Popularne posty

najgorsze zachowania pracowników drogerii (i nie tylko)

wtorek, 6 października 2015

Całkiem niedawno pojawił się wpis o dziesięciu najgorszych zachowaniach klientów drogerii, ale pozostaje przecież druga strona medalu. Dlatego dzisiaj skupię się na pracownikach i obsłudze klienta. Na samym wstępie chcę także zaznaczyć, że moim celem nie jest urażenie kogokolwiek ponieważ sama przez jakiś czas pracowałam w drogerii. Chcę się jedynie podzielić własnymi obserwacjami i doświadczeniem, zarówno z perspektywy klientki, jak i ekspedientki/konsultantki. ;) Zresztą, poniższe zachowania mają miejsce w wielu sklepach, tych odzieżowych, czy spożywczych także. Zapraszam do dalszego czytania i zachęcam do dyskusji w komentarzach. Jestem ciekawa, jak lista rozrośnie się dzięki Wam.


TRAKTOWANIE KLIENTA JAK ZŁODZIEJA

Ludzie kradną i to na potęgę niestety. Nie mają skrupułów i regularnie wynoszą sklepowy asortyment, mając swoje sprawdzone sposoby. Po to jest ochrona, by pilnować, ale na Boga, gdy wchodzę do sklepu, zachowując się całkowicie normalnie, a ochroniarz  jest moim cieniem lub w alejce z papierem toaletowym zerka mi na dłonie, jakbym miała tę rolkę sobie wsadzić zaraz w stanik, to chyba coś jest nie halo. :D Na pewno wiecie doskonale, o co mi chodzi. Niektórym brak po prostu wyczucia i wręcz zniechęcają do zakupów. 

NIEKOMPETENCJA

Sklepy, nie tylko drogerie, zazwyczaj mają bogaty asortyment. Nie wymagam, by pracownik znał działanie każdego kosmetyku na wylot i recytował mi jego skład, bo to raczej niewykonalne. Tym bardziej, że co rusz pojawiają się nowości. Jednak już parę razy zdarzyło mi się zapytać o dostępność produktu danej marki, a w odpowiedzi otrzymałam stanowcze i pewne zaprzeczenie 'nie, absolutnie nie, nie mamy czegoś takiego'. Natomiast po przejściu się alejką, okazywało się, że jednak stoi na półce i ma się dobrze. I to raczej były popularne kosmetyki, do użytku codziennego. Wiele razy byłam też z koleżankami świadkiem prośby o poradę, gdzie panie konsultantki kompletnie sobie nie radziły i my, jako klientki pomagałyśmy dobierać  innym dziewczynom korektor, czy bronzer. Trochę kiepsko to świadczy o umiejętnościach i przeszkoleniu pracownika.

OLEWANIE KLIENTA

W tym przypadku nie ma się chyba co rozwodzić. Wielokrotnie widziałam stojące pracownice, które wcale nie były zajęte, a robiły wszystko, by tylko nie zauważyć klientki, która szuka pomocy. Natomiast, gdy już zostały namierzone, pomagały niechętnie. Sama miałam kiedyś sytuację w Sephorze, gdzie trzy konsultantki obsługiwały jedną kobietę, a ja przez 15 minut czekałam, aż ktoś do mnie podejdzie. Niestety nie doczekałam się i wyszłam. 

OCENIANIE PO WYGLĄDZIE

Punkt dość mocno połączony z powyższym. Przerobiłam na sobie i wiem, że Wy także macie podobne, przykre doświadczenia. W perfumeriach niestety pierwszeństwo mają głównie eleganckie panie, ubrane w drogie, markowe ubrania od stóp do głów. Jeśli jesteś w trampkach i bluzie z kapturem, nawet nie licz na to, że ktoś do Ciebie podejdzie i Cię obsłuży. Nawet jeśli w portfelu masz miliony monet i chcesz je wydać. Przykre, ale w większości przypadków prawdziwe. No, chyba, że nikogo poza Tobą nie ma w sklepie, wtedy może zostaniesz dostrzeżona.

NACHALNOŚĆ

Jak nie przeginka w jedną stronę, tak w drugą. Wiem, że jest coś takiego jak sprzedaż łączona i pracownik ma obowiązek zaproponować zakup jakiegoś konkretnego kosmetyku, ale wciskanie mi kremu do skóry suchej, gdy mówię, że mam mieszaną lub namawianie na za ciemny podkład, mnie osobiście zniechęca do zakupów. Wiem, że są scenariusze szkoleniowe, że często to wymóg z góry, co nie zmienia faktu, że co za dużo, to nie zdrowo. 



OTWIERANIE KOSMETYKÓW

Cecha wspólna niektórych klientek oraz ekspedientek. Pewnie nie raz byłyście świadkiem sytuacji: 'ja Pani pokażę szczoteczkę' i odkręcania pełnowartościowej maskary, gdy nie ma testera, bądź co gorsza, kiedy on jest! Ja sama parę razy widziałam jak konsultantka swatchowała kobitce wszystkie nowe pomadki na dłoni, bądź pozwalała odkręcać lakiery do paznokci. Tak być nie powinno. Nigdy.

BRAK KULTURY

To także często cecha wspólna, zarówno klientów, jak i pracowników. W zasadzie powinnam napisać "brak kultury i wyczucia". Czasami panie są naprawdę bardzo niemiłe, szczególnie gdy ktoś swoją wiedzą ujawni ich niekompetencję. Ja rozumiem, że każdy może mieć gorszy dzień, ale w pracy trzeba ugryźć się w język. Nie będę przytaczać konkretnych przykładów, ale zapewne wiecie o co mi chodzi. 

GŁOŚNE PLOTKOWANIE

Wyobraźcie sobie, że wchodzicie do sklepu a na środku stoi gromadka pracownic i plotkuje sobie na całego. Nie mam nic przeciwko temu, aby sobie pogadać, gdy klientów nie ma, ale streszczanie swoich perypetii miłosnych przy obcych ludziach, jest niesmaczne. Zdarzyło mi się widzieć też ochroniarzy, uskuteczniających w dość wulgarny sposób podrywanie konsultantek. Kiedyś byłyśmy z kumpelą świadkami takich tekstów, że aż nam uszy zwiędły.

PATRZENIE SPOD BYKA, GDY PROSISZ O PRÓBKI

Nie wiem jak Wy, ale ja czasem aż boję się poprosić o próbkę w perfumeriach, bo już wielokrotnie zostałam zmierzona tak, że poczułam się jak żebrak. :D No, ale jeżeli planuję kupić coś drogiego np. podkład, to jeśli mam możliwość, wolę przed zakupem przekonać się, czy kolor jest odpowiedni, czy mnie nie uczuli lub nie utleni się w ciągu dnia. To powinno być normalne, a mimo wszystko mam opory i zdarzyło mi się odpuścić. 

