmetyczni ulubieńcy ostatnich miesięcy: Beauty Legacy, Super Stay Matte Ink i inni

Dawno nie opowiadałam Wam o ulubionych kosmetykach więc z przyjemnością wracam do tej serii! Zebrałam garść perełek, które są ze mną od dłuższego czasu i sprawdzają się wzorowo. Jeżeli ciekawią Was moi faworyci zapraszam do dalszego czytania!



Miękkie i nawilżone włosy

Wiecie już pewnie, że moje włosy są bardzo wymagające, a ja w ostatnich tygodniach nie miałam zbyt wiele czasu na zajmowanie się nimi. Doceniam więc kosmetyki, które działają w przysłowiowym międzyczasie, wystarczy je tylko nałożyć, a później zmyć. Tak właśnie jest z maską L'Oreal Elseve Magiczna Moc Olejków. Polubiłam ją od pierwszego użycia, choć przyznać muszę, że sprawdza się najlepiej nałożona na 30 minut przed myciem, na suche włosy. Wtedy efekt jest bardziej widoczny niż, gdy nałożę ją standardowo po myciu. Pasma są przyjemnie miękkie w dotyku, nawilżone, lepiej się układają, a jednocześnie nie tracą na objętości. Kremowa, gęsta konsystencja kosmetyku sprawia, że śmiało możemy maskę zaaplikować i po chwili zająć się czymś innym. Jej spłukiwanie jest ekspresowe, ja po prostu mocząc włosy masuję je delikatnie, a następnie przechodzę do tradycyjnego ich mycia. Pochwalić ją muszę również za piękny zapach. 



Czym tak pachniesz?!

Sięgam po perfumy z różnych półek cenowych, ale nigdy w życiu nie dostałam tyle pytań o to czym pachnę. A jakie perfumy wzbudziły takie zainteresowanie? ;) Avon Eve Elegance! Zapach jest naprawdę bardzo przyjemny i przykuwający. Ja zaliczam go do tych z kategorii dziennych, lekkich, doskonale wpasowujących się w cieplejszą porę roku (choć skąpany w jesiennym słońcu będzie idealnym dopełnieniem stylizacji). Ciężko mi go opisać, bo nie jest typowy. Myślę, że dobrze pasuje do niego określenie wyważony, choć przeważają tu kwiatowe aromaty. Do tego dochodzi zaskakująco dobra trwałość, ładna buteleczka i stosunkowo niska cena. Koniecznie zwróćcie na nie uwagę, tyle kobiet nie może się mylić. :D


Rzęsy w rozmiarze XL

Trafiłam na tanią maskarę, która pozwala na wyczarowanie efektu wow na rzęsach. Mowa o Wibo Volume Drama. Początkowo nie byłam zachwycona jej dużą, włochatą szczoteczką (wolę silikonowe), ale to co ona robi z rzęsami naprawdę wynagradza wszystko. Świetnie wydłuża, optycznie pogrubia i dobrze rozdziela włoski. Jednocześnie utrzymują one podkręcenie zalotką - nie opadają i nie prostują się. Maskarę łatwo zmyć płynem micelarnym, a mimo to nie rozmazuje się w trakcie dnia, ani nie odbija na powiekach. Jedynie, gdy już straci swą świeżość w pewnym momencie zaczyna się kruszyć. Zauważyłam to po jakichś dwóch miesiącach regularnego stosowania i był to czas, w którym należało się rozstać.










Świeże spojrzenie

Całkiem przypadkiem odkryłam super korektor na co dzień. Mowa o Bourjois Radiance Reveal. Świadomie bym go nie kupiła, bo byłam przekonana, że będzie miał za słabą pigmentację, ale użyłam raz, potem drugi i polubiliśmy się bardzo. Może nie jest to najbardziej kryjący korektor na świecie, ale za to przepięknie rozświetla, rozjaśnia i odświeża okolicę oka! Odbija światło, ukrywa zmęczenie, niewyspanie i zasinienia. Przy okazji też widocznie ją nawilża i wygładza. Nie wchodzi w zmarszczki, nie podkreśla ich, nie przesusza i sprawdza się świetnie podczas zaspanych, zabieganych poranków. Do makijażu dziennego, który nie zajmuje mi więcej niż 10 minut jest wręcz stworzony.  Znajdziecie go np. tutaj.



Pomadka, która przetrwa wszystko

Naprawdę długo szukałam trwałej pomadki w idealnym odcieniu czerwieni. Zależało mi na kolorze, który nie będzie krzyczał z daleka swoją intensywnością. Zdecydowanie bardziej wolę te przygaszone, stonowane, bo wtedy mam odwagę nosić je również na co dzień. No i słuchajcie, znalazłam swój ideał. :D Przyznaję bez bicia, przepadłam na punkcie pomadki Maybelline Super Stay Matte Ink. Jej odcień - 020 Pioneer jest obłędny, a sama formuła niesamowicie trwała, a zarazem lekka. Niektóre z dziewczyn zarzucają jej gumowatość i faktycznie ona nie zastyga na suchy mat, ale ja jej na ustach nie czuję i w niczym mi nie przeszkadza. A trzyma się skubana wzorowo! Niestraszne jej jedzenie i picie. Jedynie ściera się na łączeniu warg po paru godzinach, ale to wynika u mnie z ich budowy. Do kupienia w dobrej cenie na ekobieca.pl.



