Dobre powroty – kosmetyki, do których wróciłam po przerwie

napisała AGU
Zakładam, że każda z nas ma na swoim koncie  rozstania i powroty, te kosmetyczne także. Ja co jakiś czas odkrywam kosmetyki na nowo, zarówno kolorowe, które jakimś dziwnym trafem zawędrowały na kilka miesięcy w głąb toaletki, jak i pielęgnacyjne. Nie zawsze mam ochotę testować nowości, z przyjemnością więc sięgam po sprawdzone produkty. Dziś opowiem Wam właśnie o kilku takich perełkach, do których bardzo miło było wrócić po przerwie. 
Moja skóra ostatnio okropnie wariuje i nie mogę dojść z nią do ładu. Doszło do tego, że każdy płynny podkład wyglądał na niej źle, a ja czułam się jakbym nosiła maskę. Nagle pojawiało się mnóstwo suchych skórek, które na ‘gołej’ skórze nie były widoczne i robiło się ciasto. Nawet te najbardziej nawilżające fluidy nie dawały rady. Gdy już nie wiedziałam po jaki kosmetyk sięgnąć (nie zawsze mogę całkowicie zrezygnować z makijażu), pomyślałam, że spróbuję minerałów. Co prawda byłam sceptycznie nastawiona, bo sypka formuła powinna teoretycznie podkreślić jeszcze bardziej suche miejsca, ale gdy naniosłam na twarz swój ulubiony matujący podkład mineralny Annabelle Minerals, zadziała się magia. Przy cienkiej warstwie skóra zyskała niesamowitą gładkość, jedwabistość i wyrównaną strukturę. Zero łuszczącego się naskórka, wszystko zniknęło jak ręką odjął. Cera wygląda zdrowo, promiennie, a podkład nie warzy się w ciągu dnia i prezentuje się bardzo naturalnie. Obecnie używam odcienia Golden Fairest i nie przesadzę, gdy napiszę, że pokochałam go na nowo. Po raz kolejny doceniłam jego właściwości i moc. Gorąco polecam, jeśli jeszcze nie miałyście z nim do czynienia. Kosmetyki Annabelle Minerals kupicie tutaj.

Z korektorem L’Oreal Lumi Magique miałam już kiedyś do czynienia  i pamiętam, że lubiłam go, ale czasem był dla mnie niewystarczająco kryjący. Teraz wróciłam do niego po długiej przerwie, bo krycia akurat dużego nie potrzebuję, za to rozświetlenia i delikatnego nawilżenia owszem. Nadal moim faworytem jest korektor Catrice, jednak gdy skóra twarzy nadmiernie mi się przesuszyła, on akurat odwodnioną okolicę pod oczami jeszcze bardziej uwydatniał. Musiałam więc go na jakiś czas odstawić. Lumi Magique jest lekki, nie obciąża cery, nie wchodzi w zmarszczki, a jednocześnie ładnie spojrzenie otwiera i odświeża. Świetnie spisuje się na co dzień do maskowania zmęczenia, a przed większym wyjściem przyda się również do modelowania centralnej partii twarzy – super rozjaśnia, odcień 1 light nada się dla największych bladzioszków. Odpowiada mi także jego opakowanie  z wygodnym pędzelkiem na końcu, ale do minusów zaliczam słabą wydajność i małą pojemność. Korektor stacjonarnie jest dość drogi, warto kupować go online np. tutaj

→ Piątka na piątkę #1 – jasne korektory pod oczy


Kremy do twarzy również nie mogły się ostatnio z moją cerą dogadać. Nawet te co działały chwilę wcześniej, nagle okazały się niewystarczające. Dobrze, że w zapasie miałam lekki krem nagietkowy Sylveco, który natychmiastowo przywrócił skórze komfort. Lubię go przede wszystkim za to, że świetnie współpracuje z makijażem i jest idealną bazą pod podkład, zarówno płynny jak i mineralny, którego obecnie używam. Ma lekką formułę, szybko wchłania się do matu, nie pozostawia tłustego filmu, a mimo to doskonale nawilża i długotrwale odżywia skórę. Odczuwalnie też ją wygładza, jednocześnie nie zapychając. Do plusów kremu zaliczam także wygodne opakowanie z pompką i zaskakująco wysoką wydajność. Sylveco ma wiele kremów w swym asortymencie, ale nagietkowy to mój absolutny faworyt. Do kupienia np. tutaj.