Ode mnie to tyle. Długo myślałam nad powyższą listą i nic więcej do głowy mi nie przychodzi. 
Ciekawa jednak jestem jakie doświadczenia mają moje czytelniczki. Podzielcie się swoimi historiami w komentarzach. :) A może pracujecie w drogerii? Opowiedzcie jak to wygląda z Waszej strony, nawet anonimowo. :) 

facebook instagram bloglovin google



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

123 komentarze

  1. Zawsze mi się chce śmiać jak ochroniarz tak biega za mną, jakbym właśnie miała coś ukraść ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie mnie zawsze denerwuje jak łażą za mną krok w krok..Jakby mogli, to by do koszyka wleźli. Ja w lewo, to i ochroniarz/sprzedawca w lewo, ja schowałam się za półkę, to i on zaraz stoi dosłownie za mną. Ocenianie po wyglądzie,wieku itd też jest bardzo nie fair.

    Dodałabym jeszcze niedodawanie próbek, które się po prostu należą-wiele firm ma coś takiego, że od określonej kwoty dostajemy np odżywkę gratis (albo po prostu próbki kremów itd w saszetkach). A ja dostałam takie może 3x w życiu-przy czym łączy się to pewnie z młodym wyglądem. W ogóle dziwne rzeczy dzieją się w "moim" inglocie. Dwa stoiska w tym samym mieście tylko innych galeriach-w jednym powiedzieli, że oni w ogóle próbek nie dają, w drugim dostałam bez problemu. Nie wiem czy tamta pani była leniwa i nie chciało jej się wyciągnąć słoiczka (a mają takie, z napisem INGLOT) i nalać podkładu z testera czy po prostu niemiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba wziąć pod uwagę, że Ingloty funkcjonują też jako franczyzy. Wtedy to właściciel decyduje odnośnie próbek lub nawet cen :-)

      Usuń
    2. Ja w inglocie robię bardzo rzadko zakupy, ale jak np. chciałam odlewkę podkłady, gdy przyszłam ze słoiczkiem, nie było problemu.

      Usuń
  3. Chyba każda z tych sytuacji mi się przytrafiła choć raz:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam niestety nieprzyjemność spotkać się z każdym wymienionym przez Ciebie zachowaniem ;/ Czasami mi już ręce opadają jak widzę co się dzieje w drogeriach..

    OdpowiedzUsuń
  5. Ochroniarze w roli cienia mnie bardzo zniechęcają;)

    OdpowiedzUsuń
  6. z wszystkim się zgadzam chociaż mam wrażenie, że z próbkami już jest lepiej niż kiedyś :D i tak bym się też mogła rozwodzić co mnie denerwuje ale w sumie mam takie samo zdanie co Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja kiedyś widziałam jak ekspedientka w drogerii malowała sie testerem na sklepie. Mam przynajmniej nadzieję, że to był tester...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektore ponoć muszą, ale nie wiem jak to jest. Ja bym się siedliskiem bakterii nie pomalowała. :-)

      Usuń
  8. hehe, ja się nawet nie wypowiadam ,tyle w tym prawdy i tyle razy się z wieloma z tych zachowań spotkałam...Szczególnie nie lubię jednak numeru jeden na Twojej liście, ja zawsze się boję że nie wiem ,zrobię nie taki ruch i czuję się ja jakiś kryminalista, bo jak kręcę się po działach to pewnie chcę coś ukraść :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Problemem jest to ze np w naturze żadnych szkoleń nie ma niestety ale wymagają znajomość wszystkiego niemalże od składów poprzez działanie. .. wiec niekompetencja bierze się z niewiedzy. Nie każdy ma freaka i sprawdza wszystko po kolei by się douczyć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracowałam w Naturze przez chwilę, ale nikt ode mnie składów nie wymagał. ;-)

      Usuń
  10. Osobiście dodałabym jeszcze panie, które gdy tylko przekroczymy próg sklepu biegną do nas i pytają nachalnie czy w czymś pomóc. Może to czepianie się, ale takie naskakiwanie na klienta już przy wejściu (oczywiście nie mówię o zwykłym dzień dobry) sprawie, że mam ochotę odwrócić się na pięcie i wyjść ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to też. Za każdym razem, gdy odwiedzam Diverse, jestem bombardowana natłokiem informacji o promocji itd. Wiem, że te dziewczyny muszą o tym mówić, ale pierwszym moim odruchem jest chęć ucieczki. Nie lubię czuć się osaczona.

      Usuń
    2. Na próbnych godzinach ( po których oczywiście nie dostałam pracy ;) ) powiedziano mi, że jest to główny punkt postawy proklienckiej. Że nawet jak język mi ugrzęźnie w gardle albo powiem już tysiącom osobom o tym to muszę mieć obowiązek powiedzenia tego po raz 1001.

      Usuń
  11. Aha i jeszcze jak się nie chodzi za klientem jak cień to tez jest źle, wszystko zależy od kierownika...rozumiem malowanie się produktami itp.nie do przyjecia, ale są pewne sprawy niezależne od pracowników

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko może zrobić w sposób naturalny i dyskretny, niekoniecznie nachalny. Pracowałam z klientem kilka lat, w różnych miejscach, nie tylko drogeriach, wiem co oznacza chodzić jak cień, ale narzucanie się, a bycie w pobliżu to różnica. :-)

      Usuń
  12. Zupełnie się z Tobą zgadzam. Sama nie raz słyszała jak niekompetentne są niektóre pracownice sklepów, lub jak nieudolnie doradzają i to źle dobrane przez nich produkty. Z próbkami podkładów też mam podobnie, jak już zbiorę się i poproszę o odrobinkę podkładu, czuję się jak żebraczka a ekspedientka robi mi wielką łaskę, pomimo że przy okazji robię zakupy za większą kwotę :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety takie sytuacje są nagminne. Najbardziej denerwujące dla mnie jest to, że ochroniarz czy ekspedientki chodzą za mną krok w krok i patrzą mi na ręce (mimo że sklep jest wyposażony w mnóstwo kamer i bramki). Wtedy po prostu wychodzę z takiego sklepu...
    O poradę raczej nie pytam, bo zazwyczaj wychwalają wszystkie produkty i mówią, że ten będzie mi pasował najlepiej mimo, że na pierwszy rzut oka wiem, że jednak niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przez takie sytuacje coraz częściej robię zakupy przez internet...

      Usuń
    2. Natalia, czasem kamery i bramki to atrapy. :D

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Twój komentarz trafił do spamu, gdyż zawierał linki. Na dole jest wyraźna adnotacja "Wszystkie obraźliwe treści i komentarze zawierające LINKI (do blogów, sklepów, etc.) będą na bieżąco USUWANE."

      Usuń
    2. Teraz zauważyłam. Coż zniechęciłaś mnie tym sposobem do komentowania na Twoim blogu. Uważam że dodanie linku do siebie nie jest niczym złym. Chyba że jest to komentarz typu '' super post zapraszam do siebie LINK''. Dzięki za informację więcej nie będę marnował 2 minut aby coś napisać. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Przykro mi, że tak to odbierasz, niemniej jednak jest to jasno zaznaczone i nie zamierzam tego zmieniać. Staram się zaglądać do każdego, kto tutaj komentuje i doceniam każdy komentarz. Wystarczy kliknąć na Twoją nazwę, jak ktoś chce trafić do Ciebie, to na pewno sobie poradzi bez dodatkowych linków, szczególnie tych do vinted. ;)

      Usuń
    4. Troszkę to jednak jest złe, bo miliony linków tego typu wpływają negatywnie na pozycję w Google :)

      Usuń
    5. Dokładnie! Mnie też irytuje taki spam.

