NeoNail Christmas Set Basic - idealny pomysł na prezent!

czwartek, grudnia 06, 2018 5

NeoNail Christmas Set Basic - idealny pomysł na prezent!

Święta coraz bliżej! Macie już skompletowane prezenty dla najbliższych? Dziś podrzucam świetną propozycję, która ucieszy każdą fankę zadbanych paznokci i stylowego manicure. NeoNail Christmas Set BASIC zawiera bowiem wszelkie niezbędne akcesoria do rozpoczęcia swojej przygody z hybrydami! Za jego pomocą każda z nas wyczaruje elegancką, długotrwałą stylizację, która będzie wizytówką i ozdobą dłoni. Przyjrzyjmy się dokładnie, co my tutaj mamy. :)

NeoNail Christmas Set BASIC

Christmas Set Basic to zapakowany w świątecznej odsłonie zestaw, który będzie idealnym prezentem dla początkującej hybrydomaniaczki. W jego skład wchodzą wszelkie przydatne elementy potrzebne na start, a dokupienie kilku drobnych akcesoriów (pyłki, folie) daje już szerokie możliwości w kwestii zdobień i stylizacji. Myślę, że taka niespodzianka ucieszy każdą miłośniczkę manicure hybrydowego, a co niektórym doda odwagi, by uwierzyć w swoje siły i zacząć malować paznokcie samodzielnie w zaciszu domowym. 



W zestawie NeoNail Christmas Set BASIC znajdziemy 3 kolory lakierów hybrydowych, w tym piękną czerwień Raspberry Red oraz stonowany, elegancki zgaszony  kakaowy beż Hot Cocoa, a także pozostałe akcesoria, których potrzebujemy do wykonania perfekcyjnego hybrydowego manicure. Nie brakuje również instrukcji obsługi step by step oraz uroczych naklejek wodnych. 


NeoNail Christmas Set BASIC zawiera:
  • Lampa LED 18W/36W (6357) - nowy model, z trzema trybami pracy, sensorem ruchu, wyświetlaczem, 21 diodami i opływowym kształtem,
  • Lakier hybrydowy 3 ml – Raspberry Red (3762-3) - elegancka, ponadczasowa, seksowna czerwień,
  • Lakier hybrydowy 3 ml – Agitated Ocean (5605-3) - zgaszona mieszanka turkusu i błękitu niczym głębia oceanu,
  • Lakier hybrydowy 3 ml – Hot Cocoa (5320-3) - kakaowy beż, wyważony, stonowany,
  • Lakier Hybrydowy 3 ml - Hard Base (4744-3) - hybrydowa baza, podstawa każdego manicure,
  • Lakier Hybrydowy 3 ml - Hard Top (4745-3) - top, który jest zwieńczeniem wszystkich stylizacji,
  • Nail Cleaner 50 ml (5150) - płyn do odtłuszczania płytki oraz lakierów hybrydowych,
  • Acetone UV Gel Polish Remover 50 ml (5146) - aceton do usuwania lakierów hybrydowych,
  • Polerka łódka 100/180 -fioletowa (168) - dwustronna polerka do matowienia płytki paznokcia
A to wszystko w cenie 129zł zamiast 242zł!!!

Trzy różne kolory, wiele możliwości

Zestaw zawiera trzy odcienie o pojemności 3ml, które pozwalają wyczarować wiele pięknych stylizacji. Możemy mieszać je ze sobą, zestawiać wspólnie, ozdabiać pyłkami i innymi biżuteryjnymi lakierami, a także bawić się wykończeniami - połysk, mat, welur - ogranicza nas jedynie wyobraźnia. :) Ponadto są to kolory, które pasują na każdą okazję - beż, czerwień , ciemny turkus uzupełnią każdy outfit. 

Zestawy świąteczne NeoNail

NeoNail Christmas Set BASIC, to jednak nie wszystko! Marka NeoNail oferuje nam jeszcze 3 inne zestawy świąteczne: Christmas Set, Christmas Set PREMIUM, Christmas Set Exclusive. Bez problemu więc dobierzemy prezent idealnie dopasowany do potrzeb i upodobań  osoby obdarowywanej. 



Świąteczny manicure wykonany przy użyciu NeoNail Christmas Basic Set

Już wczuwam się w świąteczny klimat, więc nie byłabym sobą, gdybym nie sięgnęła po czerwień. Oczywiście połączyłam ją ze złotem. Jedni powiedzą nuda, ja powiem, że klasyka, która jest ponadczasowa i zawsze się obroni. Ponadto uwielbiam zdobienia, które są szybkie, nieskomplikowane, a i tak robią efekt wow, budzą wiele pytań i zbierają komplementy. :)

Wszystkie wykorzystane elementy zestawu pogrubiłam i w miarę możliwości podlinkowałam. :)

→ Za pomocą pilnika o gradacji 100/180  opiłowujemy paznokcie - nadajemy im odpowiedni kształt, opracowujemy i odsuwamy skórki oraz przechodzimy do dokładnego, ale delikatnego zmatowienia płytki polerką łódką
→ Odtłuszczamy paznokcie Nail Cleanerem i nakładamy cienką warstwę bazy Hard Base
→ Wkładamy dłoń do lampy 18W/36W na 60-90 sekund. 
→ Aplikujemy pierwszą cienką warstwę lakieru Raspberry Red.
→ Wkładamy dłoń do lampy, utwardzamy, a następnie aplikujemy drugą, równie cienką warstwę i znów utwardzamy.
→ Na płytkę palca serdecznego (całą) i małego (od końcówki do połowy), nanosimy jedną warstwę drobinkowego lakieru Champagne Kiss - na małym palcu staramy się, aby lakier był bardziej skupiony na końcu i rozproszony do środka. Utwardzamy w lampie.
→ Pokrywamy paznokcie topem Hard Top.
→ Ponownie wkładamy dłoń do lampy, utwardzamy, przemywamy Nail Cleanerem i gotowe.

