Popularne posty

3 x NIE #12 | kosmetyki, których nie polubiłam i nie kupię ponownie

poniedziałek, 16 marca 2015

Niedawno pojawiły się w mej toaletce kosmetyki, które mnie rozczarowały więc najwyższa pora na kolejną odsłonę serii 3 x NIE. Tym razem pokażę Wam trzy produkty do makijażu, wobec których miałam naprawdę spore oczekiwania. Miały się okazać hitami, a wyszło całkiem inaczej. Czuję się zawiedziona. Zauważyłam jednak, że każdy z nich zbiera skrajne recenzje - niektóre kobiety je kochają, innym, tak jak mi, do gustu nie przypadły. Nikogo nie powinno to w sumie dziwić. Nie ma bowiem kosmetyku, który przypasuje wszystkim, bez wyjątku. Dlatego nigdy nie nadużywam słowa "bubel". Jeżeli jesteście ciekawe, co się u mnie w ostatnim czasie nie sprawdziło, zapraszam do dalszego czytania!



RIMMEL, WONDER'FULL MASCARA WITH ARGAN OIL

Trochę na przekór, zacznę od tego, co mi się w maskarze podoba. Przede wszystkim zachwyca mnie opakowanie, które jest piękne. Jedno z najładniejszych w drogerii. Połyskująca miedź robi wrażenie. Pozytywne odczucia miałam także, gdy zobaczyłam szczoteczkę. Jest ona całkiem spora, ale bardzo elastyczna i silikonowa, czyli taka, jaką lubię. Ma również dość gęsto rozmieszczone ząbki, liczyłam więc, że nie będzie rzęs sklejać i porządnie je rozdzieli. Niestety się przeliczyłam. ;) Tusz daje na moim oku marny efekt. Na samym początku miał bardzo rzadką konsystencję więc praca z nim była trudna. Później, gdy już trochę zgęstniał, nie było poprawy. Wręcz przeciwnie, zaczął się osypywać. Nie wydłuża, nie pogrubia, nie unosi, ani jakoś specjalnie nie rozczesuje moich rzęs. Nawet jak się namacham szczoteczką to i tak oko wygląda, jakby zostało jedynie ledwie muśnięte. A ja lubię mocne podkreślenie. Poza tym, tak jak wspomniałam wyżej, Rimmel potrafi się osypać, nie utrzymuje się cały dzień na rzęsach i zdarzało mi się, że kawałki lądowały w oku i ostro je podrażniały. Na koniec dodam jeszcze, że nie odpowiada mi jego zapach. Kojarzy mi się z syropem na kaszel, który mama podawała mi w dzieciństwie. Najgorsze jest to, że moja kuzynka i dwie koleżanki mają taką samą opinię o WFM, więc coś musi być na rzeczy.


BOURJOIS, LINER EFFACABLE ERASABLE

Liner z gadżeciarską gumką, która ma nam pomóc w usuwaniu ewentualnych błędów i ułatwić poprawki. Bajer fajny, trzeba przyznać. Gdy po ten kosmetyk sięgałam, myślałam, że będę mogła polecić go przede wszystkim początkującym dziewczynom, a tu klops. Mimo mojego uwielbienia do marki Bourjois, muszę to napisać - liner jest kiepski i posiada więcej wad niż zalet. Ma dziwną, gęstą, ciągnącą się konsystencję, która nie pozwala na namalowanie równej kreski. Wychodzi poszarpana, z prześwitami. Trzeba się namęczyć, by jakoś to wyglądało. Gumką niewiele zdziałamy, nie wyrównamy krawędzi jaskółki. Jak już ścieramy, to od razu całą. Lepiej się sprawdza standardowy patyczek kosmetyczny. Najgorsze jest w nim jednak to, że nie zastyga jak klasyczny liner. Gdy już wyschnie, niby się powieki trzyma, ale wystarczy, że paznokciem dotkniemy końcówki i Bourjois odchodzi w taki sam sposób, jakbyśmy odklejały pasek rzęs z klejem Duo. Jestem go w stanie ściągnąć w całości, jako jeden gumowy kawałek i w zasadzie nigdy nie wytrzymał mi do końca dnia.



