7 mitów na temat opalania

napisała AGU
Kto już zaliczył pierwsze opalanie w tym roku? Ja niestety należę do tej części, która na urlop i plażowanie musi poczekać, ale w dzisiejszym poście chcę zmierzyć się z najpopularniejszymi mitami na temat kąpieli słonecznych. Niestety, w sieci pełno “dobrych rad”, czasem aż mrożących krew w żyłach. Pamiętajcie, aby brać na nie poprawkę i opalać się z głową, bo zdrowie mamy jedno. Dziki mahoń wcale nie wygląda ładnie i potrafi wyjść bokiem. Zanim więc wszystkie w pełni skorzystamy z uroków lata, zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią wpisu. 

KREMY Z WYSOKIM FILTREM NIE POZWOLĄ CI SIĘ OPALIĆ

Wiele razy słyszałam, że dziewczyny nie stosują kremów z filtrem, dlatego, że wtedy słońce “nie łapie”, a one nie chcą być blade. Oczywiście to bzdura. Korzystając nawet z wyższej ochrony np. SPF30, bez problemu się opalimy, tylko, że wolniej, a przy tym bardziej bezpiecznie.  Tutaj apel przede wszystkim do dziewczyn o jasnej karnacji, którym zależy na pzybrązowieniu, nie róbcie sobie krzywdy i nie wylegujcie się na plaży bez wcześniejszego zabezpieczenia skóry kremem z filtrem. Z doświadczenia wiem, że takie pomysły kończą się jedynie poparzeniami i spieczeniem na raczka, a opalenizna w niczym nie przypomina ładnego odcienia brązu. 

KAPELUSZ LUB PARASOL WYSTARCZAJĄCO CHRONIĄ PRZED SŁOŃCEM

Moja koleżanka, która wyszła w kapeluszu (z szerokim rondem), na plażę, twierdziła, że dodatkowa ochrona jej już nie potrzebna, bo przecież twarz będzie w cieniu. Jakież było jej zdziwienie, gdy po paru godzinach skóra przybrała buraczkowego odcienia… Przy tak dużym nasłonecznieniu kremy z filtrem to podstawa. Sam parasol, czy kapelusz nie osłonią nas dostatecznie.



CIEMNIEJSZA KARNACJA NIE WYMAGA OCHRONY

Każda skóra wymaga ochrony przed słońcem. Przy ciemniejszej karnacji mniejsze jest jedynie ryzyko poparzenia i podrażnienia, ale nie zapominajmy też o promieniach UVA, odpowiadających za fotostarzenie skóry. Chyba żadna z nas nie chce mieć zmarszczek w gratisie z opalenizną? A gwarantuję Wam, że prędzej, czy później, brak ochrony odbije się na stanie naszej cery. 

PRZY ZACHMURZONYM NIEBIE FILTR JEST NIEPOTRZEBNY

Kolejny mit. Chmury przepuszczają promienie słoneczne i sama boleśnie się o tym przekonałam. Pewnego razu wybrałam się na spacer, gdy słońce jedynie przebijało się zza chmur. Miałam bluzkę bez ramiączek i wieczorem smarowałam maślanką spieczoną szyję wraz z ramionami. Jeśli wiecie, że będziecie przez dłuższy czas przebywać na zewnątrz w pochmurny dzień, nie zapominajcie o kremach z filtrem.

PRZED URLOPEM WARTO WYBRAĆ SIĘ DO SOLARIUM I ZROBIĆ TZW. “PODKŁAD” POD OPALENIZNĘ

To bardzo popularny trend pośród dziewczyn, które znam. Delikatna opalenizna może i i minimalizuje ryzyko poparzeń, ale solarium jest w grupie czynników najwyższego ryzyka, jeśli chodzi o powstawanie czerniaka. Przeczytałam gdzieś, że u osób, które regularnie korzystają z wizyt w solarium, ryzyko zachorowania na ten nowotwór wzrasta aż o 70%!  Ponadto lampy w solarium emitują znacznie więcej promieni UV niż prawdziwe słońce w ciągu dnia. To mi wystarczy, by unikać tego miejsca. Do dziś żałuję, że w czasie liceum nie byłam mądrzejsza i przed studniówką smażyłam się co dwa – trzy dni. :/


KREMEM Z FILTREM WYSTARCZY POSMAROWAĆ SIĘ TYLKO RAZ

Wiele razy słyszałam, że jeśli mamy krem wodoodporny to jedna aplikacja wystarczy. Nie jest to prawda. Dermatolodzy twierdzą, że nawet w przypadku filtrów mineralnych, które są fotostabilne, podczas dużej ekspozycji na słońce, należy aplikację powtórzyć co dwie – trzy godziny. Obracając się na ręczniku, czy leżaku, samoistnie ścieramy bowiem warstwę ochronną, wiec dla bezpieczeństwa, warto sięgać po krem częściej niż raz dziennie.