I to wszystko na dzisiaj. Jestem bardzo ciekawa jaka wersja świątecznego zestawu NeoNail ucieszyłaby Was najbardziej i na jaki manicure stawiacie w grudniu! 
nowości MIYA: ekspresowy peeling do ciała myMAGICscrub i rozświetlająco-nawilżający balsam do ciała i dekoltu GLOWme

niedziela, grudnia 02, 2018 6

nowości MIYA: ekspresowy peeling do ciała myMAGICscrub i rozświetlająco-nawilżający balsam do ciała i dekoltu GLOWme

Jesień i zima, to taki okres kiedy pielęgnacja naszego ciała czasem schodzi na dalszy plan. Ukryte pod ciepłym swetrem ramiona, czy przykryty golfem dekolt nie powinny nam dawać jednak przyzwolenia na to, by o ich nawilżaniu zapominać, gdyż w sezonie grzewczym nasza skóra potrzebuje wyjątkowej troski. Suche powietrze, zmiany temperatur sprawiają, że może przesuszać się i podrażniać bardziej niż zwykle. Sama wiem o tym doskonale - moja skóra niewidząca balsamu do ciała przez kilka dni staje się szorstka, zaczerwieniona i swędząca, dlatego z przyjemnością testuję od kilku tygodni nowości marki MIYA, o których Wam dziś opowiem. Jestem pewna, że z pomocą ekspresowego peelingu do ciała i rozświetlającego balsamu do ciała nie będziecie na bakier z pielęgnacyjną regularnością, po te kosmetyki aż chce się sięgać! 

O marce MIYA pisałam na blogu nie raz. Uwielbiam różowy krem do twarzy myWONDERBALM I Love Me, aktywną esencję COCO BeautyJuice, czy serum rewitalizujące myPOWERelixir. Od niedawna w mojej pielęgnacji gości też olejek do demakijażu, o którym opowiem Wam więcej niebawem. Doceniam markę za przyjazne składy, piękne zapachy, przystępne ceny i przede wszystkim skuteczność działania, dlatego gdy tylko zobaczyłam  w sieci nowości z dzisiejszego wpisu od razu zaświeciły mi się oczy. ;)

MIYA, myMAGICscrub, ekspresowy peeling do ciała / 39,99zł/200g

Peeling całego ciała wykonuję raz w tygodniu. Pomaga mi to utrzymać skórę w dobrej formie - gładką, bez wrastających włosków i suchych miejsc. Uwielbiam kosmetyki zapakowane w poręczne opakowania, takie po których nie muszę szorować prysznica przez kolejnych 10 minut. Od dłuższego też czasu wybieram też te, które pomimo swych właściwości złuszczających pozostawiają na skórze delikatną nawilżającą warstwę ochronną. Peeling myMAGICscrub spełnia te oczekiwania, ale na tym nie kończą się jego zalety, dlatego tak bardzo się polubiliśmy.



To udana kompozycja drobinek cukru i soli. Odpowiednio wyważona, zatem nie ma mowy o jakimkolwiek podrażnieniu na przykład po goleniu (typowe peelingi solne potrafią spowodować nieprzyjemne szczypanie, tu nic takiego się nie dzieje). Kryształki skutecznie rozprawiają się z martwym naskórkiem, przepięknie wygładzają skórę, delikatnie rozgrzewają, poprawiają jej jędrność i koloryt. Regularne złuszczanie ciała połączone z treningami zaowocowało zmniejszeniem cellulitu. Nawet na ostatnim spotkaniu fizjoterapeutka zauważyła, że moja skóra jest bardziej sprężysta, napięta i zwarta, czym bardzo mnie zaskoczyła. :D 

Poza drobinkami cukru i soli w peelingu znajdziemy także różową glinkę posiadającą właściwości oczyszczające i rewitalizujące oraz moje ukochane olejki: ze słodkich migdałów, z dzikiej róży i kokosowy. To właśnie one odpowiadają za nawilżenie skóry, natłuszczenie jej, wyrównanie kolorytu i ten apetyczny, słodkawy zapach. Po seansie z myMAGICscrub ciało odzyskuje blask i zdrowy wygląd. Kiedy jestem bardzo zmęczona, śmiało mogę odpuścić już sobie aplikację balsamu i nic się nie stanie.


Formuła kosmetyku jest bardzo skoncentrowana - w słoiczku mamy gęstą, zbitą masę, co równa się wysokiej wydajności.

Co jeszcze ważne, peeling nie zawiera silikonów, parafiny, olejów mineralnych i PEG-ów, moja kapryśna skóra docenia to bardzo. Jak na markę MIYA przystało, peeling zawiera 99%  naturalnych składników, jest wegański i nie jest testowany na zwierzętach. Może być stosowany przez kobiety w ciąży. 


GLOWme, rozświetlająco-nawilżający balsam do ciała i dekoltu/ 34,99zł/200g

Od balsamu do ciała oczekuję przede wszystkim: kremowej, niezbyt lejącej się formuły, szybkiego wchłaniania i braku lepkiej warstwy. Od kilku miesięcy poszukiwałam też kosmetyku, który skórę ładnie nawilży, a przy okazji rozświetli i doda subtelnego blasku. I tu z pomocą przyszedł balsam GLOWme, który chyba jako jedyny nie zawiera nachalnych, widocznych drobinek brokatu (większość kosmetyków tego typu jest nimi napakowana), więc upiększa nasze ciało w bardzo naturalny sposób. To zasługa złotej miki w składzie! Bardzo podoba mi się ten efekt, bo skóra z automatu wygląda zdrowiej i po prostu ładniej.