Uniwersalna paletka

Taaaak, też mam paletę Beauty Legacy powstałą we współpracy Maxineczki i Makeup Revolution.  Do tej pory podarowałam sobie jednak jakikolwiek komentarz, bo w pewnym momencie cała ta otoczka i atmosfera wokół niej stała się dość niezdrowa. Myślę, że część osób ostro się zagalopowała, ale wróćmy do samej palety. Lubię ją, tak po prostu. Doceniam przede wszystkim za uniwersalność, bo mam pod ręką wszystko czego mi trzeba, by wykonać makijaż zarówno dzienny, jak i wieczorowy. Kolory są totalnie moje. Nie przeszkadza mi delikatny rozświetlacz, bo moja tłusta cera z rozszerzonymi porami w tym momencie woli subtelny blask. Pigmentacja jest fajna, z  najbardziej problematycznego cienia orchid da się naprawdę sporo wyciągnąć jeśli odpowiednio się go zaaplikuje. O trwałości również nie mogę złego słowa napisać - na bazie makijaż trzyma się do demakijażu. A poza tym gratuluję Asi i cieszę się jej sukcesem. Tyle. :)

I to już wszyscy moi kosmetyczni faworyci. Jestem ciekawa, czy znacie przedstawione przeze mnie kosmetyki i co sądzicie na ich temat! Dajcie znać. :)

8 komentarzy:

  1. No no ciekawi mnie ta maskara od Wibo, a Maybelline Matte Ink to moja milosc ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie również zaciekawiła najbardziej maskara Wibo :D Oby nie robiła pandy pod oczami w ciągu dnia :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Pod tym co napisałaś o beauty legacy mogę się podpisać rękoma i nogami. Pomadki maybeline kocham i nienawidzę Czemu? Bo cześć jest idealna i nie do zdarcia az do demakijażu a część to jakieś buble. Jakby dwie różne formuły. Posiadam i takie i takie egzemplarze. W tych idealnych nic się nie zjada, nie wyciera, nie łuszczy. W tych bublach robi się skorupa na łączeniu warg i brzydko to się wyciera i grudkuje. Od czego to zależy? Chyba trzeba zapytać producenta. Tuszu nie znam, bo ostatnio namiętnie używam Gosha i Eveline na zmianę i nie mam póki co chęci na zmiany. Zaś co do serii magicznych olejków... Kochałam je bardzo. Przez jakiś czas. Później wywołały u mnie tłusty łupież i swędzenie skalpu i już ich nie tykam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomadka Maybelline przetrwa wszystko, to prawda, ale u mnie niestety to wybór w kategorii "raz na jakiś czas". Za bardzo niszczy kondycję moich ust.
    Mam tę maskę do włosów i muszę jej zacząć używać, skoro doczekała się zostania Twoim ulubieńcem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć Agata ;) Fajnie, że jesteś ;))
    Fajni Ci Twoi ulubieńcy ;) Zapisałam sobie kilka pozycji, m.in. tusz i korektor ;) Chętnie ich spróbuję.
    Co do paletki z MUR, pewnie wiesz, bo wiem że czasem podglądasz moje story na Insta, że mam tę palete i używam jej naprawdę chętnie! Dużo podróżuję, przede mną 2 tygodniowy wyjazd i nie mam wątpliwości kto ze mną pojedzie! Używam jej również w domu i w bronzerze jest już niezły ubytek. Aż muszę się powstrzymywać, bo co wtedy zabiorę w podróż? Tak otoczka, która się stworzyła wokół tego produktu jest okropna i niezdrowa, smutna i nawet przerażająca. Dla mnie to fajna paleta za 50zł. Służy mi. Niestety nawet od dobrych koleżanek usłyszałam brzydkie komentarze, a nawet ataki i jakieś plotki o Maxi, o których nie miałam pojęcia. Ta paleta u mnie również znajdzie się w ulubieńcach ;) Błyszczące cienie nakładane na glitter primer z NYx wygądają obłędnie!!! ;)
    Buziaki miłej niedzieli ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie też baaardzo pasuje ten nowy zapach Avonu, mam go zawsze na półeczce przed drzwiami i psikam się przed wyjściem. Szkoda, że nie jest bardziej trwały :P
    Ja recenzje paletki Maxi pisałam, więc już nie będę się powtarzać. Mega sukces i ogromne osiągnięcie, ale dla mnie brakuje tego CZEGOŚ.

    Pomadki Matte Ink wzbudzają moje mieszane uczucia. Niby je lubie, ale tak mocno czuję je na ustach i tak bardzo mi je wysuszają, że no... nie są niestety idealne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Odżywki z serii magiczna moc olejków uwielbiam, a maskę na pewno kiedyś przetestuję :) Bardzo zaciekawiłaś mnie korektorem z Bourjois :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam jedynie korektor, ale nie jestem do niego przekonana. Niby jakoś tam rozjaśnia okolice pod oczai, ale strasznie wchodzi we wszystkie załamania.

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡

Pozdrawiam serdecznie,
Agu

ps. Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).
__________________________________________________