poniedziałek, sierpnia 06, 2018

Trądzik na plecach - moje doświadczenia

Problem trądziku na plecach kiedyś był mi całkowicie obcy. W czasach nastoletnich moja skóra twarzy nieco się buntowała, ale plecy zawsze miałam czyste. Dlatego przeżyłam niezły szok kiedy po odstawieniu antykoncepcji zaczęło się istne pobojowisko. Nie wiem, czy Wam o tym wspominałam, ale pierwszy raz miał miejsce kilka lat temu. Wtedy zrezygnowałam z tabletek na kilka miesięcy i to był dramat. Nie mogłam oprzeć się na krześle, bo po prostu bolały mnie plecy. Pobiegłam do dermatologa i miałam wybór, albo Izotek, albo powrót do antykoncepcji. Wybrałam to drugie. Z perspektywy czasu stwierdzam, że to był błąd i dziś postąpiłabym inaczej.



Kilka lat później...

Tabletki brałam wciąż, ale ile można. Stwierdziłam, że najwyższa pora odstawić te maleńkie pigułki,  łudząc się, że tym razem zmiany hormonalne okażą się bardziej łaskawe dla mojej skóry. No niestety. Pierwsze miesiące były spokojne, ale później nastąpiła powtórka z rozrywki. A w zasadzie problem wrócił ze wzmożoną siłą. Pojawił się trądzik. Twarz mi jako tako oszczędziło, ale plecy... to co tam zaczęło się dziać, to była istna masakra. Z płaczem oglądałam się w lustrze. Pisząc masakra, mam na myśli zmasowany atak ropnych, naciekowych, bolących gul, które tworzyły się z dnia na dzień i osiągały zaskakujące rozmiary. Sorry za dosłowność, ale chcę Wam zobrazować skalę problemu. To nie było kilka drobnych krostek.

Pisząc, że twarz mi oszczędziło mam na myśli to, że po odstawieniu antykoncepcji owszem, skóra zaczęła się ekstremalnie przetłuszczać, pory nagle stały się trzy razy większe i bardziej rozszerzone, pojawiły się grudki, masa zaskórników i problemy z utrzymaniem cery w równowadze, jednak dużych, widocznych, ropnych, bolących pryszczy było mało. Były momenty, że nie pojawiały się wcale, albo serwowały mi zmasowany atak na brodzie, ale to było i tak niczym, w porównaniu z tym, co działo się z tyłu. Nim jednak opiszę Wam, co i jak, chcę poświęcić chwilę na same przyczyny powstawania trądziku  na plecach, bo wiem, że nie jestem z tym problemem sama.

Skąd w ogóle bierze się trądzik na plecach? Przyczyny 

Dostaję od Was sporo wiadomości na temat krostek na plecach. Żeby odpowiednio z nimi walczyć, musimy postarać się określić skąd się biorą, a przyczyn jest naprawdę sporo! Zmiany hormonalne, to jedno. Istnieje jednak szereg innych czynników, które mogą prowadzić do pogorszenia stanu cery i mają one przede wszystkim związek z nieodpowiednią pielęgnacją. Mam tu na myśli przede wszystkim:

  • Mycie pod prysznicem najpierw pleców, a później włosów. Istnieje ryzyko, że źle spłukana maska, czy odżywka zapchają pory i doprowadzą do powstania wyprysków,
  • Noszenie ubrań z nieoddychających tkanin, szczególnie podczas wysokich temperatur,
  • Zbyt rzadkie zmienianie bielizny tj. biustonosza,
  • Stosowanie nieodpowiednich kosmetyków do mycia - jeśli skóra pleców ma tendencję do trądziku, warto myć ją tym samym żelem, co np. twarz,
  • Niedokładne, nieregularne mycie całych pleców.
Będę też powtarzać do znudzenia, że ogromny wpływ na stan skóry ma dieta! Duża ilość cukru, przetworzone jedzenie, fast foody, to naprawdę ma znaczenie i wiem to z własnego doświadczenia. 



