Popularne posty

o zębach, uśmiechu i ocenianiu innych

środa, 11 lutego 2015

Dzisiaj czas na wpis, za który zabieram się od wielu miesięcy i parę razy zasiadałam przed komputerem, by go napisać. Będzie osobiście, spontanicznie i chaotycznie. Ostrzegam.  Ot, po prostu muszę wyrzucić z siebie trochę przemyśleń i opowiedzieć historię, która dręczy mnie od prawie roku. 

Rano zadałam Wam na facebooku i instagramie pytanie odnośnie zębów i uśmiechu. Byłam bardzo ciekawa, czy przywiązujecie wagę do uzębienia ogólnie, swojego i innych. Czy zwracacie uwagę na to, kto ma jakie zęby, czy ma krzywy zgryz, żółtawy odcień, ubytki lub jakieś braki. Ja przyznaję, że całe życie mam fioła na punkcie uśmiechu. Przyglądam się zębom, gdy kogoś poznaję, od razu zauważam zęby. Już tak mam. Pewnie dlatego, że przez wiele lat miałam kompleks mojej krzywej trójki, która wpływa także na kształt mojej górnej wargi, co mnie niemiłosiernie zawsze wkurzało. A moi bliscy i znajomi śmiali się ze mnie, że wymyślam, że naprawdę mam spoko zęby i nie mogę narzekać. Dentyści twierdzili, że na moją wadę zgryzu nie warto zakładać aparatu, że to bardziej kwestia samej estetyki bo zgryz jest ok, ale jak bardzo się uprę, to ortodonta się zgodzi, ale zgodnie oznajmiali, że szkoda mojego czasu i kasy. To samo z wybielaniem. Zawsze twierdziłam, że mam żółte zęby i bardzo chciałam je wybielić, ale z racji mojej ogromnej nadwrażliwości nie ma na to szans. Nawet wczoraj próbowałam w gabinecie wracać do tematu, ale moja pani stomatolog powiedziała mi, że się tego nie podejmie. Tym bardziej teraz, gdy borykam się z kompleksem dużo większym niż jeden krzywy ząb, czy brak śnieżnej bieli. O czym mowa, dowiecie się czytając dalej.



Założę się, że większość z nas marzy o uśmiechu rodem z Hollywood. Nie ma nic w tym złego, zgodnie stwierdziłyście na fb i ig, że ładne, zdrowe zęby to duży atut, jeśli chodzi o kwestię wizualną. Śnieżnobiałe, proste zęby dodają pewności siebie i przyciągają uwagę. I na odwrót - wszelkie zmiany i wady, które są widoczne, zwracają uwagę. No, nie da się tego ukryć. Gorzej, jak ktoś ocenia daną osobę przez pryzmat jej zebów. To już jest bardzo krzywdzące. Same wymowne spojrzenia potrafią naprawdę dać w kość. Przekonałam się o tym w ostatnim czasie wiele razy.

Prawie rok temu, tuż po Wielkanocy straciłam zęba - górną prawą dwójkę. Jak to się stało? Spokojnie, nie biłam się z nikim na gołe klaty i nie dostałam w zęby. W trakcie studiów ząb mnie bolał, został wyleczony i wiosną zeszłego roku ktoś na facebooku napisał, że nie lubi wizyt u dentysty i się ich boi. Ja nie myśląc długo, palnęłam, że ja tam mogę chodzić, bylebym miała znieczulenie. Dzień później ząb się odezwał i zaczął mi doskwierać. Pobiegłam do dentysty, okazało się, że ktoś kiedyś lekko robotę spartaczył i trzeba było poprawiać. Został zaleczony, miałam wrócić po dwóch tygodniach (to było właśnie w okolicach świąt). Dzień przed Wielkanocą, ząb zaczął się ruszać. Nie myśląc długo, od razu po wolnych dniach siedziałam na fotelu w gabinecie stomatologicznym. Co się okazało? Ząb się złamał, a jakże. W tak fatalnym miejscu, że w grę wchodziło jego usunięcie, albo próby uratowania koroną. No, ale generalnie po usunięciu jego ułamanej części została jedna, wielka dziura. A ja się poryczałam, bo miałam z nią chodzić około tygodnia. Ja się na tym nie znam, nie wiem co jest lepsze, a co gorsze. W szoku powiedziałam tylko, że cena nie gra roli, ma być zrobione tak, żeby NIC nie było widać. Nieważne w jaki sposób i za ile. Byłam na maksa zdesperowana. Pomijam już fakt, że leczenie zamiast 2 tygodnie, przedłużyło się i trwało ponad miesiąc. Popełniono parę błędów, narażono mnie na chodzenie bez zęba, a później z metalem zamiast niego, nikt nie pomyślał o koronie tymczasowej. Tamten okres był dla mnie koszmarem i zrozumiałam jaka byłam głupia, po pierwsze oceniając innych, a po drugie ciągle kiedyś narzekając na swoje zęby. Wiadomo, że osoby, które mnie znały, wiedziały jaka jest sytuacja i całość obracana była w żart, ale nie było mi do śmiechu, gdy musiałam wyjść z domu i iść do obcych ludzi. I tak spotkało mnie szczęście w nieszczęściu, bo pracowałam w domu. Nawet panie w spożywczaku patrzyły na mnie z politowaniem, bo niestety każdy wypowiedziane słowo wiązało się z odsłonięciem mojego kompleksu. Szczerze mówiąc to nie wiem co ludzie myśleli, być może jestem trochę przewrażliwiona, ale zakładam, że na pewno padłam ofiarą pobicia, albo taka młoda i już bez zęba, nie dba o siebie, jak tak można chodzić, czemu ona go nie zrobi itd. Tyle można było wywnioskować z wymownych, często nawet niezbyt ukratkowych i dyskretnych spojrzeń. Wierzcie mi, to było OKROPNE. Zrezygnowałam na ten czas z wyjść, ograniczyłam je praktycznie do zera. Nawet tych ze znajomymi. Łapałam doła, za każdym razem, gdy spoglądałam w lustro.



Koniec końców, korona została założona i wyglądała naprawdę spoko. Zakładam, że w tamtym momencie nikt,by nie powiedział, że z zębem było coś nie tak. Jakiekolwiek problemy zdradzało jedynie dziąsło, które było nieco wyżej od reszty. Niestety po krótkim czasie zaczęło się dziać coś złego - wdał się stan zapalny, dziąsło było czerwone,a ząb zrobił się siny. Były konsultacje, były maści, wizyty u innych stomatologów. Była złość na dentystkę, na technika, na siebie i na cały świat. Dawno nie byłam tak sfrustrowana jak wtedy. Przestałam się uśmiechać na zdjęciach, a kiedyś nie miałam z tym problemu i za każdym razem, gdy przyglądałam się moim zębom jasny szlag mnie trafiał, mówiąc wprost. Po paru miesiącach stwierdzono, że koronę trzeba wymienić i przede wszystkim wygoić dziąsło. Czekałam z tematem do stycznia bo nie chciałam przykrych niespodzianek na Święta i Nowy Rok. Nooo i się zaczęło... Właściwa korona zdjęta, tymczasowa założona. Niestety w międzyczasie okazało się jeszcze, że potwornie zgrzytam zębami i coraz częściej łapię się na tym, że nawet w ciągu dnia z całej siły zaciskam zęby. Przez to najprawdopodobniej dwójka się złamała i z tego powodu niszczę korony tymczasowe w tempie ekspresowym. Muszę wytrzymać z nimi ponad miesiąc, a ja je ścieram, łamię i psuję w przeciągu paru dni. Dlatego na dniach odbieram szynę relaksacyjną, którą miałam mieć zrobioną dopiero po zakończeniu tematu dwójki. Powinnam mieć ją już dawno i na tę chwilę nie wiem, dlaczego każdy stomatolog kazał mi na nią tyle czekać. No i znowu, chociażby, gdy jechałam na wizytę i kupowałam bilet z ułamanym do połowy zębem, spotykałam się ponownie ze wzrokiem, który mówił wszystko. No, bo niestety, ja cały czas uśmiecham się odruchowo, w kontakcie z drugim człowiekiem. Gdybyście zobaczyły minę pani w okienku na pkp, albo pana w kiosku. Nic tylko zapaść się pod ziemię. A gdy raz jeszcze w trakcie rozmowy z nowo poznaną osobą padło stwierdzenie, że prowadzę bloga urodowego, to w ogóle poczułam się jak ufo. Serio. No, bo jak to? Blogerka urodowa z takim zębem? Albo bez niego? No jak to!

