Nigdy nie rób tego w drogerii – 10 najgorszych zachowań klientów

napisała AGU
Do tego wpisu zabierałam się bardzo długo, ale dopiero niedawna sytuacja podczas zakupów ostatecznie zmotywowała mnie do jego stworzenia. Dziś bez zbędnych wstępów, jeżeli jesteście ciekawe jakie zachowania w drogeriach uważam za karygodne oraz żenujące zapraszam do dalszego czytania. Dodam jeszcze, że całość oceniam z perspektywy zarówno klienta, jak i pracownika, bo miałam okazję wcielić się także w tę drugą rolę. 

MALOWANIE SIĘ TESTERAMI


Testery są po to, by sprawdzić kolor, formułę, krycie, pigmentację, konsystencję lub na przykład szczoteczkę maskary. Nie służą jednak do tego, aby wykonywać sobie nimi makijaż. I absolutnie nie chodzi mi o to, że komuś żałuję, ale nigdy nie pojmę, jak kobiety się nie tego nie brzydzą. Bierze jedna z drugą taką pomadkę, która w szafie jako tester widnieje od roku, albo i dłużej, jest zmacana przez tłumy i aplikuje bezpośrednio na usta. Fuuj! Albo testerem tuszu maluje sobie rzęsy, stojąc przed drogeryjnym lusterkiem prawie kwadrans. Nie chcę wiedzieć ile wtedy bakterii przenosi się na twarz i na co narażona jest skóra. Jeszcze w przypadku kosmetyków, które najpierw nanosi się na dłoń, a potem dopiero na cerę, jestem w stanie to zrozumieć, ale ogólnie takie sytuacje budzą we mnie odrazę. 

OTWIERANIE I MACANIE PEŁNOWARTOŚCIOWYCH KOSMETYKÓW
Na ten temat rozwodzić się nie muszę, bo to powszechny problem. Jak mnie to niesamowicie wkurza! Wielokrotnie kupiłam kosmetyk, wróciłam do domu i po otwarciu zaskoczył mnie np. odcisk palucha w kremowym cieniu, lub zmacany róż. Za każdym razem, gdy widzę, że kobiety otwierają zafoliowane, pełnowymiarowe produkty to szlag mnie trafia i w większości przypadków zwracam uwagę. I naprawdę nie przyjmuję do wiadomości tłumaczenia “bo nie ma testera”. Jasne, fajnie by było, gdyby był, ale jak się nie ma co się lubi, to się sprawdza w sieci. Poza tym w szafach bardzo często przymocowane są szczoteczki maskar po bokach, albo ba! są nawet te pożądane testery, ale nikt na to nie zwraca uwagi i tak, czy inaczej, otwierane są świeże kosmetyki. Stoi później taka gwiazda i pompuje do każdej maskary powietrze, a potem wychodzi z niczym. I później zdziwienie, że po zakupie kosmetyk szybko wysycha, albo już jest suchy. Żadna z nas nie chciałaby wydać pieniędzy na coś, co  jest stare i nie nadaje się do użycia. Czy kupując jogurt, też go otwieramy i sprawdzamy jak smakuje lub pachnie? Nie! Nie róbmy więc tego w drogerii.

ODKŁADANIE NA PÓŁKĘ UŻYTEGO KOSMETYKU I WRZUCANIE DO KOSZYKA NOWEGO
Pracując w drogerii, notorycznie byłam świadkiem, gdy kobiety np. brały antyperspirant, pryskały odrobinę, by sprawdzić zapach, po czym brały nową sztukę z końca półki. Podobnie zresztą jest z kosmetykami kolorowymi. Pewnie, lepiej komuś zostawić używany kosmetyk, niż samemu go kupić. Najgorsze jest to, że każde zwrócenie uwagi, wiązało się z ogromnym oburzeniem klientek. Wierzcie mi, że często musiałam brać głęboki oddech i liczyć do dziesięciu, nim wypowiedziałam zdanie. Teraz, robiąc zakupy, też się z tym spotykam i nie ogarniam. I nie wiem, czy wiecie drogie panie, ale ekspedientki, często specjalnie te użyte kosmetyki stawiają na koniec. :D 

GŁOŚNE PLOTKOWANIE I PRZEKRZYKIWANIE SIĘ PRZED SZAFAMI KOSMETYCZNYMI

Te sytuacje mają najczęściej miejsce w trakcie promocji, bo wtedy najwięcej kobiet gromadzi się pod szafami z kolorówką. Ja naprawdę nie mam nic przeciwko zakupom z kumpelą, ale krzyki, wrzaski i opowiadanie na głos jak ta Baśka z pracy nie umie się malować, to gruba przesada. Staną takie i stoją, nawet nie skupiając się na kosmetykach. Jedynie blokują dojście do standu. Do drogerii idę po to, by zrobić zakupy, a jak chcę poplotkować z koleżanką, idziemy na kawę. Poza tym, rozmawiać można spokojnie, a nie wrzeszczeć jak przekupa na targu.

ROZPYCHANIE SIĘ ŁOKCIAMI

Podobnie jak wyżej, najczęściej można się z tym spotkać podczas promocji. Któregoś razu próbowałam mamie kupić podkład Bourjois. Stanęłam przed szafą Bourjois i szukałam konkretnego odcienia. Nie wiem ile razy dostałam z łokcia od kobiety, która próbowała sięgnąć po błyszczyk, a nie umiała wydukać słowa ‘przepraszam’. To naprawdę nie boli. Kolejnym razem, przy jakiejś marce była wręcz kolejka, a ja spokojnie czekałam, by się do niej dostać, ale w momencie, gdy jedna panna mnie prawie staranowała i totalnie podeptała, odpuściłam i kupiłam kosmetyk online. Mam wrażenie, że niektóre osoby w czasie promocji zachowują się jakby zostały wypuszczone z buszu. Zero samokontroli, zero kultury. Porażka. 

NIEPILNOWANIE DZIECI

Sama dzieci nie mam i być może narażę się niektórym mamom, ale już tłumaczę o co mi chodzi. Nie mam nic przeciwko dzieciom w drogeriach. Wiem, że nie zawsze jest z kim maluszka zostawić, a młoda mama przecież nie będzie ciągle siedzieć w domu. To oczywiste. Drażni mnie jedynie to, że często kobiety pozwalają dzieciom na totalną samowolkę w sklepie, nie tylko w drogerii. Nieważne, czy maluch siedzi w wózku, czy sam chodzi. Mama ogląda jakiś kosmetyk, a dziecko chwyta każdy produkt, otwiera go, maże się nim, rzuca na ziemię, często też po prostu niszczy, albo robi sobie krzywdę. Wierzę, że zgodzicie się ze mną, że tak być nie powinno i po to jest rodzic, aby swojej pociechy pilnować i tłumaczyć co wolno, a czego nie. 