Małe zmiany gwarantują czasem duże efekty

Niekiedy ciężko stwierdzić, co tak naprawdę nam szkodzi i powoduje wykwity. Dlatego warto zacząć od metody małych kroków i wprowadzać stopniowo zmiany, a przy tym obserwować skórę. Gdy zauważyłam, że z moimi plecami zaczyna się dziać coś niedobrego kilka miesięcy po odstawieniu antykoncepcji, to zaczęłam robić wszystko, by ilość wyprysków ograniczyć. Oczywiście skupiłam się na początku na zmianach, które mogą od razu przynieść efekty, czyli - wymieniłam kosmetyki do pielęgnacji (żel pod prysznic zamieniłam na Effaclar La Roche Posay, bo nim myję także twarz), jeszcze dokładniej myłam plecy, ćwiczyłam wyłącznie w bawełnianych koszulkach, zdrowiej jadłam i gdy to nie dawało jakichś większych, widocznych efektów, to stwierdziłam, że czas na lekarza, bo to musi być coś poważniejszego, hormonalnego.


Co robić, gdy nic nie działa?

Nie chcę demonizować dermatologów, bo mam z nimi również dobre doświadczenia, ale niestety mam smutne wrażenie, że dla większości leczenie trądziku opiera się nieco na wróżeniu z fusów, albo ślepym przepisywaniu leków na potęgę. I to jest przykre. Oczywiście dermatolog nie zlecił mi żadnych badań, powiedział, że w zasadzie, to antybiotyk niewiele pomoże, bo plecy wyglądają źle i najlepiej, to od razu Izotek. Nie zgodziłam się. Walczyłam dalej sama, ale z różnym skutkiem.

Odwiedziłam kosmetyczkę, o czym Wam pisałam. Po pierwszym zabiegu tj. aplikacji dwóch różnych kwasów, już niestety nie pamiętam jakich :( efekt był fajny, po drugim nie było żadnego. W międzyczasie trafiłam do endokrynologa, który jako jedyny zlecił mi wszystkie badania hormonalne i faktycznie, okazało się, że moje wyniki mogą powodować taki stan skóry. Kosmetolog uznała, że jeśli to związek z hormonami, to nie ma sensu wydawać pieniędzy, bo i tak nie będzie super poprawy. Doceniam.

Po pewnym czasie nastąpiło znaczne pogorszenie i miałam taki wysyp na plecach, że znów mi się chciało płakać. Pryszcze liczyłam w dziesiątkach. :( Zrezygnowana poszłam do innej dermatolog, która przepisała mi antybiotyk (powiedziała, że przy insulinooporności, niedoczynności tarczycy i moich wrażliwych jelitach w tym momencie Izotek byłby dla mnie niewskazany) - Tetralysal. Kto miał problem z trądzikiem, ten na pewno te tabletki zna, bo lekarze przepisują je hurtowo, mimo, że dużo dziewczyn narzeka na ich niską skuteczność oraz częste nawroty po zakończeniu kuracji. Do tego dwie maści: Benzacne i Clindacne - jedna na wieczór, druga na rano. I tutaj muszę napisać, że smarowanie całych pleców dwa razy dziennie jest tak uciążliwe, że masakra. Szczególnie rano. Trzeba poczekać, aż maść się wchłonie, a wchłania się dość długo, poza tym tubki szybko się kończą, w dodatku odbarwiają ubrania. No, ale uparcie wcierałam i łykałam tabletki. Po tygodniu na plecach miałam istny armagedon. Serio, nigdy nie było gorzej. Pryszcz na pryszczu, szczególnie w górnej części pleców, ten trójkąt między łopatkami. Skóra czerwona, zaogniona, swędząca, boląca. Smarowałam dalej, choć do kosza poleciała już sukienka, piżamy i dwie koszulki ozdobione żółtymi plamami. Gdy skończyły mi się tubki coś we mnie pękło i pomyślałam "dość". Odpuściłam na własną odpowiedzialność. Antybiotyk nadal brałam, ale źle się po nim czułam. Bolał mnie przede wszystkim brzuch, a poprawy nadal nie było, więc stwierdziłam, że nie będę się dalej faszerować. Może nie było to zbyt rozsądne zagranie, może powinnam być bardziej cierpliwa. Nie polecam wzorowania się tu na mnie, ale to była moja dorosła, świadoma decyzja i z perspektywy czasu jej nie żałuję. 

