Idealny pomysł na prezent: Neonail, Zestaw Smart Set Premium

wtorek, grudnia 05, 2017 27

Idealny pomysł na prezent: Neonail, Zestaw Smart Set Premium

Święta coraz bliżej, czy myślałyście już o prezentach dla swoich najbliższych? Jeśli wciąż wahacie się co kupić swojej mamie, siostrze, czy przyjaciółce podsuwam świetne rozwiązanie: Zestaw Smart Set Premium od NeoNail. To komplet, który ucieszy każdą kobietę ceniącą nienaganny wygląd dłoni i paznokci oraz chcącą rozpocząć swoją przygodę z manicure hybrydowym. Same zobaczcie jak prezentuje się zestaw z bliska i jakie elementy zawiera. Jestem pewna, że każda z Nas byłaby zadowolona z takiej niespodzianki pod choinką! 


Opakowanie w sam raz na prezent!

Zestaw mieści się w eleganckim, białym, solidnym kartonie z ozdobnym motywem kwiatowym. Jest tak ładny, że nie wymaga dodatkowego pakowania, jest gotowy do wręczenia go bliskiej osobie. Będzie też ciekawą ozdobą każdego kobiecego kawałka przestrzeni. A co w środku? Same niezbędne elementy wygodnie zapakowane.

Zestaw Smart Set Premium NeoNail zawiera:

 → Aż 5 lakierów hybrydowych NeoNail w buteleczkach o pojemności 3ml w kolorach:
  • Thistle 3212-3 - ładny, jasny, rozbielony fiolet 
  • Silver Grey 3783-3 - przepiękny, gołębi szaro-srebrny odcień
  • Silky Nude 4676-3 - cudny, beżowy nudziak
  • Rosy Memory 3751-3 - śliczny, przybrudzony, zgaszony róż 
  • Forever Calm 3647-3 - głęboki, brudny, ciemny róż
Lakier hybrydowy Hard Base o pojemności 7,2ml
Lakier hybrydowy Hard Top o pojemności 7,2ml
Lampa LED 24W/48W ECO
→ Nail Cleaner 50ml
→ Aceton UV Gel Polish Remover 50ml
→ Polerka łódka 100/180 - fioletowa
→ Pilnik szary łódka 100/180
→ Tampon z waty celulozowej 12 warstw - 250 szt.




Wszystko co niezbędne, by wykonać manicure hybrydowy

Jak widzicie, zestaw NeoNail Smart Set Premium zawiera same niezbędne elementy, by wykonać manicure hybrydowy w domowym zaciszu. Mamy tutaj zarówno dostępne akcesoria do przygotowania płytki, jak i bazę, top oraz pięć odcieni lakierów. To genialne rozwiązanie dla każdej początkującej hybrydomaniaczki. Różnorodność koloru pozwala na eksperymenty i testy, a wygodna lampa (pisałam o niej więcej w poprzednim wpisie) usprawnia cały proces malowania paznokci. Myślę, że taki prezent ucieszyłby każdą z nas, prawda?

NeoNail: kolekcja Boho - stylizacja + przegląd kolorów

Kolory dla każdej kobiety

Tak jak wspomniałam wyżej (i będę to podkreślać cały czas), odcienie w Smart Set Premium są tak dobrane, że zadowolą każdą kobietę. Mamy tutaj piękny beżowy nude, ponadczasowy, elegancki odcień różu czy stonowaną szarość. Zobaczcie same, jak pięknie prezentują się na próbniku! Kombinacja tego typu kolorów sprawdza się niezależnie od okazji. Do pracy, szkoły, czy na imprezę - mamy wybór i to od nas zależy na jaki manicure postawimy. Uważam, że taka mnogość lakierów na początek, to uprzyjemnienie startu w hybrydowy świat - żadna z nas nie lubi ograniczeń.

O wygodzie malowania słów kilka

Buteleczki o pojemności 3ml są poręczne, zgrabne i mają wygodne pędzelki. Bardzo łatwo pokrywa się nimi równomiernie płytkę. Wszystkie dobrze kryją, dwie cieniutkie warstwy wystarczą, by zapewnić intensywny i głęboki kolor. Często pytacie też o bazę. Hard Base naprawdę świetnie trzyma lakiery i przedłuża trwałość manicure. Zero odprysków, odchodzenia płatami. Manicure pozostaje w nienaruszonym stanie do odnowy. Natomiast Hard Top to według mnie najładniejszy i najbardziej nabłyszczający top z jakim miałam do czynienia do tej pory. Chwalę go nie tylko ja, ale również moje koleżanki. To jaki on połysk daje, to bajka! I nie traci na intensywności w trakcie noszenia, za co ogromny plus!



Kilka rad dla początkujących

W zestawie znajdziecie instrukcję wykonywania manicure hybrydowego krok po kroku, ale ja chciałabym Wam dać jeszcze w tej kwestii kilka rad od siebie. Są triki, które z powodzeniem stosuję na co dzień, i które znacznie ułatwiają malowanie paznokci, a co więcej, przedłużają trwałość hybrydowego mani.
  • Po pierwsze: przygotuj dokładnie płytkę. Nie musisz jej mocno matowić, ale ważne, abyś zrobiła to precyzyjnie, głównie przy skórkach i przy bokach. Lakier będzie się wtedy lepiej trzymał.
  • Po drugie: nakładaj cieniutkie warstwy - dotyczy to zarówno aplikacji bazy, kolorów, jak i topu. Lepiej więcej, a cienko, niż raz a grubo. Znacznie przedłuży to trwałość twojego manicure, gwarantuję! Poza tym paznokcie będą wyglądać ładniej.
  • Po trzecie: zawsze zabezpieczaj brzeg wolny paznokcia. Wyeliminujesz tym samym ścieranie się końcówek i odpryski.
  • Po czwarte: pilnuj, by nie zalać skórek. Jeśli widzisz, że lakier się na nie wylał, usuń go i nałóż ponownie. Zalane skórki = pęcherzyki powietrza = słabsza trwałość manicure i gorsza estetyka.
  • Po piąte: generalnie, jeśli widzisz jakieś niedociągnięcia, po prostu usuń lakier przed utwardzeniem w lampie i nałóż nową warstwę. To jest właśnie jedna z największych zalet manicure hybrydowego, możesz poprawiać ile chcesz!
  • Po szóste: gdy włączasz lampę, buteleczki trzymaj z dala od niej, nie tuż obok. Zachowasz ich płynną, odpowiednią konsystencję znacznie dłużej.
  • Po siódme: nie piłuj już pomalowanych i utwardzonych w lampie paznokci. Umożliwiasz tym samym dostanie się powietrzu pod hybrydę i narażasz się na odpryski.