Dlaczego to wszystko piszę i do czego zmierzam?  Ano do tego, że każdego dnia oceniamy innych i sami jesteśmy oceniani. To jest w sumie normalne, ale czasem bardzo nie fair i potrafi solidnie zranić drugą osobę. I nie chodzi tu tylko o zęby, ale o różne kwestie - wagę, włosy, paznokcie, styl ubioru, skórę. Ludzie często bywają okrutni, niedyskretni, niedelikatni, mówią i piszą co im ślina na język przyniesie. Wyciągają wnioski nie znając całej historii. Tworzą swoje własne, często całkowicie odbiegające od rzeczywistości. Mam tu na myśli życie realne, blogosferę i vlogosferę, ogólnie całą sieć, w której jest to chyba nawet bardziej widoczne, bo ludzie myślą, że są anonimowi i dlatego wolno im więcej. To jest przykre i mi osobiście jest wstyd za mnie samą, bo ja kiedyś też oceniałam. Czasami odruchowo, bez głębszego przemyślenia i przyznaję się bez bicia. Każdy powinien sobie zdawać sprawę z tego, że osoba, która posiada jakieś widoczne "wady", czy "defekty", zwał jak zwał, w większości przypadków zdaje sobie z nich sprawę bo także ma w domu lustro i potrafi je dostrzeć. A takie komentarze ze strony innych, nie jednego potrafią doprowadzić do depresji i znacznie uprzykrzyć życie. Zdarza się, że aby z nimi walczyć brakuje odwagi, czy silnej woli, ale często jest też tak, że człowiek po prostu nie ma na nie wpływu. Ludzie otyli, nie cierpią na nadmiar kilogramów tylko dlatego, że dużo jedzą, często stoi za tym jakaś poważna choroba. Podobnie jest z trądzikiem, a niestety po dziś dzień nawet na blogach urodowych można wyczytać, że wypryski to pewnie nieodpowiednia pielęgnacja, albo inne bzury. Niestety nie, to w większości przypadków szaleństwo hormonalne i inne bardziej złożone problemy. Ładne i zdrowe zęby to przede wszystkim geny, regularne wizyty u dentysty oraz spore nakłady finansowe, bo nie oszukujmy się, leczenie nie kosztuje 10zł. Ważne jest też, by trafić na kompetentnego lekarza, niezależnie od dziedziny. Nie mogę sobie zarzucić, że o zęby nie dbam, bo staram się jak mogę, ale mam je po prostu słabe i zdecydowana większość jest już zaplombowana. Życie. Jeżeli będę musiała, to stanę na głowie, by znów cieszyć się szerokim uśmiechem, ale w tym momencie niestety niewiele ode mnie zależy. Wiem jedno, w życiu już nikogo bezpodstawnie nie ocenię, dopóki nie dowiem się o co tak naprawdę chodzi. I Was proszę o to samo. Po osobie, która rzuca dany komentarz, zazwyczaj spływa to jak po kaczce, natomiast człowiek, którego to dotyczy, z pewnością to mocno przeżywa i z czasem,  pewnie coraz bardziej zamyka się w sobie oraz ogranicza swoje kontakty ze społeczeństwem. A tak być nie powinno.

PS. Oczywiście post nie dotyczy wszelkich jawnych zaniedbań i odwlekania zmian na lepsze, czy czegokolwiek z powodu lenistwa itd. Sama mam w swoim otoczeniu bardzo bliskie mi osoby, którym wielokrotnie powtarzam i namawiam, do rozwiązania problemu i naprawienia "defektów", bo mają ku temu możliwości, ale im się nie chce i odkładają temat na "kiedyś". Wychodzę wtedy z założenia, że to nie mój interes i widocznie komuś tak dobrze, nie ma na tym tle żadnych kompleksów więc ja tym bardziej nie powinnam ingerować. No bo ileż można? Każdy jest dorosły i decyduje o sobie. ;) 

PS1. Zdjęcia w poście są oczywiście stare, znalezione na dysku. Aktualnych nie posiadam i nie zamierzam. ;)

PS2. Post pisałam spontanicznie i po raz pierwszy od dawna nie przeczytałam go przed publikacją, więc za wszelkie ewentualne błędy, powtórzenia i przejęzyczenia przepraszam. :)

facebook instagram bloglovin google



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

62 komentarze

  1. Temat jak najbardziej na czasie. Sama pracując teraz w Super pharmie często łapię się na ocenianiu innych (bo czemu ta młoda, ładna dziewczyna nie zatuszuje pryszcza albo wyskubała sobie brwi), ale często okazuje się, że ludzie są świadomi swoich defektów, borykają się ze swoimi problemami długi czas i nie mogą trafić na 'lekarstwo', bądź muszą poczekać na rozwiązanie problemu. Także wpis super Aga, zwłaszcza z Twojej strony - trzeba przyznać, że brak zęba to sytuacja niecodzienna, fajnie, że się podzieliłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ja niestety mam jedną brew tak dziwną, że mi nie rośnie tak jak powinna, tylko włoski rosną poza łukiem, zazwyczaj mam więc dziurę i muszę ją domalowywać. :-) A wcale jej nie skubię w tym miejscu, gdzie powinna być i nigdy tego nie robiłam. Taka natura, wkurza mnie to, ale włosów sobie nie przeszczepię. ;-)

      Cieszę, że wpis został tak pozytywnie odebrany. :-)

      Usuń
  2. Heh :D dobry wpis. Doskonale Cię rozumiem. Trudno jest nie oceniać ludzi po wyglądzie dopóki samemu się nie przejdzie przez takie rzeczy. Ja miałam leczenie kanałowe jedynki i też bardzo się boję co to z niej będzie - może paskudnie ściemnieć, a ja uśmiecham się szeroko. Rzadko dostaję komplementy, ale mój uśmiech chwalono wielokrotnie - także tego... jakby co, to byłabym skłonna już zbierać na implanty, ale smutna prawda jest taka, że odkładać nie ma z czego :D
    Jestem w stanie przeboleć żółtawe zęby i u innych je toleruję - jak się ma takie kości to wybielanie nie pomaga. Jak nie są idealnie proste to też spoko. Ja miałam prostowane, ale przez to są teraz tak ściśnięte, że nie wszędzie da się dotrzeć szczoteczką - no i się psują. A trójkę mam nadal krzywą, a właściwie to obróconą, także przybij piąteczkę :D I wiedz, że lepiej wygląda brak zęba przy reszcie zadbanych (raczej łatwo zrozumieć, że musiał być jakiś konkretny powód dla którego go nie ma) niż zęby popsute :)
    (chyba jedyne co mnie naprawdę wkurza w zębach to spora przerwa pomiędzy górnymi jedynkami :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też są ciasne i jak się coś psuje to właśnie na stykach. :-/ Ja też rzadko dostaję komplementy, ale o uśmiechu zawsze słyszałam sporo i teraz coś co przez innych (bardziej niż przeze mnie) uznawane było jako atut, stało się moim kompleksem. Walczę jednak by powrócić do poprzedniego stanu. ;-)