Co więcej, balsam zamknięto w wygodniej, miękkiej tubie, z którą nie trzeba się siłować podczas aplikacji. Kosmetyk spisuje się na medal nie tylko w obszarze dekoltu, ja smaruję nim także ręce, bo przepięknie wygląda na ramionach oraz łydki - z balsamem brązującym robi efekt wow. :)

GLOWme skutecznie nawilża, uelastycznia, wygładza i zmiękcza naskórek. Po aplikacji skóra staje się jedwabista w dotyku, ma bardziej wyrównany koloryt, pięknie odbija światło i  jest w wyraźnie lepszej kondycji. Znika szorstkość, napięcie i ogólny dyskomfort spowodowany ewentualnym odwodnieniem. Balsam nie zostawia tłustej warstwy, więc śmiało możemy po niego sięgać tuż po prysznicu, a następnie wskoczyć w ubrania. Dodatkową zaletą jest także jego subtelny zapach przypominający ekskluzywne perfumy.

Jego działanie pielęgnacyjne zawdzięczamy przede wszystkim odżywczemu masłu mango i shea, olejowi ze słodkich migdałów oraz z gorzkiej i słodkiej pomarańczy. W składzie znajdziemy również nawilżający sok z aloesu, prowitaminę B5 i witaminę E.

Tak jak w przypadku peelingu, balsam rozświetlająco-nawilżający balsam do ciała jest produktem wegańskim, nietestowanym na zwierzętach, nie zawiera parafiny, olejów mineralnych, parabenów i PEG-ów i nadaje się do każdego rodzaju skóry. 


Podsumowując, marka MIYA, to idealny dowód na to, że można stworzyć kosmetyki dobre, naładowane świetnymi składnikami w rozsądnych cenach i przepięknych, cieszących oko opakowaniach. Kibicuję dziewczynom, wspieram, jestem pod wrażeniem rozwoju i trzymam kciuki za dalsze sukcesy, bo jestem pewna, że każdy kolejna nowość szybko stanie się hitem. :) Ja już nie mogę doczekać się maseczek!

Myślę też, że dziś zaprezentowany peeling, balsam do ciała, czy też inne bestsellerowe kosmetyki marki MIYA, to świetny pomysł na prezent. Są uniwersalne, przyjazne dla skóry, skuteczne, zapakowane w piękne opakowania, jestem więc przekonana, że ucieszą każdą obdarowaną kobietę, niezależnie od okazji. :)

Kosmetyki MIYA kupicie online, w sklepie marki na stronie miyacosmetics.com oraz stacjonarnie w drogeriach Hebe, Super-Pharm, Kontigo, Pigment i wybranych drogeriach Rossmann i Natura.

Jestem ciekawa, czy znacie już przedstawione przeze mnie kosmetyki i czy posiadacie jakiegoś faworyta spośród asortymentu MIYA? Dajcie znać! 

Jesienny manicure: Neonail  Cashmere Women & Spider Gel

środa, listopada 28, 2018 8

Jesienny manicure: Neonail Cashmere Women & Spider Gel

Przychodzę dziś do Was z kolejną porcją cudownych nowości od NeoNail. Nie będzie przesadą, gdy napiszę, że każda kolekcja zachwyca mnie jeszcze bardziej. Fall in Love, Illuminate by Kasia Sokołowska, a teraz Cashmere Women i siedem nietuzinkowych, idealnych na okres jesienno-zimowy kolorów. Zobaczcie je z bliska! W dalszej części wpisu opowiem Wam również o innowacyjnym produkcie do stylizacji paznokci jakim jest Spider Gel. Z nim zdobienia tworzą się same!



NeoNail Cashmere Women

Siedem głębokich, nasyconych, kremowych kolorów o idealnym kryciu. Wszystkie piękne, przepięknie dopełniające każdą stylizację. Gładko suną po płytce, równomiernie się rozkładają, nie tworzą plam i prześwitów. W aplikacji są totalnie bezproblemowe, podczas noszenia również. Przyjrzyjmy się odcieniom bliżej. 


Jedna buteleczka kosztuje 29,90zł/7,2ml.





NeoNail Spider Gel

Poza kolekcją Cashmere Women marka NeoNail wypuściła jeszcze jeden hit! Poznajcie Spider Gel, czyli żel o innowacyjnej formule, dzięki któremu proste linie tworzą się w zasadzie same. Jednym ruchem jesteśmy w stanie wyczarować precyzyjne kreseczki o różnej grubości i tworzyć fantazyjne zdobienia. Jego gęsta gumowa konsystencja sprawia, że nawet kompletna amatorka i początkująca hybrydomaniaczka ozdobi swoje paznokcie w oryginalny sposób. Ogranicza nas jedynie nasza wyobraźnia! Wystarczy niewielką ilość żelu nabrać na sondę i pędzelek i jednym ruchem przeciągnąć po płytce, od punktu, do punktu, a następnie utwardzić zdobienie i pokryć topem. Gotowe! 

Żel dostępny jest w dwóch kolorach:


Ma pojemność 5g, kosztuje 19,90zł i jest prawdziwą petardą! Jeśli kochacie manicure, to naprawdę musicie go mieć, niezależnie od tego, czy hybrydę wykonujecie w zaciszu domowym, czy jesteście zawodowymi stylistkami. :)









Jesienny manicure NeoNail Cashmere Women & Spider Gel

Poniżej możecie zobaczyć jak prezentuje się mój obecny manicure przy użyciu lakieru Soft Touch z kolekcji Cashmere Women, Spider Gelu Black i złotej folii transferowej. Jak go wykonać już Wam mówię!