WYCIĄGANIE KOSMETYKÓW Z SZUFLAD

W drogeriach typu Rossmann, czy Natura, na samym dole wszystkich półek i szaf są szuflady, w których mieszczą się zapasy. Nie wolno ich sobie otwierać i szperać. Jak czegoś brakuje na półce, wystarczy poprosić obsługę, by sprawdziła, czy aby na pewno nie ma kosmetyku schowanego. Pytanie nie boli, więc nie pozwalajmy sobie na samowolkę. 

WPYCHANIE SIĘ W KOLEJKĘ
Wiecie co, zawsze mnie to śmieszy, nie tylko w drogeriach. :D Mi się generalnie nigdy nie spieszy, a w większości sklepów jest np. tak, że jak zostaje otwarta druga kasa, to proszona jest następna osoba z kolejki. Dla mnie to logiczne, ale dla niektórych osób niestety nie i pędzą z końca, na łeb, na szyję, byleby za oszczędzić te 5 minut. Najczęściej towarzyszy temu zaciętość, agresja i po raz kolejny to napiszę – totalny brak kultury. Szczególnie, gdy przed nimi, w kolejce stoi kobieta w widocznej ciąży, której udają, że nie widzą. Wstyd.

MYLENIE DROGERII Z SALONEM PIĘKNOŚCI

Tak, takie sytuacje mają miejsce i to bardzo często. Moja koleżanka, która przez dłuższy czas pracuje w jednym miejscu, opowiadała mi wielokrotnie, że jest grupa kobiet, notorycznie przychodzących, tylko po to, by wypsikać się konkretnymi perfumami, albo pomalować usta jedną pomadką. I notorycznie nie znaczy raz w miesiącu, a na przykład pięć razy w tygodniu. ;] I co najlepsze, to nie są biedne studentki, a eleganckie kobiety w markowych ubraniach. Ja rozumiem, że ktoś może cierpieć na brak pieniędzy, ale jak mnie nie stać na czerwoną pomadkę za 200zł to kupuję taką za 10zł.
UDAWANIE NAJMĄDRZEJSZEJ
Czasami naprawdę warto posłuchać ekspedientki. :) Ja wiem, że utarło się, że konsultantki zazwyczaj pojęcia nie mają o ofercie kosmetycznej, ale w drogeriach też pracują dziewczyny, które naprawdę jarają się makijażem i mogą dużo podpowiedzieć lub polecić coś ciekawego. Gdy ja pracowałam w Naturze, miałam naprawdę zgraną ekipę o dużej wiedzy kosmetycznej. Klientki często jednak upierają się przy swoich racjach ‘bo co tam pani może wiedzieć’, są bardzo nieuprzejme i później możemy obserwować panie w podkładach o pięć tonów za ciemnych ‘bo one chcą być opalone’. Nie mierzmy więc wszystkich jedną miarą i dajmy się czasem obsłudze wykazać. ;)
W związku z powyższym, przyznam szczerze, że coraz częściej robię zakupy online i rzadziej zaglądam do stacjonarnych sklepów ogólnie, nie tylko drogerii. Marzy mi się dzień, w którym wszystkie kosmetyki będą odpowiednio zabezpieczone i zafoliowane na tyle mocno, że nie da się ich otworzyć. Wierzę też, że doczekam się świeżych testerów w pełnej gamie kolorystycznej i przede wszystkim, kiedyś ujrzę w drogerii plakat “towar macany, należy do macanta”. :D

Jestem ciekawa, czy zgadzacie się ze mną i jakie są Wasze odczucia w tym temacie.  Może dopisałybyście coś do listy? Dajcie znać w komentarzach. :)
facebook

instagram

bloglovin

google

159 komentarzy
0

Zobacz także

159
Dodaj komentarz

avatar
83 Comment threads
76 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
MariahAnia T.NessimeUnknownRaz Anioł Raz Diablica Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marzena T
Gość

Bardzo fajny post, niestety nic nie wskóra. Ludzie teraz w ogólnie nie mają kultury. Jest coraz gorzej…. Mam wrażenie, że nasze społeczeństwo robi się coraz bardziej egoistyczne i ,,wieśniackie". Spotykam się z takimi zachowaniami na co dzień i sama nie raz mam ochotę komuś zwrócić uwagę. Nikt nie patrzy na Ciebie i każdy zajmuje się sobą, odkąd jestem w ciąży więcej osób wciska się przede mnie w kolejkę niż przedtem… Straciłam w ogóle wiarę w ludzi i w to czy ktoś ma za grosz poczucie kultury.

Agu Blog
Gość

Może choć do jednej osóbki dotrze, że robi nie tak jak trzeba. ;-) Ja mimo wszystko w ludzi wierzę. :-)

Inga Nowicka
Gość

Agu ,też tych wszystkich rzeczy bardzo nie lubię. Żeby było śmiesznie drogerie to nic . Taki Lidl np. gdzie nie mogłam normalnie wejść po spodnie które sobie upatrzyłam. Najgorsze , że ja poza studiami mieszkam w małym miasteczku, choć wiem że i w dużych tak bywa, ale jak za każdym razem kiedy próbuję kupić sobie pościel widzę po raz 50 tę samą kobietę , która wyniosła przed tygodniem 4 albo 5 i zostawiła mnie z niczym. Wieczne bitwy i wrzaski. W drogeriach to samo, czasami jednak bez łokci się nie obejdzie , bo możesz przepraszać milion razy a kobieta testuje… Czytaj więcej »

Agu Blog
Gość

Inga, no niestety, a najgorsze jest to, że bardzo często tak 'dziko' zachowują się eleganckie kobiety na stanowiskach, które nie muszą się bić o marketową szmatkę. ;) Też pochodzę z małego miasta, gdzie każdy się zna i pojęcia nie masz co się dzieje, jak jest nowa dostawa w lumpeksie. Cała elita miastowa najpierw stoi pod lumpem, a potem pędem poluje na wieszaki. To jest tak żenujące, że aż śmieszne. Do lidla to nawet nie chodzę jak coś ciekawego rzucają. Dziś byłam po zakupy na obiad około 14 i widziałam, że jakieś botki były w koszach. Co tam się działo… masakra!… Czytaj więcej »

Inga Nowicka
Gość

moja kuzynka się śmieje , że tatę ze sobą zabiera. On bierze nad nimi wyciąga kilka ubrań , ona sobie wybiera co chciała i idzie. W sumie to jedyny dobry sposób, bo inaczej istnieje ryzyko że Cię pobiją. Co do lumpeksów , wiem o czym mówisz. Ostatnio chciałam zjarzeć,ale wróciłam zrezygnowana bo nawet nie było jak przejść ;)

Inga Nowicka
Gość

zapomniałam dodać , że ostatnio kupiłam sobie wosk do brwi zamiast korektora pod oczy w czasie Rossmannowskiej promocji, zauważyłam to po kilku dniach otwierając pudełeczko. Co prawda przydał się mi ten wosk, ale to już trochę szczyt wszystkiego podmieniać kosmetyki :(