      A diastemę akurat lubię i jakbym mogła wybierać, to bym się na nią zdecydowała. :D

      Usuń
  3. Boroku, szkoda mi Cię, ja również zawsze patrzę na zęby przy poznawaniu człowieka, wiadomo, że ładny uśmiech jest wizytówką, ale tak jak dobrze napisałaś - często nie wiemy co jest przyczyną złego stanu uzębienia, co potrafi być niestety krzywdzące

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo Tobie współczuję wycieczek do stomatologów. Wstydu, bólu, straconej kasy. Szyny są rewelacyjne. Czeka się na nią około 3 dni. Stomatolog bierze wycisk, technik odlewa w silikonie. Ot i cała robota. Wiesz, lepiej zarobić na koronach i brać takich pacjentów niż na jednej marnej szynie, więc automatem czas się wydłuża u stomatologa. Biznes.
    Jeśli często masz stany zapalne dziąseł i ogółem -odkażającym codziennym dobrym specyfikiem jest Meridol płyn i pasta. Elugel też jest dobry do stosowania miejscowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat gdy złamał mi się ząb nie wiedziałam o zgrzytaniu. Dopiero jakiś czas temu pojawił się problem więc stomatolog mnie nie naciągnął, ale odwlekali to inni, dlatego, że miała być założona na górę, a chodziło o to, żeby pasowała po koronie. ;) No a moja dentystka powiedziała, że możemy założyć na dół i trzeba to zrobić od razu dlatego wyciski już zrobione, a szyna czeka na odbiór na dniach.

      Jeśli o Meridol chodzi, nie pomaga, dziąsło po koronie rozwalone, ale ja mam ogólnie bardzo wrażliwe dziąsła i śluzówki, no i mocniejsze dotknięcie powoduje krwawienie. :)

      Usuń
  5. :) bardzo "udany" post i dla Ciebie to pewnego rodzaju terapia na poradzenie sobie z tym ale tez dla czytelników spojrzenie na drugiego człowieka z innej strony i nie ocenianie na podstawie tego co się widzi, rozumiem to doskonale mój syn ma autyzm może to nie porównywalne ale wiem jacy ludzie są okrutni i jak bardzo bolą dziwne spojrzenia czy komentarze ale nauczyło mnie to jednego tylko ludzie nieczuli i płytcy tak się zachowują a dla takich nie warto wylewać łez
    :) mam nadzieje że juz niedługo na blogu zobaczymy Twój uśmiech piękny bo prosto z serca.... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście mam przy sobie ludzi, którzy są moją terapią na co dzień, bez nich byłoby gorzej przez to przejść. Niektórzy pomyślą sobie, bez przesady, to tylko ząb, dla mnie aż ząb. Pewnie, że nie warto wylewać łez przez kogoś kto nie jest tego wart. Dziękuję i pozdrawiam Ciebie oraz synka. :-)

      Usuń
  6. Rozumiem co czujesz, a raczej czulas, bo sama miałam złamany ząb - górną jedynkę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że u Ciebie lepiej i szybciej skończyło się leczenie. :-)

      Usuń
  7. Od zawsze mam słabe zęby, żółte, nierównej wysokości (bo strasznie zgrzytam i ścieram je sobie), a do tego krzywe - nosiłam stały aparat, ale jakiś czas po zdjęciu znowu zęby się pokrzywiły ;/ Poza tym jak byłam bardzo mała, to wbiłam sobie mleczną górną jedynkę do góry i ona zniszczyła zawiązek stałego zęba... Wyrósł mi w ten sposób fragmentaryczny, cienki i całkowicie żółty zębopodobny mutant. Najpierw więc chodziłam bez zęba, a potem z czymś takim, dopóki nie zrobiono odbudowy. No, ale żeby nie było tak wesoło, to ta odbudowa czasem mi po prostu spada i zanim zostanie na nowo zrobiona, to borykam się właśnie z dziwnymi spojrzeniami, bo to górna jedynka przecież, nie mówiąc o tym, że trudno jest jeść. Mimo wszystko noszę wyraziste kolory na ustach, nawet czasem w ciepłych odcieniach, teoretycznie podbijających żółte tony, choć najczęściej stawiam na chłodne, bo bardziej mi pasują. Chciałabym mieć ładny uśmiech, ale wiem, że takiego nie będę nigdy miała, więc nigdy nie oceniam też innych ludzi pod tym kątem. I uważam, że każda z nas powinna nosić szminki w takich kolorach, na jakie mają ochotę, bez całego tego pilnowania, czy to pożółca optycznie zęby, czy nie. Jesteśmy tylko ludźmi, nie musimy być idealni, a przede wszystkim nasze niedoskonałości nie powinny nas ograniczać w żaden sposób. Omg, ale patetycznie zabrzmiało ;) Trzymaj się i życzę powodzenia w leczeniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Evelinn a nie myślałaś o implancie? Moja kuzynka miała podobny problem, z jednej strony nie wyszła jej górna dwójka, z drugiej miała kikuta zamiat niej, implanty załatwiły temat i ma piękne zęby. Co do szminek, zgadzam się, nawet jak miałam sinego zęba, albo teraz tymczasową koronę, nie rezygnuję z mocnych ust. Wręcz przeciwnie, mocniejszy, bardziej wyrazisty makijaż poprawia mi humor i dodaje pewności siebie, której często brak. :-) Dzięki!

      Usuń
    2. Dokładnie! Mocny makijaż ust mnie też poprawia wtedy humor :) Oczywiście, myślałam o implancie i dalej myślę... Z jednej strony się boję (ogólnie mam problem z lękiem przed ingerencją w moje ciało, jeśli nie wynika to z bezpośredniego zagrożenia zdrowia :P), więc chyba muszę dojrzeć jeszcze do decyzji ;) No i jeszcze trzeba odłożyć kasę, akurat przez ten czas się namyślę :)

      Usuń
  8. Kompleks odstającej trójki przez którą deformuje się górna warga znam z autopsji... niby mała różnica a strasznie drażni ;/ A druga trójka pewnie dopiero wprowadzi mnie w kompleksy, bo mimo moich 22lat to jeszcze mleczak i już wkrótce będę szczerbata, także liczę na to, że przez ten okres spotkam ludzi, którzy czytali Twój post i będą na mnie spoglądać jak gdyby nigdy nic :P Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja przez wiele lat żyłam w przekonaniu, że to moja warga jest z natury krzywa i nawet chciałam ją już poprawiać w akcje desperacji. :-) Później okazało się, że to jednak ząb. :-) Olać ludzi, normalni zrozumieją, dasz radę. :-)