→ Za pomocą pilnika o gradacji 100/180 i opiłowujemy paznokcie - nadajemy im odpowiedni kształt, opracowujemy i odsuwamy skórki oraz przechodzimy do dokładnego, ale delikatnego zmatowienia płytki blokiem polerskim. Ja pierwszy raz zdecydowałam się na inny kształt niż migdał.
→ Odtłuszczamy paznokcie Nail Cleanerem i nakładamy cienką warstwę bazy Hard Base
→ Wkładamy dłoń do lampy LED 24W/48W ECO na 60-90 sekund. 
→ Aplikujemy pierwszą cienką warstwę lakieru Soft Touch
→ Wkładamy dłoń do lampy, utwardzamy, a następnie aplikujemy drugą, równie cienką warstwę  i znów utwardzamy.
→ Na płytkę palca serdecznego i środkowego, na warstwę dyspersyjną hybrydy nanosimy folię transferową hologramową - kilkoma szybkimi ruchami dociskamy ją i odrywamy w paru miejscach.
→ Sięgamy po Spider Gel Black i rysujemy  na paznokciach pokrytych folią linie na jakie mamy ochotę. :) Utwardzamy w lampie.
→ Pokrywamy paznokcie topem Hard Top.
→ Ponownie wkładamy dłoń do lampy, utwardzamy, przemywamy Nail Cleanerem i gotowe.





Jestem bardzo ciekawa, który odcień z kolekcji Cashmere Women skradł najbardziej Wasze serce i co sądzicie o Spider Gel? Dajcie znać!
Najciekawsze nowości w mojej kosmetyczce: Anastasia Beverly Hills, Smashbox, Affect, Rimmel i inni

poniedziałek, listopada 26, 2018 24

Najciekawsze nowości w mojej kosmetyczce: Anastasia Beverly Hills, Smashbox, Affect, Rimmel i inni

Dawno mnie tu nie było, ale już jestem i bez zbędnego przedłużania zapraszam Was na przegląd najciekawszych nowości w mojej kosmetyczce! Sporo się tego uzbierało i pomyślałam, że to idealny, luźny temat na pierwszy post po przerwie. Zobaczcie jakie perełki wpadły w moje ręce. :)




Anastasia Beverly Hills, Modern Renaissance

Najświeższy nabytek, jeszcze cieplutki, bo jest ze mną od wczoraj. Dostałam ją w prezencie urodzinowym i póki co, to nie mogę się na nią napatrzeć. :D Jest absolutnie piękna i mam nadzieję, że będę zadowolona z jej użytkowania. Na pewno dam Wam znać, co o niej myślę! Jedno jest pewne, opakowanie robi wrażenie, choć zapewne welur będzie się brudził. Drugi fakt jest natomiast taki, że połączenie kolorystyczne cieni jest na tyle przemyślane, że spokojnie za pomocą Modern Renaissance wykonamy spokojny, delikatny makijaż dzienny, jak i bardziej szalony, wieczorowy. Jestem ciekawa ile z Was kupiło ją podczas promocji -30% w Sephorze, która trwała do wczoraj!



Smashbox, The Cali Contour

Kolejna świeżynka, kolejny prezent (moi przyjaciele dobrze mnie znają! <3). Ta paletka marzyła mi się od dawna i jestem nią zachwycona. W środku mieści dwa bronzery (świetne do konturowania i ocieplania, dwa rozświetlacze (drobno zmielone, dające piękną, lśniącą taflę), puder rozjaśniający i róż w zgaszonym odcieniu. Całość na żywo prezentuje się jeszcze lepiej niż na zdjęciach i choć jeszcze jej nie używałam na sobie, to już The Cali Contour uwielbiam, a opinie w sieci tylko potwierdzają, że inaczej się nie da. ;) Obecnie w Sephorze trwają jeszcze promocje, więc paletę można kupić o 20 lub 25% taniej. 



Affect Pure Passion

Palety Affect, to moje największe odkrycie ostatnich tygodni. Nie przesadzę, gdy napiszę, że dzięki nim mój makijaż wszedł na wyższy poziom. Ta konsystencja, formuła, pigmentacja, łatwość w rozcieraniu - petarda! Jestem zachwycona i każdemu te paletki szczerze polecam, bo moja pierwsza styczność z nimi, to był szok, pozytywny oczywiście. Purre Passion zawiera 10 cieni, 8 matów i dwa ultra błyszczące (duochrom i folię). Kolory są nasycone, maty nie tracą pigmentu podczas rozcierania, a te połyskujące wklepane palcem na bazę NYX'a robią efekt wow na powiece. Praca z nimi jest bardzo łatwa, ale warto pamiętać, by efekt stopniować i budować intensywność makijażu za pomocą kolorów przejściowych, wtedy całość najpiękniej i najszybciej się blenduje. Jeden, jedyny minus - brak typowego cienia cielistego w paletce. Jeden jest biały, drugi zbyt żółty. 



Poniżej możecie zobaczyć przykładowe swatche - spójrzcie jaka to jest moc koloru! Błyszczące cienie na opuszkach to efekt już po nałożeniu ich na skórę (prawa strona), pigment jest naprawdę niesamowity. 


Affect Naturally Matt

Dziesięć wysokiej jakości matowych cieni. Cudowna formuła, fantastyczna praca. To paleta bazowa, za pomocą której stworzymy każdy makijaż - typowo matowy lub uzupełniony roziskrzonym dodatkiem. Wyjątkowo łatwo mi się z matami Affect pracuje, naprawdę cudnie się rozcierają, pozwalają budować głębię, nie robią plam i nie tracą pigmentu, więc nie muszę się martwić o szare plamy. Polecam! Zarówno dla amatorek takich jak ja, jak i profesjonalistek. Na koniec przyznam Wam szczerze, że to właśnie te dwie paletki otworzyły mnie na nowo na makijaż oczu i sprawiły, że znów zaczęłam się nim bawić, eksperymentować i ćwiczyć. A co! :) Palety w regularnej cenie kosztują 100zł, ale można je czasem kupić w dobrej promocji. 



