Popularne posty

nowość: podkład Artdeco Nude Foundation

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Ostatnio głośno zrobiło się o nowym podkładzie Artdeco Nude Foundation. Zapewne widziałyście już film z kampanii, z udziałem blogerek. Trzeba przyznać, że obietnice producenta są niezwykle kuszące, więc kiedy kosmetyk do mnie trafił, od razu wzięłam się za testowanie. Jak wypadł podkład w starciu z moją cerą? Czy faktycznie jest lekki jak piórko i zapewnia perfekcyjny wygląd? O tym w dalszej części wpisu. Zapraszam na moje pierwsze wrażenie, po tygodniu aplikacji.


 Nietypowo zacznę od obietnicy producenta, tak dla punktu odniesienia.

Lekka jak piórko konsystencja i delikatnie matujący efekt tworzą idealne połączenie do wykonania makijażu w wersji minimal. Podkład pięknie koryguje niedoskonałości i zmniejsza widoczność drobnych zmarszczek, nie tworząc przy tym efektu maski.
Specjalne cząsteczki sferyczne matują skórę nadając jej świeży i gładki wygląd. Pigmenty zapewniają jednocześnie równomierne rozprowadzenie kosmetyku. Nude Foundation to perfekcyjnie jednolita cera.
Bardzo delikatna konsystencja sprawia, że jest szybko wchłaniany, przy tym wyjątkowo trwały i zapewnia krycie od średniego do pełnego. Dzięki aplikatorowi w postaci pipety stosowanie podkładu jest łatwe, oszczędne i zapewnia komfortową aplikację.
Nude Foundation dostępny jest w pięciu odcieniach i przeznaczony do wszystkich rodzajów skóry. Podkład testowany klinicznie i dermatologicznie, zawiera odżywczą witaminę E.

Podkład zamknięty jest w eleganckiej, szklanej, ale dość lekkiej butelce. Standardową pompkę zastąpiono pipetą, która teoretycznie miała ułatwiać aplikację, a w praktyce wypada średnio. Raz dozuje odpowiednią ilość podkładu, a raz wcale. Bywa to irytujące, szczególnie, gdy rano się spieszę. 


Przejdźmy jednak do samej zawartości buteleczki. Konsystencja podkładu jest średnio gęsta, lekko lepka, a sama formuła dość lekka. Zapach określam jako nienachalny, ale wyczuwalny. Posiadam odcień najjaśniejszy - 65, który do super jasnych nie należy, ale ciemnym też nie mogę go nazwać. Na pewno nie posiada różowych tonów i jest przyjemnym, ciepłym beżem, który nie ciemnieje w ciągu dnia i całkiem nieźle dopasowuje się do odcienia mojej skóry. Poniżej macie zestawienie kolorystyczne i porównanie z 2 popularnymi podkładami - Bourjois Healthy Mix i Revlon Colorstay 150. 


Kosmetyk, faktycznie dość ładnie stapia się z cerą i wygląda naturalnie nałożony zarówno pędzlem, jak i gąbeczką. Nie tworzy efektu maski, choć lubi podkreślać suche skórki. Gdy walczyłam z tymi przy nosie, spowodowanymi alergią, było je widać i niezbyt ciekawie to wyglądało. Krycie określam jako średnie, jedna cienka warstwa dobrze ukrywa pory, kamufluje wszystkie krostki, przebarwienia i neutralizuje zaczerwienienia, których w ostatnim czasie mam sporo - alergia po raz kolejny ponosi winę za ten stan. Większe zmiany, jeśli akurat są, ukrywam korektorem. Wykończenie zapewnia półmatowe, ale wymaga przypudrowania - jeśli go dobrze nie utrwalimy, potrafi się zebrać w załamaniach. Podkład nosi się naprawdę komfortowo, nie obciąża skóry i w trakcie dnia nie czuję, że mam nałożony jakiś makijaż.

Trwałość, przy mojej mieszanej cerze jest dobra - skóra nie świeci się, a podkład trzyma się przez 8 godzin, jednak później delikatnie zaczyna się ścierać na nosie i pojawia się błysk. Natomiast podkład gorzej wypada w starciu z cerą tłustą. Odwiedziła mnie ostatnio Śmieti i niestety, jej strefę T w ryzach utrzymał krótko, mimo przypudrowania.

Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć jak prezentuje się skóra bez podkładu (obecnie słabo :]) i z jedną cienką warstwą, nałożną flat topem. Różnice w balansie bieli wynikają z naturalnego światła przy robieniu zdjęć (fotki robione przy oknie). Pogoda ostatnio szaleje, raz pada deszcz, a raz jest słońce. :-) 


Przez ten krótki czas aplikacji, nie zauważyłam, by podkład jakoś negatywnie wpływał na moją skórę. Nie pojawiły się żadne nowe krostki, więc wróżę nam dłuższą znajomość. Kosmetyki, które mnie zapychają, zazwyczaj robią to w tempie ekspresowym - dzień, czy dwa, a ja już widzę, że zaczyna dziać się coś niedobrego z moją cerą. 

Czy mam coś jeszcze do dodania? Chyba nie. Podsumowując, napiszę tylko, że nowość Artdeco nie jest dla każdego. Dziewczyny z cerą tłustą bądź przesuszoną, lepiej niech rozejrzą się za innym podkładem. W moim przypadku, nie jest to na pewno najlepszy kosmetyk jakiego używałam i nie zrewolucjonizował mojego makijażu. Suche skórki wracają do mnie jak bumerang i szukam produktów, które mimo ich obecności, wyglądają dobrze na twarzy, a przede wszystkich ich nie uwydatniają. W przypadku Nude Foundation bywa różnie niestety. Jeszcze raz ponarzekam też na pipetę, która mi nie odpowiada i z chęcią zamieniłabym ją na pompkę. Tak czy inaczej, myślę, że warto pokusić się o wypróbowanie i sprawdzić na sobie, o co tyle szumu. Na początku oproście jednak o odlewkę w sklepie, cena kosmetyku nie jest bowiem niska. Buteleczka 20ml to koszt 115zł, więc szkoda by było, wydać taką kwotę w ciemno. :-)

Kupicie go w Douglasie, o TUTAJ. Więcej info o całej kampanii TUTAJ.