      Usuń
  9. Masz rację- ludzie są okrutni. Ja nauczyłam się dostrzegać wszędzie piękno człowieka. Dosłownie. Przebywając w towarzystwie zazwyczaj ludzie uwielbiają śmiać się z innych. Ja takiego towarzystwa unikam, dla mnie to puste osoby. Osobiście, jeżeli kogoś nie znam, staram się znaleźć w nim coś, co jest zewnętrznie najlepsze- piękne oczy, zadbane dłonie, śliczne włosy, zgrabna figura...I tym podobne. Wychodzę z założenia, że każdy z nas ma coś do zaoferowania. Umiem i chcę dostrzegać piękno, bo życie jest za krótkie, aby ciągle być pełnym goryczy.
    Pozdrawiam serdecznie,
    KARO Beauty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie napisane! Pozdrawiam także.:-)

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie rozumiem dlaczego nie dodał się mój wcześniejszy komentarz nad którym się tyle napracowałam :) dodał się drugi uzupełniający treść więc go usunęłam i postanowiłam napisać jeszcze raz :)
      Otóż bardzo ci współczuje, wiem co to znaczy spieprzona robota przez dentystę, sama miałam nieciekawą sytuacje, potem przez to tylko co rusz wydawanie pieniędzy i męczarnia ;) Ale nie o tym miałam pisać. Ja mam diastemę. Mój największy kompleks od lat. Niestety nic nie da założenie aparatu bo zęby tak czy inaczej dalej mi się będą rozchodzić. Miałam zabieg wypalania wędzidełek, oczywiście kasa stracona a efektów brak. Czekam aż wyrosną mi 8 do końca, może to pchnie moje zęby i jakoś się złączą. Od lat wołali na mnie szparka (i czasem dalej się zdarzy). Jest mi naprawdę przykro z tego powodu. Zgryz jako taki mam prosty, może lekko górne zęby są do przodu ale nie jest to rażące, specjalnie żółte nie są, staram się o nie dbać ale co z tego jak wszystko niszczy moja szpara... Jedyne co mi pozostaje to licówki, ewentualnie lekkie dostawienie kompozytu do zębów ale wiadomo to też kosztuje. Mam nadzieje, że kiedyś uzbieram i pozbędę się mojego kompleksu na stałe bo nie potrafię się teraz szczerze śmiać, nawet gdy to robię zasłaniam dłonią twarz. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Moja mama też ma diastemę, kuzynka borykała się również z problemem od lat. Jak się zeszły to zabrakło dwójek, które jej nigdy nie wyszły. Na to miejsce ma implanty. Zęby to niestety trudny i bardzo drogi temat, a szkoda bo niestety wiele osób blokują też koszty. :-(

      Usuń
  11. Sama prawda kochana. Do współczucia tyle musiałaś znieść, ale mam nadzieje, że będzie ok:) a co do dziąseł to wypróbuj DENTOSEPT kosztuje ok 15 zł w aptece, wygląda i smakuje jak nie powiem co :) ale likwiduje stany zapalne, ściąga i odkaża. Ja go używam przy aparacie orto, bo ciągle coś mi się dzieje, ale tobie też na pewno pomoże pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, spróbuję na pewno, może przspieszy gojenie dziąsła. :-)

      Usuń
  12. Przybijam piąteczkę za ten tekst.
    I doskonale wiem, co piszesz, bo ja przez problemy z zębami wpadłam w okropnego doła, straciłam pewność siebie, totalnie zamknęłam się w sobie do tego stopnia, że zerwałam kontakty ze znajomymi...
    Wszystko zaczęło się, gdy byłam mała - bardzo często chorowałam i prawie non stop lekarka zapisywała mi jakieś antybiotyki, które w perspektywie czasu tragicznie wpłynęły na moje zęby. Ząbki mam w miarę równe, ale słabe i skłonne do próchnicy.
    Chodziłam też do ortodonty, który był chyba największym patałachem, jaki chodził po świecie. Zlecił mi wyrwanie 4 zdrowych zębów. Ok, to jeszcze nie grzech, pod warunkiem, że po wyrwaniu zakłada się aparat stały. Ale on o tym nie wspomniał... I tak sobie chodziłam z wyrwanymi 4 zębami (po jednym z każdej strony na górze i na dole), nie przejmując się tym zbytnio i licząc, że w końcu zęby się rozejdą i nic nie będzie widać. Otóż nie rozeszły się... W miejscu wyrwania dziąsła się obsuwały, znacznie wzmagając psucie się sąsiednich zębów. Pech chciał, że trafiłam jeszcze w międzyczasie do dwóch dentystek-sadystek, z których jedna założyła mi plombę na nie do końca wyczyszczony z próchnicy ząb (co skutkowało potwornym zapaleniem - umierałam z bólu, spuchłam, a to wszystko na wyjeździe do Wawy na Weekend Piękna Dove... nie muszę chyba mówić, jak się wtedy czułam), a druga nie rozpoznała ropnia na dziąśle (stwierdziła, że to zapalenie dziąsła o.O)... Gdy w końcu trafiłam do dobrego lekarza, trzy kolejne zęby były do wyrwania. Na dole została luka na 4 zęby (po 2 z każdej strony, bo na dole prawie w ogóle się nie porozsuwały po usunięciu na zlecenie ortodonty), na dole luka na 1 zęba z prawej strony. Miałam do wyboru mostek, ale dentysta powiedział, że przy mojej skłonności do obsuwania się dziąseł będzie to rozwiązanie na 5 lat, a po tych 5 latach będę mieć kolejne zęby do wyrwania. Jedynym wyborem były implanty. Poszło na to koszmarnie dużo kasy, ale wreszcie wszystko zmierza ku dobremu. Na dole już wszystko gotowe, na górze implant zrobiony, czekam jeszcze na założenie śruby gojącej i potem korony na implancie. Jednak bardzo długi czas miałam po prostu poważne luki w uzębieniu. Wstydziłam się mówić, wstydziłam się uśmiechać, bo to po prostu było widać.
    Dodam jeszcze, że przez te luki trafiłam do szpitala, bo wiadomo, że jak się ma takie braki, to nie gryzie się jedzenia normalnie... i przez to połknęłam kiedyś skórkę z wiśni, która przykleiła mi się do przełyku. A że sama nie chciała się odkleić, musieli mi ją usuwać w szpitalu na bardzo nieprzyjemnym zabiegu...
    Dobra, koniec monologu ;P
    W każdym razie chciałam napisać, że odkąd sama mam problemy z zębami, zwracam ogromną uwagę na uzębienie innych, ale nie myślę sobie: "Oooo, ale fleja, zębów nie myje i dlatego ma takie brzydkie", tylko żal mi takich osób, bo wiem doskonale, że przyczyny mogą być różne i wiem też, ile takie porządne leczenie kosztuje.
    Aga, pozdrawiam Cię serdecznie, mocno trzymam za Ciebie kciuki i podziwiam, że napisałaś o tym na blogu! Trzymaj się ciepło i głowa do góry! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, dzięki za ten komentarz. Ja niestety szcześcia do stomatologów też nie mam, bo ta dwójka kiedyś nie została doleczona i od tego się zaczęło. :-( Ktoś nie dopełnił kanału o 0,5mm!! Domyślam się ile musiałaś wycierpieć, ile kasy i nerwów to Cię kosztowało. Niestety to bardzo drogi interes. Ja za jednego zęba zapłaciłam ponad 2 tysiące, ale gdyby trzeba było zapłaciłabym drugie tyle, choćbym miała żyć na kredyt, bo nie wyobrażam sobie być bez dwójki. :) Trzymam kciuki i mam nadzieję, że już niedługo zakończysz leczenie całkowicie. :-) Buziaki!