 Dostępność i cena

Zestaw Smart Set Premium dostępny jest na stronie neonail.pl i kosztuje 199zł. To bardzo atrakcyjna cena biorąc pod uwagę fakt, że regularna cena lampy LED 48W ECO wynosi 179zł. Komplet rozchodzi się jak świeże bułeczki i wcale mnie to nie dziwi, bo wart jest swojej ceny. Podrzucam Wam bezpośredni link zarówno do niego, jak i do wszystkich zestawów upominkowych NeoNail, bo jest w czym wybierać!


Co sądzicie o Zestawie Smart Set Premium? Ucieszyłby Was taki prezent?
Makeup Revolution Flex - ciekawe pędzle w przyjaznej cenie

piątek, grudnia 01, 2017 22

Makeup Revolution Flex - ciekawe pędzle w przyjaznej cenie

Kiedyś kupno dobrych pędzli w przystępnej cenie graniczyło z cudem. Na szczęście te czasy dawno minęły, a my obecnie mamy dostęp do wielu niskobudżetowych perełek, które wcale nie odbiegają jakością od droższych konkurentów. Dziś z przyjemnością przedstawiam Wam jedne z nich! Dziewczyny, poznajcie naprawdę niezłe pędzle Makeup Revolution Flex. Zaskoczyły mnie one na tyle mocno, że postanowiłam poświęcić im oddzielny wpis.


Makeup Revolution Flex 

Marka proponuje dość innowacyjne rozwiązanie, czyli pędzle 2w1 na giętkim, elastycznym trzonku. Z obu stron mamy tutaj włosie w miedzianych skuwkach połączone rączką, na pierwszy rzut oka kojarzącą się z wężem od prysznica. Można ją wyginać w każdą stronę, na tyle mocno, że pędzel w zasadzie da się złożyć na pół. Czy to pomocne podczas wykonywania makijażu? Dla mnie nie ma w zasadzie żadnego znaczenia, ale musicie przyznać, że to niezły bajer. 

Wizualnie pędzle prezentują się bardzo ładnie - czerń w połączeniu z miedzią nigdy nie wygląda słabo. Uroku dodaje również dwukolorowe, syntetyczne włosie, które jest naprawdę dobrej jakości. Miękkie, przyjemne, odpowiednio przycięte, równomiernie przyjmujące kosmetyki kolorowe i rozkładające je na skórze. Pędzelków używam z przyjemnością w codziennym makijażu.

Co my tu mamy, czyli dostępne modele

Linia Flex liczy 5 sztuk, biorąc pod uwagę, że są one podwójne, otrzymujemy tym samym 10 pędzelków. Dostępne są modele do twarzy z numerkami 01, 02 i 03 oraz dwa do oczu - 04 i 05. Regularna cena tych do makijażu twarzy waha się w granicach 50zł (w pierwszej chwili można sobie pomyśleć, że to sporo, ale pamiętajcie, że to cena za dwa pędzelki!), ale online można je w mocno promocyjnych cenach (na ladymakeup.pl obecnie numerek 03 kosztuje niecałe 16zł!). Te do oczu, to koszt rzędu 28zł, ale ten z numerkiem 05 aktualnie można dorwać za 16zł.

Makeup Revolution Flex Brush 01 Blend&Buff

Jest to pędzel przeznaczony do pudru wykończeniowego i korektora. Stronę do pudrowania uwielbiam i w tym momencie jest to najczęściej używany przeze mnie pędzel do wykańczania makijażu. To jak on rozkłada na skórze puder Laury Mercier, to po prostu bajka. Jest odpowiednio duży, puchaty, ale niezbyt zbity. Ma fajny, precyzyjny kształt (lekko spłaszczony i zaokrąglony) i umożliwia nałożenie na skórę minimalnej ilości kosmetyku. No i ta miękkość! Z drugiej zaś strony mamy krótkie, bardzo gęste i miękkie włosie, czyli pędzelek za pomocą którego możemy nałożyć nie tylko korektor, ale też bronzer, czy nawet rozświetlacz. Tego typu kształty sprawdzają się także doskonale w kremowym konturowaniu. 

Makeup Revolution Brush Flex 02 Highlight&Glow

Pędzelek do rozświetlacza i precyzyjnego konturowania. Podobny do poprzednika, ale nieco mniejszy i mocniej zbity. Bardziej puchaty pędzelek jest świetny do codziennego konturowania. Z łatwością naniesiemy nim bronzer, róż lub rozświetlacz i ładnie rozetrzemy. Druga strona z kolei przydaje się do utrwalania korektora i modelowania twarzy (rozjaśnianie, rozświetlanie). W tym przypadku włosie również powala miękkością i delikatnością.

Makeup Revolution Brush Flex 03 Sculp&Contour

Z jednej strony mamy płaski, języczkowy pędzelek, który sprawdzi się w aplikacji podkładu lub korektora, a nawet pudru, czy kosmetyków do konturowania na mokro. Jest dobrze przycięty, gesty i sprężysty. Natomiast druga część, to pędzelek ścięty skośnie, średnio gęsty przydatny w konturowaniu. Dobrze rozkłada na skórze zarówno bronzer, rozświetlacz, jak i róż - ja właśnie za jego pomocą dodaję sobie aktualnie rumieńców. Tutaj też włosie bardzo na plus.







Makeup Revolution Brush Flex 04 Eye Light&Shape

Z jednej strony mamy mały, płaski języczkowy pędzelek, którym naniesiemy precyzyjnie korektor, cień na ruchomą, czy dolną powiekę lub rozświetlacz. Ja czasem rozcieram nim nawet kredkę tuż przy linii rzęs. Z drugiej zaś zaokrąglony, dość puchaty pędzel, który przeznaczony jest do blendowania. Według mnie trudno uzyskać nim mgiełkę koloru, bo jest zbyt mały i gęsty, ale fajnie sprawdza się w zaznaczeniu załamania powieki, czy też roztarcia cienia pod dolną linią rzęs.

Makeup Revolution Brush Flex 05 Brow&Shape

Pędzelek do brwi i korektora. Z jednej strony skośnie ścięty, ale dość gruby, dla mnie za mało precyzyjny do uzupełniania lichych brwi, za to dobrze spisuje się w rozdymianiu kredek i cieni przy linii rzęs. Natomiast druga część to typowy języczkowy pędzelek do korektora (ciut większy niż ten 04). Dobrze aplikuje się nim również cienie o kremowej formule lub te z wyraźnymi drobinkami. Chyba nie muszę po raz kolejny zaznaczać, że tu też włosie jest bardzo okej? ;-)


2w1 - wygoda, czy niepotrzebny wymysł? 

Czy pędzle 2w1, to same zalety? I tak, i nie. Uważam, że to ciekawe rozwiązanie i praktyczne, szczególnie w podróży, gdy chcemy ograniczyć ilość pędzli w walizce. Jeśli jednak na co dzień przechowujemy pędzelki w pojemnikach, zawsze jedna strona będzie "czyścić" ich dno. Ja znalazłam na to sposób i po prostu pędzle trzymam w szufladzie, na płasko. Wtedy też mniej się kurzą, a i tak mam je pod ręką. 