Rimmel, Wonder'Swipe 2-in-1, Liner to Shadow

Słuchajcie, to jest kolejna petarda! Marka stworzyła kolorowe linery, które mają precyzyjną końcówkę, są dobrze napigmentowane, błyszczące (w środku jest drobniutko zmielony brokat) i gładko suną po powiece w przypadku malowania tradycyjnej kreski, ale... według mnie najpiękniej wyglądają wklepane w powiekę! Wtedy dopiero pokazują swoją roziskrzoną moc i mienią się z daleka! Drobinki są widoczne, pięknie odbijają światło i sprawiają, że nawet najnudniejszy i najszybszy makijaż robi wrażenie. Ja odrobinkę linera nanoszę na wierzch dłoni, delikatnie rozpracowuję opuszkiem i wklepuję na środek powieki ruchomej. Bez żadnej dodatkowej bazy, a i tak jest szał! Kupujcie w ciemno, serio, ja widziałam je w swoim Rossmannie. Kosztują około 40zł. 
Poniżej możecie zobaczyć swatche moich ulubionych odcieni w formie kreski jak i przykład roztarcia i wklepania samych drobinek. Jest moc! 






Rimmel, Magnif'Eyes Spice Edition

Rimmel zaskakuje także nowymi paletami cieni. Powiem Wam, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona ich jakością, bo nie spodziewałam się szału, a wersja Spice jest naprawdę godną polecenia paletą na co dzień. Beże, brązy, ciepła, ale nie czerwona tonacja, mat i połysk, to idealna opcja na zabiegany poranek. Na tym jednak jej możliwości się nie kończą bo też bez problemu wyczarujemy za jej pomocą mocniejszy, bardziej imprezowy look. Cienie fajnie się ze sobą łączą, mają przyzwoitą pigmentację, więc jeśli szukacie dobrej palety z drogerii, to śmiało kierujcie swe kroki do szafy Rimmel. Zeswatchowałam kilka kolorów, by pokazać Wam jaką mają intensywność, według mnie jest naprawdę dobrze.



Rimmel, Magnif'Eyes Electric Violet Edition

Tutaj bardziej szalona, fioletowa wersja, której jeszcze nie miałam okazji sprawdzić, ale kusi mnie, by się nią pobawić. Mam takie osobiste wyzwanie, by częściej wychodzić makijażowo ze strefy komfortu i to jest ten moment by sięgnąć po Electric Violet. :D Zobaczymy co mi z tego wyjdzie. Obie paletki kosztują +/-40zł w zależności od miejsca.



Wet n wild, photofocus foundation

Skusiłam się na chwalony przez wiele dziewczyn podkład i niestety nasze pierwsze wspólne chwile nie były udane. Kolor (soft ivory) ma naprawdę ładny, ale dla mnie jest trochę za suchy w swej formule i przede wszystkim bardzo brzydko wygląda u mnie w obszarze nosa - warzy się, podkreśla pory i suche skórki, których normalnie nie widać. Dam mu jeszcze szansę i spróbuję nałożyć na jakąś bazę, albo inaczej przygotowaną skórę, ale póki co miłości nie ma. Obecnie jest w Naturze w promocji, kupicie go za 15zł. 

Wet n wild, photofocus pressed powder

Z pudru natomiast jestem bardzo zadowolona. Posiadam odcień Warm Light, który jest jasny i przepięknie wygładza strukturę skóry. Rewelacyjnie wygląda również pod oczami, fajnie odbija światło i faktycznie funduje nam efekt blura na zdjęciach. Jego wykończenie jest aksamitne, nie jest to typowy mat, ale ja bardzo ten efekt od jakiegoś czasu lubię, więc jestem na duże tak! Koniecznie go sprawdźcie. Nie pamiętam ile za niego zapłaciłam, ale raczej nie więcej niż 20zł.



Pędzle Jessup - set T215 white/rose gold

Szukacie tanich (172,90zł/25sztuk daje 6,90zł/sztuka), a naprawdę dobrych jakościowo i mięciutkich pędzli? Skierujcie swe kroki ku marce Jessup. Ja posiadam set T215 25 modeli w odcieniu bieli i różowego złota, używam ich od kilku tygodni i jestem bardzo zadowolona. Włosie jest miękkie, precyzyjnie przycięte, nie niszczy się po myciu. Zestaw zawiera same funkcjonalne egzemplarze, naprawdę nie ma tu modelu, którego nie byłabym w stanie wykorzystać. A przy okazji są też najzwyczajniej w świecie ładne, także aż chce się po nie sięgać! Na zdjęciu widzicie kilka modeli, bo pozostałe suszą się właśnie po porannych malunkach. Jeszcze w grudniu pokażę Wam je z bliska wszystkie! Różne zestawy, jak i pojedyncze sztuki znajdziecie Jessup znajdziecie w ekobieca.pl - konkretny set, który ja posiadam jest obecnie wyprzedany, ale pewnie wróci niebawem do asortymentu.



Jestem ciekawa co z zaprezentowanych dziś nowości wpadło Wam najbardziej w oko, o czym chciałybyście poczytać w pierwszej kolejności! A może macie już doświadczenie z powyższymi kosmetykami? Jeśli tak, to koniecznie dajcie znać jak wrażenia! 
NeoNail Proteinowa Baza 6w1 & Neonail Illuminate by Kasia Sokołowska

poniedziałek, października 29, 2018 9

NeoNail Proteinowa Baza 6w1 & Neonail Illuminate by Kasia Sokołowska

NeoNail jak zwykle nie próżnuje i znów raczy nas pięknymi hybrydowymi perełkami! Niedawno wspólnie zachwycałyśmy się cudowną, jesienną kolekcją Fall in Love, dziś natomiast przychodzę z prezentacją kolekcji Illuminate by Kasia Sokołowska oraz przedstawiam nową gwiazdę marki - Proteinową Bazę 6w1! Dzieje się moje drogie dużo dobrego, oj dzieje się - same zobaczcie.