Jak walczyć z trądzikiem na plecach po odstawieniu antykoncepcji? Trądzik na plecach pielęgnacja w domu

Po przerobieniu kosmetyczek i dermatologów muszę stwierdzić, że największą poprawę zawdzięczam samej sobie. Plecy nadal nie są w stanie idealnym, wciąż pojawiają się wypryski, ale w znacznie mniejszej ilości. Skóra jest na pewno znacznie spokojniejsza niż była. Co więc w moim przypadku zadziałało najlepiej?

  • Mycie pleców żelami dedykowanymi do mycia twarzy cery tłustej/ trądzikowej np. Effaclar LRP, Sylveco rumiankowy, Ziaja liście manuka,
  • Smarowanie pleców Effaclar Duo - niecodziennie, doraźnie na całe plecy i punktowo,
  • Przecieranie pleców płatkiem kosmetycznym nasączonym olejkiem z drzewa herbacianego,
  • Maseczki z glinki (głównie zielona, ghassoul), często z kilkoma kroplami olejku z drzewa herbacianego,
  • Peelingi enzymatyczne na plecy (Sylveco, Tołpa)
  • stosowanie wielofunkcyjnego olejku Stay Pure Annabelle Minerals podczas spotkań z fizjoterapeutką,
  • Noszenie ubrań  z bawełny,
  • Dokładne mycie pleców, ale dłońmi, bez użycia żadnych dodatkowych gąbek, które są siedliskiem bakterii,
  • Prysznic bezwzględnie po każdym wysiłku np. trening, plus rano i wieczorem, skupiając się na plecach
  • Noszenie związanych włosów częściej niż zwykle,
  • Mycie włosów głową w dół, już po prysznicu, a pod prysznicem najpierw mycie włosów, a później pleców,
  • Ograniczenie myślenia o problemie. Gdy odpuściłam ciągle przeglądanie się w lustrze, dotykanie pleców, w poszukiwaniu nowych zmian i po prostu trochę to olałam, mniej się stresowałam, a to również miało wpływ na skórę,
  • Cierpliwość i konsekwencja w pielęgnacji,
  • Wyciskanie, przy zachowaniu odpowiedniej higieny, choć zdaję sobie sprawę, że to może budzić kontrowersje. Rozwijam zatem temat poniżej.
Wyciskać, czy nie?

Wszyscy wkoło wałkują nie wyciskaj pryszczy! Wyciskanie, to zło! Zostaw te pryszcze w spokoju. Niestety nie mogę się do końca z tym zgodzić. Rozumiem, że nie można grzebać brudnymi rękoma, cisnąć na siłę paznokciami, znęcać się nad wypryskiem, który dopiero się buduje. Jeśli jednak widzisz, że zmiana jest duża, zakończona białą główką (sorry za dosłowność po raz kolejny) i boli tak, że nie możesz się oprzeć o krzesło, albo ubrać stanika, to ciężko się powstrzymać. Ale pokusa nie jest najważniejsza. Bardziej istotny jest fakt, że gdy faktycznie, zachowując higienę, odkażając zmianę i mając czyste ręce lub sterylną super cienką igłę, pozbywałam się nieprzyjaciela, to to miejsce natychmiast się goiło, przestawało boleć. A gdy brałam wypryski na przeczekanie, to wchłaniały się i na plecach zostawała bardzo bolesna przy dotyku grudka, jakby czerwona plama, z całym tym syfem w środku, która odnawiała się po czasie. I może brzmi to obrzydliwie, ale według mnie rozsądne wyciskanie bywa pomocne. 



Post wyszedł długi, ale chciałam się z Wami podzielić moimi doświadczeniami. Nie zawsze moje postępowanie mogło wydawać się rozsądne, ale nie ukrywam też, że problem trądziku bardzo mnie frustrował i męczył. Niektóre decyzje podejmowałam zdesperowana. Czy jakiejś żałuje? Być może powinnam kontynuować leczenie maściami i antybiotykami, ale zabrakło mi zwyczajnie, po ludzku siły. Mimo to, jest lepiej, dużo lepiej. Daję sobie czas, jeśli trądzik nadal będzie mi dokuczał, nie wykluczam, że kiedyś, w przyszłości znów zacznę szukać pomocy dermatologa lub kosmetologa. 