      Usuń
  15. Wszystkie powyższe znane ale i jeszcze inne
    Nie wyciąganie nowego produktu nie macanego z szuflady mimo że są.
    Inna cena produktu na regale inna przy kasie- wyższa i przy zwrtóceniu uwagi afera na cały sklep.
    Nie oznakowywanie produktów promocyjnych lub wogóle ich nie wyciąganie mimo że są...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według prawa sklep ma obowiązek sprzedać produkt po cenie, która widnieje na półce. Byłam kiedyś w Superpharm pierwszego dnia miesiąca gdy zmieniali promocje. Na półkach były jeszcze ceny z dnia wcześniejszego. Zapytałam czy promocja jednego z produktów jeszcze obowiązuje, bo kojarzyłam, że skończyła się ostatniego dnia miesiąca, konsultantka odpowiedziała mi, że promocja się zakończyła, ale przez to, że nie zdążyli zdjąć cen mogę kupić ten produkt po promocyjnej cenie, która nadal widnieje na półce :)

      Usuń
    2. Ooo, dobrze wiedzieć. Dzięki Agnieszka za info.

      Usuń
  16. Bardzo słuszne uwagi, zgadzam się z Tobą w zupełności. Podoba mi się twoje podejście i uważam je za słuszne. I ekspedientki i klientki mają coś za uszami. W sklepie jednak to Panie sprzedawczyni powinny dawać dobry przykład manier, niestety wiem jakie są również realia. Rzadko który sklep dobrze wyszkoli pracowników, a i za marne pieniądze nie każdemu chce się wysilać i na własną rękę zdobywać wiedzę. To wymaga czasu po za pracą, a za to nie płacą. Nie lubię nachalności w sklepie, są osoby które lubią jak ktoś podejdzie i zechce wszytko sprzedać. Ja jednak źle się czuję gdy ktoś za mną łazi i w kółko pyta - a może jednak Pani pomóc ? Staram się zawsze grzecznie odmówić. Nie umiem niestety zawsze odmówić gdy już chcę płacić przy zakupie a ktoś na siłę wciska to maseczkę to coś tam bo się opłaca... i gada i gada a ja biorę po prostu bo chcę wyjść ze sklepu i nie widzieć już baby na oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz Marzena. :-) Ja zawsze grzecznie, acz stanowczo odmawiam. :-)

      Usuń
  17. Dobrze, że 2 moich kolegów pracuje w dorgeriach jako ochroniarze ;) Przynajmniej w tym przypadku mam spokój :D
    W innych wypadkach niekoniecznie... nienawidzę takich dziewczyn pracujących w drogeriach co zachowują się jakby zostały nie wiadomo jak ukarane tą pracą.... A ocenianie po wyglądzie - straszne! To, że komuś przysłowiowa "słoma z butów wystaje", to nie znaczy, że z portfela też XD Każdy klient powinien być traktowany na takim samym poziomie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat słoma z butów to może wystawać każdemu, nawet tym, którzy są ubrani od stóp do głów w drogie marki. :] To raczej dotyczy zachowania, a nie wyglądu. :-)

      Usuń
  18. Traktowanie klienta jak złodzieja to jedyny powód dla którego przestałam chodzić do jednej Natury, szalenie mnie to denerwowało! Tym bardziej że lubię obejrzeć dokładnie produkty, zastanowić się, trochę to zajmuje, a prawie czuje na karku oddech ochroniarza... Odechciewa się tam zostawać.
    Niekompetencja już nawet przestała mnie irytować, po prostu nie dopytuje i raczej staram się sama wcześniej dowiedzieć w internecie czego potrzebuje. Jednak denerwuje mnie kiedy konsultantka sama zaczyna mi o czymś mówić i mówi bzdury - regularnie mi się to zdarza w Rossmanie. :( Również tam doprowadza mnie do szału otwieranie kosmetyków - zazwyczaj właśnie są to tusze. Widziałam jak nawet wyciągała nowiutkie z szuflady a potem wsadzała znów do niej...
    Cod o próbek to też tak mam, że już się boję o te próbki prosić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naturach akurat kradną na potęgę. :-( Sama byłam tego świadkiem... A potem na koleżankę z nożem czekali po pracy. :/

      Usuń
    2. wszedzie kradną na poteng i to właśnie ludziek tórzy wyglądają na normalnie zachowujących się najczęściej. U mnie w hurtowni też mamy pilnować każdeg klienta, bo towar sam nie wychodzi niestety :/ osobiscie sama tego nie lubię, ale z drugiej strony ktoś to wynosi :/
      boooze jaką ja bym miała malutko do nauczenia się w rossmanie czy w naturze z asortymentu :D u siebie to mam kongo heheh :D

      Usuń
  19. Ci ochroniarze chodzący krok w krok za jedną osobą są naprawde śmieszni. Jak zauważę, że taki za mną łazi odwracam się i pytam czy jak już tak mi towarzyszy to nie poniósłby koszyka bo coraz cięższy się robi - żaden się jeszcze nie zgodził :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam sie ze wszystkimi punktami! A jesli chodzi o punkt NIEKOMPETENCJA, to wiadomo, ze ze szkoleniami czy nawet pamiecia bywa roznie, ale wystarczyloby gdyby taka ekspedientka grzecznie odpowiedziala, ze po prostu nie wie czy dany produkt jest w asortymencie, ale ze sprawdzi i ewentualnie wskaze gdzie jest, jesli juz go znajdzie. Wiele juz razy zdarzylo mi sie, ze wlasnie tak jak Ty, w odpowiedzi uslyszalam stanowcze "nie" a potem dany produkt sama znalazlam. Wtedy zawsze wracam do takiej "elokwetnej" ekspedientki i pokazuje produkt, ze jednak jest. Nigdy nie spotkalam sie z odpowiedzia typu "przepraszam, pomylilam sie". Zazwyczaj jest to wzruszenie ramionami oznaczajace "no i co z tego" lub jakas zlosliwa odpowiedz, bo przeciez jak smialam urazic ekspedientke pokazujac namacalny dowod, ze byla w bledzie!

    A tak przy okazji, to skad ten kubek? Bardzo mi sie podoba! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. :-)

      Kubek kupiony dawno temu w Biedronce, ale teraz też są piękne niebieściutkie całe. :D

      Usuń
  21. Kiedyś jak poprosiłam w Superpharmie o próbki to mi pani dała takie malusie kropelki, ze nawet na wypróbowanie odcienia ledwo co starczyło :D a w Hebe w ogóle nie dały... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w drogeriach typu Rossmann, Hebe czy Superpharm próbek ogólnie nie dają i nie mają nawet takich pudełeczek. Chyba, że sama sobie kupisz i trafisz na w porządku konsultantkę.