Uważam, że Makeup Revolution proponuje nam dość nietypowe rozwiązanie (nie znam drugich giętkich pędzli ;-)), ale jakości i cieszącego oko wyglądu pędzelkom odmówić nie można. Dzielnie znoszą pranie, nie odkształcają się, nie gubią włosia i bardzo szybko schną. Jestem z nich zadowolona i myślę, że to całkiem fajna propozycja na prezent z okazji zbliżających się Mikołajek, czy Świąt. Moim zdaniem taki upominek ucieszy zarówno młodsze, jak i starsze miłośniczki makijażu. :-)


A Wy co sądzicie na temat serii Flex? Koniecznie dajcie znać! :-) 

Wpadnijcie też na mój instagram, gdzie jestem codziennie! Na grudzień zaplanowałam dla Was kilka konkursów z super nagrodami - obecnie do zgarnięcia są dwie paletki Urban Decay Naked. 




Jak robić ładne zdjęcia na bloga i instagram: moje ulubione dodatki i triki na udane fotki

środa, listopada 29, 2017 42

Jak robić ładne zdjęcia na bloga i instagram: moje ulubione dodatki i triki na udane fotki

Jest akcja! Razem z trzema świetnymi dziewczynami, moimi blogowymi koleżankami przygotowałyśmy dziś posty na temat dodatków do zdjęć. Będą same smaczki, czyli jak je wybieramy, czym kierujemy się dokonując zakupu, na co zwracamy uwagę i w końcu jak za pomocą tych wszystkich bibelotów powstaje kompozycja i przede wszystkim efekt końcowy, który możecie oglądać na naszych fotografiach. Moje patenty poznacie w dalszej części wpisu, ale koniecznie zajrzyjcie też do Agnieszki, Ali i Kasi (dziewczyny, dziękuję za zaproszenie do wspólnej inicjatwywy!), bo w swoich wpisach również zdradzają mnóstwo przydatnych trików i podrzucają ogrom inspiracji! 


Fotografia towarzyszy mi od wielu lat. Jestem fotografem amatorem, wszystkiego nauczyłam się samodzielnie, metodą prób i błędów, podglądając prace innych. Uważam, że wciąż przede mną wiele pracy i nauki, dlatego wciąż staram się rozwijać w temacie, ale progres na przestrzeni lat jest zauważalny. Wystarczy cofnąć się do pierwszych zdjęć na blogu i zobaczyć jak długą drogę przeszłam. Moje pierwsze publikacje idealnie udowadniają, że liczy się praktyka, cierpliwość i że nie warto się zniechęcać, nawet, gdy początki bywają trudne. 

O samym robieniu zdjęć opowiem Wam jednak przy innej okazji (spodziewajcie się wkrótce wpisu pt. jak robić jasne zdjęcia korzystając wyłącznie z naturalnego światła ;)), dziś jednak skupimy się na samych elementach każdej fotografii, czyli dodatkach, które tworzą całość i dają taki, a nie inny efekt końcowy, który później możecie oglądać na blogu.

"drewniane" tło - okleina z Biedronki, filażanka Ikea, sweter - lumpeks, lampki - Pepco

Jak wygląda u mnie proces tworzenia zdjęć na bloga?

Zanim skupię się na tych wszystkich bibelotach, zdradzę Wam pokrótce jak wygląda u mnie samo przygotowywanie zdjęcia. Nie będę kłamać, że do każdej sesji przygotowuję się godzinami, bo tak nie jest. Większość przypadków to u mnie spontan. Wiecie jak to jest, czasem im bardziej się staramy, spinamy, kombinujemy, tym gorzej wychodzi, więc ja do fotografii podchodzę na sporym luzie. :)
→ Ustalam temat

Myślę o czym będzie mój nowy post. Kiedyś zawsze zaczynałam tworzenie wpisów od zrobienia zdjęć, teraz często robię na odwrót - najpierw tekst, później zdjęcia. Niekiedy w trakcie pisania  rodzą mi się pomysły na kadry, co jest sporym ułatwieniem i oszczędnością czasu. Wszystkie przebłyski staram się notować.

→ Wybieram kosmetyki

Mam temat, to wybieram bohaterów danego wpisu. Zazwyczaj, to kosmetyki odgrywają główną rolę na zdjęciach, więc "tło" dopasowuję pod nie. 

→ Wymyślam koncepcję zdjęć

Daję sobie krótką chwilę (raczej kilka minut niż kilka godzin) na zastanowienie się jak chcę, aby zdjęcia wyglądały: jaka kolorystyka mi pasuje, jakie tło, czy będą to flat lay'e, czy zdjęcia "portretowe" (nie wiem jak to nazwać inaczej, ale mam na myśli, że dany produkt stoi  na pierwszym planie, a rozmyte tło za nim urozmaicają dodatki).

futrzak - Biedronka, klawiatura - Rapoo, magazyn - Yves Rocher


→ Dobieram dodatki

Rozglądam się po mieszkaniu, otwieram moją szufladę z różnymi drobiazgami i wybieram te elementy, które mogą mi się przydać. Biorę je na oko, zazwyczaj więcej niż wykorzystuję, ale lubię mieć je pod ręką, by pokombinować. Stawiam na zbliżoną kolorystykę - jeśli na przykład kosmetyki mają złote elementy, wybieram kolory pasujące do złota. Jeśli dominuje zieleń i błękit, dobieram coś neutralnego, co stworzy spójną całość.

→ Układam, przestawiam, próbuję, testuję i jednocześnie pstrykam!

Rozkładam sobie wszystko albo na konkretnym tle, albo na białym blacie i kombinuję. Dokładam, zabieram, przesuwam i robię zdjęcia. Ustawiam aparat pod różnym kątem, próbuję różnych ustawień i dopóki efekt w podglądzie nie będzie satysfakcjonujący, to cykam. :D 

lusterko - Tiger


Kilka wskazówek ode mnie


Wciąż uczę się kompozycji i wiem jedno - dużo elementów ładnie wygląda na fotach, ale jeśli nie jesteście pewne, czy wszystko ze sobą gra, to lepiej postawić na mniejszą ilość. Mniej czasem znaczy lepiej i tez nie odciąga uwagi od bohatera wpisu, nie ma chaosu. Jest za to klimat.

Trzymam się określonej palety barw. Nie lubię gdy dominują ostre kolory, gdy jest ich za dużo, bo robi się za pstrokato. Mam tak zarówno w fotografii, jak i w codziennym życiu. Każdy kto mnie zna wie, że kocham biel i jestem od niej uzależniona. Poza tym stawiam na szarość, złoto, róż, srebro i beż. Ostatnio ciągnie mnie też do drewna. 


krzesło - Allegro, komplet - H&M, róże - Biedronka,

Czym się kieruję kupując dodatki?