Barbara Maciejewska
Gość

Lumpeksowy szał znam. W moim miasteczku raczej na spokojnie można się i rozejrzeć i przymierzyć. Któregoś dnia przy okazji przerwy w szkole (inne miasto) weszłam do najbliższego SH i oglądałam. Wybrałam kilka rzeczy (mam hit na wolne obie ręce i grzebanie dalej – wieszam wieszak na nadgarstku) Przyczaiłam że weszła dosyć potężna kobitka rozmiar 50+ i na łapu capu wyciąga różne rzeczy bez patrzenia na rozmiar. Pech chciał, że spodobała jej się bluzka którą miałam zawieszoną na nadgarstku…. Wyrwała mi z rąk bluzkę w rozmiarze 36 i skręciła nadgarstek burząc się jeszcze, że tak długo stoję i oglądam….
Także tego :D

purrpurr
Gość

Taaak, to co się dzieje w lumpeksach to istna patologia… U nas w małym miasteczku jest taka jedna ciucharnia, gdzie są naprawdę spoko rzeczy, ale co tam się dzieje… Na początku jako niedoświadczona 'łowczyni' wychodziłam prawie z niczym. Ale teraz już się nauczyłam, co za baby tam przychodzą. Po pierwsze – zawsze. ZAWSZE przychodzą takie 2 babki, które są chyba 20 min przed otwarciem i punkt 9.00 wpadają do sklepu i łapią wszystko jak leci. Jeszcze się dogadały ze sprzedawczynią, że co złapią to rzucą do niej za ladę i dalej w ciuchy. Po 15 min za ladą jest ogromna… Czytaj więcej »

Agu Blog
Gość

Jezusie. :D Dlatego ja nie chodzę do lumpeksów, bo i tak nie umiem szukać. :) Moja mama za to wyłapuje mi perełki. :D Niestety, wszystkie tego typu promocje, doprowadzają do tego, że nawet kobiety z klasą, zaczynają się często zachowywać jak dzikuski. Wychodzi z nich prawdziwa natura. :P

Barbara, mam nadzieję, ze nadgarstek szybko się wygoił. Trzeba było walczyć o jakieś odszkodowanie!

kinga naturalnie
Gość

Zgadzam się z każdym podpunktem, to jest między innymi jeden z powodów dla których wolę internetowe zakupy.

Agu Blog
Gość

Ja tez. :)

Anastazja K.
Gość

W pelni sie zgadzam! Mnie poprostu trzesie jak widze kobiety, otwierajace nowe pomadki lub tusze do rzes. A pozniej sie dziwimy, ze kosmetyki nam sie psuja po miesiacu urzytkowania. W trakacie promocji staram sie przyjechac do drogerii wraz z otwarciem jedynie po to, by miec spokoj bez tej ogromnej liczby niekulturalnych kobiet!

Agu Blog
Gość

Też jak już muszę, to idę rano.

Patuuem
Gość

haha no wszystko co napisałaś to racja! zgadzam się z każdym punktem, nawet z tym o dzieciach. Sama mamuśką jeszcze nie jestem, ale gdybym miała dziecko to nie pozwoliłabym mu swobodnie biegać po sklepie i taranować nie tylko towar ale i ludzi. Często się właśnie z czymś takim spotykam w różnych galeriach. Mamusia/tatuś zajęty sobą a dziecko biega i weź uważaj na takiego szkraba, co nie raz jest mega trudne bo albo nie ma jak ominąć albo chcesz ominąć a dziecko nagle zmienia kierunek biegu i wpada na Ciebie, na co rodzic oczywiście wrzask na Ciebie że nie uważasz;/ te… Czytaj więcej »

Agu Blog
Gość

Patuuem, tylko, że one w sumie mają do tego prawo, nikt im nie moze zakazac przychodzenia, nie kradną ani nic.

Patuuem
Gość

Teoretycznie nie, ale przeciez zuzywaja pelnowartosciowe produkty. A ktos to pozniej kupuje i jest stratny:/

Ewelina
Gość

I dobrze, że zwracasz im uwagę. Przyznam szczerze, że spodziewałam się postu zawierającego zdanie "mam ochotę im coś powiedzieć". ;) Ale ludzie nie mówią, a moim zdaniem trzeba zwracać uwagę.
Co do zakupów – również wolę te internetowe, zero stresu i często też taniej – mam wrażenie, że ceny w Rossmannie ostatnio poszły w górę. Słynne "-49%" robi z kobiet jakieś buszmenki… Chyba wtedy te testery przeżywają największe oblężenie ;)

Chochlik
Gość

Ja mam wrażenie, że oni podnoszą ceny przed takimi wielkimi promocjami :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uwierz mi, że nie są podnoszone.

Agu Blog
Gość

Z tego co wiem w Naturze były, ale w Rossmannie raczej nie. :)

Unknown
Gość

W Ross na 100% nie są podnoszone ceny :) A już wkrótce kolejna wojna klientek: -49% na kolorówkę w listopadzie, czekamy na dokładne info z centrali, ale plotki są, że od 2 listopada.

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Wyjaśniła się zagadka, dlaczego często mascary wysychają tak szybko. to coś trefnego.
Kiedy kobiety używają jeszcze pełnowymiarowych kosmetyków, to potem brakuje kompletnych produktów do sprzedaży. Kiedyś trafiło mi się, że na półce leżały cztery szminki, z czego każda była albo otwarta, albo macana itd., więc nie mogłam ich kupić. Dlatego właśnie staram się kupować zafoliowane opakowania.
Post na medal, podpisuję się pod nim obiema rękami!
Przy okazji – zapraszam do mnie:).

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Kurde, skasowało mi się trochę tekstu – chodziło mi o to, że moje, kupione w drogerii mascary, często wysychają. I już wiem dlaczego – a ja obwiniałam marki…

kizia
Gość

Wydaje mi się, że nawet te zafoliowane są nieco gorsze od kupionych przez internet – dlatego, że stoją w szafach z silnym światłem i to jakoś oddziałuje na ich właściwości.

Agu Blog
Gość

Anna, serio nie zdawałaś sobie z tego sprawy? :D Toż to norma. :D

Kizia, prawda, chociaż nie mamy pewności jak są przetrzymywane w sklepach online :)

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Otworzyłaś mi oczy. Choć czułam, że to dziwne, że tak szybko się psują, wysychają itd:/

Marta K
Gość

Ciekawe… Moje maskary też szybko wysychają. Może też zamówię jedną przez internet i zobaczymy…Dzięki za info ;)

Chochlik
Gość

Zgadzam się, ale umówmy się, że panie pracujące w drogeriach też nie są bez winy ;) Niejednokrotnie widziałam jak ktoś pytał o dobry tusz, a one otwierały wszystkie tusze jak leci, żeby pokazać szczoteczkę. Oczywiście wędrowały znów na półkę jako nowe. "Szkolenie" więc należałoby zacząć od samych pracowników.