SALLY HANSEN, MIRACLE GEL

Producent zapewnia nam efekt hybrydy, bez konieczności używania lampy, w celu utrwadzenia lakieru. Manicure hybrydowy jest mi obcy, nie porównam więc krycia, czy wykończenia, wypowiem się za to o trwałości. Za pierwszym razem, odpryski na moich paznokciach pojawiły się już pierwszego dnia. Za drugim lakier wytrzymał dwa dni. W przypadu kolejnych prób było to samo, mimo odtłuszczenia płytki. Oczywiście kolor pokryłam topem Sally Hansen z tej samej serii. W związku z tym, obietnicę o manicure idealnym aż do 14 dni można włożyć między bajki. Być może to wina mojej problemowej płytki, na której maksymalnie pięć dni utrzymują się Essiaki, nie wiem, ale musiałam o tym wspomnieć. Spróbuję jeszcze dać im szansę w połączeniu z innymi topami i jeśli coś się zmieni, dam znać. Niemniej jednak, obietnica producenta, w moim przypadku (dziewczyny ogólnie lakiery chwalą), nie została spełniona. Szkoda, bo kolory są piękne i mają naprawdę dobre krycie. 


I to już wszystko na dziś. Bardziej chyba nie ma sensu się rozwodzić. ;)

Jestem niesamowicie ciekawa, co sądzicie o dziś zaprezentowanym trio! Używałyście któregoś z powyższych kosmetyków? Jak się u Was spisują? Mam nadzieję, że lepiej niż u mnie! :) 


PS. Kto jeszcze nie wziął udziału w konkursie na moim fanpage? ;) Mam dla trzech osób świetne nagrody, widoczne na poniższym zdjęciu. Aby dowiedzieć się szczegóły, kliknijcie w fotkę, a zostaniecie przeniesione do posta konkursowego. ;))



 facebook instagram bloglovin google



Nie zapomnij zajrzeć na:



Zobacz także:

44 komentarze

  1. Miałam ochotę na te lakiery! Dobrze, że ich nie kupiłam.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie lakiery Miracle Gel Sally Hansen spisały się bardzo dobrze... a właściwie jeden w odcieniu Pinky Promise, który kupiłam sama wraz z topem z tej samej wersji :)
    Robiłam test na żywo na Insta, wytrzymał 7 dni bez odprysków! 5-tego dnia widziałam już jego nieświeżość, po tygodniu zmyłam bo odrost był nie do zaakceptowania, ale u mnie dał radę :)
    Jestem mamą małego dziecka, więc w ciągu dnia często myję butelki, buteleczki, smoczki, kubeczki, miseczki mam bardzo częsty kontakt z wodą ... a mimo wszystko lakier utrzymał się na moich paznokciach tydzień, właściwie bez jakiegoś większego zarzutu :)
    Bardzo chętnie sprawdzę odcień czerwony - nie pamiętam nazwy - podczas wakacji, kiedy spróbuję prze dwa tygodnie "leżeć i pachnieć" ;) jestem pewna, że wytrzyma ponad tydzień :)
    Ale zgodzę się całkowicie, że to kwestia odporności i przyczepności do płytki paznokciowej - jest bardzo wiele opinii podobnych do Twojej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sam lakier nie daje efektu hybrydy, trzeba nałożyć jeszcze top coat (czarna buteleczka z tej serii):-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o tym, mam ten top i go używałam, w poście jest to zresztą jasno zaznaczone - "Oczywiście kolor pokryłam topem Sally Hansen z tej samej serii." ;)

      Usuń
  4. uu szkoda, że lakiery nie są warte zakupu, bo kolory maja piękne

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja płytka paznokcia też nie do końca lubi trzymać lakieru długo, dlatego bardzo byłam ciekawa tych lakierów. No cóż, lepiej zainwestować w zestaw do hybryd niż mieć tego złudzenie na jeden dzień

    OdpowiedzUsuń
  6. Lakier mam jeden, ale bez topu i wytrzymał hm.... może góra trzy dni? Lepiej się sprawdza Golden Rose za 5,50 zł, eh. Jeżeli chodzi o mascarę, to omijam ją szerokim łukiem, pamiętam dobrze, jakie było na nią BOOOOM w blogosferze, bo Rimmel rozdawało do testów i tak naprawdę wiele było przypadków, gdy tusz okazał się wielkim bublem, także nawet nie wydawałam na nią pieniążków :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam ani jednego produktu, ale w takim razie już na pewno nie zagoszczą w moim domu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lakiery mnie kusiły na początku, ale jak zobaczyłam cenę, to sobie odpuściłam. Po Twojej opinii już na pewno nie kupię, nawet w promocji ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tusz daje bardzo słaby efekt :)
    Fajnie rozczesuje