Często kupuję jakieś przedmioty "do zdjęć", bo gdy dostrzegam jakiś element dekoracyjny w sklepie od razu oczami wyobraźni widzę do czego może mi się przydać w przypadku zdjęć na bloga. 

✓ Staram się jednak robić przemyślane zakupy, bo baaaardzo łatwo się zagracić. Często też początkowy entuzjazm mija i koniec końców okazuje się, że w zasadzie dany bibelot wykorzystałyśmy raz, a później leży zapomniany. Pamiętajcie, że nawet jeśli coś nie kosztuje wiele, to warto dwa razy zastanowić się nim wydamy pieniądze. 

Zawsze zadaję sobie pytanie, czy dodatki, które chcę kupić będą dobrze wyglądać na zdjęciach typu flat lay, bo takie robię bardzo często , albo czy będą ładnym tłem dla produktowych zdjęć "portretowych", no i przede wszystkim czy wykorzystam je raz, czy wielokrotnie.

✓ Kupuję raczej takie przedmioty, które posłużą mi również w codziennym życiu i będą ozdobą mieszkania.

Ozdabianie mieszkania, to jedno, ale warto pamiętać, że zbyt dużo dekoracji tworzy chaos i bałagan, no i nie wszystko też do siebie pasuje, dlatego ja na dodatki do zdjęć i wszelkie cieszące oko bibeloty przeznaczyłam sobie oddzielną szufladę. Jak jedne mi się znudzą, to je chowam i wystawiam kolejne. Jest to zależne od pory roku i mojego humoru. ;-)


Gdzie robię zakupy?

Moje ulubione sklepy, to: Pepco, Kik, Jysk, TK Maxx, Ikea (do której nie mam bezpośredniego dostępu i korzystam z uprzejmości znajomych). Bardzo często znajduję też perełki w Biedronce, Lidlu, czy Netto. Odwiedzam też Tigera i kwiaciarnie!

deseczka - Tiger, podstawka - Pepco

Od czego jestem uzależniona i co się u mnie sprawdza?

Nie sposób nie zauważyć, że mam słabość do pewnego rodzaju elementów dekoracyjnych. Są dodatki, które pojawiają się na większości moich zdjęć i należą do nich:

 Wszelkiego rodzaju tace, podstawki i talerzyki. Kocham zarówno te większe, które dominują cały kadr, jak i te malutkie, uzupełniające luki na zdjęciu i będące jego dopełnieniem, poniżej zdradzę Wam gdzie najczęściej ich szukam,

→ Żywe kwiaty. Piękny bukiet potrafi "zrobić" całe zdjęcie! Wiadomo, że jest to jakiś wydatek, ale ładne bukiety róż, goździków, czy tulipanów kupicie w niezłych cenach w Biedronce, czy Lidlu. Warto, tym bardziej, że dość długo pozostają świeże. Prawdziwy szał trwa również na gipsówkę. Kiedyś uważałam, że szpeci ona wiązanki, a teraz tak jak większość blogerek wariuję na jej punkcie. Jest subtelna, delikatna i bardzo wdzięczna w fotografowaniu. 

→ Książki i magazyny. Gdy nie mam pomysłu, czym "zapełnić" zdjęcie w 90% przypadków sięgam po książkę z ładną okładką lub jakiś kolorowy magazyn. To zawsze się sprawdza, zwracajcie jednak uwagę na jakim artykule otwieracie gazetę. ;-)

Lampki, najlepiej na cienkim druciku. Czy może być coś bardziej klimatycznego od iskrzących światełek? Prezentują się pięknie zarówno na pierwszym planie, jak i w tle. Myślę, że żadna fanka efektu bokeh nie obędzie się bez nich!

złote gwiazdki - Lidl, lampki - Pepco



→ Wszystko co złote. Zoto zawsze pięknie wygląda na zdjęciach i nawet jeśli na żywo wypada żółto, to na fotografiach zyskuje na uroku! Ja ogólnie w tym roku lekko ześwirowałam na punkcie złota i jak kiedyś otaczałam się wyłącznie srebrem, tak teraz całkowicie zmienił mi się gust. Złoto dominuje u mnie w dodatkach, w biżuterii i nawet w elementach garderoby.

→ Futrzaki. Czyli wszystkie puchate, włochate dywaniki, poduszki, narzutki, sweterki. Wielka miłość przez cały rok! 

→ Tekstylia różnego rodzaju. Jak wyżej - poduszki, koce, pościel, swetry. To świetny sposób zarówno na tło, jak i dopełnienie zdjęcia.

koc - Jysk, futrzane poduszki: białe - Jysk, szare - Pepco, taca - Jysk, osłonka - Pepco


→ Marmur. Głównie w postaci tła. No, co zrobię, że wciąż lubię? 

→ Kubki. Wiecie, że kubki uwielbiam i je zbieram. :D No a przy okazji filiżanka herbaty z cytryną, czy kubek kawy, to zawsze doskonała opcja na urozmaicenie zdjęcia i ocieplenie go. 

→ Moje koty. ;-) Jeśli macie czworonożnych pomocników, nie wyganiajcie ich z kadru. To właśnie oni potrafią czasem wręcz "uratować" zdjęcie, urozmaicić je, dodać autentyczności i ocieplić. Oczywiście mam tu na myśli niewymuszone wsadzanie nosa w aparat, wpychanie się w tło itd. Czy Was takie zdjęcia nie rozczulają? Bo mnie bardzo! ;-) A już tak bardziej na serio - zawsze zwracam uwagę na to, czy nie ma ryzyka, by koty mi coś zniszczyły, zrzuciły aparat, czy coś mogłoby na nie spaść, lub co gorsza, czy mogłyby zjeść coś dla nich szkodliwego. Jeśli pojawia się ułamek niebezpieczeństwa, bezwzględnie zamykam pokój i ich nie wpuszczam. W pozostałych przypadkach kręcą się z ciekawością obok mnie i same decydują, czy wbiją się na zdjęcie, czy nie. :D 

kubek - DaWanda




Co się u mnie nie sprawdza?

Są takie elementy i zabiegi, których nie wykorzystuję z pewnych względów. Mam tu na myśli:

→ Sztuczne kwiaty - nie wyglądają naturalnie, zazwyczaj błyszczą się z daleka i widać, że są sztuczne. Jeszcze nie znalazłam takich, które by imitowały te świeże, cięte, więc z tego typu rozwiązań nie korzystam. Jedyne co wzięłabym pod uwagę to ułożenie ich w tle, tak aby były rozmyte.