Duże promocje, to w ogóle temat na oddzielną notkę :D To co się dzieje, to jakaś masakra-kosmetyki wyglądają jakby ktoś tam czołgiem wjechał, a nie sprawdzał kolor na ręku. Część wylana, część zmiażdżona, połowy w ogóle nie ma.

mentoska
Gość

Tak to jest, jak się zatrudnia pracowników bez kwalifikacji… Niestety, ale moje koleżanki z pracy też często otwierają np. balsam, żeby pokazać klientce zapach. I to nie jeden, a 10 :(

Chochlik
Gość

tu nie trzeba kwalifikacji ;) Trochę wyobraźni i przeszkolenie przed wejściem na sklep wystarczy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chochlik rozumiem trochę oburzenie co do pokazywania zapachu balsamu itp. Ale nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jak zareaguje klientka której odmowisz powachania zapachu – wyzywanie od najgorszych,krzyk na cały sklep. Czasem naprawdę trzeba przymknąć oko, żeby nie popaść w depresję gdy W 1 dzień zbeszta Cię 5 klientek. Na wszystko klientki chcą testery. Ostatnio nawet Pani chciała przymierzyć rajstopy bo nie wierzy ze będą jej pasować. No ludzie.. ja pracuje w dużej drogerii i uwierz mi ze jesteśmy przeszkolone – to klienci wymuszają na na niektóre zachowania.

Chochlik
Gość

To widać słabe te szkolenia ;) No proszę Cię-chciałabyś kupić zmacany tusz? A te kobiety otwierają każdy. "A może taka szczoteczka, a ta silikonowa, a ta wygięta, a ten będzie ładnie rozdzielał". Takiemu balsamowi czy żelowi pod prysznic ewentualnie nic się nie stanie, ale tusz zaraz będzie niezdatny do użytku. Żeby nie było-nie twierdzę też, że praca z ludźmi jest łatwa. Ale zawsze mi się wydawało, że pracownicy są od tego, żeby był porządek, a ochroniarz chodzi za ludźmi krok w krok (albo patrzy w kamery) właśnie dlatego, żeby nie było syfu,wyzwisk, awantur itd (kradzież pomijam, bo to oczywista rola).… Czytaj więcej »

Agu Blog
Gość

Chochlik, ja się zgodzę z anonimem. Niestety klienci są różni i czasami odmówisz, lub zwrócisz uwagę to zjedzie się od góry do dołu, będzie chciała jeszcze gadać z kierownikiem i generalnie kwas. :D Bywają czasem takie nawiedzone kobiety, że to jest w ogóle nie do ogarniecia. Bywa też tak, że często ekspedientki mają narzucone pewne zachowania z góry – mają zrobić wszystko, by klient kupił, centralnie wręcz wejść mu w tyłek, albo np. zakaz zwrócenia uwagi bo góra uważa, że jak zwrócą uwagę, to klient się obrazi i nie wróci, a co z tego, że zmaca skoro inny i tak… Czytaj więcej »

Chochlik
Gość

Ale ja na samym początku mówiłam o sytuacji gdzie kobieta pyta o jakis tusz, a pani zaczyna otwierać wszystko po kolei. Bez awantur, wyzwisk, wymuszania itd. Zreszta dla mnie to nie pojęte-jak czegoś nie mozna to nie mozna. Jak sie wydra w narkecie, to panie im jedzenia nie otworzą. I nie ma, ze "a ona chciała". Chyba, ze faktycznie jest to narzucone z góry. Ale mimo wszystko straszne, bo z tym, ze nie powinno sie otwierać chyba sie zgodzisz.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to jest narzucone z gory. Pracownik moze stracic premie za oburzenie/ skargi klienta ;/ wiec dla mnie drogerie same robia sobie kuku..

mentoska
Gość

Pracuję w jednej z większych drogerii – sieciówek i sytuacje, które opisałaś niestety zdarzają się bardzo często… Denerwuje mnie też to, że klienci wymagają od nas wiedzy na temat wszystkiego. Dosłownie wszystkiego. Od doboru odcienia szminki, przez wybór odpowiedniego rodzaju prezerwatyw, na środkach czystości kończąc. I nie daj Boże, żebyś poleciła coś, co nie spełni wygórowanych oczekiwań klienta!

Agu Blog
Gość

Też mnie to wkurzało, można doradzić, ale z fusów się nie wywróży. A całego asortymentu nie jesteś w stanie przetestować na sobie. Najlepsze były pytania o krem pań po 50+, czy np. dobrze się sprawdza i czy używałam hehe:P

www.kassiiaa.blogspot. com
Gość

Czytam to i czytam i troche mi smutno , że tak jest. Mieszkając w Niemczech kobiety tutaj maja całkiem inne podejście do zakupów. Za otwarcie lub uszkodzenie produktu np w drogerii trzeba płacić karę. Nigdy nie spotkałam sie z nieuprzejmoscia ani z tym żebym kosmetyk był juz otwarty i przemacany. Od tego sa testery…

Agu Blog
Gość

A widzisz, tu wszystko uchodzi na sucho więc sobie pozwalają kobitki. :)

Derniere Danse Me
Gość

Otwieranie nowych, zafoliowanych produktów również mnie wkurza! Jest to strasznie irytujące…

Agu Blog
Gość

Ano, niestety.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mam dokładnie odwrotne doświadczenie w kwestii doboru koloru podkładu. Mam bardzo jasną karnację i szukam też tych jasnych, niestety panie z drogerii z uporem maniaka wciskają mi odcienie dla mulatek, bo "będzie pani zdrowiej wyglądała muśnięta opalenizną" :DDD Tak więc z tą kompetencją obsługi różnie bywa.
Anka

purrpurr
Gość

Mam dokładnie to samo! Z natury jestem bladziochem i to jeszcze żółtym. Znalezienie podkładu graniczy u mnie z cudem. Przeważnie zamawiam przez internet minerały i trochę modyfikuję kolor, ale to inny temat. Czasami zdarzyło się, że kupowałam w drogerii podkład Revlonu dla mojej siostry, najjaśniejszy odcień. Dla niej idealny, dla mnie nie te podtony. Tak więc zawsze wpadam, idę gdzie trzeba, łapę podkład i wkładam do koszyka. Już kilka razy zdarzyło mi się, że uprzejma pani zatrzymywała mnie i z uporem maniaka przekonywała, że to dla mnie za jasny podkład, że wyglądam jak trup i czy zechcę wypróbować 'troszkę' ciemniejszy… Czytaj więcej »

Agu Blog
Gość

Hehe, to ja miałam inaczej, przychodzi kiedyś babka i prosi o podkład dla córki, żebym jej dobrała. :D To pytam się jej jaką córka ma cerę itd. i tłumaczę, że w ciemno trudno będzie trafić z kolorem, a ona mówi "da pani jakiś taki opalony, bo ona taka blada" i na nic się zdało gadanie, że tak nie można bo się odcinać będzie :D

notorycznie też tłumaczyłam paniom, że podkłady, które biorą są za ciemne (powinny brac te pierwsze z bay, a wrzucały do koszyka najmniejsze, jakby dopiero wrocily z wakacji w cieplych krajach), ale no nie przekonasz :D