      Usuń
  13. Moje zęby też nie są idealne. Na dole trochę krzywe, a górę załatwił trochę aparat, ale też niewiele, bo mam mało miejsca na szczęce, by zęby się rozsunęły idealnie. Do tego uwielbia mi się robić pruchnica na stykach i w większości zębów mam plomby. Do śnieżnej bieli sporo mi brakuje, do tego nadwrażliwość. Ale co z tego? Myję, płukam, nitkuję - dbam jak mogę i mam to co mam. Na geny nie poradzisz, ale mimo tego powiem ci coś. Moja mama ma takie same zęby jak ja - generalnie na pierwszy rzut oka wydaje się, że totalnie słabe, beznadziejne, więcej plomby niż zęba. A jednak obecnie ma 60 lat i tylko jedną koronkę (i to dlatego, że dentystka nie doczyściła jak trzeba przy plombowaniu) a reszta własne i wcale nie zanosi im się na wypadanie. Więc nie martw się, może to być jedna koronka na baaardzo długo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lady Madlen, obyś miała rację, choć ja też mam raczej zęby po mamie, jeśli o słabość chodzi i u niej to gorzej wygląda niestety niż u Twojej. :-( Ze stykami mam podobnie bo zęby siedzą ciasno. Muszę wyrwać ósemki i aparatu nie odpuszczę, choćbym go miała jako 40latka nosić. ;)

      Usuń
  14. Zęby, paznokcie, włosy do tego zgrabna sylwetka to ozdoba kobiety. Dodają pewności siebie i podnoszą samoocenę. Ale kiedy przychodzi choroba włosy wychodzą garściami, paznokcie się łamią jak zapałki. Nagle któregoś dnia nie ma długich rzęs i zgrabnej figury. Zostaje rozpacz i wymowne spojrzenia, szepty za plecami i złośliwe komentarze. Nikomu tego nie życzę. Aga życzę pięknego uśmiechu i dużo życzliwych dusz wokół. I dziękuję bardzo ♡

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny post. Trafne spostrzeżenia i konkluzje. Też kocham piękne i białe ząbki. Też niestety mam słabe i przez niekompetencję byłego stomatologa straciłam 5 jednocześnie. Wszystkie leczyłam w tym samym gabinecie i trzeba je było po 3 latach usunąć :-(
    To moja wielka bolączka
    Teraz mam problem z kolejnymi, które z tamtymi sasiadowały, więc czeka mnie wiele wizyt i wydatków
    Piękny prywatny gabinet nie zawsze oznacza usługi na poziomie...jak się okazuje
    Do tego mam jeszcze kilka "innych defektów" i nie raz i nie dwa spotkałam się z tym, że ludzie wykorzystują takie rzeczy jako swoistą broń lub "argument"
    Kiedyś to bolało i drazniło. Teraz tylko śmieszy, bo zwyczajnie mi takich ludzi żal :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żal, żalem, ale nie powiesz mi, że jakakolwiek krytyka nie boli w jakiś tam sposób, chociażby najmniejszy. :-) Chyba, że należysz do tych silniejszych, bo mi mimo wszystko, zawsze jest przykro. Tym bardziej wtedy, gdy ktoś ocenia niesprawiedliwie, albo na podstawie wyssanych z palca plotek. :-)

      Usuń
    2. Przykrość wywołują we mnie słowa że strony kogoś bliskiego, kto zamiast wspierać - pognebia. Bo i tak się zdarza. Ale jeśli to ktoś obcy, kto mnie na oczy nie widział, lub widzi przez sekundę, właśnie w rej chwili i wydaje sądy, to wywołuje to we mnie tylko uśmiech politowania, bo wiem jak taka osoba sama jest zakompleksiona i leczy tym własne niedoatatki :-)
      I przy okazji jak uboga jest emocjonalnie

      Usuń
  16. Aguś naprawdę bardzo fajna z Ciebie dziewczyna. Mądra i uczciwa. Rzadko kiedy można spotykać już takich ludzi na co dzień a co dopiero w sieci. Mąż mi często powtarza, zobacz masz tyle fajnych ubrań, to idealny temat na urozmaicenie bloga. Ja jednak właśnie ze względu na to by uniknąć jakiś "życzliwych" uwag, unikam pokazywania się ze względu na ciążowe co nieco na biodrach. Szkoda, że mamy takie społeczeństwo. Przecież warto być dla siebie życzliwym a uśmiech nic nie kosztuje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja coraz częściej dochodzę do wniosku, że za życzliwość można jedynie po tyłku dostać. :-) Niestety, takie czasy i coraz częściej ludzie widzą tylko czubek własnego nosa. Smutne to bardzo. :-(

      Usuń
  17. Agato, przez dobrą chwilę po tej lekturze nie wiedziałam nawet jak zabrać się za ten komentarz...
    Nie trudno zauważyć, że lubię czytać wpisy kosmetyczne, bo ostatni rok był dla mnie istnym krokiem w świat makijażu, Chłonę więc wiedzę o wszelkich dostępnych produktach, jestem ciekawa recenzji i tego, co myślą o nich poszczególni blogerzy, Tutaj aż miło zaglądać, bo zawsze jest krótko, ale zarazem wyczerpująco... i co najważniejsze zawsze szczerze. Ale to przecież tylko kosmetyki, w stosunku do nich o szczerość nie jest aż tak trudno, czyż nie?

    Dopiero ten tekst uświadomił mi, jakie masz podejście do nas - Twoich czytelników. Jestem świadoma, że taki tekst nie było napisać łatwo. Mogłaś oprzeć się o czyjeś doświadczenie, skłamać, ale jednak napisałaś o sobie coś więcej, by i nam uświadomić pewne rzeczy, Jest to naprawdę godne podziwu, bo właśnie niejedna blogerka urodowa nie chciałaby powiedzieć o czymś takim głośno, a to bardzo źle, bo w końcu czytelnicy dochodzą do bardzo niemiłego wniosku- kurcze, one wszystkie takie idealne, a ja co? Z domu nie powinnam wychodzić...

    Jak już wspominałam w komentarzu na facebook'u - od dziecka am straszny kompleks i mogę go troszeczkę porównać do tego, co przeżywasz. Otóż górne zęby szybciutko stanęły równi w rządku, ale dolne potrzebowały znacznie więcej czasu... czemu? Otóż dolna dwójka wyrosła całkowicie po skosie a jednocześnie trójkę wypchnęła do tyłu. Z początku wada była naprawdę straszna - stąd w trybie natychmiastowym dopasowano mi aparat, jednak sepleniłam jak trzylatka, w aparacie nie mogłam chodzić do szkoły a spanie w nim kończyło się tym, że rano musiał go znowu szukać. Niestety na stały aparat nie było wtedy pieniędzy. Los tak chciał, że nawet ten prowizoryczny aparat któregoś pięknego dnia połamał się i odmówiono mi naprawy bez zapłacenia sporej kwoty, na którą wtedy nie było moją rodzinę stać.