Rozświetlony manicure, czyli NeoNail Illuminate by Kasia Sokołowska

Zaczynamy od kolekcji, która wszystkie fanki błysku doprowadzi do szybszego bicia serca! W skład NeoNail Illuminate by Kasia Sokołowska wchodzi aż 10 rozświetlonych odcieni o różnej tonacji. Poznajcie je bliżej:
  • Royal Saphire - iskrzące fioletowe drobinki połączone z migoczącym lazurem
  • Orient Turquoise - rozświetlone połączenie błękitu, fioletu i różu,
  • Intense Malachite - mieniąca się, wielowymiarowa zieleń,
  • Emerald Falls - szmaragdowa zieleń, która w zależności od światła odkrywa turkusową stronę,
  • Golden Topaz - szlachetne roziskrzone żółte złoto z domieszką zieleni,
  • Mystic Amber - bursztynowa mieszanka złota i żółci,
  • Coral Reefs - eleganckie połączenie miedzi, złota i brązu,
  • Shining Ruby - wielowymiarowa pomarańczowo-różowa mieszanka,
  • Purple Opal - boskie połączenie fioletowych i różowych drobinek, 
  • Deep Amethyst - róż i niebieski, w każdym świetle wyglądający inaczej.



Każdy inny, ale równie piękny. Jak możecie się domyślać w zależności od koloru bazowego lakiery z kolekcji Illuminate by Kasia Sokołowska dają różny efekt końcowy. Zaaplikowane na jasny odcień wypadają bardziej subtelnie, delikatnie, tworzą mieniącą się poświatę iskrzących drobinek. W przypadku ciemniejszej bazy pokazują swą moc rozświetlenia w pełni i zamieniają się w prawdziwe kameleony - zmieniają swą barwę w zależności od kąta padania światła.

Poniżej przygotowałam zestawienie - wszystkie kolory z kolekcji Illuminate naniosłam na śmietankową biel Creamy Latte oraz butelkową zieleń Bottle Green. Oba odcienie pochodzą z kolekcji Fall in Love.

NeoNail Fall in Love - jesienna feria barw na paznokciach

To świetne urozmaicenie manicure hybrydowego. Niezależnie od tego, czy postawimy na drobny akcent na jednej płytce, czy pokryjemy wszystkie paznokcie efekt wow mamy gwarantowany!

Praca z nimi jest łatwa i przyjemna, lakiery nie smużą, pokrywają płytkę równomierną warstwą drobinek. Jedna buteleczka mieści 7,2ml koloru i kosztuje 34zł.












NeoNail Proteinowa Baza 6w1 - prawdziwa gwiazda!

NeoNail Proteinowa Baza 6w1 to prawdziwy hit! Polubiłam ją ja, pokochały ją również moje przyjaciółki, które regularnie stawiają się u mnie na wykonanie manicure hybrydowego. :) To dużo więcej niż tradycyjna baza. Do głównych zalet produktu zaliczamy wszystkie jednogłośnie:
  • wszechstronność działania i wielozadaniowość - Proteinową Bazą 6w1 NeoNail przedłużymy płytkę, wzmocnimy ją, nadbudujemy, uzupełnimy, wyrównamy, a także nabłyszczymy,
  • trwałość i odporność - baza jest odporna na działanie wysokich temperatur, w przypadku przedłużania nie mięknie, bardzo dobrze trzyma się płytki i zabezpiecza ją przed uszkodzeniami,
  • delikatność - Proteinowa Baza 6w1 nie powoduje przesuszenia paznokci, jest dla nich bardzo delikatna, chroni płytkę, wzmacnia ją dzięki zawartości protein i pozwala uzyskać wymarzoną długość,
  • możliwość przedłużenia płytki aż o 1 centymetr - bazą śmiało przedłużymy paznokcie, jest to świetna opcja, szczególnie w przypadku, gdy złamie nam się tylko jeden, a nie chcemy tracić zapuszczonej długości,
  • odpowiednio gęsta konsystencja - baza ma przyjemną gęstość i tak jak wspomniałam wyżej, jest termostabilna, czyli odporna na działanie wysokich temperatur. Bez problemu więc zaaplikujemy ją w każdych warunkach bez obawy ubrudzenia skórek - nic nie spływa i nie rozlewa się,
  • możliwość uzupełniania - jeżeli przedłużamy paznokcie, nie musimy ściągać bazy całkowicie, śmiało możemy uzupełnić sam odrost, tak jak w przypadku żelu,
  • precyzyjny pędzelek - kto zajmuje się manicure hybrydowym ten wie, że odpowiednio wyprofilowany pędzelek, to złoto! :) w przypadku bazy zadbano o każdy szczegół dzięki czemu możemy dokładnie i równomiernie rozłożyć ją na płytce,
  • połysk - jeśli lubicie mieć na co dzień "gołe" paznokcie, bez koloru, baza proteinowa jest świetną opcją, gdy ją utwardzimy i pozbędziemy się lepkiej warstwy płytka przepięknie lśni, wygląda zdrowo i elegancko. Przy okazji jest też utwardzona i zabezpieczona.


Co jeszcze? Baza ma przepiękną, elegancką biało-srebrną buteleczkę, w której mieści się 7,2ml produktu. Zaskoczył mnie także jej ładny, niedrażniący nosa zapach. :) Jej cena wynosi 39,90zł.

Wydajność oceniam na plus, korzystamy z niej w kilka dziewczyn i nadal jest jej sporo. Z upływem czasu nie zmienia także swej konsystencji - nie gęstnieje. Bardzo łatwo się ją ściąga zarówno acetonem, jak i frezarką. To produkt dla wszystkich, zarówno dla początkujących hybrydomaniaczek jak i bardziej zaawansowanych stylistek paznokci. 