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam okazji używać powyższych kosmetyków, ale szczota Rimmel od początku mi nie podeszła kiedy tylko zobaczyłam ją w drogerii. Moje rzęsy są liche i lepiej operuje mi się sztywnymi szczoteczkami :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  11. Och, zamierzałam kupić te lakiery ale jeśli trwałość nijaka nie ma co się napalać...

    OdpowiedzUsuń
  12. może ten liner powstał w celach ćwiczebnych? :) mnie by się taki przydał! powinni to jednak zaznaczyć na opakowaniu :P

    OdpowiedzUsuń
  13. mnie też całkiem rozczarowały lakiery z tej serii...

    OdpowiedzUsuń
  14. Tusz szału nie robi, u mnie się nie osypoje ale mnie uczula. Lalierów byłam ciekawa , ale skoro tańsze lepiej się sprawdzają po co przepłacać :) moje pazury też słabo trzymają

    OdpowiedzUsuń
  15. Wlasnie wczoraj rozmawialam z kolezanka o tych lakierach, ze koniecznie musimy he kupic. Dobrze, ze w odpiwiednim czasie zobaczylam post. :)
    O maskarze duzo osob mowi, ze jest beznadziejna. Malo jest pozytywnych komentarzy.

    OdpowiedzUsuń
  16. mi również ten tusz nie odpowiada, a zapowiadał się tak dobrze

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znam żadnego z tych kosmetyków, może to i lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  18. też kupiłam ten tusz ze względu na dobre opinie.... na początku byłam zawiedziona. W prawdzie nie osypuje mi się, ale tak skleja, że moich rzęs całkowicie nie widać. Ale znalazłam na niego sposób! Najpierw na rzęsy stosuję odżywkę z Eveline, a później dopiero nanoszę tusz Wonderfull z Rimmela. W prawdzie to odżywka wydłuża mi rzęsy i rozdziela, ale przynajmniej nie muszę wyrzucać trzeciego z rzędu tuszu i znów wydawać pieniądze.... ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten tusz średnio się u mnie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda że lakier to taki bubel. Za tą cenę kupisz świetny lakier hybrydowy,który bedzie się trzymać do 3tyg :)

    OdpowiedzUsuń
  21. szkoda, że lakiery się nie sprawdziły , bo mają piękne kolorki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zdziwiło mnie zdanie o dobrym kryciu przy lakierach Sally Hansen. Kolor 110 kompletnie sobie nie radzi z równomiernym zakryciem paznokcia nawet przy trzech warstwach.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja kupilam ten tusz jakos we wakacje, w lipcu bodaj. Tak samo bylam rozczarowana, wodnista konsystencja, chcialam miec WOW rzesy, a tym czasem, mialam 3 sklejone kepki. Zeby go jakos wykorzystac, robilam nim wykonczenie rzes, czyli po prostu ostatnia warstwe. W koncu i tak go odstawilam, bo nie potrafilam sie nim malowac totalnie, ale, ale, ale... jakos w grudniu chyba wrocilam do niego i chyba moge go nazwac jednym z lepszych tuszy do rzes jakie mialam. Po tym czasie lekko zgestnial i robi naprawde fajny efekt i nie skleja rzes. Sprobuj mu dac jeszcze szanse za jakis czas, jesli sie oczywiscie przelamiesz z zapachem. :) pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  24. ten tusz, chwała Ci Panie że go nie kupiłam, choć czytając mnóstwo recenzji i tak jest odradzany. a eyeliner z Burżu nie miałam i nie kupię go na pewno, szkoda że klapa te lakiery ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Wiele dziewczyn narzeka na te lakiery SH.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ostatnio kusił mnie ten miętowy lakier z Sally Hansen. Uwielbiam lakiery hybrydowe także napaliłam się na "hybrydę bez lampy". Ale chyba sobie daruję. U mnie Essie trzyma się max 3 dni :/ Także u Ciebie najgorzej nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kusiły mnie te lakiery Sally Hansen, ale skoro są nietrwałe (a to u mnie główne kryterium) to może je sobie odpuszczę ...