      Usuń
    2. Kiedyś o to pytałam, wydaje mi się, że w Hebe (ale ręki nie dam sobie uciąć ;) i ekspedientka powiedziała, że nie dysponują niestety pojemniczkami, ale jak się ma swój to można sobie z testera odlać :)

      Usuń
    3. To też właśnie słabe, ale od jakiegoś czasu, tak jak dziewczyny napisały, jak ma się słoiczek, to nie robią problemów.

      Usuń
  22. Oj tak, ze wszystkimi spostrzeżeniami się zgadzam i wszystkie przeżyłam w taki bądź inny sposób. Gdy sprzedawca w sposób wyjątkowy mnie zrazi, a tak się niestety zdarza, lubię czasem "przygwiazdorzyć". Powiedzieć coś w stylu "wie Pani co, chciałam tu zrobić naprawdę duże zakupy, ale się rozmyśliłam" i wychodzę :D Fajne mają wtedy miny!

    OdpowiedzUsuń
  23. Na co dzień spotykamy się z takimi zachowaniami pracowników,bardzo niezadowolonych ze swojej pracy.lub jakby byli w niej za karę.Czasami aż odechciewa się robić zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja raz miałam sytuację odwrotną Sephorze, kiedy weszłam tam elegancko ubrana (bo później szłam do teatru) i panie od razu do mnie podleciały, śmiać mi się chciało bo zawsze mnie ignorowały kiedy byłam w sportowych ciuchach☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się zdarza niestety bardzo często. :(

      Usuń
  25. Świetny post. Nienawidzę gdy ochroniaż za mną chodzi.Czuję się jak złodziej.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ojj ja najbardziej nie lubię jak ochroniarz mnie śledzi :p wtedy boje się wziąć cokolwiek do ręki :D chociaż kiedyś z rossmanna wyszłam z pustym koszykiem w ręku a ten mnie nie zatrzymał a ja zorientowałam się że go mam dochodząc do samochodu :p i też nie lubię jak oglądam sobie rzeczy, czytam etykietki i mnie zaczepi zaraz ekspedientka i wypytuje czy pomóc, jeśli chcę pomocy to sama zapytam. Jakoś zniechęca mnie to do zakupów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja kiedyś też coś chciałam wynieść całkowicie nieświadomie, bo miałam w dłoni, gdzie inne reklamówki już trzymałam. :D

      Usuń
  27. Chyba moja historia z otwieraniem maskary posłużyła jako przykład naukowy ;)
    A co do ochroniarzy... na promocji w Rossku ochroniarz wręcz nachylal się nade mną i dyszal w kark, więc odwróciłam się i grzecznie zapytałam: 'Mógłby pan z łaski swojej przestać mnie prześladować?' No i poszedł sobie ;D

    OdpowiedzUsuń
  28. Zgadzam sie z kazdym jednym punktem bez najmniejszych zastrzezen :/ Niestety polska rzeczywistosc :(

    OdpowiedzUsuń
  29. Niestety z doświadczenia znam wszystkie wymienione przez Ciebie sytuacje. Czasami aż strach wchodzić do niektórych drogerii/perfumerii...a poprosić o próbkę...to już w ogóle masakra.

    OdpowiedzUsuń
  30. Witaj Agu, bloga czytam regularnie, ale jeszcze nie zdarzyło mi się skomentować. Dzisiaj jest ten wielki dzień xD Wiele razy słyszałam te opowieści o wręcz zaglądaniu do koszyka przez ochroniarzy, mnie osobiście nigdy to nie spotkało, czy w Rossmanie, czy w Naturze, dodatkowo w Naturze w Białymstoku zrezygnowano z ochroniarza i postawiono na bramki i kamery, więc nikt nikogo nie śledzi. W douglasie jestem bardzo rzadko, ale nawet kiedy wchodzę tylko popatrzeć na asortyment (nie cierpię kupować czegoś czego nie mam na swojej wishliście), to nikt się na mnie nie gapi i miło panie pytają w czym pomóc (na zakupy zazwyczaj ide w trampkach i w bluzie, bez makijażu). Co do próbek w douglasie, niedawno robiłam zakupy na zawrotną kwotę 25 zł (kojarzysz kredkę Jumbo NYX) i dostałam 2 próbki, w tym próbkę serum Estee Lauder. Nadal na wielki + dla drogerii jest fakt, że bez problemu dostaję próbki każdego podkładu w Rossie, czy w Naturze. Mam swój słoiczek i kulturalnie proszę, żeby mi nakapać próbkę do niego. Odmówiono mi raz, w dużym Rossmanie w jednej z galerii i więcej w tym konkretnym sklepie już się nie pojawiłam. W Hebe pani też była skora do pomocy, tylko się Healthy Mix całkowicie skończył w testerze, a nowego nie posiadali. Niestety na minus to muszę napisać, że przeszkolenie pracowników to leży i kwiczy. Nagminne jest, aby wciskać klientkom za ciemny i różowy podkład. Raz spotkałam się z kompletną ignorancją, ale to w osiedlowej drogerii, kiedy zapytałam o podkład w tonach żółtych, najjaśniejszy jaki mają (pani wyglądała, jakbym ją uświadomiła, że podkłady w ogóle mają jakieś tony), a ona mi na to "a po co Pani taki jasny podkład, chce Pani wyglądać jak bałwanek?"-w tym momencie odwróciłam się na pięcie i wyszłam, bo nie mam ochoty spierać się z kimś kto wyznaje zasadę "opalania się" podkładem. Trochę też boję się, że właśnie takie podejście mają osoby odpowiedzialne za sprowadzanie konkretnych kolorów podkładów na Polski rynek, bo niby jaśniutkie i żółte podkłady są w konkretnych markach, ale na Polskim rynku niedostępne. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majas, dziękuję za komentarz, tym bardziej pierwszy. Szalenie mi miło, że podzieliłaś się doświadczeniami. Niestety system w naszych drogeriach i perfumeriach jest daleki od ideału i minie pewnie sporo czasu, nim zmieni się coś na lepsze.

      Usuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  32. W większości przypadków kojarzy mi się Rossman. Niestety u Nas próbek nie rozdają/nie sprzedają i zapewne to akurat nigdy się nie zmieni. Co do Pana śledczego (ochroniarza), to zdarza się to co raz rzadziej, Rossmany są znacznie bardziej obklejone kamerami i obserwują nas przez monitorki przy stanowisku przy kasie. A co do Pań, które doradzają - jestem wręcz pewna, że większość blogerek znacznie lepiej sprawdziłaby się na stanowisku doradcy klienta w jakiejkolwiek drogerii, niż te niewydarzone Panie, które o kosmetykach nie mają pojęcia. Czasami aż mnie skręca, jak słyszę odpowiedzi na pytania klientek typu: chciałabym wykonturować i rozświetlić twarz, co może mi Pani polecić? A Pani z Rossmana na to, że nie da się równocześnie zmatowić, wykonturować i rozświetlić... witki opadają :) Ja na szczęście nie miałam jakichś strasznych przejść i nigdy mi się nie zdarzyło, by odmówiono mi produktu z szuflady, jeśli ten na półce był używany :)

    PS. skąd masz ten przepiękny kubek!? <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja też czasami jak przysłuchuję się odpowiedziom, to witki mi opadają. Te laski niestety w wielu przypadkach nie mają pojęcia o co się je pyta i język im się plącze. :-(

      Kubas jest z Biedronki .:-)

      Usuń
  33. Jesli chodzi o otwieranie produktow dla klientow, to moim zdaniem powinno miec to miejsce. Klient ma prawo dokladnie zobaczyc, co kupuje. ALE taki kosmetyk nie powinien nigdy wrocic na polke. Powiniem byc od razu zdjety ze sprzedazy i wrocic jako tester, lub zostac po prostu wyrzucony. Sama pracuje jakos sprzedawca, co prawda nie w Polsce, wiec moze realia sa inne. Nie mamy kosmetykow, ale wiele produktow, ktore klienci wola zobaczyc po wyciagnieciu z pudelka i mamy nakaz zeby zrobic wszystko, co klient sobie zyczy. Jesli nie da sie przywrocic produktu do oryginalnego stanu, moze go zabrac do domu ktores z nas, jesli ma ochote, lub oddajemy takie rzeczy na akcje charytatywne. Koszt wyprodukowania takich dobr jest niczym w stosunku do zadowolenia klienta. Usatysfakcjonowany klient powie o swoim doswiadczeniu jednej-dwom osobom. Ale zle potraktowany bedzie rozpowrzechnial informacje kazdej napotkanej osobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce niestety produkt otwarty wraca na półkę, dlatego nie powinny być macane. Gdyby było, tak jak opisujesz, nie miałabym obiekcji, ale jest jak jest. Niestety klientom też często się w tyłkach przewraca i totalnie brak im kultury i usatysfakcjonowanie klienta za wszelką cenę zakrawa o absurd, a niektórzy właśnie tego wymagają.

      Usuń
  34. Zgadzam się z powyższymi podpunktami. Niestety mnie też nie raz zdarzyły się przykre sytuacje w jednej z moich ulubionych drogerii w okolicy. Gdy mam na sobie piękne, wyjściowe ciuchy i makijaż, oraz idealnie ułożone włosy jestem jedną z najlepiej obsługiwanych klientek. jednak gdy weszłam pewnego razu na szybko do tejże drogerii, ubrana w ciuchy na co dzień. Wygodne i czyste, żeby nie było, że jestem fleją.. :D To Panie ekspedientki były nie dość, że nie miłe to jeszcze chichotały pod nosem patrzą na nas dwie. Uwierzcie, że ukłucie rozczarowania było nie do zniesienia. W dodatku musiałam nawet się prosić o torbę na kosmetyki, którą powinno się dostać standardowo.. Kosmetyki także musiałam sama sobie zapakować, a zazwyczaj byłam wyręczana. Od tamtej sytuacji chyba już nie byłam w tej drogerii, no ale to tylko ich strata bo zostawiałam tam zawsze niezłą sumkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, ja często śmigam w adidasach i dresie, więc rozumiem o czym piszesz. :D Jakbym poszła tak ubrana do Sephory, to pewnie byłabym potraktowana jak duch. :D

      Usuń
  35. ostatnio w sephorze 3 pracownikó plotkowała sobie w najlepsze, nikt absolutnie nie podszedł do mnie i nie spytał czy potrzebuję pomocy, stałam jak wazon między półkami dobre 10 minut i w internetach szukałam produktu, który chciałam zakupić i jak dawałam krok w tył żeby odsunąć się od półki sklepowej weszłam na ochroniarza, który przez ramię z tyłu chyba zaglądał co robię i co chcę ukraść! brawo sephora! aż żałuję, że nie miałam szpilek i, że panu nic się nie stało... mimo to, dalej nikt mi nie pomógł, absolutnie nikt nie obsłużył - pięcioro pracowników na sklepie, 3 plotkujących i rzucających nienawistne spojrzenia pracowników, dwie Panie "zajęte" przy kasie, przy której był jeden klient, och jak ja kocham te ich standardy obsługi klienta

    OdpowiedzUsuń
  36. W większości sklepów obsługa jest bardzo niemiła, zwłaszcza w ubraniowych sieciówkach. Obsługa patrzy spod byka i robi łaskę, że Cię obsługuje, wszak człowiek powinien się cieszyć, że może sobie coś kupić... Ostatnio oddawałam spodnie do reklamacji i niechęć obsługi była bardzo widoczna, przecież jak można mieć czelność oddawać spodnie, które się rozpadły po jednym praniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak reklamowałam bluzkę w Reserved, która mimo odpowiedniego sposobu prania rozciągnęła się i wyglądała jak szmata po pierwszym praniu (w trzech egzemplarzach - dwa różne kolory i sztuka mojej mamy), to miałam milion pytań - a dlaczego - a po co - a jak to sie stało - jak prałam. Masakra. :D Ale na szczęście reklamację uwzględniono.

      Usuń
  37. Mnie najbardziej wkurza ocenianie po wyglądzie w tych "droższych" drogeriach jak Sephora czy Douglas. Na co dzień ubieram się na sportowo, przez co Panie często patrzą na mnie jak na żebraka, którego trzeba pilnować, a najlepiej to wyprosić. Widać nie wpisuję się w target marki, ale no jest mi przykro. Tym bardziej, że sportowe buty które chodzę na co dzień są więcej warte niż moje najbardziej wypasione szpilki, a sportowa kurtka też kosztowała dużo więcej niż elegancka marynarka, więc to nie jest tak, że wyglądam na kogoś kto nie kupi nic droższego. Drugą sprawą, przez którą szlag mnie trafia, jest otwieranie kosmetyków do makijażu. Masakra. Ale generalnie całe szczęście rzadko mam z tym do czynienia i ogólnie jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Zdecydowanie przydatny artykul. Najbardziej mnie denerwuje brak kultury w drogerii, bo czasem Panie wyżywają się po prostu na klientkach, co potem nas odpycha.. Z takim nastawieniem długo nie popracują.. ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda z nas ma słabsze dni, ale w pracy z klientami, niestety trzeba trzymać emocje na wodzy.

      Usuń
  39. Moja mama nie nawidzi w sklepach nachalności, zresztą ja też...