PRZYSPIESZACZE I OLEJKI ZASTĄPIĄ KREMY Z FILTREM

Kiedyś była moda na opalanie na oliwkę Bambino, później pojawił się przyspieszacz opalania Ziai, a teraz możemy przebierać w ofertach marek. Dziewczyny bardzo często polecają ten sposób, a moim zdaniem może on przynieść więcej szkody niż pożytku. W sieci można pooglądać skutki tych genialnych pomysłów – osoby z jasną karnacją, nanosząc przyspieszacz na gołą skórę, najczęściej kończą z poparzeniami i to drugiego lub trzeciego stopnia. Odpowiedź czy warto, nasuwa się chyba sama.
Sama lubię się opalać, pobyt na plaży mnie relaksuje, ale obecnie (gdy byłam młodsza, bywało różnie i przyznaję, że mam kilka grzeszków na sumieniu) nigdy nie zapominam o filtrach i korzystam ze słońca rozsądnie. Mam jasną karnację, dużo znamion i jestem bardzo przewrażliwiona na punkcie czerniaka. Dlatego apeluję, dziewczyny, muśnięta słońcem skóra wygląda ładnie i zdrowo, ale spieczona jak skwarka już nie. Pamiętajcie, dbajcie o zdrowie. :-)
Dajcie znać jak to wygląda u Was – jakie jest Wasze podejście do opalania? :-) 
59 komentarzy
0

Zobacz także

59
Dodaj komentarz

avatar
28 Comment threads
31 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Marta KomArnellKristiAgu Blogkarminowe.usta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kosmetyczny Fronesis
Gość

przyznam, że ja od 3 lat się nie opalałam :-D niekręci mnie leżenie plackiem. Jeżeli już się opalę to jest to najczęściej wynik uboczny aktywności fizycznej..ale to wcale nie oznacza, że nie zabezpieczam skóry. Pamiętam, że kiedyś koleżanka wychodząc na plażę smarowała się masłem.. hahaha.. po 20 minutach śmierdziała starymi frytkami :-D

Agu Blog
Gość

Ojaa, nie poparzyła się? Słyszałam o tego typu akcjach niestety. :-(

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cóż to za cudeńka na zdjęciach? Polecasz? :) Jestem właśnie w trakcie buszowania po internecie za wszystkimi produktami do opalania i po opalaniu, post spadł mi jak z nieba. :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pewnie poleca Lirene, bo ta firma ostatnio mocno się promuje.

Agu Blog
Gość

Anonimku, no i po co te złośliwości? :-) Ulżyło Ci? :-D

Odnośnie zadanego pytania, owszem, polecam między innymi Lirene, krem w tubce z SPF30 bo stosowałam w zeszłym roku, polecam Sun Ozon widoczny na zdjęciu z SPF30, a także Biodermę 50 do twarzy i La Roche Posay. Olejku ze zdjęcia jeszcze nie używałam, bo dostałam go niedawno. :-) Po opalaniu polecam zarówno spray jak i balsam ze zdjęć, mam je od zeszłego roku i sprawdziły się bardzo fajnie. :-)

Swego czasu używałam też kremów z filtrem Daxa, generalnie, jest teraz w czym wybierać. ;-)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki wielkie :) Akurat o produktach Lirene słyszałam dużo dobrego, więc pewnie się skuszę. :)

Dress Your Face
Gość

Czy możesz polecić jakiś krem do twarzy z filtrem SPF 30 lub 50, który nadawałby się pod makijaż? :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Świetny jest koreański skin 79 mild sun lotion spf 50+ (do kupienia online na polskiej stronie producenta i w sklepach internetowych)- w zasadzie dla kazdego rodzaju skóry, ale dla moeszanej -przetłuszczającej najlepszy. Dla cer tłustych dobry jest też vichy capital soleil spf 50.

