Popularne posty

3 x NIE #18 | kosmetyki, których nie polubiłam i nie kupię ponownie

piątek, 25 września 2015

Dziś znowu będę narzekać i krytykować, ale czasami człowiek musi, inaczej się udusi. Nie można zawsze chwalić i się zachwycać prawda? ;) Zapraszam zatem na kolejną odsłonę  cyklu 3 x NIE. W dalszej części wpisu zaprezentuję największe rozczarowania ostatniego czasu. 



Zoeva 231/ Luxe Petit Crease, pędzel do aplikacji cieni w załamaniu powieki 

Bardzo lubię pędzle Zoevy, ale ten konkretny egzemplarz jest niestety najgorszym drapakiem jakiego znam. Oczywiście na początku był miękki, ale zaledwie kilka prań sprawiło, że stał się niesamowicie kłujący w powiekę. Pochodzi z zestawu Rose Golden Complete Eye Set i posiada włosie kozy. Wiem, że naturalne jest bardziej wymagające niż syntetyczne, ale mam kilka pędzli tego typu, innych marek, które służą mi od wielu lat i nic się z nimi nie dzieje. Zoevę wyprałam zaledwie trzy razy i choć pędzel nie zmienił kształtu, to nie da się z nim pracować. A szkoda, bo jego kształt jest bardzo fajny i pozwala na łatwe wycieniowanie powieki. Jestem mega zawiedziona.



Catrice, Pure Brilliants, 010 Sparkle Sparkle Little Star,balsam do ust

To nowość marki, której nie rozumiem. Biała wręcz, opalizująca na różowo perła z shimmerem i mnóstwem iskrzących drobinek. Na ustach daje lekko transparentne wykończenie. Nie wygląda to dobrze. Efekt jest dość tandetny i trochę zalatuje modą z przeszłości. To totalnie nie mój klimat, mimo całej sympatii do Catrice. Same właściwości balsamu są jednak niezłe - ma kremową konsystencję, nie klei się, komfortowo się nosi i ładnie pachnie. Muszę sprawdzić inne kolory. Może one mi bardziej podpasują?



Nicka K New York, Colorluxe Powder Blush, róż do policzków

Kosmetyk znalazłam w którymś z pudełek beGlossy i choć lubię innowacyjne pomysły, róż się totalnie u mnie nie spisał. Nie przepadam za produktami z 'wbudowaną' gąbeczką, czy pędzelkiem. Nie są ani wygodne, ani łatwe w trakcie aplikacji, czy utrzymaniu higieny. Ta tutaj jest miękka, ale za każdym razem funduje mi plamy na policzku. Zero jakiejkolwiek kontroli, najpierw po kolorze ani śladu, a później efekt jak u klauna. Oczywiście można bawić się w rozcieranie pędzlem, ale która z nas ma na to rano czas? Wymagam od kosmetyków, między innymi łatwości w obsłudze. Dlatego też, wybieram 'swoje' prasowane róże lub sypkie, ale w  normalnych słoiczkach z sitkiem.



Wyszło krótko i zwięźle, ale raczej nie warto się rozwodzić. :) 

Dajcie mi koniecznie znać, czy znacie powyższe produkty i czy doświadczyłyście czegoś podobnego, w przypadku pędzli Zoeva. Może macie sposób na to nieszczęsne włosie kozy w 231? Nie chcę tego egzemplarza spisywać na straty. :(

Jeżeli jesteście ciekawe jakie jeszcze kosmetyki się u mnie nie sprawdziły, zerknijcie do poprzednich wpisów z serii 3 x NIE  TUTAJ.

Zapraszam Was też na mój INSTAGRAM KLIK. :)





 facebook instagram bloglovin google



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

51 komentarze

  1. A potraktowałaś pędzelek odżywką? ja zawsze nakładam grubą warstwę, zostawiam na parę minut i to włosie trochę mięknie. Chociaż faktycznie zauważyłam, że te pędzelki w szpic mają tendencję do drapania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak robię! Nakłądam na pędzle odżywkę lub maskę i włosie wraca do miękkości :)

      Usuń
    2. Dziewczyny, potrzebuję pomocy w drugą stronę - pędzel guerlain do meteorytów "rozmiękczyłam" podczas czyszczenia i teraz nie nabiera w ogóle meteorytków, tylko je "mizia" z wierzchu :( Co zrobić żeby pędzel znów był szorstki?

