Popularne posty

Szczoteczka do oczyszczania twarzy Rival de Loop z bliska + pierwsze wrażenia

sobota, 12 września 2015

Gdy kilka dni temu pokazałam na instagramie nowości z Rossmanna, padło dużo pytań odnośnie szczoteczki do oczyszczania twarzy Rival de Loop. Przychodzę więc zaprezentować ją z bliska i podzielić się pierwszymi wrażeniami z używania. Nie traktujcie tego wpisu jako recenzji, takowa pojawi się za kilka miesięcy. Zapraszam do dalszego czytania. 


Szczoteczka zapakowana jest w tekturowy kartonik. W środku mamy plastikowe pudełko z pokrywką, które mieści urządzenie i cztery wymienne końcówki szczoteczki. Dwie z nich są miękkie i przeznaczone do wrażliwej skóry twarzy (ciemniejsze) a dwie średnie (białe), do normalnej. Całość prezentuje się całkiem solidnie. Do wykonania nie mogę się przyczepić.



Szczotka zasilana jest na dwie baterie, tradycyjne paluszki. Są one dołączone do zestawu i znajdują się w kartonowym pudełku, ale ja byłam ślepa i musiałam szukać baterii w mieszkaniu. Zorientowałam się dopiero po zrobieniu zdjęć, że one tam są. Brawo ja. ;) 

W pokrywce znajduje się otwór, w którym możemy umieścić szczotkę, ale w rzeczywistości nie stoi ona tak nieruchomo jak na zdjęciu,  lekko chwieje się na boki. Przynajmniej mój egzemplarz.



Nakładkę oczyszczającą wsuwa się na sześciokątny bolec i tak samo ściąga. Nie ma tu żadnej filozofii. Szczotkę włącza/wyłącza się za pomocą przycisku on/off. Urządzenie nie posiada żadnych programów, czy różnych prędkości. Po uruchomieniu końcówka kręci się w kółko w równym tempie. Nie wypada i nie zsuwa się. Zdziwiło mnie też to, że szczoteczka chodzi cicho. Spodziewałam się warczącego odkurzacza. ;)






Jak przebiega proces oczyszczania za pomocą urządzenia? Na lekko zwilżoną skórę lub nakładkę myjącą nakładam odrobinę żelu myjącego i zaczynam w sposób ciągły przesuwać szczotką po twarzy. Ważne jest, aby nie zatrzymywać jej w jednym miejscu na dłużej, ponieważ wtedy może nas podrażnić. Nie należy też używać wielkiej siły. Mają to być ruchy płynne i delikatne. Unikam też oczyszczania okolic oczu. Całość zajmuje mi mniej więcej minutę. Po użyciu RdL należy twarz ponowie umyć żelem, aby usunąć wszelkie zanieczyszczenia, które powstały poprzez ruch szczotki. 


Szczoteczka służy do oczyszczania skóry, przede wszystkim twarzy (producent wspomina też o ciele). Ma złuszczać martwy naskórek, eliminować zanieczyszczenia, poprawiać ogólny stan cery i umożliwiać lepsze wchłanianie kosmetyków. O efektach na dłuższą metę napisać nie mogę, ale podzielę się wrażeniami z pierwszych kilku użyć. Za pierwszym razem sięgnęłam po końcówkę dla skóry normalnej. Po jej użyciu cera była miękka, wyraźnie wygładzona, ale też zaczerwieniona. Nie czułam bólu, ani nieprzyjemnego ściągnięcia, ale policzki i nos były wyraźnie zarumienione. Myślę, że po tę nasadkę będę sięgać maksymalnie raz w tygodniu, albo nawet rzadziej. Bardziej podoba mi się efekt, jaki funduje szczoteczka przeznaczona do skóry wrażliwej. Jest znacznie delikatniejsza, a włosie ma cieńsze i bardziej miękkie. Cera po użyciu nie rumieni się, a i tak jest bardzo dobrze oczyszczona, wygładzona i przyjemna w dotyku. Myślę więc, że nakładki średnie sprawdzą się głównie u posiadaczek skór tłustych i mieszanych (ale w kierunku tłustych), a miękkie u pozostałych dziewczyn. Częstotliwość stosowania musicie dopasować do rodzaju i potrzeb waszej skóry. Pamiętajcie, umiar i zdrowy rozsądek to podstawa. :)




Warto też podkreślić, że szczotka nie jest wodoodporna i nie można jej używać pod prysznicem, czy czyścić pod bieżącą wodą. Końcówkę należy zdjąć i dopiero wtedy umyć. Ja zamierzam ją dodatkowo dezynfekować spirytusem.

Oczywiście przeciwwskazaniem do stosowania tej metody oczyszczania, jest m.in. trądzik, wszelkie uszkodzenia skóry i brodawki. Uważałam bym także w przypadku cery mocno wrażliwej i naczynkowej, aby nie doprowadzić do pojawienia się tzw. pajączków.

Podsumowując, na chwilę obecną, uważam, że to bardzo fajny gadżet, godny wypróbowania. Tym bardziej, że posiada atrakcyjną, osiągalną dla każdej kobiety cenę. Zestaw kosztuje 39,99zł, natomiast dwie nasadki wymienne 9,99zł. To miła odmiana, bo szczoteczki do oczyszczania zazwyczaj są kosmicznie drogie. 

Oczywiście szczoteczki dostaniecie w Rossmannach stacjonarnie, bądź online TUTAJ, a nasadki TUTAJ.

