niewidoczny pyłek… / Oriflame Studio Artist Loose Powder

napisała
Kiedy puder Manhattan {klik} poszedł świat, po tym jak kompletnie się u mnie nie sprawdził, z chęcią rozpoczęłam przygodę z jego następcą od marki Oriflame. Studio Artist Loose Powder czyli po prostu transparentny puder sypki to naprawdę godny uwagi kosmetyk do utrwalenia i wykończenia makijażu.      
Zamknięty jest w małym, zgrabnym słoiczku z plastiku, odpornym na uszkodzenia. Zaliczył podłogę kilka razy i dał sobie radę. :) W środku posiada sitko, które na początku zabezpieczone jest folią. W trakcie użytkowania już nic go nie chroni, zatem puder noszony w kosmetyczce trochę się rozsypuję. Ja wkładam zawsze płatek kosmetyczny, ale dużym ułatwieniem byłoby po prostu przekręcane zabezpieczenie, tak jak np. w Lily Lolo. 
Jeśli chodzi o samą zawartość, puder ma postać białego, drobno zmielonego proszku. Nałożony na twarz pędzlem, nie bieli jej i jest praktycznie niewidoczny. Ładnie stapia się z podkładem, nie podkreśla moich porów na nosie oraz nie robi efektu pudrowej maski. Jest lekki i niewyczuwalny na skórze. Moją mieszaną cerę trzyma w ryzach przez około 7 godzin, później pojawia się lekki błysk w strefie T. Jest tak niezależnie od tego, jakiego podkładu użyję. Jak dla mnie, że to naprawdę dobry wynik. Dużym plusem jest także fakt, efekt jaki daje to brak płaskiego matu. Przez cały okres codziennego używania, nie zauważyłam by puder w jakikolwiek sposób przyczynił się do powstania podrażnień, nowych niespodzianek, zapchania porów. A moja skóra ma do tego spore skłonności. 
Na pochwałę zasługuje także wydajność. Używam SALP codziennie, a w słoiczku praktycznie go nie ubywa. Wystarczy mi odrobina by omieść twarz dużym, puchatym pędzlem. W zasadzie, w jego przypadku sprawdza się powiedzenie im mniej, tym lepiej. Myślę, że posłuży mi przez długi czas. Z tego co mi wiadomo, puder w regularnej cenie kosztuje 45zł/7g, ale często można dostać go w promocji za 30zł, np. teraz. :)
SKŁAD: ZEA MAYS STARCH, KAOLIN, MICA, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, SILICA, IMIDAZOLIDINYL UREA, CI 77891, CI 77491
Jestem ciekawa czy miałyście styczność z tym pudrem i jak się sprawdził u Was? :)
PS. Kosmetyk dostałam w ramach współpracy z Anią z bloga kosmetyczny biznes (KLIK). Fakt ten nie wpłynął na moją ocenę produktów.Jeśli chcecie nabyć ten lub inny kosmetyk marki Oriflame– możecie to zrobić zgłaszając się do konsultantki, natomiast jeśli jesteście zainteresowane niższą ceną produktów możecie zarejestrować się do klubu Oriflame TUTAJ.
36 komentarzy
0

Zobacz także

36
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
KasiaMonika KosmetykaAnonimowypelaskaświat zapachu Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
M.
Gość

7 godzin matowienia to naprawdę niezły wynik :)
Nie lubię pudrów sypkich, zdecydowanie wolę te prasowane, zresztą ostatnio kupiłam puder z MACa, więc na razie jestem w tej kwestii zaspokojona :D

Anonimowo
Gość

ja lubię najbardziej sypańce :) prasowany noszę w torebce by ewentualnie się poprawić :)

M.
Gość

Ja próbowałąm się do sypańców przekonać, ale nie udało się ;)

Iwetto Iwettos
Gość

Miałam go kiedyś i nawet dobrze wspominam :)

Anonimowo
Gość

w porównaniu z Manhattanem dla mnie jest super :)

Seraphase
Gość

Jakie ładne tło na zdjęciu *_*

Anonimowo
Gość

dziękuję Seraphase :)

Zauroczona-kosmetykami
Gość

Miałam styczność, ale go nienawidziłam :(

Anonimowo
Gość

Oj, dlaczego? :( Zapchał? Podrażnił? Jestem niesamowicie ciekawa!

Marta Kaszyńska
Gość

właśnie szukam jakiegoś fajnego sypańca, zwrócę na niego uwagę :)

Anonimowo
Gość

u mnie się sprawdza, ale pamiętaj, że warto polować na promocje ;)

HawaiiIslands
Gość

Ja go nie miałam, ale podobny jest do pudru bambusowego z biochemii urody.