Not too serious blog
Gość

Nie cierpię biegających dzieci po sklepach :P

Ania - niaf niaf
Gość

Hej :) Świetny post. Akurat na dzisiejszy dzień, kiedy zostałam bardzo zdenerwowana przez konsultantkę z działu APTEKI w Super Pharmie, zawsze ceniłam tą drogerię chociażby za fakt, że mieli fajne promocje oraz spory wybór dermokosmetków. Dzisiaj weszłam tam w celu zakupu kremu nawilżającego. Orientuje się doskonale co lubi moja skóra, ale tym razem potrzebowałam czegoś mocnego. Już po 2 minutach pojawiła się Pani w białym fartuchu, z chęcią pomocy. Uznałam, że skorzystam, bo szanuję pracę każdego człowieka i z natury jestem miła w takich sytuacjach. Powiedziałam co potrzebuje, podałam zakres cenowy, na co Pani rozejrzała się i powiedziała "Nie mamy… Czytaj więcej »

Agu Blog
Gość

Oj, ile to razy ja o coś pytałam a babka odpowiadała z przekonaniem NIE, NIE MAMY TEGO. :D Później sobie idę, zwiedzam półki i stoi jak byk. :D Z tym to bywa naprawdę różnie, zależy właśnie na kogo się trafi. :)

Cieszę się, że Balmi się sprawdza. :)

ekstrawagancja ekstrawaganckiej
Gość

Czytam i nie wierzę! Naprawdę ktoś potrafił wyjąć sobie produkt z szuflady? Toż to nie mieści się w głowie! Rany julek, naprawdę głupota ludzka nie zna granic. Mam takie ciche marzenie, by kiedyś pracować w drogerii. Wiem, że to trochę duża rozbieżność biorąc pod uwagę kierunek jaki kończę, ale właśnie jestem jedną z nich – jedną z dziewczyn, która jara się makijażem do tego stopnia, że przy kosmetykach chciałaby spędzać kilka godzin. Jeszcze bardzo śmieszą mnie panie, które jedzą szminki – też długo w to nie mogłam uwierzyć, ale już wiele dziwnych rzeczy w drogeriach widziałam. :)

Agu Blog
Gość

Klaudyna, naprawdę. :D I podpowiem Ci, żebyś lepiej zmieniła marzenie, bo sądzę, że szybko Ci się odechce, gdy będziesz się musiała użerać z ludźmi bardzo często, a oni będą Cię traktować jak niewykształconą gówniarę. To bywało bardzo wkurzające. ;) Ja samą pracę lubiłam, ale generalnie przy kosmetykach możesz spędzać wiele godzin nie tylko w drogerii. ;)

Karolina Ornowska
Gość

W pełni się zgadzam, i co gorsze, coraz częściej się z tym spotykam. Ostatnio byłam świadkiem w rossmannie gdy dziecko niepilnowane wyciągnęło z szafy cienie do powiek i upuściło na podłogę- mama dziecka była zajęta macaniem i otwieraniem zafoliowanych kosmetyków, więc nie miała czasu pilnować pociechy- cienie popękały. Mamusia ciągnąc dziecko za rękę umknęła do innej alejki zanim obsługa zdążyła zareagować. To smutne, bo nie dość że daje dziecku taki przykład, to sama ma zero odpowiedzialności

Sama też zaczynam częściej robić zakupy online, bo mam dość macanych kosmetyków, które teoretycznie powinny być nowe i zafoliowane

Agu Blog
Gość

No właśnie takie zachowania mnie drażnią, bo do dzieci ogólnie nic nie mam i sama kiedyś, gdy już będę mamą, nie zamierzam się zamknąć w domu na 4 spusty, ale po prostu trzeba maluchów pilnować!

Milena M
Gość

Fajny post, a co do psikania antyperspirantu… Zauważyłyście, że ten z przodu jest znacznie lżejszy niż te z tyłu? Powinny być testery zapachów, a że nie ma to każdy psika tym z przodu i bierze z końca, no niestety…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niemożliwe jest aby każdy dezodorant miał tester! Niewykonalne.

Agu Blog
Gość

No bez przesady. To tylko antyperspirant, a nie perfumy. One i tak wszystkie pachną podobne. Poza tym ludziom wydaje się, że są cwani, ale ekspedientki są czasem cwańsze. Gdy ja pracowałam w drogerii, sporo kosmetyków tych z przodu, leciało na tył. ;]

kizia
Gość

Wystarczy spojrzeć, czy spray ma złamany "klik", czy kulka jest na swoim miejscu i czy sztyft z nakładką lub żel z naklejką :D raz zdarzyło mi się kupić antyperspirant, który służył mi wyjątkowo krótko, więc teraz sprawdzam. Co lepsze – pracowałam kiedyś w fabryce kosmetyków, więc jestem przeczulona w tym względzie i zanim cos kupię, muszę to dokładnie obejrzeć (nie otworzyć i zmacać, o nie) – kulki do antyperpirantów wbija się gumowym młotkiem i nie raz widziałam, że się tak wbiło, że kulka wpadła do opakowania albo zaklinowała się :D No i antyperpirant wlewa się do nich bardziej na oko… Czytaj więcej »

Alexandra G
Gość

Mnie też wkurzają takie zachowania, ale czasem sama psikne dezodorantem a wezme ten, który stoi z tyłu :D Ale z wpychaniem się w kolejke czy malowaniem się testerami w pełni się z Tobą zgadzam.. kurcze, jakbym trafiła ma wymacany produkt, od razu zwróciłabym go do sklepu.

Agu Blog
Gość

Nie masz się więc czym chwalić. Tak samo ktoś powinien zwrócić macany antyperspirant, to jest nie fair, że psikas jednym, a bierzesz z półki inny. Kilkanaście takich psiknięć i nie ma połowy butelki.

Kaczmarta - Kaczka z piekła rodem
Gość

Właśnie z tych powodów najczęściej wybieram zakupy online. Psychicznie nie mogę znieść takich zachowań, a nawet delikatne zwracanie uwagi spotyka się z atakiem niczym wściekła hiena. Wrzucałam kiedyś na bloga akcję stop macaczom drogeryjnym, która miała bardzo pozytywny oddźwięk, ale zdarzały się osoby, które uważały, że jestem skończoną wariatką i jak to one nie mogą sobie otworzyć tuszu do rzęs żeby sprawdzić szczoteczkę…

Agu Blog
Gość

Kaczmarta, niestety, próba zwrócenia uwagi łączy się zawsze z zadymą, dlatego ja parę razy odpuściłam, bo nie dość, że osoba, której zwracasz uwagę się burzy, to jeszcze pół drogerii patrzy na Ciebie jak na wariatkę. ;]

Agata Wójcik
Gość

To 3 to taki standard. Ile razy byłam z koleżanką i upominałam ją, ze tak nie można..