Spójrzcie jak wyglądają dłonie mojej zapracowanej przyjaciółki przed oraz po ogarnięciu skórek, delikatnym opiłowaniu płytki i przede wszystkim użyciu Proteinowej Bazy 6w1. Myślę, że różnica jest spora i widoczna gołym okiem - zwróćcie uwagę na ten połysk! Wystarczy odrobina czasu i chęci, by zmienić wygląd dłoni! :)


Manicure z użyciem NeoNail Proteinowa Baza 6w1, Fall in Love oraz Illuminate by Kasia Sokołowska

Z Martą poszłyśmy o krok dalej i po aplikacji bazy sięgnęłyśmy po kolor. Zobaczcie co nam wyszło. Wydaje mi się, że efekt jest bardzo kobiecy i elegancki, a roziskrzone migotki robią wrażenie w połączeniu z czerwienią. Poniżej opis krok po kroku. :)

→ Za pomocą pilnika o gradacji 100/180 i opiłowujemy paznokcie - nadajemy im odpowiedni kształt, opracowujemy i odsuwamy skórki oraz przechodzimy do dokładnego, ale delikatnego zmatowienia płytki blokiem polerskim.
→ Odtłuszczamy paznokcie Nail Cleanerem i nakładamy cienką warstwę primera bezkwasowego.   
→ Przechodzimy do aplikacji cieniutkiej warstwy Proteinowej Bazy 6w1.
→ Wkładamy dłoń do lampy LED 24W/48W ECO na 60-90 sekund. 
→ Dokładamy kolejną, nieco grubszą warstwę Proteinowej Bazy 6w1 w celu delikatnego nadbudowania płytki, po raz kolejny utwardzamy.
→ Aplikujemy pierwszą cienką warstwę lakieru Seductive Red
→ Wkładamy dłoń do lampy, utwardzamy, a następnie aplikujemy drugą, równie cienką warstwę poza palcem serdecznym i znów utwardzamy.
→ Na płytkę palca serdecznego nanosimy cienką warstwę lakieru Coral Reefs, utwardzamy, dokładamy kolejną warstwę i ponownie utwardzamy.
→ Pokrywamy płytkę topem Hard Top.
→ Ponownie wkładamy dłoń do lampy, utwardzamy, przemywamy Nail Cleanerem i gotowe.


Jestem ciekawa, który odcień z kolekcji NeoNail Illuminate by Kasia Sokołowska podoba się Wam najbardziej i czy miałyście już okazję wypróbować Proteinową Bazę 6w1. Dajcie znać!
AA Wings of Color Dust Matte Loose Powder - pudry, które musisz poznać!

niedziela, października 14, 2018 8

AA Wings of Color Dust Matte Loose Powder - pudry, które musisz poznać!

Kiedyś od pudru do twarzy wymagałam wyłącznie długotrwałego zmatowienia. Obecnie, mimo posiadania cery mieszanej, z szybko przetłuszczającą się strefą T, oczekuję aby puder przede wszystkim utrwalił i scalił makijaż, wyrównał i zmiękczył strukturę skóry (wygładził rozszerzone pory) oraz zapewnił jej zdrowy, świeży wygląd bez efektu maski, czy płaskiego matu uwidaczniającego pierwsze zmarszczki. Nie zmieniło się jednak to, że wciąż uwielbiam poznawać nowe kosmetyki tego typu. Dziś przedstawiam Wam aż trzy różne! Poznajcie pudry AA Wings of Color Dust Matt Loose Powder. Jestem pewna, że pośród nich każda z Was znajdzie odpowiedni dla siebie. :)


Dust Matt Loose Powder jest bardzo drobno zmielonym pudrem sypkim o działaniu matującym. Wyróżnia się na tle innych bardzo lekką formułą oraz krótkim składem, w którym znajdziemy składniki roślinne i minerały takie jak wyciąg z aloesu, owoców acai, proszek z tapioki, czy zeolitów. Co za tym idzie, mamy gwarancję zarówno  utrwalonego makijażu, matu, jak i promiennego wyglądu. 

Na samym wstępie nie mogę nie wspomnieć o designie opakowań, który przypadł mi do gustu. Jest prosto, minimalistycznie, a zarazem elegancko i z klasą. Złote napisy na białych wieczkach prezentują się bardzo gustownie i cieszą oko. Zgrabne i poręczne słoiczki są lekkie i dobrze leżą w dłoniach. Co mnie jednak najbardziej zaskoczyło na plus? Wygodne, elastyczne sitka oraz specjalnie zaprojektowana nakrętka, która chroni puder przed rozsypywaniem i pyleniem. Genialne rozwiązanie!


Kosmetyki AA Wings of Color dostępne są wyłącznie w drogeriach Rossmann. Zapewne zdążyłyście już poznać lub usłyszeć o:
  • Dust Matt Loose Powder - to sypki puder matujący, który ma za zadanie utrwalać makijaż i wygładzać naszą cerę. Kosmetyk wzbogacony został o wycią z aloesu i ekstrakt z owoców acai. Dostępny jest w 3 odcieniach: 20 transparent, 21 ivory, 22 golden beige.
Teraz dołączyły do niego dwie jeszcze cieplutkie nowości! Tym samym linia poszerzyła się o:
  • Dust Matt Loose Powder nr 30 Make UP Fixer - sypki puder zawierający proszek z tapioki, który zapewnia długotrwały mat i utrwalenie makijażu. Działa niczym utrwalająca mgiełka.
  • Dust Matt Loose Powder nr 31 Skin Fresher - puder sypki zapewniający mat, korygujący niedoskonałości i strukturę skóry oraz poprawiający jej koloryt. Posiada proszek z zeolitów. 