→ Ciemne tła i ciemne dodatki - pojedyncze czarne elementy na zdjęciu tak, ale ja ogólnie jestem fanką wszystkiego co jasne, więc nawet nie startuję do fotografowania na ciemnych tłach, w ciemnych pomieszczeniach itd. Nie czuję się w tego typu fotografiach dobrze, nie przepadam za nimi, więc podziwiam je jedynie u innych. ;-)

→ Oderwanie od rzeczywistości - byłabym hipokrytką, gdybym napisała, że nie lubię pozowanych, wystylizowanych zdjęć, ale zawsze staram się zachować granice. Pewnie wielokrotnie sama przesadziłam, jednak staram się unikać kompozycji nie mających nic wspólnego z rzeczywistością. Picie kawy o poranku w łóżku pełnym liści  i takie tam - mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. 


Dodatki to nie wszystko, czyli kiedy zdjęcie może się nie udać?

Nie mam recepty na ładne, udane zdjęcia, ale wiem, że kiedy nie zadbam o kilka elementów, może się zdarzyć, że foty wylądują w koszu, a nie na blogu.

Jak już wspomniałam wyżej, staram się nie przesadzać z dodatkami, szczególnie, gdy każdy jest z innej parafii. ;-)

Braku odpowiedniego światła nie da się ukryć nawet najpiękniejszymi bibelotami. Zawsze fotografuję w świetle dziennym, za dnia, przy oknie, z blendą. 

Każdy szczegół ma znaczenie! Przykładowo, tak jak pisałam wyżej - otwierając gazetę, książkę, zwracajcie uwagę jaka treść widnieje na danej stronie, czy nie ma gdzieś zagiętego rogu, pogniecionej pościeli, czy skarpetek waszego faceta w tle. 

Pilnuj czystości! Tak jak wyżej - brudne kosmetyki, wymacane dodatki ze śladami odcisków palców, nie dodadzą uroku fotografiom. Wręcz przeciwnie, kojarzą się z niechlujstwem i poniekąd też brakiem szacunku do czytelnika. Ta myśl zawsze jest z tyłu mojej głowy, dlatego każdy kosmetyk przecieram i czyszczę przed jego sfotografowaniem. Wiadomo, że niektóre opakowania mają to do siebie, że choćbyśmy się starały, to będzie widać ślady użytkowania, ale wtedy staram się jak najwięcej wyczyścić w programie graficznym. Tym bardziej, że aparat wyłapuje czasami takie pyłki, których na żywo nawet nie widać. Nie wspominając już o kociej sierści. 

Nie wszystkie dodatki na zdjęciu muszą być ostre, ale jeśli główny bohater jest rozmazany a szkatułka w tle bije po oczach, to fota ląduje w koszu.



Skąd czerpię pomysły?

Z weną bywa różnie, raz pomysłami sypię z rękawa, a za chwilę chodzę z pustką w głowie. Pewnie nie odkryję nic nowego, gdy napiszę, że inspiruje mnie otoczenie (mieszkanie moje, moich znajomych i rodziny, wszelkie miejsca, które odwiedzam w ciągu dnia), Pinterest, profile na Instagramie i inne blogi. Sieć to kopalnia pomysłów, ale dużo tu także wtórności. Zawsze jednak należy pamiętać, że pomiędzy inspiracją, a kopiowaniem jest cienka granica, której przekraczać nie wolno.

ananas - Tiger, talerzyk -  H&M Home, zalotka H&M, magazyn Yves Rocher

Dobra rada rada na koniec 

Ćwicz, kombinuj, praktyka czyni mistrza. Daj sobie przyzwolenie na błędy, dzięki nim nauczysz się dużo więcej. Nie porównuj się do innych, to najgorsze co możesz dla siebie zrobić. To ma być dla Ciebie przyjemność, a nie jakiś przymus. Ja większość swoich zdjęć tworzę na "czuja". Z jednych jestem zadowolona bardziej, z innych mniej (i co najlepsze, zazwyczaj te, które chcę wyrzucić do kosza komplementujecie najbardziej) i tylko dzięki temu jestem w stanie się rozwijać oraz dostrzegać jakieś niedociągnięcia, czy elementy, nad którymi muszę jeszcze popracować. 

To wszystko ode mnie na dziś. Jeśli macie jakieś pytania, zadawajcie je w komentarzach! Chętnie na nie odpowiem! 

Koniecznie przeczytajcie też posty dziewczyn:

AGWER
ALA MA KOTA 
MISKEJT

PS. Agnieszka, dziękuję za zaproszenie do wspólnej inicjatywy! :)

***


Serdecznie zapraszam Was też na mój instagram, gdzie znajdziecie więcej moich zdjęć. :) Czeka tam też na Was konkurs - dwie paletki Urban Decay do zgarnięcia!


Święta coraz bliżej, więc wyprzedzam Mikołaja🎅 i mam dla dwóch z Was paletki @urbandecaycosmetics 😍😍😍 . Co należy zrobić, aby wziąć udział w konkursie?🎄 . 1. Być obserwatorem @agu_blog 2. Polubić zdjęcie konkursowe. 3. Udostępnić (repost) zdjęcie konkursowe na swoim profilu i oznaczyć mnie na nim 👉@agu_blog oraz dodać hashtag #AguRozdajeUDNaked 4. W komentarzu pod tym postem konkursowym napisać, którą paletkę wybierasz - Naked Smoky czy Naked 3 i odpowiedzieć krótko na pytanie: jaki prezent chciałabyś dostać pod choinką najbardziej (wyłącznie materialny!)🎁 . Będzie mi super miło, gdy podzielcie się info o konkursie na instastories lub zaprosicie znajomych do zabawy.❤️ . Pamiętajcie, aby mieć profil publiczny.✨ . Na Wasze odpowiedzi czekam do 05.12.2017. Wyniki ogłoszę w Mikołajki. 🎅 . Wtedy też ruszymy z kolejnym konkursem!😍 . Powodzenia! ❤️
Post udostępniony przez AGU | Agata (@agu_blog)
NeoNail: kolekcja Boho - stylizacja + przegląd kolorów

czwartek, listopada 16, 2017 24

NeoNail: kolekcja Boho - stylizacja + przegląd kolorów

Czy są tutaj fanki lakierów hybrydowych? :) Jeśli tak jak ja kochacie ten rodzaj manicure, ten post jest dla Was. Przedstawię Wam dziś (piękną!) kolekcję Boho marki NeoNail oraz zaprezentuję stylizację przy jej użyciu. Nie zabraknie też cudownie mieniących się lakierów z linii Star Glow. Wszystkie hybrydomaniaczki zapraszam do lektury! 



Dlaczego uwielbiam manicure hybrydowy?

