Od dłuższego czasu moja pielęgnacyjna rutyna jest dość stała. Odkąd zrozumiałam co służy mojej skórze wybieram sprawdzone składniki aktywne, skuteczność w działaniu oraz delikatność. Tej jesieni w mojej kosmetyczce znajdują się trzy kosmetyki z Harmony Store, o których dziś opowiem więcej.

Retinal to u mnie absolutny jesienny faworyt. Ten marki Ovium bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Działa najbardziej skutecznie. Wygładza strukturę skóry, rozświetla ją i przyspiesza odnowę, a przy tym jest delikatniejszy niż klasyczny retinol więc mogę go stosować regularnie, bez strachu, że rano obudzę się z podrażnieniem. To składnik, który naprawdę robi różnicę w jakości skóry niezależnie od wieku, czy jej rodzaju. Efekty, które zauważam u siebie? Mniejsza widoczność zmarszczek, ujednolicenie kolorytu, napięcie, większe ujędrnienie, zmniejszenie porów, eliminacja drobnych wyprysków i zdrowy blask. Jeżeli jeszcze nie stosowałyście tego typu kosmetyku, to gorąco polecam Wam na start właśnie serum z retinalem Ovium Retinal 0,02%.

Drugi bohater to SPF będący u mnie stałym punktem codzienności, niezależnie od pory roku. Obecnie używam CELL FUSION C Aquatica Sunscreen 100. Poza tym przy retinalu to absolutna konieczność, bo bez ochrony słonecznej cała kuracja traci sens, a skóra może łatwo się podrażnić. Lubię filtry, które nie kleją się, nie bielą i nie rolują makijażu, tylko dają przyjemne, lekkie wykończenie. Idealnie wpasował się w mój styl życia. Jest łatwy w aplikacji, szybko się wchłania, idealnie sprawdza się pod makijaż jak i noszony solo. Nie szczypie mnie w oczy, nie powoduje ich łzawienia i co najważniejsze – nie zapycha mnie! Po prostu działa.

Na koniec lekkie nawilżające serum Ovium Hydra Calming Serum, czyli mój osobisty święty Graal w butelce. Jest rewelacyjne! Uspokaja i wycisza skórę, gdy przesadzę ze składnikami aktywnymi, gdy staje się bardziej wrażliwa od warunków pogodowych lub gdy po prostu ma gorszy czas. Daje natychmiastowy komfort, łagodzi zaczerwienienia i nawilża tak, że skóra od razu jest miękka i zrównoważona. Jednocześnie nie obciąża, nie zapycha. To ten produkt, który sprawia, że cała rutyna działa harmonijnie – nic się nie łuszczy, nic się nie buntuje, a cera wygląda po prostu zdrowo.

Ta trójka trzyma moją skórę w ryzach, kiedy jesień próbuje ją wystawić na próbę. Lubię rozbudowaną pielęgnację jednak na co dzień stawiam na minimum produktów, maksimum efektu. Nie mam czasu na kombinowanie. Jeśli też szukacie rutyny, która naprawdę działa i nie przeciąża skóry, to jest idealny moment, by postawić na prostotę i dobre składy. Jesień w pielęgnacji nie musi być trudna.
Artykuł powstał przy współpracy w Harmony Store.