      Usuń
  2. Też nie lubię produktów z wbudowanym pędzlem/gąbeczką. Zastanawiam się mocno, po co zostały stworzone, bo na pewno nie ułatwiają pracy, tylko ją jeszcze dodatkowo utrudniają. Nie wyobrażam sobie tych wszystkich bronzerów z pędzlem w jednym. Jak dla mnie, to jest gwarancja plam na twarzy.
    Zerknę na inne kolory tego balsamu, bo właściwości ma spoko, tylko ta zimowa biel taka trochę... nie w moim stylu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam tego typu roz firmy Rituals i zawsze dodatkowo się po nim świeciłam juz nie mówiąc o kolorze, a ta kredka rzeczywiście wydaje się być nieladna ..

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdziwiłam się jeśli chodzi o pędzel zoevy-większość je raczej chwali ;) Jeśli jeszcze nie próbowałam, to na takie naturalne pędzle dobrze jest nałożyć odżywkę-stają się bardziej miękkie. Ale pewnie to wiesz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten balsam może nadałby się np na matową szminkę, taką z mocniej suchych? Na wierzch jako "top coat" - skoro ma fajne właściwości :)
    Mam kilka petit crease, piorę dość często i nie zauważyłam takiego drapania... może trafił Ci się jakiś felerny egzemplarz... Albo ja mam szczęscie do tych dobrych...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam dwie sztuki petit crease i jeśli chodzi o włosie to jest w porządku, ale jeden z nich ma bardzo krzywo sklejoną skuwkę z trzonkiem. Widocznie nawet u Zoevy trafiają się felerne egzemplarze. Tak jak mówiły poprzedniczki - może wystarczy nałożyć na chwilę odżywkę w trakcie prania?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam dwie sztuki petit crease i jeśli chodzi o włosie to jest w porządku, ale jeden z nich ma bardzo krzywo sklejoną skuwkę z trzonkiem. Widocznie nawet u Zoevy trafiają się felerne egzemplarze. Tak jak mówiły poprzedniczki - może wystarczy nałożyć na chwilę odżywkę w trakcie prania?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja ostatnio bardzo rozczarowałam się różem z Catrice. Miał być oryginalny, niepowtarzalny - róż w kulce. Okazał się tragedią. Niepraktyczny róż, to ból dla serduszka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na szczęście nigdy nie miałam żądnego z tych produktów;).

    OdpowiedzUsuń
  10. O proszę, nawet w Zoeva trafił się bubel.

    OdpowiedzUsuń
  11. A tak mi się marzyła Zoeva... dobrze, że na marzeniach się skończyło. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja bym jednak probowala oswoic roz :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Tez trafiłam na ten róż w beglossy i oddałam siostrze po pierwszym użyciu :D kompletnie nie rozumiem tej gąbeczki... Jakby nie mogli zrobić opakowania z sitkiem.

    OdpowiedzUsuń
  14. tez jeden pedzel zoeva mnie rozczarodal puscilam go w swiat:) ale był wiekszy, powiedzmy ze do rozswietlacza;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam takie wpisy- po prost szczera opinia,
    marysia-k

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdziwiłam się bardzo obecnością pędzla Zoeva. Mam ten sam egzemplarz i u mnie nic podobnego nie miało miejsca do tej pory. Możliwe, ze trafił Ci się jakiś delikwent zrobiony z wrednej kozy ;)
    Co do produktów z wbudowaną gąbką, to zupełnie nie rozumiem ich istnienia. Takie rozwiązanie to nie tylko plamy, ale brak wystarczającej higieny. Maybelline wypuścił coś podobnego, korektor i podkład, ale tam na szczęście gąbkę można łatwo zdjąć.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nawet Zoeva jak widać może okazać się bublem o;

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znam tych produktów i myślę, że się z nimi nie zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A mówią że pędzle zoeva są tak dobre ! .

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam ten pędzelek i nie wyobrażam sobie pracy bez niego. Trafiłaś na feler po prostu. On jest mięciutki. Mam z serii podstawowej, a nie tej ze złotą skuwką. Z catrice rozczarował mnie taki balsam do ust w kredce, połowa stopiła się w kosmetyczce :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Żaden z nich nie jest mi znany. Przyznam, ostatni róż gdybym zobaczyła na półce pewnie bym kupiła ze względu na opakowanie - zachwyca oko ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie lubię produktów z wbudowanym aplikatorem. Mam wrażenie, że jest to siedlisko bakterii, a mam trądzik, więc powinnam takich brudasków unikać. Co do balsamu do ust - efekt jak z przebojowych lat 80. :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Pędzelek może warto potraktowac odżywką albo maską do włosów? Ja co prawda nie posiadam pędzli Zoeva więc nie wypowiem się co do tego konkretnego, ale od czasu do czasu traktuję swoje kózki wygładzającą maską do włosów z jedwabiem (różową z Kallosa) i nawet ostry pędzel udaje mi się w ten sposób zmiękczyć.