Agu Blog
Gość

Ja lubię La Roche Posay i Biodermę. :-) A teraz testuję Sun Ozon z Rossmanna, póki co, sprawdza się nieźle. :-)

wakeup makeup
Gość

Od czerwca filtr minimum 25, a lipiec i sierpień filtr 50+ codziennie i zero leżenia plackiem na słońcu

Agu Blog
Gość

Ja czasem lubię poleżeć plackiem, ale wtedy 50 idą w ruch. ;-)

AneczkaBlog
Gość

Przyznam się szczerze że nie stosuje kremów typowych z filtrem(oczywiście nie zawsze ) Kiedyś umiałam leżeć plackiem do słońca… a teraz? Zwyczajnie mi sie nie chce. Większość moich produktów pielęgnacyjnych (nawet podkłady) zawiera filtry. Jeśli już jadę nad wodę to coś tam kupię specjalnego do opalania, ale u mnie zwyczajnie takie kosmetyki marnują się bo czasami cały rok stroju nie zakładam lub raz w roku i na jedno użycie szkoda mi kasy ( najczęściej kupuję Ziaja na usta i znamiona ) i to mi wystarcza kilja razy na całe ciało a produkt przynajmniej użyje do końca bo jest malutki. Mnie… Czytaj więcej »

Kinga B.
Gość

Czyli jesteś idealnym dowodem, że wszystkie powyższe mity są prawdziwe :( Myślisz, że słońce, które opala Cię nad wodą to jakieś zupełnie inne słońce niż to w mieście i przed tym drugim nie ma sensu się chronić? Wydawało mi się, że wiedza na temat skutków słońca – nie tylko starzenia, ale też czerniaka, jest już większa, przecież mamy XXI wiek! A mimo to są osoby, które z dumą przyznają, że nie stosują żadnej ochrony przeciwsłonecznej.I to jeszcze blogerka kosmetyczna… Wstyd! Mam nadzieję, że nie wciskasz takiego kitu swoim czytelniczkom. Kitu – bo podkład nie chroni przed słońcem. Owszem ma filtr,… Czytaj więcej »

Agu Blog
Gość

Aneczkablog, tak jak napisała Kinga, słońce w mieście opala tak samo jak nad wodą, więc ja totalnie nie rozumiem Twojego sposobu myślenia. Podkład z filtrem nie ochroni przed słońcem. I naprawdę nie trzeba zakładać stroju, by stosować ochronę przeciwsłoneczną, ale ok, kto co lubi. Miej jednak świadomość, że skóra kiedyś Ci się odwdzięczy.

Veronica B.
Gość

Ja wróciłam już z urlopu na jednej z hiszpańskich wysp i ten temat jakby mnie nie dotyczy w tym momencie, ale z chęcią przeczytałam cały wpis:)

Agu Blog
Gość

Zazdroszczę urlopu, mam nadzieję, że bawiłaś się dobrze. :-)

Ewelina K
Gość

Mam zdecydowanie kilka grzeszków na sumieniu, z czego doskonale zdaje sobie sprawę.. Przede wszystkim często był to u mnie brak ochrony.

Agu Blog
Gość

Też to przerobiłam, niestety.

bibaba
Gość

Pamiętam jak dziś, jako nastolatka jeździłam z przyjaciółką nad jezioro. Robiłyśmy sobie kanapki na pomost, żeby nie schodzić ze słońca na obiad. :D O ochronie przeciwsłonecznej chyba nie słyszałyśmy. ;) Teraz jestem mądrzejsza, dla mnie i dla dzieci filtr z SPF50.

Agu Blog
Gość

Haha, no tak, człowiek młody był i głupi, też mam parę grzeszków na sumieniu. :-)

Kinga B.
Gość

Pamiętam czasy, kiedy wiecznie chodziłam spalona, bo najmocniejszy filtr jaki dało się kupić to SPF25. Teraz smaruję się pięćdziesiątką od stóp do głów i mam spokój :) W wakacje z żelazną konsekwencją kremuję się co dwie godziny, sto razy wolę wrócić blada niż męczyć się z obłażącą skórą. Stosuję filtry też na co dzień. Dojeżdżam do pracy na rowerze, niby podkład ma SPF50, ale nakładam go zbyt mało, żeby ochronił skórę (w sumie to też popularny mit, że kropla podkładu SPF25 rzeczywiście daje ochronę na tym poziomie…).

Agu Blog
Gość

Tak, zgadzam się, wiele osób niestety nie wie, ile kosmetyku z filtrem należy nałożyć, by faktycznie chronił skórę.