Agu Blog
Gość

No niestety, do wielu moich znajomych też nie dociera. :-(

roodah
Gość

Ostatnio poszłam do Rossmana, chciałam sobie kupić Rouge Edition Velvet i matowe pomadki z Lovely. Wyszłam z pustymi rękami, bo KAŻDA z pomadek, które oglądałam, a było ich kilka, była otwarta. A testery pasły się na półce….kilka dni później zobaczyłam w Naturze nowe tusze Loreal i chciałam zobaczyć jak wygląda szczoteczka tego w zielonym opakowaniu – ekspedientka wzięła pierwszy lepszy, zafoliowany. Otworzyła i pokazała mi szczoteczkę, tuszu nie kupiłam, więc został odłożony na miejsce. Potem w kolejce przede mna kobieta poprosiła o ten tusz i dostałam właśnie ten, który przed chwilą został otworzony. Także tego… miała szczęście, że długo tam… Czytaj więcej »

Agu Blog
Gość

No właśnie to jest najgorsze, że te testery często są, a one i tak sięgają po pełnowartościowe kosmetyki. :/

kizia
Gość

Też często muszę rezygnować z zakupu, bo wszystko pootwierane. Mam wrażenie, że niektóre klientki czują się jak księżniczki i wymagałyby dedykowanych testerów.

Iwona
Gość

Bardzo mądrze napisane. Zgadzam się z omówionymi punktami.

Agu Blog
Gość

Cieszę się. :-)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja ponarzekam troche na pracowników, szczegolnie Douglasa, troche mnie to śmieszy i poniekąd również irytuje taka sytuacja, przeszłam się kiedyś na luzie (bluza trampki) poszukać prezentu dla mamy, Panie pracujące tam patrzyły na mnie jak na jakąś złodziejke, zerkały w moją stronę co jakiś czas patrząc się krzywo. Wkurzyłam się i nic nie kupiłam. Następnym razem przyszłam wystrojona, tzn wleciałam kupić perfum dla chłopaka a że był bardzo drogi owe panie zaczeły koło mnie skakać, doradzać itp. Jeśli zostawiasz u nich sporo kasy mogą Cie na rękach nosić, a jeśli przyszedłeś np. sprawdzić jakiś zapach, obejrzeć asortyment, traktują z… Czytaj więcej »

Agu Blog
Gość

Oj, to temat na oddzielny wpis. :D Też mam niemiłe doświadczenia z Douglasem. Poszłam kiedyś po podkład i niestety, dwie panie tak się skupiły na jednej klientce, od której kasa aż biła po oczach, że mnie totalnie olały (byłam wtedy też na luzaka ubrana). Czekałam kwadrans, ochroniarz chodził za mną krok w krok, aż moja mama, która była ze mną, stwierdziła, że to jest kpina i wyszłyśmy stamtąd. :-)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam się. Jak idę w trampkach, spodniach, jakiejś kurteczce i wyglądam jak "gimbus" (ciągle dają mi poniżej 18, mimo, że zbliżam się do 30tki :P) to w Douglasie jestem powietrzem, w Sephorze też. I mam za sobą wiecznie cień. Ochroniarza, który jakby tylko czekał aż coś zawinę : / Wychodzę wtedy, bo się czuję potraktowana po prostu źle. I źle mi się nawet przegląda produkty kiedy ktoś mi tak bezczelnie patrzy na ręce.Ale jak mam botki znanej firmy, sukienkę, trencz toooo co innego. Nie wiem dlaczego to taka zmora tych większych drogerii. Anonimowy: "TE perfumy", a nie "ten perfum", więc… Czytaj więcej »

Pepa
Gość

Też mam problem z Douglasem i zauważyłam, że to nie tylko kwestia polskiego oddziału. W Wiedniu Douglasy świecą pustkami, a wszyscy siedzą w Mullerze, bo można tam na spokojnie sobie wszystko pooglądać i nikt nie drepcze za tobą jak cień. Asortyment ten sam o ile nie lepszy. W Polsce niestety nie ma tej sieci i żeby coś potestować trzeba niestety wybierać między Ciulasem a Syforą (za przeproszeniem), gdzie zawsze czuję się jak na cenzurowanym. Po 1 nie lubię takiego oceniania po ubiorze, to strasznie przykre. Jak przychodzę ubrana na luzie to jestem traktowana jak złodziej, a jak elegancko to obskakują… Czytaj więcej »

kizia
Gość

Ciulas, Syfora i grzyb z Mario :D Poprawiłaś mi nastrój :D

Joanna Marek
Gość

W USA jest jeszcze gorzej ……nie szanuja niczego. W sklepach zostawiaja taki balagan …..wszystku rzucone na podloge …..sluzba posprzata. :-)

Agu Blog
Gość

Przykre, że ludzie nie szanują pracy innych. :-(

Trii
Gość

Przekrój polskich zakuposzek (jak ja to nazywam). Ile razy zwracałam uwagę, sama nie wiem. Ale w 99% pp rozpoczęciu dyskusji znikąd pojawiała się ekspedientka która uwaga uwaga, przyznawała pani rację "bo rzeczywiście testera nie ma a pani chciała sprawdzić". Rzadko kiedy ekspedientki na to reagują. Najgorsze są te z Rossmanna. Przy ostatniej promocji musiałam zawołać jakąś kierowniczke czy opiekunkę zmiany i poinformowałam ją, że przyszłam na zakupy ale wyjdę z niczym, bo jak widzę ekspedientki otwierające tusz za tuszem żeby pokazać szczoteczkę albo kilka podkładów których kolor pokazywały na swojej! ręce to brzydzę się wziąć cokolwiek. To babsko nawet się… Czytaj więcej »

Agu Blog
Gość

Zakuposzki, dobre! :D

Niestety, ale często ekspedientki mają narzucone to z góry, która uważa, że jak zwrócą uwagę, to klient się obrazi i nie wróci, a co z tego, że z maca skoro inny i tak pewnie kupi. Przykre, ale prawdziwe. :(

Nie Bieska
Gość

To wiele wyjaśnia. Przypomniała mi się sytuacja z Rosska, szukałam pudru, podeszła ekspedientka, zapytała czy mi pomóc. Poprosiłam o puder bez parafiny, przeglądałyśmy składy. Znalazłyśmy coś z jednej firmy i wtedy ekspedientka sama zaczęła otwierać nowe pudry w celu sprawdzenia odcieni i dobrania go do mojej cery… Puder mam, jestem z niego zadowolona, ale dwa inne, złe odcienie, otwarte powędrowały znów na półkę. No i o czym my tu mówimy :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Najlepszy post jaki kiedykolwiek czytalam…BRAWO … :)

Agu Blog
Gość

dzięki :)

Agnieszka Grabiec
Gość

Wytknęłaś praktycznie wszystko, co i mnie w sklepach wkurza- bez względu na to, czy drogeriach czy nie. Ja też nie pojmuję jak można się wymalować testerami, mnie często obrzydza samo ich dotykanie, ale czasem trzeba- jak podkład, czy fluid, a nawet cienie jak chcę zobaczyć czy fajny kolor- trwały, wyrazisty, itp. Na problem otwierania kosmetyków nowych, a nie korzystanie z testerów widzę tylko jedno rozwiązanie- zgłosić do obsługi i niech taki klient sobie płaci za otworzony produkt. Wielokrotnie byłam świadkiem sytuacji, jak ktoś próbował otworzyć oryginalny produkt, bo nie było testera. Obsługa upominała. Co prawda, z makijażowymi jest akurat mniejszy… Czytaj więcej »

Agu Blog
Gość

W moim przypadku nawet zgłoszenie do obslugi nie pomogło. Nie są w stanie zmusic do zaplaty. :/

Natalia Lipińska
Gość

Ja właśnie nie znoszę tego otwierania tuszy do rzęs. Wrrrr wszystkie powinne być zafoliowane, zaplombowane, najlepiej zabezpieczone kodem .. Może wtedy by się nauczyły….