Ostatnim kosmetykiem, który dosłownie kilka dni temu odkryłam na nowo jest balsam brązujący Dove Derma Spa Summer Revived. Nie mogłam już patrzeć na moje białe kończyny, musiałam dodać sobie delikatnego koloru.  Dove jak zwykle mnie nie zawiódł! Ma odpowiedni dla mnie odcień – nie jest zbyt ciemny, łatwo się aplikuje (trzeba jedynie pamiętać, by tuż po porządnie umyć dłonie), szybko się wchłania, nie tworzy zacieków, ani plam. Wbrew pozorom nie tak łatwo go zmyć i dość długo utrzymuje się na skórze. Jego początkowy zapach jest przyjemny dla nosa, ale później standardowo zaczyna dominować charakterystyczny dla balsamów brązujących i samoopalaczy aromat, także miejcie to na uwadze. ;-) To jeden z moich ulubionych kosmetyków tego typu. Kupuję go w Rossmannie.

Dziewczyny, lubicie czasem wrócić do starych, sprawdzonych kosmetyków? Jakie perełki kosmetyczne ostatnio odkryłyście na nowo? Dajcie znać! 
35 komentarzy
0

Zobacz także

35
Dodaj komentarz

avatar
17 Comment threads
18 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
kateMartiii S.Paulina WyszomierskaCytrynkowePazurkiAneetine Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mała Aga
Gość

Ja lubię testować ale mam kilka kosmetyków z którymi rozstaje się A potem witam .

Agu Blog
Gość

Ja też lubię testować, ale czasem miło wrócić do tego co sprawdzone i pewne. :-)

Kaczka z Piekła Rodem
Gość

Ja do Anabelle też niedawno wróciłam, bardzo lubię podkład matujący, fajnie sprawdza się na mojej cerze i daje świetny efekt. Lekkich kremów z Sylveco całe wieki nie miałam, a przerobiłam wszystkie 3 – pewnie kiedyś też wrócę :)

Agu Blog
Gość

A który krem Sylveco lubisz najbardziej? :-)

Paulina
Gość

Ja rozstaje się i ciągle powracam z tuszem z eveline :D kochana, mogę zapytać gdzie kupiłaś ten cudowny złoty koszyczek że zdjęcia? :)

Agu Blog
Gość

Też lubię tusze tej marki. :-) Koszyczek jest z Jysk. :-)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie ma tego koloru podkładu matujacego chciałam kliknąć a Tu lipa może już nie jest dostępny

Agu Blog
Gość

To jeden z najpopularniejszych odcieni, zapewne się wyprzedał i niebawem wróci. :-)

Marie Velte
Gość

U mnie produkty Sylveco w ogóle się nie sprawdzają. Miałam już niebieski krem po oczy, brzozowy do twarzy, jeden z toników itd… Przeważnie się nie wchłaniają i zostawiają lepką warstwę. Nie lubię też ich specyficznych zapachów. Jedyny produkt, który bardzo lubię to pomadka z peelingiem do ust – bomba! :)

Agu Blog
Gość

U mnie też nie wszystkie się spisują, ale krem akurat jest boski. :-) Pomadkę z peelingiem też lubię.