Anonimowo
Gość

Hawaiislands używałaś bambusowego? Mnie on bardzo kusi od dawna i wreszcie muszę go wypróbować, tyle pozytywnych opinii o nim czytałam… :)

Nena
Gość

Nie przepadam za Oriflame, mam w kolekcji kilka niezłych pudrów :)

Anonimowo
Gość

Nena, zdradź, które to pudry :) Ja dawno nie używałam kosmetyków z Oriflame, ale ostatnio trafiło do mnie kilka smakołyków i o dziwo, ze wszystkiego jestem bardzo zadowolona :)

ESM Beauty
Gość

Jeśli chodzi o pudry transparentne to jestem ich zwolenniczką, każdemu będę takie polecać i będę wierna. Gł argumentem, który do mnie przemówił jest fakt, że utrwala, a nie daje kolor i nie przyciemnia podkładu. Ideał<3

Anonimowo
Gość

ESM, ja tak samo! Odkąd je odkryłam nie wyobrażam sobie bez nich mojego makijażu. :)

Kala
Gość

Muszę go mieć:)

fuggitivo
Gość

a ja go bardzo lubię!:)

mixoflife
Gość

Wydajność godna podziwu :)
Przepiękne tło na zdjęciach :)

Zielone Serduszko
Gość

Zaciekawiłaś mnie! :)
W październiku wykończyłam dwa pudry sypkie, które bardzo lubiłam. Teraz testuję skrobię ziemniaczaną w roli pudru :)

Aneta Starosta
Gość

Nie przepadam za pudrami sypanymi.
Nie bardzo potrafię się nimi posługiwać ;)
Zostanę przy wersjach kompaktowych.

majtkirambo
Gość

Mam go i bardzo lubię.

Kobiety w sieci
Gość

Białego nigdy nie mialam,po tych wszystkich recenzjach, zastanawiam się czy nie kupić i wypróbować :)

Madzia
Gość

ja sama też polubiłam pudry sypkie, polecam Ci wypróbowania tego z catrice – mam go i uwielbiam :)

Joa G
Gość

Z sypanych lubię Inglot i Ben Nye, a z prasowanych kupiłam ostatnio Misslyn i Sephora.

TheColourfulSummer
Gość

no całkiem fajny, ale u mnie chyba by się nie sprawdził :P

Marti
Gość

lubię takie delikatne pudry, choć o mat wielce nie zabiegam, bo mam suchą cerę :)

świat zapachu
Gość

najbardziej uwielbiam pudry transparentne ;-) chociaż do kosmetyków oriflame ciężko mi się przekonać

pelaska
Gość

nigdy nie mialam chyba nic z oriflame. nie moge sie przekonac do tych kosmetykow ;/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ogólnie za kosmetykami Oriflame nie przepadam,ale to 7 godz matowienia bardzo za mną przemawia.Teraz tylko gdzie ja znajdę jakąś konsultantkę ;)

Monika Kosmetyka
Gość

Nie miałam z nim styczności, jednak poluję na taki puder i może się skuszę :)

Kasia
Gość

Mogłabym wiedzieć jakiego światła używasz do zdjęć? Szczególnie z posta "waniliowa rozpusta" o Yankee Candle. Twoje zdjęcia są cudowne i ta zagadka czy jest to jakaś lampa, czy światło dzienne nurtuje mnie od bardzo dawna! :)

Kasia
Gość

Znalazłam Twój wpis o zdjęciach, Alleluja! :D

Anonimowo
Gość

Hej Kasiu :) Dziękuję, cieszę się, że zdjęcia Ci się podobają. :) Wcześniej robiłam je w świetle dziennym, te powyższe są wykonane przy dwóch lampach ze światłem dziennym, z którymi ostatnio eksperymentuję, ale póki co nie wychodzi mi tak jakbym chciała ;) a waniliowa rozpusta była robiona w zwykłym świetle sztucznym, z prawej strony padało światło lampki ze zwykłą żarówą a z tyłu stoi wazon z lampkami choinkowymi :)

Kasia
Gość

Strasznie dziękuję Ci za odpowiedź! :) Zainspirowałaś i zmotywowałaś mnie do nauki zdjęć na trybie manualnym, bo sama mam lustro Nikona, a do tej pory ciągle przekładałam studiowanie jego ustawień "na jutro", a pstrykałam na automacie. A jeśli chodzi o światło, to też muszę poeksperymentować ze sztucznym, bo o tej porze roku złapanie dobrego dziennego graniczy z cudem. Dziękuję Ci bardzo jeszcze raz! :))