Agu Blog
Gość

Ja myślę, że u nas nawet super glue by nie pomogl :D

kizia
Gość

Marzy mi się, żeby były sprzedawane w zafoliowanych kartonikach :D

purrpurr
Gość

Zgadzam się, konsultantki też nie są takie idealne. Mnie rozwaliły kiedyś panie w Yves Rocher. Kupowałam coś tam przed świętami. Jakieś drobiazgi dla mamy i siostry na mikołajki. Jako, że mam założoną kartę, dostaję co jakiś czas jakieś rabaty albo upominki. Tak więc jestem przy kasie, wyszła jakaś tam suma za którą już należał mi się ten mikołajkowy upominek. Pani się pyta czy mam w co zapakować, bo ona niestety nie ma torebek, więc mówię, że nic nie szkodzi, zmieszczę te rzeczy do torby. Już mam płacić, no ale czekam, na ten mój upominek. Chwila ciszy, pani przy kasie czeka… Czytaj więcej »

Agu Blog
Gość

klient z plastikiem to widocznie inna liga :D a tak serio, to masakra

Midori s
Gość

Prawda. Oprócz ostatniego przynajmniej u mnie ja wiem co chce i nie potrzebuje porad.

Agu Blog
Gość

No ok, ale są takie kobiety, które pytają o poradę, a i tak koniec koncow wiedza lepiej. ;]

Anna El
Gość

Amen
Podzielam Twoje zdanie w każdym z punktów, nawet tym o mamach z dziećmi (sama mam córkę). Dlatego czasem wolę sobie wejść na jakiś sklep internetowy i tam zrobić zakupy.

Agu Blog
Gość

Ja do dzieci nic nie mam, grunt, zeby rodzice ich pilnowali po prostu :)

MsKakaao
Gość

Oj tak, czasami to wszystko jest drażniące. Zwłaszcza jak się wyprzedaże -50 %! Ja też ostatnio robię tylko zakupy online, poczytam opinię, pooglądam swatche i póki co na razie się nie zawiodłam. :)
Ja pracowałam na stoisku Paese w Galaxy, podeszła do mnie babka i się mnie spytała czy zrobię jej hennę i regulacji brwi. – padłam ze śmiechu prawie. :D

Agu Blog
Gość

trzeba jej było zaproponować jeszcze depilacje bikini woskiem, tak w pakiecie :D

Monetka M
Gość

Osobiście nie spotkałam się z sytuacją gdzie ktoś odwija z folii zapakowany, nowy towar i zaczyna go używać, bo nie było testera. Ale pomimo, że tego nie widziałam jestem w stanie to uwierzyć. I jak to napisałaś, niestety takich zachowań dopuszczają się kobiety na pierwszy rzut oka eleganckie, z jakimiś wyćwiczonymi manierami…ale człowiek ze wsi wyjdzie, wieś z człowieka nigdy (oczywiście mam tutaj na myśli "wieśniackie" zachowanie, nie osobę pochodzącą ze wsi ;)).

Agu Blog
Gość

hehe, zrozumiałam przekaz, ciesz się w takim razie, że nie doświadczyłaś tego, bo ja świadkiem takich zachowań jestem aż za często.

kargawr.
Gość

Chyba ze wszystkim sie zgadzam :) sama bylam swiadkiem na wielkich promocjach w Rossmanie jak dziewczyna pomalowala sie testerem ze szminki ;/ masakra ;/

Agu Blog
Gość

A potem 'ojej, mam opryszczkę, ciekawe skąd' :D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Potrzebowałam kupić pół roku temu dobrą czerwoną szminkę. Do tej pory kupiłam dwie na czuja: żadnej nie używam, bo nie pasuje jednak do mojego koloru skóry. Poszłam do Hebe, wzięłam antybakteryjne chusteczki, wybrałam trzy kolory, najpierw wytarłam szminki i usta chusteczkami i żelem antybakteryjnym, spróbowałam koloru na ustach, później obtarłam świeżą chusteczką szminki ponownie i odłożyłam (ofc mówię o testerach). W końcu udało mi się kupić szminkę, z której jestem zadowolona i do mnie pasuje.Ale przyznaję, brzydziłam się i tak i to był pierwszy i ostatni raz jak to zrobiłam. I do tej pory jestem w szoku, że byłam w… Czytaj więcej »

Ma J.
Gość

Interesujący wpis. Wiele z tych zachowań znam z obserwacji. :)

Agu Blog
Gość

Chyba każda z nas ich doświadczyła ;/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jedną rzeczą jest to co napisałaś. Inną to , ze np. nie rozumiem, skoro jest taki popyt na produkty z Lidla jak piszecie to dlaczego towaru jest tak mało, że ludzie muszą się przepychać????? No i jeśli byłyby testery wszystkich produktów w drogeriach to po co otwierać produkty? Ne usprawiedliwiam rozwijania z folii, sama jak nie ma testera nigdy nie kupuję produktu, przez internet też nie bo należę do osób, które lubią sprawdzić produkt zanim kupią zamiast wierzyć subiektywnym opiniom innych, każdy ma inna cerę czy urodę. Może to nie jest wina :eleganckich kobiet" które nie kupują tylko używają do… Czytaj więcej »

Agu Blog
Gość

Yyyy, ale przepraszam bardzo, co ma piernik do wiatraka? Skoro ktoś nie ma kasy, to ma malować się uwalonymi, zmacanymi przez wszystkich testerami? No proszę Cię bardzo, ale coś tu jest nie halo. Nikt Ci nie każe polegać na opinii innych, ale co Ci to da, że otworzysz maskarę? Zobaczysz jedynie szczoteczkę, którą równie dobrze możesz sprawdzić w sieci. Logiczne jest to, że u jednej kobiety się sprawdzi dany kosmetyk, u innej nie. Co do Lidla, rzeczy wcale nie ma tak mało – gdyby nie Ci wszyscy ludzie, którzy rzucają się jak szczerbaty na suchary, byleby zgarnąć jak najwięcej i… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jezu, dziewczyno, chyba nie bardzo przemyslalas co chcesz napisac i hejt za te "darmowe" kosmetyki przeslonil logike tej wypowiedzi. W koncu nie rozumiem kto wedlug ciebie powinien uzywac testerow- ktos kogo na kosmetyki nie stac ma wg ciebie prawo przyjsc i wysmarowac sie szminka czy podkladem? Miedzy innymi dzieki blogom mozna znalezc fajne kosmetyki czesto za grosze, wiec ten atak jest co najmniej dziwny.