Uprzedzając pytania, niestety nie mam porównania ze szczoteczką z Biedronki i pojęcia nie mam, czy nakładki będą na nią pasować. :) 

Pełna recenzja pojawi się za kilka miesięcy, jak wspomniałam we wstępie. Mam nadzieję, że do tego czasu wszystko nadal będzie działać. ;) Być może pokuszę się też o odniesienie do Luny Foreo, którą posiadam już od ponad roku.

Dajcie znać, czy już widziałyście szczoteczkę Rival de Loop w swoich Rossmannach i czy miałyście okazję jej używać. Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania, piszcie śmiało. ;)

Zapraszam też na mój Instagram TUTAJ KLIK :)


 facebook instagram bloglovin google



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

36 komentarze

  1. Ja myję twarz olejami więc niestety nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Cóż za częstotliwośc wpisów :) Super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień mnie tak pozytywnie natchnęła. ;-) Dzięki! :-)

      Usuń
  3. ja na razie używam szczoteczki manualnej z shiseido i musze przyznać, że jest mięciusieńka:) nad jakimś mechanicznym urządzeniem się zastanawiam, ale poza tą reszta jest niedorzecznie droga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o niej, możesz podać pełną nazwę i napisać o niej coś więcej? :-)

      Usuń
  4. Ale super! Muszę ją kupić, bo widzę, że spokojnie zastąpi peelingowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm u mnie by się chyba nie sprawdziła na skórze skłonnej do wyprysków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do skóry z jakimiś większymi zmianami się nie nada, chyba, że nie masz ropnych wyprysków. :-)

      Usuń
  6. U mnie takie rzeczy się nie sprawdzają jakos :( mam cere tradzikowa

    OdpowiedzUsuń
  7. wygląda świetnie! i nie posiada zbędnych nasadek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapowiada się naprawdę bardzo spoko, ale na osądy jeszcze przyjdzie czas. :-)

      Usuń
  8. Wielka szkoda, że nie jest wodoodporna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tam bez różnicy, bo i tak bardzo rzadko myję twarz pod prysznicem. :-)

      Usuń
  9. Fajnie, że jest nakładka do cery wrażliwej. I że jest naprawdę delikatna. Trochę szkoda, że produkt nie jest wodoodporny, ale i tak uważam, że to godna uwagi alternatywa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś za coś, w tej cenie można przymknąć na to oko, choć mi to nie przeszkadza, bo często myję twarz nad umywalką :-)

      Usuń
  10. Szczoteczka mnie bardzo ciekawi, kiedyś miałam podobną, ale odrobinę na innej zasadzie z Neutrogeny.
    Obserwuję insta :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam nigdy o szczoteczce Neutrogeny. :-)

      Usuń
  11. Nie spotkałam się z nią jeszcze, ale od razu wiem że nie jest dla mnie, Oczyma wyobraźni już widzę rumień (mam cerę naczynkową).

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze nie widziałam jej u siebie w Rossmannie .

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm biala koncowka jest do normalnej a ciemniejsza do wrażliwej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, dzięki za wylapanie błędu, już poprawilam :-)

      Usuń
  14. Cena mnie bardzo zachęca;) W moim Rossmannie nie dojrzałam jej, ale ja szukam czegoś stoję obok, a nie widzę;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam w domu szczoteczkę z Biedronki, moja mama kupiła. Jak dla mnie taki fajny gadżet, aczkolwiek o ile dobrze pamiętam nie ma w ogóle tych delikatnych nakładek, ale generalnie jest ok, ma bardzo praktyczne opakowanie :).

    Ja jednak mam cerę naczynkową i staram się unikać takich narzędzi. Albo używam ich bardzo rzadko.

    OdpowiedzUsuń
  16. właśnie poluję na jakąś szczoteczkę do twarzy:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja ostatnio stosuję olejki i szmatkę z mikrofibry, więc szczoteczka byłaby u mnie zbędna.. ale dobrze wiedzieć, że jest coś takiego i nie kosztuje fortuny ; )

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdecydowanie jest pewną alternatywą dla droższych szczoteczek. Ja kilka miesięcy temu skusiłam się na tą z Biedronki i właściwie kurzy się... Jak dla mojej cery jest za mocna, tutaj widzę też nakładki dla cer wrażliwych więc może jest mniej inwazyjna, ale i tak nadal na mojej liście jest Foreo Luna :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawiła mnie od zawsze ta Biedronkowa, teraz moja ciekawość przeniosła się na tą :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Zastanawiałam się nad nią podczas ostatnich zakupów w Rossmannie. Chyba pozostanę przy manualnej szczoteczce do twarzy, bo obawiam się, że przy wersji elektrycznej mogłabym przedobrzyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam Lune Foreo i jestem w niej zakochana. Największą zaletą jej jest właśnie, że jest wodoodporna. Myśle, ze taka by się u mnie kurzyła bo nie chciało by mi się nią bawić i bym zapominała. A tak moja Luna stoji zawsze pod prysznicem i bardzo częto jej używam. Chociaż chętnie spróbowałabym takiej typowej szczoteczki, alet a z biedronki chyba też nie jest wodoodporna.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dla mnie niestety odpada, ponieważ mam trądzik, a szkoda!

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda, że nie jest wodoodporna. Ogólnie mam chętkę na taką szczotkę do mycia twarzy, ale tyle ich że nie wiedziałabym na jaką się zdecydować ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Czy napisała już Pani recenzję właściwą (po kilku miesiącach użytkowania)?

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________