Na sam koniec powiem Wam jedno - jeśli borykacie się z trądzikiem, czy to na twarzy, czy plecach, to nie dajcie się zbyć lekarzom. Proście o zlecenie badań hormonalnych i nie pozwólcie sobie wmówić, że antykoncepcja, to remedium na wypryski. Tabletki owszem, wyciszą stany zapalne, ale po ich odstawieniu może być jeszcze gorzej. Miejcie tego świadomość, bo nikt z lekarzy o tym nie mówi. 

Dajcie znać, czy kiedykolwiek ten problem Was dotyczył i jak walczycie z trądzikiem na plecach lub twarzy. Życzę Wam wytrwałości i siły, bo wiem jak potrafi zburzyć to pewność siebie! 

22 komentarze:

  1. Świetne porady, z tymi lekarzami różnie bywa, co wiem z niejednego źródła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, dlatego trzeba być uważnym i nie dać się zbyć!

      Usuń
  2. Oj, znam ten ból. Ja mam totalną masakrę na plecach, na klatce piersiowej... Zawsze miałam. Od kiedy byłam dzieckiem. Trądzik nie był więc u mnie tylko problem twarzy, ale i całego ciała. Dlatego mając lat 13 zaczęłam stosować antykoncepcję o przez lata miałam względny spokój. Ale potem zaczęły mi nerki siadać, potem wątroba... I tak musiałam odstawić. Nie stosuję ich już od 7,5 roku. W międzyczasie odwiedziłam wielu lekarzy. Tak jak Tobie przepisywano mi Tetralysal. Kilka razy miałam te kuracje, bo oczywiście problem nawracał. Mnie dla odmiany z hormonów nie wychodziło nic, choć zważywszy na inne moje problemy ewidentnie powinny być odchylenia. Miałam trafić do szpitala na diagnozę ale ostatecznie zaszłam w ciążę i już nie wróciłam na oddział. W trakcie i chwilę dłuższą po ciąży było ok, a teraz mam znowu ten problem. Mnie dodatkowo zżera wstyd jak mam jasną bluzkę a moje wypryski zaczną krwawić i mi ją zabrudzą... Dziękuję Ci zatem za rady, mam nadzieję, że uda mi się skorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo przykry problem i właśnie w wielu przypadkach ciężko stwierdzić co tam takiego się dzieje. Moje wyniki też są w normie, ale w górnych granicach, endo liczyła jakieś wskazniki i ich wynik już świadczył o tym, że mogą przysparzać problemów ze skórą. :(
      Co do krawienia, znam to niestety, generalnie to bardzo zawstydzający temat, ja się wstydzę chodzić teraz w bluzkach z wyciętymi plecami, w stroju kąpielowym, bardzo mnie to krępuje i żałuję, że nie mam długich włosów.

      Trzymam za Ciebie kciuki :)

      Usuń
  3. Nie wiem czy kiedykolwiek próbowałaś ale polecam z całego serca Darsonval. Bardzo fajnie odkaża i sprzyja gojeniu się krostek po ich usunięciu. Stosowanie samemu na plecy może być troche problematyczne ale może ktoś pomoże z bliskich ;)
    Kiedyś jako nastolatka chodziłam do kosmetyczki na pojedyncze zabiegi (koszt ok. 15/20 zł) ale skoro cały sprzęt kosztuje ok. 100 zł i jest na wiele lat to chyba lepsze rozwiązanie.
    Jeśli w większości są to przebarwienia, to z doświadczenia polecam również Acnederm (ok. 20 zł w aptekach) oraz droższe serum Sesderma Azelac Ru.(świetne serum na noc usuwa przebarwienia w ciagu 1/2 tygodni) Warto wziąć próbki z apteki i sprawdzić działanie :) Jakoś maści typu skinoren i Effeclar duo nie przynosiły spektakularnych efektów.
    Życzę dużo cierpliwości, gdyż sama przez dłuższy czas miałam problemy z krostkami na twarzy. Jednak powoli się wszystko normuje i nie potrzeba ,,tony tapety" do pracy ;)
    Wszystkiego dobrego,
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o nim, ale nigdy w temacie się nie zagłębiałam. Poczytam, dziekuję! Generalnie dbanie o plecy w pojedynkę jest trudne, to smarowanie maści, maseczki itd, czasem pomoc drugiej osoby jest niezbędna. :(

      A Acnederm, to nie jest odpowiednik Skinorenu? :) O tym serum Sesdermy słyszałam dobre opinie i dziękuję, że mi przypomniałaś o jego istnieniu. Myślę, że wypróbuję je jesienią, bo przebarwień mam sporo, więcej niż wyprysków w tym momencie. :(

      Ściskam!