ChiliChilly
Gość

Brak kasy nie usprawiedliwia braku klasy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mogę się też podzielić anegdotką gdy mojej koleżance, która pracuje w drogerii klientka psiknęła antyperspirantem na ubranie (miała czarne) i tylko powiedziała niczym nie wzruszona "chciałam sprawdzić czy rzeczywiście nie zostawia białych śladów". Totalny brak kultury!

Agu Blog
Gość

hahaha, o fak :D

Nie Bieska
Gość

Z jakiego buszu trzeba wyjść żeby się tak zachować? :D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witam u mnie w Holandii jest takie coś ze na większości produktów są naklejki z kodem naklejone łączące nakrętki z resztą produktu co uniemożliwia otwieranie ale zdarza się często że normalne produkty też są otwarte co potem laduje w pudełku z wyprzedaża. Dzieci robią co chcą i nikt nie powie złego słowa bo im wszystko wolno tylko tutaj jak do drogeri wpadnie matka z 5 dzieci jest naprawdę sajgon. nawet gdy pobija coś szklanego to ekspedientki sprzątna z uśmiechem na twarzy i rodzic nie ponosi kosztów. Tutaj nie ma tak że rzucają się na promocję zawsze jest tyle towaru że… Czytaj więcej »

ja, Kosmeonautka
Gość

O rany, nigdy, ale to PRZENIGDY nie przyszłoby mi do głowy by samej sobie wyciągnąć coś z szuflady. I na szczęście nie widziałam podobnego cyrku na własne oczy. Ale dopiero ten post uświadomił mi, że coś takiego jest możliwe :P Dla mnie pewnego rodzaju remedium na zmacane kosmetyki jest… zmiana drogerii. O ile nie poluję na coś w promocji to zawsze gdy to możliwe wybieram Hebe, bo przynajmniej w Gdańsku mają tam zero tolerancji dla macantów i każdy kosmetyk z kolorówki jest zabezpieczony taśmą klejącą, a często i jakimś metalowym (magnetycznym?) paskiem. Choć mam wrażenie, że w samej sieci nie… Czytaj więcej »

marzena mitera
Gość

to co wyprawiają kobiety (!!!) w sklepach jest straszne (mam wrażenie że mężczyźni są jakoś mniej bezczelni)– ostatnio w Rossmannie młoda dziewczyna chodziła w koło regałów i głośno obgadywała koleżankę przez telefon,– trącanie mnie w kolejce do kasy przez panią stojącą za mną niczego nie przyspieszy,– dlaczego nikt nie zwraca uwagi mamusiom które wstawiają (!!!) dzieci w butach do wózków zakupowych? przecież tam się wkłada jedzenie! za to jak dwóch chłopców weszło do Lidla po chipsy z malutkim (bardzo grzecznym) szczeniaczkiem to pani w kasie zrobiła im awanturę– samowolne otwieranie przez klientów gablot w sklepach jest nagminne (ciekawe czy jak… Czytaj więcej »

Patuuem
Gość

Boze:/ chyba bym strzelila takiej babie w pysk!:/ co za chamstwo!

Szumalka
Gość

Dobrze ze w końcu ktos o tym napisał. Na bank są tu osoby które robią tak jak opisane w tym poście. Moze chociaż część weźmie to sobie do serca. Ja takze coraz częściej robię takie zakupy online lub wtedy gdy wiem ze jest maly ruch w sklepie bo nie mogę patrzeć jak ludzie potrafią się zachować.

Paradoxa Raz
Gość

U mnie w mieście większość pomadek w Naturze mówię tu o pełnowartościowych produktach nie testerach są używane.Wymazane opakowania i wręcz zniszczone sztyfty.Jak tak można?Obsługa tego nie widzi nie zwraca uwagi?Jak te klientki się nie wstydzą?Normalnie pomadki nie mogę sobie z Essence kupić

Pepa
Gość

Też miałam w Naturze taką sytuację. Chciałam sobie kupić kredkę i nie dało się, bo wszystkie były wymazane i utytłane. W końcu wyszłam z masłem do ciała. W domu okazało się, że folia jest naderwana a w środku odciśnięty paluch :/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pani na stoisku Golden Rose ostatnia jak wybierałam szminkę biorąc tester i robiąc niewielką kreskę na dłoni zapytała się mnie czy nie chciała bym sobie sprawdzić na ustach bo na ustach wygląda inaczej a ja sobie pomyślałam o nie jeszcze czego setki kobiet sie może tym malowały a ja mam nałożyć na usta po czym odrzekłam Pani nie dziękuje :-)

Anszpi- Droga do perfekcyjnych włosów
Gość

Coraz rzadziej kupuje kosmetyki w drogeriach z kolorówki bo obawiam się właśnie takich zachowań a nie chce produkty wyciapanego :)

Kosmetyczne Atelier
Gość

Dlatego coraz częściej kupuję online;)

Mamy do pogadania
Gość

Ojjjj ja tez nienawidzę sytuacji z testerami, grrrr… później sama mam obiekcje przed tym, żeby tą szczoteczkę sprawdzić.. a pomadka czy błyszczyk? Jak sobie pomyślę, na "ilu ustach" już zawitała to tez mi mija chęć " testowania"..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

te otwieranie to jest najgorsze brr, a o rozpychaniu się łokciami nie słyszałam mózg tym kobietom odebrało? ;)

Malwa
Gość

Aga trafiłaś ze wszystkim! Wszystkie te sytuację przerabiam codziennie w pracy i to jest mega wkurzające! A co do szuflad to ostatnio jedna z naszych konsultantek tak się wkurzyła na babkę tam grzebiącą, że prawie przytrzasnęła jej paluchu zamykając ją kopniakiem :P

Mariah
Gość

I co nie zwolnili tej konsultantki za to ? Upomnieć było jak najbardziej wskazane ale pani miała by duży problem gdyby jej palce przytrzasnęła ..trzeba najpier myśleć a potem coś zrobić…

Nie Bieska
Gość

Bardzo dobry tekst, choć nie wszystkie sytuacje widziałam. Najczęściej spotykam otwieranie kosmetyków bez względu na testery, malowanie się testerami (fuj!) oraz odkładanie otwartych i branie świeżych. Niestety kilka razy kupiłam wyschnięty tusz do rzęs albo macane cienie i teraz coraz częściej kupuję przez internet… Dzicz podczas promocji omijam jeżdżąc na drugi koniec miasta, gdzie jest mało znany Rossmann :)

Zuzia P
Gość

Z tymi testerami to różnie bywa, często ich nie ma i wtedy wcale się nie dziwię, że ktoś chce otworzyć np szminkę. Otwierania tuszu, korektora czy podkładu (!) nie toleruję. Ciekawa jestem dlaczego perfumy zawsze mają tester a tusze do rzęs już nie? I jeden i drugi produkt ma się nam spodobać, choćby przez ocenienie samej szczoteczki od tuszu :D