    Zawsze miałam pociąg do przedmiotów humanistycznych, od podstawówki jeździłam po szkołach i zdobywałam nagrody za recytowanie wierszy, przemowy krasomówcze... zawsze moja nauczycielka ćwiczyła ze mną wymowę i ciągle prosiła, żebym mówiła wyraźniej, szerzej otwierała buzię. To było dla mnie największe wyzwanie, bo co jak ktoś to zobaczy? Na szczęście ludzie byli zawsze w większej odległości, więc mogłam na chwilę zapomnieć o kompleksie. Doszło jednak do tego, że koleżanki zwracały mi uwagę, że jest coś nie tak w moim sposobie mówienia, może nawet uśmiechania. Trudno im było dojść do tego, że moja dolna warga prawie się nie rusza, nigdy nie pokazuje co jest za nią.

    Lata mijały, całkiem do tego przywykłam... aż ostatnio miałam znów bardzo nieprzyjemną sytuację. Jestem osobą, która potrafi zatuszować kilka kilogramów więcej luźniejszym ciuchem czy pozostałości trądziku mocniejszym makijażem. Byłam nawet pewna, że idzie mi całkiem nieźle, bo wiele koleżanek nie wiedziało o kompleksie związanym z uśmiechem a i nawet nie zauważało, że moja cera nie jest taka nieidealna.. Spotkała mnie jednak niemiła sytuacja, gdy stojąc z koleżankami pod uczelnią podszedł do nas pan w stanie wskazującym zbyt duże spożycie alkoholu. Jak to bywa - zaczął zagadywać moją koleżankę, wyłudzać papierosy, a że jestem bardzo uczulona na takie sytuacje - nie mogłam się powstrzymać, by coś nie odburknąć z uśmiechem. W zamian otrzymałam jedno zdanie, przez które tydzień czasu siedziałam w domu i świata oglądać nie chciałam - Ta pani z krzywymi zębami, myślisz, że jak nałożysz tapetę na twarz to będziesz ładniejsza?
    Oczywiście nie pozostałam dłużna, bo nie lubię być oceniana przez kogoś, kogo widuję przez kogoś, kto tak naprawdę nie może się niczym pochwalić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ten wpis został tak pozytywnie odebrany. Zbierałam się do niego długo i za każdym razem się rozmyślałam, bo dochodziłam do wniosku, że nie ma sensu, że nic to nie da. Poza tym nie do końca wiedziałam, czy chcę się dzielić moją historią i pisać o czymś prywatnym, wstydliwym i mocno krępującym. Domyślam się, że niektórym też sprawiłam "radość". ;) Mimo wszystko teraz wiem, że było warto. :) Jestem zaskoczona ilością maili i wiadomości prywatnych i dochodzę do wniosku, że takie tematy trzeba poruszać. Łatwo jest komuś coś wytknąć, szczególnie w sieci, a to krzywy nos, odstające uszy itd. Ludzie czepiają się wszystkiego i oceniają nie znajac. Ja się tyle o sobie nasłuchałam niestworzonych historii, chociażby przez lata prowadzenia bloga, że naprawdę czasem zaskakuje mnie ludzka wyobraźnia. :) Najgorzej, że często piszą o rzeczach, z których druga osoba zdaje sobie sprawę a nie ma na nie wpływu. :) A z kolei jak np. ten krzywy, duży nos sobie zooperuje to będą hejty, że się poprawia. Dlatego ważne jest by być sobą i nie pozwolić na to, by ktoś obniżał naszą wartość siebie. Co do tekstów, ja nie zapomnę jak kiedyś jeden dorosły facet zwyzywał mnie, gdy byłam dzieckiem. Po dziś dzień mam w głowie jego słowa. Frajer. :-)

      Usuń
    2. Może to i lepiej, że czasami natykamy się na 'tych złych'. Ukształtujemy sobie mocny charakter i uodpornimy się na przyszłość :D
      Ja do mojego noska już przywykłam, chociaż ile to nad nim łez nie wylałam. Teraz lubimy sobie z kolegą czasami dogryzać - on tworzy śmieszne historię o moim nosie, ja o jego tuszy... i razem się śmiejemy :)

      Usuń
  18. Mimo wszystko od tamtej pory nauczyłam się, że jeżeli ktoś ma w sobie klasę i sumienie, to nie będzie wytykał komuś wad, skoro sam je ma. Niektóre potrafią nawet dodać uroku, a my tego nie jesteśmy w stanie zauważyć. Dążę do tego, by moje wady zniwelować, z trądzikiem walczę już dobre kilka lat, próbuję się odchudzać (z głową!) a i na stały aparat zbieram pieniądze - bo skoro jest szansa na bezpieczne poprawienie tej wady, to czemu nie skorzystać?

    Na koniec jeszcze raz chciałabym podziękować za to, co napisałaś w tym poście :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A myślałam że to ja jestem jakas dziwna i patrze na zęby. Zawsze gdy rozmawiam z kimś nowym to jedna z pierwszych rzeczy na która patrze są właśnie one. Kiedyś gdy umawialam się na randki i inne takie to największym atutem u faceta były proste ładne zęby (mimo tego że sama mam bardzo krzywe a prostuje je już 3 rok) a mój mężczyzna ma piękne ząbki (wprawdzie przezemnie musi mieć koronke na górnej trójce ale to już inna historia)

    Sądzę że z Twoim uzebieniem wszystko będzie już niedługo w porządku, trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zwracam uwagę na zęby, ale nie oceniam. :)

      Usuń
  20. Dopiero teraz widzę, że wkradło się kilka błędów, ucięło dwa zdania.. proszę o wybaczenie! :D Zmagam się z gorączką... :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaudyna, spoko, jak przeczytałam ten mój wpis i zobaczyłam ilość błędów, w nim popełnionych to aż się załamałam. :D Jednak dobrze, że czytam parę razy przed publikacją. :D

      Usuń
  21. Strasznie Ci współczuje. Ja jak mam stresujące dni to odrazu śni mi sie, ze straciłam ząb/zęby :/ nie mam pojęcia czemu akurat taki sen :/ (wiem co to oznacza w senniki i nawet nie chce myślec ani wierzyć).
    Życzę Ci pięknego, zadowolonego z siebie uśmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Moge sie pidpisac pod tym postem. Ludzie czesto sa okrutni i bezmyslni. Niestety. Czasem odruchowo kogos oceniamy, wydajac zupelnie niesluszny osad. P.s. kochana ja juz za mlodu zgrzytalam w nocy ;) teraz co i rusz lapie sie na tym ze zaciskam zeby ( mysle ze to takze nerwowy odruch).

    OdpowiedzUsuń
  23. Moge sie pidpisac pod tym postem. Ludzie czesto sa okrutni i bezmyslni. Niestety. Czasem odruchowo kogos oceniamy, wydajac zupelnie niesluszny osad. P.s. kochana ja juz za mlodu zgrzytalam w nocy ;) teraz co i rusz lapie sie na tym ze zaciskam zeby ( mysle ze to takze nerwowy odruch).