    OdpowiedzUsuń
  40. Ostatnio oglądałam film na Youtube pewnej vlogerki na temat złego zachowania klientów drogerii i temat okazał się baaardzo kontrowersyjny. Sama się zbulwersowałam, bo dziewczyna, sama pracująca w drogerii, zachowywała się dokładnie tak, jak wszystkie widzimy złowrogo nastawione ekspedientki - patrząca z góry, bezmyślnie oceniająca, niechętna do dawania próbek i udzielania pomocy. Teraz, jeśli wydaje mi się, że pani mnie obsługująca jest wredna, jest to najprawdopodobniej prawdą. Koszmar!
    Najgorsze są własnie dwie cechy takich pań (szczególnie w tych dużych drogeriach, które ludzie lubią nazywać "ekskluzywnymi"...): patrzenie jak na złodzieja (zawsze zwracam uwagę, że nie życzę sobie takiego traktowania, jeśli ktoś nadużywa swoich praw - mówię, że są tu przecież czujniki, kamery i ochrona, więc można sobie odpuścić) i niechęć do dawania próbek (już od dawna nie proszę o nie tylko... KUPUJĘ NA ALLEGRO. Bezpłatne próbki. Skąd one się tam biorą? No panie ekspedientki, które narzekają na złych klientów, same je tam wystawiają... :O). Ja wolę być olewana! :D

    P.S. W Hebe powoli rozwiązują problem rozwalania opakowań, bo każdy kosmetyk dostaje swój tester. Tak powinno być! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, szanowna vlogerka pani O. byłaby niezmiernie zraniona i oburzona, gdyby zobaczyła słowo "drogeria" w stosunku do perfumerii, w której pracuje - z tymi wszystkimi luksusowymi, ekskluzywnymi i selektywnymi kosmetykami. Aż zabrakło mi synonimów :D
      Swoją drogą również zniechęcona traktowaniem w perfumeriach postanowiłam kupować próbki na allegro - i tu pojawia się problem - bo jak słusznie zauważyłaś jest to nabijanie kabzy nie komu innemu, a właśnie szanownym paniom konsultantkom vel. ekspedientkom :(

      Usuń
    2. Właściwie czemu one (ekspedientki itp) mają taki problem z dawaniem próbek, przecież nie płacą za nie same, więc w czym problem? :/ Też oglądałam film, o którym mówicie, i dziewczyna miała mega problem z tym, że ktoś chce próbki, jakby coś miało się stać gdyby jeden klient dostał ich nawet 10 :/ Nie wiem czym one się tak stresują.

      Dlatego cieszy mnie ta notka, tak przy okazji ;)

      Usuń
    3. Heh, niektórzy mają bardzo snobistyczne i lubią robić wokół siebie szum. Uczcijmy to na przekór, minutą ciszy i wstrzymajmy się od komentarza. ;-)

      Usuń
  41. Jak Ci sie sprawuje macbook? Zastanawiam sie nad zakupem i nie wiem czy warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Mnie ostatnio spotkała "fajna" sytuacja w Intimissimi. Weszłam na biegu po konkretny produkt i od razu do kasy. W sklepie były dwie panie, obie obsługiwały kobietę, podsuwając jej co róż inną propozycję gaci. Obie widziały, że sterczę jak debil przy kasie i chcę tylko zapłacić ale miały to gdzieś. Chętnie bym wyszła ale bezszwowa bielizna była mi potrzebna na tamten wieczór więc po chwili krzyknęłam do nich "Przepraszam, czy ja mogłabym po prostu zapłacić? Spieszę się" Dopiero wtedy panie się zorientowały, że chyba jednak coś jest nie tak i łaskawie jedna z nich przyjęła moje pieniądze.
    A do drogeryjnych/perfumeryjnych mogę dodać jeszcze sytuacje, gdy konsultantka doradza jednemu z klientów i np. przepycha się z nim przede mnie do szafy marki przy której akurat stoję, zasłaniając mi całą ekspozycję, jakby mnie wcale tam nie było. Lub niemal wyrywa mi tester z ręki jeśli akurat ten ją zainteresuje. I cholera, teraz tak pisząc te słowa, zastanawiam się, może ja jestem niewidzialna? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  43. Faktycznie niektóre panie w drogeriach są tak niekompetentne, że są tam chyba po prostu z przypadku ;/ A ochroniarze patrzący na ręce również są bardzo denerwujący.

    OdpowiedzUsuń
  44. Rok temu w lipcu kupowałam w Douglasie Miśkowi na urodziny perfumy. Byłam bardzo zasmarkana, nieumalowana, w klapkach i grubej bluzie, porwanych spodniach i w górze od piżamy. Psikałam sobie testery na te karteczki i bardzo długo stałam próbując coś poczuć :D Po 30 minutach podeszła konsultantka (z łaską ofc) i poprosiłam ją o podanie flakonika jego ulubionych. Podała z niechęcią w głosie 50ml, "czy na pewno je chcę bo one kosztują 250zł". Jak powiedziałam, że faktycznie trochę mało i żeby podała największe opakowanie to się na moment zacięła. Nabiła na kasę i zapytała jakie próbki bym chciała,
    a jak powiedziałam, że nie chcę próbek to wszystkie dziewczyny na mnie spojrzały jak na kosmitkę, myślę że miały grupowy zawał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie o tym mówię, a jakbyś miała Korsa na ramieniu, szpile i mocny makijaż, to by biegały wszystkie wokół Ciebie.

      Usuń
  45. Pisałaś w poprzednim poście że masz problematyczną skórę głowy, masz może jakieś pewniaki na łupież ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tak naprawdę pomagają wszystkie mocno nawilżające i delikatne szampony - Sylveco, Isana Urea, Dermedic Emolient, płyn do higieny intymnej Facelle plus coś oczyszczającego raz - dwa w tygodniu - np Yves Rocher oczyczający. W kryzysach Stieprox, Bioderma lub Catzy i glinka nakładana na skórę głowy. Niestety wciąż mam nawroty i szukam ideału.

      Usuń
  46. Mnie najbardziej denerwuje jednak nachalność - podchodzi taka pani i pyta, czy może w czymś pomóc, więc grzecznie odpowiadam, że nie, dziękuję, poradzę sobie. a ona ciągle na mnie patrzy, podchodzi, podpowiada. nie wiem, może wyglądam na osobę która nie odróżnia samoopalacza od podkładu? (żarty żartami, ale to naprawdę irytujące)

    + mój blog o Korei, modzie, urodzie i nie tylko, dopiero zaczynam ale zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Cami za komentarz, ale na przyszłość proszę o niezostawianie linków.

      Usuń
  47. O TAK.. 1 sprawa PRÓBKI - ten wzrok u wszystkich taki sam. 2 sprawa - wciskanie kosmetyku, który jest zbędny. 3 sprawa "fachowe" rady ekspedientek.. Jestem osobą bladą i chciałam kupić podkład, poprosiłam Panią o pomoc.. i wciskała mi odcień o 3 tony za ciemny , wpierając mi, że to jest sławnie mój kolor. ;) sprawa 4. ochroniarz - wszędzie jest tak samo. sprawa 5 - jak Cię widzą tak Cię obsługują.. kiedy jestem w trampkach - żadna nie podejdzie... kiedy jestem elegancka, ktoś się od czasu do czasu zainteresuje. ALE, ALE.. nie powiem że nie.. ale zdarzają się PRZESYMPATYCZNE Panie, ktore są przemiłe, pomogą, doradzą i dorzucą do zakupów jeszcze jakieś próbki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zawsze są ludzie i ludziska. :-) W moim rodzinnym Rossmannie np. są same świetne panie i jeszcze nigdy nie zdarzyła mi się żadna przykra sytuacja.