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam ten pędzel z zestawu i faktycznie trochę kłuje mnie w powiekę ale nie jest to tak mocno odczuwalne jak u Ciebie. Może trzeba potraktować go odżywką do włosów lub maską i będzie lepiej. 😊

    OdpowiedzUsuń
  25. szkoda, że pędzel okazał się niewypałem bo jego kształt wydaje się być idealny:(

    OdpowiedzUsuń
  26. Z całej trójki znam tylko róż do policzków, oczywiście dostałam w pudełku beGlossy ;) Zgadzam się z Tobą w 100%, to nie jest kosmetyk łatwy w aplikacji, faktycznie funduje plamy a to sprawia, że nawet najlepsze i wizualnie ładne i estetyczne rozwiązania zwyczajnie są niepraktyczne :) Szkoda, bo prezentuje się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten pędzelek tak fajnie wygląda szkoda, że się tak fajnie nie sprawuje :/

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie poznałam się z tymi rzeczami ale to chyba dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  29. róż ma śliczny kolor, może warto wyrwać gąbeczkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo przesypać do czegoś innego ;)

      Usuń
  30. Oj nie wybaczyłabym pędzlowi drapania, tym bardziej, że jest to Zoeva

    OdpowiedzUsuń
  31. dobrze, że powiadamiasz o takich bublach :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie znam żadnego z kosmetyków, pędzle swoją drogą - ale też nie lubię kosmetyków z "wbudowaną" gąbką, no białej gorączki wtedy dostaje i od razu jestem na nie ;) Nie wiem takie produkty do mnie w ogóle nie przemawiają :)

    OdpowiedzUsuń
  33. chyba pierwszy raz czytam coś złego na temat pędzelków z zoeva :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Spróbuj uprać ten pędzel w mydle Biały Jeleń, jest takie z ekstraktem z pszenicy, czy jakoś tak. Mam petit crease z regularnej kolekcji i pierze się i użytkuje potem świetnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. A tak zastanawiałam się nad tym pędzlem, ale (ku mojemu szczęściu) go nie kupiłam ufff

    OdpowiedzUsuń
  36. No cóż, przykro mi, że natrafiłaś na takie buble, z całą pewnością Twoj wpis uchronić może wiele z Nas przed kupieniem nie chcianego kosmetyku, czy też akcesoria kosmetycznego... osobiście nie miałam kontaktu z rzadnym z wymienionych produktów... mam jednak wielką ochotę na ten właśnie pędzel Zoevy, mam nadzieje, że sie nie sparze i nie będę żałować tego zakupu.. pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
  37. Też ostatnio pisałam o trójce kosmetyków, do których nie wrócę.
    Z Twoich nie znam żadnego:/

    OdpowiedzUsuń
  38. Róż jeśli chodzi o kolor wygląda całkiem spoko, może bez gąbeczki sprawdziłby się lepiej?

    OdpowiedzUsuń
  39. Szkoda bo róż ma całkiem ładny kolorek :/

    OdpowiedzUsuń
  40. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award, więcej szczegółów znajdziesz u mnie na blogu, zapraszam Cię do zabawy. http://sylwiatfashion.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  41. mam ten pędzel Zoeva i mój też jest strasznie kłujący.

    OdpowiedzUsuń
  42. Może po usunięciu tej gąbki róż do czegoś by się nadawał? Usuń ją albo obetnij i nakładaj normalnie, pędzlem. Taki pomysł na drugą szansę ;) Co do pędzli Zoevy to mam chyba z 6, i mam mieszane uczucia. 5 jest dobrych a 1 bez sensu, ale po wszystkich zachwytach, które słyszałam o tej firmie, chyba wolę Hakuro.

    OdpowiedzUsuń
  43. Mam ten róż i faktycznie jest jak piszesz, albo nic nie leci albo efekt klauna :/

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja jestem zawiedziona tuszem z maybeline tym żółtym Kiedyś był dla mnie ekstra a teraz chyba zmienili skład bo mnie uczula i nie ma efektu wow.

    OdpowiedzUsuń
  45. Nakładałaś na pędzelek odzywkę? Co do różu to ja spróbowałabym tą gąbeczkę po prostu oderwać ; )

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________