Dajcie znać, czy słyszałyście już o Nude Foundation i czy w ogóle Was kusi. :-)



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

47 komentarze

  1. Hej! Co z wynikami konkursu tołpy? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem zbyt podkładowa bo jeszcze żadnen podkład mnie nie zachwycił i jakiś tak do wszystkich podchodzę sceptycznie:/ ale ta nowość mocno mnie zaciekawia. Choć po Twoim wpisie to sama już nie wiem... Chyba najlepiej będzie jak przy okazji poproszę o próbkę bo szkoda jakby miał się okazać kolejnym niewypałem;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam próbkę i niebawem zabieram się za testowanie, chociaż coś czuję, że raczej dla mojej cery nie jest pisany. No ale... zobaczymy! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ładnie maskuje niedoskonałości :-)

      Usuń
  5. Wygląda na prawdę ładnie - po obejrzeniu różnych recenzji na blogach byłam nastawiona raczej negatywnie - ale u Ciebie wygląda na prawdę świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam go i póki o wygląda na to, że się polubimy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze, ładnie wygląda na twarzy ;) Nie przepadam co prawda za takimi opakowaniami, zdecydowanie wolę pompki. No i przy revlonie wygląda dość różowo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różowy nie jest. :-) Co do pompek, to ja też je wolę. :-)

      Usuń
  8. Miałam próbkę tego podkładu i jestem pod dużym wrażeniem jego efektywności

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię takie lekkie podkłady, ale moja skóra lubi się przesuszać i obawiam się, że by to nieładnie uwidocznił.

    OdpowiedzUsuń
  10. w tej cenie oczekiwałabym podkładu wow ;p jednak na Twojej twarzy prezentuje się bardzo ładnie, chociaż i bez niego masz ładną cerę, może to dlatego tak korzystnie wypada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, cały czas walczę z suchymi skórkami i zaczerwienieniem, ale dziękuję :-)

      Usuń
  11. Miałam nadzieję, że podkład wypadnie ciut lepiej ;) Chyba jednak pozostanę przy Rimmel Wake Me Up ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale masz super cerę (zdj bez podkładu, wow)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ale to też zasługa światła i obiektywu, moje rozszerzone pory w lusterku już nie wyglądają tak dobrze :-D

      Usuń
  13. świetnie że przeczytałam Twoją opinię :) zwykle nie kupuję podkładów w tej cenie,ale czasem mnie nachodzi chwila szaleństwa i mogłabym żałować-mam tłustą cerę więc nie będzie dla mnie dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U Ciebie wygląda świetnie. Pomysł z pipetą dla mnie również niezbyt trafiony - pompka byłaby zdecydowanie wygodniejsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Filmiku nie widziałam, ale samego podkładu jestem bardzo ciekawa;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow! Na zdjęciu wygląda przepięknie :)
    Niedawno szukałam lekkiego podkładu na lato i padło na Clinique Superbalanced. Jestem naprawdę baaardzi zadowolona z tego podkładu, bo na mojej skórze wygląda przepięknie. Jest praktycznie niewidoczny. Ale, oczywiście pani w Douglasie, mimo tego badania odcienia skóry (czy jak się to zwie) źle dobrała mi kolor :( muszę kombinować i go mieszać, by odcień był odpowiedni, co jest trochę uciążliwe... aczkolwiek podkład sam w sobie jest naprawdę bardzo dobry :)

    Przy okazji! Agatko i dziewczyny, powiedzcie, ile utrzyma mi się opalenizna po użyciu balsamu brązującego? Mam w sobotę wesele, na które założę dość jasną sukienkę i muszę się troszkę opalić. Kupiłam balsam brązujący z Lirene. Uzyłam dziś pierwszy raz i już widzę, że mam delikatnie ciemniejszą skórę (karnację mam ogólnie raczej ciemną, ale po zimie byłam dość blada). Ile taki efekt może się utrzymać? Wiadomo, że muszę jeszcze powtórzyć tę czynność:) tak pytam z ciekawości, bo to mój pierwszy raz z takimi produktami :D

    Pozdrawiam serdecznie,
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się trzyma do 5 dni, później równomiernie schodzi :-) aplikuję balsamy co 2 dni zazwyczaj :-) na wesela fajne są rajstopy w spreju :-) Sally Hansen np. Polecam!

      Usuń
  17. Bardzo ładnie wygląda na twarzy :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeśli lubi uwydatniać suche skórki to zdecydowanie po niego nie sięgnę, zostanę przy starym, dobrym Healthy Mix :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Super wygląda na buzi, kolor mógłby mi pasować :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawy, zostanę przy nim w sezonie zimowym : lekki, średnio kryjący z matowym wykończeniem. Przy cerze suchej nakładam przed aplikacją mocno nawilżający krem ( Ziajka w moim przypadku ;) ) i całość daje całkiem miły efekt. Jedna warstwa ładnie ujednolica , druga zapewnia krycie. Ja nakładam tą drugą miejscowo. Przypudrowany trzyma się dość długo. Podoba mi się jego lekkość i naturalne, szlachetne wykończenie. Nie ciemnieje z czasem a dostępne kolory będą odpowiadać Paniom z naszej strefy klimatycznej ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________