No dobrze, zatem jaki puder wybrać dla siebie? Jak moje wrażenia? Już Wam opowiadam. :)

AA Wings of Color, Dust Matt Loose Powder 20 Trasparent 

Puder posiada jasny, beżowy odcień, który w żaden sposób nie wpływa na kolor podkładu - nie przyciemnia go, ani też sam nie oksyduje w ciągu dnia. Jest naprawdę ultra drobno zmielony i ma bardzo aksamitną konsystencję, która przyjemnie się rozciera i pozostawia na skórze jedwabiste wykończenie. Niezależnie od tego, czy używam do aplikacji pędzla, czy gąbeczki uzyskuję zmatowienie bez efektu maski, czy też płaskiego, tępego wręcz matu. Struktura skóry prezentuje się bardzo miękko i gładko, rozszerzone pory są zminimalizowane, a zmarszczki nieuwydatnione. Nie podkreśla też suchych skórek. Puder dobrze też sprawdza się pod oczami - nałożony w większej ilości na chwilę wzmacnia krycie korektora i wzorowo go utrwala. W moim przypadku mat trzyma się około 7 godzin, później wymagane jest zebranie nadmiaru sebum z nosa za pomocą bibułki. Poza błyskiem w strefie T makijaż utrzymuje się bez zarzutu - nie blednie bronzer, ani róż, nie mam odcisków na telefonie po rozmowie. Nie zauważyłam żadnego zapychania, a mam do tego spore tendencje.

Zainteresuj się pudrem jeśli przede wszystkim:
→oczekujesz wykończenia w postaci aksamitnego matu,
→szukasz pudru pod oczy, który nie podkreśli zmarszczek,
→masz rozszerzone pory i chcesz je ukryć,


AA Wings of Color, Dust Matt Loose Powder 30 Make Up Fixer

Tutaj mamy do czynienia z białym, zmikronizowanym proszkiem, który naprawdę porządnie utrwala makijaż i matuje na wiele godzin nawet najbardziej przetłuszczającą się cerę. Jednak tak jak wyżej, nie funduje nam on płaskiej, wysuszonej maski na twarzy za co duży plus. Nałożony, czy to pędzlem, czy gąbeczką nie bieli, a zaaplikowany w nadmiarze jest łatwy do usunięcia. Mimo swych mocno absorbujących sebum właściwości nie przesusza cery, nie podkreśla jej przesuszonych partii, zmarszczek, czy suchych skórek (moja zmora na nosie). Nałożony ruchami wklepującymi bardzo ładnie wygładza strukturę skóry i ukrywa pory na nosie (kolejna moja zmora, niestety wiele kosmetyków ma tendencję do ich podkreślania :(). Producent porównuje jego działanie do utrwalającej mgiełki i faktycznie coś w tym jest. Jest lekki, niewyczuwalny na twarzy, a pięknie scala makijaż i trzyma w ryzach strefę T przez długi czas- u mnie pierwsze poprawki są koniecznie po mniej więcej 9h. Świetnie sprawdza się podczas imprez, różnego rodzaju ważnych wyjść, kiedy chcemy mieć pewność, że przez całą noc będziemy wyglądać nienagannie. 

Zainteresuj się pudrem jeśli przede wszystkim:
→chcesz mieć pewność, że Twój makijaż będzie wyglądał perfekcyjnie przez wiele godzin,
→zależy Ci na długotrwałym macie bez efektu maski, 
→szukasz pudru utrwalającego, który nie przesusza skóry


AA Wings of Color, Dust Matt Loose Powder 31 Skin Freshener

Na początku zaskoczyć może jego pastelowy fioletowo-różowy odcień, jednak nie bez powodu ma on taki kolor. :) Jego zadaniem oprócz zmatowienia cery jest nadanie jej świeżego, promiennego wyglądu oraz zminimalizowanie niedoskonałości. Nie od dziś wiadomo, że fioletowe tony skutecznie wyrównują koloryt skóry, radzą sobie z przebarwieniami, czy drobnymi plamkami. Co więcej, puder w tym odcieniu skutecznie dodaje poszarzałej, zmęczonej cerze życia i energii. Kosmetyk dobrze współgra z podkładem - stapia się z nim i nie jest widoczny na skórze. Działa jak taka niewidzialna, magiczna mgiełka. Przy okazji też nieźle matuje - moją strefę T trzyma w ryzach około 6 godzin, optycznie wygładza i zmiękcza. Osobiście lubię go używać najbardziej wtedy, gdy mam na koncie nieprzespaną noc, albo moja cera ma po prostu gorszy dzień. Efekty jego działania są wtedy bowiem najlepiej widoczne. To moje pierwsze spotkanie z pudrem w tym odcieniu (dotychczas używałam jedynie korektorów), ale na pewno nie ostatnie!

Zainteresuj się pudrem jeśli przede wszystkim:
→twoja skóra jest zmęczona i poszarzała
→masz nierówny koloryt skóry,
→szukasz pudru utrwalającego, który zapewni Ci promienny i świeży wygląd,

zobaczcie jak drobno zmielone są te pudry!

Jeśli miałabym podsumować trzy pudry, to u mnie sytuacja wygląda następująco: na co dzień wybieram AA Wings of Color, Dust Matt Loose Powder 20 Trasparent, który spełnia moje oczekiwania co do dziennego makijażu. Na większe wyjścia, kiedy zależy mi na nienagannym wyglądzie makijażu przez całą noc sięgam po AA Wings of Color, Dust Matt Loose Powder 30 Make Up Fixer. Natomiast, gdy mam za sobą nieprzespaną noc, dużo stresu, jestem chora i generalnie moja cera potrzebuje dodatkowego wsparcia, wybieram AA Wings of Color, Dust Matt Loose Powder 31 Skin Freshener. 

Na który Wy się zdecydujecie? :) 

Sugerowana cena detaliczna AA Wings of Color Dust Matte Loose Powder wynosi 35zł. Jak wspomniałam już wyżej - pudry, tak jak i inne kosmetyki kolorowe marki dostępne są wyłącznie w drogeriach Rossmann i obecnie możecie kupić je w promocyjnej cenie - cały czas bowiem obowiązuje promocja na kosmetyki kolorowe -55%! Trwa ona do 18.10, a od 21.10 do 31.10 zniżką będą objęte wszystkie pudry!