      Usuń
  4. Mam 34 lata, trądzik od 20! Twarz, plecy, dekolt. Raz lepiej raz gorzej. Tetralysal działał super gdy go zazywalam, potem powrót masakry. Mnie czasem bolała twarz i plecy od krost tak jakby mnie ktoś pobił i miała siniaki. Teraz jest od paru lat lepiej, bo przeszlam na żele bez sls i krem sylveco z krótkim składem bez syfu. I już też się tak nie przejmuje jak kiedyś. Jeżeli ktoś ma mnie oceniać po tym, że mam kroste na dekolcie to niech spada na drzewo. A wyciskanie na porządku dziennym - ropy i tego żółtego syfu się pozbywa, a nie trzyma żeby się wchłonął jakby był czymś dobrym. Przepraszam, ale to tak jakby się nie wysikać tylko czekać aż się wchłonie :D Pozdrawiam i fajnie, że wrzucillas taki post, nie jesteś sama :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym sikaniem, to całkiem dobre porównanie. ;-) Też jestem zdania, że niektóre pryszcze po prostu trzeba oczyścić! Współczuję Ci bardzo problemów z plecami i z twarzą, u mnie buzię oszczędziło. Co do Tetralysalu, to była ogromna lawina komentarzy w sieci na temat nawrotów. :( Przerażające to trochę. A co do oceniania, to nie wiem kim trzeba być, by oceniać drugą osobę po ilości pryszczy, ale są i tacy. Masz rację, trzeba olewać takich delikwentów, bo szkoda na nich życia i nerwów. :) Ściski!

      Usuń
  5. Dziękuję Ci pięknie za ten wpis! Właśnie odstawiłam tabletki antykoncepcyjne i mimo, że nigdy nie borykałam się z problemem trądziku, boję się, że i u mnie może pojawić się wysyp. Dlatego też jestem wdzięczna za to, że podzieliłaś się swoją historią i dałaś znać, co najlepiej zadziałało. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, aby jednak Cię oszczędziło, nie każda dziewczyna po odstawieniu boryka się z pogorszeniem stanu cery na szczęście. :)

      Usuń
  6. Brawo za odwagę i nieowijanie w bawełnę :) Myślę, że Twoje doświadczenia mogą pomóc wielu osobom, tym bardziej, że często nie zdajemy sobie sprawy, ilu osób problem faktycznie dotyczy (w końcu plecy czy dekolt można "schować"). Życzę powodzenia w walce z trądzikiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Dokładnie, plecy można ukryć, ale to tak samo uciążliwy problem jak trądzik na twarzy. Momentami nawet bardziej, bo ciężej dbać o plecy niż o twarz.

      Usuń
  7. Doskonale wiem co to podskórne gule i nacieki ropne. Lekarze załamują ręce, Izotek przez kilka miesięcy, śmierć dla wątroby, skutki mizerne, badania książkowe.
    W pewnym momencie również powiedziałam dość. Zaczęłam od badań na nietolerancje pokarmowe- nadal nic.
    Dieta bez zarzutu, mycie włosów zawsze głową w dół, od kilku lat, naturalne materiały.
    Odstawiłam kurczaka, zmieniłam odżywkę białkową i zredukowałam w dużej mierze nabiał. Efekty okazały się zaskakujące. Nadal raz na jakiś czas mi się coś pojawi, jednak to jest nic w porównaniu z tym bólem, zażenowaniem i cierpieniem z jakim miałam do czynienia.
    Jestem pod opieką dermatologa, aktualnie przyjmuję jedynie witaminę PP i cynk- bez żadnych antybiotyków i Bóg wie czego. Można? Można!
    A Tobie życzę powodzenia i trzymam kciuki! Także na treningach :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziak, Izotek Ci nie pomógł? Szok! Ja właśnie się jego bałam ze względu na skutki uboczne. Jestem pewna, że pozamiatałby mi jelita całkiem. Nabiał lubię, ale mam już ułożoną dietę bez niego, którą muszę wdrożyć w życie. ;) Póki co widzę dużą różnicę po ograniczeniu cukru, ale pocenie na siłowni w tej kwestii mi akurat nie pomaga. :(