Nigdy nie byłam fanką malowania paznokci tradycyjnymi lakierami. Z natury mam krótką i małą płytkę, więc często zalewałam sobie skórki, a paznokcie nigdy nie były tak długie jakbym chciała. Gdy troszkę podrosły, to od razu się łamały, były bowiem miękkie i wyginały się we wszystkie strony. Hybrydy pozwoliły mi je zapuścić i sprawiły, że teraz manicure jest dla mnie czystą przyjemnością. Mam gwarancję precyzji - do momentu, gdy nie włożymy dłoni do lampy możemy nanosić tyle poprawek ile chcemy oraz trwałości. Na zwykłym lakierze nie dość, że momentalnie były widoczne "pościelowe" wzorki, to jeszcze odpryskiwał maksymalnie po dwóch, trzech dniach. Lakiery hybrydowe zmieniam dopiero wtedy, gdy wymaga tego spory odrost, czyli po około trzech tygodniach. Co więcej, hybrydy NeoNail mają bardzo przyjemną konsystencję i umożliwiają mi zarówno dokładne pokrycie płytki jedną cienką warstwą (nie są zbyt gęste), jak i  zachowanie czystości skórek (nie są za rzadkie, więc nie rozlewają się na nie, dzięki czemu manicure wygląda estetycznie i przede wszystkim nie traci na swej trwałości). 



NeoNail - kolekcja Boho

Kolekcja lakierów hybrydowych Boho, to siedem wyszukanych odcieni umożliwiających tworzenie oryginalnych stylizacji na każdą okazję. Kolory wyglądają przepięknie zarówno solo, jak i połączone ze sobą. W skład linii wchodzą:

5800-1 Turquoise Wave - zgaszony turkus z nutą zieleni i szarości
5601-1 Lavender Morning - rozbielona lawenda z wyraźnie różowymi tonami,
5602-1 Heather Kiss - rozbielony, zgaszony fiolet
5603-1 Violet Garden - piękny odcień fioletu, mi od razu przywodzi na myśl bez
5604-1 Berry Flavor - głęboki, wyrazisty fiolet
5605-1 Agitated Ocean - połączenie głębokiego turkusu i zieleni
5606-1 Night Sky - nasycony granat

Duży plus za unikatowe odcienie, wygodne pędzelki, które pozwalają precyzyjnie pomalować paznokcie, szczególnie przy skórkach, odpowiednia konsystencja i przede wszystkim niesamowita pigmentacja. Moje paznokcie widoczne w stylizacji na zdjęciach zostały pokryte jedną warstwą koloru. Jedna warstwa dała pełne krycie - zero prześwitów, czy smug. 

Każda buteleczka mieści 6ml lakieru i kosztuje 28,99zł.

W mojej stylizacji znalazło się również miejsce dla pięknego lakieru z linii Star Glow, o której również chcę Wam opowiedzieć. To kolekcja ośmiu lakierów hybrydowych o transparentnej bazie z mnóstwem roziskrzonych drobinek. Uwielbiam tego typu rozwiązania, bo pozwalają ekspresowo urozmaicić manicure! Mamy tutaj: 

5811-1 Eclipse – transparentna baza z drobinkami w odcieniach żółci, pomarańczy i złota
5812-1 Gravity 
–  transparentna baza  z mieszanką drobinek w odcieniach różu, pomarańczy i zieleni
5813-1 Lunar – transparentny lakier hybrydowy wzbogacony cudnym mixem różowo-zielonych drobinek
5814-1 Falling star - transparentna baza z drobinkami w odcieniach fioletu, różu i zieleni
5815-1 Comet – transparentna baza z mieszanką fioletowo-granatowych drobinek
5816-1 Equinox
– transparentny lakier hybrydowy z opalizującymi na zielono i foletowo drobinkami
5817-1 Twinkling – transparentna baza z mieszanką zielonych, granatowych i turkusowych drobinek
5818-1 Asteroid – transparentna baza z iskrzącymi turkusowo-zielonymi drobinkami.

Duży plus za przyjemną konsystencję i odpowiednio gęste nasycenie lakieru drobinkami, za możliwość stopniowania krycia, wielowymiarowe wykończenie oraz różnorodny, zależny od odcienia lakieru bazowego. Kolekcja Star Glow daje nieskończenie wiele możliwości, a jednocześnie jest bardzo łatwa i szybka w aplikacji. 

Każda buteleczka mieści 6ml lakieru i kosztuje 34,00zł.

Stylizacja kolekcją NeoNail Boho krok po kroku

Gdy decyduję się na zdobienia, to zazwyczaj stawiam na nieskomplikowane, ale efektowne rozwiązania. Tak było i tym razem. Stylizacja jest prosta i szybka w wykonaniu. Choć początkowo ciągnęło mnie do fioletów, wybór padł na dwa przepiękne kolory w odcieniach turkusu, czyli Turquoise Wave oraz Agitated Ocean. To one grają tu główne skrzypce! 



Jak wykonać manicure z powyższego zdjęcia? Łapcie ekspresową instrukcję krok po kroku!

1. Przygotowuję paznokcie do manicure, tj. za pomocą Pushera 3C odsuwam skórki i następnie jeśli trzeba wycinam je cążkami do skórek (3mm). O cążkach opowiem Wam jeszcze w dalszej części wpisu, bo są genialne!
2. Ewentualne nierówności w długości, czy kształcie niweluję poprzez opiłowanie paznokci pilnikiem szarym, prostym o gradacji 100/180. Przechodzę do zmatowienia płytki różowym blokiem polerskim
3. Odtłuszczam płytkę Nail Cleanerem z atomizerem (super wygodne rozwiązanie!) i maluję bazą Hard Base
4. Wsadzam dłoń do lampy LED 24W/48W ECO na 30 sekund. 
5. Przechodzę do malowania kolorem - palec środkowy i serdeczny pokrywam lakierem w odcieniu Agitated Ocean, pozostałe Turquoise Wave. Utwardzam w lampie. Następnie serdeczny i środkowy pokrywam błyszczącym lakierem w odcieniu Equinox. Znów wsadzam dłoń do lampy.
6. Przechodzę do zdobienia. Kolorami Violet Garden oraz Heather Kiss za pomocą pędzelka Studio Line - kolinsky 0/0 na palcu serdecznym maluję trójkąty i kropkę, na małym trójkącik i kropkę, a na wskazującym samą kropeczkę. Tutaj ogranicza nas jedynie fantazja! Całość utwardzam w lampie.
7. Sięgam po Art Gel - White 5431 i tym samym pędzelkiem do zdobień dorysowuję nieregularne białe obrysy moich kropek i trójkątów, na palcu serdecznym dorysowuję jeszcze dwa kontury trójkątów z boku i białą kropkę. Całość znów utwardzam w lampie.
8. Czas na Hard Top. Nakładam jego cienką warstwę na wszystkie paznokcie. Znów dłoń wkładam do lampy.
9. Wisienką na torcie tego zdobienia są maleńkie cyrkonie Swarovski SS3 - Crystal AB, które przyklejam na przezroczysty klej do tipsów kolejno: jedną na palcu wskazującym, tuż nad kropeczką, dwie na palcu serdecznym, na końcówkach trójkącików oraz jedną na małym palcu, na trójkącie. 
10. Aplikuję kaktusową oliwkę na skórki i manicure gotowy!