Anastazja K.
Gość

U mnie takim kosmetykiem jest pomadka Rimmel Airy Fairy! Ciągle testuję nowości, ale i tak zawsze do niej wracam! A co dotyczy Twoich ulubieńców, to mam jedynie ten podkład, alenie umiem go aplikować tak, żeby wyglądał naturalnie i stapiał sie ze skórą :(

Agu Blog
Gość

A jakim pędzlem go aplikujesz? :-)

Patrycja Krzystek
Gość

Ja staram się wracać do takich kosmetyków. Przecież wydałyśmy na nie pieniądze, prawda? Właśnie dlatego na nowo wróciłam do podkładu korygującego 123 Perfect od Bourjois ❤

Agu Blog
Gość

Jasne, że tak, tylko ja mam na myśli również takie powroty jak zakup kolejnego opakowania po przerwie. :-)

xajka blog
Gość

Zaintrygowałaś mnie tym buntem cery. Przeżywam obecnie to samo i już sama nie wiem, co zrobić. To ten krem z sylveco tak pomógł czy stosowałaś coś jeszcze?

Agu Blog
Gość

Moja cera czasem tak ma. Szczególnie, gdy mało śpię, dużo się denerwuję, kiepsko jem i mało piję. Do tego ta temperatura na dworze i ogrzewanie w domu i mam armagedon. :-) Poza kremem Sylveco bardzo pomogło mi serum nawilżające z Phenome (na noc pod krem) lub żel aloesowy zamiennie (też pod krem), plus regularnie wykonywany peeling Nacomi nawilżający zamiennie z maską-peelingiem enzymatycznym Avy, no i maski nawilżające – ziaja nawilżająca i wszystkie te w płachcie właśnie o właściwościach odżywczych. Ogarnęłam się też z jedzeniem i woda – bez tego ani rusz.:-)

xajka blog
Gość

Bardzo dziękuję za odpowiedź! Muszę sięgnąć po peeling i porządną maskę w końcu i mam nadzieję, że do studniówki uda mi się ogarnąć stan cery.

Sheira
Gość

Już od jakiegoś czasu zastanawiam się nad przerzuceniem na podkłady mineralne, bo tych tradycyjnych nie ma w moich kolorach… ;)

Agu Blog
Gość

A jakiego koloru szukasz?

Alicja Siemieniecka
Gość

nie stosowałam nigdy tych produktów ;)

Agu Blog
Gość

Polecam zatem bliżej je poznać. :-)

Kinga B.
Gość

Mnie też ten podkład ratował w kryzysie! Przez jakiś czas moja skóra wyglądała kiepsko (wypryski, przebarwienia), więc wdrożyłam ostrą kurację. Okazało się, że podkłady w płynie, które radziły sobie z maskowaniem niedoskonałości, teraz podkreślają każdą suchą skórkę. Tylko AM i BB Skin79 dawały radę. Lumi Magique też lubię, ale to jeszcze nie "to". Mam ciemne "śliwy" pod oczami, 90% korektorów ciemnieje mi na twarzy, pozostałe 10% włazi paskudnie w zmarszczki (których wcale nie mam tak wiele…), ten prawie nie kryje, lekko rozświetla, ale przynajmniej nie akcentuje każdego załamania ;)

Agu Blog
Gość

Fakt, on krycia to akurat oszałamiającego nie ma. :-)

wakeup makeup
Gość

czasem taki powrót to istne odkrycie od nowa :)

Agu Blog
Gość

Dokładnie :-)

Aneetine
Gość

miałam tak wiele razy, że powracałam do starych kosmetyków ;)

Agu Blog
Gość

Chyba każda z nas czasem tak ma. :-)

CytrynkowePazurki
Gość

bardzo lubie ten podkład :)

Agu Blog
Gość

Super, że i u Ciebie się sprawdza. :-)

Paulina Wyszomierska
Gość

Uwielbiam minerały i wracam do nich za każdym razem, kiedy moja cera wariuje :)

Agu Blog
Gość

Cieszę się, że sprawdzają się również u Ciebie. :-)

Martiii S.
Gość

Muszę w końcu spróbować Dove ! i ten korektor Loreal również kusi .

Agu Blog
Gość

Ten korektor jest super, ale ostrzegam, że nie ma super krycia. :-)

kate
Gość

skąd ten koszyczek z różowego złota? <3

Agu Blog
Gość

Jysk :-)