      Dzięki! W przyszłym tygodniu wracam do ciężarów i już nie mogę się doczekać. Siłownia i bieganie, to w tym momencie dla mnie największy reset. <3

      Usuń
  8. Jesteś śliczną dziewczyną, dziękuję Ci za wspaniały wpis który dotyczy i mnie.ps śliczna sukienka możesz napisać gdzie ją kupiłaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komplement. :) Sukienka pochodzi ze sklepu Orsay. :)

      Usuń
  9. Cześć koleżanko tu Cecylia, jeśli mogłabym doradzić to polecam Amol, na swedzace zmiany działa natychmiast. Przestaje swedziec i zmniejsza zmianę oraz wysusza. Polecam również po przesmarowaniu zastosować krem bambuko tłusty, jest z cynkiem i świetle leczy różne podrażnienia i zmniejsza niechciane stany zapalne. Ja tylko to stosuje od wielu lat i działa momentalnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cecylko, dziękuję za radę. Z Amolem spróbuję na pewno, kto wie, może i u mnie się sprawdzi. :) Krem Bambino natomiast mnie zapycha dość mocno, więc u mnie odpada. :( Choć wiem, że wiele osób chwali go za zawartość cynku. Uściski!

      Usuń
  10. Aga jakiś czas temu pisałaś o lustrze soled. Jakie masz wdrażania po dłuższym użytkowaniu? Ilość lampek jest wystarczająca? Rozmiar 80x60 nieza mały? Konfiguruję u nich coś podobnego, (ten sam wymiar, ale w poziomie) i zastanawiam się jest coś o czym jeszcze powinnam pomyśleć. Pozdrawiam ciepło! I dzięki że o nich wspominałaś na blogu, zainspirowałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, ja jestem bardzo z tego lustra zadowolona i według mnie jest idealne pod względem rozmiaru. :) A lampek jest na tyle dużo, że nawet jakby dać ich mniej, to byłoby ok. :) Barwa światła robi niesamowitą robotę, będziesz zadowolona! :)

      Usuń
  11. Całe szczęście nie miałam tego problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja mam na swoim koncie wieloletnią walkę z trądzikiem, głownie na twarzy ale plecy i dekolt też nie zostały oszczędzone. W tym czasie odwiedziłam około 8 dermatologów, brałam wszystkie możliwe antybiotyki przez nich przepisywane (niektóre nawet kilka razy, tetralysal oczywiście znam, wymiotowałam po nim na potęgę), smarowałam różnymi maściami (z antybiotykiem, na recept i bez niej)i nic. No może czasem chwilowa poprawa a później wzmożony wysyp. Nie zliczę ile ubrań, bielizny i pościeli zmarnowałam osławionym brevoxylem, bo ten jako tako pomagał ale oczywiście tylko na chwilę. Po 8 latach walki trafiłam na niesamowitą dermatolog, która przepisała mi odpowiednią dawkę Acnenorminu (ta sama substancja czynna co izotek). Leczyłam się długotrwale małymi dawkami(dermatolodzy często przepisują duże dawki i leczenie trwa krócej, ale z tego co zauważyłam częściej zdarzają się wtedy nawroty. Nie będę ukrywała, że leczenie było łatwe. Po pierwszych dwóch tygodniach maiłam taki wysyp, że nie było jak wyjść z domu. Byłam aż opuchnięta od ilości krost. Skóra na całym ciele skrajnie przesuszona, usta pękające do krwi. Regularne badania krwi na szczęście pokazały, że aż takiego spustoszenia w organizmie leki nie robią, ale jednak niektóre parametry ulegały pogorszeniu. Jednak ciągła kontrola lekarza i częste badania powodowały, że nie czułam, że dzieje mi się krzywda. Aktualnie jestem całkiem wolna od trądziku (góra jedna krosta przed miesiączką) a od leczenia minęło ponad 6 lat. Wszystkie blizny zniknęły (to również zaleta leczenia), ale niestety skóra nadal pozostała sucha, nawet stwierdzono mi atopowe zapalenie skóry, którego nigdy nie miałam. Jednak to wszystko nic nie znaczy wobec tego jak się czuję wolna od trądziku. Pozdrawiam! Mela

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡

Pozdrawiam serdecznie,
Agu

ps. Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).
__________________________________________________