Jak Wam się podoba? :)




O akcesoriach NeoNail słów kilka

Na sam koniec chcę Wam opowiedzieć o kilku akcesoriach NeoNail, które przyspieszają, usprawniają i uprzyjemniają cały manicure hybrydowy!

NeoNail, cążki do skórek 3mm

Bardzo bym chciała nie musieć skórek wycinać, ale niestety są jakie są i samo odsuwanie, czy rozpuszczanie ich żelem nie wystarcza. Zmuszona jestem za każdym razem choć minimalnie je usunąć cążkami. Przetestowałam ich wiele i wszystkie nie były wystarczająco ostre. Niektóre wręcz szarpały skórę robiąc jeszcze większe zadziorki, te od NeoNail są rewelacyjne! Ich ostrza są super ostre, dzięki czemu zapewniają precyzję oraz ekspresowe pozbycie się skórek w bezbolesny sposób. Jeśli szukacie dobrych cążek, koniecznie wypróbujcie właśnie te! Kosztują 39,99zł kupicie je tutaj. 



NeoNail, lampa LED 24W/48W ECO

To profesjonalna ECO lampa do manicure hybrydowego, która została wyposażona w 21 diod LED, co przekłada się na moc efektywną 48W, a rzeczywistą 24. Lampa utwardza zarówno lakiery hybrydowe, jak i żele. Posiada także aż 3 czasy utwardzania. Możesz wybrać 30s/60s oraz 99s.  Co więcej, wyposażona jest również w wyświetlacz alfanumeryczny, który pokazuje jaki czas pracy został wybrany oraz wbudowany sensor ruchu - lampa włącza się sama, gdy wsuwasz do niej dłoń. Lampa zapamiętuje również ustawioną moc i posiada funkcję Low Heat Mode odpowiedzialną za jej stopniowe nagrzewanie się. Diody LED są energooszczędne i rozmieszczone w taki sposób, by zapewnić równomierne utwardzanie. Odchodzi tu również wymiana świetlówek. Niekwestionowaną zaletą lampy jest też jej dość duży, ale wciąż poręczny kształt oraz ładny wygląd. Spokojnie możemy wsunąć całą dłoń, nie martwiąc się, że jakiś paznokieć nie zostanie utwardzony, a wygodny spód na magnes pozwala zachować pełną higienę użytkowania. Wszystko chodzi płynnie, gładko, nic się nie zacina. Jestem na duże tak! Lampa kosztuje 179zł, znajdziecie ją tutaj


NeoNail, Nail Cleaner z atomizerem 100 ml

Cleaner to must have podczas wykonywania manicure hybrydowego. A ten jest super wygodny ze względu na praktyczny atomizer, który przyspiesza pracę i ogranicza ryzyko wylania się produktu. Możecie pomyśleć, że to niby nic, ale naprawdę robi różnicę! W dodatku Cleaner bardzo ładnie pachnie, jest perfumowany, więc z automatu staje się łaskawszy dla naszego nosa. Pojemność 100ml kosztuje 10,99zł i dostępna jest tutaj.




Oliwka do skórek z pipetą 15 ml - kaktus

Mała rzecz a cieszy. Jeśli tak jak ja kochacie lody "Kaktus" i powąchacie tę oliwkę, będziecie wiedzieć o co chodzi! :D Do tego  dochodzi wygodna buteleczka z pipetą, która dozuje odpowiednią ilość kosmetyku. Ja korzystam z niej nie tylko podczas wykonywania manicure, oliwka stoi na biurku i natłuszczam za jej pomocą skórki w ciągu dnia. Kilka dni regularnego stosowania wystarczy, by zauważyć różnicę na plus. Obszar wokół paznokcia robi się bardziej gładki, miękki i wolny od przesuszonych miejsc, czy zadziorków. Oliwki dostępne są w dziesięciu wersjach zapachowych (następna w kolejce będzie chyba truskawka), za jedną buteleczkę przyjdzie nam zapłacić 11,90zł, a wersję kaktusową znajdziecie tutaj.




Na dzis to tyle, jestem ciekawa co sądzicie o kolekcji Boho i Star Glow - które odcienie są Waszymi faworytami? Wszystkie wyżej zaprezentowane lakiery oraz mnóstwo inspiracji znajdziecie na stronie NeoNail.pl.

Ulubieńcy października

piątek, listopada 10, 2017 44

Ulubieńcy października

Październik minął mi ekspresowo i był bardzo napiętym, pełnym pracy miesiącem. Znalazłam jednak chwilę, by uprzyjemnić sobie czas makijażem, ulubionymi rytuałami pielęgnacyjnymi i testowaniem nowości. Przychodzę dziś zatem z garstką faworytów ostatnich tygodni, czyli kosmetykami, które wyjątkowo mocno przypadły mi do gustu. Ciekawe? No, to lecimy! 


Wspominałam Wam już o moich problemach z cerą. Nie dość, że co rusz pojawiają się na niej jakieś dziwne niespodzianki, to jeszcze okropnie się przetłuszcza. Zmieniły się więc nieco moje preferencje makijażowe. Na większe wyjścia potrzebuję naprawdę długotrwałego podkładu, który zarazem nie tworzy maski i ładnie stapia się z cerą. W moje potrzeby idealnie wpisuje się Encre de Peau ALL HOURS od Yves Sant Laurent. Odcień B10 jest dość jasny i choć zawiera różowe tony, to naprawdę dobrze stapia się z moją cerą. Nałożony Beautyblenderem zapewnia matowe, a jednocześnie zdrowe i gładkie wykończenie. Nie warzy się w trakcie noszenia, nie oksyduje i nie ściera się. Przypudrowany długo trzyma mat i pierwszych poprawek wymaga po około 7-8 godzinach. Wtedy lekko zaczyna się wyświecać w strefie T. Sprawę załatwia jednak bibułka matująca wraz z odrobiną pudru. Wrażenie robi też piękna butelka kształtem nawiązująca do klasycznego smokingu YSL. Boleć może jedynie cena - 229zł za buteleczkę, ale moim zdaniem kosmetyk wart jest każdej złotówki. Kupicie go w Douglasie.

