maseczki Avon Planet Spa – pierwsze wrażenia + pierwsze ślady lata na skórze :)

napisała
Jako, że w mojej kosmetyczce ostatnio na dobre zagościł projekt denko, staram się nie wydawać bezmyślnie pieniędzy na nowe kosmetyki, których i tak już mam dość sporo. Ostro się kontroluję i tłumaczę samej sobie, że niepotrzebny mi np nowy podkład skoro mam 4 i pewnie nie zdążę ich zużyć do końca dat ważności a przecież do kosza pieniędzy wyrzucać nie będę. :) Tym sposobem jakoś udaje mi się nie ulegać euforii gdy idę do Natury czy Rossmanna, swoją drogą staram się je omijać szerokim łukiem, aby nic mnie nie skusiło bo jednak moja silna wola bywa bardzo słaba. Tym bardziej gdy na horyzoncie dostrzegam jakąś ‘wspaniałą okazję’. Tak było również w przypadku zakupów w Avonie. Gdy zobaczyłam katalog i promocję na maski z Planet Spa, po prostu musiałam je mieć. Trzy maski w cenie 29,99zł gdzie w cenie regularnej jedna tyle kosztuje. Tym bardziej, że konsultantką jest moja koleżanka i ja zakupu dokonałam za 23zł. :D W moje łapki powędrowały:
  • Maseczka błotna z minerałami morza martwego,
  • Maseczka głęboko oczyszczająca pory Tajski Kwiat Lotosu,
  • Maseczka japońska sake i ryż, 

Póki co, każdą z maseczek stosowałam tylko raz więc ich recenzje pojawią się za jakiś czas. Mogę powiedzieć tylko tyle, że każda z nich ma przyjemny zapach, choć japońska sake i ryż niektórym mogą przeszkadzać. Poza tym, mimo, że omijam okolice oczu – wiadomo, to maseczki powodują ich lekkie łzawienie. Jeśli chodzi o efekty to jestem zadowolona, po użyciu każdej z nich widać, że skóra jest gładsza, miła w dotyku, pory są lekko ściągnięte a twarz oczyszczona. Największy efekt oczyszczenia zauważyłam właśnie stosując japońską sake i ryż. Formuła peel off spowodowała, że po ściągnięciu maski, na jej wewnętrznej warstwie, naprawdę zauważyłam swoich nieprzyjaciół (fuj!). Tylko zerwać to cholerstwo z buzi to już nie lada wyzwanie! Maska tak się jej trzymała, że męczyłam się pół godziny, a w dodatku bolało.

Na razie nic więcej dodać nie mogę, pierwsze wrażenia pozytywne, zobaczymy co będzie za jakiś miesiąc. Z chęcią poczytałabym o Waszych doświadczeniach z tymi maskami, jakie jeszcze polecacie z tej serii, które są godne uwagi? Miałyście do czynienia z nimi? Czy Wam też japońska sake i ryż także tak topornie schodzi z buzi? :)
A druga sprawa to z kolei nowość marki Virtual czyli puder brązujący.
Obietnica Virtual:
Summer Chic to lekki, jedwabiście gładki puder prasowany, który błyskawicznie nadaje cerze promienny, opalony wygląd. Subtelnie rozświetla cerę drobinkami miki, dzięki czemu cera nabiera blasku a niedoskonałości skóry stają się mniej widoczne. Puder zawiera odżywczy wyciąg z koralowca bogaty w sole mineralne.
Summer Chic to trzy niepowtarzalne odcienie brązu, z których każdy jest odpowiedni nawet dla jasnej karnacji, doskonale stapia się ze skórą, nie tworząc efektu maski. Jest idealną alternatywą dla różu do policzków.
Co Wy na to moje drogie? Ja, szczerze mówiąc jestem bardzo ciekawa tych pudrów, szczególnie odcienia 131 i 132. Wyglądają one na ładne brązy. Właśnie takich szukam. Do tej pory każdy bronzer jaki miałam wpadał w pomarańcz, co strasznie mnie denerwuje. Aktualnie nie mam żadnego ulubieńca w tej kwestii dlatego chętnie przyjrzę się nowości Virtual z bliska. :)
A Wy macie jakiś godny polecenia puder brązujący? :)
14 komentarzy
0

Zobacz także

14
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Anonimowylady_flower123simply_a_womanyoutubowiczki.plSweetPerelka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Chanel
Gość

131 może być ładnym odcieniem :)

strī-linga
Gość

ja przymierzam się do tych maseczek już od dłuższego czasu, ale chyba w końcu kupię. nie pamiętam kiedy ostatnio miałam peel off na twarzy, ale mogę przecierpieć ból, byle zobaczyć efekty. faktycznie różnica może być spektakularna :)

a te pudry z virtuala też mnie zainteresowały, chociaż ja chyba brązujących kosmetyków mam pod dostatkiem. zrobię jakąś notkę niedługo, ale polecam na pewno rimmel 022 i catrice ten ciemniejszy 020.

Veloute
Gość

Pisałam o tych maseczkach u siebie :) http://planetakobiet.blogspot.com/2011/05/recenzja-maseczek-planet-spa-avon.html
Mnie nic nie boli, łatwo się ściąga – to znaczy boli pod nosem, bo tam mam maciupkie włoski, czyli jak są gdzieś włoski meszek, to może boleć ;)

Smieti
Gość

dawnooo temu mialam jedna z nich i bylam zadowolona . a co do pudru bronzujacego mam i jestem zadowolona rimmel 022 :)

ada
Gość

też się skusiłam na zestaw :) nawet nie pamiętam jakie wzięłam, ale do tej różowej zniechęciła mnie koleżanka opowieścią o zrywaniu jej z twarzy! chyba nie tylko ty tak masz :)
pozdrawiam!

SweetPerelka
Gość

om jestem ciekawa jak tam z tymi maseczkami avon :)nigdy nie miałam ich .
Nie długo pojawi się u mnie rozdanie więc serdecznie zapraszam

youtubowiczki.pl
Gość

Świetny artykuł ;)

simply_a_woman
Gość

ja nie mam ulubionego bornzera, od ponad roku używam Rimmela 022 i kurcze ten puder nie chce się skończyć, już mi się bardzo znudził, ale nie chcę wyrzucać…

lady_flower123
Gość

Ja testowałam puder Virtuala Silky i nie powiem byłąm z niego zadowolona ;)
Z bronzerów lubię kuleczki avonu. Prosto do rozprowadzenia, krzywdy sobie nimi nie zrobimy.
Maseczka z minerałami z morza martwego jest cudowna <3

Anonimowy
Gość
Anonimowy

świetne są maski z Avonu a w szczególności ta z błotem

Anonimowy
Gość
Anonimowy

maseczki przecudnie pachną ;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja aktualnie używam brązera z H&m'u, ale jak narazie mam mieszane uczucia, faktycznie te odcienie są ciekawe :P

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zapraszam na mój nowy blogspot, dotyczący kosmetyków. Recencje, opinie i wszystko dla czytelniczek ! :) zapraszam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dobry sposób na odmłodzenie i upiększenie swojego całego ciała to salony spa, sa tam rożnego rodzaju zabiegi poprawiajcie nasz wyglad. ja np korzystam z salonu http://[url]chantal.waw.pl/%5B/url%5D i jestem bardzo zadowolona z zabiegow