      Usuń
  48. Mnie już przeszkadza tylko otwieranie kosmetyków bo przecież nie po płacę za nowy towar by kupić coś co może być przeterminowane lub coś, co nie jest sterylne. Reszta też mnie irytuje, ale nauczyłam się te zachowania lekceważyć. Natomiast brak higieny, otwieranie towaru jest dla mnie czymś niemożliwym do zaakceptowania.

    OdpowiedzUsuń
  49. Wszystko pięknie ładnie i ogólnie nawet bym się z tym wszystkim zgodziła gdyby nie fakt, ze sama jestem sprzedawcą w jednej z Natur... Obowiązują nas pewne standardy obsługi klienta z czego jesteśmy skrupulatnie rozliczane przez kierownika a także menagera regionalnego i choć same uważamy to za głupie chcąc pracować trzeba się do tego zastosować... trzeba zapytać o pomoc, mimo iż wiemy, że nie ma nic bardziej irytującego niż narzucanie się klientom... Trzeba zaproponować dwa produkty przy kasie, poinformować o promocji, wręczyć gazetkę/ulotkę mimo iż widzisz, że klient marzy byś już skończyła... Inwestycja w szkolenia personelu jest żadna i gdyby nie to, że interesujemy się tym na własną rękę pewnie nie wiedziałbyśmy nic... Co do próbek, szczerze i bez ściemy wydaję je bardzo chętnie i nigdy nie maiłam z tym problemu, problem jednak w tym, że nie mamy do nich dostępu niestety i wiele wiele trzeba się o nie uprosić na głównym magazynie (nie mamy bezpośredniego kontaktu z przedstawicielami) by je dostać. Kiedyś miałyśmy małe słoiczki na podkłady teraz już ich nie dostajemy ale przeważnie proponuję klientką by przyszły z własnym pojemniczkiem i wtedy bez problemu daję podkład czy krem... NIGDY prze nigdy nie otwieramy/nie używamy pełnowartościowych produktów i pilnujemy by klienci tego nie robili a niestety klienci są czasem mega beznadziejni...Co do pilnowania... Nie dziwcie się personelowi, że pilnuje bo straty na sklepie (głównie kradzieże) pokrywa się z własnej kieszeni i gdy nagle na remanencie okazuje się, że jest braków na 5 - 6 tysięcy złotych a pracowników 4 to łatwo policzyć ile to na głowę... I nagle okazuje się, że cały miesiąc pracujesz za darmo... Więc później chodzisz i patrzysz na ręce ale tego nie zrozumie nikt kto nie stał nigdy po drugiej strony lady...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, też pracuję w handlu i również jedziemy na wskaźnikach. Minimum dwie pozycje na paragonie więc jeśli klient kupuje buty- muszę polecić pastę. Jeśli nie chce, to wkładki. Jak dalej odmawia to np. czyścik. Lub szczotkę do polerowania, cokolwiek. I doskonale rozumiemy zdenerwowanie i irytację klientów, same też się wkurzamy ale jesteśmy z tego bardzo dokładnie rozliczane. Paragon nie może być niższy niż założony, inaczej są 'kary'. Co do kradzieży- bardzo często kradną wymalowanie, eleganckie babeczki i jeszcze robią największy raban, gdy je złapiemy. Często to dzieciaki w wieku licealnym, starsze babcie z wielkimi siatami, do których łatwo jest schować buty. W moim konkretnym sklepie nie ma kamer, bramki to atrapy więc chodzimy i patrzymy klientom na ręce. I znowu- wiemy, że to denerwujące itd, ale bywają duże braki, za które musimy zapłacić żeby wyjść na zero. Niektórzy nawet nie zdają sobie sprawy, co złodzieje potrafią zrobić żeby ukryć produkt. Moim mistrzem jest facet w roboczych ciuchach (flanela, kombinezon), który buty schował w majtkach, sam oddać nie chciał, my się nie kwapiłyśmy pierwsze więc ochrona musiała dosłownie rozpiąć mu rozporek i wyjąć buty... ;) Zdarzają się też tacy, co wykłócają się i rzucają z łapami (szarpanie i wrzaski na pracowników). Handel to ciężka branża. Nie polecam.

      Usuń
    2. Ja to wszystko rozumiem, ale to też kwestia tego, w jaki sposób pracownik to robi. Można zaproponować coś grzecznie i naprawdę sensownie, a można też być nachalnym i zniechęcającym. Umiar i zdrowy rozsądek to podstawa. Kultura i zachowanie klientów to również oddzielna kwestia. :-)

      Usuń
  50. Na szczęście nigdy nie spotkałam tego w takich drogeriach jak rossman czy natura ale za to wchodząc do sephory czuje się jak jakiś potencjalny złodziej, właśnie panie patrzą na ludzi spod byka jakby nie wiadomo gdzie pracowały jakby sephora to już złoto i diamenty.

    OdpowiedzUsuń
  51. a co do nachalności to ostatnio nawet nie zdążyłam wejść dobrze do sklepu a Pani ekspedientka juz mnie dorwała i pytała w czym pomóc :P

    OdpowiedzUsuń
  52. Agatko, masz rację! Jeśli sprzedająca widzi panią w pełnym full make upie to jest posłuszna, lata za nią, a wystarczy bym założyła trampki (i mój młoddyyy wygląd) to zawsze traktują jak smarkulę. To wkurza.
    albo ci ochroniarze... no przesada...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio często pomykam bez makijażu, w dresie i adidasach (mogę to korzystam), więc znam to z autopsji. :D

      Usuń
  53. Ostatnio byłam z moim chłopakiem i jego mamą u jubilera, a dodam że byłam ubrana dość codziennie - casualowy sweter, do tego dżinsy i adidasy... Kobiety spojrzały na mnie dziwnym wzrokiem i zaczęły do siebie puszczać oczka... Na głos powiedziałam: "co za niekompetentna obsługa" i wyszłam. Od tamtej pory mam uraz do takich sklepów...

    OdpowiedzUsuń
  54. Szczerze mówiąc z połową tych zachowań nigdy się nie spotkałam, jak np plotkowanie czy otwieranie kosmetyków, a połowa w ogóle mi nie przeszkadza - przyzwyczaiłam się, że zaraz po wejściu do Douglasa albo Sephory ktoś podchodzi i pyta czego szukam. Niektórzy odbierają to jako nachalność, a ja po prostu mówię czego potrzebuję, dostaję to i mówię, że jeszcze się rozejrzę - i spokojnie chodzę sobie po sklepie. Wiem też, że pracownicy z reguły muszą polecać przy zakupie jakieś dodatkowe produkty itp, i jakoś mnie to nie denerwuje, muszą i tyle, a ja wcale nie muszę kupować czegokolwiek więcej.