O wspomnianym wyżej Beautyblenderze opowiadałam wielokrotnie. Nie wyobrażam już sobie makijażu bez gąbeczki! Obecnie bardzo rzadko sięgam po pędzle ponieważ aplikacja na mokro pozwala mi uzyskać bardziej naturalny wygląd podkładu przy jednoczesnym zachowaniu krycia. BB świetnie spisuje się także do wklepywania pudru na mokro. Ta metoda nie dość, że zapewnia bardziej długotrwały mat, to jeszcze pięknie wygładza i optycznie zmiękcza strukturę skóry. Niedawno musiałam pożegnać się z moimi dotychczasowymi gąbeczkami, ponieważ zamknęłam je w szufladzie, gdy jeszcze nie wyschły. Moja nieuwaga doprowadziła do rozkwitu pięknej pleśni, więc zmuszona byłam zamówić nową sztukę. Padło na wersję nude, dostępną tutaj

Ciekawym odkryciem okazał się również puder Rimmel Insta Fix & Matte. Jest lekki, transparentny, ładnie matuje i nie ma płaskiego wykończenia. Nie podkreśla też suchych skórek i nie zapycha. Idealnie nadaje się do poprawek w ciągu dnia. Brakuje mi w nim jedynie lusterka. Kupiłam go za grosze na promocji w Rossmannie.



Deborah Milano, to marka trochę niedoceniana, a szkoda, bo asortyment pełen jest prawdziwych perełek! Myślę, że wkrótce opowiem o nich więcej, a dziś skupię się na pięknym różu w odcieniu 46 Rosa Pesca. Ma wypiekaną formułę i lekko rozświetlające wykończenie. Dodaje cerze świeżości i dziewczęcego, zdrowego wyglądu. Zaskakuje niezłą pigmentacją i trwałością. Ładnie rozkłada się na policzkach i dobrze rozciera. Trudno zrobić sobie nim krzywdę. Lubię po niego sięgać na co dzień. Szaf Deborh szukajcie w Rossmannach, a jeśli macie problem z upolowaniem kosmetyków stacjonarnie, to róż znajdziecie również tutaj.

Wróciłam też do matowej pomadki Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick w odcieniu 03. Uwielbiam ten kolor! Chyba nikomu tej linii przedstawiać nie muszę, więc dodam tylko, że to jedne z moich ulubionych matowych szminek w płynie. Długo się utrzymują, równomiernie schodzą, nie wylewają się poza kontur ust i nie wysuszają ich nadmiernie. Za 19,99zł otrzymujemy super kosmetyk. Do kupienia np. tutaj

Rzadko (a w zasadzie praktycznie wcale) pokazuję błyszczyki, bo wolę matowe formuły, jednak ten zasługuje na uwagę! Lancome L'Absolu Gloss Sheer w odcieniu 317 Pourquoi Pas tak ładnie i dziewczęco wygląda na ustach, że aż chce się go nosić. Tym bardziej, że jest łaskawy nawet dla najbardziej zmasakrowanych warg. Pielęgnuje i upiększa nawet te suche i popękane. Ma nieklejącą formułę, dość gęstą konsystencję i półtransparentne wykończenie. Krycie jednak można budować - jedna warstwa delikatnie usta podkreśli, natomiast kolejne maźnięcia aplikatorem zafundują już widoczny różowy kolor. Błyszczyk zawiera też mikrodrobinki, które są bardzo subtelne i dodają ładnego blasku. Kosmetyk kosztuje 139zł i znajdziecie go na przykład w Douglasie.


Nie spodziewałam się, że aż tak polubię maskarę z tradycyjną "włochatą" szczoteczką, a jednak! Nowy tusz L'Oreal  Paradise Extatic przypadł mi do gustu, bo robi niezłą robotę! Pięknie wydłuża i pogrubia rzęsy, dobrze je rozdziela i unosi. W połączeniu z zalotką funduje naprawdę spektakularny efekt. Plusem jest także kolor głębokiej czerni, trwałość - nic się nie sypie i nie odbija w ciągu dnia, oraz łatwość zmywania. To stosunkowo nowy kosmetyk na rynku, ale z pewnością wart wypróbowania. Szukajcie go w drogeriach.

Na nowo też odkryłam bibułki matujące, które znacznie ułatwiają mi życie. Obecnie używam Bielenda #InstaPerfect Matt & Clear i jestem z nich bardzo zadowolona. Dobrze zbierają sebum, jednocześnie nie ściągając zbyt mocno całego makijażu. Opakowanie zawiera 100 sztuk i kosztuje 11,99zł. Znajdziecie je np. tutaj


Jeśli chodzi o pielęgnację, to zachwyciły mnie nowe odżywki Pantene 3 Minute Miracle. Zużyłam dwie wersje - Intensive Repair oraz Moisture Renewal i obie są świetne! Genialnie wygładzają i zmiękczają włosy, znacznie ułatwiają rozczesywanie. Tuż po użyciu pasma są śliskie, przyjemne w dotyku, lepiej się układają i zyskują delikatny połysk. W dodatku pięknie pachną! Na pewno kupię kolejne tubki. W promocji w Rossmannie można je dorwać za dyszkę. Warto!

Ostatnio opowiadałam Wam o całej linii Aeternum, a dziś chcę wyróżnić  rewitalizujący krem młodości na dzień, który jest naprawdę świetny i idealnie spisuje się w roli bazy pod makijaż! Jest lekki, nietłusty, szybko się wchłania, dodaje energii, nawilża i napina cerę jednocześnie nie skracając trwałości kosmetyków kolorowych. Nie powoduje wysypu niedoskonałości na mojej problematycznej cerze i naprawdę się polubiliśmy! Nie kosztuje mało - 149zł/50ml, ale na szczęście jest wydajny. Znajdziecie go wyłącznie tutaj.


Listę ulubieńców zamyka żel antybakteryjny Carex Sensitive. Przykładam ogromną uwagę do higieny rąk, a nie zawsze mam dostęp do wody i mydła. Wtedy żel ratuje sytuacje i pozwala mi poczuć się świeżo oraz komfortowo.  Codzienny kontakt z kotami, także tymi z ulicy, czy transport komunikacją miejską (nie boję się głaskać bezdomnego, czy chorego kota, ale obrzydza mnie dotykanie poręczy w tramwaju, czy autobusie, którą macało setki ludzi), to chyba takie podstawowe sytuacje, w których żel bardzo mi się przydaje. Carexa kupuję najczęściej, bo jest wydajny (starcza ponoć na 100 aplikacji, ale nigdy nie liczyłam ;)) i łatwo dostępny. Kupicie go w Rossmannie za 10zł.

I to już wszyscy moi ulubieńcy października! Koniecznie dajcie znać jakie kosmetyki Wam wpadły w oko w ostatnich tygodniach!

Zapraszam Was też na mój instagram @agu_blog ↓↓↓ Powoli zbliżamy się do 15 tysięcy i tak jak obiecałam, z tej okazji szykuję dla Was rozdanie z paletami Urban Decay! Szczegóły już wkrótce. :-)