    OdpowiedzUsuń
  28. A kusiły mnie te lakiery..chyba jednak na razie sobie je podaruję.. może jak będą w jakiejś większej promocji?!
    Mascarę Rimmel miałam i też mnie nie zadowoliła.

    OdpowiedzUsuń
  29. U mnie tusz się sprawdził, jeden z lepszych jakie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kusił mnie ten tusz, ale po fatalnych recenzjach odechciało mi się go :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam tylko jeden kolor Red Eye Miracle Gel i u mnie spisał się bardzo dobrze , nosiłam w sumie 9 dni i dopiero ostatnie dwa miałam starte końcówki ;) nie wiem jak byłoby w przypadku innych kolorów, ale u mnie ogólnie lakiery SH bardzo dobrze się trzymają ;) Maskara Wonderful dla mnie również okazała się kompletnym niewypałem, wszystko się osypywało, zero podkreślenia rzęs i jeszcze ta koszmarnie duża szczoteczka :(

    OdpowiedzUsuń
  32. A taka byłam napalona na te lakiery:(

    OdpowiedzUsuń
  33. Na szczęście nie miałam, żadnej z tych rzeczy. Ale co do tej maskary, to sądząc z opinii mało komu przypadła do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  34. a mialam ochote na ta maskare :-)
    co do lakierów napewno na mocnej zdrowej plytce wytrzymaja dluzej ale nie oszukujmy sie nie da rady zrobic zwyklego lakieru porownujac go do trwalosci hybrydy, jest to po prostu niemozliwe :-) ale wiadomo firmy cos obiecac musza :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo fajne są takie wpisy :) SALLY HANSEN, MIRACLE GEL - na te lakiery miałam ogromną ochotę, ale przy takiej trwałości to zdecydowanie je sobie daruje..

    OdpowiedzUsuń
  36. Dziękuję za ostrzeżenie :) zwłaszcza przed eye linerem, bo rozważałam jego zakup :(

    OdpowiedzUsuń
  37. Byłam bardzo ciekawa lakierów z Sally Hansen teraz już wiem ,że nie warto :(

    OdpowiedzUsuń
  38. Mam ten tusz i niestety mnie też nie zachwycił

    OdpowiedzUsuń
  39. nie używałam tych produktów i wygląda na to, że nie powinnam :)

    OdpowiedzUsuń
  40. O tym tuszu to już nie raz czytałam niezbyt pochlebne opinie, na pewno się na niego nie skuszę.
    Szkoda, że lakiery się u Ciebie nie sprawdzają, ja mam czerwony i właściwie nawet bez specjalnej bazy utrzymuje się do 2-3 dni w niezłym stanie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. U mnie ten tusz sprawdził się naprawdę nieźle i w ostatecznym rozrachunku byłam z niego zadowolona, choć na początku też nie wróżyłam nam miłości. Okazało się, że tusz musiał solidnie zgęstnieć, żeby dać mi taki efekt, który był dla mnie zadowalający. Na szczęście nie kruszył się i trwał na rzęsach cały dzień.

    Co do lakierów SH MG mam mieszane uczucia, bo fiolet zdarzało mi się nosić aż do 8 dni, żeby innym razem doczekać się odprysków pierwszego dnia... Właściwie wszystko zależy od koloru, bo jedne trzymają się zazwyczaj bardzo dobrze, a inne po trzech dniach nie nadają się już do niczego, jak na przykład jedna z pięknych czerwieni... :/

    OdpowiedzUsuń
  42. Ten tusz chyba się u nikogo nie sprawdza. Nie zliczę przekleństw jakie mu posłałam w mojej łazience ;)

    OdpowiedzUsuń

_________________________________________________

Masz do mnie jakiekolwiek pytanie? Zadaj je proszę pod najnowszym wpisem. :-)

Wszystkie komentarze zawierające autopromocję i aktywne linki reklamowe nie będą publikowane. Dotyczy to również marketingu szeptanego uskutecznianego przez firmy (w tym także niezwiązane z tematyką bloga).

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad! ♡
Pozdrawiam serdecznie,
Agu
__________________________________________________