    OdpowiedzUsuń
  24. od prawie 3 lat zakładam na noc szynę relaksacyjną bo tak zgrzytałam zębami, że aż mnie czasami rano szczęka bolała.... o ścieraniu zębów nie wspomnę (tak na marginesie w Niemczech szyba jest na koszt kasy chorych). Agata mam niezłą dentystkę w Szczecinie więc jakby co służę namiarem :) trzymam kciuki za pozytywne zakończenie zębowej historii!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ludzie chcą mieć piękne zęby, ale ich na to nie stać, więc próbując oszczędzić idą do partaczy, którzy zamiast pomóc - szkodzą. Wiem to po sobie, że często nie mam pieniędzy, żeby przeprowadzić leczenie takie, jakie jest potrzebne. Cierpię na chorobę, która powoduje, że bez przerwy rosną mi dodatkowe zęby (typu dziewiątki, dziesiątki) i muszę je ciągle usuwać. Prywatnie usunięcie jednego takiego zęba to koszt ok. 1000 zł, a mi wyrosły np. 4 na raz. Dlatego szukałam publicznego gabinetu i znalazłam, ale termin był na... za rok. I tak rok musiałam się męczyć, nie mogąc się uśmiechać, bo bolała mnie cała szczęka i nie można było nic z tym zrobić. Często słyszałam "a co Ty taka smutna albo zła?" - a mnie po prostu wszystko bolało. Ja generalnie mam pecha z zębami. Z natury są mocne, ale krzywe i żółte. Kilka lat temu nosiłam stały aparat i ząbki stały się piękne, prościutkie. Ale po pół roku się pokrzywiły. Okazało się, że ortodontka źle mnie leczyła (nawet nie zrobiła mi zdjęcia RTG przed założeniem aparatu, ale to były czasy, kiedy ludzie słabo orientowali się w aparatach, więc nie wiedziałam że takowe jest potrzepne) i po zakończonym leczeniu źle pokierowała. I tak wyrzuciłam kilka tysięcy w błoto, a dziś mam jeszcze bardziej krzywe zęby niż kiedyś...
    I niestety nie uśmiecham się już od dawna "z zębami" - za to Ty śmiało to rób, bo uśmiech i zęby masz przepiękne! :)

    P.S. Mąż siostry mojego Narzeczonego stracił zęba dwa dni przed ślubem. Również górną dwójkę. I do dzisiaj chodzi bez tego zęba (2 lata!) bo nie ma pieniędzy, żeby wstawić nowego. Powiem szczerze, że faktycznie wygląda bardziej flejowato bez tego zęba (okrutne, no ale tak jest), ale ludzie nie traktują go przez to gorzej, bo ma fajny charakter i nie przejmuje się tym. I to jest chyba też ważne - pozytywne nastawienie - jeśli Ty kochasz siebie, to i inni szybciej Cię pokochają. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. brawo brawo brawo , dobrze ze ktos w koncu napisał taki post , oby tylko trafił do jak największej ilości osob !!

    OdpowiedzUsuń
  27. Ludzie mają wiele "wad", u Ciebie akurat ona była widoczna, a np. u mnie już nie. Bo przyplątała się ciężka choroba, przez którą byłam cały czas na diecie. Nic nie mogłam jeść, chodziłam wszędzie ze swoim jedzeniem. Nie mogłam też pić alkoholu, kawy itp. Ludzie, którzy mnie nie znali, dziwili się, ale nie chciało mi się im tego wszystkiego tłumaczyć. Ludzie, którzy mnie znali, stopniowo zaczęli się odsuwać, bo stałam się dla nich nudna. Ludzie oceniają mocno, zawsze to będą robić, ale nie należy się tym przejmować. Należy żyć dalej i robić swoje. Mi choroba mocno zatruła życie, już nie mam w sobie tyle radości, co kiedyś. Ciężko mi zdobyć jakiekolwiek zaufanie do ludzi. Tak naprawdę mam tylko rodziców i męża. Tylko albo aż, dla mnie aż, bo męża poznałam w chorobie i zaakceptował to w 100%, wspiera mnie i zawsze jest przy mnie. Fakt, zęby to widoczna sprawa. Mnie też wkurza, że mimo noszenia aparatu, jeden ząb wyszedł do przodu. I akurat dwójka, czyli wszystko widać. No ale co zrobić. Mam koleżankę, która coś tam trenowała (bodajże unihokeja) i ktoś jej wybił jedynkę... Przez tydzień chodziła tak po uczelni i wszyscy jej współczuli, a potem założyli jej sztuczny ząb i wszyscy zapomnieli. Nie wiem, czy mój wywód wiele wnosi, ale generalnie nie należy się przejmować, co myślą inni, bo można sobie tylko zatruć życie i nic więcej :) Powodzenia w walce i zawsze dużo siły :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Mój chłopak ma duże problemy z zębami - górne kły są wyżej, jedna z dwójek jest poziomo; oprócz tego krwawienia dziąseł. Pamiętam jak pierwszy raz się spotkaliśmy to, przyznaję się bez bicia, patrzyłam na niego, ale głównie koncentrowałam się na uzębieniu. Jednak już po miesiącu zorientowałam się że nie widzę już tych wad, przestałam je zauważać. On wie że musi zrobić z tym porządek zaczynając od choroby dziąseł i kończąc na aparacie, ale wcale się nie przejmuje tym jak wygląda. Pracuje głównie z młodzieżą, ale (o dziwo) oni też nie zwracają na to jak wyglądają jego zęby, nigdy nie usłyszał od nikogo żadnego komentarza, nie zauważył dziwnego spojrzenia.
    Życzę Ci abyś również spotykała na drodze osoby, które docenią Cię za to jakim jesteś człowiekiem, a nie za to jak wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Kochana Agu, muszę się na wstępie przyznać, że ja bardzo oceniam ludzi po zębach... No cóż... Studiuję stomatologię :D. Moje ocenianie jest zawsze związane z głębokim przemyśleniem jak mogłabym danej osobie pomóc, co bym zrobiła w jej przypadku - najczęściej po prostu zapraszam takiego delikwenta do siebie na zajęcia, żeby móc pomóc, albo umożliwić szybką i fachową konsultację z którymś z naszych lekarzy prowadzących zajęcia kliniczne - a i sama się wtedy sporo nauczę, więc obie strony zyskują :D. Chyba właśnie dlatego tak bardzo lubię swoją przyszłą pracę... Sama mam fioła na punkcie swoich zębów i bardzo mnie cieszy gdy pacjent schodzi z mojego fotela z widocznym efektem poprawy estetyki uśmiechu, a co najważniejsze - bez bólu. W takich chwilach czuję ogromną satysfakcję z tego co robię i będę robić w przyszłości :).

    Sama również przeszłam przez ciężki okres, kiedy zostałam wyśmiana za coś na co nie miałam wpływu. W okresie dojrzewania dość intensywnie się pociłam - plamy pod pachami itp. Niestety w tym najgorszym chyba dla młodej dziewczyny czasie, kiedy jesteśmy bardzo podatne na to co mówią o nas inni, na moje pocenie zwrócił uwagę kolega i po prostu wytknął mnie palcem na forum całej klasy. Czułam się strasznie i wiele nocy przepłakałam, choć tak naprawdę nic nie mogłam z tym zrobić - niezależnie od ilości wziętych pryszniców i wysmarowania się kilkumilimetrową warstwą antyperspirantu - bardzo się pociłam - a po przytyku kolegi nawet się to nasiliło, bo im bardziej się tym stresowałam tym pocenie było intensywniejsze. Zaczęłam nosić tylko białe i czarne ubrania, bo na każdym innym kolorze plamy z potu były bardziej widoczne. Dopiero w liceum trafiłam na antyperspirant apteczny, który co prawda sprawiał, że miałam pod pachami dosłownie rany, które piekły, swędziały i robiły się z nich strupy, ale w końcu przestałam się pocić. Byłam tak zdesperowana, że wolałam smażyć swoją skórę tym antyperspirantem niż znowu narażać się na wyśmiewanie.