MAZGOO
Gość

Jestem żywym dowodem na to, że stosowanie filtrów nie ochrania całkowicie przez słońcem. idąc tym tropem wysuwa się wniosek, że skoro filtry nie chronią w 100% to skórą bez dodatku "ochronki" wystawiana jest na fotozabójstwo. Niestety, cierpie na uczulenie słoneczne, więc bez SPF50, ewentualnie kiedyś spf75 nie wychodze nawet wiosną czy jesienią, w zimie przerzucam się na 30, a i tak zawsze ubolewam i cierpie w powodu pęcherzyków i ranek które goją się póxniej miesiącami. Słońce ? Nie polecam :)

Agu Blog
Gość

Mazgoo, współczuję, to musi być mega uciążliwe i bolesne. :-(

Zareklamowana Paula
Gość

Wiele ciekawości ;) w sam raz przed zaczynającym się sezonem opalania :)

Agu Blog
Gość

Thx ;-)

Czajma
Gość

Ja właściwie nie rozumiem tego przerażenia kobiet opalaniem się :) Uważam, że odrobina słońca, która wyzwoli w nas witaminę D, nikomu nie zaszkodzi, a wiadomo, że opalone nogi wyglądają ładniej od tych białych. Poza tym takie osoby jak ja, która mają chorobę skórną wiedzą, że słońce bardzo dobrze działa na zaognione miejsca :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cóż za bzdura ze słońcem i zaognionymi miejscami. Lubisz chyba przebarwienia, bo tak głównie reaguje podrażniona skóra.

Agu Blog
Gość

Czajma, dokładnie, opowiadasz bzdury. Zapomniałam dopisać, że kolejnym mit to taki, że słońce leczy trądzik i zmiany skórne. Owszem, być może zasusza na chwilę, ale później następuje zwiększony wysyp, skóra bardziej się przetłuszcza a poza tym, tak jak napisał anonim – powstają przebarwienia. Poza tym, jeśli nie rozumiesz przerażenia kobiet opalaniem się, to mam nadzieję, że nigdy na własnej skórze nie przekonasz się co to znaczy walka z czerniakiem, bo wtedy będzie już za późno. I chyba nie zrozumiałaś tego wpisu, bo nie chodzi w nim o to, aby nie opalać się wcale, ale o to, by robić to z… Czytaj więcej »

Black Line
Gość

Bardzo dobrze, że zrobiłaś taki wpis jestem jak najbardziej na tak dla filtrów. Sama mam bardzo jasną karnację i 50 to u mnie norma. Na pewno będę korzystać z wysokich filtrów i nie przesadzać ;)

Agu Blog
Gość

Otóż to. :-)

Klaudia Stachaczyk
Gość

Oj, pamiętam czasy gimnazjum, chodziłyśmy na łąki na wagary w czerwcu specjalnie na opalanie, i były wyścigi, która szybciej się opali :-/ stosowałyśmy głównie krem Ziai "masło kakaowe", a na ciało oliwkę Bambino :-/ jak to wspominam to włos się na głowie jeży. Niektóre "mistrzynie" stosowały nawet olej Kujawski żeby się szybciej" przypiec ". Masakra. Ale chyba i tak miałam najwięcej rozumu z towarzystwa i przynajmniej raz na dzień jakiegoś minimalnego filtra używałam:|

Agu Blog
Gość

Ja myślę, że większość z nas kiedyś to przerabiała. Kremy z filtrem jeszcze 10 lat temu nie były tak łatwo dostępne i najwyższy jaki można było kupić to bodajże SPF20 czy 25. Nikt nie słyszał o 50. :-) Grunt, że świadomość rośnie. :-)

GumaDoZuciax3
Gość

Ja też się jeszcze nie opalałam :( Chciałam iść jutro, ale ma być paskudna pogoda, masakra :(

Agu Blog
Gość

U mnie też się popsuła i jesień za oknem :-D

Wiedźminka Ciri
Gość

Ja opalać jakoś się nie lubię. Gdy jest ciepło, zaraz mnie głowa boli i jestem bladziochem, który opala się na czerwono :(

Agu Blog
Gość

Ja też się opalam na czerwono, dlatego wystawiam skórę na słońce stopniowo. Jeśli łapię kolor powoli, to wtedy cieszę się ładnym brązem bez oparzeń i złażącej skóry.

Aneetine
Gość

nie pamiętam kiedy się opalałam ; D

Agu Blog
Gość

Ja ostatni raz w zeszłym roku :-)

Weronika fabulous
Gość

Przydatny wpis, trochę się dowiedziałam u Ciebie na temat opalania :)

Agu Blog
Gość

Cieszę się. :-)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja niecierpie się opalać. Mieszkam na wsi w domku. Aktualnie siedzę z dzieckiem w domu i nie pracuje. Pogoda piękna, upał jak 'skurczybyk' a ja zasłaniam okna jasnymi zasłonami i cierpię z goraca. Wychodzimy dopiero ok 17 ej i do wieczora siedzimy na dworze.
Nie jestem w stanie się przełamać, nie wyrabiam w taki upał. Przeżywam prawdziwy koszmar.
Pozdrawiam cieplutko
Monika