    Ale przypomina mi się sytuacja z Rossmana, kiedy do koszyka wrzuciłam tusz do rzęs i poszłam oglądać żele pod prysznic, podbiegł do mnie pan ochroniarz i powiedział, że muszę zapłacić za ten tusz. "Ale ja jeszcze nie skończyłam zakupów." "Ale musi pani zapłacić!" I ja swoje on swoje, a przecież nie wychodziłam ze sklepu, byłam w połowie zakupów! ;) I chodził za mną po całym sklepie, to było dziwne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam że kasa przy kosmetykach kolorowych nie była wtedy czynna, tylko te główne przy wyjściu ze sklepu, stąd absurd.

      Usuń
    2. Hahah, panowie z ochrony często żyją w swoim świecie. Ja nie zapomnę jak kiedyś weszłam na market z książką kupioną w Empiku. Miała zabezpieczenie i zaczął się pisk. Zabrali mnie na zaplecze i potraktowali jak złodzieja a jak okazało się, że to jednak książka i jestem 'czysta', to nie padło nawet przepraszam. Chamstwo.

      Usuń
  55. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  56. pracując kiedys w sklepie przekonałam się, że to włanie te eleganckie, ubrane w markowe ciuchy kobiety kradną na potęgę (eleganccy mężczyźni raczej nie). Potrafią przyjść kilka razy dziennie lub codziennie po próbkę drogiego markowego kremu, zastanawiam się o co tu chodzi?? prędzie zwykła, niewyróżniejąca się z tłumu dziewczyna kupi drogie perfumy niż ta elegantka. Elegantka przeleci wszystkie drogerie w poszukiwaniu próbek

    OdpowiedzUsuń
  57. Z wszystkich które wymieniłaś najbardziej mnie denerwuje niekompetencja i ocenianie po wyglądzie. Nie wiem jak możesz oceniać zawartość portfela po tym jak człowiek wygląda. Dla mnie to prostackie myślenie.
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję naprawdę dobrej maski do twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  58. Podpisuję się pod wszystkimi wymienionymi zachowaniami. Szczególnie irytujące jest ocenianie po wyglądzie i wieku... Już nie pierwszy raz pracownice w Douglasie patrzyły na mnie tak, jakbym jako dziewiętnastolatka była 100% złodziejką i miała nie po kolei w głowie w ogóle wchodząc do perfumerii. Każda próba przyjrzenia się danemu produktowi skutkowała pojawieniem się jakże dyskretnej ekspedientki stojącej nie więcej niż pół metra ode mnie z podejrzliwym spojrzeniem. Zirytowana podobnymi sytuacjami szeroko omijam tą perfumerię.

    OdpowiedzUsuń
  59. Ocenianie po wyglądzie jest super zabawne. Nie raz spotkałam się z tym, że bywając w jednej drogerii różnie ubrana byłam inaczej traktowana. Jak akurat szłam wieczorem na miasto i lepiej się ubrałam, panie tryskały do mnie uśmiechem i bardzo chciały mi pomóc, mimo że nawet tego nie potrzebowałam. Jak weszłam zmęczona po zajęciach na uczelni, z torbami z zakupami, to ledwo coś przecedziły przez zęby. Ale szczerze mówiąc i tak w konkursie na chamstwo jak dla mnie wygrywają klientki, ekspedientki jednak przeważnie są bywały nieszkodliwe. Klientki to co innego, taranują, walą z bara, zagradzają sobą małe przejścia ignorując ludzi próbujących przejść, psikają perfumami w eter (tzn też na innych) zamiast na papierki testowe. Promocje to jest horror i na nich jestem albo mega wcześnie, albo mega późno (i wtedy oglądam pobojowisko: rozwalone połamane, pomazane szminki, porozrzucane tu i ówdzie kredki, a kupowanie wtedy niezaklejonego oryginalnie tuszu to igranie z losem :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, kobiety czasami zachowują się jakby się z buszu wyrwały. :-(

      Usuń
  60. Nie było mnie 3 tygodnie i musiałam nadrobić wszystkie posty :)
    Akurat muszę napisać o dzisiejszej sytuacji z Hebe.
    Poszłam po krem pod oczy, a wyszło na to, że chciałam kupić "mój" krem do rąk, bo był w promocji 1 + 1 za grosz Zadowolona idę do kasy, a pani mówi do mnie cenę 2x wyższą niż miała być. Powiedziałam grzecznie, że powinno być tyle i tyle, bo jest promocja, na co pani powiedziała, że to stara promocja i nie obowiązuje i że jest drożej dzisiaj. Odpowiedziałam, że mnie obowiązuje cena z półki zgodnie z prawem. Zrobiła minę po której człowiekowi się odechciewa wszystkiego, odpysknęła, że zawoła kierowniczkę. Przyszła dziewczyna, która wcześniej bardzo miło pokazała mi gdzie są bawełniane rękawiczki, bo nie mogłam znaleźć ("tam w alejce po prawej, wie pani? nie, to proszę za mną - pokażę. O tutaj, a obok ma pani zawsze wszystkie akcesoria kąpielowe i skarpetki bawełniane"), ale teraz już taka miła nie była. Też powtórzyła, że to stara promocja i powinnam zapłacić więcej, więc znowu powtórzyłam, że mnie obowiązuje cena z etykiety zgodnie z polskim prawem. Podeszła do półki, zerwała ze złością karteczkę z promocją, zapłaciłam, zapytała jeszcze czy "potrzebuje paragonu", odpowiedziałam, że nie, dziękuję i wyszłam bez odpowiedzi na moje "do widzenia". Cóż... Moja wina, że nie pozmieniano cen?

    OdpowiedzUsuń
  61. Ojj, ile razy się z tym spotkałam! Ale jak już widzę cień w postaci ochroniarza, to albo go proszę o pomoc w odszukaniu czegoś, albo opuszczam sklep, bo nie cierpię być tak traktowana. Macanie i otwieranie nie testerów przez innych też mnie zniechęca do zakupów. No i to proszenie o próbki, wydaje mi się oczywiste, że jak chcę coś kupić a mam wrażliwą cerę, to nie lubię wydawać w ciemno. Być może ktoś sypie setkami, tysiącami i mu nie zależy czy zużyje, czy komuś odda, ale dla mnie to jest wyrzeczenie i nie chciałabym być niezadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  62. co do próbek to widze ze wiele osob jest niedoinformowanych tym jakie ilosci firmy kosmetyczne produkuja. Skoro firma x przydziela na jedno województwo 2 tys probek a drogerii jest tyle badz i wiecej to srednio na drogerie nie przypada nawet jedna probka firmy x... w tym wypadku jezeli ekspedientka mowi nie mam probek to ich zwyczajnie nie ma... pracuje w drogerii w ktorej dbamy o to zeby probki zawsze byly i rozdajemy od serca, ale klientki niestety nie potrafia nic docenic... po pierwsze, dostaniesz próbkę to podziekuj a nie wybrzydzaj ze chcesz inna, zawsze mozesz obdarowac mame, babcie, koleżankę, po drugie jak kupujesz cien za 5 zl to nie licz na worek probek i gratisow. Po trzecie i ostatnie nie żądaj. Tylko poproś... szanujcie też pracę innych. Ekspedientka nie jest klasą niższą. Nie ma usługiwać tylko doradzać.

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________