    Bardzo dobrze rozumiem Twoją zębową frustrację. Przesyłam moc stomatologicznej energii Twoim ząbkom, niech im zdrowie dopisuje! :*

    OdpowiedzUsuń
  30. A, to rozumiem już w jakim konkretnym celu była ta sonda :) Co do oceniania, to wiadomo, że jesteśmy do tego skorzy. Jednak w czasach internetu ta skłonność ewoulowała zdecydowanie w złym kierunku. Zbyt łatwo oceniamy i czepiamy się drobiazgów zapominając o całości. Byle zdyskredytować i poczuć się lepiej. Śmieszne to i straszne zarazem. Taka małostkowość, jak dla mnie, jest żenująca i świadczy źle nie o właścicielce pryszcza, a o oceniającym. Pracując przez jakiś czas w typowym babińcu zszokowana byłam skalą tego zjawiska. I zniesmaczona. Cóż zrobić, chyba tylko życzyć ludziom więcej dystansu i dojrzałości :) A utraty zęba naprawdę współczuję. To musiało być naprawdę przykre doświadczenie. Ale, sądząc po Twoim uśmiechu dzisiaj, z happy enedem :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Miałam strasznie krzywe zęby, w ogóle się nie uśmiechałam bo się ich po prostu wstydziłam, rodzice niestety nie mogli sobie pozwolić na założenie mi aparatu, dlatego przyzwyczaiłam się do tego, że po prostu zakrywałam zawsze zęby, nie uśmiechałam się szeroko, jak mówiłam starałam się robić to tak, aby nie otwierać za bardzo ust, przez co mówiłam strasznie cicho i często dość niewyraźnie. To był mój największy kompleks. Kiedy w końcu przyszedł czas, kiedy mogłam mieć założony aparat ortodontyczny byłam w siódmym niebie. Byłam z niego strasznie dumna i zadowolona bo wiedziałam, że w końcu będę miała ładniutkie, prościutkie ząbki. Niestety... Szybko zaczęłam się go wstydzić a wszystko za sprawą kolegów z klasy. W życiu bym nie powiedziała, że dwudziestolatki mogą być tacy głupiutcy. Ciągle mi dogryzali, docinali itp. Na szczęście sobie z tym poradziłam i uświadomiłam sobie, że przecież dzięki aparatowi będę miała w końcu idealnie proste zęby, że przecież bez niego wyglądałam jeszcze gorzej. Teraz już mogę się szeroko uśmiechać. Nawet jeżeli ktoś powie coś niemiłego to ja mam te świadomość, że teraz jest już dużo lepiej! :) Jeszcze rok i pożegnam się z aparatem :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja też mam słabe zęby. ;) I moje są zdecydowanie brzydsze ;p niż Twoje :) Kiedyś nosiłam aparat ortodontyczny ale taki wyjmowany (zawsze go rano odnajdowałam w stopach ;)) bo mam zbyt duże zęby a szczękę za małą i jeśli kiedyś wyrosną mi ósemki muszą zostać usunięte brrrrr. Bo inaczej wypchnie mi jeszcze bardziej niektóre zęby T.T
    Staram się nie oceniać ludzi po wyglądzie bo sama nie jestem ideałem, tu kilogramów za dużo ;) tam trądzik którego wciąż nie udało mi się wyleczyć, tu żółtawe zęby które białe nigdy nie były i tylko wybielanie u dentysty by im pomogło o ile dentysta by wyraził zgodę (jak u Ciebie) i...jeszcze wiele. ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jak to się mówi- dłonie i zęby, to wizytówka człowieka. Może i tak jest, ale ja nie mam w zwyczaju oceniania innych po uzębieniu, po wyglądzie, bo jak czasami bywa- pozory mylą, a życiowe sytuacje są przeróżne. Ot, taka moja mama. Piękna, zadbana, porządna kobiecina. Tyle, że ciążą ze mną i z moją siostrą ( bliźniaki ) fatalnie odbiła się na jej uzębieniu. Zęby był słabe, kruche, fatalnego koloru. Niestety nie miała dość kasy, by cokolwiek z nimi zrobić w owym czasie. Później torbiel na dziąśle się pojawił. Usunęła prawie wszystkie zęby. Zapożyczyła się, by zrobić protezę. Ale zanim proteza została "zamontowana", to minęło trochę czasu. Chodziła bez zębów. Szczęka zapadnięta. Ludzie na ulicy patrzyli na nią jak na kogoś gorszego, padały też przykre słowa...
    Ja sama mam krzywy zgryz. W młodości nie chciałam nosić ruchomego aparatu, to teraz mogę jedynie stałym ten zgryz skorygować. W chwili obecnej nie stać mnie na niego, ale odkładam każdą złotówkę, bo wręcz o nim marzę.
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  34. Tak to już jest że każdy z nas żyje z jakimś kompleksem. Ja np mam krzywe nogi ;) Hehehe.
    Jeśli chodzi o zęby to odpukać nigdy nie miałam z nimi problemu. Mam 26 lat i póki co mam wszystkie swoje zęby, cały komplet, bez dziur, plomb itp. Zęby mam białe, proste. Oczywiście bardzo o nie dbam bo jak to się mówi jak dbasz tak masz. Jednak dużo mogę zawdzięczać genom. Mój dziadek do śmierci miał wszystkie swoje zęby !! Ja sama przyznam że zawsze w czasie rozmowy z nowo poznaną osobom zerkam na zęby. To zwyczajnie samo wpada w oko. Myślę że zęby, dłonie, włosy to wszystko nasza wizytówka. Jak Cię widzą tak Cię piszą... ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo dobry post ! :) Niestety ja też nie mam idealnego zgryzu i kształtu zębów i ciągle borykam sie z barwiacymi się zębami . Żeby pozbyć sie lekkich nalotów żółci musialabym odstawić kolorowe napoje kawę i herbatę a wiadomo ze rano bez kawy ani rusz ... Dlatego ratuje sie wszelkimi pastami i plynami i cieszę się ze pomagają :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Dziękuję Ci, że zwróciłaś uwagę na ten problem. Dzisiaj ludzie oceniają ludzi po pozorach, nie znając sytuacji. Dziwne spojrzenia, czy słowa mogę zostać w naszej głowie na całe życie. Każdy z nas ma jakiś defekt, ale czy to musi być równoznaczne z tym, że jest gorszy?

    OdpowiedzUsuń
  37. Wpis czytałam już dawno, ale postanowiłam do niego wrócić. Przy pierwszym spotkaniu zwracam uwagę na zęby, zboczenie spowodowane tym, że sama mam krzywe górne dwójki, zły zgryz i nieszczęsną diastemę, która moją pewność siebie zaniża do 0. Pół roku temu diastemę zabudowałam, wreszcie mogłam śmiało uśmiechać się do ludzi, pokazywać ząbki do zdjęć, nie wstydzić się przy rozmowie z nieznajomymi. Postanowiłam jednak założyć aparat, co wiąże się ze zdjęciem kompozytu z diastemy, aby ją później wyleczyć. Niby będę chodziła tak niedługo, a później przez resztę życia (oby) bez niej, ale przeraża mnie to, że znowu będę ją mieć i że inni to zauważą.
    Żyjemy w takim świecie, że niestety prawie każdy dąży do doskonałości i wymaga tego od innych...

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________