Agu Blog
Gość

Ja lubię się opalać jedynie nad wodą, przede wszystkim nad morzem. :-) Za upałami samymi w sobie także nie przepadam, szczególnie w mieście. W taki gorąc ledwo żyję, puchną mi nogi i nic mi się nie chce, także rozumiem. :-)

Magdalena Półtorak
Gość

Fajnie, że dla początkujących osób przygotowałaś taki poniekąd poradnik :) bo nie wszyscy znają zasady korzystania z kąpieli słonecznych :)

Agu Blog
Gość

Dzięki, mam nadzieję, że komuś się przyda. :-)

Paulina Weiher
Gość

W zeszłym roku też miałam ten tropikalny krem z filtrem Sun Ozon – był super :) W tym roku nie miałam za nim czasu łazić i kupiłam coś innego, ale nie wiem czy jak się skończy to nie wrócę do zeszłorocznego ulubieńca :)

Agu Blog
Gość

Ja też go bardzo lubię. :-)

Justa
Gość

W tym roku jeszcze się nie opalałam, ale jestem zaopatrzona w mnostwo filtrow! Takze sie nie martwie!

Agu Blog
Gość

Super, przygotowanie do sezonu to podstawa ;-)

P A T R Y C J A
Gość

przez długi czas wystawiałam na słońce twarz bez żadnych filtrów, wierząc że pomoże mi to w walce z niedoskonałościami. na szczęście zmądrzałam i teraz chronię się przed słońcem jak mogę

Agu Blog
Gość

Brawo! Niestety, kolejny mit jest taki, że słońce leczy trądzik. :-)

biedronka
Gość

Nigdy nie korzystałam z solarium, ale opalałam się kiedyś beztrosko. Przyznaję, że nadal ciało to maksimum SPF30, natomiast twarz to moja fobia. Kiedyś się przebarwiłam i teraz najlepiej, jakbym wszystko miała z filtrami. Owszem, gdy idę na cały dzień do pracy, wystarcza mi SPF 15-30, bo trudno nakładać filtr na makijaż, ale gdy jestem na plaży, to SPF 50 nakładam co 45-60 minut, warstwą, którą widać. Wiem, że to wygląda dziwnie, ale w moim przypadku każde kolejne opalenie wcześniej przebarwionej skóry równa się okropnej plamie, miesiącom walki kremami wybielającymi i oczywiście nie pozostaje to obojętne dla zdrowia. Kocham słońce, ale… Czytaj więcej »

Agu Blog
Gość

Ja też lubię słońce i relaksuje mnie leżing na plaży, ale również po filtry sięgam regularnie w ciągu opalania. Co do solarium to ja niestety kiedyś korzystałam baaaaaaardzo często. :-/

karminowe.usta
Gość

Ja się nie opalam, zawsze używam kremów z filtrem, chyba że wychodzę z psem na 5-minutowy spacer;) A propos przyspieszaczy opalania, to hitem jest olej rzepakowy, którym jedna pani smarowała się kiedyś na plaży nieopodal mojego osiedla.

Agu Blog
Gość

Taa, u mnie również oliwa i wszelkiego rodzaju oleje spożywcze były na topie, a potem ten smród. :-D

Kristi
Gość

Moja świadomość, jeśli chodzi o ochronę słoneczną, bardzo wzrosła. Oprócz faktu, że jestem bardzo blada, mam wiele znamion, od razu opalam się na czerwono. Plusem jest to, że bardzo nie lubię się opalać i opaleniznę łapię przypadkiem przebywając na zewnątrz. Bardzo boję się czerniaka i późniejszych zmarszczek, uważam więc na słońce :)

Agu Blog
Gość

Ja też bardzo się czerniaka boję, tym bardziej, że tak jak Ty, mam jasną karnację, wiele znamion i opalam się na czerwono.

Arnell
Gość

Ja raczej się nie opalam, ale stosuję filtry zawsze, gdy wiem, że będę wystawiona na słońce. Mam jednak jeden problem – niby wiem, że trzeba filtry dokładać co jakiś czas, ale jak to zrobić na twarzy kiedy mam makijaż? Jest na to jakiś sposób?

Marta Kom
Gość

Ja się kiedyś co lato smażyłam jak skwarka, oczywiście zawsze z filtrami i z umiarem ale od jakichś 3 lat nie opalam się wcale i wole używać balsamów brązujących a na twarzy filtr 50 :D też mam dużo znamion i się boję.
Bardzo pomocny post, dzięki <3